wirmary Waldemar Łysiak, czyli baron Münchhausen IV RP 29.12.06, 11:28 Ponoć nie ma ludzi całkiem normalnych,dlaczego pisarze nie mieliby podlegac tej regule? Odpowiedz Link Zgłoś
barni70 Waldemar Łysiak, czyli baron Münchhausen IV RP 29.12.06, 11:34 Tekst Cuchnowskiego jak i on sam śmierdzi. Polemika z dziennikarskimi qrwiszonami jest bezcelowa. Myślę że dla całego waszego umoczonego towarzystwa jedna rzecz jest nie do zniesienia - nigdy książkowe wypociny waszego idola Adasia "w czapkę ..ego" nie zbliżą się nakładami czy poczytnością choćby minimalnie do poziomu, jaki z łatwością osiągają najsłabsze pozycje Łysiaka. Ale was to wkurza - czyż nie hi, hi, hi, hi, hi a ile się przy tym ludzi dowie o waszym qrestwie. Odpowiedz Link Zgłoś
jerzyk444 Re: Waldemar Łysiak, czyli baron Münchhausen IV R 29.12.06, 11:42 robaczku, sprawdź w encyklopedii (oczywiście komuszej i żydowskiej :), że takie książki Kościół Lewica Dialog, czy Między Panem i Plebanem osiągały nakłady takie jak tego zakompleksionego, kłamliwego oszołomoa i mitomana. Odpowiedz Link Zgłoś
barni70 Re: Waldemar Łysiak, czyli baron Münchhausen IV R 29.12.06, 12:04 "Słuchajcie no Czyżyk" Nakłady "majstersztyków" mistrza Adama podawane czy to przez encyklopedie, które np. nie posiadały hasła "Łysiak" czy zamieszczane w "obiektywnej" prasie jak za przeproszeniem "Wyborcza", w której rankingach popularności nie mieściły się książki Łysiaka są tyle prawdziwe co sondaże wykonywane na zlecenie Wyborczej. Książki Łysiaka wielokkrotnie wydawane i co rzadkie, pożyczane z rąk do rąk, gdzie jeden egzemplarz czytany był przez wiele osób, mają rzeczywisty odbiór na poziomie, o którym "wybitny pisarz Michnik" może tylko pomarzyć. Jeszcze jedna sprawa jest istotna - ilość reklam, ogłoszeń i medialnego skowytu zachecający do "połykania" dzieł przyjaciela generałów, była proporcjonalnie odwrotna do prezentowanego tam warsztatu pisarskiego, poziomu merytorycznego itp. Natomiast Łysiak w mediach - mówimy o okresie po 89r. nie istniał. Zresztą któż dziś pamięta, przywołuje, cytuje myśli i bon-moty waszego mistrza. A i coś z Weną u "Adasia" nieszczególnie, wyjałowił się czy co. No chyba że za dużo pije ale to podobno przy pisaniu pomaga. Życzę udanej lektury kolejnego tomu "Salonu" - myślę że znów będzie bestselerem. Odpowiedz Link Zgłoś
r306 I znow uragasz logice. 29.12.06, 12:58 Najpierw piszesz o nakladzie, a kiedy argument "naklad" jest zbijany (bardzo latwo), to zaczynasz mowic o rzeczach niemierzalnych, dyskredytujac jednoczesnie (na jakiej podstawie?), rzeczy mierzalne. Opamietaj sie chlopie, bo zaczne Cie podejrzewac o zycie w wirtualnej rzeczywistosci. Odpowiedz Link Zgłoś
barni70 Re: I znow uragasz logice. 29.12.06, 14:08 Po pierwsze można (jeżeli ktoś jest stawiany na piedestale i dużo może a chyba zgodzisz się ze mną, że po 89r. Michnik mógł bardzo dużo) wydrukować jakiś wypociny w nakładzie setek tys. egzemplarzy, które mają później 80 cz 90 % zwrotów, bo nikt tego nie chce czytać. A jeżeli weźmie się pod uwagę jaką akcją propagandową poprzedzone były wydania poszczególnych "Dzieł" Michnika, to pusty smiech ogarnia, gdy człowiek pomyśli jak żałosny był rzeczywisty a nie wirtualny odbiór tych pozycji, jak nieaktualne i zapomniane są te książki. Po drugie powtarzam, papier przyjmie każdą bzdurę, więc powoływanie się na ogromne nakłady "mistrza" Michnika zamieszczane w encyklopedii (swoją drogę wskaż mi tę encyklopedię) wiedząc jak łatwo w tym czasie fałszowano rzeczywistość (jeżeli chcesz dowody na fałszowanie rzeczywistości po 89r. to służę)jest mało wiarygodne. Ale jest prosta metoda. Proponuję przejść się do księgarni i poprosić księgarza żeby wymienił kilka tytułów największych "Dzieł" Michnika. Rozmawiałem w Krakowie z kilkoma i ich spojrzenie pełne politowania świadczy o wszystkim. Oczywiście pewnych rzeczy nie można zmierzyć, nie można dokladnie policzyć ile razy dana książka była rzeczywiście przeczytana, ale nerwowe reakcje w redakcji Wyborczej (zamieszczanie "demaskatorskiego" artykułu w świątecznym magazynie, poświęconego autorowi którego się przez lata przemilczało, czyli jak za dawnych lat przywalanie komu trzeba) świadczy o tym, że Michnikofile zdali sobie wreszcie sprawę, że treści przekazywane przez Łysiaka, w tak duzych nakładach są dla nich kompromitująco zabójcze, czego sobie i wszystkim w nowym 2007 roku życzę. Odpowiedz Link Zgłoś
funia81 Re: Waldemar Łysiak, czyli baron Münchhausen IV R 29.12.06, 13:45 Jedna uwaga: > Łysiak w mediach - mówimy o okresie po 89r. nie istniał. Bo Lysiak po 89 sie skonczyl. Teraz pisuje chlam godny troche lepiej otrzaskanego literacko Bubla. Leszka Bubla. Odpowiedz Link Zgłoś
puch4cz Re: Waldemar Łysiak, czyli baron Münchhausen IV R 29.12.06, 14:19 Jestes taki tepy czy tylko udajesz? Ah. Odpowiedz Link Zgłoś
aster5 Waldemar Łysiak, czyli baron Münchhausen IV RP 29.12.06, 11:54 Paradne są te antymichnikowskie posty - zawsze zgodnie z regułą "fakty nie zgadzają się ze mną?-tym gorzej dla faktów." A heroiczny kombatant Łysiak? - Zwykły zawistny gryzipiórek, który w "sprzyjających okolicznościach" popadł w samouwielbienie i zdaje mu się, że jego pisanina jest warta co najmniej Nobla. Odpowiedz Link Zgłoś
melisa-bb Re: Waldemar Łysiak, czyli baron Münchhausen IV R 29.12.06, 12:41 Cenię pana Łysiaka i żadne wredne publikacje w GW mi tego nie zabiorą. -Łączcie sie w głupocie będzie wam weselej.- "Mowę ten przywilej nasz, uczyniliśmy narzędziem pustej paplaniny, brzydoty i jadowitego klamstwa, na którym usiłujemy zbudować wielkośc człowieka"R.B. Odpowiedz Link Zgłoś
exdziewica Waldemar Łysiak, czyli baron Münchhausen IV RP 29.12.06, 12:50 Są publicyści i komentatorzy , którzy nie muszą nic pisać ani mówić. Wystarczy tylko aby po zadanym pytaniu czy temacie pokazali swoją gębę ww2.tvp.pl/images/2006/03/31/396329/img200.jpg a już wszyscy wiedzą co powiedzą. Są także gazety , które nie muszą nic pisać wystarczy podać swój tytuł a wszyscy wiedzą co napiszą. Odpowiedz Link Zgłoś
ksartan Czytam Łysiaka od 20 lat,zaraził mnie "Fletem z 29.12.06, 12:56 mandragory".Mam większość jego książek.Można powiedzieć,że jestem jego zagorzałym czytelnikiem.Ale prawdę powiedziawszy jego polityczne teksty zaczynają mnie nużyć,coraz więcej zauważam w nich autoreklamy. Odpowiedz Link Zgłoś
mariuszet Waldemar Łysiak, czyli baron Münchhausen IV RP 29.12.06, 13:01 Pamietam jak w latach 70tych popularny był Łysiak. Jego kombatanctwo to wytwór chorej wyobraźni. Zresztą miedzy geniuszem a szaleństwem często granica bardzo płynna. Jeśli do tego dochodzi chorobliwy antysemityzm i wybujała miłość własna to widać, że sławny pisarz dawno przekroczył te granicę. Dobrze,że GW przypomniała jego dokonania za PRL. Z tego co dzisaj robi to można wysnuć wniosek, że nienawiść, pogarda dla przecietnych ludzi i wybujałe ego wpędziły go w szleństwo, albo, że jest ruskim agentem. A moze jedno i drugie. Odpowiedz Link Zgłoś
majchrzakj Waldemar Łysiak, czyli baron Münchhausen IV RP 29.12.06, 13:49 a to ciekawostka, a moze pan Lysiak, jezeli wogole posiada jakies uczucia wyzsze, odbija sobie za czas, kiedy inni walczyli a on spijal smietanke. Nie czytam zarliwie ninawistnej "literatury" tego pana, ale znam takich, ktorzy spijaja jego slowa jak madrosci wielkie. pozdrawiam lubiacych siebie Ja>Maj Odpowiedz Link Zgłoś
gilford Waldemar Łysiak, czyli baron Münchhausen IV RP 29.12.06, 14:56 Jak to dobrze, ze wreszcie ktos napisal prawde o tym saskokepskim mitomanie. Mieszkancy starej Saskiej Kepy mieli i maja go za wyjatkowa gnide, bo znaja go na codzien. Powinien sie leczyc u najlepszych psychiatrow, bo po jego ostatniej ksiazce widac doskonale calkowite rozdwojenie jazni. Zapomnial biedaczek jakie to sukcesy odnosil za perelu i ile pieniedzy wtedy zarobil i jak sie z tym po Saskiej Kepie obnosil. Jedyne co mozna powiedziec to WSTYD, ze ktoz go jeszcze drukuje. Dziekuje GW za napisanie prawdy i szczerej prawdy. Maria Odpowiedz Link Zgłoś
barni70 Re: Wiesz gilford - zawiść jest ludzkim uczuciem. 29.12.06, 15:07 Wiesz gilford - zawiść jest ludzkim uczuciem. Widzę że ciebie dopadła, ale zamiast zazdrościć komuś kasy, rusz móżdżkiem jak by tu samej zarobić. Może by tak do Anglii - jednego frustrata mniej. Odpowiedz Link Zgłoś
peer2 Re: Wiesz gilford - zawiść jest ludzkim uczuciem. 29.12.06, 17:45 Ziemkiewicz napisał książkę o Michniku, niepochlebną. W łysiakowym Salonie i Kuroń, i Michnik pokazani są jako szwarccharaktery. Czy Łysiak i Ziemkiewicz to zawistnicy, zazdroszczący Michnikowi wpływów, popularności i kasy? Odpowiedz Link Zgłoś
xnw4 Re: Wiesz gilford - zawiść jest ludzkim uczuciem. 29.12.06, 18:08 W Anglii frustratow nie potrzebuja, moze raczej na jakas kanape. Odpowiedz Link Zgłoś
tucydydes Waldemar Łysiak, czyli baron Münchhausen IV RP 29.12.06, 15:31 IV RP?? A co to za kraj i gdzie się znajduje?? Odpowiedz Link Zgłoś
mosessex redaktor naczelny jakiej gazety uczył sie 29.12.06, 15:47 dziennikarstwa na gazetkach ściennych. dla ułatwienia jego inicjały to a.m z gestapy w. Odpowiedz Link Zgłoś
kzegarmistrz Waldemar Łysiak, czyli baron Münchhausen IV RP 29.12.06, 16:17 Niestety z dobrego pisarza Lysiak przepoczwarzyl sie w "szczekajacego psa" Pozowanie na niezlomnego zlonierza wolnosci moze wzbudzac no najwyzej politowanie by nie powiedziec zalosc.W latach 70/80 byl dla mojego pokolenia najjasniej swiecaca gwiazda na formamencie polskiej literatury wspolczesnej.Mijaly lata ,zawalilo sie osobiste zycie pisarza,zmienily sie czasy a on zaczal szczekac nie bardzo wiedizac juz na kogo i na co ,ot tak po prostu aby jeszcze mogl go ktos uslyszec.... Odpowiedz Link Zgłoś
abba15 Waldemar Łysiak - cierniem na UBeckich sumieniach? 29.12.06, 17:43 kzegarmistrz napisał: > Niestety z dobrego pisarza Lysiak przepoczwarzyl sie w "szczekajacego psa" Waldemar Łysiak - cierniem na UBeckich sumieniach? a czy te czerwone ścierwa to mają jakieś sumienia? Odpowiedz Link Zgłoś
iniesta Re: Waldemar Łysiak, czyli baron Münchhausen IV R 29.12.06, 17:31 Kurcze tak mi się podobał ten Teatr Telewizji, to się nazywało Perfidia czy jakoś tak. Talar grał fenomenalnie mafiozę renegata, no po prostu jako nastolatek byłem pod wrażeniem. Tylko dopiero teraz się dowiedziałem, że to wszystko było walką z komuną (ciekawe kiedy okaże się, że Stawka większa niż życie zawierała zakodowane sygnały na podziemia antykomunistycznego) :) Poza tym o co chodzi z tym strzelaniem do kubańskich doradców? Moje pytanie jest takie: z czego strzelał i czy trafił kogoś. Jak to mówi Kazik: wszyscy artyści to prostytutki. Ale Łysiak jest chyba burdelmamą ;) Być pieszczochem komuchów i narodowych socjalistów jednocześnie - to wymaga dobrego poślizgu i wyjątkowej giętkości (intelektualnej ofkors ;)) Odpowiedz Link Zgłoś
abba15 Waldemar Łysiak - solą UBowcom w oku!! 29.12.06, 17:33 Waldemar Łysiak - solą UBekom w oku i kit im w ucho tym sierściuchom Odpowiedz Link Zgłoś
archicon Waldemar Łysiak, czyli baron Münchhausen IV RP 29.12.06, 17:59 Łysiak jest architektem!! Ukończył stosowne studia i stał się wykładowcą z doktoratem. Znany powszechnie z działalności wydawniczej nie zaprzestał działalności zawodowej wydając również książki o F.L. Wrighcie- ikonie amerykańskiego modernizmu. Zaiste renesansowy człowiek o DUŻEJ znajomości historii i wielkim szacunku dla niej. W swych ocenach na pewno szczery bo wielokrotnie szczerze mylący się co do oceny intencji np. Napoleona wobec Polski. Taką samą pomyłką jest ocena wszechmocy Służb Specjalnych en mass, a nie tylko PRL. Cecha charakterystyczna dla ludzi wychowanych w totalitaryzmie. Znam wiele książek tego autora i będę dalej je czytał z wielką przyjemnością nie czerpiąc z nich broń Boże źródłowej wiedzy historycznej, podobnie jak nie można jej czerpać z książek Sienkiewicza. Taki sam rodzaj literatury opartej jedynie dość luźno na faktach jest obecnie coraz modniejszy na Zachodzie i w Stanach, za co również chwała autorowi. A polityka "to w krysztale pomyje" o czym wiemy od Witkacego. Odpowiedz Link Zgłoś
obserwatore77 Gazeta Wyborcza troszczy się o cerkwie w Macedonii 29.12.06, 22:29 to bardzo dobra wiadomość ciekawe kiedy zatroszczy się o cerkwie w Kosowie tam bojownicy o większe prawa wysadzają je w powietrze... a kiedy w Macedonii islamiści wysadzali cerkiew w Lesok GW o tym nie pisało no ale może teraz po historii z Panem Łysiakiem w Prilepie Gazeta będzię piętnować bezczeszczenie świątyń chrześcijańskich na Bałkanach... Odpowiedz Link Zgłoś
ewusia94 Re: Waldemar Łysiak, czyli baron Münchhausen IV R 30.12.06, 00:51 Pod koniec lat 80-tych jako studentka Wydziału Architektury PW widywałam pana Łysiaka osobiście. Prowadził wykłady z czegoś, co nazywało się Historia Kultury i Cywilizacji (czy jakoś tak). Dlaczego z "czegoś"? Mówił barwnie i ciekawie ale to, co miał nam do powiedzenia, nie miało wiele wspólnego z historią ani cywilizacją. Był to pewien dość luźny zbiór wiadomości na tematy różne, uzupełniony błyskotliwymi interpretacjami w stylu spiskowej teorii dziejów. Części z podanych faktów nie udało mi się do tej pory potwierdzić w jakichkolwiek źródłach książkowych i internetowych. Ponoć tak miało być - bo nasz wykładowca sam przyznawał się do tego, że przekazuje nam wiedzę ukrytą z różnych powodów przez historyków. Był pysznym i nieprawdopodobnie aroganckim człowiekiem, przekonanym o swojej wszechwiedzy. My (studenci) nie znosiliśmy go - widzieliśmy w nim chama, u którego sukces i kaska spowodowały nieodwracalne zmiany w mózgu. Musieliśmy chodzić na jego wykłady, gdyż sprawdzał obecność(!) i wkuwać przekazywane przez niego teorie do egzaminu. Były to czasy, gdy na naszej uczelni byliśmy pełni podziwu dla działających przeciw systemowi komunistycznemu - ale pan Łysiak nie miał z tym nic wspólnego! Byliśmy przekonani, że władze uczelni tolerują go tylko ze względu na popularność i to, że podoba się tejże (komunistycznej) władzy. Odpowiedz Link Zgłoś
advancem Waldemar Łysiak, czyli baron Münchhausen IV RP 30.12.06, 01:58 Brawo Panie Czuchnowski! Pioro ma pan dobre choc wiadomosci nie zawsze! Poddam Panu temat na nastepny felieton. Jak to sie stalo , ze ten kryminalny Michnik, biedny, torturowany, bity itd wybitny czlowiek stworzyl, jak Bog z niczego GW,i cale to medialne krolestwo. Wielokrotnie zadawalem to pytanie i nigdy nie dostalem odpowiedzi.Czyzby siedzac w wiezieniu pomiedzy torturami zalatwial jakis wielce zyskowne interesy? Ludzie honoru typu Jaruzelski, Kiszczak a nawet Michnik wywalili mnie z kraju moich ojcow, ale czasami tak jestlepiej bo do dzis wim co to honor i ojczyzna. DO WSZYSTKICH!!!!!!!!! Uwazajcie nie dokuczajcie Michnikowi bo jeszcze ucieknie z grupa honoru do Izraela i co wtedy? Polska kultura straci cos czego nie bedzie mogl zastapic podziwiany Lysiak. I be back! Marius21 Odpowiedz Link Zgłoś
abba15 Waldemar Łysiak, czli pies na czerwonoróżowe gnidy 30.12.06, 10:12 advancem napisał: > Uwazajcie nie dokuczajcie Michnikowi bo jeszcze ucieknie z grupa honoru do > Izraela i co wtedy? Polska kultura straci cos czego nie bedzie mogl zastapic > podziwiany Lysiak. I be back! Marius21 niech toto nie czeka a niech sobie ucieka miejsce każdego buca jest w tych kibucach Odpowiedz Link Zgłoś
wiiit Waldemar Łysiak, czyli baron Münchhausen IV RP 30.12.06, 02:11 gratuluje baronowi IVrp robic szmalec na takich tematach ze tez ja nigdy nie moge wpasc na taki pomysl zeby byc .w..i. Odpowiedz Link Zgłoś
kokoten Waldemar Łysiak, czyli baron Münchhausen IV RP 30.12.06, 22:02 Czytałem pierwszy "Salon" i na pewno już drugiego nie kupię. Ale dziw, że ludziska wierzą we wszystko, co ten pan napisze. Pisze zaś ze swadą i pewnością siebie, frazy płyną gładko , jak u rasowego grafomana. Trzeba wszakże przyznać , że pracę odwalił rzetelną , tyle cytatów, przede wszystkim z samego siebie. Ta książka to kliniczny przykład gościa przekonanego o wszechogarniajacym spisku. A już myślałem, że spiskowa teoria dziejów odeszła do lamusa. Odpowiedz Link Zgłoś
czesio48 Waldemar Łysiak, czyli baron Münchhausen IV RP 31.12.06, 17:17 ŁYSIAK jest wielki, pisze prawdę a ta w oczy kole. Odpowiedz Link Zgłoś
mateuszwierzbicki Re: Waldemar Łysiak, czyli baron Münchhausen IV R 01.01.07, 14:58 Oj wielki, ta jego wielkość nas maluczkich poraża, my niegodni zrozumieć głębi myśli Mistrza. Waldemar Ł. był tak odważny w czasach PRL-u, że nawet miniaturowy ryngraf z Piłsudskim sobie na ścianie w mieszkaniu powiesił. Wiem, bo sam o tym w latach 90-tych w telewizorze mówił. A na pewno za takie coś kara śmierci wtedy groziła. Wyobrażam sobie, jaki dumny musiał wtedy po ulicach chodzić i śmiać się w twarz Gierkowi, kiedy w telewizji Sczepańskiego był gwiazdą pierwszej wielkości. No Walenrod normalnie, chyba jego miał na myśli Mickiewicz. A teraz do wyznawców Łysiaka: problem w tyutułowym artykule nie dotyczy przeciez jakości pisarstwa Łysiaka z okresu PRL-u, tylko przypisywaniu sobie przez bohatera artykułu wyimaginowanych zasług w walce z komunizmem. Przeciez to proste jak konstrukcja cepa. O czym tu dyskutować. Odpowiedz Link Zgłoś
rex29 Waldemar Łysiak, czyli baron Münchhausen IV RP 02.01.07, 01:49 Guys, If any of these assholes who dares to smear Waldek did 1% of WL did when he did it we would have free country 20 years before it really happened. Is it perhaps that those, who all off a sudden, try to fix WL are the ones who never sold a book, they never have guts to do anything in their f. lives when there was risk involved. Anyway WL is one of the greatest assets this country ever had. So enjoy it - do not destroy it! Regards Jerry Chlebowski Ps: Can you put Canada in your roster? Odpowiedz Link Zgłoś
joella.r a co konkretnie robił? jak walczył z systemem? 02.01.07, 11:37 możesz powiedzieć? w jaki sposób narazał życie? I jeśli Łysiak jest tak cennym dobrem, to dlaczego jego bogaty dorobek nie jest tłumaczony? Czemu nie jest sławny na całym świecie jako bojownik o wolność i jako pisarz? i dlaczego kryjesz się za angielszczyzną? Odpowiedz Link Zgłoś
janjas2 Poczytaj! 04.01.07, 09:54 Widzisz, nic zupełnie nie wiesz o Łysiaku. Pytasz się "dlaczego nie jest sławny" - ponieważ on cały ten "świat", który według Ciebie miałby mu przyznać pokojową nagrodę Nobla, bardzo krytykuje i piszę o nim same niepochlebne rzeczy. Muszę przyznać, że bardzo trafnie to robi. "Dlaczego jego bogaty dorobek nie jest tłumaczony" - j.w. Poczytaj najpierw Łysiaka, żebyś nie musiała pytać o rzeczy oczywiste. Odpowiedz Link Zgłoś
joella.r większość noblistów krytykuje świat, ale 04.01.07, 11:22 robią to w lepszym stylu Przeczytałam "Asfaltowy saloon" i rozumiem, dlaczego Ł. nie jest sławnym noblistą to łatwe w odbiorze czytadło Zabawny argument - krytykuje świat i dlatego nie jest tłumaczony Na świecie takiej krytyki jest mnóstwo Odpowiedz Link Zgłoś
i4y Znowu pomyłka... 02.01.07, 12:18 Po raz kolejny chyba mylimy w tym kraju twórczość i jej Twórcę. "Wychowałem się" między innymi na "MW", "Asfaltowym saloonie", "Szachiście" i wszystkich innych książkach Łysiaka wydanych do 1989r. "Flet z Mandragory" to dla mnie w dalszym ciągu jedna z bardzo ważnych książek. Mam jednak wrażenie że jak w przypadku wielu innych twórców, swoboda wypowiedzi i możliwość mówienia "wprost" zaszkodziła stylowi pana Waldemara. Tam gdzie trzeba było znajdować odległe analogie, mrugać okiem, grać szaradą jego twórczość nabierała pewnego uniwersalizmu który przemawia do mnie do tej pory, nawet jeśli urzekająca erudycja czasami ucieka od rzetelności naukowej :) Niestety po 1989 roku zostały już w książkach Łysiaka tylko nużące wykłady osobistych pasji i fobii drażniące dosłownością nazwisk, sytuacji, kontekstów... Autora osobiście nie znam ale nawet gdybym znał to przez wiele lat stykając się za sceną z bardzo znanymi artystami nauczyłem się nie oceniać ich dorobku artystycznego przez pryzmat ich osobowości - ze zbyt dużej ilości pięknych muzycznych rzeczy musiałbym zrezygnować ;) W przypadku pana Waldemara niestety straciłem ulubionego autora bo w miejsce sztuki zaczął sprzedawać poglądy a z nimi w większości się nie zgadzam. Szkoda, ale jakieś ładne wydanie bibliofilskie "MW" na przykład chętnie jeszcze nabędę nawet gdyby jego poglądy stały się jeszcze bardziej skrajne. Bo skoro moja ulubioną książką jest "Mistrz i Małgorzata" człowieka które nienawidził Polski i Polaków to czemu mam nie czytać Polaka który kiedyś pisał tak poruszająco... choćby i czasami teraz bredził ;) Odpowiedz Link Zgłoś
bubba49 Waldemar Łysiak, czyli baron Münchhausen IV RP 03.01.07, 18:15 A ja muszę się przyznac,słyszałem o łysiaku ale nie czytałem mimo że ówczesna prasa sie nim to, znaczy łysiakiem zachwycala,może dlatego?. Odpowiedz Link Zgłoś
piotr.lada Waldemar Łysiak superstar 21.01.07, 04:13 Kiedys wszystkie redakcje w Polsce solidarnie odrzucily wyjatkowo jadowite anty- semickie wynurzenia Waldemara Lysiaka zawarte w eseju “Ze mnie tak nienawidzisz”. Glowne motto tego malo znanego w Polsce eseju zawieralo sie w twierdzeniu, ze Zydzi nienawidza Polakow ze zwyklej zlosci, bo wielu z nich nie moglo sobie samemu poradzic i musialo korzystac w czasie wojny z pomocy pogardzanych wczesniej Polakow. Dla wytlumaczenia jakos tego psychologicznego lamanca Lysiak podpieral sie wyszperanym gdzies ironicznym powiedzeniem: “Coz uczynilem ci dobrego, ze mnie tak nienawidzisz”. Lysiak proponowal Zydom, zeby pretensje o holokaust mieli sami do siebie, no bo najwazniejsi oprawcy hitlerowscy, to nic innego tylko … Zydzi. Palal wiec swietym oburzeniem, ze co niektorzy Zydzi smieja miec jakies pretensje do Polakow, narodu przeciez “niepokalanego”. Zeby lepiej podjudzic polskich czytelnikow Lysiak cytowal niby oryginalne wypowiedzi Zydow, klamliwie jednak poprzekrecane w typowym dla Lysiaka stylu. Jesli na przyklad pewna zydowska historyczka z Sydney pisala kiedys o tym, ze wielu Zydow zapamietalo “mordercze intencje” niektorych Polakow, to Lysiak sprytnie przekrecil jej wypowiedz na oskarzenie calego polskiego narodu o masowe mordy na Zydach. Te Lysiakowe klamstwa byly bardzo prymitywne, ale polscy czytelnicy w Australii dali sie latwo na nie nabrac. Bylo to jeszcze przed publikacja “Sasiadow”, czyli malo kto zdawal sobie sprawe z tego, ze Zydzi naprawde maja zupelnie inna pamiec historyczna z czasow wojny niz Polacy. Te Lysiakowe “rewelacje” spodobaly sie wiec duzej czesci australijskiej Polonii, czytelnikom “Tygodnika Polskiego”, ktory esej Lysiaka opublikowal dla podkrecenia sprzedazy upadajacego periodyka. Inne zdanie na ten temat mieli jednak polscy Zydzi, ktorzy ten tygodnik tez czytali. Wybuchla spora awantura, szczegolnie po tym jak “The Australian Jewish News” opublikowal streszczenie Lysiakowego eseju oraz wywiad z redaktorem “Tygodnika Polskiego” Michalem Filkiem, ktory bronil Lysiaka, jako jakoby wielkiego pisarza i autorytetu w sprawach polsko-zydowskich. Redakcja “The Australian Jewish News” oglosila w tej sytuacji apel do spolecznosci zydowskiej o nadsylanie protestow w tej sprawie z zamiarem naglosnienia tej sprawy w Australii. Wkrotce dowiedzialem sie, ze esej Lysiaka jest tlumaczony na angielski z zamiarem rozeslania go wraz z odpowiednimi wyjasnieniami i komentarzami do poslow i senatorow w australijskim parlamencie. Napisalem wowczas list do “The Australian Jewish News”, w ktorym otwarcie nazwalem redaktora “Tygodnika Polskiego” Michala Filka prowokatorem, swiadomie publikujacym klamstwa Lysiaka w celu wywolania nienawisci rasowej w obydwu naszych spolecznosciach. Apelowalem do “The Australian Jewish News” o wstrzymanie akcji przeciwko “Tygodnikowi”, gdyz jedynym wlasciwym sposobem na rozwiazanie takiego problemu jest oddanie sprawy w rece organow scigania, a nie rozpetywanie wojny w gazetach. Wyrazilem jednoczesnie przekonanie, ze w tym przypadku da sie udowodnic, ze redaktor “Tygodnika Polskiego” drukowal klamstwa Lysiaka w pelni swiadomy, ze sa to klamstwa i ze podjalem kroki prawne, aby to przestepstwo we wlasciwy sposob rozliczyc. “The Australian Jewish News” pod naciskiem kilku zyczliwych nam Zydow opublikowal obszerne fragmenty mojego listu i natychmiast zamilkl w tej sprawie. Nie opublikowano tam potem zadnego listu protestacyjnego, zadnego ataku, co bylo dla nas prawdziwym blogoslawienstwem. Rozpowszechnienie tekstu Lysiaka wsrod australijskich parlamentarzystow w celu wywolania ogolnonarodowej debaty udalo mi sie powstrzymac dzieki temu, ze wykazalem razace bledy w jego angielskim tlumaczeniu. Przekonalem wowczas dzialaczy Ligi Przeciw Znieslawieniu, ktorzy te akcje przygotowywali, zeby raczej skoncentrowali sie na wyciszaniu roznych ekstremistow w spolecznosci zydowskiej, bo wypisuja bzdurne listy do australijskiej prasy, w sytuacji kiedy “The Australian Jewish News” nie chce drukowac ich wypowiedzi. Pokazalem im przyklady. Zgodzili sie, tym bardziej, ze zauwazyli z jaka furia redaktor “Tygodnika Polskiego” zaatakowal sygnatariuszy listu protestujacego przeciwko jego polityce redakcyjnej. Wsrod trzynastki, ktora podpisala ten list znalezli sie wieloletni dzialacze Polonii australijskiej oraz tak znane osobistosci jak chociazby prof. Jerzy Zubrzycki, znany w Australii pod przydomkiem “ojca australijskiej wielokulturowosci”. To jak potraktowano tych ludzi na lamach “Tygodnika Polskiego”, jak probowano zadac im tam smierc moralna, jak ich potem poniewierano przy kazdej nadarzajacej sie sposobnosci, to jest obszerny temat na inna okazje. Material dowodowy w sprawie klamstw Lysiaka i dowod na to, ze redaktor Michal Filek wiedzial doskonale, ze Lysiak klamie oddalem do Australijskiej Komisji Praw Czlowieka, ktora natychmiast zajela sie sprawa, bo ogloszenie przez Lysiaka, ze Zydzi sami sobie urzadzili holokaust bylo dla niej cokolwiek szokujace. Dowod na to, ze Filek musial wiedziec, ze Lysiak klamie polegal na tym, ze Filek wczesniej klamal w jednym ze swoich artykulow w tej samej sprawie co Lysiak, ale klamal zupelnie inaczej niz Lysiak. :-) Komisja Praw Czlowieka nie mogla rozpatrzyc mojej skargi ze wzgledow formalnych: nie jestem Zydem, wiec obrazliwy artykul Lysiaka nie dotyczyl mnie bezposrednio. Zajela sie nia jednak kiedy te sama skarge zlozyl moj znajomy, ktory mial juz “wlasciwe” pochodzenie. Sprawa toczyla sie pare lat. Michal Filek na wezwanie Komisji Praw Czlowieka sie nie stawil. Zrezygnowal ze stanowiska i wyjechal z Australii do Polski na kilka dni przed przesluchaniem. Zmienil sie redaktor, zmienila polityka redakcyjna, moj znajomy zgodzil sie wiec na to, zeby redakcja “Tygodnika Polskiego” zamiescila na swoich lamach list z przeprosinami za publikacje eseju Lysiaka, bez zadnych innych konsekwencji. Nie dziwie sie wiec Lysiakowi, ze cierpi na zalamania nerwowe. Budowanie kariery na plagiatach, na fantazjach sprzedawanych jako prawda historyczna, na mitomanii i narcyzmie to takie samo kuglarstwo, jak to ktore wytyka innym. Piotr Lada Melbourne, Australia Odpowiedz Link Zgłoś