Dodaj do ulubionych

Abp Życiński: Nikt nie odrzuca teorii ewolucji

    • tom1003 Abp Życiński: Nikt nie odrzuca teorii ewolucji 14.10.06, 14:50
      Gwoli scisłosci, teoria ewolucji mówi w rzeczywiostości, że człowiek i małpa
      mają wspólnego przodka.

      Sądzac po poziomie różnych "postępowych" dziennikarzy którzy (głosząc walkę z
      moherowym zacofaniem) w kółko bredzą że "człowiek pochodzi od małpy", wydaje
      się, że raczej w ich przypadku żadna ewolucja nie postąpiła.
      • ac78f92aa421c5e2b9 Re: Abp Życiński: Nikt nie odrzuca teorii ewolucj 14.10.06, 16:33
        tom1003 napisał:

        > Gwoli scisłosci, teoria ewolucji mówi w rzeczywiostości, że człowiek i małpa
        > mają wspólnego przodka.
        >
        > Sądzac po poziomie różnych "postępowych" dziennikarzy którzy (głosząc walkę z
        > moherowym zacofaniem) w kółko bredzą że "człowiek pochodzi od małpy", wydaje
        > się, że raczej w ich przypadku żadna ewolucja nie postąpiła.

        Młody człowieku jesteś niedouczony. Wspólny przodek człowieka i małpy był małpą.
        Stwierdzenie "ludzie poczhodzą od małp" jest w pełni uzasadnione.
        NB., tak samo jak "ludzie pochodzą od ryb".
      • historyk12 Re: Abp Życiński: Nikt nie odrzuca teorii ewolucj 14.10.06, 16:40
        ale z ciebie cymbał niedouczony. A co niby było tym wspólnym przodkiem
        cvzłowieka i małp? Otóż małpy CZŁEKOKSZTAŁTNE i człowie pochodzą od wspólnego
        przodkla, którym był dziś już wymarły gatunek... MAŁP CZŁEKOKSZTAŁTNYCH.
        Łapiesz, nie zatrudne dla ciebie?

        tom1003 napisał:
        > Gwoli scisłosci, teoria ewolucji mówi w rzeczywiostości, że człowiek i małpa
        > mają wspólnego przodka.
        > Sądzac po poziomie różnych "postępowych" dziennikarzy którzy (głosząc walkę z
        > moherowym zacofaniem) w kółko bredzą że "człowiek pochodzi od małpy", wydaje
        > się, że raczej w ich przypadku żadna ewolucja nie postąpiła.
        • mufti.ibrahim Re: Abp Życiński: Nikt nie odrzuca teorii ewolucj 14.10.06, 18:10
          Lepiej. Człowiek jest bliżej spokrewniony z szympansem niż szympans np. z
          orangutanem. Innymi słowy oddzielanie człowieka od małp człekokształtnych
          poprzez stwierdzenie, że od nich pochodzi wydaje się niezuzasadnione.
          • ac78f92aa421c5e2b9 Re: Abp Życiński: Nikt nie odrzuca teorii ewolucj 14.10.06, 19:17
            mufti.ibrahim napisała:

            > Lepiej. Człowiek jest bliżej spokrewniony z szympansem niż szympans np. z
            > orangutanem. Innymi słowy oddzielanie człowieka od małp człekokształtnych
            > poprzez stwierdzenie, że od nich pochodzi wydaje się niezuzasadnione.

            Człowiek nie tylko pochodzi od małpy, po prostu jest małpą.
            Nic nadzwyczajnego w tym, że małpa od małpy pochodzi.
      • chirlider Re: Abp Życiński: Nikt nie odrzuca teorii ewolucj 14.10.06, 17:43
        tom1003, ty pochodzisz z Księżyca. Skazali cie na banicje i zesłanie na Ziemie
        za poj..e poglądy i zaśmiecanie forów internetowych.
    • szasza7 Orzechowski to taki sam głupek jak Giertych.Obaj 14.10.06, 14:51
      chcą być bardziej papiescy niż papież.Jestem pełen uznania dla abpa
      Zycińskiego.To jedyny odważny hierarcha,który wali prosto z mostu i zawsze z
      sensem.Szkoda,że jest wyjątkiem wśród hierarchów.Kierownictwo resortu edukacji
      to siedlisko ciemnogrodu.Wierzę,że nauczyciele oleją tych ministerialnych
      durniów.Ale dla Kaczora Giertych jest nowatorski.Jka ci debile uchowali się w
      Polsce przez tak długi czas.Przecież to eksponaty głupoty.Ale głupich nie
      sieją,sami rosną.
      • adlz Re: Orzechowski to taki sam głupek jak Giertych.O 14.10.06, 21:03
        "To jedyny odważny hierarcha,który wali prosto z mostu i zawsze z
        sensem" - a nie lepiej by było robić to w ubikacji, po co taki ekshibicjonizm?
    • genekgenek Winni Kaczyńscy 14.10.06, 14:53
      Oni wszystkiemu winni. Oskarżam Kaczyńskich za to, że szkolnictwem w Polsce
      rządzą tacy ciemniacy. Dla koalicji i własnej władzy oddał szkoły w ręce
      prymitywów, którzy przygotują młodzież do sredniowiecza a nie XXI wieku. To
      przejdzie do historii a Polacy im tego nigdy nie wybaczą.
      • redandyellow Re: Winni Kaczyńscy 14.10.06, 15:03
        Handluja stanowiskami w ministerstwach to potem takie "inteligenty" laduja na
        odpowiedzialnych stanowiskach. Zwykle kupczenie Polska. Ale co takiego
        Kaczynskiego obchodzi, ze polska mlodziez na tym cierpi?
        • stara_twojej_starej Re: Winni Kaczyńscy 14.10.06, 15:14
          redandyellow napisał:

          > Handluja stanowiskami w ministerstwach to potem takie "inteligenty" laduja na
          > odpowiedzialnych stanowiskach. Zwykle kupczenie Polska. Ale co takiego
          > Kaczynskiego obchodzi, ze polska mlodziez na tym cierpi?

          zacznie go obchodzić, kiedy zostanie postawiony przed Trybunałem Stanu.
          • redandyellow Re: Winni Kaczyńscy 14.10.06, 16:51
            Coraz bardziej zaczyna mi sie wydawac, ze tak wlasnie skonczy sie dla nich
            eksperymentowanie Polska. Oby!
      • wilma.flintstone Re: Winni Kaczyńscy 14.10.06, 17:09
        genekgenek napisał:

        > Oni wszystkiemu winni. Oskarżam Kaczyńskich za to, że szkolnictwem w Polsce
        > rządzą tacy ciemniacy. Dla koalicji i własnej władzy oddał szkoły w ręce
        > prymitywów, którzy przygotują młodzież do sredniowiecza a nie XXI wieku. To
        > przejdzie do historii a Polacy im tego nigdy nie wybaczą.

        Doprawdy? Ktorzy Polacy? Bo jesli wierzyc sondazom, to bracia maja w dalszym
        ciagu duze poparcie wsrod Polakow, przecie...
        • koloratura1 Re: Winni Kaczyńscy 15.10.06, 04:57
          wilma.flintstone napisała:

          > genekgenek napisał:
          >
          > > Oni wszystkiemu winni. Oskarżam Kaczyńskich za to, że szkolnictwem w Pols
          > ce
          > > rządzą tacy ciemniacy. Dla koalicji i własnej władzy oddał szkoły w ręce
          > > prymitywów, którzy przygotują młodzież do sredniowiecza a nie XXI wieku.
          > To
          > > przejdzie do historii a Polacy im tego nigdy nie wybaczą.
          >
          > Doprawdy? Ktorzy Polacy? Bo jesli wierzyc sondazom, to bracia maja w dalszym
          > ciagu duze poparcie wsrod Polakow, przecie...

          20%, a poparcie w wyborach - 27%.
          >
          >
    • redandyellow Re: Abp Życiński: Nikt nie odrzuca teorii ewolucj 14.10.06, 14:54
      "W wywiadzie dla sobotniej "Gazety Wyborczej" wiceminister Orzechowski
      powiedział, że teoria ewolucji Darwina to "pomyłka, którą zalegalizowano jako
      obowiązującą prawdę"."

      I taki ktos nadzoruje edukacje mlodych ludzi... Po prostu kuriozum.
    • anwb Kto zatrudnia debila? 14.10.06, 14:57
      Jak w temacie. Jak to mozliwe, ze ktos taki jest zatrudniany w ministerstwie
      edukacji?! Katastrofa. Ale coz. Dzieki takim ludziom PiS ma wladze!
      • adam.2x Re: Kto zatrudnia debila? 14.10.06, 15:14
        Dwoch takich samych
        www.youtube.com/watch?v=6-6i1X4KZCg
    • stara_twojej_starej Re: Abp Życiński: Nikt nie odrzuca teorii ewolucj 14.10.06, 15:09
      pether_23 napisał:

      > Ciekawe co na to Orzechowski. Mądrzejszy od hierarchów kościelnych?

      No proszę... nawet kler krytykuje tego błazna.
      Oczywiście, za chwilę pojawi się psorstowanie, że to był tylko skrót myślowy... :)
    • wieslip Re: Abp Życiński: Nikt nie odrzuca teorii ewolucj 14.10.06, 15:29
      Biskup Zycinski powinien zajac sie nauczaniem prawd wiary w swojej diecezji, a
      nie komentowaniem kazdej glupoty, przez co sam sie osmiesza, ostatnio zniknal
      dyzurny komentator bp Pieronek wiec wysyla swojego kolege. Niech bp Zycinski
      powie cos o swojej polityce wobec KUL to byloby bardziej interesujace...
      • koloratura1 Re: Abp Życiński: Nikt nie odrzuca teorii ewolucj 15.10.06, 04:25
        wieslip napisał:

        > Niech bp Zycinski
        > powie cos o swojej polityce wobec KUL to byloby bardziej interesujace...

        Jak dla kogo...
        Mnie tam polityka bpa Życińskiego wobec KUL obchodzi tyle, co zeszłoroczny śnieg.
    • nicrux Swiatly Abp Zycinski kontra nieuk Orzechowski 14.10.06, 15:33
      Jestem pelen uznania dla Abpa Jozefa Zycinskiego za jego wspaniala reakcje na
      wypowiedz pana wiceministra Miroslawa Orzechowskiego. Szczegolnie za stawianie
      odrzucenia ewolucjonizmu Darwina z wiara ze Ziemia jest plaska. Oraz za
      stwierdzenie, ze w demokratycznym panstwie kazdy moze sobie wierzyc w to co
      chce. Wiceminister Orzechowski ma prawo wierzyc, ze Darwin sie pomylil, ale tak
      naprawde to wielka pomylka jest Miroslaw Orzechowski na stanowisku wiceministra
      edukacji narodowej Polski!!
      Jesli taki nieuk (tak!) ma sie zajmowac polska edukacja, to nie ma sie czemu
      dziwic dlaczego dzieci z Europy Zachodniej maja wieksza wiedze niz polskie, a
      mlodzi zdolni naukowcy z Polski emigruja na Zachod.
      Wiceministrowi radzilbym powrot do szkoly sredniej i reedukacje. Zmiany
      ewolucyjne organizmow to nie jest teoria ale zaobserwowany (archeologicznie i
      biologicznie) fakt naukowy!!
      Tak samo jak ruch planet! Mozna sie spierac co powoduje ewolucje i zmiany
      genetyczne, ale NIE mozna negowac tego ze one zachodza!

      Nikodem Poplawski, fizyk, Indiana, USA
    • ohmy Re: Abp Życiński: Nikt nie odrzuca teorii ewolucj 14.10.06, 15:38
      Kościół się wypowiedział, a gdzie głos nauki? Niech się pilnie odezwą jakieś
      autorytety naukowe, by farsa nie zionęła dłużej grozą. Chyba się nie boicie
      państwo reakcji władzy? Czasy Giordano Bruno się skończyły (?).
      • monachus Re: Abp Życiński: Nikt nie odrzuca teorii ewolucj 14.10.06, 15:40
        no tak bo juz nie pala na stosie ale zawsze moga kopa z roboty zasadzic!!
      • tychik1 Re:Abp Życiński: A JP2:Nauka sie przed czlowiekiem 14.10.06, 16:46
        odkrywa.
        T:Takie lub podobne zdanie JP2 mial wypowiedziec na spodkaniu z naukowcami
        chyba polskimi.
        Odrazu mowie ze sam naukowcem nie jestem,chce tylko przypomiec tu JP2
        Czlowiek tylko poznaje to co jest mu dane od Boga czy natury jak kto woli.
        A jesli juz cos sami tworzymy to zawsze tymczasowe i w oparciu o wieczne
        zasady i prawdy.
        Mysle ze poznanie jest tez jakas droga do Boga,a zeby szukac to musi byc jakas
        swoboda.Ani kosciol,ani panstwo ,ani czlowiek nie moze odrzucic niczego ,
        bo do konca to sami nie wiemy.A nawet jesli wydaje nam sie ze juz cos
        wiemy ,ze juz, juz zlapalismy Pana Boga za nogi (jak przez lata darwinisci),
        tak potem nagle dowiadujemy sie o kreacjonistach(tylko jeden forumowicz tu
        wspomial).
        I co znowu zaczynamy od paczatku?,a z pewnoscia to wtedy juz wiemy, ze dalej
        nic nie wiemy.
        WIEM ZE NIC NIE WIEM -
        To stwierdzenie Sokratesa (przed smiercia)niech bedzie tez jakas odpowiedzia
        na twoj apel o zabranie glosu przez nauke : )
        Co nam pozostaje ? dopuscic do szkol i jedna teorie i druga i trzecia niech
        szukaja.
        Minister popelnia ten sam blad co zwolennicy darwinizmu za wszelka cene:
        po prostu co s wie na100% .
        Darwinisci blokuja dzisiaj keacjonistow(jestem zwolennikiem) a nie maja do
        tego zadnego prawa.
        Osobiscie wierze w to ze nauka kiedys sama dojdzie albo raczej wroci do Boga.
        To wlasnie ze w Biblii jest napisane(z pamieci):
        Ze madrosc wyszla z ust Boga,dzielila z Nim tron i byla mu towarzyszka przy
        towrzeniu.
        No i glosowalem zawsze na LPR ,teraz mysle na PiS ,oczywiscie nosze beret !


        ohmy napisała:

        > Kościół się wypowiedział, a gdzie głos nauki? Niech się pilnie odezwą jakieś
        > autorytety naukowe, by farsa nie zionęła dłużej grozą. Chyba się nie boicie
        > państwo reakcji władzy? Czasy Giordano Bruno się skończyły (?).
        • koloratura1 Re:Abp Życiński: A JP2:Nauka sie przed czlowiekie 15.10.06, 04:53
          tychik1 napisał:

          >
          > Darwinisci blokuja dzisiaj keacjonistow(jestem zwolennikiem) a nie maja do
          > tego zadnego prawa.
          > No i glosowalem zawsze na LPR ,teraz mysle na PiS ,oczywiscie nosze beret !

          Koniecznie kup większy rozmiar!
    • piekny_romanek wiecej takich idiotow z LPRu, a szybko 14.10.06, 15:45
      splyna tam skad wyszli - czyli do rynsztoka. Polacy to przekorny narod i jak
      jakis idiota zaczyna im wmawiac swoje teorie w sprawach swiatopogladowych to
      szybko zostanie wywieziony na taczkach. PIS dla wlasnego dobra powinien uciszac
      takich idiotow - z jednej strony dobrze, bo to tylko na minus dla LPRu, ale z
      drugiej strony moze byc postrzegany jako ktos z rzadu, czyli posrednio
      przedstawiciel pis.
    • pendykmim Orzechowski, ty nieuku 14.10.06, 16:05
      zaraz bedziesz wciskał, że Kopernik też się pomylił i to słońce kręci się wokół
      ziemi.
      Wiceminister dorasta kretynizmem do poziomu swojego pryncypała.
      • ac78f92aa421c5e2b9 Re: Orzechowski, ty nieuku 14.10.06, 16:08
        pendykmim napisał:

        > zaraz bedziesz wciskał, że Kopernik też się pomylił i to słońce kręci się
        wokół
        > ziemi.

        Akurat to jest prawdą, bo ruch jest względny.

        > Wiceminister dorasta kretynizmem do poziomu swojego pryncypała.

        Imbecyl i tyle!
        • koloratura1 Tego to nawet: Orzechowski nie wymyślił... 15.10.06, 04:31
          ac78f92aa421c5e2b9 napisała:

          > pendykmim napisał:
          >
          > > zaraz bedziesz wciskał, że Kopernik też się pomylił i to słońce kręci się
          > wokół ziemi.

          > Akurat to jest prawdą, bo ruch jest względny.

          Chcesz powiedzieć, że Kopernik jednak się pomylił?!
    • edi54 Abp Życiński: Nikt nie odrzuca teorii ewolucji 14.10.06, 16:13

      Coz, becwaly kieruja polska oswiata !!!!
      • wet3 Re: Abp Życiński: Nikt nie odrzuca teorii ewolucj 14.10.06, 16:24
        Ja tez jej nie odrzucam ani nie akceptuje. Dlaczego? - Bo jest to tylko
        hipoteza dziurawa jak siatka! Przyjecie tej dziurawej "teorii" nie rozni sie
        niczym od przyjecia kreacjonizmu, ktory tlumaczy wszystko znacznie lepiej. W
        jednym i drugim przypadku decyduje WIARA!
        • historyk12 Re: Abp Życiński: Nikt nie odrzuca teorii ewolucj 14.10.06, 16:45
          ewolucjonizm to nie hipoteza, lecz teoria. Poczytaj sobie gdzieś o różnicy, choć
          i tak jesteś za głupi żeby zrozumieć
          • wet3 Re: historyk12 14.10.06, 19:29
            historyk12 napisał:

            > ewolucjonizm to nie hipoteza, lecz teoria. Poczytaj sobie gdzieś o różnicy,
            cho
            > ć
            > i tak jesteś za głupi żeby zrozumieć

            Tylko glupcy twojego kalibru przyjma cos tak dziurawego jak ewolucjonizm za
            udowodniona teorie naukowa. Zyj w swoim glupawym przeswiadczeniu jesli ci z tym
            tak slodko!
          • koloratura1 Re: Abp Życiński: Nikt nie odrzuca teorii ewolucj 15.10.06, 04:50
            historyk12 napisał:

            > ewolucjonizm to nie hipoteza, lecz teoria.

            Ani to hipoteza, ani teoria, tylko zwykła głupota, na potwierdzenie której nie
            podobna znaleźć ani jednego dowodu naukowego.
        • koloratura1 Re: Abp Życiński: Nikt nie odrzuca teorii ewolucj 15.10.06, 04:38
          wet3 napisał:

          > Ja tez jej nie odrzucam ani nie akceptuje. Dlaczego? - Bo jest to tylko
          > hipoteza dziurawa jak siatka! Przyjecie tej dziurawej "teorii" nie rozni sie
          > niczym od przyjecia kreacjonizmu, ktory tlumaczy wszystko znacznie lepiej. W
          > jednym i drugim przypadku decyduje WIARA!

          Nieprawda.

          Ewolucji dowodzą wyniki badań naukowych z zakresu biologii porównawczej
          organizmów oraz geologii - badania skamienielin.

          "Teoria ewolucji" już dawno przestała być teorią, a stała się udowodnionym
          faktem naukowym (w odróżnieniu od kreacjonizmu).
          • tychik1 Re: Abp Życiński: Nikt nie odrzuca teorii ewolucj 15.10.06, 16:24
            koloratura1 napisała:

            > wet3 napisał:
            >
            > > Ja tez jej nie odrzucam ani nie akceptuje. Dlaczego? - Bo jest to tylko
            > > hipoteza dziurawa jak siatka! Przyjecie tej dziurawej "teorii" nie rozni
            > sie
            > > niczym od przyjecia kreacjonizmu, ktory tlumaczy wszystko znacznie lepiej
            > . W
            > > jednym i drugim przypadku decyduje WIARA!
            >
            > Nieprawda.
            >
            > Ewolucji dowodzą wyniki badań naukowych z zakresu biologii porównawczej
            > organizmów oraz geologii - badania skamienielin.
            >
            > "Teoria ewolucji" już dawno przestała być teorią, a stała się udowodnionym
            > faktem naukowym (w odróżnieniu od kreacjonizmu).

            T:Czy moglabys podac cos wiecej na temat tych badan ?



    • drogibronislaw Narcybiskup Życiński łże!! W USA 2/3 nauczycieli 14.10.06, 16:19
      biologii odrzuca teorię ewolucji. Ogromna większość duchownych prostestanckich
      w USA, ale i tez W. Brytanii ją odrzuca.
      • petrucchio Re: Narcybiskup Życiński łże!! W USA 2/3 nauczyci 14.10.06, 19:36
        drogibronislaw napisał:

        > biologii odrzuca teorię ewolucji. Ogromna większość duchownych prostestanckich
        > w USA, ale i tez W. Brytanii ją odrzuca.

        Jeśli to prawda, to świadczy fatalnie o amerykańskim szkolnictwie. Co do
        duchownych
        • drogibronislaw Re: Narcybiskup Życiński łże!! W USA 2/3 nauczyci 15.10.06, 10:51
          To prawda i prawda jest, że Amerykańskim bilogom nie jest potrzebna debilna
          teoria Darwina, aby kolejne dziesieciolecie zgarniać wszystkie Noble z bilogii.
          Ludzie dziwie się, że tych danych nie wiecie. Ja b. średnio się tym interesuję,
          a danych wiem od kilku lat...
          • habitus Re: Narcybiskup Życiński łże!! W USA 2/3 nauczyci 16.10.06, 21:17
            To nieprawda. Ja, w odróznieniu od ciebie, bardzo siętym interesuję :D Który
            Nobel z biologii przypadł w udziale zwolennikowi kreacjonizmu?
      • madcio Re: Narcybiskup Życiński łże!! W USA 2/3 nauczyci 15.10.06, 02:51
        Źródło tych rewelacji, poproszę.

        Prawdę mówiąc, nie spodziewam się, że cokolwiek podasz. Jak dotąd próśba o
        źródła od ludzi, którym religia wyżarła rozum, spotykała się z dość alergicznymi
        reakcjami, he, he, he.
        • drogibronislaw Re: Narcybiskup Życiński łże!! W USA 2/3 nauczyci 15.10.06, 10:49
          Nie są to żądne rewelacje. To wiedza na pziomie powszechnie dostępnych w polsce
          tygodników: Newsweek, Polityka, etc. Poszukaj na tamtejszych wyszukiwarkach.
          Czytanie nie szkodi a tobie może tylko pomóc.
          • madcio Re: Narcybiskup Życiński łże!! W USA 2/3 nauczyci 15.10.06, 17:20
            Tak jak myślałem, nie podałeś żadnych linków.

            To nie tak, żebym ci nie wierzył - USA na śliczny przykład zapadania się w
            religijny odpowiednik łysenkizmu i nikt nie zaprzecza, ze kreacjoniści aktywnie
            walczą, by wprowadzić swoje ulubione przesądy religijne do nauczania w świeckiej
            szkole.

            Zaskoczony jestem jednak, że kretynizm dociera w tej formie i do Europy, i
            dlatego proszę o linki.
            • drogibronislaw Ten łysenkizm to kilkudziesieciu noblistów z nauk 15.10.06, 19:51
              przyrodniczych od pół wieku ...
              • madcio ???? 15.10.06, 20:39
                > Re: Ten łysenkizm to kilkudziesieciu noblistów z nauk przyrodniczych od
                > pół wieku ...

                Kilkudziesięciu noblistów z nauk przyrodniczych wyznawało kreacjonizm w ostatnim
                półwieczu?

                Możesz przytoczyć listę ich imion i nazwisk?
      • koloratura1 Re: Narcybiskup Życiński łże!! W USA 2/3 nauczyci 15.10.06, 04:32
        drogibronislaw napisał:

        > biologii odrzuca teorię ewolucji. Ogromna większość duchownych prostestanckich
        > w USA, ale i tez W. Brytanii ją odrzuca.

        Możesz podać źródło,na jakim opierasz te procenty?
        • drogibronislaw Re: Narcybiskup Życiński łże!! W USA 2/3 nauczyci 15.10.06, 10:47
          Jakieś dwa lata temu był duży artykuł w Polityce lub Newsweeku. Parę miesięcy
          temu na ten sam temat znówu pisał któryś tych tygodników. Te dane są dość
          powszechnie znane i nie wywołują na Zachodzie żadnej sensacji. Bardzo gwałtowny
          spór o staus nauczania ewolucjonizmu trwa obecnie w W. Brytanii. Sprawa obecnie
          roztrzyga się w ichniejszym Sadzie Najnwyższym. Inicjatorami sprawy są
          protestanci. Dlatego twierdzę, że Życiński łże, pisząc, iż NIKT nie odrzuca
          ewolucjonizmu. Brytyjscy prostestanci chcą albo uczyć kracjonizmu na równi z
          ewolucjonizmem, albo zamiast ewolucjonizmu. To samo, tyle, że w nieporównanie
          większej skali dzieje się w USA. Ewolucjnizm jest powszechnie kontestowany.
          Protstanci na licznych swoich uniwersytetach go rewidują. Dane co do
          nauczycieli odrzucających teorię Darwina wskazują na stałą w wielkości ok 63%
          nauczycieli uczących biologii. To towarzysza Życińskiego jednak te dane chyba
          nie dotarły...
          • koloratura1 Re: Narcybiskup Życiński łże!! W USA 2/3 nauczyci 15.10.06, 20:41
            drogibronislaw napisał:

            > Jakieś dwa lata temu był duży artykuł w Polityce lub Newsweeku. Parę miesięcy
            > temu na ten sam temat znówu pisał któryś tych tygodników. Te dane są dość
            > powszechnie znane i nie wywołują na Zachodzie żadnej sensacji.

            Podobnie jak oświadczenia zwolenników teorii płaskij ziemi czy też -
            stowarzyszeń osób, którzy przeżyli porwanie przez UFO.
            Ot, taki folklor...

            A co do uniwersytetów, dopuszczających "poważne" dyskusje na ten temat, to -
            owszem, ale to są odpwiedniki naszych "wyższych szkół kontaktów
            psychospołecznych" w jakimś Pcimiu Dolnym czy tp. Żaden poważny, liczący się
            uniwersytet czymś podobnym nie zajmuje się.
            • petrucchio Re: Narcybiskup Życiński łże!! W USA 2/3 nauczyci 17.10.06, 08:58
              Mysle, że "drogibronislaw" celowo udaje głupka. Przeciętny poziom edukacji
              podstawowej w USA jest żenujący. Ekstraklasa, spośród której rekrutuję się
              przyszli nobliści, zaczyna się na poziomie czołowych uniwersytetów, które
              ściągają zdolnych ludzi nie tylko spośród absolwentów amerykanskich college'ów,
              ale i z całego świata. Na uniwersytetach Ivy League kreacjonistów nie
              uświadczysz. Na szczęście.
              • petrucchio Proponuję przeczytać w szczególności... 17.10.06, 09:30
                ... następujące apele przeciwko nauczaniu kreacjonizmu w szkołach, podpisane
                przez dziesiątki noblistów (w większości amerykańskich), w tym wielu z Noblami z
                dziedziny "medycyny i fizjologii" (to te Noble przyznaje się biologom).

                www.talkorigins.org/faqs/edwards-v-aguillard/amicus1.html
                media.ljworld.com/pdf/2005/09/15/nobel_letter.pdf
    • giwia dobrze,ze mamy mądrego biskupa , mając "ministrow" 14.10.06, 16:24
      tego formatu
      • jasna77 I smieszno i straszno 14.10.06, 16:35
        Mam tylko cicha nadzieje ze wypowiedzi trgo buraczanego pseudo-ministra nie
        przedostana sie na arene europejska bo sie spale ze wstydu.
        • orcheystra Re: I smieszno i straszno 14.10.06, 16:37
          a nie poruszyła was jego wyraźna pogarda dla wartości stojacej za postawą
          tolerancyjną? To jest jeszcze głupsze.
          • petrucchio Ale bardziej śmieszno 14.10.06, 19:29
            orcheystra napisał:

            > a nie poruszyła was jego wyraźna pogarda dla wartości stojacej za postawą
            > tolerancyjną? To jest jeszcze głupsze.

            Niech sobie gardzi, czym chce. Pies z nim tańcował. Ludzkość długo obchodziła
            się bez Orzechowskiego i w razie czego da sobie radę bez niego. Za rok nie
            będziemy pamiętać, kto to taki.
        • koloratura1 Re: I smieszno i straszno 15.10.06, 04:41
          jasna77 napisała:

          > Mam tylko cicha nadzieje ze wypowiedzi trgo buraczanego pseudo-ministra nie
          > przedostana sie na arene europejska bo sie spale ze wstydu.

          Niestety, już się przedostały... Na forum Parlamentu Europejskiego, za sprawą
          naszego europosła, Macieja Giertycha (ojca Romana).
    • paberg Metropolita wszystkich postępowych katolików... 14.10.06, 16:43
      ...nie odrzuca teorii ewolucji, ale dzięki Bogu przynajmniej kilku trochę
      poważniejszych hierarchów już tak, jak np. kard. Christoph Schonborn, jeden z
      redaktorów "Katechizmu Kościoła Katolickiego".

      Abp Życiński: "Nikt poważny nie odrzuca teorii ewolucji, a sugestie, że jest ona
      niezgodna z nauczaniem chrześcijańskim, są krzywdzące dla chrześcijaństwa".

      Ależ Księże Arcybiskupie, nazywanie Ekscelencji bezpośredniego przełożonego Ojca
      Świętego Benedykta XVI człowiekiem niepoważnym jest naprawdę niepoważne. Jak
      wyraził się on podczas uroczystej inauguracji swego pontyfikatu: "Nie jesteśmy
      jakimś przypadkowym i bezsensownym produktem ewolucji. Każdy z nas jest wyrazem
      myśli Bożej. Każdy z nas stał się upragnionym, ukochanym i wręcz koniecznym".

      Ekscelencja nie zacytował też dokumentu wydanego w 2004 roku przez
      Międzynarodową Komisję Teologiczną, w której jednoznacznie skwitowano, co
      poważni ludzie sądzą o teorii ewolucji: "Bezkierunkowy proces ewolucji -
      wykraczający poza granice Bożej Opatrzności - nie może po prostu zaistnieć".
      Ech, gdzie te czasy, kiedy za takie akty nieposłuszeństwa hierarchów zsyłano do
      jakiegoś klasztoru, gdzie przez modlitwę i pracę mogli pokutować za swoje
      występki...

      Abp Życiński: "Arcybiskup przypomniał słowa Jana Pawła II wygłoszone 10 lat
      temu, w których papież podkreślił, że teoria ewolucji nie jest jedynie hipotezą,
      ale poważną teorią naukową potwierdzaną niezależnie przez wiele dyscyplin
      przyrodniczych i że dziś nie można jej odrzucić".

      Cytowanie Ojca Świętego rzecz godna pochwały, ale po co kłamać? Papież istotnie
      w swoim liście stwierdził, że "w teorii ewolucji można rozpoznać coś więcej niż
      hipotezę", ale dodatek, że "dziś nie można jej odrzucić" to już ewolucyjna
      wyobraźnia Ekscelencji, który wpycha w usta Papieża coś czego on nigdy nie
      napisał. Co więcej chęć cytowania Jana Pawła II jakoś gwałtownie u Ekscelencji
      zanika, gdy przychodzi do zacytowania wypowiedzi Ojca Świętego sprzecznych z
      wizją abp. Życińskiego: "Wszystkie obserwacje dotyczące rozwoju życia prowadzą
      do podobnych konkluzji. Ewolucja form żywych, której etapy i mechanizmy bada
      przyrodoznawstwo, ujawnia zachwycającą wewnętrzną celowość. Ta celowość, która
      kieruje tymi bytami bez ich udziału i bez ich wpływu, skłania człowieka do
      przypuszczeń o istnieniu umysłu, która jest ich wynalazcą, ich Stwórcą".

      Abp Życiński: "Dla chrześcijanina Bóg mógł stworzyć świat w taki sposób, w jaki
      sam chciał. Mógł stworzyć człowieka zgodnie z teorią ewolucji".

      Mógł. Na szczęście nie stworzył :-)

      Abp Życiński: "Gdy zaczyna się sugerować, że teoria ewolucji jest niezgodna z
      nauczaniem chrześcijańskim, wyrządza się dużą krzywdę chrześcijaństwu".

      Przeciwnie, broni się go przez przypominanie doktryny nauczanej przez Kościół
      katolicki de fide, że świat, życie i człowiek nie są produktami bezosobowej
      ewolucji, ale tworami rozumnego Boga.

      Abp Życiński: "Jeśli komuś nie podoba się ta teoria [ewolucji], może sobie ją
      prywatnie odrzucać, tak jak prywatnie może przyjąć, że Ziemia jest płaska, a na
      długiej przerwie w szkole wizytę składają kosmici i osobiście widział ufo. Jest
      to niepoważne, ale w demokratycznym społeczeństwie każdy może być niepoważny,
      nawet wiceminister".

      W demokratycznym państwie niepoważny może być także katolicki arcybiskup. Ale o
      tym zdaje się Ekscelencja już nie pomyśli.

      "Abp Życiński jako niepoważne określił też sugestie ministra Orzechowskiego, że
      Darwin był ateistą. Metropolita przypomniał, że w swojej książce o pochodzeniu
      gatunków Darwin umieścił zapis mówiący, iż Bóg kierujący ewolucją w przyrodzie,
      tchnął w tę ewolucję określone prawa i dalszy rozwój przyrody przebiega zgodnie
      z tymi prawami".

      Bóg kierujący ewolucją!? I to zdaniem Ekscelencji są poglądy Darwina? Zapis, o
      którym wspomniał Ekscelencja traktuje się zresztą jako łapówkę wiktoriańskiej
      tradycji, tak aby łatwiej było ówczesnemu społeczeństwu łyknąć teorię pana Darwina.
      • historyk12 Re: Metropolita wszystkich postępowych katolików. 14.10.06, 16:48
        no tak rzeczywście, teoria ewolucji ma sporo dziur, w przeciwieństwie do
        stworzenia. mamy mnóstwo dowodów, że Bóg (lub bogowie - zależnie od religii)
        machnął ręką i powstał świat. ponoć stary Giertych ma niepodwarzalny dowód -
        nagranie na taśmie video sporządzone przez jednego z aniołów
        • orcheystra Re: Metropolita wszystkich postępowych katolików. 14.10.06, 17:02
          co za bezczelność nadgorliwego administratora tego forum!!!
          Umieść przynajmniej informację a nie z prostackim sprytem po cichu usuwaj
          wybrane przez siebie kwestie.
          Nie manipuluj tą rozmową i nie przykrawaj jej do swoich gustów!
          • orcheystra Re: Metropolita wszystkich postępowych katolików. 14.10.06, 17:04
            gdzie się podziały moje wypowiedzi?
            Za brak kompetencji powinieneś wylecieć z pracy na tym portalu na zbity pysk!
            • wilma.flintstone Re: Metropolita wszystkich postępowych katolików. 14.10.06, 17:05
              Jestem oewna, ze jak zaczelam czytac, to bylo 105 postow, a teraz jest nagle
              70. Cuda!
              • chirlider Re: Metropolita wszystkich postępowych katolików. 14.10.06, 17:48
                śmieci sie sprząta.
                Ot co.
                • orcheystra Re: Metropolita wszystkich postępowych katolików. 14.10.06, 21:56
                  jeśli to ty jesteś administratorem - to jesteś jedynie sprzedajnym oszustem
        • paberg Re: Metropolita wszystkich postępowych katolików. 14.10.06, 17:03
          historyk12 napisał:

          > no tak rzeczywście, teoria ewolucji ma sporo dziur, w przeciwieństwie do
          > stworzenia. mamy mnóstwo dowodów, że Bóg (lub bogowie - zależnie od religii)
          > machnął ręką i powstał świat. ponoć stary Giertych ma niepodwarzalny dowód -
          > nagranie na taśmie video sporządzone przez jednego z aniołów

          Noo, tu bynajmniej nie chodzi o dowodzenie stworzenia, ale o komentarz
          arcybiskupa, który chce być aż tak postępowy, że nieco nagina rzeczywistość do
          swoich poglądów. To się zdarza. Dla Orzechowskiego brawa za odwagę, choć jego
          pomysły to na razie utopia. Póki co przeciwnik zbyt mocno okopany, no i ma po
          swojej stronie kilku co bardziej postępowych hierarchów, tym niemniej ktoś
          odważył się zrobić pierwszy krok.
          • orcheystra Re: Metropolita wszystkich postępowych katolików. 14.10.06, 17:07
            ależ jak najbardziej chodzi o dowodzenie - ten niekompetentny wiceminister coś
            gaworzy o "kłamiliwości", "fikcyjności", "dowiedliwości", "pseudonaukowości".

            Natomiast nie ma tutaj żadnego znaczenia, jakim chce się wydać arcybiskup -
            idzie jedynie o rozum, racjonalność, nieszwankujący i niemitologizujący ludzki,
            wolny intelekt, chodzi o logikę i rację
            • paberg Re: Metropolita wszystkich postępowych katolików. 14.10.06, 17:12
              orcheystra napisał:

              > Natomiast nie ma tutaj żadnego znaczenia, jakim chce się wydać arcybiskup -
              > idzie jedynie o rozum, racjonalność, nieszwankujący i niemitologizujący ludzki,
              >
              > wolny intelekt, chodzi o logikę i rację

              Ojej, tego pęcherz może nie wytrzymać!
        • wilma.flintstone Re: Metropolita wszystkich postępowych katolików. 14.10.06, 17:06
          historyk12 napisał:

          > no tak rzeczywście, teoria ewolucji ma sporo dziur, w przeciwieństwie do
          > stworzenia. mamy mnóstwo dowodów, że Bóg (lub bogowie - zależnie od religii)
          > machnął ręką i powstał świat. ponoć stary Giertych ma niepodwarzalny dowód -
          > nagranie na taśmie video sporządzone przez jednego z aniołów

          Swietna odpowiedz!:D
      • przemek05 Re: nie dyscyplinuj abpa 14.10.06, 17:15
        Moze masz i racje, ale z Twojego tekstu wnosze, ze zalezy Ci na wizerunku
        Kosciola jako instytucji wstecznej i zachowawczej. A jak abp Z Ci do tej wizji
        nie pasuje, to go straszysz jego przelozonym. Powoli... takich jak abp Z bedzie
        coraz wiecej i oni zmienia ten wizerunek Kosciola, bo to jedyna droga, inne
        prowadza do jego marginalizacji i zaniku.
        • paberg Re: nie dyscyplinuj abpa 14.10.06, 17:20
          przemek05 napisał:

          > Moze masz i racje, ale z Twojego tekstu wnosze, ze zalezy Ci na wizerunku
          > Kosciola jako instytucji wstecznej i zachowawczej. A jak abp Z Ci do tej wizji
          > nie pasuje, to go straszysz jego przelozonym. Powoli... takich jak abp Z bedzie
          >
          > coraz wiecej i oni zmienia ten wizerunek Kosciola, bo to jedyna droga, inne
          > prowadza do jego marginalizacji i zaniku.

          Przeciwnie, to "zmienianie wizerunku Kościoła" zgodnie ze współczesnymi modami
          szybko doprowadzi do jego zaniku, czego dowodem protestanckie monarchie w
          Skandynawii i protestanckie Kościoły w Europie Zachodniej, gdzie praktycznie
          została już tylko skorupa bez treści.

          Swoją drogą jakież to słodkie wciąż czytać o nieuchronnym Duchu Historii,
          któremu wszyscy muszą się podporządkować, bo jak nie to zanikną. Jak widać
          wiecznie żywy nie tylko papcio Darwin, ale i Karol Marx!
          • przemek05 Re: alternatywa jest "islamizacja"... 15.10.06, 00:44
            w sensie radykalizacji teologii, wkroczenia w dziedziny, ktore do niej nie
            naleza (jak wlasnie nauki przyrodnicze), wejscia w jawny konflikt z nauka. A to
            w coraz bardziej wyksztalconych spoleczenstwach Zachodu oznaczaloby
            kompromitacje i marginalizacje Kosciola. Dlatego Kosciol slusznie czyni,
            unikajac wchodzenia w obszary wlasciwe dla nauki. Bardziej konserwatywni
            hierarchowie maja jeszcze ciagoty do konkurowania z nauka, ale ci bardziej
            swiatli, jak abp Zycinski, stopniowo to im wybijaja z glowy.
            A co ma tu Marks do tego, to dalibog, nie rozumiem - chodzi tu o nauki
            przyrodnicze, a nie spoleczne (pseudo)teorie.
            • jorland Re: alternatywa jest "islamizacja"... 15.10.06, 12:59
              przemek05 napisał:

              > w sensie radykalizacji teologii, wkroczenia w dziedziny, ktore do niej nie
              > naleza (jak wlasnie nauki przyrodnicze), wejscia w jawny konflikt z nauka. A to
              >
              > w coraz bardziej wyksztalconych spoleczenstwach Zachodu oznaczaloby
              > kompromitacje i marginalizacje Kosciola.

              Marginalizację Kościoła spowoduje nie trwanie przy ortodoksji, ale odejście od
              niej, jak już podawałem przykłady protestanckich skandynawskich monarchii gdzie
              to właśnie "modernizacja" kościoła spowodowała jego rozkład. Pastor-lesbijka
              udzielająca ślubu homoseksualnemu "małżeństwu" może i jest fajnym i zabawnym
              tematem do jakiegoś brukowca, ale to właśnie takiej wiary nikt poważnie
              traktować nie będzie. Kościół będzie miał znacznie większe kłopoty przez oejście
              od ortodoksji niż przez trwanie przy niej.

              > Dlatego Kosciol slusznie czyni,
              > unikajac wchodzenia w obszary wlasciwe dla nauki.

              Przeciwnie, Kościół słusznie czyni sprzeciwiając się pseudonaukowym teoriom
              wchodzenia na obszar teologii. To jest jego święty obowiązek.

              > Bardziej konserwatywni
              > hierarchowie maja jeszcze ciagoty do konkurowania z nauka, ale ci bardziej
              > swiatli, jak abp Zycinski, stopniowo to im wybijaja z glowy.

              W istocie jest dokładnie odwrotnie, długo skrywane wątpliwości wobec ewolucji
              zaczynają być coraz otwarciej ujawnianie, a kontrewolucja zamiast zamierać
              potęguje się coraz bardziej. Dodałbym - dzięki Bogu. Kiedyś też tak było, że
              duża część hierarchii zaangażowała się w konkretnej teorii naukowej -
              ptolemeizmu. Jak się to skończyło - wiadomo. Dziś też co niektórzy próbują
              schlebiać modzie i nauce obecnych czasów (vide: abp Życiński), nie pamiętając
              najwidoczniej, że kiedyś mogą stać się symbolami ciemnoty i zacofania.


              > A co ma tu Marks do tego, to dalibog, nie rozumiem - chodzi tu o nauki
              > przyrodnicze, a nie spoleczne (pseudo)teorie.

              Wy, postępowcy i lewacy, wciąż myślicie kategoriami Marksa, że istnieją jakieś
              obiektywne prawa historii, które nieuchronnie prowadzą do pewnych faz i
              sprzeciwianie się temu nie ma sensu, tak jak walka z grwitacją. Oczywiście,
              zwykle te fazy pasują do waszej wizji świata. I tak np. religia musi zaniknać bo
              do tego rzekomo te prawa prowadzą, społeczeństwo w miarę upływu czasu
              nieuchronnie będzie stawać się coraz bardziej postępowe, a walka z tym to jak
              próby odwracania zegara Historii. Brzmi znajomo?

              A co do islamizacji - bez cudzysłowiu - to może racja. Oni znacznie szybciej
              nauczą was rezonu i to nie oglądając się na wrzaski, że próbują cofać zegar
              Historii.
              • przemek05 Re: zrobilo sie pomieszanie z poplataniem 16.10.06, 01:51
                Po pierwsze, co ma pastor lesbijka do relacji wiara-nauka? Nie dyskutujemy tu o
                obyczajach, lecz o stosunku wiary do nauki. Przy okazji polecam zapoznanie sie
                z wykladem papieza wygloszonym w Ratyzbonie, dotyczacym wlasnie tego problemu.
                Szczegolnie przemowila do mnie mysl papieza ze nie pochodzi od Boga to, co
                nielogiczne i sprzeczne z rozumem.
                Po drugie, nikt (poza jakimis skrajnymi amerykanskimi grupami religijnymi z
                glebokiej prowincji) nie odrzuca ewolucji w calosci. Spor dotyczy jedynie tego,
                czy ewolucja byla "zaprogramowana" czy odbywala sie calkowicie bezplanowo i
                spontanicznie.
                Po trzecie, nie rozumiem inwokacji "Wy, postepowcy i lewacy...myslicie
                kategoriami Marksa". To niby do mnie ma byc? :-) Przeciez ja sobie z Marksa
                kpilem, jak kto o nim wspominal to pytalem o ktorego chodzi, bo znam 4: Harpo,
                Zeppo, Groucho i Chico...
                A po ostatnie, to rzeczywiscie nie ma gwarancji, ze obszar wiary bedzie sie
                racjonalizowal, jak chcial tego B16 w Ratyzbonie. Moze, skutkiem konfrontacji z
                islamem, nastapi i u nas radykalizacja i zwyciezy idea Boga transcendentnego,
                niepojetego rozumem, a wszystkowiedzacy guru beda nam tworzyc panstwa
                wyznaniowe. Nie chcialbym dozyc takich czasow.


                • paberg Re: zrobilo sie pomieszanie z poplataniem 16.10.06, 20:23
                  przemek05 napisał:

                  > Po pierwsze, co ma pastor lesbijka do relacji wiara-nauka?

                  Myślałem, że to jasne - to, co nazywasz modernizacją Kościoła, dopasowaniem go
                  do świata, do współczesnej nauki to najkrótsza droga do jego rozkładu.

                  Nie dyskutujemy tu o
                  >
                  > obyczajach, lecz o stosunku wiary do nauki. Przy okazji polecam zapoznanie sie
                  > z wykladem papieza wygloszonym w Ratyzbonie, dotyczacym wlasnie tego problemu.
                  > Szczegolnie przemowila do mnie mysl papieza ze nie pochodzi od Boga to, co
                  > nielogiczne i sprzeczne z rozumem.

                  Tak, choć gwoli papież powtórzył tę myśl, która istniała już co najmniej od
                  średniowiecza. Skoro Bóg jest dobry i racjonalny, bo dał rozum, to także
                  stworzył poznawalny świat, który można tym rozumem poznawać. Ks. Kopernik,
                  Galileusz i inni się kłaniają.

                  > Po drugie, nikt (poza jakimis skrajnymi amerykanskimi grupami religijnymi z
                  > glebokiej prowincji) nie odrzuca ewolucji w calosci.

                  Zgadza się, a nawet one w całości nie odrzucają. Ograniczoną zmienność w
                  biologicznym świecie obserwowano i stosowano już od tysiącleci (hodowla), twórca
                  współczesnej systematyki Karol Linneusz też wyróżnił odmiany wśród gatunków. To
                  co ewolucjonistyczni bojówkarze wmawiają publice, że kreacjonizm bronił i broni
                  całkowitej niezmienności, "sztywności" gatunków to nieporozumienie, a raczej
                  retoryczny chwyt mający na celu przedstawienie karykaturalnego obrazu
                  przeciwnika. Całkiem świadomie.

                  Moim zdaniem problem leży na dwóch płaszczyznach. (1) Fundamenty napędzające
                  ewolucję - zdaniem biologów bezcelowe i bezosobowe procesy czy też rozumna
                  nawigacja Boga, co wynika z doktryny o rozumnym stworzeniu świata, życia i
                  człowieka przez osobowego Boga. (2) Makroewolucyjne przejścia - co wynika z
                  pierwszego. Czy był za nie odpowiedzialny Boski projekt czy bezcelowe procesy
                  ewolucyjne.

                  >Spor dotyczy jedynie tego,
                  >
                  > czy ewolucja byla "zaprogramowana" czy odbywala sie calkowicie bezplanowo i
                  > spontanicznie.

                  Jedynie!? Toż to dwie całkowiecie różne i sprzeczne z sobą ujęcia! Ładne mi
                  jedynie. BTW, przypominam, że cały czas nie przedstawiłeś choćby bazowego
                  teoretycznego modelu na czym taka "zaprogramowana" ewolucja miałaby polegać i
                  jakie były możliwe drogi kanalizowania się Boskiego projektu w ewolucji.

                  > Po trzecie, nie rozumiem inwokacji "Wy, postepowcy i lewacy...myslicie
                  > kategoriami Marksa". To niby do mnie ma byc? :-) Przeciez ja sobie z Marksa
                  > kpilem, jak kto o nim wspominal to pytalem o ktorego chodzi, bo znam 4: Harpo,
                  > Zeppo, Groucho i Chico...

                  Być może nieświadomie powtarzasz myśl rodem z Marksa (właściwie z Hegla) o
                  jakichś nieuchronnych prawach rządzących rozwojem historii. Kto im się
                  sprzeciwia (np. tradycyjne nauczanie Kościoła) skazany jest na zagładę,
                  jakikolwiek opór nie ma sensu. Moim zdaniem to bzdura.

                  > A po ostatnie, to rzeczywiscie nie ma gwarancji, ze obszar wiary bedzie sie
                  > racjonalizowal, jak chcial tego B16 w Ratyzbonie.

                  Mam nadzieję, że będzie się racjonalizował, aczkolwiek możesz być zaskoczony co
                  to tak naprawdę oznacza. Ja to rozumiem np. przez powrót wiary do fundamentów
                  nauki, że przestanie się ją wypychać (przy aprobacie niektórych hierarchów) do
                  sfery li tylko "duchowej" (czytaj ludzkich fantazji).
                  • przemek05 Re: troche sie rozplatalo 17.10.06, 01:01
                    i w koncu udalo sie ustalic, na czym polega roznica naszych stanowisk. Ja
                    uwazam, ze religia i nauka zagospodarowuja calkowicie odrebne, nieprzystajace
                    do siebie obszary i moga w ten sposob bezkonfliktowo wspolistniec. Ty
                    koniecznie chcesz je umiescic we wspolnej przestrzeni, np. dopuszczasz aby
                    religia wyjasniala problemy nauk przyrodniczych czy fizycznych. W takim
                    ukladzie konflikt miedzy religia i nauka jest nieunikniony. Po co on nam?
                    Co do "kanalizowania sie boskiego projektu w ewolucji" to, wg mnie,
                    niepotrzebnie upierasz sie przy teorii "recznego sterowania" tym procesem. W
                    teorii sterowania istnieje pojecie sterowania parametrycznego, nie wplywamy
                    bezposrednio na proces, lecz tak ustawiamy jego parametry (w tym wypadku sa
                    nimi wlasciwosci materii, wartosci stalych fizycznych) aby rozwijal sie zgodnie
                    z naszym zamyslem. Tak rozumiana ewolucja wszechswiata i materii zywej jest do
                    zaakceptowania zarowno przez wierzacych (ktorzy moga zachwycac sie tym, jak
                    madrze zostaly ustawione parametry, ze mogly powstac gwiazdy, planety, materia
                    zywa i istoty rozumne) jak i niewierzacych (ktorzy stwierdza, ze parametry sa
                    jakie sa, materia ma takie a nie inne wlasciwosci i nic z tego nie wynika).
                    Religia ma ogromny i bardzo wazny obszar do zagospodarowania - "duchowa"
                    koncepcja czlowieka, etyka, itd. Na tym terenie nie grozi jej konflikt z
                    naukami scislymi i przyrodniczymi.
                    • paberg Litania do Świętej Ewolucji 17.10.06, 16:53
                      przemek05 napisał:

                      > i w koncu udalo sie ustalic, na czym polega roznica naszych stanowisk. Ja
                      > uwazam, ze religia i nauka zagospodarowuja calkowicie odrebne, nieprzystajace
                      > do siebie obszary i moga w ten sposob bezkonfliktowo wspolistniec.

                      Całkowicie się nie zgadzam. Odrębne, niestykające się obszary to moim zdaniem
                      popłczyny neopozytywizmu, który ściśle dzielił nauki "twarde" od reszty
                      badziewiastwa (metafizyka, teloogia, filozofia). O ile mi wiadomo metodologia
                      nauki już dawno odeszła od tego typu opisu, wyjątkiem są niektórzy teologowie,
                      którym wygodnie jest ten podział utrzymywać aby ukrywać konflikty pomiędzy
                      twierdzeniami części ateistycznie zorientowanych naukowców, a prawdami wiary.
                      Przykładem jest poliadamizm. Kościół naucza, że cała ludzkość wywodzi się od
                      literalnie jednej pary rodziców. Paleoantropologia przeciwnie, twierdzi że
                      ludzkość wywodzi się z jednej linii rozwojowej, a nie z jednej pary ludzi (o ile
                      dobrze to rozumiem). Pomiędzy tym twierdzeniem, a twierdzeniami
                      paleoantropologów zachodzi więc konflikt, który niektórzy teologowie rozwiązują
                      redefiniując naukę własnego Kościoła, czytaj zniekształcają ją aby dopasować ją
                      do mody obecnych czasów. Niestety jakie czasy, tacy teologowie.

                      Drugi przykład to ewolucja. Kościół naucza de fide, że (1) świat, życie i
                      człowiek zostały stworzone przez rozumnego Boga i (2) ludzki rozum może
                      rozpoznać w przyrodzie dzieła Boże. Ewolucja przeciwnie, twierdzi, że (1) życie
                      jest "rezultatem" czysto naturalnych, bezcelowych i bezosobowych procesów, (2)
                      ludzki rozum nie rozpoznaje w przyrodzie żadnych śladów, które wskazywałyby na
                      to, że rozstała ona rozumnie zaplanowana. Zauważ, że oni nie twierdzą, że te
                      kwestie znajdują się poza obszarem naukowych dociekań. Oni twierdzą, że nauka
                      jest w stanie udzielić odpowiedzi na te pytania. Negatywnej. W razie wątpliwości
                      polecam prace Rysia Dawkinsa.

                      Oczywiście, sfera nauki i wiary jest w dużym stopniu rozłączna. Ale nie znaczy
                      to, że nie ma obszarów gdzie wzajemne ich twierdzenia się krzyżują i wykluczają
                      (lub potwierdzają).

                      > Ty
                      > koniecznie chcesz je umiescic we wspolnej przestrzeni, np. dopuszczasz aby
                      > religia wyjasniala problemy nauk przyrodniczych czy fizycznych. W takim
                      > ukladzie konflikt miedzy religia i nauka jest nieunikniony. Po co on nam?

                      Dlatego że ten konflikt niekiedy rzeczywiście istnieje. I są dwie drogi co z tym
                      zrobić. Jedna - udawać, że wszystko jest w porządku i wszystko to tylko
                      nieporozumienia (abp Życiński). Druga - uznać, że konflikt faktycznie występuje
                      i uznać, co powinno mieć pierszeństwo w tym sporze racji.

                      > Co do "kanalizowania sie boskiego projektu w ewolucji" to, wg mnie,
                      > niepotrzebnie upierasz sie przy teorii "recznego sterowania" tym procesem.

                      Gwoli ścisłości - odrzucam ten proces w całości.

                      >W
                      > teorii sterowania istnieje pojecie sterowania parametrycznego, nie wplywamy
                      > bezposrednio na proces, lecz tak ustawiamy jego parametry (w tym wypadku sa
                      > nimi wlasciwosci materii, wartosci stalych fizycznych) aby rozwijal sie zgodnie
                      >
                      > z naszym zamyslem.

                      Zgadza się. Warunkiem jest dosyć ścisły determinizm określający - przez warunki
                      brzegowe - ścieżki rozwiązań, tak aby cały proces nie wymknął się spod kontroli
                      i dawał akceptowalne wyniki.


                      >Tak rozumiana ewolucja wszechswiata i materii zywej jest do
                      > zaakceptowania zarowno przez wierzacych (ktorzy moga zachwycac sie tym, jak
                      > madrze zostaly ustawione parametry, ze mogly powstac gwiazdy, planety, materia
                      > zywa i istoty rozumne) jak i niewierzacych (ktorzy stwierdza, ze parametry sa
                      > jakie sa, materia ma takie a nie inne wlasciwosci i nic z tego nie wynika).

                      I wszyscy są zadowoleni, wilk syty i owca cała. Przykro mi - to oszukiwanie i
                      siebie i innych.

                      > Religia ma ogromny i bardzo wazny obszar do zagospodarowania - "duchowa"
                      > koncepcja czlowieka, etyka, itd. Na tym terenie nie grozi jej konflikt z
                      > naukami scislymi i przyrodniczymi.

                      Ooo bynajmniej i na tym polu są konflikty, czyżbyś nie słyszał o ewolucyjnej
                      psychologii, która naukowo wyjaśnia genezę ludzkich zachowań, jak religia, etyka
                      itp.?
          • madcio Świat się zmienia. 15.10.06, 02:34
            Świat sie zmienia, biedaczku. Kiedyś palili czarownice, dziś nie palą. Kiedyś
            masowe epidemie dziesiatkowały ludnosć świata, teraz już nie. Kiedyś nie było
            internetu, a teraz jest. To też pewnie przez Marksa, co?

            Warunki się zmieniają, życie się zmienia i wrzaski kosnerwy mówiacej ironicznie
            o "postempie" nic (o ironio) nie zmienią. Zapewniam cię, że sam dzisiejszy
            Kościół Katolicki zostałby tysiąc lat temu wyklęty przez ówczesny Kościół
            Katolicki jako gniazdo szatana i diabelskie zaprzeczenie wszystkiego, co może
            uważać prawy chrześcijanin AD 1000.

            Lepiej za dużo nie myśl, co sobą będzie reprezentował i z czym będzie się
            zgadzać i co uważać za oczywiste Kościół Katolicki AD 3000, bo jeszcze sobie w
            łeb strzelisz.
          • uniaeuropejska1 Re: nie dyscyplinuj abpa 17.10.06, 15:56
            Teoria ewolucji nie jest żadną modą,lecz prawdą.Można ją nawet obecnie
            zaobserwować w rozwoju płodowym człowieka.A czy zmienianie wizerunku Kościoła
            mu szkodzi?Jeśli zmiana tej organizacji prowadzi do jej zaniku,to jest to
            organizacja nieomal patologiczna.Zmienianie skamieliny prowadzi do jej
            kruszenia.
      • koloratura1 Strrrasznie się, paberg, napracowałeś.... 15.10.06, 04:48
        ...żeby udowodnić jedno: jeżeli Bogu się tak podobało, to powstanie
        różnorodności gatunków na ziemi mogło przebiegać również i na drodze ewolucji.
        • paberg I na zdrowie! 15.10.06, 13:05
          koloratura1 napisała:

          > ...żeby udowodnić jedno: jeżeli Bogu się tak podobało, to powstanie
          > różnorodności gatunków na ziemi mogło przebiegać również i na drodze ewolucji.

          Nie da rady kolego. Losowość i bezosobowość ewolucyjnych procesów są intergalną
          częścią ewolucyjnej biologii i nie ma tu miejca na rozumne działanie Pana Boga.
          Oczywiście możesz stworzyć sobie własną wersję "ewolucji" i dowolnie ją
          zdefiniować, tak aby pasowała ona do Twoich prywatnych wierzeń. Problem w tym,
          że taka prywatna "ewolucja" nie będzie miała wiele wspólnego z biologiczną ewolują.
          • koloratura1 Re: I na zdrowie! 15.10.06, 21:10
            paberg napisał:

            >
            > Nie da rady kolego. Losowość i bezosobowość ewolucyjnych procesów są intergalną
            > częścią ewolucyjnej biologii i nie ma tu miejca na rozumne działanie Pana Boga.

            Dlaczego?! Skąd wiesz że tego właśnie TAK nie "zaprogramował"?

            > Oczywiście możesz stworzyć sobie własną wersję "ewolucji" i dowolnie ją
            > zdefiniować, tak aby pasowała ona do Twoich prywatnych wierzeń. Problem w tym,
            > że taka prywatna "ewolucja" nie będzie miała wiele wspólnego z biologiczną ewol
            > ują.

            Ależ ani mi w głowie uskuteczniać coś podobnego!

            Opieram się i opierać będę na dowiedzionych faktach naukowych, popartych
            badaniami z zakresu: paleobotaniki (badania pyłków), paleozoologii i
            paleogeologii (badania skamienielin) oraz - medycyny (badania DNA różnych
            organizmów).

            Jako osoba bezwyznaniowa, nie przeżywam "rozdarcia wewnętrznego", a Biblię
            traktuję jako zabytek literacki, wielce interesujący i - z tytułu moich
            zainteresowań filologicznych - znam ją chyba nawet lepiej niż niejeden katolik.

            Wydaje mi się, że można jedno z drugim pogodzić, o ile tylko nie założy się
            tępo, że opisane w Genesis stwarzanie świata trwało sześć razy po 24 godziny.

            Już dawno zwróciła moją uwagę wyraźna zgodność tego opisu z naukowym opisem
            początków świata i życia na ziemi. Wystarczy choćby porównać biblijną kolejność
            stwarzania (od organizmów prostszych, poprzez zwierzęta aż do człowieka) z
            opisem naukowym ewolucji organizmów.
            • trudny99 Re: I na zdrowie! 15.10.06, 21:30
              koloratura1 napisała:
              > Wydaje mi się, że można jedno z drugim pogodzić, o ile tylko nie założy się
              > tępo, że opisane w Genesis stwarzanie świata trwało sześć razy po 24 godziny.

              Rzecz w tym własnie, że nieporozumienia wynikają z błędnego tłumaczenia Biblii.
              Hebrajskie słowo ,,jom'' nie oznacza jednoznacznie 24-ro godzinnego dnia,
              lecz również odcinki czasu o różnej długości.
              Poza tym jak wówczas można było w prosty sposób - prostym ludziom - przekazać
              istotę stwarzania ?
              Na Biblię trzeba spojrzeć z wyobrażnią i dostrzec rzeczy w kategoriach
              generalnych, a te są zgodne z nauką, o czym piszesz dalej :

              > Już dawno zwróciła moją uwagę wyraźna zgodność tego opisu z naukowym opisem
              > początków świata i życia na ziemi. Wystarczy choćby porównać biblijną kolejność
              > stwarzania (od organizmów prostszych, poprzez zwierzęta aż do człowieka)..
            • paberg Re: I na zdrowie! 15.10.06, 22:12
              koloratura1 napisała:

              > paberg napisał:
              >
              > >
              > > Nie da rady kolego. Losowość i bezosobowość ewolucyjnych procesów są inte
              > rgalną
              > > częścią ewolucyjnej biologii i nie ma tu miejca na rozumne działanie Pana
              > Boga.
              >
              > Dlaczego?!

              Ano dlatego, że jedno z drugim się wyklucza. Nie może być jednocześnie prawdziwe
              twierdzenie, że ewolucja jest procesem bezcelowym, nierozumnym i niezaplanowanym
              - tak jak to rozumie współczesna biologia - i twierdzenie, że ewolucja jest
              procesem zaprojektowanym i rozumnie nawigowanym we wcześniej określonym w umyśle
              rozumnego i osobowego Boga celu. Libo rybki, libo pipki. Oczywiście można
              stwierdzić, że bezcelowość i bezosobowość ewolucji to jest tylko iluzja, pod
              którą złośliwy Bóg ukrył swoje stwórcze działanie. Zresztą podobnie rozumuje abp
              Życiński i jemu podobni. Z jednej strony dla naukowej publiki opiewają oni
              prawdziwość ewolucji i naśmiewają się z kreacjonizmu, z drugiej puszczają do
              wierzących oko i stwierdzają, że tym gadaniem o bezcelowości ewolucji nie ma się
              co specjalnie przejmować, bo za tym wszystkim i tak stoi rozumny projekt Boga.

              Są jeszcze miglance, którzy bawią się słowami, np. redefiniują pojęcie przypadku
              tak aby jakoś uzgodnić ewolucję i stworzenie, ale to już onanizm językowy.

              > Skąd wiesz że tego właśnie TAK nie "zaprogramował"?

              Zaprogramowana rozumnie ewolucja, która wiedzie do predefiniowanych celów? To
              znaczy co jest konkretnie "odgórnie" zaprogramowane? Tempo mutacji? Ich rodzaj i
              gdzie występują? Nacisk selekcyjny? I jak taką zaprogramowaną ewolucję można
              odróżnić od kompletnie niezaprogramowanej?

              > Jako osoba bezwyznaniowa, nie przeżywam "rozdarcia wewnętrznego", a Biblię
              > traktuję jako zabytek literacki, wielce interesujący i - z tytułu moich
              > zainteresowań filologicznych - znam ją chyba nawet lepiej niż niejeden katolik.
              >
              > Wydaje mi się, że można jedno z drugim pogodzić, o ile tylko nie założy się
              > tępo, że opisane w Genesis stwarzanie świata trwało sześć razy po 24 godziny.
              >
              > Już dawno zwróciła moją uwagę wyraźna zgodność tego opisu z naukowym opisem
              > początków świata i życia na ziemi. Wystarczy choćby porównać biblijną kolejność
              > stwarzania (od organizmów prostszych, poprzez zwierzęta aż do człowieka) z
              > opisem naukowym ewolucji organizmów.

              Prawda, sukcesja w pojawianiu się różnych grup organizmów jest już opisem
              biblijnym, powstałym zanim jeszcze papcio Darwin "na nocniczek po drabinie
              wchodził". Ale to nie znaczy, że jedno z drugim można pogodzić. Moim zdaniem nie
              chodzi tu jak należy rozumieć Księgę Rodzaju, główny problem leży w celowości w
              ogóle w świecie natury. Ateistycznej filozofii pod przykrywką nauki o ewolucji
              nie chodzi tylko o zdyskredytowanie konkretnej interpretacji Genezis, ale o
              usunięcie jakichkolwiek interpretacji mogących mówić o celowości w przyrodzie.
              Czy to będzie radyklany protestantyzm z jego dosłownym rozumieniem opisu
              stwarzania, czy katolicyzm św. Tomasza z Akwinu, mówiący, że umysł ludzki może
              racjonalną analizą dostrzec w przyrodzie stwórcze działanie Boga. Dla
              ewolucjonistycznych aparatczyków ani to ani tamto nie może mieć miejca w
              "prawdziwej nauce".
              • przemek05 Re: te sprzecznosc mozna usunac 16.10.06, 02:03
                Wiara w stworzenie swiata przez Boga nie musi koniecznie oznaczac, ze
                uznajemy "reczne sterowanie" tym procesem. Proces ewolucji istot zywych (a
                takze calego Wszechswiata) mogly byc calkowicie spontaniczny. Ale czy
                calkowicie przypadkowy? Nie, bo odbywajacy sie wg praw fizyki. Ktos obliczyl,
                ze mala zmiana wartosci niektorych stalych fizycznych (jak stala grawitacji
                itp) za
              • przemek05 Re: te sprzecznosc mozna usunac 16.10.06, 02:10
                Wiara w stworzenie swiata przez Boga nie musi koniecznie oznaczac, ze
                uznajemy "reczne sterowanie" tym procesem. Proces ewolucji istot zywych (a
                takze calego Wszechswiata) mogl byc calkowicie spontaniczny. Ale czy calkowicie
                przypadkowy? Nie, bo odbywajacy sie wg praw fizyki. Ktos obliczyl, ze mala
                zmiana wartosci niektorych stalych fizycznych (jak stala grawitacji itp)
                zaskutkowalaby nieutworzeniem sie skupisk materii, gwiazd, a co za tym idzie,
                planet i istot zywych. Czlowiek wierzacy ma prawo uwazac, ze w fakcie, ze prawa
                fizyki sa takie a nie inne, tkwi jakas mysl. Czlowiek niewierzacy ma prawo to
                negowac. Ale nie powinni sie roznic w opiniach nt ewolucji wszechswiata i
                zycia - tu niech decyduje nauka.
                • paberg Niestety nie można 16.10.06, 19:41
                  Widzisz, to wszystko co opisałeś brzmi ciekawie, problem w tym, że to klasyczny
                  deizm. Bóg stworzył świat i warunki brzegowe, a reszta potoczyła się już sama.
                  Nie tak jest z chrześcijaństwem, które broni teizmu, a nie deizmu. Bóg nie tylko
                  stworzył wszechświat, ale i życie, w szczególności człowieka przez aktywne
                  działanie w świecie, który także później - jak wierzymy - działał w historii,
                  działa do dziś i będzie działał aż do skończenia świata a nawet i dłużej. Taka
                  jest wiara Kościoła, jak ją rozumiem.

                  To co piszesz brzmi dobrze tylko na poziomie ogólnków. Pytałem już co to
                  naprawdę znaczy "zaprogramowana biologiczna ewolucja" i nie doczekałem się
                  odpowiedzi. Czy to zaprogramowanie przejawia się na poziomie mutacji, rzekomo
                  przypadkowych, jak nam wmawiają biologowie, czy na pozimie selekcji, czy jakimś
                  innym? Jeśli Bóg faktycznie nawiguje ewolucją wedle wcześniejszego projektu, to
                  muszą istnieć jakieś drogi kanalizowania tego projektu w ewolucji. Jakie to
                  drogi? A nade wszystko: jak rozpoznać taką zaprogramowaną ewolucję i odróżnić
                  jej od niezaprogramowanej? Bo jeśli nie można, to całe to rozumowanie można o
                  kant d..y rozstrzaskać. Równie dobrze możesz napisać, że to krasnoludki sterują
                  ewolucją przez majstrowanie w genach, czego też nie da się rozpoznać. Albo małe
                  zielone ludziki z głębi Galaktyki.
                  • scept89 teologia etc. 16.10.06, 20:05
                    paberg napisał:

                    > To co piszesz brzmi dobrze tylko na poziomie ogólnków. Pytałem już co to
                    > naprawdę znaczy "zaprogramowana biologiczna ewolucja" i nie doczekałem się
                    > odpowiedzi. Czy to zaprogramowanie przejawia się na poziomie mutacji, rzekomo
                    > przypadkowych, jak nam wmawiają biologowie,

                    Nie rzekomo. Sa przypadkowe chyba ze zakladasz iz zamiast enzymow replikujacych
                    DNA tak naprawde obserwujemy Paluch Bozy w akcji i jest on w kazdej czasteczce
                    wirusa HIV. Dzieki to temuz Paluchowi dzielny ow wirus mutuje i wysmykuje sie z
                    wnyk lekow anty-HIV.

                    >czy na pozimie selekcji
                    Dziwnie brzmi odrzucanie selekcji bozej przez kogos komu blizej do wytopienia
                    dinozaurow w Potopie niz do ewolucji...

                    >Jeśli Bóg faktycznie nawiguje ewolucją wedle wcześniejszego projektu, to
                    > muszą istnieć jakieś drogi kanalizowania tego projektu w ewolucji. Jakie to
                    > drogi? A nade wszystko: jak rozpoznać taką zaprogramowaną ewolucję i odróżnić
                    > jej od niezaprogramowanej? Bo jeśli nie można, to całe to rozumowanie można o
                    > kant d..y rozstrzaskać. Równie dobrze możesz napisać, że to krasnoludki sterują
                    > ewolucją przez majstrowanie w genach, czego też nie da się rozpoznać. Albo małe
                    > zielone ludziki z głębi Galaktyki.

                    I dokladnie tak jest. Nie tylko kiedy o ewolucje chodzi ale tez o boskie
                    dzialania w historii (prosimy o potwierdzone przyklady takowych)/dzialanie w
                    swiecie wspolczesnym etc.

                    Jesli nijak nie da sie owych dzialan spostrzec i sa nierozroznialne od dzialan
                    hmm, nazwijmy je czysto ludzkich, to Bog-Nawracacz-Historii ma taka sama wartosc
                    jak Bog-Majsterkowicz-Ewolucjonista.



                    • paberg Ewolucji mówimy nie 17.10.06, 16:23
                      scept89 napisał:

                      > Nie rzekomo. Sa przypadkowe chyba ze zakladasz iz zamiast enzymow replikujacych
                      > DNA tak naprawde obserwujemy Paluch Bozy w akcji i jest on w kazdej czasteczce
                      > wirusa HIV. Dzieki to temuz Paluchowi dzielny ow wirus mutuje i wysmykuje sie z
                      > wnyk lekow anty-HIV.

                      To bardziej pytanie dla tych, którzy chcą widzieć ewolucję jako
                      "zaprogramowaną", a takich paradoksów jest więcej. Gdybyś przeczytał wątek od
                      początku, to wiedziałbyś, że ja jestem takiej koncepcji krytykiem i
                      oszczędziłbyś mi czasu na odpowiedź. Natomiast co do mutacji, może się zdziwisz,
                      ale uważam, że są faktycznie losowe - bez żadnych Boskich podtekstów. To, co nas
                      różni to wiara, mianowicie Twoja szamańska wiara w cudotwórcze moce kreacyjne
                      mutacji, które do spółki z doborem naturalnym z drobiny jakiejś organicznej
                      protoplazmy stworzyły całą różnorodność życia. Przy tej Twojej wierze, moja
                      wiara w rozumnego Boga-Stworzyciela nieba i ziemi jest wodotryskiem rozsądku,
                      racjonalizmu i trzeźwego myślenia.

                      Dla mnie mutacje to tylko zmiany kodującej informacji często obojętne, czasem
                      bardzo groźne (wady genetyczne i rozwojowe, nowotwory etc.).


                      > Dziwnie brzmi odrzucanie selekcji bozej przez kogos komu blizej do wytopienia
                      > dinozaurow w Potopie niz do ewolucji...

                      Selekcji bynajmniej nie odrzucam, ani Bożej ani naturalnej, nadaję jej tylko
                      właściwe rozmiary w przeciwieństwie do ludzi, którzy z tej selekcji lepią sobie
                      substytut stwórcy. Czasem tak bywa - z braku laku lepszy kit.


                      > Jesli nijak nie da sie owych dzialan spostrzec i sa nierozroznialne od dzialan
                      > hmm, nazwijmy je czysto ludzkich, to Bog-Nawracacz-Historii ma taka sama wartos
                      > c
                      > jak Bog-Majsterkowicz-Ewolucjonista.

                      Te słowa powinien wziąć sobie do serca np. przemek05. Mnie na szczęście ten
                      problem nie dotyczy z racji tego, że nie wierzę w ewolucję. Skoro ewolucja nigdy
                      nie istniała, to nie istnieje też przedstawiony problem. Zresztą możesz tzw.
                      teistycznym ewolucjonistom tę kwestię przedstawić. Skoro Bóg w ewolucji jest
                      nieodróżnialny od procesów naturalnych, które są zupełnie wystarczające do jej
                      opisu, to na dobrą sprawę można Go pominąć. Teraz, per analogiam, spytaj czy w
                      historii ludzkości (np. historii zbawienia) Bóg też jest nieodróżnialnych od
                      procesów i zjawisk czysto naturalnych i czy przykładają tu tę samą miarkę, co w
                      przypadku ewolucji. Jeśli tak, to w zasadzie hmm, można Go pominąć w całym
                      opisie, nieprawdaż? Może się z Tobą zgodzą, chociaż wątpię. Teistyczni
                      ewolucjoniści lubują się w niekonsekwencjach.

                      Teistyczny ewolucjonizm, ulubiony konik abp. Życińskiego, ks. Hellera i ich
                      pomniejszych naśladowców to koncepcja wewnętrznie sprzeczna, nielogiczna,
                      niekonsekwentna, bazująca na niedopowiedzeniach. Kreacjonizm, oprócz tego, że
                      jest integralną częścią nauki i tradycji Kościoła od początku, pozbawiony jest
                      tych wad.
                      • scept89 Re: Ewolucji mówimy nie 17.10.06, 16:40
                        paberg napisał:
                        To, co na
                        > s
                        > różni to wiara, mianowicie Twoja szamańska wiara w cudotwórcze moce kreacyjne
                        > mutacji, które do spółki z doborem naturalnym z drobiny jakiejś organicznej
                        > protoplazmy stworzyły całą różnorodność życia. Przy tej Twojej wierze, moja
                        > wiara w rozumnego Boga-Stworzyciela nieba i ziemi jest wodotryskiem rozsądku,
                        > racjonalizmu i trzeźwego myślenia.

                        Nie nudzi Ci sie pisanie wariacji zdania 'Wspanialec Ci jam przeswietny'?

                        > Dla mnie mutacje to tylko zmiany kodującej informacji często obojętne, czasem
                        > bardzo groźne (wady genetyczne i rozwojowe, nowotwory etc.).

                        Zapomniales o kilku najistotniejszych:
                        - proste punktowe mutacje zmieniajace np. aminokwas w enzymie i pozwalajace na
                        np. odpornosc na antybiotyk
                        - duplikacje (wrzuc na wyszukiwarke Ohno hipothesis)
                        - translokacje albo 'przeskoki' - cale geny badz domeny bialek ukladaja sie w
                        genomie w nowych miejscach i kombinacjach


                        > Teistyczny ewolucjonizm, ulubiony konik abp. Życińskiego, ks. Hellera i ich
                        > pomniejszych naśladowców to koncepcja wewnętrznie sprzeczna, nielogiczna,
                        > niekonsekwentna, bazująca na niedopowiedzeniach.

                        Ma te cudowna wlasciwosc ze nie jest bezposrednio falsyfikowalny przez nauke ;-)

                        >Kreacjonizm, oprócz tego, że
                        > jest integralną częścią nauki i tradycji Kościoła od początku, pozbawiony jest
                        > tych wad.

                        Ma za to inna, bardziej letalna -> nie zgadza sie z obserwowanymi faktami. Ja
                        takze gubie sie w testowalnych przewidywaniach kreacjonizmu i jego odmian.
                        Dla ewolucji wykopanie szkieletow krolikow w prekambrze spowodowaloby obalenie
                        tej teorii. Jest cos takiego w kreacjonizmie? (poza stworzeniem Wszechswiata i
                        zycia de nowo w probowce)




                        • paberg Re: Ewolucji mówimy nie 17.10.06, 18:11
                          scept89 napisał:

                          > Nie nudzi Ci sie pisanie wariacji zdania 'Wspanialec Ci jam przeswietny'?

                          Przyznaj się, że nieco masochistycznie lubisz to czytać ;-)

                          > > Dla mnie mutacje to tylko zmiany kodującej informacji często obojętne, cz
                          > asem
                          > > bardzo groźne (wady genetyczne i rozwojowe, nowotwory etc.).
                          >
                          > Zapomniales o kilku najistotniejszych:
                          > - proste punktowe mutacje zmieniajace np. aminokwas w enzymie i pozwalajace na
                          > np. odpornosc na antybiotyk
                          > - duplikacje (wrzuc na wyszukiwarke Ohno hipothesis)
                          > - translokacje albo 'przeskoki' - cale geny badz domeny bialek ukladaja sie w
                          > genomie w nowych miejscach i kombinacjach

                          Świetnie, pewnie tego jest dużo więcej, tylko co z tego wynika? Tasowanie i
                          duplikowanie już istniejącej informacji niewiele wyjaśnia na temat jej powstania.

                          > > Teistyczny ewolucjonizm, ulubiony konik abp. Życińskiego, ks. Hellera i i
                          > ch
                          > > pomniejszych naśladowców to koncepcja wewnętrznie sprzeczna, nielogiczna,
                          > > niekonsekwentna, bazująca na niedopowiedzeniach.
                          >
                          > Ma te cudowna wlasciwosc ze nie jest bezposrednio falsyfikowalny przez nauke ;-)

                          Dlatego jest tak przez niektórych podtrzymywany. Ja uważam, że nie ma takiej
                          potrzeby.

                          > >Kreacjonizm, oprócz tego, że
                          > > jest integralną częścią nauki i tradycji Kościoła od początku, pozbawiony
                          > jest
                          > > tych wad.
                          >
                          > Ma za to inna, bardziej letalna -> nie zgadza sie z obserwowanymi faktami.
                          > Ja
                          > takze gubie sie w testowalnych przewidywaniach kreacjonizmu i jego odmian.
                          > Dla ewolucji wykopanie szkieletow krolikow w prekambrze spowodowaloby obalenie
                          > tej teorii.

                          Żartujesz? Spowodowałoby wyrysowanie na nowo niektórych filogenez, ewolucji by
                          się nawet nie tknęło. O ile oczywiście takie znaleziska nie zostałyby uznane
                          jako wynik przesunięć warstw stratygraficznych, prowokacje kreacjonistów, którzy
                          te szkielety tam zakopali, lub po prostu odłożone ad acta z dopiskiem "anomalie
                          czekające jeszcze na wyjaśnienie zgodne z ewolucyjnym paradygmatem". Proste?

                          > Jest cos takiego w kreacjonizmie? (poza stworzeniem Wszechswiata i
                          > zycia de nowo w probowce)

                          Pewnie. Wystarczy tylko wykazać to, o czym gołosłownie zapewnia się od
                          dziesięcioleci: płyny transformizm gatunków na bazie obecnych i skamieniałych -
                          wsjo.
                          • koloratura1 Re: Ewolucji mówimy nie 17.10.06, 18:27
                            Paberg, a w to, że życie ma ziemi istnieje dokładnie od 6 tys. lat też wierzysz?
                            I że Noe na Arce pzewiózł i uratował przed potopem po parze tych wszyściuteńkich
                            stworzeń (miliardy!), ratując je przed potopem, też wierzysz?

                            A w świętego Mikołaja...?
                            • paberg Re: Ewolucji mówimy nie 17.10.06, 18:41
                              koloratura1 napisała:

                              A co to, lustracja jakaś!?

                              > Paberg, a w to, że życie ma ziemi istnieje dokładnie od 6 tys. lat też wierzysz?

                              No nie, raczej nie. Choć nie miałbym nic przeciwko, gdyby istotnie tak było.

                              > I że Noe na Arce pzewiózł i uratował przed potopem po parze tych wszyściuteńkich
                              > stworzeń (miliardy!), ratując je przed potopem, też wierzysz?

                              Że miliardy to na pewno nie, generalnie w ideę potopu i Noego - tak.

                              > A w świętego Mikołaja...?

                              Wierzyłem. I mogę powiedzieć, że czasem żałuję, że już wierzyć nie mogę.
                          • scept89 Re: Ewolucji mówimy nie 17.10.06, 18:47

                            paberg napisał:

                            > scept89 napisał:
                            >
                            > > Nie nudzi Ci sie pisanie wariacji zdania 'Wspanialec Ci jam przeswietny'?

                            > Przyznaj się, że nieco masochistycznie lubisz to czytać ;-)

                            Pewnie. Klasyfikuje to rozmowce w kilku zdaniach.;-)

                            > > Zapomniales o kilku najistotniejszych:
                            > > - proste punktowe mutacje zmieniajace np. aminokwas w enzymie i pozwalaja
                            > ce na
                            > > np. odpornosc na antybiotyk
                            > > - duplikacje (wrzuc na wyszukiwarke Ohno hipothesis)
                            > > - translokacje albo 'przeskoki' - cale geny badz domeny bialek ukladaja s
                            > ie w
                            > > genomie w nowych miejscach i kombinacjach
                            >
                            > Świetnie, pewnie tego jest dużo więcej, tylko co z tego wynika? Tasowanie i
                            > duplikowanie już istniejącej informacji niewiele wyjaśnia na temat jej >powstania.

                            Zmieniasz temat.
                            1) ewolucja nic nie mowi o tym jak owa pierwotna informacja genetyczna powstala.
                            Sama teria ewolucji bylaby OK nawet gdyby to Wielki Manitou z okruchow swojego
                            piuropusza pierwsze DNA/RNA/komorki wymacil.

                            2) O to wlasnie chodzi ze jesli sie ma dwie kopie genu, jedna zapewniajaca
                            podstawowa dotychczasowa funkcje a druga 'zbedna' to jest to znakomity material
                            ewolucyjny (drugi gen mutuje, prowadzac albo do pseudogenu albo do nowej
                            funkcji). W genetyce takowe stwory nazywaja sie paralogues i mamy ich b.duzo w
                            genomie.


                            >Dla ewolucji wykopanie szkieletow krolikow w prekambrze spowodowaloby oba
                            > lenietej teorii.
                            >
                            > Żartujesz? Spowodowałoby wyrysowanie na nowo niektórych filogenez, ewolucji by
                            > się nawet nie tknęło. O ile oczywiście takie znaleziska nie zostałyby uznane
                            > jako wynik przesunięć warstw stratygraficznych, prowokacje kreacjonistów, >którzy
                            > te szkielety tam zakopali, lub po prostu odłożone ad acta z dopiskiem "anomalie
                            > czekające jeszcze na wyjaśnienie zgodne z ewolucyjnym paradygmatem". Proste?

                            Moze najpierw wykop te kroliki? Jesli nie lubisz wykopek to znajdz gen u
                            czlowieka ktory bedzie bardziej podobny do bo ja wiem, psa niz szympansa.

                            > Pewnie. Wystarczy tylko wykazać to, o czym <snip> zapewnia się od
                            > dziesięcioleci: płyny transformizm gatunków na bazie obecnych i skamieniałych

                            No to przybity jestes do drzwi stodoly i wiatr wrotami macha:
                            www.talkorigins.org/indexcc/list.html#CC200
                            • scept89 Francis Collins (2006) The language of God 17.10.06, 23:48
                              Wiem ze nie lubisz deistow ale ten akurat wie o czym mowi -> byl jednym z
                              liderow Human Genome Project tak ze jego kompetencji w tym co mowi o genomie
                              kwestionowac nie sposob. Poczytaj sobie jego glowne argumenty wylozone tutaj:

                              www.talkreason.org/articles/Theistic.cfm
                              Jesli znajdziesz kreacjonistyczne odpowiedzi w jakiz to sposob w tym samym
                              miejscu w genomi czlowiek i mysz maja nie funkcjonalny defektywny ARE to oswiec
                              nas prosze. To tak gdyby przetrzasanie stosow gnatow Cie nie bawilo bardziej.

                              • paberg Re: Francis Collins (2006) The language of God 18.10.06, 16:56
                                scept89 napisał:

                                > Wiem ze nie lubisz deistow ale ten akurat wie o czym mowi -> byl jednym z
                                > liderow Human Genome Project tak ze jego kompetencji w tym co mowi o genomie
                                > kwestionowac nie sposob.

                                O książce słyszałem, ponoć niezła. Zresztą on nie jest klasycznym deistą,
                                odrzuca projekt na polu biologii, ale akceptuje go na polu astrofizyki i
                                kosmologii, choć to dosyć dziwne, jak na biologa. Jakbyś nie wierzył, to zajrzyj
                                tutaj:
                                <a
                                href="www.discovery.org/scripts/viewDB/index.php?command=view&program=CSC%20-%20Views%20and%20News&id=3749"
                                target="_blank">The Language of God: A Scientist Presents Evidence for Belief</a>

                                >Poczytaj sobie jego glowne argumenty wylozone tutaj:
                                >
                                > www.talkreason.org/articles/Theistic.cfm
                                > Jesli znajdziesz kreacjonistyczne odpowiedzi w jakiz to sposob w tym samym
                                > miejscu w genomi czlowiek i mysz maja nie funkcjonalny defektywny ARE to oswiec
                                > nas prosze. To tak gdyby przetrzasanie stosow gnatow Cie nie bawilo bardziej.

                                Wydaje mi się, czy stajesz się niegrzeczny? Nie wiem o co chodzi z tymi gnatami
                                (gra w kości?), natomiast co do defektywnego ARE: przedstaw swoje rozumowanie i
                                co ma z niego wynikać, to zobaczymy czy to ma ręce i nogi. Bo jak na razie z
                                krótko rzuconej sekwencji niewiele wnioskuję, a czytać w cudzych myślach jeszcze
                                nie potrafię.
                                • madcio Re: Francis Collins (2006) The language of God 18.10.06, 22:02
                                  > O książce słyszałem, ponoć niezła. Zresztą on nie jest klasycznym deistą,
                                  > odrzuca projekt na polu biologii, ale akceptuje go na polu astrofizyki i
                                  > kosmologii
                                  Od razu widać, na czym się zna...

                                  >, choć to dosyć dziwne, jak na biologa.
                                  A nie mówiłem?

                                  Ci zaś, którzy na nicyzm się nie znają, zostają kreacjonistami i myślą, ze jedna
                                  stara książyczyna jest ważniejsza, niż cała wiedza ludzkości zebrana przez
                                  pozostałe dwa tysiące lat do dziś... :)
                                • scept89 Re: Francis Collins (2006) The language of God 19.10.06, 19:58
                                  Masz dwie firmy telefoniczne A i B. Firma A wydaje ksiazke w ktorej umieszcza
                                  niefunkcjonalne (albo jak wolisz falszywe) dane, np Adam Brombracki Miodowa 12
                                  tel 2345678

                                  Nazwijmy ta ksiazke Genom A
                                  Poza Brombrackim mamy jescze 20tys innych nazwiski i adresow, wszystkie poprawne

                                  Firma B wydaje swoja ksiazke telefoniczna np. w 6h po fimie A. Zawiera ona
                                  21tys adresow.

                                  Nazwijmy ta ksiazke Genom B

                                  Podejrzewajac kradziez danych prawnik firmy A znajduje w Genom B:
                                  Adam Brombracki Miodowa 12 tel 2345678

                                  Pytanie czy:

                                  1) Genom A i Genom B powstaly niezaleznie w wyniku konwencjonalnego zbierania
                                  danych?

                                  2) Genom B wyraznie wywodzi sie z Genom A (== skradziono dane oraz dodano nowe
                                  nazwiska)

                                  Jesli odpowiesz #1 ro przegrasz sprawe w kazdym nie skorumpowanym sadzie. Jesli
                                  zgodnie z logika odpowiadasz #2 to wyjasnij w jaki inny sposob poza posiadaniem
                                  wspolnego przodka dwa gatunki moga miec te same pseudogeny/AREs.

                                  Pozdr.





                                  • paberg Re: Francis Collins (2006) The language of God 20.10.06, 19:24
                                    scept89 napisał:

                                    Dzięki za wyjaśnienie, tego mniej więcej się spodziewałem, ale wolałem nie zgadywać.

                                    > Jesli odpowiesz #1 ro przegrasz sprawe w kazdym nie skorumpowanym sadzie. Jesli
                                    > zgodnie z logika odpowiadasz #2 to wyjasnij w jaki inny sposob poza posiadaniem
                                    > wspolnego przodka dwa gatunki moga miec te same pseudogeny/AREs.

                                    Wyjaśnienie leży w zasięgu ręki, tak blisko, że go nawet nie widzisz. Te same
                                    pseudogeny AREs u obu gatunków mogły powstać w wyniku konwergencji, czyli
                                    niezależnie. Nie wiadomo przecież dokładnie jak wygląda cały system obiegu
                                    informacji w organizmach, a im więcej wiemy, tym bardziej się to wydaje
                                    skomplikowane. Wykluczyć nie można, że wspomniane geny (zakładam, że faktycznie
                                    są niefunkcjonalne, a nie to tylko wynik naszej ignorancji) znajdują się w
                                    jakimś funkcjonalnym "dołku" w ukształtowaniu funkcjonalności ekspresji genów. I
                                    po paru tysiącach lat interakcji ze środowiskiem (lub setkach tysięcy jak
                                    wolisz) coś "trzasnęło" i tu i tu - bez krytycznej szkoły dla całości procesów.

                                    Konwergentne wykształcanie się funkcji nie jest przecież rzadkością w ewolucji.
                                    Dlaczego mniej naukowa miałaby być teza o konwergentnej utracie funkcji? Jeśli
                                    łykasz wielbłąda konwergencji przy takich strukturach, jak oko (niezależnie
                                    wyewoluowane 40 razy) czy systemy generowania elektryczności u ryb, które
                                    wymagają przecież całych systemów genów i ich wzajemnych interakcji, to tym
                                    bardziej łykniesz komara konwergentnego wyłączenia tych samych genów.

                                    Zresztą argument Collinsa jest nieco dziwny. Jeśli posiadanie tych samych
                                    pseudogenów świadczy o wspólnym pochodzieniu, to - logicznie rzecz biorąc -
                                    posiadanie np. różnych genów wykonujących różne funkcje powinno świadczyć o
                                    osobnym pochodzeniu. Czy świadczy? Ależ nie, bo Collins (i Ty za nim) bez
                                    mrugnięcia okiem stwierdzicie, że to też świadczy o ewolucji, bo jest wynikiem
                                    ewolucyjnych procesów mutacji, doboru, tworzenia i nabywania nowych genów o
                                    różnej funkcji. Zarówno więc podobieństwo, jak i jego brak świadczą o ewolucji.
                                    Kreacjonizm nie ma szans, przed ewolucją po prostu nie ma ucieczki.

                                    I ostatnie: czytając o wizji Collinsa predeterminowanej przez Boga ewolucji
                                    trudno oprzeć się wrażeniu, że na poparcie ewolucji wyciąga się zaiste szeroki
                                    wachlarz argumentów - od oszustw (człowiek z Piltdown, archeoraptor) po cuda
                                    (parametrycznie sterowana przez Boga ewolucja).
                                    • scept89 Re: Francis Collins (2006) The language of God 20.10.06, 20:20
                                      > Wyjaśnienie leży w zasięgu ręki, tak blisko, że go nawet nie widzisz. Te same
                                      > pseudogeny AREs u obu gatunków mogły powstać w wyniku konwergencji, czyli
                                      > niezależnie.

                                      Zartujesz sobie chyba. Konwergencja (albo jak wolisz te same nazwiska w
                                      ksiazkach telefonicznych od istniejacych ludzi) zachodzi tam gdzie jest presja
                                      srodowiska. Wytworzenie sobie repetywnego ARE w tym samym miejscu w genomie bez
                                      funkcjonalnej presji (a jest on nie-funkcjonalny na 100%) to jest zdarzenie o
                                      zerowym prawdopodobienstwie (cos jak pojawienie sie falszywego Genezypa
                                      Behe-Dembskiego z ul. Kreacjonistow 12 w konkurencyjnej ksiazce telefonicznej).

                                      To co piszesz to jest konwergencja bez-funkcji aka 'przypadkowe mutacje ukladaja
                                      sie w obrazek jaki kreacjonista sobie zazyczyl'. Bezsens.


                                      > Zresztą argument Collinsa jest nieco dziwny. Jeśli posiadanie tych samych
                                      > pseudogenów świadczy o wspólnym pochodzieniu, to - logicznie rzecz biorąc -
                                      > posiadanie np. różnych genów wykonujących różne funkcje powinno świadczyć o
                                      > osobnym pochodzeniu

                                      Chyba 'Logicznie'. Uzywajac analogii telefonicznej:
                                      - obie firmy zbieraja dane osobno.
                                      - punkt czasowy w ktorym firma B zebrala swoje dane jest inny

                                      Masz dwie ksiazki:
                                      Genom A (20 tys abonentow + Genezyp Behe-Dembski)
                                      Genom B (21 tys abonentow ( w dodatkowym tysiacu jest wykradziony Genezyp oraz
                                      999 gosci do ktorych firma B zlazala dostep w przeciwienstwei do firmy A)

                                      Jest wspolne pochodzenie danych czy go nie ma? A jesli po skradzeniu danych
                                      przez firme B pracownik firmy A dodal 2000 nowych nazwisk?

                                      Zamien nazwiska na geny (Genezyp to oczywiscie pseudogen).

                                      > Kreacjonizm nie ma szans, przed ewolucją po prostu nie ma ucieczki.

                                      I tu sie zgadzamy ;-)


                                      • paberg Re: Francis Collins (2006) The language of God 21.10.06, 15:01
                                        scept89 napisał:

                                        > > Wyjaśnienie leży w zasięgu ręki, tak blisko, że go nawet nie widzisz. Te
                                        > same
                                        > > pseudogeny AREs u obu gatunków mogły powstać w wyniku konwergencji, czyli
                                        > > niezależnie.
                                        >
                                        > Zartujesz sobie chyba. Konwergencja (albo jak wolisz te same nazwiska w
                                        > ksiazkach telefonicznych od istniejacych ludzi) zachodzi tam gdzie jest presja
                                        > srodowiska.

                                        I faktycznie była. Załóżmy przez chwilę, że (1) główne grupy organizmów
                                        stworzone zostały osobno, (2) pierwotnie stworzone genomy miały znacznie gęstsze
                                        zakrycie informacji niż obecne i (3) fundamentalny system kodowania i
                                        przetwarzania informacji oparty został o wspólny wzorzec i o wspólne bazowe
                                        moduły (DNA, RNA itd), podobnie jak różne gałęzie naszej cyfrowej technologii
                                        (informatyka, elektronika, mechatronika itd.) oparte są na kodzie binarnym i
                                        grupie podstawowych komponentów (tranzystory, rezystory, diody itd.). Teraz, w
                                        miarę upływu czasu przez kolejne pokolenia niektóre - pierwotnie bardziej
                                        złożone - funkcje przetwarzania informacji ulegały różnorakim zakłóceniom i
                                        procesom degeneracyjnym np. pochodzącym ze środowiska. W wyniku tego część z
                                        nich została w różnym stopniu uszkodzona lub nawet zniszczona. Oczywiście różne
                                        regulacyjne funkcje miały różną wrażliwość na perturbacje. Tam, gdzie
                                        uszkodzenia dotyczyły funkcji krytycznych takie organizmy nie przetrwały, tam
                                        gdzie dezintegracji ulegały mniej życiowe funkcje grupy organizmów przeżywały. W
                                        efekcie grupy organizmów przenoszą zarówno funkcje optymalne oraz suboptymalne
                                        lub zniszczone. Ponieważ zaś fundamentalny projekt obiegu i kodowania informacji
                                        był wspólny i wspólne są też komponenty, w bardziej podobnych sobie organizmach
                                        powstała zbliżona mapa funkcjonalności genomów, z uszkodzonym, tj.
                                        niefunkcjonalnym zbiorem komponentów bardziej podatnym na perturbacje i z
                                        funkcjonalnym zbiorem komponentów mniej wrażliwych. Ta "mapa" zawiera podobnie
                                        wyrysowane wierzchołki i doliny, gdzie górki reprezentują funkcjonalne
                                        sekwencje, doliny zaś niefunkcjonalne.

                                        I masz klasyczną konwergencję w traceniu niektórych cech, zaś te same
                                        niefunkcjonalne moduły w różnych genomach przez pryzmat ewolucji widziane są -
                                        błędnie - jako świadectwo wspólnego pochodzenia. Gdybym był ewolucjonistą
                                        powiedziałbym, że nie rozumiem jak ktoś może wbrew wszelkiej racjonalności
                                        odrzucać te oczywistości ;-)

                                        > Wytworzenie sobie repetywnego ARE w tym samym miejscu w genomie bez
                                        > funkcjonalnej presji (a jest on nie-funkcjonalny na 100%) to jest zdarzenie o
                                        > zerowym prawdopodobienstwie (cos jak pojawienie sie falszywego Genezypa
                                        > Behe-Dembskiego z ul. Kreacjonistow 12 w konkurencyjnej ksiazce telefonicznej).

                                        Otóż nie. Raz, że funkcjonalna presja była, dwa, że firmy A i B mogły korzystać
                                        z bazy danych telefonicznego providera. I wtedy nie musisz sięgać po żadne
                                        spiski: firma A i B skorzystały z tej samej bazy danych, w której był błąd.
                                        Tyle, że firma A wydała swoją książkę pierwsza, a firma B po niej. Skoro zaś
                                        lubisz analogie to coś z życia: wiele laptopów różnych firm miało wadliwe te
                                        same baterie - podatne na zapłon. Mógłbyś powiedzieć, że świadczy to o wspólnym
                                        pochodzeniu grupy laptopów przez dziedziczenie niefunkcjonalnej baterii. Prawda
                                        jednak jest nieco inna: różni producenci niezależnie wstawili w swoje laptopy
                                        wrażliwy na uszkodzenia komponent, pochodzący od innego producenta.

                                        > > Zresztą argument Collinsa jest nieco dziwny. Jeśli posiadanie tych samych
                                        > > pseudogenów świadczy o wspólnym pochodzieniu, to - logicznie rzecz biorąc
                                        > -
                                        > > posiadanie np. różnych genów wykonujących różne funkcje powinno świadczyć
                                        > o
                                        > > osobnym pochodzeniu
                                        >
                                        > Chyba 'Logicznie'. Uzywajac analogii telefonicznej:
                                        > - obie firmy zbieraja dane osobno.
                                        > - punkt czasowy w ktorym firma B zebrala swoje dane jest inny
                                        >
                                        > Masz dwie ksiazki:
                                        > Genom A (20 tys abonentow + Genezyp Behe-Dembski)
                                        > Genom B (21 tys abonentow ( w dodatkowym tysiacu jest wykradziony Genezyp oraz
                                        > 999 gosci do ktorych firma B zlazala dostep w przeciwienstwei do firmy A)
                                        >
                                        > Jest wspolne pochodzenie danych czy go nie ma? A jesli po skradzeniu danych
                                        > przez firme B pracownik firmy A dodal 2000 nowych nazwisk?

                                        Już tłumaczyłem Ci, że jeśli obydwie firmy korzystały z jednej zewnętrznej bazy
                                        danych dla 20 tys. abonentów to błąd był tutaj. To samo nie oznacza więc
                                        jeszcze, że jedno pochodzi od drugiego - to tylko jedna z możliwości. Gdy
                                        analizujesz wytwory techniki to już intuicyjnie wiesz, że np. samochód bardziej
                                        podobny jest do kombajnu niż do krążownika rakietowego. Gdy dokładniesz zbadasz
                                        sprawę to znajdziesz także elementy wspólne dla krążownika i samochodu, np.
                                        fragmenty elektroniki czy gogli. Ale to nie świadczy jeszcze, że samochód ma
                                        wspólne pochodzenie z kombajnem i krążownikiem, a tylko o tym, że pewne - te
                                        same - idee znalazły zastosowanie i tu i tu.

                                        Pewnie znasz myśl Goulda, że sam "fakt podobieństwa" pomiędzy organizmami jest
                                        zgodny z każdą filozofią przyrody i z ewolucjonizmem i z kreacjonizmem.
                                        • scept89 Re: Francis Collins (2006) The language of God 23.10.06, 18:57
                                          paberg napisał:

                                          >(1) główne grupy organizmów stworzone zostały osobno,
                                          badz laskaw podac ktore to sa grupy. Odpowiedz standartowa to ze czlowiek i
                                          szympans sa z roznych grup, nieprawdaz?

                                          >(2) pierwotnie stworzone genomy miały znacznie gęstsze
                                          > zakrycie informacji niż obecne

                                          A to co znaczy? Wiecej genow czy mniejsze rozmiary genomu?

                                          > (3) fundamentalny system kodowania i
                                          > przetwarzania informacji oparty został o wspólny wzorzec i o wspólne bazowe
                                          > moduły (DNA, RNA itd),

                                          Dlaczego? To jest rozumowanie a posteriori -> teoria ewolucji mowiaca o wspolnym
                                          pochodzeniu organizmow upadlaby gdyby okazalo sie ze wszystkie organizmy uzywaja
                                          czegos innego do kodowania informacji genetycznej (== kreacjoniz gora). Okazuje
                                          sie tfu wszystkie organizmy uzywaja z grubsza tego samego kodu (zalozenie nie
                                          wynikajace z osobnego stwarzania tychze organizmow) i dalej kreacjonizm jest cacy?

                                          >Teraz, w
                                          > miarę upływu czasu przez kolejne pokolenia niektóre - pierwotnie bardziej
                                          > złożone - funkcje przetwarzania informacji ulegały różnorakim zakłóceniom i
                                          > procesom degeneracyjnym np. pochodzącym ze środowiska

                                          Ulubione slowo kreacjonistow 'degeneracja'. Moze bysmy pozostali przy
                                          tradycyjnej terminologii i trzymali sie slowa 'mutacja'?

                                          >W wyniku tego część z
                                          > nich została w różnym stopniu uszkodzona lub nawet zniszczona.

                                          Aha, czyli byl sobie taki super-super-super-genom co to wszystkie geny zawieral,
                                          (domyslam sie ze pijesz do pananimalia genome) byc moze z kilkoma specyficznymi
                                          dla dinozaura lub candiru genami nastepnie z tegoz genomu diabelskie mutacje
                                          czesc genow zinaktywowaly a czesc zmutowaly do stanu gdzie ludzki enzym X rozni
                                          sie od mysiego. Bardzo wygodne.

                                          Problem w tym ze nie trzyma sie qpy -> jesli wyjsciowy gen X czlowieka, myszy i
                                          pawiana byl taki sam to nijak nie da sie uzyskac sekwencji genu X ktore to w
                                          spojny sposob ukladaja sie w drzewa filogenetyczne. Innymi slowy dlaczego
                                          dowolny gen czlowieka jest praktycznie zawsze bardziej podobny do genu pawiana
                                          niz genu myszy? Jesli bawisz sie w kolejne ad hoc "wyjasnienie" ze wyjsciowo
                                          geny czlowieka i pawiana byly bardziej do siebie podobne niz geny czlowieka i
                                          myszy to rownie dobrze mozesz napisac ze genomy sa jakie sa bo Latajacy Potwor
                                          Spagetti tak je nam zmajstrowal -> zgadza sie z obserwacjami w 100% ale niczego
                                          nie przewiduje ani nie wyjasnia.

                                          Jak zapewne wiesz kod genetyczny nawet w Twoich komorkach nie jest 100% taki sam
                                          -> rzuc okiem na mitochondria bedace potomkami jakis starozytnych pra-organizmow
                                          pochlonietych a nie-strawionych przez nasze pra-komorki.

                                          Dodatkowo sa obserwowane nawet obecnie o tempora, o mores zmiany de novo
                                          zmieniajace przystosowanie organizmu do srodowiska. Powstanie genu nylonazy u
                                          bakterii sie klania. Podobnie wykazanie ze slonolubny gatunek slonecznika jest
                                          najprawdopodobniej potemkiem hybrydy dwoch innych gatunkow.

                                          Wreszcie na koniec: Istnieja cale rodziny sekwencji repetytywnych, wezmy pod
                                          uwage rodziny Alu. Wiadomo ze nie sa one funkcjonalne, sa w miare autonomiczne i
                                          zwykly byly (a i zdarza sie to obecnie choc b.rzadko) skakac po genomie. Czy
                                          wiesz ze z grubsza da sie owe nie-funkcjonalne rodziny pogrupowac zgodnie z
                                          radiacja malp?

                                          > Już tłumaczyłem Ci, że jeśli obydwie firmy korzystały z jednej zewnętrznej bazy
                                          > danych dla 20 tys. abonentów to błąd był tutaj. To samo nie oznacza więc
                                          > jeszcze, że jedno pochodzi od drugiego - to tylko jedna z możliwości.

                                          Zacznij swoj poemat od 'Litwo Ojczyzno Ty moja Ty jestes jak zdrowie'. Przekonaj
                                          nauczyciela lub wydawce ze zdanie owo Ci sie przysnilo. Jeszcze lepiej:

                                          Twoje zdanie:
                                          'Sitwo Lojczyzno Ty moja Ty jestes jak zdrofie'
                                          Zdanie Twojego kolegi:
                                          'Ditwo Lojczyzno Ty moja Ty jestes jak zdrofie'

                                          Wskazesz baze? W przeciwienstwoe do ludzkich wypocin uczniakow sekwencje bialek
                                          nie sa w zaden sposob "zdegenerowane" bo po prostu bialka wykonuja swoaj
                                          funkcje. Tak wlasnie z grubsza wygladaja geny od roznych organizmow.


                                          > Pewnie znasz myśl Goulda, że sam "fakt podobieństwa" pomiędzy organizmami jest
                                          > zgodny z każdą filozofią przyrody i z ewolucjonizmem i z kreacjonizmem.

                                          Funkcjonalnego tak. Podobienstwo na poziomie kodu a szczegolnie nie-kodu nie
                                          jest zgodne z kreacjonizmem.


                                          • paberg Re: Francis Collins (2006) The language of God 24.10.06, 19:56
                                            scept89 napisał:

                                            > paberg napisał:
                                            >
                                            > >(1) główne grupy organizmów stworzone zostały osobno,
                                            > badz laskaw podac ktore to sa grupy. Odpowiedz standartowa to ze czlowiek i
                                            > szympans sa z roznych grup, nieprawdaz?

                                            Bezapelacyjnie i do samego końca. Natomiast co do kryteriów identyfikacji tych
                                            grup - sprawa wciąż jest w toku, na pewno - to już wiadomo od Linneusza - bardzo
                                            ważnym kryterium wyróżniania tych grup jest zdolność do wydawania płodnego
                                            potomstwa. Ale z tego co wiem to nie jedyne kryterium.

                                            > >(2) pierwotnie stworzone genomy miały znacznie gęstsze
                                            > > zakrycie informacji niż obecne
                                            >
                                            > A to co znaczy? Wiecej genow czy mniejsze rozmiary genomu?

                                            Genomy przenosiły więcej informacji i funkcji a mniej "śmieci".

                                            > > (3) fundamentalny system kodowania i
                                            > > przetwarzania informacji oparty został o wspólny wzorzec i o wspólne bazo
                                            > we
                                            > > moduły (DNA, RNA itd),
                                            >
                                            > Dlaczego? To jest rozumowanie a posteriori -> teoria ewolucji mowiaca o wspolnym
                                            > pochodzeniu organizmow upadlaby gdyby okazalo sie ze wszystkie organizmy uzywaja
                                            > czegos innego do kodowania informacji genetycznej (== kreacjoniz gora).

                                            Nie. Teza o osobnym pochodzeniu większych typów i "trwałości" gatunków była już
                                            głoszona zanim papa Darwin na świat przyszedł. Nie rozumiem dlaczego na siłę
                                            wpychasz tu ewolucjonizm. Poza tym z czego ma wynikać fakt, że osobne stworzenie
                                            grup organizmów = konieczność osobnego stwarzania systemów kodowania i
                                            przetwarzania informacji?

                                            > Okazuje
                                            > sie tfu wszystkie organizmy uzywaja z grubsza tego samego kodu (zalozenie nie
                                            > wynikajace z osobnego stwarzania tychze organizmow) i dalej kreacjonizm jest cacy?

                                            Ale Ty cały czas zakładasz, że osobne stworzenie = konieczność osobnego budulca
                                            i osobnej maszynerii biochemicznej. Pytanie z czego to ma wynikać? Taka teza
                                            miałaby sens, gdyby stwórców było wielu i w dodatku niewspółpracujących ze sobą.
                                            Ale takiej tezy nikt nie głosi, ani nie głosił w przeszłości.

                                            > >Teraz, w
                                            > > miarę upływu czasu przez kolejne pokolenia niektóre - pierwotnie bardziej
                                            > > złożone - funkcje przetwarzania informacji ulegały różnorakim zakłóceniom
                                            > i
                                            > > procesom degeneracyjnym np. pochodzącym ze środowiska
                                            >
                                            > Ulubione slowo kreacjonistow 'degeneracja'. Moze bysmy pozostali przy
                                            > tradycyjnej terminologii i trzymali sie slowa 'mutacja'?

                                            Każdy ma swój intymny słowniczek, co się czepiasz? Kreacjoniści (m.in.)
                                            'degeneracja', ewolucjoniści 'mutacja', 'emergencja' (pojawianie się), no i
                                            tradycyjne 'ewolucja stworzyła/wymyśliła/skonstruowała'.

                                            > >W wyniku tego część z
                                            > > nich została w różnym stopniu uszkodzona lub nawet zniszczona.
                                            >
                                            > Aha, czyli byl sobie taki super-super-super-genom co to wszystkie geny zawieral,
                                            > (domyslam sie ze pijesz do pananimalia genome) byc moze z kilkoma specyficznym
                                            > i
                                            > dla dinozaura lub candiru genami nastepnie z tegoz genomu diabelskie mutacje
                                            > czesc genow zinaktywowaly a czesc zmutowaly do stanu gdzie ludzki enzym X rozni
                                            > sie od mysiego. Bardzo wygodne.

                                            Nie, nie, nie było żadnego supergenomu ani pananimalia genome, musiałeś mnie nie
                                            zrozumieć. Była wspólna idea, która zorganizowała projekt w oparciu o wspólne
                                            pryncypia, mam na myśli podstawowy budulec i procesy przetwarzania informacji.
                                            Wiesz przecież, że dawniej spodziewano się, że człowiek posiada około 100 tys.
                                            genów, ich faktyczna liczba okazała się być zaskakująco niska - około 35 tys.
                                            Zaczęto więc uważniej przyglądać się ponadgenomowym systemom interpretacji
                                            samego genomu i już wiadomo, że mają tam miejsce bardzo złożone, sieciowe
                                            procesy. Niektórzy proponują, że niekodujące introny posiadają bardzo ważne
                                            funkcje "węzłów", łączących punktów w kompleksowej sieci genetycznej, co
                                            umożliwia na bazie podobnych genomów przetwarzanie wieloparametrowe
                                            (równoległe). Oznacza to, że całe bogactwo organizmów wielokomórkowych mogło
                                            powstać (zostać stworzone) poprzez "rewiring" zasadniczo jednej platformy
                                            genetycznej.

                                            Podobnie jak ma się rzecz z elektroniką, gdzie podstawowym systemem kodowania i
                                            przetwarzania informacji w bardzo różnych urządzeniach są kod binarny i technika
                                            tranzystorowa. Źródłem podobieństwa tych urządzeń nie jest więc wspólne
                                            pochodzenie, ale wspólna idea.

                                            > Problem w tym ze nie trzyma sie qpy -> jesli wyjsciowy gen X czlowieka, mys
                                            > zy i
                                            > pawiana byl taki sam to nijak nie da sie uzyskac sekwencji genu X ktore to w
                                            > spojny sposob ukladaja sie w drzewa filogenetyczne. Innymi slowy dlaczego
                                            > dowolny gen czlowieka jest praktycznie zawsze bardziej podobny do genu pawiana
                                            > niz genu myszy? Jesli bawisz sie w kolejne ad hoc "wyjasnienie" ze wyjsciowo
                                            > geny czlowieka i pawiana byly bardziej do siebie podobne niz geny czlowieka i
                                            > myszy to rownie dobrze mozesz napisac ze genomy sa jakie sa bo Latajacy Potwor
                                            > Spagetti tak je nam zmajstrowal -> zgadza sie z obserwacjami w 100% ale
                                            niczego nie przewiduje ani nie wyjasnia.

                                            Znasz jakieś powody, że jeśli pawian jest bardziej podobny do człowieka niż do
                                            myszy to inaczej miałoby być na szczeblu molekularnym? A niby dlaczego? Poza tym
                                            przyganiał kocioł garnkowi. Teoria ewolucji też przecież nie daje ilościowych
                                            przewidywań w jakim stopniu dwa organizmy będą do siebie podobne na szczeblu
                                            molekularnym. Wiesz przecież, że porównywanie sekwencji daje czasem bardzo
                                            zaskakujące wyniki.

                                            > Dodatkowo sa obserwowane nawet obecnie o tempora, o mores zmiany de novo
                                            > zmieniajace przystosowanie organizmu do srodowiska. Powstanie genu nylonazy u
                                            > bakterii sie klania.

                                            Niestety, nie do końca się kłania. Ale o tym krótko napiszę osobno, żeby nie
                                            mnożyć wątków tutaj.

                                            > Wreszcie na koniec: Istnieja cale rodziny sekwencji repetytywnych, wezmy pod
                                            > uwage rodziny Alu. Wiadomo ze nie sa one funkcjonalne, sa w miare autonomiczne
                                            > i
                                            > zwykly byly (a i zdarza sie to obecnie choc b.rzadko) skakac po genomie. Czy
                                            > wiesz ze z grubsza da sie owe nie-funkcjonalne rodziny pogrupowac zgodnie z
                                            > radiacja malp?

                                            A cóż w tym dziwnego, że funkcje o podobnych przebiegach (i wrażliwości na
                                            perturbacje) wyglądają bardziej podobnie u bardziej podobnych organizmów niż u
                                            mniej podobnych? Tłumaczyłem to już post wyżej. Wydajesz się być zaskoczony
                                            faktem, że ten sam zbiór obserwacji, oglądany z różnych perspektyw daje różne
                                            obrazy. Te same geny rozsiane po całym drzewie filogenetycznym, ewolucyjnie
                                            "silnie konserwowane" dlatego, że każda ich modyfikacja była krytyczna dla ich
                                            funkcji i dobór naturalny eliminował wszelkie takie modyfikacje interpretuje się
                                            jako dziedzictwo po odległych wspólnych przodkach. Z perspektywy
                                            kreacjonistycznej takie geny interpretuje się jako świadectwo projektu
                                            tworzącego w dokładnie w ten sam sposób, ponieważ było to konieczne dla funkcji.

                                            Jeśli znajdziesz ten sam układ scalony w telewizorze i - powiedzmny - w układzie
                                            sterującym obrabiarką numeryczną to nie jest to wynik wspólnego pochodzenia, ale
                                            to, że układ scalony wykonuje funkcje, które są przydatne tu i tu.

                                            > > Już tłumaczyłem Ci, że jeśli obydwie firmy korzystały z jednej zewnętrzne
                                            > j bazy
                                            > > danych dla 20 tys. abonentów to błąd był tutaj. To samo nie oznacza więc
                                            > > jeszcze, że jedno pochodzi od drugiego - to tylko jedna z możliwości.
                                            >
                                            > Zacznij swoj poemat od 'Litwo Ojczyzno Ty moja Ty jestes jak zdrowie'. Przekona
                                            > j
                                            > nauczyciela lub wydawce ze zdanie owo Ci sie przysnilo. Jeszcze lepiej:
                                            >
                                            > Twoje zdanie:
                                            > 'Sitwo Lojczyzno Ty moja Ty jestes jak zdrofie'
                                            > Zdanie Twojego kolegi:
                                            > 'Ditwo Lojczyzno Ty moja Ty jestes jak zdrofie'
                                            >
                                            > Wskazesz baze?

                                            Oczywiście. Bazą jest idea Mickiewicza, a uczniowie znieks
                                            • paberg Re: Francis Collins (2006) The language of God 24.10.06, 19:59
                                              scept89 napisał:

                                              > Wskazesz baze?

                                              Oczywiście. Bazą jest idea Mickiewicza, a uczniowie zniekształcili jego frazy
                                              niezależnie - czyli dokładnie to, o czym piszę.

                                              > W przeciwienstwoe do ludzkich wypocin uczniakow sekwencje bialek
                                              > nie sa w zaden sposob "zdegenerowane" bo po prostu bialka wykonuja swoaj
                                              > funkcje. Tak wlasnie z grubsza wygladaja geny od roznych organizmow.

                                              ?? Przecież organizmy to nie tylko białka, ale i DNA, RNA i systemy ich
                                              wzajemnych aranżacji.

                                              > > Pewnie znasz myśl Goulda, że sam "fakt podobieństwa" pomiędzy organizmami
                                              > jest
                                              > > zgodny z każdą filozofią przyrody i z ewolucjonizmem i z kreacjonizmem.
                                              >
                                              > Funkcjonalnego tak. Podobienstwo na poziomie kodu a szczegolnie nie-kodu nie
                                              > jest zgodne z kreacjonizmem.

                                              Niestety, zgodny jest jak najbardziej. Gould wiedział co pisze.
                                            • scept89 Re: Francis Collins (2006) The language of God 24.10.06, 21:25
                                              paberg napisał:
                                              ad 1: rozumiem ze bawimy sie baraminologie?

                                              > > >(2) pierwotnie stworzone genomy miały znacznie gęstsze
                                              > > > zakrycie informacji niż obecne
                                              > >
                                              > > A to co znaczy? Wiecej genow czy mniejsze rozmiary genomu?
                                              >
                                              > Genomy przenosiły więcej informacji i funkcji a mniej "śmieci".

                                              2a) dalej metnie: nazwiesz moze w jakich to elementach owa informacja byla
                                              kodowana? Stwierdzenie: "w genomie bylo wiecej genow kodujacych np. proteiny"
                                              jest zrozumiale. Wymigiwanie sie od odpowiedzi poprzez 'w genomie bylo wiecej
                                              informacji' jest nietestowalne.

                                              > > > (3) fundamentalny system kodowania i
                                              > > > przetwarzania informacji oparty został o wspólny wzorzec i o wspóln
                                              > e bazo
                                              > > we
                                              > > > moduły (DNA, RNA itd),
                                              > >
                                              > > Dlaczego? To jest rozumowanie a posteriori -> teoria ewolucji mowiaca
                                              > o wspolnym
                                              > > pochodzeniu organizmow upadlaby gdyby okazalo sie ze wszystkie organizmy
                                              > uzywaja
                                              > > czegos innego do kodowania informacji genetycznej (== kreacjoniz gora).
                                              >
                                              > Nie. Teza o osobnym pochodzeniu większych typów i "trwałości" gatunków była
                                              >już > głoszona zanim papa Darwin na świat przyszedł.

                                              To Darwin (albo wspolczesna teoria ewolucji) glosil ze gatunki sa trwale?
                                              Zwariowales?

                                              > Ale Ty cały czas zakładasz, że osobne stworzenie = konieczność osobnego
                                              >budulca i osobnej maszynerii biochemicznej

                                              Patrz powyzej -> ewolucja updlaby na twarz gdyby system kodowania informacji
                                              genetycznej u szympansa byl rozni niz u czlowieka. To co Ty raczysz pisac to to
                                              ze niezaleznie czy systemy sa rozne czy jednakowe dla kreacjonizmu to pnoc wsio
                                              ryba albo nawet ze od dawna dzielni kreacjonisci przewidywali iz wszystkie
                                              systemy osobno stworzonych baraminow beda identyczne co jest oczywista bzdura.

                                              Deszcz pada albo nie pada wola Boza. Ergo to co jest zjednym z testow
                                              potencjalnie falsyfikujacym teorie ewolucji i ktory to test ewolucja przeszla
                                              spiewajaco naraz okazuje sie byc 'potwierdzeniem' kreacjonizmu. Fantastyczne
                                              naginanie faktow.

                                              > > >Teraz, w
                                              > > > miarę upływu czasu przez kolejne pokolenia niektóre - pierwotnie ba
                                              > rdziej
                                              > > > złożone - funkcje przetwarzania informacji ulegały różnorakim zakłó
                                              > ceniom
                                              > > i
                                              > > > procesom degeneracyjnym np. pochodzącym ze środowiska

                                              Ktore to procesy? Rozumiem ze w biblijnej przeszlosci nie-zdegenerowani
                                              przedstawiciele Homo sapiens uprawiali matematyke wyzsza, latali poza uklad
                                              sloneczny i przescigali gepardy w biegu a teraz sie "zdegenerowali"? Jakies
                                              dowody na te smiale tezy?

                                              > Nie, nie, nie było żadnego supergenomu ani pananimalia genome, musiałeś mnie ni
                                              > e
                                              > zrozumieć. Była wspólna idea, która zorganizowała projekt w oparciu o wspólne
                                              > pryncypia, mam na myśli podstawowy budulec i procesy przetwarzania informacji.

                                              Zejdz jeszcze nizej. Napisz ze stworca mial idea wykorzystania tych samych
                                              atomow. Jesli zadalbys sobie trud przeczytania linku znalazbys np:

                                              "A medical cytogeneticist (specialised in medical aspects of human chromosome
                                              abnormalities) was asked his opinion about the chromosomes of an anonymous
                                              patient. He sweated blood on the case and finally after hours he concluded that
                                              'this patient has a serious chromosome abnormality'. Unfortunately for the
                                              cytogeneticist, the patient was a perfectly healthy chimpanzee. The lesson is of
                                              course that chimpanzee and human chromosomes look so similar that even a well
                                              trained medical cytogeneticist can be fooled."

                                              Podsumujmy. Tworzac zupelnie niezaleznie dwa osobne baraminy czlowieka i
                                              szypansa dzielny stworca nie tylko zadbal o podobienstwo exonow kodujacych
                                              bialko, w nieco mniejszym stopniu intronow i obszerow miedzygenowych ale tez
                                              nanizal geny jeden za drugim praktycznie w podobniej kolejnosci oraz zadbal aby
                                              chromosomy szympansa nie roznily sie prazkowaniem od ludzkich. Dodatkowo
                                              przypadkowo skaczace sekwencje repetytywne ktore to sa wzbogacone w prazkach
                                              chromosomowych okreslonego rodzaju zapewne palcem stworcy byly kierowane
                                              poniewaz jak sie domyslasz w podobnych miejscach mamy podobne Alu/LINE1s.
                                              Wrzucil tez byl kluczowa translokacje powodujaca niemoznosc tych krzyzowania
                                              gatunkow.

                                              Fantastyczne! Toz to jest lepsze niz skamienialosci zawirowaniami wod potopu w
                                              okreslonych warstwach ukladane!

                                              Innymi slowy Stworca Dzielny stworzyl genomy, chromosomy i cale uklady takie
                                              jakie one sa i do tego sprowadza sie Twoje wielopoziomowe lawirowanie. Radosna
                                              owa hipoteza nie czynila falsyfikowalnych przewidywan w przeszlosci, podobnie
                                              wszelkie przyszle odkrycia zgodne sa z pierwotnym zamyslem Super-Konstruktora.

                                              Mysle ze czas nam konczyc ta zabawe. EOT.




                                              • paberg Re: Francis Collins (2006) The language of God 25.10.06, 18:59
                                                scept89 napisał:

                                                > > Genomy przenosiły więcej informacji i funkcji a mniej "śmieci".
                                                >
                                                > 2a) dalej metnie: nazwiesz moze w jakich to elementach owa informacja byla
                                                > kodowana? Stwierdzenie: "w genomie bylo wiecej genow kodujacych np. proteiny"
                                                > jest zrozumiale. Wymigiwanie sie od odpowiedzi poprzez 'w genomie bylo wiecej
                                                > informacji' jest nietestowalne.

                                                Przyganiał kocioł garnkowi. A jak stestujesz tezę o ewolucji genomów sprzed,
                                                powiedzmy, 500 mln lat? Machina czasu Wellsa? Skoro Tobie wolno, to dlaczego
                                                mnie nie? Moralność Kalego?

                                                > > Nie. Teza o osobnym pochodzeniu większych typów i "trwałości" gatunków by
                                                > ła
                                                > >już > głoszona zanim papa Darwin na świat przyszedł.
                                                >
                                                > To Darwin (albo wspolczesna teoria ewolucji) glosil ze gatunki sa trwale?
                                                > Zwariowales?

                                                No nie, niedokładnie czytasz. Wyżej pisze, że teza o niezmienności gatunków była
                                                głoszona na długo przed Darwinem. Nie zwariowałem więc.

                                                > > Ale Ty cały czas zakładasz, że osobne stworzenie = konieczność osobnego
                                                > >budulca i osobnej maszynerii biochemicznej
                                                >
                                                > Patrz powyzej -> ewolucja updlaby na twarz gdyby system kodowania informacj
                                                > i
                                                > genetycznej u szympansa byl rozni niz u czlowieka.
                                                > To co Ty raczysz pisac to to
                                                > ze niezaleznie czy systemy sa rozne czy jednakowe dla kreacjonizmu to pnoc wsio
                                                > ryba albo nawet ze od dawna dzielni kreacjonisci przewidywali iz wszystkie
                                                > systemy osobno stworzonych baraminow beda identyczne co jest oczywista bzdura.
                                                >
                                                > Deszcz pada albo nie pada wola Boza. Ergo to co jest zjednym z testow
                                                > potencjalnie falsyfikujacym teorie ewolucji i ktory to test ewolucja przeszla
                                                > spiewajaco naraz okazuje sie byc 'potwierdzeniem' kreacjonizmu. Fantastyczne
                                                > naginanie faktow.

                                                Ale oprócz świętego oburzenia masz jakieś argumenty? Wydajesz się zniezdolny do
                                                wyjaśnienia 2 rzeczy, które - jak rozumiem - głosisz:
                                                1. Dlaczego idea jednego Stwórcy implikuje stworzenie wielu niezależnych
                                                systemów biochemicznych? Z czego to ma niby wynikać? Nawet w naszej technologii,
                                                gdzie jest wielu projektantów i konstruktorów dąży się do standaryzacji.
                                                2. Dlaczego stopień podobieństwa molekularnego ma być odwrotnie proporcjonalny
                                                do podobieństwa na poziomie anatomicznym (np. człowiek --> szympans, człowiek
                                                --> krab). Z czego to ma wynikać? Już Gould to rozumiał. Najwyraźniej rozumiał
                                                dużo więcej od Ciebie.

                                                > Ktore to procesy? Rozumiem ze w biblijnej przeszlosci nie-zdegenerowani
                                                > przedstawiciele Homo sapiens uprawiali matematyke wyzsza, latali poza uklad
                                                > sloneczny i przescigali gepardy w biegu a teraz sie "zdegenerowali"? Jakies
                                                > dowody na te smiale tezy?

                                                Całkiem konkretne: empiria. Nie obserwuje się powstawania nowych złożonych
                                                funkcji w wyniku ewolucyjnych procesów. Obserwuje się za to uszkodzenia
                                                genetycznej informacji (w najlepszym wypadku jej podtrzymywanie) transmitowanej
                                                z pokolenia na pokolenie. Jeśli założyć, że teraźniejszość jest kluczem do
                                                przeszłości to... masz odpowiedź.

                                                > Zejdz jeszcze nizej. Napisz ze stworca mial idea wykorzystania tych samych
                                                > atomow.

                                                Wow, toż przecie to głosi Collins, do którego z aprobatą mnie odesłałeś. Tzn.
                                                nie tylko atomów, ale i wszystkich fundamentalnych wartości, w wyniku czego te
                                                atomy mogły powstać i utrzymać się tak, by mogło powstać życie.

                                                > Podsumujmy. Tworzac zupelnie niezaleznie dwa osobne baraminy czlowieka i
                                                > szypansa dzielny stworca nie tylko zadbal o podobienstwo exonow kodujacych
                                                > bialko, w nieco mniejszym stopniu intronow i obszerow miedzygenowych ale tez
                                                > nanizal geny jeden za drugim praktycznie w podobniej kolejnosci oraz zadbal aby
                                                > chromosomy szympansa nie roznily sie prazkowaniem od ludzkich.

                                                Podsumujmy. Producent mojego komputera nie tylko zadbał o to, by wyglądał on
                                                podobnie do innych, ale jeszcze powsadzał w niego wiele komponentów tego samego
                                                producenta i to zorganizowane w bardzo podobny sposób. Bardzo sprytne, co to się
                                                nie wymyśli żeby oszukać hipotezę wspólnego pochodzenia tych komputerów.

                                                > Mysle ze czas nam konczyc ta zabawe. EOT.

                                                EOT.
                                                • jsb44 Ja Wam to wszystko wyjasnię .... 25.10.06, 20:00
                                                  Malutkimi kroczkami poznajemy dzieło Boga ale poznajemy. Tworzymy
                                                  własnymi rozumami pewne dzieła, jak On stworzył nas. Nasze dzieła są
                                                  marne w porównaniu z Jego dziełami. On jednak jest z nas zadowolony.
                                                  Po stworzeniu roślin, stworzył zwierzęta, potem Naczelne zwierzę czyli
                                                  nas. Czy człowiek współczesny byłby w stanie skonstruować mrówkę ?
                                                  Napewno nie. Ani muchy ani nawet bakterii. On w materii, ktorej jest
                                                  Panem tworzy aktualnie inteligencję, która pochodzi z tej materii, która
                                                  stworzyła się sama, znaczy tylko w pewnym sensie sama. On chciał
                                                  stworzyć taką materię, która sama się będzie rozwijać i kreować. On
                                                  tępi stagnację i lenistwo umysłowe. Narody, które się nie rozwijają -
                                                  niestety - giną. Jednego dnia urodzi się nowy Einstain, który
                                                  matematycznie udowodni, że ani Wszechświat, ani życie na Ziemi nie
                                                  mogły powstać bez Siły Sprawczej. Ewolucja jest procesem sterowanym
                                                  przez Niego. Żaden dylemat do tej pory nie został rozwiązany. Czy
                                                  pierw była pszczoła, która zapyla kwiatki, czy pierw był kwiatek,
                                                  który podtrzymuje życie pszczół ? Czy robaczek świętojański sam
                                                  wymyślił sobie światełko na odwłoku? Czy wąż opracował technologię
                                                  produkcji jadu ? Takich pytań bez odpowiedźi jest na Ziemi miliardy
                                                  miliardów. Darwin tylko zauważył i poukładał pewne ciągi przyrodnicze jak
                                                  Kopernik planetarne ale w żadnym stopniu nie wyjaśnił DLACZEGO to
                                                  wszystko się stało ! Dlaczego inteligencji nie "dostały" szczury czy
                                                  delfiny ? Popatrzmy na jego dzieła jak są perfekcyjne i z jaką
                                                  designerską fantazją stworzone. Paw, koliber, zebra, koralowce i
                                                  miliardy innych przykładów. A w księdze Rodzaju pisze: "zobaczył, że
                                                  Jego dzieła są dobre". On ma cierpliwość i tyle czasu ile chce. On
                                                  może "zresetować" swoje dzieła jeżeli zauważy, że nie tędy droga. Durni
                                                  ludzie nie wiedzą, że jednym Jego ruchem mogą być wszyscy skasowani.
                                                  od pysznych Rabinów po Busha i Putina a nawet papieża. Planeta może
                                                  przewrócić swoją wątłą skorupę "do góry nogami". Roztopimy się w
                                                  magmie a On spokojnie będzie tworzył od nowa. On przekazał nam swoją
                                                  wolę. Czyńcie Ziemię sobie poddaną ale też powiedział, praktycznie
                                                  każdej ziemskiej kulturze: nie rób drugiemu co tobie niemiłe, kochaj
                                                  bliźniego swego jak siebie samego. Zajrzyjmy do swoich sumień,
                                                  popatrzmy na polityków, rabinów, biskupów, lamów ajatollachów, popów
                                                  mułłów....czy oni wszyscy stosują takie właśnie przesłanie ?
                                                  Smutna odpowiedź brzmi nie... Czy więc nie nadwyrężyliśmy Jego
                                                  cierpliwości ?
                                                • petrucchio Re: Francis Collins (2006) The language of God 25.10.06, 20:45
                                                  > 2. Dlaczego stopień podobieństwa molekularnego ma być odwrotnie proporcjonalny
                                                  > do podobieństwa na poziomie anatomicznym (np. człowiek --> szympans, człowiek
                                                  > --> krab). Z czego to ma wynikać? Już Gould to rozumiał. Najwyraźniej rozumiał
                                                  > dużo więcej od Ciebie.

                                                  Jeśli mogę się wtrącić, ta akurat teza jest wysoce podejrzana. Co to znaczy
                                                  "podobieństwo anatomiczne" i jak je mierzyć? Krokodyle są molekularnie bardziej
                                                  podobne do ptaków, niż do jaszczurek. Panda wielka wykazuje cały szereg
                                                  uderzających podobieństw anatomicznych z pandą małą, ale molekularnie jest bez
                                                  wątpienia niedźwiedziem.

                                                  Z punktu widzenia teorii ewolucji jest tak, jak być powinno. Bliscy krewni są
                                                  CZĘSTO podobni zarówno molekularnie, jak morfologicznie, ale różnice anatomiczne
                                                  nie są, ogólnie rzecz biorąc, proporcjonalne do różnic molekularnych, więc
                                                  szybkie zmiany w budowie ciała, zwłaszcza u organizmów wyspecjalizowanych,
                                                  podczas radiacji adaptatywnych, itp., nie są wcale rzadkie i powodują "skokowe"
                                                  narastanie różnic mimo bliskiego pokrewieństwa.
                                                • madcio Re: Francis Collins (2006) The language of God 25.10.06, 21:15
                                                  > 1. Dlaczego idea jednego Stwórcy implikuje stworzenie wielu niezależnych
                                                  > systemów biochemicznych?

                                                  Nie implikuje. Za to mamy tu dwie sytuacje:
                                                  - Ewolucja: Zjawisko potwierdza ewolucyjną hipotezę, zgodnie z tezą, że wszyscy
                                                  wywodzimy się od wspólnego przodka.
                                                  - Kreacja: Nie jest to dowód za ani przeciw, gdyż wszechmocny stwórca nie miałby
                                                  żadnego problemu ani z stworzeniem każdego gatunku z całkowicie inną
                                                  biochemiczną maszynerią, ani z stworzeniem gatunków z wspólną podstawą i bardzo
                                                  podobną maszynerią.

                                                  Ewolucja: 1, Kreacja: 0. I się ciesz, bo kreacja mogła mieć -1 (tzn dowód na
                                                  ewolucję jednocześnie zaprzecza kreacji). ;>

                                                  > Nie obserwuje się powstawania nowych złożonych
                                                  > funkcji w wyniku ewolucyjnych procesów.
                                                  Obserwuje się. Sam napisałeś o bakteriach rozkładających nylon. Twierdzisz tam,
                                                  że ten proces nie może być ewolucyjny, gdyż nie jest losowy. Jednak ewolucja nie
                                                  polega na losowości, tylko na wykorzystaniu źródła zmienności do selekcji.
                                                  Źródłem owej zmienności są, między innymi, mutacje. Selekcja zaś z definicji nie
                                                  moze być przypadkowa. Twierdzenie, ze ewolucja jest przypadkiem, to częsty błąd.
                                                  • paberg Re: Francis Collins (2006) The language of God 26.10.06, 18:43
                                                    madcio napisał:

                                                    > > Nie obserwuje się powstawania nowych złożonych
                                                    > > funkcji w wyniku ewolucyjnych procesów.

                                                    > Obserwuje się. Sam napisałeś o bakteriach rozkładających nylon. Twierdzisz
                                                    tam, że ten proces nie może być ewolucyjny, gdyż nie jest losowy. Jednak
                                                    ewolucja nie
                                                    > polega na losowości, tylko na wykorzystaniu źródła zmienności do selekcji.
                                                    > Źródłem owej zmienności są, między innymi, mutacje. Selekcja zaś z definicji nie
                                                    > moze być przypadkowa. Twierdzenie, ze ewolucja jest przypadkiem, to częsty błąd.

                                                    Gwoli uściślenia, bo wydaje mi się, że nie zrozumiałeś co miałem na myśli w
                                                    kwestii powstania "de novo" nylonazy. Problem leży w tym, że geny odpowiedzialne
                                                    za syntezę nylonazy - jak wszystko na to wskazuje - nie powstają w rezultacie
                                                    operowania losowych mutacji, co by faktycznie było poważnym argumentem na rzecz
                                                    mechanizmów ewolucji, ale w rezultacie uruchamiania specjalnych wbudowanych
                                                    mechanizmów, które w predefiniowany z góry sposób montują rzeczone geny. Wydaje
                                                    się, że informacja sterująca rekombinacją rezyduje w plazmidach, podobnie jak i
                                                    nowo powstałe geny. W wyniku presji środowiska, bakteria uruchamia "wbudowany" w
                                                    nią mechanizm reagowania, który w hierarchicznym i sekwencyjnym ciągu montuje
                                                    geny odpowiedzialne za produkcję nowego enzymu. Podobnie jak w zautomatyzowanej
                                                    fabryce, gdzie w wyniku sterującej komendy następuje przeprogramowanie produkcji
                                                    na inny komponent (żeby analogia była ściślejsza - łącznie z częściową
                                                    przebudową maszyn linii montażowej). Ale masz tu do czynienia po prostu z
                                                    uruchomieniem innego programu sterującego, programu, który już wcześniej został
                                                    rozpisany przez programistów w ciągu sekwencji.

                                                    Zgodzisz się więc, że jest fundamentalna różnica pomiędzy (1) AKTYWOWANIEM
                                                    mechanizmu, który już istnieje i istniał, i dla którego także już istnieje
                                                    informacja sterująca, a (2) POWSTANIEM tego mechanizmu "de novo w wyniku
                                                    losowych mutacji i doboru naturalnego". Ten mechanizm w istocie nie powstaje, on
                                                    istniał cały czas, jest tylko uruchamiany. W przypadku bakterii produkujących
                                                    nylonazę wszystko wskazuje na to, że mamy do czynienia z 1, przy czym głosi się,
                                                    że jest to dowód na 2.
                                                  • madcio Re: Francis Collins (2006) The language of God 26.10.06, 20:19
                                                    Niekoniecznie. Może istnieć już od dawna jakiś mechanizm, ale instrukcja do tego
                                                    mechanizmu, by tworzyła akurat nylon, zostąła "stworzona" niedawno. Skad się ona
                                                    wzięła? Twierdzisz, ze od zawsze były instrukcje konieczne do produkcji nylonu
                                                    obecne w genomie bakterii? Powtarzam: instrukcje wytworzenia nylonu, nie
                                                    maszynerii fabrycznej bakterii. Chyba rozumiesz różnicę?
                                                  • paberg Re: Francis Collins (2006) The language of God 27.10.06, 17:47
                                                    madcio napisał:

                                                    > Niekoniecznie. Może istnieć już od dawna jakiś mechanizm, ale instrukcja do
                                                    tego mechanizmu, by tworzyła akurat nylon, zostąła "stworzona" niedawno.

                                                    Może? Ja nie pytałem o "może", ale o dowody. Jeśli uważasz, że mechanizm ten
                                                    powstał w (nieobserwowalnej) przeszłości w wyniku działania mechanizmów
                                                    ewolucyjnych to OK, ale wtedy wracamy do punktu wyjścia.

                                                    > Skad się ona
                                                    > wzięła? Twierdzisz, ze od zawsze były instrukcje konieczne do produkcji nylonu
                                                    > obecne w genomie bakterii?

                                                    Nie mam pojęcia. Jak pisałem wcześniej tego też nie wiedzą spece, którzy badali
                                                    to zjawisko.
                                                  • madcio Re: Francis Collins (2006) The language of God 27.10.06, 21:20
                                                    Ja w to wątpię, gdyż znane jest zjawisko tracenia odporności na antybiotyki,
                                                    których nie ma w środowisku. To dowód pośredni w sprawie nieobecności nylonu w
                                                    bakteriach przed powstaniem nylonu.

                                                    Tak więc ta dodatkowa informacja (o rozkładaniu nylonu) musiała pojawić się
                                                    niedawno i nie mogła być nigdzie wcześniej, gdyż nawet jeśli byłaby ona na
                                                    początku Stworzenia, to przez te 6000 lat sto razy by została zgubiona.

                                                    A jesli się spytasz, skąd ta informacja się tak naprawdę wzięła, odpowiem tak:
                                                    kto weryfikuje zdatność danego rozwiązania? Prawa wszechświata. A prawa fizyki,
                                                    chyba temu nie zaprzeczysz, są dostępne dla każdego do ewaluacji. ;)
                                                  • trudny99 Re: Francis Collins (2006) The language of God 26.10.06, 20:37
                                                    madcio napisał:
                                                    Jednak ewolucja ni
                                                    > e
                                                    > polega na losowości, tylko na wykorzystaniu źródła zmienności do selekcji.
                                                    > Źródłem owej zmienności są, między innymi, mutacje. Selekcja zaś z definicji ni
                                                    > e
                                                    > moze być przypadkowa. Twierdzenie, ze ewolucja jest przypadkiem, to częsty błąd
                                                    > .

                                                    W innym miejscu czytam, że ewolucją nie rządzą żadne prawa, że nie ma w niej
                                                    logiki..
                                                    Tutaj czytam, że procesy ewolucyjne nie zachodzą na zasadzie przypadku...
                                                    Sprawa powstania życia w ogóle, też jest omijana ,,szerokim łukiem'' - ktoś
                                                    z szacownych ,,ewolucjonistów'' odpowiedział mi ,,sprytnie'', że ewolucja
                                                    nie zajmuje się zagadnieniem abiogenezy..
                                                    Czy nie za dużo tych niejasnych ,,wykrętów'' ?..
                                                  • iedsupo Re: Francis Collins (2006) The language of God 26.10.06, 21:16
                                                    trudny99 napisał:

                                                    > W innym miejscu czytam, że ewolucją nie rządzą żadne prawa, że nie ma w niej
                                                    > logiki..

                                                    Tak horrendalne stwierdzenie mogło paść tylko z ust ignoranta, najpewniej
                                                    jakiegoś kreacjonisty.

                                                    > Tutaj czytam, że procesy ewolucyjne nie zachodzą na zasadzie przypadku...

                                                    Twierdzenia kreacjonistów na temat teorii ewolucji po prostu mijają się z
                                                    prawdą, dlatego sprzeczność którą próbujesz tutaj znaleźć jest pozorna. To
                                                    oczywiste, że FAŁSZ (brak reguł w procesie ewolucji) jest sprzeczny z PRAWDĄ
                                                    (nielosowość ewolucji), tylko że kto inny wypowiada zdanie prawdziwe, a kto inny
                                                    fałszywe.

                                                    > Sprawa powstania życia w ogóle, też jest omijana ,,szerokim łukiem'' - ktoś
                                                    > z szacownych ,,ewolucjonistów'' odpowiedział mi ,,sprytnie'', że ewolucja
                                                    > nie zajmuje się zagadnieniem abiogenezy..
                                                    > Czy nie za dużo tych niejasnych ,,wykrętów'' ?..

                                                    Trudno się oprzeć wrażeniu, że podajesz tutaj swoje subiektywne opinie tak jakby
                                                    to były obiektywne fakty. Ja na przykład nie uważam, aby sprawa powstania życia
                                                    była w nauce jakimś temtem tabu. Wręcz przeciwnie, ciągle pojawiają się nowe,
                                                    interesujące hipotezy. Nauka nigdy nie uzurpuje sobie wiedzy ostatecznej.
                                                    Stwierdzenie, że są jeszcze zagadnienia, których nauka nie umie wyjaśnić jest
                                                    motorem napędowym nowych odkryć. Oczywiście, możesz krzyknąć, że to są "niejasne
                                                    wykręty" i poczuć się zwycięzcą, ale to wtedy właśnie przegrasz... Wszak Stwórca
                                                    miał jakiś cel wyposażając Cię w rozum :)))
                                                  • trudny99 Re: Francis Collins (2006) The language of God 26.10.06, 21:33
                                                    iedsupo napisał:
                                                    > > W innym miejscu czytam, że ewolucją nie rządzą żadne prawa, że nie ma w n
                                                    > iej
                                                    > > logiki..
                                                    >
                                                    > Tak horrendalne stwierdzenie mogło paść tylko z ust ignoranta, najpewniej
                                                    > jakiegoś kreacjonisty.

                                                    Otóż zdziwisz się, ale te słowa wypowiedział zagorzały ewolucjonista.
                                                    Nie chce mi się szukać, ponieważ ten problem przewijał się w kilku tematach
                                                    i myślę, że okażesz mi wyrozumiałość jeśli nie podam autora.., jednak to prawda.

                                                    > Oczywiście, możesz krzyknąć, że to są "niejasn
                                                    > e
                                                    > wykręty" i poczuć się zwycięzcą, ale to wtedy właśnie przegrasz... Wszak Stwórc
                                                    > a
                                                    > miał jakiś cel wyposażając Cię w rozum :)))

                                                    A' propos rozumu..;
                                                    - jak ewolucja tłumaczy, że rozum ludzki (podobno fakt !)wykorzystany jest
                                                    tylko w 10-ciu procentach ?!..:)))
                                                  • petrucchio Re: Francis Collins (2006) The language of God 26.10.06, 22:19
                                                    trudny99 napisał:

                                                    > A' propos rozumu..;
                                                    > - jak ewolucja tłumaczy, że rozum ludzki (podobno fakt !)wykorzystany jest
                                                    > tylko w 10-ciu procentach ?!..:)))

                                                    Doprawdy? Mogę prosić o źródła naukowe potwierdzające tę rewelację? ("Podobno
                                                    fakt" to przykład oksymoronu.) Wiem, że tego rodzaju mądrości można spotkać w
                                                    prasie popularnej. Nie wykluczam, że rozpowszechniają je ludzie, którzy
                                                    faktycznie wykorzystują tylko 10% swojej inteligencji. ;-)
                                                  • trudny99 Re: Francis Collins (2006) The language of God 26.10.06, 22:57
                                                    Trudno mi będzie podać żródła wszystkich moich wiadomości..
                                                    Zresztą jest wiele pojęć i zjawisk, których nie można dotknąć, zobaczyć a nawet
                                                    udowodnić, a które uważamy za oczywiste..

                                                    Ale Prawie to samo o czym napisałem mamy tu :
                                                    ,,W Encyclopœdia Britannica czytamy, iż mózg ludzki „ma tak ogromne możliwości,
                                                    że człowiek nie jest w stanie ich wykorzystać przez całe swoje życie”. Mówi się
                                                    też, że mózg ludzki potrafi sobie poradzić z każdym obciążeniem, związanym z
                                                    procesami uczenia się i zapamiętywania, a nawet stać go na wysiłek miliard razy
                                                    większy! Ale po co miałby ewolucyjnie powstać taki nadmiar możliwości? „Jest to
                                                    jedyny przykład na to, że gatunek dysponuje narządem, ale do tej pory nie wie,
                                                    co z nim począć” — przyznaje pewien uczony, po czym pyta: „Jak to pogodzić z
                                                    podstawowym twierdzeniem ewolucji, że dobór naturalny postępuje małymi krokami,
                                                    przy czym każda zmiana musi dawać nosicielowi choćby minimalną, ale wymierną
                                                    korzyść?”
                                                  • petrucchio Re: Francis Collins (2006) The language of God 26.10.06, 23:01
                                                    trudny99 napisał:

                                                    > Jest to jedyny przykład na to, że gatunek dysponuje narządem, ale do tej pory
                                                    nie > wie, co z nim począć — przyznaje pewien uczony.

                                                    Skąd jest ten cytat? JAKI uczony? Większość uczonych, jakich znam, wie, co
                                                    począć ze swoim mózgiem, więc może niech ten uczony mówi za siebie, a nie w
                                                    imieniu całego gatunku.
                                                  • iedsupo Re: Francis Collins (2006) The language of God 26.10.06, 22:47
                                                    trudny99 napisał:

                                                    > Otóż zdziwisz się, ale te słowa wypowiedział zagorzały ewolucjonista.
                                                    > Nie chce mi się szukać, ponieważ ten problem przewijał się w kilku tematach
                                                    > i myślę, że okażesz mi wyrozumiałość jeśli nie podam autora.., jednak to
                                                    > prawda

                                                    No tak, nie chce Ci się szukać, a ja mam to zrozumieć... Wiesz, zazwyczaj się
                                                    takich leniuszków jak Ty nie czepiam, ale w tym wypadku chodzi o wyjątkowo
                                                    toporną manipulację, coś w duchu starej recepty propagandzistów: włóż w usta
                                                    swoich oponentów słowa, których nigdy nie wypowiedzieli i każ im się z nich
                                                    tłumaczyć. Przyjmuję zatem, że wycofujesz się z tego niedorzecznego
                                                    stwierdzenia, bo oprócz magicznych zaklęć w rodzaju "jednak to prawda" nic na
                                                    poparcie swojej tezy nie masz.

                                                    > A' propos rozumu..;
                                                    > - jak ewolucja tłumaczy, że rozum ludzki (podobno fakt !)wykorzystany jest
                                                    > tylko w 10-ciu procentach ?!..:)))

                                                    Pachnie mi to jakimś tabloidem, więc darę sobie wnikanie.
                                                  • madcio Re: Francis Collins (2006) The language of God 27.10.06, 21:14
                                                    > - jak ewolucja tłumaczy, że rozum ludzki (podobno fakt !)wykorzystany jest
                                                    > tylko w 10-ciu procentach ?!..:)))
                                                    Miejska legenda. Nie ma tu nic do wytłumaczenia, gdyż owe "10 procent" jest
                                                    zwyczajnym fałszem.

                                                    Dowody? Znane są choroby, które powodują wymieranie komórek neuronowych w mózgu.
                                                    Już przy 10% utraty (czyli masz jeszcze 90%) masz poważne kłopoty, 50% utraty to
                                                    jesteś od dawna kapustą, a NIKT, powtarzam, NIKT w historii nie dożył utraty aż
                                                    90% masy mózgowej - wcześniej odwalali kitę.
                                                  • petrucchio Re: Francis Collins (2006) The language of God 26.10.06, 21:24
                                                    > W innym miejscu czytam, że ewolucją nie rządzą żadne prawa, że nie ma w niej
                                                    > logiki...

                                                    Gdzie tak czytałeś? Trudno powiedzieć, że ewolucją "rządzą" jakieś "prawa", ale
                                                    wenętrzna logika
                                                  • trudny99 Re: Francis Collins (2006) The language of God 26.10.06, 21:44
                                                    petrucchio napisał:
                                                    > możemy tylko czekać, aż biochemikom uda się zsyntetyzować działające modele
                                                    > takich układów, co pomogłoby zrozumieć, w jaki sposób mogły powstać w naturze.

                                                    ,,...zsyntetyzować działające modele...''
                                                    ,,...co pomogłoby zrozumieć, w jaki sposób...''

                                                    Tylko zrozumieć ?!..
                                                    Czy nie masz zbyt małych wymagań wobec ,,wielce uczonych'' biochemików,
                                                    z których niejeden jest również zawziętym ,,wojującym ateistą'' ?!..
                                                    Czy nie potrafią po prostu STWORZYĆ nawet najprostrzego organizmu ?!..;(
                                                  • petrucchio Re: Francis Collins (2006) The language of God 26.10.06, 22:12
                                                    trudny99 napisał:

                                                    > Tylko zrozumieć ?!..
                                                    > Czy nie masz zbyt małych wymagań wobec ,,wielce uczonych'' biochemików,
                                                    > z których niejeden jest również zawziętym ,,wojującym ateistą'' ?!..
                                                    > Czy nie potrafią po prostu STWORZYĆ nawet najprostrzego organizmu ?!..;(

                                                    Na razie nie. I co w tym złego? Oni przynajmniej uczą się i robią postępy.
                                                    Potrafią np. powielać DNA, ciąć je na kawałki i coś z tych kawałków składać. Już
                                                    przywykliśmy do tego, że sekwencjonowanie genomu i manipulacje genami to nie
                                                    science fiction, ale coś, co faceci w białych fartuchach robią codziennie w
                                                    pracy. Samo "złamanie" kodu genetycznego było osiągnięciem, o jakim nikomu nawet
                                                    się nie śniło, a ty tutaj piszesz o "wielce uczonych" biochemikach, używając
                                                    cudzysłowu. Wstydziłbyś się. Co ty potrafisz takiego, żeby do innych ludzi
                                                    odnosić się protekcjonalnie? Daj im trochę czasu
                                                  • trudny99 Re: Francis Collins (2006) The language of God 26.10.06, 22:33
                                                    petrucchio napisał:
                                                    > Daj im trochę czasu
                                                  • petrucchio trudnego99 trudno zadziwić 26.10.06, 22:57
                                                    Więc spróbujmy na odwrót. Może ty mnie czymś zadziwisz. Skąd, zatem, twoim
                                                    zdaniem, wzięło się życie na Ziemi? Kiedy to się stało i jak wyglądały
                                                    najdawniejsze istoty żywe?
                                                  • trudny99 Re: trudnego99 trudno zadziwić 26.10.06, 23:34
                                                    petrucchio napisał:

                                                    > Więc spróbujmy na odwrót. Może ty mnie czymś zadziwisz. Skąd, zatem, twoim
                                                    > zdaniem, wzięło się życie na Ziemi?

                                                    W sposób trochę wygodnicki odbiłeś piłeczkę, lecz jako ,,człowiek rozumny''
                                                    i...wyrozumiały(:)) odpowiem :
                                                    - Pan Bóg stworzył !

                                                    > Kiedy to się stało i jak wyglądały
                                                    > najdawniejsze istoty żywe?

                                                    1.Stało się to wtedy, kiedy nastały na Ziemi po temu warunki..
                                                    2.Najdawniejsze istoty żywe różniły się niewiele od obecnych..;
                                                    - tak wówczas, jak i teraz mamy istoty prymitywne, złożone, duże, małe, ładne,
                                                    ,,brzydkie''..,lądowe, wodne...itd..
                                                  • petrucchio Re: trudnego99 trudno zadziwić 27.10.06, 07:56
                                                    > petrucchio napisał:

                                                    > W sposób trochę wygodnicki odbiłeś piłeczkę,

                                                    Och, odpowiadałem na pytania już z pięćdziesiąt razy, więc pozwól mi na chwilę
                                                    stanąć z drugiej strony boiska. Teraz mój serw.

                                                    > lecz jako ,,człowiek rozumny''
                                                    > i...wyrozumiały(:)) odpowiem :BARDZO
                                                    > - Pan Bóg stworzył !

                                                    Dobrze, ale w jakiej formie Pan Bóg stworzył istoty żywe? Np. czy "uruchomił" od
                                                    razu dorosłe ptaki, czy zaczął od jajek? Czy stwarzał gatunki jedne po drugich,
                                                    czy od razu gotowe ekosystemy, np. lasy z drzewami od razu obrosłymi mchem, z
                                                    przygotowaną ściółką i grzybami w tej ściółce?

                                                    > > Kiedy to się stało i jak wyglądały
                                                    > > najdawniejsze istoty żywe?
                                                    >
                                                    > 1.Stało się to wtedy, kiedy nastały na Ziemi po temu warunki..

                                                    To znaczy kiedy? Raczej sześć tysięcy lat temu czy raczej cztery miliardy lat temu?

                                                    > 2.Najdawniejsze istoty żywe różniły się niewiele od obecnych..;

                                                    W takim razie dlaczego istoty kopalne z odległych epok na ogół różnią się od
                                                    obecnych a wiele dzisiejszych grup organizmów pojawia się w określonej epoce i
                                                    później, ale nie wcześniej? Na przykład późny karbon (ok. 300 mln lat temu)
                                                    odznaczał się wielkim i dobrze zachowanym bogactwem flory i fauny lądowej. Żyły
                                                    wtedy m.in. drzewiaste paprotniki, pierwsze sagowce, kordaity, krewniacy drzew
                                                    iglastych, olbrzymie prymitywne płazy i niezliczone gatunki stawonogów, często
                                                    wielokrotnie większych niż ich dzisiejsi kuzyni, np. "pra-ważki" o rozpiętości
                                                    skrzydeł ok. 70 cm. Ale we wszystkich pokładach z tego okresu (i wcześniejszych)
                                                    brakuje KOMPLETNIE np. żab, salamander, krokodyli, jaszczurek, węży, ptaków i
                                                    ssaków (nie wspominając o człowieku). Brakuje także KOMPLETNIE roślin
                                                    okrytozalążkowych
                                                  • trudny99 Re: trudnego99 trudno zadziwić 27.10.06, 20:45
                                                    petrucchio napisał:
                                                    > Dobrze, ale w jakiej formie Pan Bóg stworzył istoty żywe? Np. czy "uruchomił"
                                                    > od razu dorosłe ptaki, czy zaczął od jajek? Czy stwarzał gatunki jedne po
                                                    >drugich,
                                                    > czy od razu gotowe ekosystemy,..

                                                    To proste..- ptaki ! Gdyby stworzył najpierw jajka, to kto by je wysiadywał?.;)
                                                    Co do kolejności i sposobu stwarzania, niestety nie rozmawiałem na ten temat
                                                    z Bogiem...
                                                    Sądząc po genialności Jego dzieła wnoszę, że przyjął właściwą kolejność.

                                                    > np. lasy z drzewami od razu obrosłymi mchem, z
                                                    > przygotowaną ściółką i grzybami w tej ściółce?

                                                    Ja też lubię pożartować, myślę jednak, że w tym wypadku jest to zbędna i mało
                                                    merytoryczna ironia..

                                                    > > 1.Stało się to wtedy, kiedy nastały na Ziemi po temu warunki..
                                                    >
                                                    > To znaczy kiedy? Raczej sześć tysięcy lat temu czy raczej cztery miliardy lat t
                                                    > emu?

                                                    Nie rozumiem dlaczego popadasz w skrajności..
                                                    Cztery miliardy lat to jest mniej więcej wiek Ziemi.
                                                    A jakie na początku istniały warunki, to chyba zdajesz sobie sprawę..
                                                    Z pewnością musiało upłynąć z 1,5 miliarda lat, aby była szansa na przetrwanie
                                                    organizmów najprostrzych i przede wszystkim roślin. Następny okres też musiał
                                                    być odpowiednio długi aby rośliny mogły ,,przerobić'' atmosferę do stanu
                                                    podobnego do dzisiejszego dzięki czemu powstały warunki do życia organizmów
                                                    bardziej złożonych.

                                                    > To są ogólniki. Proszę się nie wymigiwać od konkretnych odpowiedzi. Jak długo,
                                                    > twoim zdaniem, Bóg stwarzał istoty żywe? Sześć dni? Stopniowo przez miliony lat
                                                    > ?
                                                    > Jednorazowo? Kilkakrotnie? Setki lub tysiące razy przez miliardy lub setki
                                                    > milionów lat?

                                                    J.w.
                                                  • petrucchio Re: trudnego99 trudno zadziwić 27.10.06, 22:13
                                                    trudny99 napisał:

                                                    > > To są ogólniki. Proszę się nie wymigiwać od konkretnych odpowiedzi. Jak d
                                                    > ługo,
                                                    > > twoim zdaniem, Bóg stwarzał istoty żywe? Sześć dni? Stopniowo przez milio
                                                    > n
                                                    > petrucchio napisał:
                                                    > > Dobrze, ale w jakiej formie Pan Bóg stworzył istoty żywe?
                                                    ...
                                                    > > np. lasy z drzewami od razu obrosłymi mchem, z
                                                    > > przygotowaną ściółką i grzybami w tej ściółce?
                                                    >
                                                    > Ja też lubię pożartować, myślę jednak, że w tym wypadku jest to zbędna i mało
                                                    > merytoryczna ironia...

                                                    Ja nie ironizuję. Pytam najzupełniej serio. Zanim wyrosną te mchy, porosty i
                                                    (przede wszystkim) grzyby drzewo może nie dać sobie rady, a z kolei grzybom
                                                    itd., podobnie jak np. owadom pasożytniczym, drzewo też jest niezbędne do życia
                                                  • madcio Re: Francis Collins (2006) The language of God 27.10.06, 21:11
                                                    > W innym miejscu czytam, że ewolucją nie rządzą żadne prawa, że nie ma w niej
                                                    > logiki..
                                                    Nie zamierzam odpowiadać za to, co inni napisali. Sam czasem bzdury napiszę, bo
                                                    jestem tylko laikiem, a nie biologiem z wykształcenia.

                                                    > Tutaj czytam, że procesy ewolucyjne nie zachodzą na zasadzie przypadku...
                                                    Tak. Przypadek może być w procesie tworzenia źródła zmienności. Selekcja zaś z
                                                    definicji NIE jest przypadkiem.

                                                    > Sprawa powstania życia w ogóle, też jest omijana ,,szerokim łukiem'' - ktoś
                                                    > z szacownych ,,ewolucjonistów'' odpowiedział mi ,,sprytnie'', że ewolucja
                                                    > nie zajmuje się zagadnieniem abiogenezy..
                                                    Bo się nie zajmuje. Dla ewolucji wszystko jedno, czy życie powstało za sprawą
                                                    Boga, kosmitów czy zebranych do kupy autokatalitycznych związków chemicznych.
                                                    Ewolucja działa na to, co JUŻ istnieje.

                                                    Ale nie widze powodów, dla których ewolucjonista nie miałby podyskutowac o
                                                    abiogenezie, z tym zastrzeżeniem właśnie, że nie należy to do właściwej teorii
                                                    ewolucji.
                                                  • trudny99 Re: Francis Collins (2006) The language of God 27.10.06, 21:46
                                                    >
                                                    > > Sprawa powstania życia w ogóle, też jest omijana ,,szerokim łukiem'' - kt
                                                    > oś
                                                    > > z szacownych ,,ewolucjonistów'' odpowiedział mi ,,sprytnie'', że ewolucja
                                                    > > nie zajmuje się zagadnieniem abiogenezy..
                                                    > Bo się nie zajmuje. Dla ewolucji wszystko jedno, czy życie powstało za sprawą
                                                    > Boga, kosmitów czy zebranych do kupy autokatalitycznych związków chemicznych.
                                                    > Ewolucja działa na to, co JUŻ istnieje.
                                                    >
                                                    > Ale nie widze powodów, dla których ewolucjonista nie miałby podyskutowac o
                                                    > abiogenezie, z tym zastrzeżeniem właśnie, że nie należy to do właściwej teorii
                                                    > ewolucji.

                                                    Oczywiście dyskutować wręcz należy.
                                                    Jednak oczekuję od każdego zwolennika ewolucji konsekwencji !
                                                    Jeżeli przyjmiemy, że ewolucja jest jedną z hipotez ROZWOJU a nie TWORZENIA(!)
                                                    organizmów - to zgoda !
                                                    Dlaczego zatem z jednej strony głosicie ROZŁĄCZNOŚĆ istoty powstania życia
                                                    z ewolucją, a z drugiej strony używacie ewolucji jako narzędzia do walki
                                                    z kreacjonistami ?!..
                                                  • petrucchio Re: Francis Collins (2006) The language of God 27.10.06, 22:19
                                                    trudny99 napisał:

                                                    > Oczywiście dyskutować wręcz należy.
                                                    > Jednak oczekuję od każdego zwolennika ewolucji konsekwencji !
                                                    > Jeżeli przyjmiemy, że ewolucja jest jedną z hipotez ROZWOJU a nie TWORZENIA(!)
                                                    > organizmów - to zgoda !
                                                    > Dlaczego zatem z jednej strony głosicie ROZŁĄCZNOŚĆ istoty powstania życia
                                                    > z ewolucją, a z drugiej strony używacie ewolucji jako narzędzia do walki
                                                    > z kreacjonistami ?!..

                                                    Ta rozłączność nie jest zupełna, ale zagadnienie ewolucji chemicznej i
                                                    abiogenezy nie może być badane sposobami "tradycyjnymi" (palentologia,
                                                    porównawcza biologia molekularna), dlatego lepiej zostawić je biochemikom, niż
                                                    spekulować na próżno. Warto przynajmniej sprawdzić, czy życie mogło powstać w
                                                    sposób naturalny, bez nadprzyrodzonej ingerencji. A nuż mogło ;-)

                                                    A co do ewolucji, większość kreacjonistów odrzuca makroewolucję jako taką, bez
                                                    względu na to, co sądzą o początku wszelkiego życia.
                                                  • trudny99 Re: Francis Collins (2006) The language of God 27.10.06, 22:53
                                                    petrucchio napisał:

                                                    >Warto przynajmniej sprawdzić, czy życie mogło powstać w
                                                    >sposób naturalny, bez nadprzyrodzonej ingerencji. A nuż mogło ;-)

                                                    Widzisz.., ciągle jako mniemam ewolucjonista, operujesz sformułowaniami:
                                                    ,,warto sprawdzić'', ,,mogło powstać'',...,,a nuż mogło''..
                                                    Skąd zatem ten upór w obronie hipotezy, która zawiera w sobie tyle znaków
                                                    zapytania ?..
                                                    A' propos ,,sprawdzania''..- proponuję nie czekać, tylko sprawdzać !
                                                    Może uda mi się dożyć tej przełomowej chwili ?!..;-)
                                                  • petrucchio Re: Francis Collins (2006) The language of God 27.10.06, 23:03
                                                    trudny99 napisał:

                                                    > Widzisz.., ciągle jako mniemam ewolucjonista, operujesz sformułowaniami:
                                                    > ,,warto sprawdzić'', ,,mogło powstać'',...,,a nuż mogło''..

                                                    Mieszasz dwa różne tematy. Mówiłem o abiogenezie, nie o ewolucji życia już
                                                    istniejącego. Ewolucja, w świetle dzisiejszej wiedzy, jest faktem. Jeśli chcesz
                                                    podważyć teorię ewolucji, proszę o sprzeczne z nią dane empiryczne.

                                                    > Skąd zatem ten upór w obronie hipotezy, która zawiera w sobie tyle znaków
                                                    > zapytania ?..

                                                    j.w.

                                                    > A' propos ,,sprawdzania''..- proponuję nie czekać, tylko sprawdzać !
                                                    > Może uda mi się dożyć tej przełomowej chwili ?!..;-)

                                                    Myślę, że dożyjesz. Badania nad replikatorami biochemicznymi rozwijają się dość
                                                    dynamicznie.
                                                  • trudny99 Re: Francis Collins (2006) The language of God 27.10.06, 23:12
                                                    petrucchio napisał:
                                                    >Mieszasz dwa różne tematy. Mówiłem o abiogenezie, nie o ewolucji życia już
                                                    >istniejącego. Ewolucja, w świetle dzisiejszej wiedzy, jest faktem. Jeśli chcesz
                                                    >podważyć teorię ewolucji, proszę o sprzeczne z nią dane empiryczne.

                                                    Bardzo proszę, przeczytaj uważnie dotychczasowe posty, bo mam wrażenie,
                                                    że raz oddzielasz abiogenezę od ewolucji, innym razem wrecz odwrotnie..
                                                    (a może obaj powinniśmy iść spać ?..;)

                                                    > > A' propos ,,sprawdzania''..- proponuję nie czekać, tylko sprawdzać !
                                                    > > Może uda mi się dożyć tej przełomowej chwili ?!..;-)
                                                    >
                                                    > Myślę, że dożyjesz. Badania nad replikatorami biochemicznymi rozwijają się dość
                                                    > dynamicznie.

                                                    I tym optymistycznym akcentem...;)
                                                    Pozdrawiam.
                                                  • petrucchio Re: Francis Collins (2006) The language of God 27.10.06, 23:29
                                                    trudny99 napisał:

                                                    > Bardzo proszę, przeczytaj uważnie dotychczasowe posty, bo mam wrażenie,
                                                    > że raz oddzielasz abiogenezę od ewolucji, innym razem wrecz odwrotnie..
                                                    > (a może obaj powinniśmy iść spać ?..;)

                                                    Napisałem w jednym z postów, że zagadnienia abiogenezy i ewolucja nie są CAŁKIEM
                                                    rozłączne, ale zasrtrzegając, że wymagają odmiennej metodologii badań, więc w
                                                    tym sensie stanowią oddzielne problemy naukowe. O ewolucji wiemy już bardzo
                                                    dużo, o abiogenezie
                                                  • madcio Re: Francis Collins (2006) The language of God 28.10.06, 21:55
                                                    Walki z kreacjonistami? To kreacjoniści mają jakiś problem i z abiogenezą, i z
                                                    ewolucją i drą paszczę. ;)

                                                    A jak dostaną odpowiedź na ich pytania, to źle, bo wychodzi że "walczymy z
                                                    kreacjonistami"...
                                          • paberg Ewolucja z niczego - nylonaza 25.10.06, 18:30
                                            scept89 napisał:

                                            > Dodatkowo sa obserwowane nawet obecnie o tempora, o mores zmiany de novo
                                            > zmieniajace przystosowanie organizmu do srodowiska. Powstanie genu nylonazy u
                                            > bakterii sie klania.

                                            Jak to z wieloma ewolucyjnymi obietnicami bywa, sprawa wyglada dobrze tylko z
                                            daleka. Z pozoru wszystko jest świetnie: nie stwierdzono homologii nowo
                                            powstałych enzymów z tymi występującymi w naturze, kodujące je geny to także
                                            zupełnie nowa rodzina, czyli wypisz wymaluj (kolejne) potwierdzenie kreatywnych
                                            mocy ewolucji działającej na przypadkowej zmienności. I to działającej na
                                            naszych oczach! Niestety, dokładniejsze badania rzuciły coraz więcej wątpliwości
                                            na mechanizmy tej "ewolucji".

                                            Po pierwsze, nowo powstałe geny zlokalizowane są tylko na plazmidach - kolistych
                                            fragmentach pozachromosowego DNA. Dla wielu bakterii to typowe, że tam mieszczą
                                            się geny kodujące enzymy blokujące działanie szkodliwych dla nich substancji,
                                            np. antybiotyków. Po drugie, przy powstawaniu tych genów zaobserwowano wysoką
                                            aktywność ruchomych elementów genetycznych - transpozonów, a nie "zwykłe",
                                            chaotyczne mutacje. Po trzecie, aktywowanie transpozonów (i co za tym idzie
                                            powstawanie nowych genów) następowało po wystawieniu bakterii na zewnętrzny
                                            stres, np. głodzenie czy kontakt z trucizną. Po czwarte, japońscy naukowcy w
                                            laboratoryjnych eksperymentach wykazali, że synteza tych genów jest zaskakująco
                                            powtarzalna. U kultur Pseudomonas aeruginosa, które początkowo nie posiadały
                                            rzeczonych enzymów zdolnych rozkładać nylon, ich synteza (i co za tym idzie
                                            genów) zajmowała nie więcej niż 9 dni.

                                            Wskazówką może być to, co stwierdzili sami badacze:
                                            "Rezultaty te implikują, że mogą istnieć nieznane mechanizmy leżące poza
                                            ewolucją tych genów produkujących enzymy rozkładające oligomery. [...]

                                            Obecnosc NSF [non-stop frame] na antyrównoleglej nici wydaje się być rzadkim
                                            przypadkiem, ale być może spowodowane jest to niezwykłymi charakterystykami
                                            genów lub plazmidów koniecznych dla rozgladu oligomerów nylonu. W zgodzie z tym,
                                            istnienie NSF wiedzie nas do spekulacji, że istnieje specjalny mechanizm w
                                            regionie tych genów".
                                            Yomo T., Urabe I. and Okada H., No stop codons in the antisense strands of the
                                            genes for nylon oligomer degradation, Proceedings of the National Academy of
                                            Sciences USA 1992, vol. 89, s. 3780–3784.

                                            Otóż to. Wygląda na to, że jest to predefiniowany mechanizm reagowania na
                                            warunki środowiska. W odpowiedzi na stres następuje jego uruchomienie,
                                            aktywowanie transpozonów, które w planowy (nielosowy) sposób rearanżują
                                            fragmenty plazmidów, montując w ten sposób nowe geny konieczne do syntezy
                                            nylonazy. Mechanizm tej rekombinacji jest jeszcze nieznany, wygląda na to, że
                                            jest to rekombinacja całych trypletów (a nie pojedynczych nukleotydów) pomiędzy
                                            kodonami 'start' i 'stop' dla każdej sekwencji.

                                            Jak widzisz, obraz jaki z tego powstaje ma mało wspólnego z "powstawaniem de
                                            novo enzymów w wyniku chaotycznych mutacji". Przeciwnie, dla takich numerów
                                            konieczne jest wcześniejsze istnienie zarówno informacji decyzyjnej oraz
                                            mechanizmów ją realizujących.
                                            • scept89 Re: Ewolucja z niczego - nylonaza 28.10.06, 14:33
                                              paberg napisał:
                                              <stare pseud-argumenty>

                                              www.talkorigins.org/origins/postmonth/apr04.html
                                              • madcio Re: Ewolucja z niczego - nylonaza 28.10.06, 22:04
                                                O, dzięki, nie wiedziałem o tym. :)
                                    • petrucchio Re: Francis Collins (2006) The language of God 20.10.06, 20:32
                                      paberg napisał:

                                      > Zresztą argument Collinsa jest nieco dziwny. Jeśli posiadanie tych samych
                                      > pseudogenów świadczy o wspólnym pochodzieniu, to - logicznie rzecz biorąc -
                                      > posiadanie np. różnych genów wykonujących różne funkcje powinno świadczyć o
                                      > osobnym pochodzeniu. Czy świadczy? Ależ nie, bo Collins (i Ty za nim) bez
                                      > mrugnięcia okiem stwierdzicie, że to też świadczy o ewolucji, bo jest wynikiem
                                      > ewolucyjnych procesów mutacji, doboru, tworzenia i nabywania nowych genów o
                                      > różnej funkcji. Zarówno więc podobieństwo, jak i jego brak świadczą o ewolucji.
                                      > Kreacjonizm nie ma szans, przed ewolucją po prostu nie ma ucieczki.

                                      Posiadanie wspólnych genów (i pseudogenów) jest tylko jednym z argumentów na
                                      rzecz ewolucji. Niezależnych dowodów jest dość i bez tego. Budowa genomu pozwala
                                      za to wnioskować o takim czy innym stopniu pokrewieństwa i pozwala na
                                      sprawdzanie hipotez filogenetycznych. Do obalenia kreacjonizmu wystarczy zapis
                                      kopalny. Co do różnic w genomie, nie świadczą one o osobnym pochodzeniu, chyba
                                      żeby dotyczyły (a nie dotyczą) CAŁEGO genomu, bo przecież część wspólna JUŻ
                                      świadczy o pokrewieństwie. Jeśli masz dwie książki, każda po dwadzieścia
                                      rozdziałów, z których dziesięć jest identycznych, siedem zawiera drobne różnice,
                                      a trzy są różne w każdej książce, to te trzy rozdziały nie dowodzą braku związku
                                      genetycznego między książkami.

                                      > I ostatnie: czytając o wizji Collinsa predeterminowanej przez Boga ewolucji
                                      > trudno oprzeć się wrażeniu, że na poparcie ewolucji wyciąga się zaiste szeroki
                                      > wachlarz argumentów - od oszustw (człowiek z Piltdown, archeoraptor) po cuda
                                      > (parametrycznie sterowana przez Boga ewolucja).

                                      To demagogia. Oszustwa (wliczając w to samooszustwa) prędzej czy później zostają
                                      zdemaskowane przez samych paleontologów. Są to zresztą przypadki rzadkie.
                                      Patologie zdarzają się w każdej dziedzinie nauki, ale w interesie społeczności
                                      naukowej jest ich szybkie usuwanie, stąd np. krótka i żałosnie zakończona
                                      kariera "promieni N" Blondlota czy zimnej fuzji. Przeciwnie, w pseudonauce
                                      pseudofakty mają długi żywot, bo nikomu nie zależy na ich weryfikacji. Co do
                                      ewolucji sterowanej przez Boga, to oczywiście nie ma czegoś takiego w głównym
                                      nurcie biologii ewolucyjnej
                            • paberg Re: Ewolucji mówimy nie 18.10.06, 16:42
                              scept89 napisał:
                              > > Przyznaj się, że nieco masochistycznie lubisz to czytać ;-)
                              >
                              > Pewnie. Klasyfikuje to rozmowce w kilku zdaniach.;-)

                              I czujesz się w związku z tym onieśmielony, zakompleksiony i taki tyci? Wybacz,
                              że Cię olśniewam. ;-)

                              > Zmieniasz temat.
                              > 1) ewolucja nic nie mowi o tym jak owa pierwotna informacja genetyczna powstala
                              > .
                              > Sama teria ewolucji bylaby OK nawet gdyby to Wielki Manitou z okruchow swojego
                              > piuropusza pierwsze DNA/RNA/komorki wymacil.

                              Nie zrozumiałeś mnie, nie chodziło mi o problem powstania życia, ale o podział
                              informacji już istniejącej. Jeśli masz grupę informacji A = A[(a)(b)] i ona
                              następnie rozdziela się na A(a) i A(b) - specjacja - to z samego faktu rozdziału
                              niewiele się dowiesz o powstaniu de novo informacji A. Można co prawda
                              ekstrapolować tę zasadę i na oryginalną informację A i twierdzić, że i ona
                              powstała przez podział informacji jeszcze wyższego rzędu, tyle, że to tylko
                              spycha problem głębiej. Z tego, co wiem, są co prawda ewolucyjne propozycje tego
                              typu (jak lubisz Google to zarzuć pananimalia genome), ale to chyba generalnie
                              nie przyjęło się wśród wyznawców "starzejącego się wegetarianina". W ten sposób
                              doszlibyśmy, że ostatni wspólny przodek musiałby zawierać ponad-genom, który
                              następnie drogą rozpadu wykształcał poszczególne grupy, co raczej jest
                              absurdalnym przypuszczeniem. Zaś mutacje chroniące przed molekułami antybiotyku
                              też trudno mi uznać za specjalnie twórcze, skoro ich dobroczynność polega na
                              ochronie czegoś co już istnieje, a nie tworzeniu czegoś nowego. Przykłady obrony
                              funkcji już istniejących nie mogą służyć jako dowód powstawania nowych.

                              > 2) O to wlasnie chodzi ze jesli sie ma dwie kopie genu, jedna zapewniajaca
                              > podstawowa dotychczasowa funkcje a druga 'zbedna' to jest to znakomity material
                              > ewolucyjny (drugi gen mutuje, prowadzac albo do pseudogenu albo do nowej
                              > funkcji). W genetyce takowe stwory nazywaja sie paralogues i mamy ich b.duzo w
                              > genomie.

                              I co z nich wyewolułowało?

                              > Moze najpierw wykop te kroliki?

                              Tak się składa, że takich znalezisk jest całkiem sporo. "Zakazana archeologia"
                              wypełniona jest ich przykładami wraz ze sposobami ich ewolucyjnego odtłumaczania
                              (lub ignorowania), tak aby nie zakłócały one ogólnego obrazu.

                              W absolutnie najgorszym przypadku znaleziska takie doprowadziłyby do rewizji
                              niektórych filogenez. Ale to tylko teoretyczna możliwość, w praktyce
                              wystarczyłby argumenty o nieciągłości warstw stratygraficznych i ich odwróceniu,
                              co spowodowało, że młodsze znalazły się pod starszymi. Ja wiem, że Ty wiesz, że
                              choćbyś wykopał i mamuta z prekambru i chciał to ogłosić światu, to i tak nikt
                              by Ci tego nie opublikował (no może "Nie z tej Ziemi" pod pseudonimem). Popukali
                              by się w głowę, albo uznali za kreacjonistycznego dywersanta. Sorry, life is
                              brutal and full of zasadzkas, na podstawie anomalii tego typu nie falsyfikuje
                              się takich teorii jak ewolucja. I wiesz o tym doskonale.

                              > Jesli nie lubisz wykopek to znajdz gen u
                              > czlowieka ktory bedzie bardziej podobny do bo ja wiem, psa niz szympansa.

                              Że niby kreacjonizm to przewiduje? A niby dlaczego? Już kreacjonista Linneusz
                              uznał, że szympansy są bardziej podobne do ludzi niż psy, stąd umieścił ich w
                              jednej grupie. Jeśli na poziomie anatomicznym między człowiekiem a szympansem
                              jest większe podobieństwo niż między człowiekiem a psem, to dlaczego na poziomie
                              molekularnym miałoby być inaczej?

                              Zresztą z tymi genami to uważaj. Przysiągłbym, że czytałem o porównaniach
                              sekwencji, z których wyszło, że człowiek jest bliższy koralowcom niż kręgowcom.
                              Nie mam teraz tego pod ręką, ale jak mnie odpowiednio "wkurzysz" to to wyszperam
                              z odchłani niepamięci. W ogóle z tego co wiem tego typu sekwencjonowania daje
                              czasem absurdalne rezultaty. Oczywiście, ponieważ teoria ewolucji jest
                              niefalsyfikowalna nie jest to dla niej żaden problem. Jeśli porównania sekwencji
                              potwierdzają tradycyjne filogenezy to dowodzi to ewolucji, jeśli zaś
                              zaprzeczają, to też to dowodzi ewolucji, przywołuje się tylko dodatkowe mechanizmy.

                              > > Pewnie. Wystarczy tylko wykazać to, o czym <snip> zapewnia się od
                              > > dziesięcioleci: płyny transformizm gatunków na bazie obecnych i skamienia
                              > łych
                              >
                              > No to przybity jestes do drzwi stodoly i wiatr wrotami macha:
                              > www.talkorigins.org/indexcc/list.html#CC200

                              Znowu żartujesz? Ja nie pytałem o facetów, którzy wierzą, że ewolucja jest
                              udowodniona. To wiem i bez takich linków.
                              • scept89 Re: Ewolucji mówimy nie 18.10.06, 18:16
                                paberg napisał:

                                > I czujesz się w związku z tym onieśmielony, zakompleksiony i taki tyci? Wybacz,
                                > że Cię olśniewam. ;-)

                                Och jakiz Ty masz wglad w moja psychike -> po prostu nieprawdopodobne...

                                > Nie zrozumiałeś mnie, nie chodziło mi o problem powstania życia, ale o podział
                                > informacji już istniejącej. Jeśli masz grupę informacji A = A[(a)(b)] i ona
                                > następnie rozdziela się na A(a) i A(b) - specjacja - to z samego faktu rozdział
                                > u
                                > niewiele się dowiesz o powstaniu de novo informacji A. Można co prawda
                                > ekstrapolować tę zasadę i na oryginalną informację A i twierdzić, że i ona
                                > powstała przez podział informacji jeszcze wyższego rzędu, tyle, że to tylko
                                > spycha problem głębiej. Z tego, co wiem, są co prawda ewolucyjne propozycje teg
                                > o
                                > typu (jak lubisz Google to zarzuć pananimalia genome), ale to chyba generalnie
                                > nie przyjęło się wśród wyznawców "starzejącego się wegetarianina"

                                Mysle ze dalej sie nie rozumiemy. Mowisz o tym papierze Ohno:

                                www.pnas.org/cgi/reprint/93/16/8475.pdf
                                To nie jest o dzieleniu super-genomu tylko o powielaniu (duplikacji) juz
                                istniejacego.

                                W genetyce takowe stwory nazywaja sie paralogues i mamy ich b.d
                                > uzo w
                                > > genomie.
                                >
                                > I co z nich wyewolułowało?

                                Np 4 (u czlowieka) zestawy roznych genow Hox sterujacych rozwojem. Enzymy
                                specyifczne dla okreslonego typu komorek. Kilka hemoglobin na rozne okazje (np
                                na zycie plodowe). Setki kinaz (enzymow fosforylujacych bialka) zwiazanych z
                                przewodzeniem sygnalow w komorce. Cala masa receptorow wechowych.

                                Reszta zajmie sie w wolnym czasie.
                                • paberg Re: Ewolucji mówimy nie 19.10.06, 16:25
                                  scept89 napisał:

                                  > paberg napisał:
                                  >
                                  > > I czujesz się w związku z tym onieśmielony, zakompleksiony i taki tyci? W
                                  > ybacz,
                                  > > że Cię olśniewam. ;-)
                                  >
                                  > Och jakiz Ty masz wglad w moja psychike -> po prostu nieprawdopodobne...

                                  Wgląd mam też czasami w inne wątki na forum. K sażalenju stwierdzam, że w jednym
                                  z nich wyrzuciłeś z głębi serca:
                                  "Oczywiscie kretyno-kreatynisci nie byliby soba gdyby nie przedefiniowali
                                  pojecia gatunku".

                                  Zawsze ewoluujesz do tego stadium po wymianie kilku postów? Jeśli tak, to dawaj
                                  od razu, bo w takim wypadku kończymy rozmowę. Ja lubię twardą krytykę poglądów
                                  oponenta, podlaną nawet uszczypliwościami dla tychże, byleby nie przesłaniały
                                  one głównego nurtu. Jednak jak już zaczynają się wyzwyska - gaszę światło. Mam
                                  zbyt delikatną naturę na ich czytanie. Masz doskonałą - być może profesjonalną -
                                  orientację w biologii, jednak wygląda na to, że odbija się to na osobistej
                                  kulturze. Ale być może to normalne - gdzieś słyszałem, że nie można wychodować
                                  konia jednocześnie wyścigowego i pociągowego.

                                  > Mysle ze dalej sie nie rozumiemy. Mowisz o tym papierze Ohno:
                                  >
                                  > www.pnas.org/cgi/reprint/93/16/8475.pdf
                                  > To nie jest o dzieleniu super-genomu tylko o powielaniu (duplikacji) juz
                                  > istniejacego.

                                  ...którego dynamiczna regulacja doprowadziła na bazie zasadniczo tego samego
                                  genomu do największej makroskalowej radiacji (chyba?) w historii życia - wybuchu
                                  w kambrze.

                                  Dwie uwagi.
                                  (1) Zawsze podziwiałem elastyczność - że się tak wyrażę - ewolucji w
                                  dopasowywaniu wyjaśnień do potrzeb. I oto kolejny przykład. Powstanie wszystkich
                                  głównych architektur budowy ciała nie musiało być związane z klasycznym
                                  mutacyjnym kumulowaniem się drobnych zmian, przeciwnie, wystarczyły zmiany
                                  regulacyjne w interpretacji tego samego genomu i szast, prast, sprawa z głowy. W
                                  tej perspektywie klasyczny mechanizm ewolucji - błędy w duplikacji genomu
                                  testowane przez dobór naturalny pod kątem przeżywalności i rozrodczości - stają
                                  się mechanizmem drugorzędnym, co najwyżej "doszlifowującym" główne zmiany. Ot,
                                  bagatela.
                                  (2) Czy ten cały Susumo Ohno nie słyszał o prof. Jerzym Dziku i o tym, że wybuch
                                  w kambrze to tylko artefakt zapisu kopalnego, a nie realne wydarzenie? Co to za
                                  amerykańskie uczone jełopstwo, co traktuje to jako fakt w historii życia?
                                  Wygląda na to, że polska szkoła paleontologii (i jej twierdzenia) nie jest
                                  jednak tak dobrze znana w szerokim świecie, jak mi się to poprzednio wydawało.

                                  > W genetyce takowe stwory nazywaja sie paralogues i mamy ich b.d
                                  > > uzo w
                                  > > > genomie.
                                  > >
                                  > > I co z nich wyewolułowało?
                                  >
                                  > Np 4 (u czlowieka) zestawy roznych genow Hox sterujacych rozwojem. Enzymy
                                  > specyifczne dla okreslonego typu komorek. Kilka hemoglobin na rozne okazje (np
                                  > na zycie plodowe). Setki kinaz (enzymow fosforylujacych bialka) zwiazanych z
                                  > przewodzeniem sygnalow w komorce. Cala masa receptorow wechowych.

                                  Um, znowu się minęliśmy w rozumieniu. Poprzednio zrozumiałem Cię tak, że
                                  duplikacje w genach człowieczych i nabywanie nowych funkcji zachodzi cały czas i
                                  stąd pytałem co z nich ewoluuje (teraz), ewentualnie na świeżo wyewoluowało. Ty
                                  zaś zapewniasz mnie, że zakłada się, że przez tego typu zmiany powstało szereg
                                  funkcji i struktur, tyle, że w odległej przeszłości, bo jakoś trudno mi sobie
                                  wyobrazić, że kilka tysięcy generacji temu człowiek miał inne geny sterujące
                                  rozwojem płodowym i w związku z tym inny schemat rozwoju embrionalnego.
                                  • scept89 Ohno i duplikacje genomow 19.10.06, 17:15
                                    paberg napisał:
                                    > > Mysle ze dalej sie nie rozumiemy. Mowisz o tym papierze Ohno:
                                    > >
                                    > > www.pnas.org/cgi/reprint/93/16/8475.pdf
                                    > > To nie jest o dzieleniu super-genomu tylko o powielaniu (duplikacji) juz
                                    > > istniejacego.
                                    >
                                    > ...którego dynamiczna regulacja doprowadziła na bazie zasadniczo tego samego
                                    > genomu do największej makroskalowej radiacji (chyba?) w historii życia -
                                    >wybuchu w kambrze.

                                    Ty dalej nie rozumiesz: nie bylo zadnego super-genomu w ktorym pod wplywem
                                    zielonych ludkow pozmieniala sie regulacja. Byl GENOM WYJSCIOWY, cos co dalo
                                    poczatek genomom m.in. wspolczesnych gatunkow. Genom ow ulegl dwom rundom
                                    duplikacji:

                                    Jesli policzysz geny (a raczej przedstawicieli poszczegolnych rodzin genowych)
                                    to np roznica pomiedzy prymitywnym Ciona sp. (kawal rury protochordata na dnie
                                    morza) a czlowiekiem jest jak 1 do 4 (efekt podwojenia calego genomu w dwoch
                                    turach). W ten wlasnie zupelnie nie-cudowny sposob powstalo mnostwo materialu
                                    genetycznego ktore np. punktowe mutacje mogly obrabiac wytwatrzajac nowe funkcje.

                                    Tutaj znajdziesz tez ciekawe informacjie o odtwarzaniu tegoz genomu:
                                    scienceblogs.com/pharyngula/2006/06/pufferfish_and_ancestral_genom.php
                                    wie uwagi.
                                    > (1) Zawsze podziwiałem elastyczność - że się tak wyrażę - ewolucji w
                                    > dopasowywaniu wyjaśnień do potrzeb. I oto kolejny przykład. Powstanie wszystkic
                                    > h
                                    > głównych architektur budowy ciała nie musiało być związane z klasycznym
                                    > mutacyjnym kumulowaniem się drobnych zmian, przeciwnie, wystarczyły zmiany
                                    > regulacyjne w interpretacji tego samego genomu i szast, prast, sprawa z głowy.
                                    > W
                                    > tej perspektywie klasyczny mechanizm ewolucji - błędy w duplikacji genomu
                                    > testowane przez dobór naturalny pod kątem przeżywalności i rozrodczości - stają
                                    > się mechanizmem drugorzędnym, co najwyżej "doszlifowującym" główne zmiany. Ot,
                                    > bagatela.

                                    Jak kula w plot: duplikacja calego genomu jest zmiana ogromna i nie wszystkie
                                    organizmy sa w stanie ja przezyc. Ba, jeden dodatkowy chromosom jest na ogol
                                    letalny albo np masz z. Downa (chr21 trisomy).
                                    Ostatnim razem kiedy sprawdzalem tylko jakis gatunek szczura z argentyny mial
                                    podwojony genom. Inaczej jest u ryb, plazow i oczywiscie roslin.

                                    Jak na razie mamy za malo danych aby wysuwac chocby hipotezy dlaczego duplikacja
                                    genomu X prowadzi do radiacji a duplikacja genomu Y niekoniecznie. Spadnie koszt
                                    sekwencjonowania, zsekwencjonujemy wiecej gatunkow to pogdybamy.

                                    (2) Czy ten cały Susumo Ohno nie słyszał o prof. Jerzym Dziku i o tym, że wybuc
                                    > h
                                    > w kambrze to tylko artefakt zapisu kopalnego, a nie realne wydarzenie?

                                    Susumu Ohno wydal swoja ksiazke w 1970r -> to by bylo 36 lat temu. Dokop sie do
                                    dziel paleontologow z tamtego czasu i udowodnij ze Ohno nie doczytal. Pytanie:
                                    co to zmienia? Duplikacje genomu sa potwierdzone (patrz syntenia genomow w linku
                                    na pharyngula)

                                    >Um, znowu się minęliśmy w rozumieniu. Poprzednio zrozumiałem Cię tak, że
                                    > duplikacje w genach człowieczych i nabywanie nowych funkcji zachodzi cały czas
                                    > i
                                    > stąd pytałem co z nich ewoluuje (teraz), ewentualnie na świeżo wyewoluowało.

                                    W miare 'swieze' sa zmiany w czestosci pewnych alleli w populacji (wariantow
                                    genow). Heterozygoty z wariantem genu hemoglobiny maja wieksza odpornosc na
                                    malarie, istnieje wariant innego genu chroniacy przed AIDS, nosiciele
                                    mukowiscydozy byc moze maja wieksza odpornosc na cholere lub tyfus plamisty.

                                    A jesli chodzi Ci o ewolucje na biezaco to masz ja np. tutaj:
                                    www.nature.com/nature/journal/v336/n6194/abs/336061a0.html
                                    • paberg Re: Ohno i duplikacje genomow 20.10.06, 18:59
                                      scept89 napisał:

                                      > paberg napisał:
                                      > > > Mysle ze dalej sie nie rozumiemy. Mowisz o tym papierze Ohno:
                                      > > >
                                      > > > www.pnas.org/cgi/reprint/93/16/8475.pdf
                                      > > > To nie jest o dzieleniu super-genomu tylko o powielaniu (duplikacji
                                      > ) juz
                                      > > > istniejacego.
                                      > >
                                      > > ...którego dynamiczna regulacja doprowadziła na bazie zasadniczo tego sam
                                      > ego
                                      > > genomu do największej makroskalowej radiacji (chyba?) w historii życia -
                                      > >wybuchu w kambrze.
                                      >
                                      > Ty dalej nie rozumiesz: nie bylo zadnego super-genomu w ktorym pod wplywem
                                      > zielonych ludkow pozmieniala sie regulacja. Byl GENOM WYJSCIOWY, cos co dalo
                                      > poczatek genomom m.in. wspolczesnych gatunkow.

                                      Ha, pewnie znowu nie rozumiem, ale powoli. Wedulg Ohno za tzw. wybuch w kambrze
                                      odpowiada - o ile rozumiem - nie nakladanie sie bledow w kopiowaniu DNA, ani nie
                                      nawet te duplikacje, ale zmiana architektury regulacji zasadniczo jednego i tego
                                      samego genomu, czyli najwieksza ewolucyjna radiacja w historii zycia odbyla sie
                                      na bazie jednego genomu, ktory Ohno nazywa pananimalia. Pozniej dzialaly tez
                                      wszystkie inne mechanizmy, jak duplikacje i zaczela sie klasyczna mutacyjna
                                      historyjka. Jak widac, ewolucja i to w skali absolutnie makro, bo tworzaca
                                      podstawowe plany budowy ciala nie wymaga nawet specjalnych zmian w genomie, po
                                      prostu wystarczaja "zmiany systemu regulacji" jednego genomu, ktory sluzy jako
                                      bazowy nosnik dla roznych typow zwierzat. Voila - to wlasnie mialem na mysli.
                                      Czy genom sie zmienia, czy nie to i tak ewolucja szaleje na calego. Takie
                                      spekulacje nie kosztuja nic, rownie latwo je zamieniac miedzy soba jak tapety na
                                      ekranie monitora.

                                      > Genom ow ulegl dwom rundom
                                      > duplikacji:
                                      >
                                      > Jesli policzysz geny (a raczej przedstawicieli poszczegolnych rodzin genowych)
                                      > to np roznica pomiedzy prymitywnym Ciona sp. (kawal rury protochordata na dnie
                                      > morza) a czlowiekiem jest jak 1 do 4 (efekt podwojenia calego genomu w dwoch
                                      > turach).

                                      Z czego wiekszosc to smieci? O ile pamietam ocenia sie, ze okolo 90% genomu
                                      wyzszych kregowcow to "smieciowe" (niefunkcjonalne?) DNA. Czy wiadomo ile rura
                                      protochorodata ma funkcjonalnego genomu w porownaniu z czlowiekiem?
                                      Przypuszczam, ze roznica nie jest znowu az taka wielka. Kumulowanie sie w miare
                                      biegu ewolucji w genomie smieci nie wyglada na specjalny argument za powstawanie
                                      ta droga nowych funkcji i struktur.

                                      Ale zalozmy, ze jest jak piszesz, tj. funkcjonalne sekwencje mniej wiecej
                                      proporcjonalnie odpowiadaja zlozonosci organizmow. Pytanie, o czym mialoby to
                                      swiadczyc? Moj komputer tez ma zdecydowanie mniej komponentow hardware i linijek
                                      kodu w software niz - dajmy na to - prom kosmiczny Endeavour i nie swiadczy to o
                                      jego ewolucji z PC-ta, ale o tym, ze projektanci i konstruktorzy wiecej tam tego
                                      umiescili.

                                      > W ten wlasnie zupelnie nie-cudowny sposob powstalo mnostwo materialu
                                      > genetycznego ktore np. punktowe mutacje mogly obrabiac wytwatrzajac nowe funkcje.

                                      Skad wiadomo, ze w nie-cudowny? Jakies twarde dowody zamiast hipotetycznych
                                      spekulacji? Zwlaszcza, ze:
                                      "Jak na razie mamy za malo danych aby wysuwac chocby hipotezy dlaczego
                                      duplikacja genomu X prowadzi do radiacji a duplikacja genomu Y niekoniecznie".
                                      Do radiacji zreszta prowadzi nie tylko duplikacja, ale i zmiana wzorca regulacji
                                      genomu, przynajmniej jesli wierzyc Ohno. Gdybys chcial byc scisly to napisalbys:
                                      "ZAKLADA SIE ze w ten wlasnie zupelnie nie-cudowny sposob powstalo mnostwo
                                      materialu genetycznego ktore np. punktowe mutacje MOGLY obrabiac wytwatrzajac
                                      nowe funkcje".

                                      Niestety, z twardych danych jedynie co mamy, to:
                                      1. Obserwuje sie duplikacje genomów;
                                      2. Wiele takich duplikacji jest szkodliwa, wiele nie daje zauwazalnych efektow;
                                      3. Nie obserwuje sie powstawania nowych struktur i funkcji w wyniku tego;
                                      4. ZAKLADA SIE, ze w przeszlosci takie funkcje i struktury powstawaly;
                                      5. Nie wiadomo jednak dokladnie jak. Nie wiadomo z przyczyn "subiektywnych" i
                                      "obiektywnych". Subiektywnych - mapowanie dynamiki i regulacji procesow
                                      genomowych i ponadgenomowych jest jeszcze bardzo fragmentaryczne. Obiektywnych -
                                      mapowanie takich procesow dla stworzen zyjacych miliony lat temu przekracza
                                      nasze mozliwosci.

                                      Ot, wszystko. Troche to slabe, jak na teorie zrownujaca sie z poziomem
                                      udowodnienia z teoria grawitacji.

                                      > Jak kula w plot: duplikacja calego genomu jest zmiana ogromna i nie wszystkie
                                      > organizmy sa w stanie ja przezyc. Ba, jeden dodatkowy chromosom jest na ogol
                                      > letalny albo np masz z. Downa (chr21 trisomy).

                                      Ups, troche mea culpa, powinieniem byl napisac bledy w kopiowaniu genow, a nie
                                      duplikacji. Choc to az tak wiele nie zmienia.

                                      > Ostatnim razem kiedy sprawdzalem tylko jakis gatunek szczura z argentyny mial
                                      > podwojony genom. Inaczej jest u ryb, plazow i oczywiscie roslin.
                                      > Jak na razie mamy za malo danych aby wysuwac chocby hipotezy dlaczego duplikacja
                                      > genomu X prowadzi do radiacji a duplikacja genomu Y niekoniecznie. Spadnie koszt
                                      > sekwencjonowania, zsekwencjonujemy wiecej gatunkow to pogdybamy.

                                      Otoz to. Gdybanie. Nie mam nic przeciw gdybaniu (nawet w Imie Ewolucji), mam
                                      natomiast przeciw okreslaniu bardzo hipotetycznych spekulacji "dowiedzonym ponad
                                      wszelka watpliwosc faktem".

                                      > (2) Czy ten cały Susumo Ohno nie słyszał o prof. Jerzym Dziku i o tym, że wybuch
                                      > > w kambrze to tylko artefakt zapisu kopalnego, a nie realne wydarzenie?
                                      >
                                      > Susumu Ohno wydal swoja ksiazke w 1970r -> to by bylo 36 lat temu.

                                      Hola, hola! Jaki 1970, jakie 36 lat temu? Artykuł Ohno, do którego mnie
                                      odesłałeś pochodzi z PNAS z 1996 roku:
                                      www.pnas.org/cgi/reprint/93/16/8475.pdf

                                      W przypisach do niego Ohno cytuje prace paleontologiczne z polowy lat 90-tych, w
                                      tym artykul samego Dzika (jako wspolautora) z "Nature" z 1995. Nie wmawiaj mi
                                      wiec, ze Ohno korzystal ze zrodel z konca lat 60-tych. Najwyrazniej tezy o
                                      iluzji kambryjskiej eksplozji nie uznal za przekonywujace.

                                      > Dokop sie do
                                      > dziel paleontologow z tamtego czasu i udowodnij ze Ohno nie doczytal. Pytanie:
                                      > co to zmienia?

                                      Ano to, ze jesli w rozumieniu najwiekszej radiacji w historii zycia sa tak rozne
                                      opinie wsrod specow, to moze by przestac sie wypinac z tym przerabianiem
                                      spekulacji na "ewolucyjne fakty"? Jakos nie slyszalem, by astronomowie
                                      dyskutowali o tym, czy w centrum wszechswiata sterczy nieruchoma Ziemia czy
                                      jednak nieruchome Slonce.

                                      >Duplikacje genomu sa potwierdzone (patrz syntenia genomow w link u
                                      > na pharyngula)

                                      Sa. Nie jest natomiast potwierdzone, by w ich wyniku cos ciekawego powstalo.

                                      > W miare 'swieze' sa zmiany w czestosci pewnych alleli w populacji (wariantow
                                      > genow). Heterozygoty z wariantem genu hemoglobiny maja wieksza odpornosc na
                                      > malarie, istnieje wariant innego genu chroniacy przed AIDS, nosiciele
                                      > mukowiscydozy byc moze maja wieksza odpornosc na cholere lub tyfus plamisty.
                                      >
                                      > A jesli chodzi Ci o ewolucje na biezaco to masz ja np. tutaj:
                                      > www.nature.com/nature/journal/v336/n6194/abs/336061a0.html

                                      Ja wszystko rozumiem, ze genom fluktuje, allele zmieniaja czestosc i ze
                                      specjacja tez czasem zachodzi. Chodzi teraz o dowody, ze te procesy faktycznie
                                      odpowiadaja za to, co ewolucjonisci nazywaja makroewolucja. Bo trudno anemie
                                      sierpowata, w wyniku ktorej chory jest odporny na malarie nazwac wielkim
                                      ewolucyjnym sukcesem.
                              • madcio Re: Ewolucji mówimy nie 18.10.06, 22:11
                                > Zaś mutacje chroniące przed molekułami antybiotyku
                                > też trudno mi uznać za specjalnie twórcze, skoro ich dobroczynność polega na
                                > ochronie czegoś co już istnieje, a nie tworzeniu czegoś nowego.
                                Wystarczy, że odpowiedź ewolucyjna bakterii na antybiotyki są dowodem na to, że
                                owe "tworzenie" informacji jest możliwe.

                                > Przysiągłbym, że czytałem o porównaniach sekwencji, z których wyszło, że
                                > człowiek jest bliższy koralowcom niż kręgowcom.
                                Dawaj, dawaj. Lubię gołosłowne twierdzenia bez pokrycia.
                                • paberg Re: Ewolucji mówimy nie 19.10.06, 16:53
                                  madcio napisał:

                                  > > Zaś mutacje chroniące przed molekułami antybiotyku
                                  > > też trudno mi uznać za specjalnie twórcze, skoro ich dobroczynność polega
                                  > na
                                  > > ochronie czegoś co już istnieje, a nie tworzeniu czegoś nowego.
                                  > Wystarczy, że odpowiedź ewolucyjna bakterii na antybiotyki są dowodem na to, że
                                  > owe "tworzenie" informacji jest możliwe.

                                  Nie, w rozumieniu kompleksowych, złożonych funkcji i struktur.

                                  > > Przysiągłbym, że czytałem o porównaniach sekwencji, z których wyszło, że
                                  > > człowiek jest bliższy koralowcom niż kręgowcom.
                                  > Dawaj, dawaj. Lubię gołosłowne twierdzenia bez pokrycia.

                                  Jup, zgodnie z życzeniem. Mowa o:
                                  Daniel R. Kortschak, Gabrielle Samuel, Robert Saint, and David J. Miller, EST
                                  analysis of the cnidarian Acropora millepora reveals extensive gene loss and
                                  rapid sequence divergence in the model invertebrates, Current Biology 16
                                  December 2003, vol. 13, No. 24, s. 2190-2195.

                                  Badania te analizowały 1300 genów koralowca Acropora millepora. Stwierdzono, że
                                  około 500 z nich pasuje do znanych wcześniej bazy danych genów. 90% z nich jest
                                  obecnych u ludzi, a pozostałe 10% jest obecne u ludzi i koralowców, ale - co
                                  zaskakujące - nie u muszek owocowych Drosophila melanogaster lub nicieni
                                  Caenorhabditis elegans. Z ewolucyjnego punktu widzenia jest to bardzo
                                  zaskakujące, że korale posiadają geny, o których sądzono, że pojawiły się
                                  dopiero u wyższych organizmów. Te porównawcze badania sugerują, że wiele genów,
                                  o których sądzono, że pojawiły się dopiero u kręgowców, mogą mieć w istocie
                                  znacznie starsze pochodzenie, a muszki i nicienie utraciły je podczas swojej
                                  ewolucji.

                                  Problem z interpretacją tych badań jest następujący. Korale posiadają pewne
                                  sekwencje genów, których nie posiadają ewolucyjnie młodsze muszki owocowe i
                                  nicienie. Jeśli teoria ewolucji jest prawdziwa, muszki owocowe i nicienie
                                  musiały więc te geny w trakcie ewolucyjnego rozwoju utracić. Ale później te
                                  specyficzne sekwencje znowu pojawiają się i to u bardzo zaawansowanych stworzeń,
                                  mianowicie u ludzi. Z porównania tych sekwencji wynika, że, że ludzie są bliżej
                                  spokrewnieni z koralami niż z muszkami owocowymi, choć wedle tradycyjnie
                                  przyjmowanej filogenezy jest dokładnie przeciwnie. A więc czy nabywamy geny czy
                                  je tracimy, wszystko to dowodzi ewolucji. Przed prawdziwością ewolucji nie ma po
                                  prostu ucieczki!
                                  • petrucchio Re: Ewolucji mówimy nie 19.10.06, 17:39
                                    > Problem z interpretacją tych badań jest następujący. Korale posiadają pewne
                                    > sekwencje genów, których nie posiadają ewolucyjnie młodsze muszki owocowe i
                                    > nicienie. Jeśli teoria ewolucji jest prawdziwa, muszki owocowe i nicienie
                                    > musiały więc te geny w trakcie ewolucyjnego rozwoju utracić. Ale później te
                                    > specyficzne sekwencje znowu pojawiają się i to u bardzo zaawansowanych
                                    > stworzeń...

                                    Dlaczego "później"? Przodkowie Deuterostomia, z których wywodzą się kręgowce, to
                                    jedno z najwcześniejszych odgałęzień drzewa rodowego "wyższych" zwierząt
                                    (Bilateria). Z kolei muszki owocowe i nicienie należą wspólnie do grupy
                                    Ecsdysozoa. Wystarczyłoby, żeby wspólny przodek Ecdysozoa stracił odnośne geny,
                                    które, nawiasem mówiąc, występują u wielu innych bezkręgowców, np. pierścienic,
                                    płazińców i mięczaków, a co najmniej jeden z nich znikł u niektórych strunowców
                                    (osłonice) (literatura na życzenie). Innymi słowy, dziwne są nie koralowce,
                                    kręgowce, czy większość typów bezkręgowców, ale same Ecdysozoa, które skądinąd
                                    słyną z szybkiego tempa ewolucji molekularnej.
                                    • scept89 Re: ludzie i koralowce 19.10.06, 18:20
                                      petrucchio wnioskuje ze ewolucja szla tak:

                                      koralowce -> nicienie i drosophila -> kregowce i ludzie

                                      ;-)))

                                      Proponuje zobaczyc:
                                      en.wikipedia.org/wiki/Phylogenetic_tree

                                      • petrucchio Re: ludzie i koralowce 19.10.06, 19:09
                                        scept89 napisał:

                                        > petrucchio wnioskuje ze ewolucja szla tak:
                                        >
                                        > koralowce -> nicienie i drosophila -> kregowce i ludzie
                                        >
                                        > ;-)))

                                        Nie bardzo rozumiem. Że niby ja coś takiego sugeruję??? Gdzie?
                                        > en.wikipedia.org/wiki/Phylogenetic_tree
                                        >
                                        >
                                        • scept89 Re: ludzie i koralowce 19.10.06, 19:27
                                          qrcze bije sie w piers: mailo oczywiscie byc paberg

                                          Przepraszam i zycze dalszych sukcesow ;-)
                                  • madcio Re: Ewolucji mówimy nie 19.10.06, 23:47
                                    > > Wystarczy, że odpowiedź ewolucyjna bakterii na antybiotyki są dowodem na
                                    > > to, że owe "tworzenie" informacji jest możliwe.
                                    > Nie, w rozumieniu kompleksowych, złożonych funkcji i struktur.
                                    Wydajesz się, tak jak wszyscy kreacjoniści, organicznie niezdolni do pojęcia
                                    prostego faktu: tysiąc małych kroczków prowadzi do dużego kroku.

                                    Wiele zmian kwalifikowanych jako mikroewolucja razem złożonych da zmianę
                                    makroewolucyjną.
                                    Mała ilość "nabywanej" informacji da w końcowym efekcie dużą ilość informacji
                                    wydartej przyrodzie metodą prób i błędów.

                                    Jeśli nie zgadzasz się z tym, wskaż, GDZIE i w jaki sposób załamuje się to
                                    przejście od wielu zmian mikroewolucyjnych do zmiany makroewolucyjnej. Nikt nie
                                    był jeszcze w stanie mi to wyjaśnić.

                                    > Jup, zgodnie z życzeniem.
                                    O, konkrety. Rzadkość nad rzadkościami. Jestem mile zaskoczony.

                                    > Problem z interpretacją tych badań jest następujący. Korale posiadają pewne
                                    > sekwencje genów, których nie posiadają ewolucyjnie młodsze muszki owocowe i
                                    > nicienie. Jeśli teoria ewolucji jest prawdziwa, muszki owocowe i nicienie
                                    > musiały więc te geny w trakcie ewolucyjnego rozwoju utracić.
                                    Jak pisał tekst, jest tez inna możliwość - podejrzane geny mogły "wejść" do
                                    obiegu wcześniej.

                                    > Ale później te specyficzne sekwencje znowu pojawiają się i to u bardzo
                                    > zaawansowanych stworzeń, mianowicie u ludzi.
                                    Przypominam słodkim tonem, że nicienie i muszki owocowe nie są przodkami
                                    człowieka. Muszki owocowe i nicienie gdzieś w odległej przeszłosci miały
                                    wspólnego przodka z człowiekiem. Ten przodek miał owe podejrzane geny, które
                                    zostały z jakichś tam powodów w którymś momencie utracone przez potomków
                                    prowadzących do nicieni i muszek.

                                    > Z porównania tych sekwencji wynika, że, że
                                    > ludzie są bliżej spokrewnieni z koralami niż z muszkami owocowymi,
                                    Wiesz co, porównując wybiórczo starannie wybrane sekwencje mogę dowieść każdego
                                    możliwego pokrewieństwa, z burakiem pastewnym włącznie (30% wspólnych genów).
                          • scept89 Re: Ewolucji mówimy nie 23.10.06, 20:44
                            paberg napisał:
                            >scept89 napisał:
                            > > >Kreacjonizm, oprócz tego, że
                            > > > jest integralną częścią nauki i tradycji Kościoła od początku, pozb
                            > awiony
                            > > jest
                            > > > tych wad.
                            > >
                            > > Ma za to inna, bardziej letalna -> nie zgadza sie z obserwowanymi fak
                            > tami.
                            > > Ja
                            > > takze gubie sie w testowalnych przewidywaniach kreacjonizmu i jego odmian
                            > .
                            > > Dla ewolucji wykopanie szkieletow krolikow w prekambrze spowodowaloby oba
                            > lenie
                            > > tej teorii.
                            >
                            > Żartujesz? Spowodowałoby wyrysowanie na nowo niektórych filogenez, ewolucji by
                            > się nawet nie tknęło. O ile oczywiście takie znaleziska nie zostałyby uznane
                            > jako wynik przesunięć warstw stratygraficznych, prowokacje kreacjonistów, którz
                            > y
                            > te szkielety tam zakopali, lub po prostu odłożone ad acta z dopiskiem "anomalie
                            > czekające jeszcze na wyjaśnienie zgodne z ewolucyjnym paradygmatem". Proste?

                            Naturalnie. Farmerzy z MidWest tez sa sodomizowani co noc przez kosmitow tylko
                            ze zgodnie z obowiazujacym paradygmatem aUFOistow rzad US ukrywa dowody i o
                            nienaruszalnosc tylkow farmerow nie dbajac -> nie badz smieszny.

                            Paleolog X ktory odkopalby prekambryjskiego krolika z nienaruszonej warstwy
                            dostlby Nobla.
                            Zakladamy ze to ma byc udokumentowane zgodnie ze wspolczesnymi wymaganiami
                            paleontologii i najlepiej powtarzalne -> oponenci Xa maga sobie dlubac w tejze
                            warstwie do woli i odkrywac kolejne kroliki (moga byc kapibary).

                            > > Jest cos takiego w kreacjonizmie? (poza stworzeniem Wszechswiata i
                            > > zycia de nowo w probowce)
                            >
                            > Pewnie. Wystarczy tylko wykazać to, o czym gołosłownie zapewnia się od
                            > dziesięcioleci: płyny transformizm gatunków na bazie obecnych i skamieniałych

                            Szkoda slow. Masz tasme ze stworzenia swiata albo chociazby jednego jedynego
                            gatunku? Nie masz. Od nas wymagasz stop klatki. Paleolodzy maja cale serie
                            wykopalisk pokazujace formy przejsciowe. Poszukaj Tiktaalik na forum.
                            • trudny99 Re: Ewolucji mówimy nie 23.10.06, 21:29
                              Myślałem, że dałeś sobie spokój z tą tiktalikowską manipulacją ?!..;)
                            • petrucchio Re: Ewolucji mówimy nie 23.10.06, 23:09
                              scept89 napisał:

                              > Paleolog X ktory odkopalby prekambryjskiego krolika z nienaruszonej warstwy
                              > dostlby Nobla.
                              > Zakladamy ze to ma byc udokumentowane zgodnie ze wspolczesnymi wymaganiami
                              > paleontologii i najlepiej powtarzalne -> oponenci Xa maga sobie dlubac w te
                              > jze
                              > warstwie do woli i odkrywac kolejne kroliki (moga byc kapibary).

                              Mnie wystarczyłaby jakakolwiek roślinka okrytozalążkowa z karbonu. Flora
                              karbońska jest wyjątkowo bogata i tak dobrze zachowana, choćby w węglu
                              kamiennym, że nie sposób sobie wyobrazić PRZYPADKOWEJ nieobecności ogromnej
                              grupy roślin o najrozmaitszym pokroju (zielne, krzewiaste, drzewiaste) w
                              materiale kopalnym, jeśli miałyby wszystkie istnieć w tym okresie. A tu ani
                              trawki, ani dębowego listka, ani pestki ze śliwki
                            • paberg Re: Ewolucji mówimy nie 25.10.06, 19:21
                              scept89 napisał:

                              > > Żartujesz? Spowodowałoby wyrysowanie na nowo niektórych filogenez, ewoluc
                              > ji by
                              > > się nawet nie tknęło. O ile oczywiście takie znaleziska nie zostałyby uzn
                              > ane
                              > > jako wynik przesunięć warstw stratygraficznych, prowokacje kreacjonistów,
                              > którz
                              > > y
                              > > te szkielety tam zakopali, lub po prostu odłożone ad acta z dopiskiem "an
                              > omalie
                              > > czekające jeszcze na wyjaśnienie zgodne z ewolucyjnym paradygmatem". Pros
                              > te?
                              >
                              > Naturalnie. Farmerzy z MidWest tez sa sodomizowani co noc przez kosmitow tylko
                              > ze zgodnie z obowiazujacym paradygmatem aUFOistow rzad US ukrywa dowody i o
                              > nienaruszalnosc tylkow farmerow nie dbajac -> nie badz smieszny.
                              >
                              > Paleolog X ktory odkopalby prekambryjskiego krolika z nienaruszonej warstwy
                              > dostlby Nobla.

                              Pisałem Ci już, że "Zakazana Archeologia" pełna jest tego typu "anomalii". Nikt
                              nie daje Nobla za odkrycia sprzeczne z obowiązującą wykładnią nauki tj. ewolucją.

                              > Zakladamy ze to ma byc udokumentowane zgodnie ze wspolczesnymi wymaganiami
                              > paleontologii i najlepiej powtarzalne -> oponenci Xa maga sobie dlubac w te
                              > jze
                              > warstwie do woli i odkrywac kolejne kroliki (moga byc kapibary).

                              Ah, żeby to było tak łatwe przy odkryciach potwierdzających teorię ewolucji.
                              Skoro to nie jest takie łatwe, to dlaczego tamto ma być?

                              > > Pewnie. Wystarczy tylko wykazać to, o czym gołosłownie zapewnia się od
                              > > dziesięcioleci: płyny transformizm gatunków na bazie obecnych i skamienia
                              > łych
                              >
                              > Szkoda slow. Masz tasme ze stworzenia swiata albo chociazby jednego jedynego
                              > gatunku? Nie masz. Od nas wymagasz stop klatki.

                              Skoro nie ma stop-klatek, to może nie warto przerabiać spekulacje na
                              "potwierdzone fakty"? Od nazwania spekulacji spekulacjami się nie umiera.
                  • przemek05 Re: Da ist der Hund begraben! 17.10.06, 01:11
                    A gdzie jest pogrzebany, wskazuje Twoje pytanie "jak rozpoznać taką
                    zaprogramowaną ewolucję i odróżnić jej od niezaprogramowanej". Odpowiedz jest
                    prosta: NIE DA SIE odroznic jednej od drugiej. Gdyby sie dalo, to byloby
                    mozliwe doswiadczalne udowodnienie istnienia Boga, a wiara przestalaby byc
                    wiara, stalaby sie nauka. Trzeba porzucic te zludzenie, Pan Bog nie wyskoczy
                    nam jako rozwiazanie rownania matematycznego, ani wynik doswiadczenia
                    fizycznego. Trzeba podjac ryzyko wiary z cala swiadomoscia, ze moze byc ona
                    daremna. Niektorzy teolodzy mowia wrecz o szalenstwie wiary.
            • scept89 Re: I na zdrowie! 16.10.06, 16:30
              koloratura1 napisała:
              > Już dawno zwróciła moją uwagę wyraźna zgodność tego opisu z naukowym opisem
              > początków świata i życia na ziemi. Wystarczy choćby porównać biblijną kolejność
              > stwarzania (od organizmów prostszych, poprzez zwierzęta aż do człowieka) z
              > opisem naukowym ewolucji organizmów

              Czy Ty kiedykolwiek opis stwarzania w Genesis czytales? Moze Ci przypomne:

              Genesis podaje z grubsza w ktorym to dniu takie a takie rosliny/zwierzeta
              zostaly stworzone:
              * rosliny wlaczajac w to drzewa owocowe! (3d)
              * swiatlo gwiazdy etc. (4d) (co ciekawe noc i dzien poprzedzaja utworzenie gwiazd)
              * ryby i ptaki (5d)
              * zwierzeta ladowe i czlowieka (6d)

              Mozna manipulowac dlugoscia swoich dni ile wlezie ale i tak nikt nie wykopie
              prekambryjskiej jabloni ani ptaka poprzedzajacego rozwoj gadow. Zwalanie
              ewidentnych sprzecznosci na kopistow tez nic nie daje: niektore wpolczesnie
              istniejace gatunki roslin moga byc mlodsze od Homo sapiens.

              Opis w Genesis jest sprzeczny z zapisem kopalnym.
            • madcio Re: I na zdrowie! 16.10.06, 21:50
              > Wystarczy choćby porównać biblijną kolejność
              > stwarzania (od organizmów prostszych, poprzez zwierzęta aż do człowieka) z
              > opisem naukowym ewolucji organizmów.

              Kompletna bzdura. Bardzije sprzecznej z rzeczywistoscią kolejnosci chyba być nie
              może.Nie chce mi sie rozpisywać, wiec podam tylko jeden przykład: Bóg stworzył
              światło na parę dni przed stworzeniem słońca i gwiazd. Oczywista brednia.
              • paberg Re: I na zdrowie! 17.10.06, 17:42
                madcio napisał:

                > Kompletna bzdura. Bardzije sprzecznej z rzeczywistoscią kolejnosci chyba być ni
                > e
                > może.Nie chce mi sie rozpisywać, wiec podam tylko jeden przykład: Bóg stworzył
                > światło na parę dni przed stworzeniem słońca i gwiazd. Oczywista brednia.

                Ja się tam na kosmologii nie znam, ale z tego co pamiętam z Big Bangu światło
                (rozumiane jako fragment zakresu promieniowania elektromagnetycznego) zaistniało
                na długo przed uformowaniem się i "zapłonem" gwiazd.
                • madcio Re: I na zdrowie! 17.10.06, 23:39
                  > Ja się tam na kosmologii nie znam, ale z tego co pamiętam z Big Bangu światło
                  > (rozumiane jako fragment zakresu promieniowania elektromagnetycznego)
                  > zaistniało na długo przed uformowaniem się i "zapłonem" gwiazd.
                  Hehe, wiedziałem... promieniowanie reliktowe tła z całą pewnością nie jest
                  widoczne dla głowego oka. Przez pierwszy okres istnienia wszechświata (nie
                  pamiętma dokładnie ile - kilkaset tysięcy lat? mniej?) i tak żadnego swiatła
                  nikt nie zobaczy, gdyż z powodu gęstości materii w tym okresie była ona zupełnie
                  nieprzenikalna dla fotonów.

                  Zresztą, nawet gdyby to uznać, to wciąż pozostaje sprawa roślinek, które
                  powstały PRZED słońcem i gwiazdami. Ciekawa to musiała być fotosynteza.
                  • paberg Re: I na zdrowie! 18.10.06, 17:00
                    madcio napisał:

                    > > Ja się tam na kosmologii nie znam, ale z tego co pamiętam z Big Bangu świ
                    > atło
                    > > (rozumiane jako fragment zakresu promieniowania elektromagnetycznego)
                    > > zaistniało na długo przed uformowaniem się i "zapłonem" gwiazd.

                    > Hehe, wiedziałem... promieniowanie reliktowe tła z całą pewnością nie jest
                    > widoczne dla głowego oka. Przez pierwszy okres istnienia wszechświata (nie
                    > pamiętma dokładnie ile - kilkaset tysięcy lat? mniej?) i tak żadnego swiatła
                    > nikt nie zobaczy, gdyż z powodu gęstości materii w tym okresie była ona zupełni
                    > e
                    > nieprzenikalna dla fotonów.

                    No, ale te fotony istniały przed zaistnieniem gwiazd, nieprawdaż?

                    > Zresztą, nawet gdyby to uznać, to wciąż pozostaje sprawa roślinek, które
                    > powstały PRZED słońcem i gwiazdami. Ciekawa to musiała być fotosynteza.

                    Nie przesadzaj, jeden czy dwa dni bez słońca to i nawet wczasowicze nad morzem
                    wytrzymają. A co dopiero roślinki.
                    • madcio Re: I na zdrowie! 18.10.06, 21:59
                      > No, ale te fotony istniały przed zaistnieniem gwiazd, nieprawdaż?
                      Naciągane i tak, niestety. Fotony, których nie widać.

                      > > Zresztą, nawet gdyby to uznać, to wciąż pozostaje sprawa roślinek, które
                      > > powstały PRZED słońcem i gwiazdami. Ciekawa to musiała być fotosynteza.
                      > Nie przesadzaj, jeden czy dwa dni bez słońca to i nawet wczasowicze nad morzem
                      > wytrzymają. A co dopiero roślinki.
                      Jak na boskie dzieło kolejność jest co najmniej nielogiczna. Po co stwarzać
                      rośliny przed światłem, które miałoby je żywić?

                      Kolejna zagwozdka: gdzie się podział firmanent? Bóg musiał przy nim się nieźle
                      wysilić, skoro poświęcił aż jeden cały dzień (1/6 całkowitego wysiłku) na coś,
                      czego nigdzie dziś nie możemy znaleźć ani się dopatrzeć.
                      • paberg Re: I na zdrowie! 19.10.06, 18:19
                        madcio napisał:

                        > > No, ale te fotony istniały przed zaistnieniem gwiazd, nieprawdaż?
                        > Naciągane i tak, niestety. Fotony, których nie widać.

                        Cóż, wygląda na to, że w tym wypadku opis biblijny nieco wyprzedził swoją epokę,
                        bo nie sądzę by starożytni bazując na codziennym doświadczeniu mieli koncepcję
                        światła, które nie ma świecącego źródła, choć może ich nie doceniam.

                        > Kolejna zagwozdka: gdzie się podział firmanent?

                        Nie wiem Mistrzu, to nie jest "100 pytań do...", pewnie zależy co rozumieć pod
                        pojęciem "firmanent". O biblistyce nie mam większego pojęcia, jeśli już bardzo
                        chcesz jakieś materiały to coś wyszperam. Pozwolisz, że na tym zakończę ten wątek.
                        • madcio Re: I na zdrowie! 19.10.06, 23:52
                          > Cóż, wygląda na to, że w tym wypadku opis biblijny nieco wyprzedził swoją epokę
                          > bo nie sądzę by starożytni bazując na codziennym doświadczeniu mieli koncepcję
                          > światła, które nie ma świecącego źródła, choć może ich nie doceniam.
                          Wiesz co? Sam bym ułożył tekst zrozumiały dla ludzi z tamtych czasów, a bardziej
                          poprawny naukowo od tego, co pisze w tej Świętej Księdze.
          • uniaeuropejska1 Re: I na zdrowie! 17.10.06, 16:02
            Losowość procesów ewolucyjnych wcale nie jest integralną częścią ewolucyjnej
            biologii,choćby dlatego,że biolodzy nie są w stanie badać losowości.To już
            problem matematyki i fizyki.Zresztą to co losowe jest też ograniczone prawami
            fizyki:czy kulki w maszynie losującej nie podlegają prawu grawitacji,albo też
            jeszcze innym prawom? Losowość ma różne znaczenia-potoczne nie odpowiada
            naukowemu.
      • uniaeuropejska1 Re: Metropolita wszystkich postępowych katolików. 17.10.06, 15:50
        A nie są?Nie ma dowodów na to by Darwin był ateistą.Co to znaczy "zapis
        traktuje się"?Czy ów traktujący pytał się Darwina w tej kwestii?
    • mario.osh dlaczego debil orzechowski jeszcze jest na 14.10.06, 17:18
      [nie]swoim stanowisku???

      wiceminister edukacji po takiej wypowiedzi powinien wylecieć z hukiem w ciągu
      najdalej 1 godziny.
    • ewiak.r Abp Życiński: Nikt nie odrzuca teorii ewolucji 14.10.06, 17:18
      Wielu wnikliwych badaczy odrzuca teorię ewolucji. Ta teoria jest niezgodna z
      nauczaniem Chrystusa, który stwierdził: "Czy nie czytaliście, że Stwórca od
      początku stworzył ich jako mężczyznę i kobietę?" (Mt.19:4, BT). Jezus nawiązał
      tu do znanych nam słów z Księgi Rodzaju: "I ukształtował Jahoueh Bóg człowieka
      (z) prochu ziemi i tchnął w nozdrza jego tchnienie życia i stał się człowiek
      duszą żyjącą".
      • historyk12 Re: Abp Życiński: Nikt nie odrzuca teorii ewolucj 14.10.06, 17:42
        ewiak.r napisał:
        > Wielu wnikliwych badaczy odrzuca teorię ewolucji.

        jakich badaczy? Pisma Św., czyli świadków Jehowy? Bo chyba nie chodziło ci o
        naukowców
        • ewiak.r Wielu naukowców nie wierzy w teorię ewolucji 14.10.06, 18:07
          Nie miałem tu na myśli mniejszości chrześcijańskich. Ruch przeciw ewolucji ma
          swoje źródło nie w kręgach religijnych, ale w kręgach naukowych. Ja osobiście
          nie należę do żadnej religii. Gdy byłem dzieckiem i gdy przyjmowałem poglądy
          tylko na zasadzie autorytetu, wierzyłem w tę teorię. Nie trzeba być naukowcem,
          by zorientować się, ile w tej teorii jest prawdy.
          • przemek05 naukowcy negujacy ewolucje to margines 15.10.06, 01:01
            Powyzsza teza przewija sie przez wypowiedzi uczonych zabierajacych glos w tej
            sprawie.
            Ciekawi mnie, dlaczego osoba, okreslajaca sie jako niezwiazana z zadna religia,
            obchodzi sie z Biblia tak, jak muzulmanin z Koranem, tzn. przyjmuje niemal
            doslownie zapisy tej ksiegi. Kosciol tak nie czyni, biblisci interpretuja
            tekst, bo zdaja sobie sprawe, ze jego doslowne odczytanie prowadzi do
            niedajacych sie usunac sprzecznosci.
            • ewiak.r Re: naukowcy negujący ewolucję to margines 15.10.06, 10:48
              Ten zarzut jest bezpodstawny. Wyjaśniałem przecież na tym forum, że według mnie,
              dni stwarzania nie mogły trwać 24 godziny, gdyż kontekst biblijny jednoznacznie
              wskazuje, że chodzi tu o znacznie dłuższe odcinki czasu. Natomiast teoria
              ewolucji pozostaje w wyraźnej sprzeczności z Biblią. Jeszcze nie tak dawno
              większość naukowców nie wierzyła w meteoryty. Gdybyś żył w tamtej epoce, jaki
              miałbyś pogląd na ten temat? Większość naukowców i teologów powtarza jedynie
              poglądy innych.
              • przemek05 Re: nie musi byc przecznosci Biblia - ewolucja 16.10.06, 02:20
                Zalezy wszystko od tego, na jakim poziomie doslownosci te ksiege czytamy. Ty
                uwazasz za swoj sukces, ze tych 7 dni stworzenia nie traktujesz jako 7x24
                godzin. I slusznie, bo muzulmanin raczej nie moglby sie w ten sposob obejsc z
                Koranem, jestesmy tu lepsi. Ale to dopiero poczatek. Przenosnia moze siegac
                glebiej, a uznajac to dojdziemy do takiej interpretacji, ktora usunie
                sprzecznosc z teoria ewolucji. Dodam, musimy dojsc do takiej interpretacji,
                jesli chcemy zachowac harmonie miedzy tym, co mowi nam religia i tym, co mowi
                nam nauka.
                • grzegorzlubomirski Tak biblia to taki skrot myslowy, pisze o kreacji 17.10.06, 14:19
                  a myslala o ewolucji.

                  Dzien to iom w hebrajskim i oznacza pelna noc i dzien. Oczywiscie jak Bog mogl
                  operowac dniem i noca skoro nie bylo slonca ani ziemi. Poza tym Zydzi w calej
                  swojej historii (to ich ksiega pisana w ich jezyku) traktowali iom jako dzien
                  doslownie i nie ma jednego argumentu zeby tak nie robic. Nstepnie liczac lata
                  zycia i poszczegolnych postaci mozna doliczyc sie w ktorym roku powstal swiat.
                  Zydwoski kalendarz zaczyna sie wlasnie od tego dnia - okolo 4 tys tal p.n.e.

                  Chyba nie bedzeisz na tyle arogancji zeby mowic Zydom jak maja czytac swoja
                  ksiege skoro nie potrafisz nawet slowa przeczytac w oryginale, a oni sie tym
                  zajmuje od tysiecy lat i nic innego nie robia i zadnemu z nich nie przyszlo do
                  glowy zeby czytac to inaczej, tekst na to po prostu nie pozwala.
                  • przemek05 niech Zydzi czytaja po swojemu, a my po naszemu 17.10.06, 16:22
                    Zydzi nie maja monopolu na interpretacje Biblii, niech sobie odczytuja jak im
                    sie to podoba. Zreszta jakos nie widac, zeby przejmowali sie biblijnymi
                    ograniczeniami, bo skad u nich tylu naukowcow, w tym ewolucjonistow :-)
                    My mamy prawo odczytywac Biblie mniej doslownie, Zydzi tez nie powinni nam tego
                    zabraniac, i, o ile mi wiadomo, nie usiluja tego czynic.
                    Nie rozumiem tylko czemu Ty usilujesz narzucic doslowna interpretacje Biblii,
                    chcesz byc bardziej ortodoksyjny od Zydow?
              • uniaeuropejska1 Re: naukowcy negujący ewolucję to margines 17.10.06, 16:10
                Co ty kolego chcesz nam wmówić pisząc "większość naukowców nie wierzyła w
                meteroryty".To kwestia dowodów,nie wiary.
      • fervex.adult Istnienie Stworcy nie neguje teorii ewolucji 14.10.06, 17:58
        Jak dlugo trwal dzien w ktorym Bog stworzyl Ziemie?
        Jak dlugo trwal dzien w ktorym Bog stworzyl rosliny?
        Jak dlugo trwal dzien w ktorym Bog stworzyl zwierzeta?
        Jak dlugo trwal dzien w ktorym Bog stworzyl czlowieka?
        Gdzie w Biblii jest napisane ze 24 godziny?
        • ewiak.r Re: Istnienie Stworcy nie neguje teorii ewolucji 14.10.06, 18:17
          Biblia nie mówi, kiedy i jak długo Bóg stwarzał Ziemię. Pisarz biblijny
          stwierdza jedynie: "Na początku stworzył Bóg niebo i ziemię". Kiedy ten początek
          miał miejsce, tego Biblia nigdzie nie podaje. Podane są jedynie etapy, w których
          Bóg przygotowywał wcześniej stworzoną planetę na mieszkanie dla człowieka. Z
          treści Biblii wyraźnie wynika, że te "dni" nie były dniami 24 godzinnymi. W
          Psalmie Mojżesz stwierdza: "Bo tysiąc lat w Twoich oczach jest jak wczorajszy
          dzień, który minął, niby straż nocna" (90:4, BT).
          • fervex.adult Re: Istnienie Stworcy nie neguje teorii ewolucji 14.10.06, 18:39
            No i o to chodzi, Bog mogl rowniez zawrzec w swojej koncepcji swiata ewolucje.
            Przynajmniej ja to tak pojmuje. Pozdrowienia.
            • ewiak.r Re: Istnienie Stworcy nie neguje teorii ewolucji 14.10.06, 19:45
              Opis biblijny wskazuje na to, że człowiek stał się istotą (dosłownie duszą)
              żyjącą, po tym jak Bóg spowodował, że ten zaczął oddychać. Nie wskazuje to na
              długotrwały proces ewolucyjny.
              • orcheystra Re: Istnienie Stworcy nie neguje teorii ewolucji 14.10.06, 22:02
                mniej więcej tak, jak wskazuje, że kolejne dni procesu stworzenia składały się
                z 24 godzin? Zadziwiające, jak to zależnie od swego widzimisię interpretujesz
                bądź dosłownie, bądź metaforycznie słowa, na które się powołujesz.

                I zważ jeszcze - Biblia to dzieło człowieka (tak, jak np. poszczególne kościoły
                chrześcijańskie)
                • ewiak.r Re: Istnienie Stworcy nie neguje teorii ewolucji 14.10.06, 22:17
                  Tu potrzebny jest oprócz wiedzy też rozsądek. Biblia i fakty wskazują, że
                  jeszcze nie skończył się siódmy dzień odpoczynku. Od stworzenia Ewy nic nowego
                  Bóg na Ziemi nie stworzył. Jeśli siódmy dzień nie trwał 24 godziny, to rozsądek
                  podpowiada, że dotyczy to także wcześniejszych "dni" stwarzania. Zgadzam się
                  natomiast z wnioskiem, że dzisiejsze kościoły, to dzieło człowieka, a nie Boga.
                  • orcheystra Re: Istnienie Stworcy nie neguje teorii ewolucji 15.10.06, 19:42
                    Bóg w siódmym dniu "odpoczął" - w czasie dokonanym
                    • 1410_tenrok zacznijmy moze od tego, że stary testemant to 16.10.06, 17:17
                      kompilacja legend krążących w Mezopotamii od dobrych 6-7 tysiecy lat. Zydzi
                      wszystko przejeli, a od nich dotarło to do Chrzescijan. Z tej racji dyskusja na
                      temat kreacjonizmu jest po prostu stratą czasu. A dyrdymały Orzechowskiego
                      zależą o aktualnego nastawienia politycznego. Da Bóg - pojdzie to wszystko wnet
                      precz. A jak nie da - to i bedą palić na stosach. To kwestia czasu i
                      determinacji braci K. - kamerdynerów niejakiego o. R. z T.
                      Panta Rei i tempus fugit!
              • uniaeuropejska1 Re: Istnienie Stworcy nie neguje teorii ewolucji 17.10.06, 16:15
                Bo ten proces dotyczy jakby form wcześniejszych.Człowiek nie powstał
                osobno,lecz jest kontynuacją form zwierzęcych.Człowieka moim zdaniem
                konstytuuje czynnik duchowy i ten dał Bóg.
      • madcio To jest śmieszne. 15.10.06, 02:24
        Z jednej strony setki lat pracy dziesiątków i setek tysięcy naukowców
        poznających rzeczywistość. Efekty? Co ja bedę się rozpisywać, jeden cholerny
        efekt ich pracy masz przed sobą, jeśli czytasz te słowa. Nauka po prostu DZIAŁA.

        Z drugiej strony paru ludzi wymachującymi swoimi Świętymi Ksiegami i
        bełkoczącymi coś niezrozumiale pod nosem. Ich twierzeń nigdy tka naprawdę nie
        sprawdzisz. Efektem ich wiedzy są dzieła sztuki, niezłe stosy trupów i zestawy
        nieźle brzmiących nakazów i zakazów, które są wielokrotnie codziennie łamane
        przez tych, którzy mienią się wierzącymi i przestrzegającymi tych zestawów praw.

        Co wybierasz, drogi czytający?
      • uniaeuropejska1 Re: Abp Życiński: Nikt nie odrzuca teorii ewolucj 17.10.06, 16:08
        To jakieś bzdury.Teoria ewolucji nie zaprzecza płciom.
    • szymon.niemiec Abp Życiński: Nikt nie odrzuca teorii ewolucji 14.10.06, 17:30
      Współczesna teologia chrześcijańska bez problemu godzi teorię ewolucji z
      kreacjonistycznym działaniem Stwórcy.
      Wedle obecnie przyjmowanego poglądu Bóg stworzył życie na Ziemi i pozwolił mu
      się rozwijać. Ewolucja jest zatem, wedle chrześcijaństwa, zamysłem Boga.
      Kreacjonistyczna histologia, próbująca obalić teorię wieku Ziemi nie znajduje
      natomiast żadnego poważnego uzasadnienia w Biblii.
      • ryyys Re: Abp Życiński: Nikt nie odrzuca teorii ewolucj 14.10.06, 17:38
        szymon.niemiec napisał:

        > Współczesna teologia chrześcijańska bez problemu godzi teorię ewolucji z
        > kreacjonistycznym działaniem Stwórcy.
        > Wedle obecnie przyjmowanego poglądu Bóg stworzył życie na Ziemi i pozwolił mu
        > się rozwijać. Ewolucja jest zatem, wedle chrześcijaństwa, zamysłem Boga.
        > Kreacjonistyczna histologia, próbująca obalić teorię wieku Ziemi nie znajduje
        > natomiast żadnego poważnego uzasadnienia w Biblii.

        Teologia radzi sobie ze wszystkim, także z obecnością cierpienia i miłością
        boga. To po prostu gadanie.
    • t-800 Dlaczego Kościół wtrąca się do polityki? 14.10.06, 17:31
      Dlaczego abp Życiński bez przerwy wtrąca się do polityki!?
      • historyk12 Re: Dlaczego Kościół wtrąca się do polityki? 14.10.06, 17:39
        to teoria ewolucji jest polityką?
        • t-800 Re: Dlaczego Kościół wtrąca się do polityki? 14.10.06, 17:47
          Teoria ewolucji jest teorią naukową.
          • chirlider Re: Dlaczego Kościół wtrąca się do polityki? 14.10.06, 17:52
            kreacjonizm też jest teorią naukową?????
            na jakich podstawach wysnuto tą teorię?
            lektury biblii??
            bez jaj prosze.
          • zgodnik1 t-800..zakończyłeś"nauki' na zerówce? 14.10.06, 18:01
            i wystarczy, cwoku!
        • adam.2x Dlaczego politycy wtracaja sie do nauki? 14.10.06, 18:17

          Poniwaz prawda zawsze wychodzi na jaw i zabija oblude. Im dluzej udaje sie
          prawde trzymac pod przykrywka tym wieksze szanse na trwanie zaklamanej wladzy.
          W latach 50-tych ktorys zjazd naukowcow radzieckich oficjalnie potepil teorie
          Heisenberga (nieoznaczonosc w mechanice kwantowej - podstawa wspolczesnej
          fizyki). Nie pasowala do filozofii marksistowskiej.
          Mozna powiedziec ze niedaleko pada jablko od jabloni. Kaczyzm to tylko
          rewolucja - na ewolucje nie ma miejsca.
      • zgodnik1 t-800..twoja sekta z Rydzykiem, może? 14.10.06, 17:59
        Jak Rydzyk, złodziej, antykatolik,pieprzy bzdury, ubliża katolikom, tworzy
        listy wyborcze, to pochwalasz!
      • uniaeuropejska1 Re: Dlaczego Kościół wtrąca się do polityki? 17.10.06, 16:19
        A to jest polityka? A dlaczego ty ciągle wtrącasz się do arcybiskupa
        Życińskiego? Trzeba było zostać kardynałem to byś go kontrolował kanonicznie.
    • ryyys Zygota jest bezduszna 14.10.06, 17:36
      i jest to całkiiem naluralne, bo "dusza" to pojęcie religijne a nie naukowe.
      Ale tego, to nawet prof. Życiński nie zaakceptuje, bo jest arcybiskupem. No
      cóż, jak widać wiedza z ignorancją śmiesznie się przeplatają.
    • wjgw Abp Życiński: Nikt nie odrzuca teorii ewolucji 14.10.06, 17:53
      Prosze natychmiast skierowac ministra Orzechowskiego do podstawowki,
      najlepiej niech zacznie edukacje od pierwszej klasy.
      • glemp1 Re: Abp Życiński: Nikt nie odrzuca teorii ewolucj 14.10.06, 18:13
        Kk to niebezpieczna sekta, która od tysiąca lat oddziaływuje toksycznie na cały
        naród polski. Zero tolerancji dla facetów w czerni. Czarne kiecki są
        obrzydliwym widokiem. Precz ze zboczeńcami!
      • chirlider Dziwicie sie? Orzechowski pobierał wiedze o 14.10.06, 18:23
        Dziwicie sie? Orzechowski pobierał wiedze o pochodzeniu człowieka z ksążeczki
        do nabożeństwa.
        I na tym zakończył edukacje.
      • koloratura1 Re: Abp Życiński: Nikt nie odrzuca teorii ewolucj 15.10.06, 05:02
        wjgw napisał:

        > Prosze natychmiast skierowac ministra Orzechowskiego do podstawowki,
        > najlepiej niech zacznie edukacje od pierwszej klasy.

        Szkoda zachodu. Jemu już nic nie pomoże...
    • dinsdalekul Abp Życiński to wielki kanclerz KUL-u 14.10.06, 18:32
      Tylko wielki kanclerz morze rozprawić się z pseudo obrońcami wartości katolickich

      ------------------------------------------------------------
      • zigzaur Re: Abp Życiński to wielki kanclerz KUL-u 14.10.06, 20:31
        Ten drugi to klasyczny samozwaniec a w dodatku moskiewski agent.
    • chirlider Gdyby Kaczyński oficjalnie powiedział że: 14.10.06, 18:34

    • chirlider Gdyby Kaczyński oficjalnie powiedział że: 14.10.06, 18:42
      Czarne jest Białe a Białe jest Czarne to na tym forum znaleźliby sie idioci
      broniący z pianą na ustach , do ostatniej kroplim krwi , że tak faktycznie jest.
      wiecej szacunku dla siebie.
    • iarekssa Abp Życiński: Nikt nie odrzuca teorii ewolucji 14.10.06, 20:53
      oczywiscie. darwin nie byl ateista. kto to wymyslil? wiceminister edukacji czy
      bp zycinski? [niewierzacy pan, to juz koniecznie ateista?] a moze to blad
      idioty dziennikarza? w jednym z listow datowanych w roku 1879, darwin okresla
      sie jako AGNOSTYK, uzywajac terminu ukutego przez brytyjskiego biologa Thomas
      Huxley. no... miedzy ateista i AGNOSTYKIEM jest roznica - przynajmniej w
      szczerosci swiatopogladu.
      • drogibronislaw Re: Abp Życiński: Nikt nie odrzuca teorii ewolucj 15.10.06, 10:57
        Nie ma żadnej róznicy!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka