Dodaj do ulubionych

Bolszewizm zmysłów precz

05.11.06, 10:55
Czy pod tymi "złotymi myślami" widnieje podpis Giertycha i moherowego świata
spod znaku Rydzyka?
Obserwuj wątek
    • janonet4 Bolszewizm zmysłów precz 05.11.06, 10:59

      • nick3 Teraz wiadomo, co to ten zły "bolszewizm"!:))) 05.11.06, 15:54
        Myliłby się, kto by sądził, że prawicowa nagonka i etykietowanie wszelkiej
        światłej myśli jako na "bolszewizmu" ("komunizmu", "lewactwa") ma cokolwiek
        wspólnego z przewidującą obawą i niechęcią do widoku krwi.

        Prawica lubi widok krwi:) (tylko sama ją chce rozlewać)

        "Komunizm" w języku prawicowo-kościelnym był epitetem na długo przed powstaniem
        komunistycznych dyktatur. Nawet był nim - przed wystąpieniem Marksa!

        Jako "komunistę" ocenili eksperci kościelni Adama Mickiewicza (i był to już
        wtedy epitet wagi superciężkiej) za jego wolnościowe wystąpienia, co stało się
        uzasadnieniem ekskomuniki.

        (Wieszcz został wykluczony z Kościoła przez uprawniony organ papieski w 1844
        roku i pozostał takim - do końca życia.)

        Słowo "komunizm" ("lewactwo") używane jako epitet wyraża prawicową nienawiść do
        ludzkiego pragnienia wolności.
        • kontonaspam Re: Teraz wiadomo, co to ten zły "bolszewizm"!:)) 05.11.06, 19:01
          Dżizes, jakie to aktualne...
        • darr.darek Re: Teraz wiadomo, co to ten zły "bolszewizm"! 06.11.06, 11:02
          Co za bełkot !

          nick3 napisał:
          >Słowo "komunizm" ("lewactwo") używane jako epitet wyraża prawicową nienawiść do
          >ludzkiego pragnienia wolności.

          Gdzie ty widziałeś Wolność w wydaniu lewicy rządzącej ?
          W konc-łagrach ? W podatkach fifty-fifty ? W przymusowym uczestnictwie w
          piramidce fifnansowej "ubezpieczeń społecznych i emerytalnych" ? W przymusowym
          opłacaniu państowego lecznictwa ? W przymusowym zapinaniu pasów we własnym
          aucie ? W przymusowym płaceniu na monopole i cła zaporowe ustalone przez
          czerwonych politykierów ?

          • nick3 Re: Teraz wiadomo, co to ten zły "bolszewizm"! 06.11.06, 13:41
            Zaraz "bełkot":) Niemiłą ci ideowo wypowiedź automatycznie etykietujesz w
            oderwaniu od rzeczywistości (zupełnie jak w języku totalitarnej propagandy), bo
            mój post był akurat całkiem sensowny.

            Absolutnie nie byłem fanem reżimów komunistycznych kiedy istniały (ani tym
            bardziej partyjnego kapitalizmu Chin).

            (Zwróciłbym jednak uwagę, że peerel oprócz tłamszenia wolności obywatelskiej -
            i ohydnych blokowisk - w porównaniu z IIRP przyniósł w wielu ważnych kwestiach
            Polakom cywilizację a nawet... wolność!
            To właśnie odrzucenie w czambuł rozwoju kulturowego z czasów peerelu owocuje
            owym efektem "odmrożenia II RP", o którym pisze post anuszki. To nie tylko wina
            komunizmu. Bardziej - "antykomunizmu".
            PS. Przed 1989 nigdy nie śniło mi się, że kiedykolwiek powiem coś na obronę
            peerelu. A dziś, owszem, powiem!:)

            > Gdzie ty widziałeś Wolność w wydaniu lewicy rządzącej ?

            Ano, tu (Szwecja):

            www.krytykapolityczna.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=709&Itemid=34

            Prawdopodobnie jedno z największych osiągnięć społecznych człowieka.
            (Zwróć uwagę na to, że są także w czołówce światowej pod względem wolności
            rynku, a wzrost PKB mają w tym roku 3-krotnie większy niż USA!:)))

            Także cała UE korzysta z wielu rozwiązań socjalistycznych ("Eurokołchoz",
            nieprawdaż?:) To są jedne z bardziej nadających się do życia społeczeństw w
            historii świata.

            Na głodne kawałki o strasznej "przymusowości" tego i owego odpowiem krótko: nie
            ma tu żadnej przymusowości, gdyż jest to efekt demokratycznego wyboru. UPR może
            agitować za odmiennymi rozwiązaniami, nikt im nie przeszkadza. Ludzie jakoś nie
            chcą.

            A demokracja ma tylko tyle "przymusowości", że jak zdecydowaliśmy się poddać
            coś pod głosowanie, to się potem tego trzymamy wszyscy.

            I tyle.

            Z bolszewickim pozdrowieniem, nick3:)
            • wiksadyba1 Re: rzekomy postęp PRL 07.11.06, 10:49
              Możesz sprecyzować ten rozwój kulturalny w PRL w kontekście tego artykułu? Bo
              dla mnie w kontekście tzw. swobody obyczajowej, jakby tego nie rozumieć, to
              właśnie bardzo wątpliwe.

              II RP mimo naporu sił, o których mowa w artykule pozostała państwem zasadniczo
              świeckim. Pod wieloma względami wręcz nowoczesnym jak na tamte czasy. Choćby
              przykład rozwodów zalegalizowanych w wielu państwach zachodnich dopiero w
              latach 70-tych XX wieku. To samo dotyczy tzw. homoseksualizmu, który wg
              pierwszego zunifikowanego polskiego kodeksu karnego nie był przestępstwem,
              chociaż nim pozostawał wtedy w wielu państwach zachodnich. Żeromski (pomijam tu
              jego ocenę jako pisarza:) dostał od państwa mieszkanie na Zamku Królewskim w
              Warszawie, w czym nie przeszkadzało, że był na kościelnym indeksie ksiąg
              zakazanych:)

              PRL w istocie zakonserwowało dawną mentalność. Np. "homoseksualizm" nie był
              przestępstwem (w odróżnieniu np. od ZSRR czy Kuby, a w początkowym okresie
              większości innych demoludów i w odróżenieniu od - do lat 70-tych - paru państwa
              zachodnich np. UK), po prostu został uznany za przypadek czysto medyczny, ale
              od tego bardzo daleka droga do swobodnej dyskusji nt. Zwracam też uwagę, że co
              bardziej kontrowersyjne "obyczajowo" powieści XX wieku (z wyjątkiem
              np. "Ulissesa"), takie jak np. "Zwrotnik Raka" H. Millera, de Sade, stosunkowo
              mało pikantny jak na tego autora "Dziennik Złodzieja" Geneta ukazały się
              dopiero w latach 80-tych, chociaż w tłumaczeniach znanej prozy zagranicznej nie
              było wielkich zaległości, a i w ww. wymienionych utworach wątpliwych
              politycznie fragmentów raczej nie było, zwłaszcza biorąc pod uwagę względny
              liberalizm prl-owskiej cenzury w tym zakresie:) Chociaż byłem wtedy mocno
              nieletni, pamiętam dość dobrze, że tak niewinne i banalne rzeczy jak "Sztuka
              kochania" Wisłockiej:) ukazywały się (ładnych kilkanaście lat z okładem po
              rozpowszechnieniu tego typu podręczników na Zachodzie) w atmosferze mini-
              skandalu i rewolucji obyczajowej.

              Polska Ludowa była państwem nie dość, że ogólnie strasznym:), to jeszcze mocno
              pruderyjnym obyczajowo. W części wynikało to z likwidacji tradycyjnie
              rozumianego mieszczaństwa, którego najbardziej dynamiczna część była na
              Zachodzie głównym inspiratorem przemian na tym polu. W części był to skutek
              uboczny zdarzeń, które skądinąd miały pozytywną rolę, np. nieprzeprowadzenia
              przymusowych zmian w strukturze rolnej (co umożliwiło zachowanie własności
              prywatnej ziemii, ale co zakonserwowało w pewnej mierze przedwojenną wieś wraz
              z jej mentalnością; większość mieszkańców w zasadzie wszystkich większych miast
              po 1945 przed II WŚ mieszkała na wsi), porażki reżimu w zwalczaniu Kościoła
              (który stał się głównym autorytetem w oporze przeciwko władzy, w efekcie
              nawet "liberalna" część opozycji nie lansowała szczególnie haseł obyczajowych,
              nie chcąc dzilić społeczeństwa, w sytuacji, gdy skądinąd były ważniejsze
              sprawy).

              Gdyby Polska jakimś cudem po 1945 znalazła się w obozie zachodnim, sądzę, że
              przemiany obyczajowe byłyby - być może i na dobre i na złe- znacznie szybsze i
              w tej chwili, jeśli nawet bylibyśmy- na przykład jeżeli chodzi o stosunek do
              gejów - bardziej restrykcyjnym społeczeństwem niż Holandia, to na pewno nie
              bardziej niż np. w tej chwili nieporównanie bardziej liberalne Włochy:)
              • nick3 Nie lubię osądzania (dziś) peerelu:))) 07.11.06, 12:57
                Wydaje mi się to jakoś niesmaczne. "Kwestia smaku" - mówiąc Herbertem:)

                (Wszystko, co stadne, mnie brzydzi.)

                Tak masz w dużym stopniu rację.

                Zwłaszcza

                >w kontekście tzw. swobody obyczajowej

                (choć "Kabaret Starszych Panów" zawierał chyba aluzje do wszystkich
                możliwych "zboczeń" z katalogu Krafft-Ebbinga. Mniej więcej jedna piosenka
                poświęcona jednemu:) A cel był jak najbardziej humanistyczny: odtabuizowanie.
                Była tam nawet piosenka poświęcona masturbacji:)

                "Broniłbym" peerelu o tyle, że (pomijając epizod socrealizmu) oddano kulturę w
                ręce spadkobierców przedwojennej awangardy (i Skamandra) i właściwie się do
                niej nie wtrącano o tyle, o ile zgadzała się być apolityczna.

                Przed wojną ten nurt również oczywiście istniał, a nawet był tym co
                najwartościowsze w Polsce, ale życiem kulturalnym kraju władali różni mędrcy od
                Tradycji&Wartości oraz oczywiście młodzież od bicia Żydów i wspomniany ksiądz
                Kolbe.

                Po wojnie dano twórcom, ogólnie mówiąc, awangardy - wolne pole w kształtowaniu
                kultury i wychowania młodzieży (mówię o wychowaniu humanistycznym, nie -
                politycznym).

                (Peerel się w ten sposób legitymizował osobami Tuwima, Dąbrowskiej,
                Iwaszkiewicza, Peipera - jako spadkobierca postępowej tradycji międzywojennej.
                Dobrej jakości polska kultura humanistyczna dostała zaś dzięki temu okazję
                zbłądzić pod strzechy.)

                Dobrze to widać na obrazie katastrofy 1989 roku!:0

                Tak.

                To, co się stało z naszą kulturą i estetyką potoczną, a nawet upowszechnieniem
                wrażliwości humanistycznej po 1989 roku, to jest katastrofa.

                Znaczna brutalizacja życia, z jaką mamy do czynienia, nie jest przypadkiem.
              • grzegorzlubomirski A koscioly bylyby teraz salami gimnstycznymi 07.11.06, 16:56
                tez tak uwazam i zajuje ze tak sie nie stalo, ale kot mogl wiedzeic w roku 45
                ze ten przedwojenny system do czegokolwiek jest zdony. Dodat tylko ze przez
                caly okres miedzywojnia Polska nie osiagnela nawet pozimomu produkcji z roku
                1913, zas juz w roku 1948 przebila ten poziom o 40%. Wszystko na temat.

                Nawet anytkomunisci byl pelni podziwu i mowili zeby komunistom zostawic
                gospdarke ale polytke dac prawicy.
                • darr.darek Re: A koscioly bylyby teraz salami gimnstycznymi 08.11.06, 14:04
                  grzegorzlubomirski napisał:
                  > tez tak uwazam i zajuje ze tak sie nie stalo, ale kot mogl wiedzeic w roku 45
                  > ze ten przedwojenny system do czegokolwiek jest zdony. Dodat tylko ze przez
                  > caly okres miedzywojnia Polska nie osiagnela nawet pozimomu produkcji z roku
                  > 1913, zas juz w roku 1948 przebila ten poziom o 40%. Wszystko na temat.
                  > Nawet anytkomunisci byl pelni podziwu i mowili zeby komunistom zostawic
                  > gospdarke ale polytke dac prawicy

                  he, he, he. A coś jeszcze głupszego potrafisz napisać ?
                • wiksadyba1 Re: A koscioly bylyby teraz salami gimnstycznymi 14.11.06, 23:21
                  Dane co do produkcji są ostro zmanipulowane:

                  Polityka gospodarcza IIRP była co najmniej dyskusyjna, ale między 1913 a 1939
                  masz I wojnę, która, o czym na tle II, mało się pamięta, dość mocno uderzyła w
                  gospodarkę na ziemiach polskich+ (zwłaszcza) wielki kryzys na przełomie lat
                  20-tych i 30-tych.

                  Co do 1948 roku, to w świetle danych, które znam, jest to po prostu nieprawda:)
                  W 1945 roku produkt krajowy brutto (w "nowej" Polsce, w skład której weszły
                  wyżej rozwinięte ziemie poniemieckie, co wprawdzie nie miało aż tak wielkiego
                  wpływu z powodu dużych zniszczeń na wielu ich obszarach+ braku wysiedlonej z
                  tych ziem klasy średniej, ale już zyskanie całego, praktycznie nietkniętego
                  przez wojne, zagłębia przemysłowego na Górnym Śląsku powinno zrobić swoje)
                  wynosił ok. 2/3 przedwojennego. Przebicie tego poziomu w 1948 o 40% jest
                  niemożliwe. Nawet w PRL jako sukces podawano osiągnięcie przedwojennego PKB w
                  połowie lat 50-tych (źródło: choćby encyklopedie PWN).
                  Poza tym znane w ekonomii jest przeszacowanie wzrostu gospodarczego wynikającego
                  z odbudowy powojennej. Zgdodnie z metodologią PKB do spadku tego wskaźnika nie
                  wlicza się, jako - w uproszczeniu - nie wynikających z transakcji
                  gospodarczych:) "wartości" zniszczeń wojennych (tylko pośrednio, na tyle, na ile
                  prowadzą do spadku wartości sprzedaży towarów, usług, inwestycji czy eksportu),
                  natomiast wlicza się nakłady na odbudowe. Przykład: spalenie domu wskutek
                  bombardowania nie powoduje automatycznie spadku PKB o wartość jego materiałów,
                  natomiast wartość materiałów kupionych na jego odbudowę+ kosztów pracy najemnej
                  z nią związanych wlicza się do wzrostu PKB. Stąd powstaje fałszywy efekt
                  statystyczny: spadek PKB w czasie wojny jest zaniżony, podczas gdy znaczną część
                  ogromnego na papierze wzrostu powojennego pochłania sama odbudowa ze zniszczeń.
                  Ze statystyk może więc wynikać, że gospodarka jest silniejsza niż była przed
                  wojną, w praktyce tak nie jest:)

                  Dodam, że jeszcze na początku lat 50-tych Polska miała niemal identyczny PKB na
                  mieszkańca jak Hiszpania (neutralna w czasie wojny, zniszczenia w efekcie wojny
                  domowej nie były takie jak wskutek IIWŚ w Polsce i były już odległe w czasie). W
                  połowie lat 70-tych (tzn. jeszcze przed demokratyzacją Hiszpanii i w szczytowym
                  okresie - z drugiej strony sztucznej prosperity gierkowskiej) była już różnica
                  -bardzo niekorzystna dla Polski.
    • jestem-z-ukladu Re: Bolszewizm zmysłów precz 05.11.06, 13:13
      Każde czasy mają swoje autorytety odnajdujące się wyłącznie w szerzeniu
      nienawiści. Za komuny też tak było i teraz też tak jest. Zawsze jest pokaźna
      grupa społeczeństwa, która dla dobrego samopoczucia musi tę nienawiść do kogoś
      żywić, musi kogoś obwiniać za niepowodzenia. I tylko kwestią większego lub
      mniejszego cynizmu autorytetów jest dotrzeć do tej grupy i jej uczucia
      skanalizować w wygodny dla siebie sposób. Nic nowego.


      -----------------------------
      to wszystko już było i niektórych nic nie nauczyło:
      www.youtube.com/watch?v=mbfKYvZ348A
    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Odmrożeńcy 05.11.06, 13:29
      Bardzo ładny artykuł, który potwierdza tezę, że z okresu komunizmu obudziliśmy
      się niby z jakiej hibernacji. Zmartwychwstają nam teraz odmrożeńcy endecji i
      zachowują się zupełnie jakby wciąż trwało 20-lecie międzywojenne.

      → → → → → → → → → →
      Odkryjmy Białoruś!
      odkryjmybialorus.blox.pl
      • siamlady Dekoltaż to Twoj wróg 05.11.06, 14:08
        "Mimo ponawianych wciąż apeli i gróźb obrońcy cnoty mieli poczucie, że ponoszą
        klęskę.
        Przemiany obyczajowe szły w kierunku przeciwnym, niż postulowali. Stąd zapewne
        brała się wiara, że "powszechne zepsucie" jest efektem spisku zawartego przez
        wrogów Polski i katolicyzmu. Wskazywano na "międzynarodowe żydostwo",
        które "wlewa truciznę mentalną we wszystkie soki ojczyzny naszej, wżera się jak
        rak w ciało narodu, szerzy przekupstwo i zepsucie wśród dorosłych, a rozpustę i
        bezbożnictwo wśród młodzieży".

        Jakie aktualne! Nie zmieniło się nic - walka z powszechnym zepsuciem i
        międynarodowym i wewnętrznym wrogim układem trwa.
    • pixelpainter Sex Druks and Rock and Roll ! www.gs-arts.net 05.11.06, 15:15
      only !
    • samentu Zdaje się, że nam też niedługo będzie potrzebny ja 05.11.06, 16:30
      Zdaje się, że nam też niedługo będzie potrzebny jaki Hitler, który by z różnym
      wszawym robactwem zrobił porządek".
      cytat z pisma katolickiego z 1933 roku
      podobne opinie głosił Jędrzej Giertych i MW
      i jakoś dziś nikt z purpuratów Kościoła Katolickiego nie ma nic do powiedzenia w
      sprawie poglądów wyżej zacytowanych
      a czymże jest ten cytat jak nie podżeganiem do Holocaustu?
      • nick3 Stąd się bierze faszyzm 05.11.06, 16:49

        "Winni jestecie i Wy wszyscy - idący na pasku polityków, ich demagogii, rządni
        władzy i nienawiści. Jesteście nieszczęliwi w swoim życiu - i pozostaje wam
        tylko unieszczęliwiać nas, pouczając jak żyć , byśmy i my byli nieszczęliwi.
        Waszym hasłem : „nikt nie może mieć lepiej od nas”. Obłudę cenicie bardziej niż
        prawdę. Okłamujecie siebie i innych w życiu - i chcecie byśmy i my żyli w
        kłamstwie. Udajecie życie i chcecie byśmy i my je udawali. (...)"

        Nienawiść do ludzkiego erotyzmu była ważnym napędem emocjonalnym ruchów
        faszystowskich.

        I powodem, dla którego Kościół, pomimo wszelkich zgrzytów, zawsze koniec końców
        dobrze się z nimi rozumiał.

        Nienawiść do erotyki to nienawiść do człowieka.
        • z2006 Re: Stąd się bierze faszyzm 06.11.06, 10:32
          nick3 napisał:

          > I powodem, dla którego Kościół, pomimo wszelkich zgrzytów, zawsze koniec końców dobrze się z nimi rozumiał.
          Uzasadnij to.
          >
          > Nienawiść do erotyki to nienawiść do człowieka.
          Uzasadnij to.
          • nick3 Re: Stąd się bierze faszyzm 06.11.06, 20:23
            "Uzasadnij to."

            Powiedział, co wiedział:)

            A podnieś głowę znad scholastyki i pomyśl, czy wiedzę humanistyczną (o życiu)
            można "uzasadnić" tak jak twierdzenie matematyczne.

            Tak właśnie myślą dogmatyczne cyborgi napakowane przez księży scholastyczną
            pseudowiedzą o "naturze człowieka".

            Coś jednak "udowodnić" można:)

            Kiedy papa P12 składa w 1942 roku Hitlerowi życzenia urodzinowe treści "Niczego
            nie życzę Fuhrerowi tak bardzo jak zwycięstwa." - to chyba coś to znaczy. (Nie,
            nic nie wiadomo, by tym telegramem papa "uratował miliony":) Wiadomo natomiast,
            że w tym czasie wiedział już dobrze o tym, co się dzieje w Auschwitz.)

            To drobny przyczynek do pierwszego "uzasadnij".


            Co do drugiego - bujaj się, katofaszysto:)
            • z2006 Re: Stąd się bierze faszyzm 07.11.06, 11:34
              nick3 napisał:

              > Kiedy (...)
              I po co ta pogarda?

              składa w 1942 roku Hitlerowi życzenia urodzinowe treści "Niczego
              >
              > nie życzę Fuhrerowi tak bardzo jak zwycięstwa." - to chyba coś to znaczy.
              Są jakies dowody, że papież wysłał taki telegram?
              (Nie,
              >
              > nic nie wiadomo, by tym telegramem (...) "uratował miliony":) Wiadomo natomiast,
              >
              > że w tym czasie wiedział już dobrze o tym, co się dzieje w Auschwitz.)
              Skąd wiadomo?
              >
              > Co do drugiego - bujaj się, katofaszysto:)
              Zabrakło argumentów? Tylko po co te obelgi?
              • nick3 Re: Stąd się bierze faszyzm 07.11.06, 12:17
                > I po co ta pogarda?

                Jakie świątobliwe niewiniątka!:)

                Bo na nic innego nie zasługujecie, żmije.
      • maruda.r Re: Zdaje się, że nam też niedługo będzie potrzeb 06.11.06, 01:54
        samentu napisał:

        > Zdaje się, że nam też niedługo będzie potrzebny jaki Hitler, który by z różnym
        > wszawym robactwem zrobił porządek".

        **********************************

        Ile razy ja to już słyszałem. W przywołanym cytacie opuściłeś dość istotną
        rzecz. Zacytuję więc całość:

        "Berlin, jak wiadomo, śmiało mógł być uważany dotąd za nowoczesny Babilon, był
        stolicą nudyzmu, homoseksualizmu. Obecnie przybytki rozpusty wołającej o pomstę
        do nieba zostały zniszczone. Zdaje się, że nam też niedługo będzie potrzebny
        jaki Hitler, który by z różnym wszawym robactwem zrobił porządek"


        Hitler, jak wiemy, był homoseksualistą. Zresztą, większość wyższych oficerów SS
        się o to podejrzewa. Orientacja seksualna Georinga, wprawiłaby we frustrację
        samego Freuda. W aspekcie seksualnym, owe nawoływania do wstydliwości, nie są
        niczym innym, jak próbą zwykłej monopolizacji rynku prostytucji i pornografii.

        • samentu Hitler homoseksualistą??? 06.11.06, 12:05
          pewnie się to przejawiało w związku z Ewą Braun:P
          • maruda.r Re: Hitler homoseksualistą??? 06.11.06, 12:52
            samentu napisał:

            > pewnie się to przejawiało w związku z Ewą Braun:P

            ***********************************

            Dla publiki. Poszukaj, poczytaj.



    • nowytor4 Czy to głos obrony kiblowego seksu w gimnazjach? 05.11.06, 17:18

      • nick3 Wulgarność i przemoc są owocami moralizmu. 05.11.06, 17:41
        O tym, że to prawda, łatwo się przekonać porównując różne społeczeństwa i
        epoki. Wulgaryzacja seksu i nasycenie go przemocą jest w życiu społeczeństw
        zawsze proporcjonalne do stopnia poniżenia sfery erotyki przez panujący
        moralizm.

        "Z cegieł Prawa wzniesiono Więzienia. Burdele - z cegieł Religii"
        William Blake
        • z2006 Re: Wulgarność i przemoc są owocami moralizmu. 06.11.06, 10:34
          nick3 napisał:

          > Wulgaryzacja seksu i nasycenie go przemocą jest w życiu społeczeństw
          > zawsze proporcjonalne do stopnia poniżenia sfery erotyki przez panujący
          > moralizm.
          Uzasadnij to.
          • nick3 Re: Wulgarność i przemoc są owocami moralizmu. 06.11.06, 13:14
            > Uzasadnij to.

            Coś muszę zostawić czytelnikom:)

            Drogi panie, logiku. Uważam, że istnieje w tej materii wyśmienity materiał
            dowodowy. Dostarczają go psychologia i historia kultury. Kto chce, dotrze do
            niego sam.
            • z2006 Re: Wulgarność i przemoc są owocami moralizmu. 06.11.06, 15:45
              Przypomina mi to zadanie dzieciom tematu wypracowania "Kto jest najbardziej wybitnym człowiekiem i dlaczego Lenin".
              • nick3 Re: Wulgarność i przemoc są owocami moralizmu. 06.11.06, 20:11
                To twój problem.

                Gwoli ciekawostki dodam, że dziś w podręcznikach podobnie sformułowane "tematy
                wypracowań" pojawiają się na temat Jana Pawła II. I nie są to podręczniki do
                religii.

                Też mam "uzasadnić"?:)))
                • z2006 Re: Wulgarność i przemoc są owocami moralizmu. 07.11.06, 11:36
                  nick3 napisał:

                  > To twój problem.
                  To ty nie jesteś wiarygodny.
                  >
                  > Gwoli ciekawostki dodam, że dziś w podręcznikach podobnie sformułowane "tematy
                  > wypracowań" pojawiają się na temat Jana Pawła II. I nie są to podręczniki do
                  > religii.
                  Mógłbyś zacytować jakiś temat?
                  • nick3 Re: Wulgarność i przemoc są owocami moralizmu. 07.11.06, 12:19
                    z2006 napisał:
                    > To ty nie jesteś wiarygodny.

                    Ani mi w głowie próbować być wiarygodnym dla inkwizycyjnego katofaszysty.
    • abba15 czy to co stęka ta Osęka to jest Judaszowa męka? 05.11.06, 17:27
      czy to co stęka ta Osęka
      to jest Judaszowa męka?
      • nick3 Głosujcie i przypomnijcie o tym znajomym!:) 05.11.06, 17:32
        nic więcej
        • jenna.jameson Re: Głosujcie i przypomnijcie o tym znajomym!:) 05.11.06, 18:03
          Tragiczny jest poziom forumowiczów, można Wami manipulować jak dziećmi w
          przedszkolu. A może szanowni państwo postawicie sobie kilka pytań, dla
          przykładu - dlaczego artykuł o takiej tematyce ukazuje się dokładnie teraz na
          tydzień przed wyborami i zaraz po ogłoszeniu "reformy" Giertycha?
          Dlaczego cała lewacka prasa nagle zaczęła pisać na te same tematy - np. GW,
          Przekrój?
          Co wynika z tego artykułu?
          Jakie były realia tamtej epoki?
          Czy uświadamiacie sobie jakie różnice zaszły w rozumieniu słowa "pornografia" i
          czy obecną pornografię chcielibyście dać własnym dzieciom - (nie zwracam się do
          faszystów lewackich, bo ci najchętniej usunęliby cos tak niepotrzebnego jak
          dzieci)?
          Kochani, nie dajcie traktować się jak śmieci, myślcie trochę samodzielnie.
          Dzięuję.
          • nick3 Re: Głosujcie i przypomnijcie o tym znajomym!:) 05.11.06, 18:24
            Droga pani od znaków zapytania!

            Czy przypominanie przed wyborami o pewnych - w końcu znanych - tematach
            jest "manipulacją" tylko dlatego, że może przynieść niemiłą prawicy mobilizację
            liberalnie myślących wyborców?

            Manipulacją to jest właśnie takie "szerokie" użycie słowa "manipulacja"!:)))

            Dość moheru.
            • adrem63 Re: Głosujcie i przypomnijcie o tym znajomym!:) 05.11.06, 20:10
              „Droga pani” wzięła Cię za zmanipulowanego co mnie trochę rozbawiło, bo wiem że
              sam starasz się spowodować „niemiłą prawicy mobilizację liberalnie myślących
              wyborców”.

              Problem w tym, że dzisiaj ci wyborcy mają inne priorytety niż promowanie
              erotyzmu i swobody obyczajowej, a straszenia faszyzmem nikt rozsądny się
              dzisiaj nie boi.
              To jest błędny sposób na zdobycie głosów wyborców.

              A mohery żyją i gorzałę piją :-) .
              • nick3 Re: Głosujcie i przypomnijcie o tym znajomym!:) 05.11.06, 20:59
                > straszenia faszyzmem nikt rozsądny się
                > dzisiaj nie boi.

                Liczę na nierozsądnych:)

                > Problem w tym, że dzisiaj ci wyborcy mają inne priorytety niż promowanie
                > erotyzmu i swobody obyczajowej

                Nie byłbym taki pewien. Trochę sobie "popromować" wyborca zawsze lubi:)
                • nick3 Re: Głosujcie i przypomnijcie o tym znajomym!:) 05.11.06, 21:10
                  A to jest śliczna insynuacja:

                  > To jest błędny sposób na zdobycie głosów wyborców.

                  Majstersztyk!:)
                  • adrem63 Re: Głosujcie i przypomnijcie o tym znajomym!:) 05.11.06, 21:40
                    nick3 napisał:

                    > A to jest śliczna insynuacja:
                    >
                    > > To jest błędny sposób na zdobycie głosów wyborców.
                    >
                    > Majstersztyk!:)

                    Między nami cynikami mówiąc, słowo insynuacja nie odzwierciedla
                    piękna aluzji. Majstersztyk już lepiej, chociaż to niemieckie słowo.
                    :-)




                • adrem63 Re: Głosujcie i przypomnijcie o tym znajomym!:) 05.11.06, 21:32
                  > > straszenia faszyzmem nikt rozsądny się
                  > > dzisiaj nie boi.

                  > Liczę na nierozsądnych:)

                  Tak też myślałem, lecz sądzę że się przeliczysz, bo oni mają już swoich
                  proroków.

                  > > Problem w tym, że dzisiaj ci wyborcy mają inne priorytety niż promowanie
                  > > erotyzmu i swobody obyczajowej

                  > Nie byłbym taki pewien. Trochę sobie "popromować" wyborca zawsze lubi:)

                  Niewątpliwie, ale wielu chyba już poza priorytetami :-),
                  do których jednak radzę wrócić.
                  • nick3 "Promocja człowieka":) 05.11.06, 22:00
                    Na wstępie: nie pracuję dla żadnej partii.

                    Sugerowanie między wierszami, że jestem żądnym władzy "lewakiem" jest
                    ułatwianiem sobie dyskusji.

                    Jeśli przekonuję współwyborców do głosowania na partie lewicowo-liberalne, to
                    jest to mój prywatny głos "oddolny" obywatela.

                    > > > straszenia faszyzmem nikt rozsądny się
                    > > > dzisiaj nie boi.

                    Kłopot w tym, że dokładnie tak samo mówił Goebbels w '33-cim. Faszyści robili
                    wszystko, żeby pokazać "rozsądnym", że pod ich rządami wszystko toczy się
                    normalnie, a oskarżanie NSDAP o nie wiadomo co to niesmaczna "histeria" (tak,
                    dokładnie tak mówili:).

                    > priorytetami :-),
                    > do których jednak radzę wrócić

                    Nie wiem, jako do kogo do mnie mówisz.

                    Okazuje się jednak, że "promowanie" wcale nie jest sprawą niezwiązaną
                    z "priorytetami".
                    (Skądinąd właśnie faszyzm wygrał na tym, że przekonał ludzi, że potrafi się
                    zająć "priorytetami" (tj. interesami robotników) w oddzieleniu od
                    zgubnego "promowania" (tj. wyzwolenia w sferze wartości))

                    Są naprawdę mocne racje, by sądzić, że społeczeństwo, w którym mają być
                    zrealizowane "priorytety", musi również zrealizować "homopromocję" ("promocję
                    człowieka":)

                    Trzeba zmienić mentalność. (Nie, nie żadna "inżynieria społeczna":) Samemu
                    trzeba ją zmienić.
                    • adrem63 Re: "Promocja człowieka":) 05.11.06, 22:40
                      Mogę uwierzyć we wszystko co napisałeś, możesz mnie także straszyć faszyzmem –
                      to mnie rozśmiesza.

                      Mówię do Ciebie jako do zwolennika pewnej opcji politycznej, który czynnie
                      angażuje się w agitację na rzecz tej opcji i w ten sposób staje się
                      współuczestnikiem tej akcji.
                      Nie ma w tym nic złego dopóki granice „przyzwoitej” manipulacji nie zostają
                      przekroczone.
                      Dlatego radzę używanie skutecznych i w miarę uczciwych środków.

                      Uznanie priorytetów nie oznacza zaprzeczenia promocji człowieka, a może z nią
                      harmonijnie współdziałać.

                      Myślę, że zamiast głosić imponderabilia powinniście(powinieneś) zastanowić się
                      nad tym co można zrobić dla ludzi.
                      • nick3 Re: "Promocja człowieka":) 05.11.06, 23:27
                        adrem63 napisał:
                        > Myślę, że zamiast głosić imponderabilia powinniście(powinieneś) zastanowić
                        się
                        > nad tym co można zrobić dla ludzi

                        "powinieneś" to właściwa wersja (nie: "powinniście") - uwierz mi, żyję w jednym
                        egzemplarzu:)

                        A ponadto, pouczanie rozmówcy nie jest zbyt uprzejme.

                        Uwzględnienie losu uboższej części społeczeństwa przy wyborze partii, na którą
                        zagłosujesz, jest naprawdę niebagatelnym elementem "zrobienia czegoś dla ludzi".
                        Sądzę, że gdyby dało się to przeliczyć - o wiele bardziej liczącym się niż
                        tydzień pracy w "Caritasie".

                        I ja właśnie będę starał się głosować na s e n s o w n e socjalne pomysły.

                        A ty?:)
                        • adrem63 Re: "Promocja człowieka":) 06.11.06, 11:09
                          > adrem63 napisał:
                          >> Myślę, że zamiast głosić imponderabilia powinniście(powinieneś) zastanowić
                          się
                          >> nad tym co można zrobić dla ludzi

                          >"powinieneś" to właściwa wersja (nie: "powinniście") - uwierz mi, żyję w
                          jednym
                          > egzemplarzu:)

                          > A ponadto, pouczanie rozmówcy nie jest zbyt uprzejme.

                          Używam zwykle słowa „radzę” i traktuj moje rzekome pouczenia jako doradzanie.


                          > Uwzględnienie losu uboższej części społeczeństwa przy wyborze partii, na
                          którą
                          > zagłosujesz, jest naprawdę niebagatelnym elementem "zrobienia czegoś dla
                          ludzi".
                          > Sądzę, że gdyby dało się to przeliczyć - o wiele bardziej liczącym się niż
                          > tydzień pracy w "Caritasie".

                          Zgoda, ale nie jestem pewny czy ta właściwa partia już istnieje lub czy jest
                          istotna.
                          Z Twoich dotychczasowych postów nie wynika jasno którą partię wybierasz więc
                          jeśli przyłączasz się do ogólnomedialnej nagonki przeciw PIS to może oznaczać,
                          że optujesz na rzecz neoliberałów z PO lub „Centrolewatywy”, co wydaje sie
                          nierozsądne.
                          Odwagi kolego, wyłóż karty na stół.

                          > I ja właśnie będę starał się głosować na s e n s o w n e socjalne pomysły.
                          > A ty?:)

                          Socjalne pomysły mają sens w sensownym otoczeniu, nie wtedy gdy gnije państwo.
                          Aby takie otoczenie zorganizować trzeba najpierw przywrócić praworządność.
                          Może to uczynić tylko odpowiednio silne państwo i determinacja uczciwych
                          polityków.
          • maruda.r Re: Głosujcie i przypomnijcie o tym znajomym!:) 06.11.06, 02:08
            jenna.jameson napisała:

            > Tragiczny jest poziom forumowiczów, można Wami manipulować jak dziećmi w
            > przedszkolu. A może szanowni państwo postawicie sobie kilka pytań, dla
            > przykładu - dlaczego artykuł o takiej tematyce ukazuje się dokładnie teraz na
            > tydzień przed wyborami i zaraz po ogłoszeniu "reformy" Giertycha?

            ************************************

            Twój post jest śmieszny. Ale tylko w jednym punkcie: użycia jako nicku
            pseudonimu czołowej pornogwiazdy. Wyglądasz, jak uszminkowany ksiądz, perorujący
            z ambony o źle makijażu.

            Co do rzekomej manipulacji. Nie pleć bzdur, bo tekst został opublikowany, jako
            kontra przeciwko bajdurzeniom Giertycha, który powoływał się na kanony
            szkolnictwa II RP. Dlaczego mamy się dać "manipulować" wyłącznie oświadczeniami
            Giertycha, którego polityczni antenacie osiągnęli w szkolnictwie II RP dość
            dwuznaczny sukces: wymusili wprowadzenie gett ławkowych m.in. dla młodzieży
            żydowskiej.

    • miruszka dzis wszsytko zrozumiałem 05.11.06, 21:50
      przeczytaj:
      www.republika.pl/fotomedia/michnik.html
    • maruda.r Bolszewizm zmysłów precz 06.11.06, 02:13
      W 1936 r. ks. Julian Piskorz, wychowawca młodzieży, pisał na łamach "Ateneum
      Kapłańskiego", jednego z najpoważniejszych pism katolickich: "... I dlatego
      seksualizm jest jedną z najpotworniejszych zbrodni społecznych. Mniejszą
      zbrodnię wobec ludzkości, państwa i narodu popełniają ci, którzy ludzi trują,
      dzieci mordują, wysadzają pociągi, zatruwają studnie, sprzedają nieprzyjacielowi
      plany strategiczne (...), niż propagatorzy seksualizmu i bojownicy nowej etyki
      rozpusty".

      ***********************************

      Dziś ksiądz Piskorz uważany byłby za niebezpiecznego psychopatę.

      • rs_gazeta_forum Re: Bolszewizm zmysłów precz 09.11.06, 23:24
        maruda.r napisał:
        > Dziś ksiądz Piskorz uważany byłby za niebezpiecznego psychopatę.

        Prowokujesz, prawda? Dobrze wiesz, że dziś ten pan byłby w komisji d/s
        wychowania młodzieży przy MEN.
    • maruda.r Boy - cierń w endeckiej dupie 06.11.06, 02:57

      Boy pisał na początku lat 30.: „Czy przeciętny ksiądz strzeże celibatu, czy nie,
      sprawa płci jest dla niego nieustającą obsesją, zboczeniem, chorobą. Przesłania
      mu cały świat. (...)

      ****************************************

      Dziś obsesja pogłębiła się i niejeden ksiądz zainteresowany jest szczegółami
      anatomicznymi współżycia w obrębie jednej płci. Dyskusje na tematy gejowskie nie
      są dziś prowadzone normalnie, właśnie za sprawą moherowych móżdżków. Nie da się
      dziś poważnie dyskutować na temat: adopcji, legalizacji związków, tolerancji czy
      też jej braku w związku z osobami o orientacji homoseksualnej, bo zawsze się
      trafi seksualny frustrat, dociekający, jak wygląda fizyczne współżycie gejów.
      Dotyczy to również polityków i dziennikarzy.

      Artykuł, będący odpowiedzią na postulat Giertycha, stawiającego za wzór model
      wychowania II RP, potwierdza głównie to, że rodzina Giertychów rzeczywiście
      zrezygnowała z ewolucji. I nie chce przyjąć do wiadomości nawet tej emancypacji,
      która się w międzywojniu dokonała.

      Do czego w końcu Giertychowie chcą wrócić? Może do średniowiecza? I znów porażka
      - wystarczy spojrzeć na stroje z epoki. Przesadnie wyeksponowane kobiece biodra,
      talie i biusty oraz faceci w rajstopkach z jajcami na wierzchu.


      Nie ma więc problemu? Ależ jest. Jest to jednak temat na dyskusję społeczną.
      Wewnątrz mniejszego czy większego środowiska, a nie załatwiania sprawy mało
      znaczącymi rozporządzeniami ministra. Czy istnieje nakaz przychodzenia na operę
      w stroju wieczorowym? Nie, ale taki jest zwyczaj. Więc sprawy eksponowania bądź
      nie, seksualności w szkołach należy pozostawić szkołom, uczniom, rodzicom. W
      imię samorządności, bo ona najlepiej działa, gdy jest razem budowana, a nie
      narzucana odgórnie przez tych czy tamtych onych.



      • siamlady Re: Boy - cierń w endeckiej dupie 06.11.06, 15:08
        Brawo marudo.
        Ich słówka mi uciechy
        Sprawiają nieraz mnóstwo,
        Lubię ich puste śmiechy
        I ducha ich ubóstwo.
    • charlesbovary No i co z tego? 06.11.06, 09:04
      Przeczytajcie (w dowolnych wojennych wspomnieniach, choćby w "W domu niewoli",
      B.Obertyńskiej) jak sobie to wychowane w "Ciemnogrodzie" pokolenie radziło w
      czasie wojny, zsyłek na Wschód, aresztowań, deportacji itp.

      He, he, he... Ciekaw ile procent z dzisiejszych uczniów wytrzymałoby psychicznie
      takie przeżycia.
      • maruda.r Re: No i co z tego? 06.11.06, 10:27
        charlesbovary napisała:

        > Przeczytajcie (w dowolnych wojennych wspomnieniach, choćby w "W domu niewoli",
        > B.Obertyńskiej) jak sobie to wychowane w "Ciemnogrodzie" pokolenie radziło w
        > czasie wojny, zsyłek na Wschód, aresztowań, deportacji itp.
        >
        > He, he, he... Ciekaw ile procent z dzisiejszych uczniów wytrzymałoby psychiczni
        > e
        > takie przeżycia.

        ************************************

        Pewnie tyle samo.

      • nick3 Niezłomni w łagrach? 06.11.06, 20:43
        Wiesz, charlesbovary, to już Von Papen na wiecach wyborczych NSDAP
        argumentował, że demokracja zmienia ludzi w tchórzy i "prowadzi do zaniku
        rozrodczości".

        Wcale nie jest oczywiste, że osobowość harmonijna i pozostająca w zgodzie ze
        swoim ciałem musi okazać się mniej odporna psychicznie w warunkach ciężkiej
        opresji niż tradycyjna, moralistyczna "osobowość poważna".

        Naprawdę myślę, że osobowość demokratyczna i harmonijna nie jest wcale
        takim "mięczakiem", jak sądzą ludzie pokroju Von Papena.

        Nawet jednak, gdyby np. talibowie rzeczywiście byli o wiele bardziej niezłomni
        w swoich postawach w sytuacji opresji i tortury od zachodnich Europejczyków w
        analogicznej sytuacji, nie jest to dla mnie żaden argument zachęcający do
        zostania talibem:)
    • amdrzej11 Bolszewizm zmysłów precz 06.11.06, 11:04
      gospodarka.gazeta.pl/gielda/1760371,49607.html?xxsp=57&okr=rr
      • nick3 Re: Bolszewizm zmysłów precz 06.11.06, 20:57
        Najlepszy czas, by kupować akcje.
    • martino Epilog 06.11.06, 23:56
      Nie żebym się chociaż w najmniejszym stopniu identyfikował z cytowanymi poglądami, ale gwoli uczciwości należy dodać epilog o moralności jednych i drugich.

      1. Główny bohater postępu Boy-Żeleński został sowieckim kolaborantem,
      2. Główny ideolog "Ciemnogrodu" Maksymilian Kolbe oddał życie za współwięźnia w Auschwitz.
      • nick3 Argument z Kolbego? 07.11.06, 00:37
        I tak jako człowieka bardziej cenię Boya (co złego zrobił rodakom jako
        kolaborant?), a Kolbe pozostanie dla mnie katofaszystą, choćby poświęcił życie
        nawet i za stu ludzi!

        Mówię to z poczuciem dużej pewności w moim sumieniu.

        W sumie co do praktycznych skutków lepsza jest religia, która wychowuje
        fanatyków poświęcających życie dla ocalania życia innym, a nie dla ich
        zabijania, jak w przypadku heroicznych ludzi Osamy ("Święty kocha Boga, życia
        mu nie szkoda":)

        Ale z tego wcale nie wynika, że adepci tej pierwszej mają na pewno coś lepszego
        w głowach niż ci drudzy.

        (Św. Pius V, papież, w czasach, gdy był inkwizytorem, rano pielęgnował
        ropiejące rany trędowatych, a po południu torturował heretyków. Jedno i drugie
        równie sumiennie, jedno i drugie z nadprzyrodzonej miłości.)

        Nie wynika.
        • z2006 Re: Argument z Kolbego? 07.11.06, 11:38
          www.mateusz.pl/ksiazki/js-pn/js-pn_54.htm
          • szadrach7 Poczytaj o inkwizycji więcej 07.11.06, 12:21
            Papież Marcin V w liście do Władysława Jagiełły nalegał: "Wiedz, że interesy
            Stolicy apostolskiej oraz twojej korony czynią powinnością exterminację Husytów.
            Pamiętaj, iż ci niepobożni ludzie ośmielają się proklamować zasady równości;
            utrzymują, że wszyscy chrześcijanie są braćmi, oraz że Bóg nie dał
            uprzywilejowanym ludziom prawa rządzenia narodami; twierdzą, że Chrystus
            przyszedł na ziemię, aby znieść niewolnictwo; wzywają lud do wolności, to jest
            do unicestwienia królów i kapłanów. Więc kiedy jeszcze jest czas zwróć swoje
            siły przeciwko Bohemii (Czechom); pal, masakruj, czyń pustkowia wszędzie, gdyż
            nic nie mogłoby być bardziej miłego Bogu lub też bardziej użytecznego dla sprawy
            królów, niż eksterminacja Husytów."
            • nick3 Re: Poczytaj o inkwizycji więcej 07.11.06, 13:16
              Wiesz, musisz mu "uzasadnić", że to w ogóle zostało napisane.
              Bo to może być dzieło spiskujących wrogów Kościoła.
              (Szatan dla zniszczenia Sług Prawdy już nie takich środków się imał:)))
              • z2006 Re: Poczytaj o inkwizycji więcej 09.11.06, 16:23
                nick3 napisał:

                > Bo to może być dzieło spiskujących wrogów Kościoła.
                Kto wie?
        • z2006 Re: Argument z Kolbego? 09.11.06, 16:25
          nick3 napisał:

          > Ale z tego wcale nie wynika, że adepci tej pierwszej mają na pewno coś lepszego w głowach niż ci drudzy.
          "Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich."
      • adrem63 Re: Epilog 07.11.06, 10:54
        Zanim się rzuci kamieniem „sowieckiego kolaboranta” warto jednak popatrzeć czym
        się rzuca, bo może się okazać, że to nie kamień tylko garstka piachu.
        Radzę przeczytać coś poważnego na temat pobytu Boya we Lwowie w latach 39-41.

        Porównanie tych bohaterów jest ciekawe, jednak nie prowadzi do jednoznaczności.
        Nie porównuje się bowiem jabłka z truskawką.
        Boy wybrał życie, uciekając przed jednym totalitaryzmem wpadł pod wpływ
        drugiego.
        Kolbe wybrał śmierć, wierząc w życie pozagrobowe ofiarował to doczesne swemu
        Bogu.
        Ocena moralna z tego punktu widzenia nie jest uprawniona.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka