rkita
18.12.06, 20:05
Obawiam się, że artkuł autorki jest najlepszym przykładem na myślowego
zamętu, o którym Prof. Hołówka pisze, a przed zarzutem którego autorka
próbuje obronić "skromnie wierzących". Owszem, *zdarza się*, że "myślenie
świeckie" jest opierane na przesądach. Za to "myślenie religijne" po prostu
*jest* oparte na przesądach. Jest i być musi. Proszę zwrócić uwagę, że
w "myśleniu świeckim" (będę się trzymał rozróżnienia autorki) możliwa jest
krytyka z zewnątrz przyjmowanego systemu wartości. Za to jaka dyskusja będzie
możliwa w obrębie "myślenia religijnego" - gdy ktoś z rozbrajającą
szczerością wyzna, że pojęcie boga jest sprzeczne wewnętrznie, więc nie ma
najmniejszego sensu się nim posługiwać? Dodatkowo, o ile jestem sobie w
stanie wyobrazić sensowną dyskusję pomiędzy zwolennikami dwu teorii w
obrębie "myślenia świeckiego". Usłyszymy tutaj argumenty o zgodności z
doświadczeniem. To wyznawcy dwu różnych religii są skazani - w najlepszym
przypadku - na szczere spoglądanie sobie w oczy.