Dodaj do ulubionych

Bojownicy wiary i niewiary

18.12.06, 20:05
Obawiam się, że artkuł autorki jest najlepszym przykładem na myślowego
zamętu, o którym Prof. Hołówka pisze, a przed zarzutem którego autorka
próbuje obronić "skromnie wierzących". Owszem, *zdarza się*, że "myślenie
świeckie" jest opierane na przesądach. Za to "myślenie religijne" po prostu
*jest* oparte na przesądach. Jest i być musi. Proszę zwrócić uwagę, że
w "myśleniu świeckim" (będę się trzymał rozróżnienia autorki) możliwa jest
krytyka z zewnątrz przyjmowanego systemu wartości. Za to jaka dyskusja będzie
możliwa w obrębie "myślenia religijnego" - gdy ktoś z rozbrajającą
szczerością wyzna, że pojęcie boga jest sprzeczne wewnętrznie, więc nie ma
najmniejszego sensu się nim posługiwać? Dodatkowo, o ile jestem sobie w
stanie wyobrazić sensowną dyskusję pomiędzy zwolennikami dwu teorii w
obrębie "myślenia świeckiego". Usłyszymy tutaj argumenty o zgodności z
doświadczeniem. To wyznawcy dwu różnych religii są skazani - w najlepszym
przypadku - na szczere spoglądanie sobie w oczy.
Obserwuj wątek
    • przemek05 A powyzszy tekst jest jakby zamowiona... 19.12.06, 01:23
      ...ilustracja tezy postawionej w ostatnim zdaniu artykulu:
      "Każdy, kto stawia mocną kropkę nad i, przestaje rzeczywistość odczytywać, lecz
      narzuca innym własną lekturę"

      Autor listu ma jakas wizje czlowieka wierzacego = bezmyslnego glupka, odbiera
      takiemu czlowiekowi prawo do dyskusji, nakazujac mu ograniczenie sie do
      patrzenia w oczy. Dziekuje bardzo, ale nie bede mu posluszny.

      Dalej, widzac sprzecznosci w koncepcji Boga, postuluje porzucenie tej
      koncepcji. A czemu jej nie naprawiac, nie usuwac sprzecznosci, zamiast odsylac
      cala koncepcje do lamusa? Bo autor sobie tego zyczy?
      Druga sprawa, teolodzy reprezentujacy rozne poglady jednak beda mieli o czym
      rozmawiac, nie ograniczajac sie do patrzenia w oczy. Moga np. badac spojnosc
      doktryn religijnych, modyfikowac je, usuwajac sprzeczne ze soba elementy. Czy
      niemoznosc odwolania sie do doswiadczenia dyskredytuje taka dzialalnosc? Jesli
      tak, to matematycy powinni podzielic los teologow (oni tez formuluja
      twierdzenia, opierajac sie na arbitralnie przyjetych aksjomatach), nie mowiac
      juz o filozofach.




Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka