Dodaj do ulubionych

Smutni nastoletni

26.01.07, 12:13
Wcześniej były też badania psychologów z UG(m.in. prof.H.Jaklewicz) na temat
depresji wśród gimnazjalistów i licealistów, na dużej próbie ok.3000 uczniów.
Wyniki były podobnie pesymistyczne i zatrważające.
Młodym(ponizej 24go r.ż) ludziom w Polsce stawia się bardzo ambitne i wysokie
pod każdym względem(społecznym, politycznym, moralnym, ekonomicznym i
naukowym) wymagania. Często są to oczekiwania rodziców, czasem szkoły i
polityków w imię jakiegoś narodowej potrzeby czy mitu. Wśród moich kolegów i
koleżanek-rodziców nastoletnich dzieci obecne są marzenia o spektakularnej i
błyskawicznej karierze swojej pociechy: w wieku 20 lat przeczytane wszystkie
książki, przesłuchane płyty, biegle 2 języki obce, wyrobiony pogląd na
filozofię Kanta czy Hegla(choć rodzice o takowych nie słyszeli), umiejętności
taneczne Freda Astera i bezbłędna zdolność całkowania, co w efekcie da
możliwość zostania przynajmniej radnym lub prezesem czegoś tam.Dla większości
tych rodziców 3+ z matematyki czy polskiego jest dramatem, a co najmniej
przyczynkiem do wizyty u psychologa.
Trochę mnie to nie dziwi u wygłodniałych sukcesu rodaków, bo jakoś
zapomniano, że wytrwalość w pracy, cierpliwość, sumienność są równie ważne
jak spektakularny sukces czy sciskanie ręki prezydenta.
Tym bardziej gdy obserwuje się takie błyskawiczne kariery jak pana
Ciesiołkiewicza czy pana Skrzypka.
Obserwuj wątek
    • b-a-lau Smutni nastoletni 28.01.07, 10:50
      Ja trochę nie rozumię dlaczego nastolatkowe cierpią tak bardzo na depresję.
      Ja miałam taką biografię iż do tej pory nie spotkałam nikogo z podobnymi
      przeżyciami:
      - śmierć całej rodziny w wypadku samochodowym(1r.ż)
      - ciotka 80 lat do 5 roku życia wychowywała mnie, póki nie zmarła
      - 5 lat domu dziecka
      - Znana rodzina w mieście adoptowali mnie
      - znencanie się w podstawówce ( ścierwo z domu dziecka)
      - poniżanie w liceum zorganizowane przez wychowawczynie (Ktoś po domu dziecka
      nie może mieć maturę) Skończyło się sądem za znęcanie się
      - Znajomi i sąsiedzi którzy nie mogli pojąć jak śmieć z domu dziecka może być
      tak zdolny i piąć się do góry
      - Śmierć drugiej rodziny
      - Ja jestem panna mam dwa fakultety (dzienne i zaoczne studia) i 33 lata.
      - Dużo zła doznałam od ludzi Jestem dumna agnostyczką
      Potrzebowałam wiele lat, aby sobie samemu pomóc.Nie jestem z kamienia, miałam
      objawy depresji. Zapewniam żadna religia mi nie pomogła w osiągnięciu równowagi
      psychicznej i radości życia.
      Aby mieć depresję trzeba mieć powód życiowy np: śmierć tragedia kalectwo itp
      Wówczas tych ludzi jest mi żal i pomogę im, jeśli mam możliwości Jeżeli ktoś ma
      rodzine (zapracowanych rodziców) rodzeństwo ciocie itp. Mimo to choruje na
      depresję, to znaczy że ma słabe geny lub jest egzaltowany egocentryk. Popełni
      samobójstwo to trudno mówi się, przynajmniej swoje trefne geny nie przekaze
      dalej. W świecie przyrody jest miejsce tylko dla silnych. Trzeba pomagać tylko
      tym którzy nie są winni swego nieszczęścia . Gdy da się im wędkę to rybkę sami
      sobie złowią. Reszta niech idzie w ka..ł.
      • wiktoriaka Re: Smutni nastoletni 28.01.07, 11:05
        b-a-lau napisała:

        > Aby mieć depresję trzeba mieć powód życiowy np: śmierć tragedia kalectwo itp
        > Wówczas tych ludzi jest mi żal i pomogę im, jeśli mam możliwości Jeżeli ktoś ma
        > rodzine (zapracowanych rodziców) rodzeństwo ciocie itp. Mimo to choruje na
        > depresję, to znaczy że ma słabe geny lub jest egzaltowany egocentryk. Popełni
        > samobójstwo to trudno mówi się, przynajmniej swoje trefne geny nie przekaze
        > dalej. W świecie przyrody jest miejsce tylko dla silnych. Trzeba pomagać tylko
        > tym którzy nie są winni swego nieszczęścia . Gdy da się im wędkę to rybkę sami
        > sobie złowią. Reszta niech idzie w ka..ł.

        A czy ktoś winny jest temu, że ma geny takie, a nie inne? A jeżeli jest
        niewidomy, albo głuchy to należy mu pomagać czy "..niech idzie w ka..ł"?
        • b-a-lau Re: Smutni nastoletni 28.01.07, 16:24
          Pani wiktoriak Ja pracuję z głuchymi i z osobami upośledzonymi umysłowo, oraz
          też z niewidomymi. Ja wyraźnie powiedziałam że pomagam tym który nie są winni
          swojego nieszczęścia!!!! A nie zaprzeczę iż nie mam litości dla frajerów.
          Może dlatego iż każdy inny przy mojej biografii już dawno trzy razy by się
          powiesił.
          Zgadzam się z tymi którzy twierdzą iż rodzice mają wygórowane ambicje względzem
          swoich pociech. Nie zdajecie sobie sprawę jakie wygórowane ambicje mają rodzice
          adopcyjni lub zastępczy względem swoich dzieci przysposobionych. Oni się nie
          piep....ą nie spełnia dzieciak warunków narzuconych przez rodziców to
          wypier.... spowrotem do domu dziecka. Ja to uniknęłam zapewniam nie ma tu nic z
          miłości i sentymentów. A mimo to ich kochałam.
          • jvenables14 Juz sie tak nie przechwalaj swoim życiorysem. 28.01.07, 17:28
            To tak jak z przeziębieniem, jak ktoś caly czas siedzi w cieple to go
            najmniejszy mroz zwali z nog. Jeśli ktoś się hartuje na mrozie to i -40 go nie
            ruszy. Tak samo jest z kimś kto wychodzi spod klosza ochronnego i spotyka się
            ze światem. Może tego nie wytrzymać. Tak jest zawsze jak ma się nadopiekuńczych
            rodzicow i zbyt szczęśliwy dom. Nieszczęścia natomiast hartują i uodporniają.
            Jesteś niby taka mądra i doświadczona a prostych rzeczy nie potrafisz zrozumieć.
            • swistak336 Na depresję się choruje i zaraża - jak na grypę 28.01.07, 20:56
              W zasadzie przyczyny są błahe. Nie potrzeba wielkiej tragedii, czasem nie wiadomo wręcz dlaczego ktoś ją ma. Wiadomo tylko, że TO szerzy się jak zaraza. Prawie jak grypa - smutni ludzie w smutnej szkole o szarych murach, znerwicowanych nieopłaconych nauczycielach, żyjący pod presją ciągłej wizji klasówki, sprawdzianu egzaminu lub powszechnego wyzywania od matołów w sali lekcyjnej, przed całą klasą. Jednocześnie żyjący wśród ludzi wiecznie zdenerwowanych, agresywnych, wybuchających i używających wobec siebie nawzajem przemocy. Tak - w szkołach stmosfera jest zła. Nie ma wspólnoty w klasie, jedynie grupki warszących na siebie, podgryzających się wzajemnie, a często bijących nastolatków...
              • flash3r Re: Na depresję się choruje i zaraża - jak na gry 29.01.07, 00:46
                Każdy mierzy swoją miarką. Ktoś przeżywa tragedię bo stracił rodziców, ktoś inny
                dlatego, że pochodzi z patologicznej rodziny, a jeszcze ktoś inny nie jest
                akceptowany przez rówieśników.

                Pomniejszanie i bagatelizowanie tragedii kogoś dlatego, że nie doświadczył
                czegoś takiego jak "ja", jest jedną z przyczyn takiego rozprzestrzenienia się
                zjawiska. Wytłumaczcie 10 letniemu dzieciakowi który boi się sam wracać do domu
                (byłem świadkiem takich sytuacji w podstawówce), że "nie masz co narzekać bo moi
                rodzice pili", "bo ja nie miałem tego co ty", "bo inni mają jeszcze gorzej".

                Każdy przeżywa swoje osobiste tragedie i nie ma sensu się licytować


                • 4g63 Re: Na depresję się choruje i zaraża - jak na gry 29.01.07, 10:32
                  dokładnie, wszystko jest kwestią punktu widzenia, osobistych przeżyć,
                  środowiska, otocznia, nabytych cech, odporności, sposobu postrzegania. Każdy ma
                  swój świat i w jego realiach pewne rzeczy jeśli są tragedią, to trzeba pomóc, a
                  nie mówić, że dzieci w afryce umierają z głodu. Pomoc też powinna być sensowna,
                  większość z tych problemów to wina rodziców i sposobu wychowania, a nie niechęci
                  tych ludzi.
                • znajomy_jennifer_lopez Depresją chorobą XXI w w Polsce 29.01.07, 10:46
                  To dopiero sie zaczyna, i nie dotyczy tylko 10-19 latków ale i 25-35 latków a wynika ze zmiany stylu życia i wolnej gospodarki:
                  - migracja (np do dużych miast) - jednym to pasuje ale niektorzy nie potrafią sie łatwo adaptować, nie ma np domów wielopokoleniowych gdzie kobieta (i facet też też!) nauczy sie jak wychowywać dziecko - potem dobrzy ludzie a wychowują takie potworki jak z "Supernianii"TVN
                  - praca kariera - nie ma czasu na dzieci itp
                  - konsupcjonizm w miejsce katolicyzmu. Patrząc na to co robi KK trudno zachować wiarę w Boga (widzisz i nie grzmisz?), niestety konsupcjonizm w PL póki co nie pozwala chocby częsciowo "poprawić sobie nastroju" bo zarabiajac kilkaset euro stac Cie na wegetację
                  - moda na singli. Poprzedni system (kobieta musi wyjść za mąż przed 30r życia żeby nie być pogardzaną "starą panną") nie był dobry (nieudane małżeństwa) wywierał jednak większe ciśnienie do zakładania rodziny - a wiele związków po dotarciu jest jednak udana. Upadek małzeństwa jako wartości (nie trzeba być z kimś, tak samo wspaniale żyje sie bez drugiej osoby) powoduje że osoba (dotyczy to kobiet) żyje w beztroskiej nieświadomości do 30-35 r. życia ale potem cześć z nich (nie wszystkie!) "budzi sie z ręką w nocniku" - o ile jeszcze jest np naukowcem to może oddać sie badaniom naukowym, resztę jednak dopadają schizy, że nie mają dziecka, rodziny, że ich życie jest puste (w hierarchii celów kariera jest bardziej ceniona i pożadana niż dobra rodzina)
                  - takie trywializmy jak upadek autorytetów do których mozna sie zwrócic o pomoc (w szczegółności więzi rodzinnych dzieci-rodzice-dziadkowie - nie ma tego szacunku, często dzieci mają do rodziców żal, są z nimi skłócone itp)
                  - a żal dzieci mają dlatego że rodzice harowali i przespali pewien moment, nie potrafią już dogadać sie z dzieckiem, zamiast jednak zrozumiec o co chodzi zrzucają to na karb "niewdzięczności" dorastającego dziecka - to jeszcze pogłebia ich oddalenie
                  - ludzie często, nie mając (bo przecież nie zawsze to tak łatwo przychodzi) szczęscia do związków zamiast zostawić furtkę totalnie oddają sie karierze (żeby zagłuszyć samotność?) A mając lat 30 i kilka coraz trudniej znależć kogos sensownego

                  Najważniejsza jest równowaga: kariera tak ale z miejscem na rodzine, na czas dla dzieci. Niestety bieda i niskie zarobki pogłebiają ten stan nierównowagi (czlowiek w Niemczech czy Szwecji, Irlandii ma wybór - przeciętne ale dostatnie życie i ograniczony czas na prace kariere albo max kariera, w PL ma wybór nędzne zarobki i czas na rodzine albo max na pracę żeby żyć jako tako)

                  p.s. Smieszą mnie teksty: "skąd oni mają depresję, oni nie moga mieć depresji, co innego ja, traktor przejechał mi rodziców, tygrys zjadł dziadka, mam raka nogi, to jest powód do depresji" - depresja wynika niekiedy z - obiektywnie patrząc - błahostek, dla danej osoby jednak urastającej do problemu nie do przeskoczenia, tak jak kompleksy - które zawsze są niepotrzebne i irracjonalne (jedna sie martwi że jest za niska, druga że za wysoka, trzecia za szeroka, czwarta chciałaby być tak szeroka jak ta trzecia itd)
                  • szoszan Re: Depresją chorobą XXI w w Polsce 29.01.07, 12:18
                    Z migracją masz sporo racji-bo ona oznacza często zerwanie istotnych dla
                    radzenia sobie z sytuacją trudną więzi społecznych, np. dziadkami czy
                    sasiadami, których się wyrosło. Śledząc depresję, te wspomnienia z bezpiecznych
                    krain dzieciństtwa czy młodości często wracają u pacjentów.
                    Ale długotrwale(czyli ok.roku)obniżony u nastolatka nastrój czy depresja to
                    złożone zjawisko i absolutnie nie twierdzę,że winę za zaistniały stan ponoszą
                    wymagający ponad rzeczywistość rodzice. Natomiast z pewnością te wygórowane
                    oczekiwania i brak wsparcia z ich strony przekłada się na niską czy spadek
                    samooceny u dorastającego dziecka. A to juz wpływa i na poziom lęku i na ogólną
                    ocenę rzeczywistości u młodych ludzi.Gdy do tego dojdą jeszcze oceny szkoły,
                    grupy rówiesniczej, oczekiwania wykreowane przez reklamę, sąsiadów i mass-
                    media, a potem pytania o sens życia w ogóle naprawdę w głowie takiego dziecka
                    jest koszmarny kocioł.To takie trochę błędne koło lęku, samooceny i oczekiwań
                    jest. Dojrzali ludzi z trudem sobie z tym radzą, a co dopiero dziecko ze swą
                    nieumiejętnością zdystansowanego myślenia, nietrafnością oceny rzeczywistości...
                    I jeszcze (czasem) bezrobotni czy bez perspektyw rodzice. Albo rozwodzący się
                    czy też wieczni malkontenci-melancholicy.Dlatego uwazam,że szkoła czy klub
                    sportowy powinna bardziej doceniać nie tylko tych idealnych 5-wiczów, ale te
                    mniej wybitne, obowiązkowe, wytrwałe, trochę brykające czy społecznie się
                    udzielające dzieci. Czasem gorzej ubrane, nieśmiałe, czy pozbawione muzycznego
                    słuchu.
                    Ciekawia mnie jeszcze badania porównawcze szkół państwowych i prywatnych. Czy
                    ktoś już je robił?
                    • wolny.czlowiek Przeczytajcie listy nastolatkow do rodziców... 29.01.07, 13:25
                      www.gazetawyborcza.pl/1,78162,3881771.html
                      Pod tym linkiem jest artykuł: "Te listy czekają na odpowiedź rodziców". Az sie
                      popłakałem czytając je...
                      • jvenables14 Żeby tam zaraz plakac to nie wiem, ale przemawiaja 29.01.07, 17:10
                        te wyznania.
          • lola0071 [...] 28.01.07, 19:45
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • itaka5 Re: Smutni nastoletni 28.01.07, 21:07
            widać kobieto, że masz problem..nie z Twojej winy najwyraźniej, bo mialaś
            dzieciństwo jakie miałaś, no ale trochę empatii:/
          • joasia_m Re: Smutni nastoletni 28.01.07, 21:16
            No, co głusi to dopiero maja trefne geny, po co z nimi tracisz czas? I wybacz,
            ale twoja polszczyzna nie przekonała mnie że ukończyłaś podstawówkę. A depresja
            pani mgr, tak jak i niektore inne choroby, raczej nie zależy od obiektywnych
            czynnikow.
            • b-a-lau Re: Moja odpowiedż na krytykę 28.01.07, 21:33
              Ja zaprezentowałam moją ciekawą i treściwą biografię. Zapewniam was iż jest
              sporo ludzi o podobnych życiorysach tyle że urodzeni w latach 30 i 40.
              Dzięki waszym odpowiedziom wiem iż depresja jest związana z naszymi relacjami
              interpersonalnymi. Na mój tekest biograficzny czytam odpowiedzi typu:
              agramatyzm, błędy językowe stosuję, podstawowe wykształcenie( autorzy swoich
              wypowiedzi też stosuja błędy) atak atak i atak jedna odpowiedz życzliwa może
              współczująca.
              Ja teraz rozumie że depresja wynika z naszej wzajemnej bezwzględności i słabe
              jednostki odpadają jak "tynk ze ściany" Współczuję wam !!!!! bo ja wykonuję
              wspaniałą pracę i mimo mojej biografii potrafię coś z siebie dać Adresuję ten
              tekst nie do wszystkich Pozdrawiam was
              • wymiatator1 Re: Moja odpowiedż na krytykę 28.01.07, 23:14
                Nie chcę się czepiać ale czy ty aby na pewno zdałaś maturę? Jakoś nie chce mi
                się w to wierzyć czytając to co piszesz. Przedszkolaki składają poprawniejsze
                zdania.
                • chris6101 Re: Moja odpowiedż na krytykę 29.01.07, 00:13
                  --------------------------------------------------------------------------------
                  Nie chcę się czepiać ale czy ty aby na pewno zdałaś maturę? Jakoś nie chce mi
                  się w to wierzyć czytając to co piszesz. Przedszkolaki składają poprawniejsze
                  zdania.

                  Co to k... za odpowiedz. Kompletny bezsens i calkowity belkot.
                  Niestaram sie tutaj kogos bronic, poniewaz wg mnie ta osoba przegina, ale
                  prawda jest taka, ze zdania sa zlozone poprawnie.
                  Jezeli nie rozumiesz gosciu sensu napisanych wczesniej slow to po prostu
                  zamilknij i nie pisz bzdur!!!

                  ps
                  Zanim ktos mi zarzuci tutaj nie poprawna forme gramatyczna i bledy w zdaniu,
                  powiem tylko, ze rowniez skonczylem 2 fakultety.
                  • etylkapl Re: Moja odpowiedż na krytykę 29.01.07, 09:41
                    chris6101 - ortografia!!!! gramatyka!!! chamstwo, a fakultety chyba za łapówki
                  • martusia_25 Re: Moja odpowiedż na krytykę 29.01.07, 10:53
                    "Niestaram", "nie poprawna" "ps" - sprawdź, jak to się pisze poprawnie, a
                    dopiero potem opowiadaj o swoich fakultetach. I nie zapomnij przy okazji
                    zapoznać się z zasadami interpunkcji.
                  • wymiatator1 Re: Moja odpowiedż na krytykę 29.01.07, 11:07
                    to pewnie kończyłeś te same fakultety, co ta od "stosowania błędó językowych".
                    żenujące.
                  • b-a-lau Re: Do p. Chrisa 29.01.07, 17:21
                    Dzięki panu za obiektywny wpis. Przeczytałam teksty dotyczącze moich wpisów i
                    stwierdzam iż ludzie nierozumieją co czytają. Gdy czytają o czyiś sukcesach,
                    mimo trudności życiowych, to ich krew zalewa ( czepiają się wyimaginowanych
                    błędów itp) Polska zawiść bleeeeeeeee. A panu gratuluje sukcesów życiowych i
                    fakultetów
                    • gagolek Re: 30.01.07, 01:48
                      nikt tu sie nie czepia sukcesow. Nie jedna osoba pewnie moglaby sie pochwalic
                      sie swoimi. Przeraza tylko bezdusznosc, poglady ocierajace sie o faszyzm!!!
              • filister Re: Moja odpowiedż na krytykę 29.01.07, 00:13
                "błędy językowe stosuję"

                ROTFL


                Może i posiadasz papier z napisem "mgr", ale nie zmienia to faktu, że poziom
                prezentujesz żenujący.
                • anders76 Re: Moja odpowiedż na krytykę 29.01.07, 00:34
                  Jak koles jeden z drugim nie macie nic do powiedzenia na temat to idzcie na
                  forum jezykoznawcow i tyle.
                  Moi Rodzice nie mieli depresji tylko glod w domu i zainteresowanie jakakolwiek
                  praca, aby jedzenie dokupic. Potem to zainteresewanie praca im zostalo, aby nas
                  wyzywic. W miedzyczasie byla wojna i tez miejsca na depresje nie bylo bo przed
                  bombami trzeba bylo uciekac.
                  Moje nastepne pokolenie ma szereg depresyjnych przezyc, a to sie komputer
                  zawiesza, a to gra nie wychodzi, a to komorka jest juz stara i nie ma
                  wodotrysku. A jak juz "ukochany/ana" sie odkocha to rozpacz w kratke, 16 lat i
                  "samotny/a".
                  Faktem jednak jest, ze ich nieuodpornienie to nasza zbiorowa wina i olewanie
                  mlodego pokolenia i w domu i w szkole. Moze po prostu trzeba jednak miec blizszy
                  i glebszy kontakt a nie tylko uczyc 2+2. Problem obiektywnie istnieje, przyczyny
                  sa w duzej czesci znane wiec sie nie tlumaczmy i nie zrzucajmy na nich winy.
                  Moze czesc energi na dyskutowanie aborcji, teczek i innych zastepczych tematow
                  bysmy na mlodych skierowali ?
                  Chocby aby im atrakcyjnie przedstawic zasady polskiej pisowni na przyklad.
                  • chudymisio czas na bomby 29.01.07, 12:53
                    > wyzywic. W miedzyczasie byla wojna i tez miejsca na depresje nie bylo bo przed
                    > bombami trzeba bylo uciekac.
                    ...
                    > Faktem jednak jest, ze ich nieuodpornienie to nasza zbiorowa wina i olewanie
                    > mlodego pokolenia i w domu i w szkole.

                    Racja, trzeba młodym zacząć bomby zrzucać ;)
                    A tak już na serio, straciłeś bezpowrotnie kontakt z kolejnymi pokoleniami.
          • aistionnelle Re: Smutni nastoletni 28.01.07, 21:52
            Jakby to ująć ,podstawy psychologii się kłaniają: traumatyczne doświadczenia z
            dzieciństwa skutkują szerzeniem praw dżungli wobec własnych
            dzieci /podopiecznych .Nie oceniam tylko stwierdzam jak jest.Podziwiam brak
            wątpliwości w obszarze winny /niewinny swego nieszczęścia , chyba że piszesz
            tylko o niepełnosprawnych .Dzieci adoptowane kochają inaczej , za wszystko :za
            odrobinę akceptacji , za dach nad głową , za dobre słowo , za uśmiech .Nie
            można tego odnosić do ogółu społeczeństwa.
          • wymiatator1 Re: Smutni nastoletni 28.01.07, 23:15
            Matko, jakie błędy. Aż żal czytać.
            • 4g63 Re: Smutni nastoletni 29.01.07, 10:39
              żal to czytać taki bezsensowny, debilny komentarz.
              • wymiatator1 Re: Smutni nastoletni 29.01.07, 11:06
                kolejna osoba, która nie radziła sobie z ortografią.
                • 4g63 Re: Smutni nastoletni 29.01.07, 14:05
                  ?
          • eremika Re: Smutni nastoletni 29.01.07, 01:21
            b-a-lau napisał(a):
            ie zaprzeczę iż nie mam litości dla frajerów.
            > Może dlatego iż każdy inny przy mojej biografii już dawno trzy razy by się
            > powiesił.
            > Zgadzam się z tymi którzy twierdzą iż rodzice mają wygórowane ambicje względzem
            >
            > swoich pociech. Nie zdajecie sobie sprawę jakie wygórowane ambicje mają rodzice
            >
            > adopcyjni lub zastępczy względem swoich dzieci przysposobionych. Oni się nie
            > piep....ą nie spełnia dzieciak warunków narzucon


            Jeśli Twoja biografia jest faktem to wiedz że takich historii w latach
            czterdziestych było bez liku.
            Obecna młodzież to wnukowie tych ludzi którzy przetrwali tak jak ty i może
            jeszcze co niektórzy żyją.
            Niestety z ludżmi podobnie jak z roślinami najlepsze najzdrowsze okazy dają
            najlepsze nasiona.
            Trzeba więc wytłuc znaczący promil "frajerów" bo żyć im nie wolno(!???!)
            Współczuję twojemu otoczeniu...
            Tobie też, podobnie jak mojej sąsiadce której tragicznie zginęła piątka dzieci...
            Podobie twierdzili Polpot Hitler Hodża Stalin... - życie niektórych z nich nie
            oszczędzało za bardzo, co nie?
          • gosky Re: Smutni nastoletni 29.01.07, 08:41
            droga dzielna i wykształcona panno - te pogardzane przez ciebie frajerstwo jest
            takim samym, od nikogo nie zależnym zrządzeniem losu jak strata rodziców czy
            inne nieszczęście, więc odrobina szacunku dla wszystkich
            aha, nie chwal się tak głośno swoimi fakultetami, bo nawet pisać porawnie sie
            nie nauczyłaś
            pozdrawiam
        • geralt9 Róbta co chceta 29.01.07, 10:17
          I to jest efekt haseł typu Róbta co chceta, wychowanie bez wartosci, bez
          autorytetów...
          • szoszan Re: Róbta co chceta 29.01.07, 10:57
            Proszę, przenieś swoją rydzkową agitkę do innego wątku.t en watek obejdzie się
            bez Twojej złości.
            • geralt9 Re: Róbta co chceta 30.01.07, 02:14
              szoszan napisała:

              > Proszę, przenieś swoją rydzkową agitkę do innego wątku.t en watek obejdzie się
              > bez Twojej złości.

              Mowienie prawdy to zlosliwosc? Zlosliwoscia moj drogi jest uznawanie za norme
              bezstresowego wychowania, to prowadzi do "depresji" w 14 roku zycia, gdy wydaje
              sie ze nic juz nie moze sie wydarzyc...
      • wolny.czlowiek Nie za ostro? 28.01.07, 13:18
        Czyli według ciebie tym, którzy sobie nie radzą nie należy pomagać? Pozwolisz im
        się zabić dlatego, ze nie radzą sobie z życiem? Według mnie nie można
        deprecjonować problemów jakie mają nastolatkowie!!!
        • kereish Re: Nie za ostro? 28.01.07, 19:57
          A jakie to niby oni maja problemy? Im jest za dobrze. Spojrz na dzieci z
          Afryki, dzieci bez rodzicow itp. Tak jak ktos napisal, brak zahartowania
          stwarza niedorajdow. Jak sie bedziesz litowac nad nimi to tylko uczynisz ich
          jeszcze bardziej niezdarnymi.
          • itaka5 Re: Nie za ostro? 28.01.07, 21:10
            a skąd Ty mozesz wiedzieć jakie oni mją problemy?? uwielbiam takich
            wszystkich "wszechwiedzących"... :/ poczytaj trochę o depresji to może nie
            będziesz takich głupot wypisywać!
          • agata_aleksandra Re: Nie za ostro? 29.01.07, 00:09
            Za dobrze im jest. Wlasnie tak. Jest im cudnie. Dlatego trzeba ich hartowac! tzn
            jak? najlepiej moze przywrocic kary cielesne w szkolach. na jakiej podstawie
            jestes w stanie ocenic, ze co trzeciemu chorujacemu na depresje nastolatkowi
            jest za dobrze? i czy akurat ten nastolatek ma rodzicow czy nie? czy jego
            rodzice pija czy nie? czy jego rodzice sa bezrobotni czy sa prezesami super
            firm. jak w kraju, z ktorego ucieka niesamowity procent ludzi i pracuje i
            mieszka za granica, w kraju rozwodow, bezrobocia, spisywania maloletnich matek,
            zamiast wprowadzenia edukacji seksualnej w szkolach, przemocy w rodzinie i
            szkole, dzieci w beczkach, komukolwiek moze byc za dobrze??? Osobiscie znam
            kilka osob, ktore chorowaly lub choruja na depresje, kilka z nich leczylo sie
            psychiatrycznie, niektorych hospitalizowano. Gwarantuje ci, i wszystkim wam
            wyznawcom prawa dzungli, ze zadnemu z tych ludzi nie bylo za dobrze. Nawet
            normalnie im w zyciu zadko bywalo. I to nie z ich winy, droga pani o strasznym
            zyciorysie i skladni. Z takim podejsciem doroslych, lepiej mlodym ludziom raczej
            nie bedzie.
            • gagolek Re: Nie za ostro? 29.01.07, 00:50
              skladnia skladnia, ale wiedza psychologiczna, a raczej jej brak u osoby, ktora
              ponoc pracuje z osobami niepelnosprawnymi przeraza!!!!

              Tak ludzie urodzeni w latach 30-40 nie mieli latwego zycia. Doswiadczenia
              wojenne w niczym im nie pomogly. Te doswiadczenia rowniez nie wplynely
              pozytywnie na losy ich dziecdi i wnukow. Pewne rzeczy ciagna sie pokoleniami,
              rodzic nie pozostawiony sam sobie w dziecdinstwie nie potrafi zajac sie
              normalnie wlasnym dzieckiem. Otrzezwienie przychodzi w chwili nieszczescia.

              Przerazaja mnie tez takie psedonaukowe poglady, zle geny trzeba tepic!!! To
              moze w ogole zlikwidowac opieke medyczna? Ktos zachorowal na rak no i po co
              wydawc ogromne przeciez pieniadze na jego leczenie. Umze i jednego z defektami
              genetycznymi mniej! Wybuchnie epidemia, przetrwaja tylko najsilniejsze
              jednostki. Moze jeszcze tak jak w III Rzeszy poddac eutanzji wszystkich
              umyslowo chorych. Do zycia maja prawo tylko silne jednostki!!!
              Moze dobrze byu szanownej pani zrobilo obejrzenie filmu "Piekny umysl"?

              Tym wszystkiz zwoplenikom walki na noze o przetrwanie i przywodztwo w stadzie
              zachecam do zapoznania sie z ksiazka Przygody matematyka Ulama. Jest tam ciekwy
              kawalek w jaki sposob koledzy zaaranzowali obrone doktoratu Banacha.

              • b-a-lau Re: Nie za ostro? 29.01.07, 17:37
                Szanowny panie Znalazłam u pana sześć błędów.Trudno mówi się. Oglądałam
                film "Piękny umysł" To smutne, że do cudzych poglądów wciska się własne
                wymyślone.Internet to nie sejm
          • eremika Re: Nie za ostro? 29.01.07, 01:33
            kereish napisała:

            > A jakie to niby oni maja problemy? Im jest za dobrze. Spojrz na dzieci z
            > Afryki, dzieci bez rodzicow itp. Tak jak ktos napisal, brak zahartowania
            > stwarza niedorajdow. Jak sie bedziesz litowac nad nimi to tylko uczynisz ich
            > jeszcze bardziej niezdarnymi.

            kereish?
            A co to znaczy za dobrze?? Nie dobrze?? Gożej ??Lepiej ??
            A skąd znasz ten algorytm na podstawie którego tak latwo ci prawić takie pierdoły???

            Afryka a Polska to zasadniczo dwa bardzo różne światy i dwa zupelnie odmienne
            mianowniki oczekiwań
          • huzik1 Re: Nie za ostro? 29.01.07, 09:51
            to jest brak wiedzy, depresja powoduje że nawet zawiązanie sznurówek jest
            kłopotem, nie na odwrót - depresja rodzie problemy, a nie problemy depresję.

            gdy masz depresję to szukasz tematów zastępczych, tzn. może ciążyć nad tobą
            olbrzymi problem, ale ty będziesz mówić i zastanawiać się nadal nad zawiązaniem
            sznurówek.

            to jak ciężkie miałeś życie nic nie znaczy, zawsze się znajdzie ktoś kto miał gorzej
          • iluminacja256 Re: Nie za ostro? 29.01.07, 11:00
            Tak jak ktos napisal, brak zahartowania
            > stwarza niedorajdow. Jak sie bedziesz litowac nad nimi to tylko uczynisz ich
            > jeszcze bardziej niezdarnymi.


            skąd wy się w ogóle ludzie bierzecie? Depresja to choroba, a nie brak
            zahartowania tak samo jak nerwica jest chorobą . A wy gadacie takie rzeczy,
            które mozna przetłumaczyc nastepująco - no tak, jak kobietę raz zgwałcą to
            jest wielka tragedia, bo jest niezahartowana, ale jakby ja gwałcili od
            dzieciństwa to by sie przyzwyczaiła ibyłoby ok...No ludzie!!! Zachowujecie sie
            jak nienormalni - psychika to indywidualna sprawa, po jednym wszystko spływa, w
            drugim zostaje na lata - jeden dręczony w szkole sam zacznie dręczyć , jak
            tylko andarzy sie okazja, inny będzie tlumił w sobie , a wreszcie się powiesi.

            a filozofia niektórych jest jak totalitaryzm - kazdy ma być taki sam i spać na
            40 stopniowym mrozie - jak umrze, to widaćbył niedorajda:P
      • wdakra Re: Smutni nastoletni 28.01.07, 17:35
        To dziwne, że tak wykształcona osoba nie potrafi poprawnie pisać po polsku.
        • gem58 Re: Smutni nastoletni 28.01.07, 19:54
          Przeciez wyraznie napisala, ze jest agnostyczka. Jak ktos kto nie jest gorliwym
          katolikiem moze byc Polakiem? Ta pani jest obcokrajowcem, pewnie zasymilowanym,
          i stad bledy jezykowe :)
      • kereish Re: Smutni nastoletni 28.01.07, 19:54
        Szczere gratulacje. Silne nerwy, silna wola i chec nauki. Gdyby ci wszyscy
        licealisci wzieli sie za mordy i rowniez skupili na robieniu czegos
        pozytecznego (co w ich wieku oznacza z reguly nauke, ewentualnie wolontariat)
        to by nie mieli depresji. Znudzona dzieciarnia!
        • swistak336 Re: Smutni nastoletni 28.01.07, 21:03
          Czego od nich żądasz? Depresja to jednostka chorobowa polegająca na tym, że pacjent nie weźmie się sam w garść, bo obazowo ujmując - nie ma garści.

          Oczywiście jest różnica między depresją a złym nastrojem. Jest też szansa, że nawet nieleczona depresja nie doprowadzi do samobójstwa i z czasem złagodnieje pod wpływem ustatkowania gospodarki hormonalnej. Jednak "przechorowanie" depresji jest tak samo głupie, jak "przechodzenie" grypy - ślady w organiźmie pozostają.
      • sajder86 Re: Smutni nastoletni 28.01.07, 21:40
        ale pie..sz Ja mam slabe geny i nie jestem temu winny To co wg ciebie nalezy
        mi sie pomoc czy nie?
      • etylkapl Re: Smutni nastoletni 29.01.07, 09:34
        a ja nie ROZUMIEM jak można zrobić dwa fakultety i być taką analfabetką jak
        b-a-lau
      • martusia_25 Re: Smutni nastoletni 29.01.07, 10:42
        Zdolna panno z maturą i dwoma fakultetami - nie wiem, jakie liceum i studia
        kończyłaś, ale osoba z Twoim wykształceniem powinna znać podstawy języka
        polskiego. Odmiana przez przypadki nie jest tak trudna, jak się wydaje.
        Wystarczy troszkę poćwiczyć, zamiast wypowiadać się na tematy, o których
        pojęcie masz jeszcze mniejsze, niż o gramatyce i otrografii.
      • serwal Re: Smutni nastoletni 29.01.07, 11:35
        Muszę przyznać, że nie miałem aż takich przeżyć z dzieciństwa. Ale też nie
        miałem lekko. Mój ojciec i brat zmarli w wyniku chorób, gdy miałem 6 lat.
        Siostrę i mnie wychowywała mama z dziadkami. Potem i dziadkowie zmarli. W
        podstawówce miałem przechlapane, bo "jak ktoś nie ma ojca, to można mu
        bezkarnie przy.....olić w d..ę". W liceum było dobrze i choć orłem nie byłem to
        skończyłem następnie uczelnię techniczną bez problemów. Pracuję.
        Ale wracając do sedna.
        Powszechność depresji wśród dzisiejszej młodzieży to raczej efekt braku
        organizacji czasu i zwykłej nudy. Zamiast po prostu się uczyć i poznawać świat,
        wielu młodych woli się włóczyć po osiedlach, stać w bramach, spotykać się na
        przystankach autobusowych dla jałowych dysput, słuchać muzyki dla zabicia
        czasu. Nie muszą tylko siedzieć. Niech znajdą sobie jakieś zajęcie w domu.
        Niech sprzątną piwnicę, umyją okna, naprawią uszkodzony taboret, odmalują
        pokój. Trochę wysiłku fizycznego nie zaszkodzi. Zamiast siedzieć lepiej zrobić
        trochę ćiwczeń aerobowych. A odrazu depresja minie.
        Mówi się o wielkich wymaganiach wobec młodzieży. Tylko jakoś nie widać, by te
        wymagania dawały wymierny efekt. Czy może ktoś zna przypadek, że grupa uczniów
        z gimnazjum zbiera się prywatnie, aby dyskutować o historii Polski, o polskich
        naukowcach, osiągnięciach technicznych. Jeśli nawet, to są to nieliczne
        przypadki. Bo nie chce się iść do biblioteki szkolnej, osiedlowej, domu
        kultury. To nie są wcale znaczne wydatki, a wręcz wiele bibliotek jest
        dostępnych za darmo. Nie ma rywalizacji na polu wiedzy. Natomiast jest, z
        pewnością, rywalizacja w głupocie i okrucieństwie. Kto, komu zrobi większe
        świństwo, podłoży nogę, zwyzywa, zażyje twardszego draga, że o wiadomym
        przypadku gimnazjalistki nie wspomnę.
        No i mamy naszą - Polską - przyszłość, siedzącą w szkołach.
        • chudymisio totalna abstrakcja 29.01.07, 13:31
          > czasu. Nie muszą tylko siedzieć. Niech znajdą sobie jakieś zajęcie w domu.
          > Niech sprzątną piwnicę, umyją okna, naprawią uszkodzony taboret, odmalują
          > pokój. Trochę wysiłku fizycznego nie zaszkodzi. Zamiast siedzieć lepiej zrobić
          > trochę ćiwczeń aerobowych. A odrazu depresja minie.

          To co piszesz, to straszna abstrakcja. Bardzo ważna jest wewnętrzna motywacja.
          Podkreślam WEWNĘTRZNA. Bo niby po jakiego grzyba nastolatek, który może nawet
          nigdy nie był w piwnicy miał by ją sprzątać. Po co ma myć okna, czy naprawiać
          taboret? To jest dla niego totalna abstrakcja. Jest takie powiedzonko:
          "zapomniał wół, jak cielęciem był".

          > Mówi się o wielkich wymaganiach wobec młodzieży. Tylko jakoś nie widać, by te
          > wymagania dawały wymierny efekt. Czy może ktoś zna przypadek, że grupa uczniów
          > z gimnazjum zbiera się prywatnie, aby dyskutować o historii Polski, o polskich
          > naukowcach, osiągnięciach technicznych. Jeśli nawet, to są to nieliczne
          > przypadki. Bo nie chce się iść do biblioteki szkolnej, osiedlowej, domu
          > kultury. To nie są wcale znaczne wydatki, a wręcz wiele bibliotek jest
          > dostępnych za darmo.

          Kontynuujesz swoje wywody wychodząc z założenia, że Twoje propozycje są
          atrakcyjne. Pewnie i są, ale dla Ciebie. Żeby zrozumieć, jak bardzo "trafiasz
          kula w płot", potrzeba abyś włożył zdecydowanie więcej wysiłku w zrozumienie
          innych. Zacznij od zadania sobie pytania: "czy wszyscy myślą tak samo jak ja?".

          > dostępnych za darmo. Nie ma rywalizacji na polu wiedzy. Natomiast jest, z
          > pewnością, rywalizacja w głupocie i okrucieństwie. Kto, komu zrobi większe
          > świństwo, podłoży nogę, zwyzywa, zażyje twardszego draga, że o wiadomym
          > przypadku gimnazjalistki nie wspomnę.

          Nie sądzę, żeby wszystkie nastolatki koniecznie musiały zażywać dragi. Nie sądzę
          również, że wszyscy są bezwzględnymi przestępcami, albo że z pewnością nimi będą.

          Taka postawa wobec młodzieży, jedyny efekt jaki przyniesie, to ich automatyczne
          zniechęcenie. Sorry, ale jak ktoś ze mną, by zaczynał w ten sposób rozmowę (idź
          pomaluj płot, zacznij konkurować w nauce, idź do biblioteki), to nie wyobrażam
          sobie (przy moich najlepszych chęciach), jak miałbym z kimś takim dyskutować.
        • kryszal87 Re: Smutni nastoletni 29.01.07, 17:26
          Piszesz, że sensowna organizacja czasu zapobiegnie depresji. Ja właśnie miałem masę zajęć, chodziłem rano do szkoły a do 1 w nocy się uczyłem. I to właśnie w głównej mierze doprowadziło do ciężkiej depresji w moim przypadku.
      • kryszal87 Re: Smutni nastoletni 29.01.07, 16:59
        Oj, znacznie się Pani myli. Żeby popaść w depresje wcale nie trzeba przeżyć jakieś tragedii. Depresja jest powodowana np. zatraceniem sensu życia lub poczuciem odrzucenia a nie tym, że komuś rodzice zginą, choć i w takim wypadku może po pewnym czasie wystąpić. Pani za to gratuluje silnej psychiki, tylko proszę pamiętać, że prędzej załamie się ten któremu piękne życie zaczyna się walić, niż ten który takie beznadziejne życie ma od zawsze.
        • b-a-lau Re: Smutni nastoletni 29.01.07, 17:25
          Panie Kryszal Zgadzam się z panem całkowicie.
        • xaliemorph cel, sen życia, brak wartości 30.01.07, 15:39
          Dokladnie. Bardzo się cieszę że na forum gazety tak poprawnie wiele osób skrytykowało przedmówczynię chwalącą się swoim tragicznym w swej wymowie życiorysem. Tylko ona miała cel i cały czas starała się jakoś dążyć by go osiągnąć. A dzisiaj? Dzisiejsze dzieciaki są zawalane mnóstwem informacji, wymaga się by pojęły ten nadmiar informacji w mig by ... no właśnie i tu jest problem. Dzieciaki widzą że cały ten wysiłek jest dziś daremny gdyż nie ma to jakiegoś wyższego celu. Dziś nic nie jest święte i nawet bunt potrafi być żałosny bo nie raz już coś takiego było. Czy w świecie w którym nie ma żadnych wartości (a taki sobie niejednokrotnie kreują nastolatki) tak trudno stracić sens życia i popaść w depresję? Myślę że pytanie jest zbyteczne.
          • xaliemorph Re: cel, sen życia, brak wartości 30.01.07, 16:12
            I jeszcze małe jedno coś. Dzisiejsz świat sprzyja depresji w pewnej cześci z kolejnego powodu. Wystarczy włączyć tv, posłuchać młodych to człowiek też to zauważy. Dzisiejszy świat jest komercją, chwalone są rzeczy wielkie i bardzo wielkie ale jednocześnie puste. Dzieciak zawsze chce dążyć do najlepszego. I tak ten rynek plotek o gwiazdach i gwiazdeczkach, pokazywane miliony, jakieś idiotyczne reality show utwierdzające ich w przekonaniu że każdy może zostać gwiazdą mając zero pieniądzy przy boku, super drogie u luksusowe dobra itd. itp. Po prostu rośnie wśród tej młodszej (bo bardziej naiwnej) części młodzieży rozdźwięk pomiędzy marzeniem a tym co mogliby realnie osiągnąć. Kiedyś marzeniem było założyć rodzinę a to takie trudne nie jest. Dziś taka świeża nastolatka mająca z 11 lat wierzy że będzie taką Paris Hilton mimo że znacznie się od niej różni gdyż jej rodzice pracują 1200zł a Hilton jest dziedziczką milionów spadku co jej niewątpliwie ułatwiło zadanie. I czyja jest to wina? Wina rodziców że nie mają prawdziwego kontaktu z dzieckiem (tylko obcesowy, czyli powtarzane w wielu komentarzach: jak tam w szkole i kompletnie nic więcej, żadnego zainteresowanie, zainteresowanie swoim dzieckiem równe zainteresowaniu swojemu pracownikowi który przynosi wypłaty w ocenach, tak niestety część dzieci to odbiera) i nie potrafią im naprostować prawdziwego obrazu świata, i to że sami wpadają w wir konsumpcjonizmu nie potrafią swojemu potomstwu przekazać co tak naprawdę jest ważne.
          • b-a-lau Re: Sprostowanie do biografii b-a-lau 30.01.07, 22:05
            Pragnę państwa poinformować iż przedstawiłam biografię pani X , która jest
            ekonomistką i na prawdę pomaga dzieciom niepełnosprawnym, bo ma na to pieniądze.
            Pani X jest barwną postacią i bardzo pragmatyczną.(Dzięki powyższym cechom
            potrafiła podnieść się z kolan) Wszystkie osoby, które krytykowały poglądy pani
            X (b-a-lau) popełniały w swoich wypowiedział dużo błędów stylistycznych i
            ortograficznych.(polonistka to sprawdzała) Ja jestem w szoku, że tak dużo
            internautów "rzuciło się" na powyższą postać. Nie wzbudziła ona w was ani
            odrobinę szacunku. Kochani ludzie !! czy wy spaliście na swoich lekcjach
            religii?????? Gdzie w was miłosierdzie??
            A może niektórzy zmuszą zmienić swoją religię na inną, aby nabyć jakichkolwiek
            odruchów ludzkich!!!!!
            Tylko nieliczni internauci próbowali kobiecie wytłumaczyć błąd w jej myśleniu.
            Gratuluję panu "Kruk", który zaprezentował adresy internetowe na strony
            dotyczące psychologii.
            Wiecie mili państwo, czemu tak dużo ludzi zaatakowało Panią X (b-a-lau)??
            1. Państwa zabolał fakt, iż osoba po takich przeżyciał była zdolna skończyć
            studia ! Poczuliście się przy niej tacy mali, bez sukcesów z dużym pokładem
            własnych kompleksów.
            2. Wyszło z waś zacietrzewienie i zawiść, jakże znana tylko w naszym kraju
            3. Celowo popełniałam błędy stylistyczne i gramatyczne,aby nadać tej postaci
            cechy słabości ( dysleksja)
            4. W większości internautów,tu wypowiadających się nie ma szacunku do
            jakiegokolwiek cierpienia!!!!!.(chętnie wytykali jej te słabości, często bez
            kultury osobistej) Żenujące!!!!!!
            Wnioski:
            Nasze społeczeństwo jest dla siebie na wzajem bardzo okrutne!!! My nie
            szanujemy się!!!
            My lubimy nawzajem robić sobie krzywdę i to bezinteresownie. Gdy sąsiad ma
            trochę więcej od nas, to wówczas łatwiej jest go zgnębić, niż intensywną pracą
            mu dorównać.
            Moja znajoma Pani X miała rację mówiąć " Polacy i Rosjanie to są dla siebie
            najokrutniejsze narody na świecie"
            Dlatego ci, najdelikatniejsi psychicznie, ci z problemami życiowymi cierpią na
            depresje, bo my społeczeństwo do tego się przyczyniamy!!!
    • jvenables14 Powody dobrze oceniłaś. Najgorsze jest ciśnienie 28.01.07, 14:21
      rodziców, którzy myślą, że z każdego zrobią naukowca. Większość się będzie
      buntować, ale to nic nie da, bo jednak trzeba znosić narzekanie i gadanie, jak
      to się jest nieukiem, jak się bedzie rowy kopać itp. Niektórzy chcieliby
      widzieć jak ich dzieciaki się nonstop kują, czepiają się kogoś o średniej 4,9,
      że za mało się uczy i za dużo czasu poświęca na trening np. I to jest właśnie
      moim zdaniem najbardziej niszczące - presja w domu, zero jakiegoś docenienia
      tych sukcesów, które się już ma, tylko nakładanie ciągle nowych wymagań,
      wieczne niezadowolenie i teksty w stylu mogło być lepiej. To sie nie dziwcie
      potem frustracji i róznym wybrykom i że coraz mlodsi siegają po odstresowywacze.
      Presja nauczycieli to tylko malutki dodatek. Oczywiscie niemile jest jak z toba
      pojedzie na lekcji, ale czasem dobrym tekstem i to można przekuć w sukces. Ja
      patrzę po takich kujonach jak się oni strasznie stresują nawet, że dostali 4, a
      nie 5, jak przy wystawianiu ocen na koniec roku potrafią się popłakać, że ktoś
      im chce wstawić 4+ (+ i tak sie nie liczy), a nie 5. Zazwyczaj jeszcze wbijają
      ich rodzice do szkoły i sprawa zalatwiona, jest 5 i srednia 5,4. Bo 5,3 to
      byłaby porażka. Przykre, ale są takie freaki na świecie. I to oni się pewnie
      wieszają, jak mają 3 z matmy...
      • winka53 Re: Powody dobrze oceniłaś. Najgorsze jest ciśnie 28.01.07, 19:24
        <BEZ....przesady..ludzie...........
        to chyba moda..na depreche ..hiii...to jakis wytwor....tylko czego....blazenstwa.
        byc moze....???? nie rozumiem...zawsze byly problemy...kiedys moze jeszcze
        wieksze ...tylko KTO chce to dzis...pamietac.?????????
        • swistak336 Re: Powody dobrze oceniłaś. Najgorsze jest ciśnie 28.01.07, 21:06
          No i co z tego, że kiedyś może były większe problemy. Dla każdej osoby zawsze największym problemem będzie ten, przed którym stanie ona sama i który ją samą przerośnie.
          • rochuu Re: Powody dobrze oceniłaś. Najgorsze jest ciśnie 28.01.07, 21:38
            Mądrze powiedziane. Dla mnie np. Największym problemem jest egzamin z
            Macroeconomics. Jest taki duży tylko dlatego, że jest we wtorek, a ja zamiast
            się uczyć wyczytuje głupoty na forach :D
            • lola0071 Re: Powody dobrze oceniłaś. Najgorsze jest ciśnie 28.01.07, 23:19
              Nie przejmuj się. Ja też mam pełno roboty w szkole, ale ostatnio wszystko
              rozprasza moją uwagę. Nie umiem się skoncentrować i poddaje się.
      • rochuu Re: Powody dobrze oceniłaś. Najgorsze jest ciśnie 28.01.07, 19:47
        To już nie można mieć 5,4 bo jest się freakiem? Ja miałem tyle w gimnazjum. W
        liceum trochę mniej ale w tym liceum tylko parę osób miało taką średnią i to nie
        ze względu na "niski poziom". Teraz na uczelni też mam jedną z wyższych
        średnich. Co w tym złego? Jeżeli lubię to czego się uczę to czemu nie mogę robić
        tego dobrze? Rodzice naciskali, żebym był najlepszy do końca liceum, teraz
        przestali ale jestem im wdzięczny za to gdzie teraz jestem. A jak ktoś już
        zauważył teraz jest moda na deprechę. Kto nie lubi być pocieszany, litujących
        się ludzi i poprawiających nasze ego? A z tym co setnym przyznającym się do
        myśli samobójczych... heh może po prostu 1% badanych potraktował tą ankietę jako
        kolejny sposób na poprawienie sobie humoru. Takie podejście bardziej do mnie
        przemawia. Pamiętacie? jest coś takiego jak błąd statystyczny? Zwykle przyjmuje
        się 3% :D

        Miłego dnia
        • jvenables14 Re: Powody dobrze oceniłaś. Najgorsze jest ciśnie 28.01.07, 19:56
          > To już nie można mieć 5,4 bo jest się freakiem?

          Można mieć, to nic złego, pod warunkiem, że ma się umiar. Nie płakac, jak ma
          się 4 z polaka, a nie 5. Rozumiem, jeszcze jakby ktoś się zalamal ze nie bedzie
          mial paska, ale dla mnie nie ma roznicy pomiedzy 5,3 czy 5,4. Trzeba byc
          wlasnie freakiem, zeby sie lamac o taki bzdet.

          zauważył teraz jest moda na deprechę. Kto nie lubi być pocieszany, litujących
          > się ludzi i poprawiających nasze ego

          No, to jest troche racji, że ludzie lubią teraz zgrywac ofiary. Ale ci co sie
          serio zabijają chyba własnie tlamszą to w sobie. To zalezy, jak ktos jest
          otwarty to sie bedzie wyplakiwal albo swoją frustracje wyladowywal na innych, a
          jak jest zamkniety to sie bedzie alienowal i ten gniew zbieral w sobie. Ci
          zamknieci predzej chyba popelnia samobosjtwo. Ale to tylko moja teoria.

          > średnich. Co w tym złego? Jeżeli lubię to czego się uczę to czemu nie mogę
          robi
          > ć

          Też sie lubie uczyć, ale jezykow i tego co mnie interesuje. Mi moje 4,9
          odpowiada. A jak ktoś ma przerost ambicji to konczy z deprechą.
      • li_lah Rodzice!!!!!!! 28.01.07, 20:06
        prosze cie nazywaj kogos kujonem itd.te dzieci nie sa takie na wlasne zyczenie!!
        moze nie wiesz o czym jest mowa. rodzicom mozna sie postawic ale na jak dlugo??
        jak dlugo da sie w domu sluchac wrzasku o za niskiej średniej ocen?? bo jak sie
        dostanie 4 to wedlug rodzica to juz nie jest ocena?? ja w podstawowce mialam
        same swiadectwa z paskiem i do dzis sie zastanawiam jak to robilam...bo w
        podstawowce duzo wymagali(oczywiscie musialamm chodzic do tej ktora byla
        najlepsza), a ja jeszcze po poludniami siedziaam w szkole muzycznej..a tam tez
        trzeba bylo byc przygotowanym.pytanie jak? wiesz jaki to stres? ten wrzask matki
        te wyzwiska, te wszystkie:"ucz sie ku.."!!!!"ucz sie "ucz sie" zwariowac mozna
        bylo.cale soboty i niedziele spedzalam nad ksiazkami po 8-10 godzin choc wcale
        tyle nie musialam sie uczyc.bylam zdolna..ale matka myslala ze jak odejde od
        biurka na pare godzin to swiat sie zawali i NA PEWNO CZEgoS SIE NIE NAUCZE!!!!
        w 7 klasie podstawowki mialam najciezszy okres w zyciu.i to chyba byla depresja.
        bez przerwy lecialy mi łzy.dzieci mnie w klasie nie lubily(bo nauczyciele mnie
        lubieli za dobre oceny i chwaleniu nie bylo konca.poza tym za dobrze sie uczylam
        wiec nie mozna bylo mnie lubic)bylam sama ze soba jak palec.jak dostawalam
        gorsza ocene, to nie moglam sie powstrzymac od płaczu na lekcji bo tak bardzo
        balam sie reakcji matki...dorobilam sie nerwicy, wady wzroku i alergii z
        wyciencczenia organizmu dwoma szkolami.prawie nic nie jadlam bo nie mialam
        apetytu. w liceum podobnie choc troche z mniejsza czestotliwoscia...juz umialam
        sie postawic i to ostro. przed matura slyszalam od matki i babki ze nie zdam.
        zdalam oczywiscie na same 5 i 4

        i teraz apel do rodzicow. przejechalam podstawowke i leceum na samych bardzo
        dobrych ocenach.skonczylam szkole muzyczna z matura, jestem owszem madra i
        inteligentna i tego sobie nie moge odmowic.mam poglad na zycie, mam poukladane w
        glowie ...ale np nie dostalam sie na panstwowe studia dzienne na UJ. wiec prosze
        Was drodzy rodzice nie wykańczajcie swoich dzieci.to czy zostana prezesami nie
        zalezy od ocen.a od szczescia i "tego czegoś"

        moja mama niedawno zdała maturę w trybie externistycznym majac ponad 40 lat. o
        tym dowiedzialam sie dopiero kiedy ja zdawala.cale zycie ukrywala przede mna ze
        jej nie ma.
        • jvenables14 No przecież pisałem, że to głownie przez starych. 28.01.07, 20:22
          Ja też tak na to patrzę. Nie wiem jak to jest z tymi kujonami, możliwe ze tak
          jak mowisz. Ja mam wlasnie 4,9 i nie mam zamiaru ryć bez konca tylko dla
          czyjejs ambicji. Moi rodzice są dosć liberalni, ale akurat nie w kwestii
          szkoly. "Nie uczysz sie, tylko trening, komputer i koledzy". Stała spiewka. Ale
          jakbym mial miec 3 z polaka to bym nie wyl. Sa pewne granice, prawda?
          Pozdrawiam
        • mooz Coś o moim dzieciństwie 28.01.07, 21:23
          Miałem podobnie przechlapane dzieciństwo - inne dzieci bawiły się na podwórku, a
          ja do późnej nocy ślęczałem nad książkami. Co z tego że byłem zawsze najlepszym
          uczniem w klasie (na szczęście wszyscy mnie lubili, dziękuję Wam za to teraz,
          koleżanki i koledzy), po skończeniu prestiżowego kierunku studiów moje dalsze
          życie to jedna wielka porażka. Moi koledzy którzy ledwo zdawali z klasy do
          krasy kupują sobie teraz domy, a ja mam od długich lat totalną depresję,
          zarabiam grosze (no, ostatnio się to poprawiło, bo wyjechałem do Anglii, ale
          czasem mi autentycznie brakowało na chleb) i generalnie mam dość wszystkiego.
          Wymaganiom rodziców nie było końca, oczywiście po studiach miałem iść do
          odpowiedniej prestiżowej pracy, mimo że NIENAWIDZIŁEM jej. Na szczęście na
          stare lata się zbuntowałem, kosztowało mnie to niestety wiele nerwów.

          Rodzice! Jeżeli nie chcecie żeby życie Waszego dziecka wyglądało tak jak moje,
          nie wymagajcie od nich za dużo, ale jak radzić sobie samemu w życiu. Jesteście
          po to, żeby nauczyć dzieci żyć, a nie żeby je wytresować. Macie być dla nich
          podporą, a nie treserem!
          • sajder86 Re: Coś o moim dzieciństwie 28.01.07, 21:49
            przybij piątacha Mam 21 lat i mam podobnych rodziców... no może tylko matkę Na
            szcescie szybko sie zorientowalem i staram sie buntowac
          • jvenables14 To miałeś przegrane, ale weź powiedz nie 28.01.07, 21:55
            buntowałes się? Ja bym nie mogl. Dobrze, że miales klase w miare, u mnie byś
            mial przegrane. Nie chciales tego zmienic, w liceum juz powiedzmy?
            • mooz Re: To miałeś przegrane, ale weź powiedz nie 28.01.07, 22:21
              No właśnie byłem głupi i nie buntowałem się. Jakoś tak mi zapadło w mózgu że
              muszę być grzeczny. Teraz już wiem, że słuchanie się rodziców było największym
              błędem w moim życiu. Zbuntowałem się dopiero jak miałem 25 lat, ale była
              awantura, dym z podłogi się unosił.
              Teraz mam 36 lat i nadal brak mi energii żeby cokolwiek w życiu osiągnąć. Z
              kobietami mi w ogóle nie wychodzi, itd.
              Tresura to niebezpieczne zajęcie - albo uda się wytresować zwierzę i będzie ono
              bardzo grzeczne, ułożone i ślepo będzie wykonywało rozkazy, albo zwierzę
              któregoś dnia się zbuntuje, pogryzie tresera i ucieknie, a potem nie będzie
              potrafiło sobie poradzić, bo nie wie jak żyć na wolności i ma wspomnienia z lat
              więzienia.
              • jvenables14 Rzeczywiście, nieciekawie. 28.01.07, 23:40
                Ja mam troche bardziej liberalnych rodzicow, ale patzrac na co poniektorych w
                klasie czy szkole to idą tą samą drogą co ty. Też nonstop wykuci, spanikowani
                ocenami, nigdzie nie łaża, poza jakimś dodatkowym angielskim. Ale jakoś mi ich
                nie szkoda, bo strasznie cwaniakują, a czasem zawyżają poziom (Michał ma 5, to
                ty też możesz mieć ;-) W kazdym razie dobranoc na dziś i zycze ci, żeby ci się
                w koncu zaczelo szczęścic.
                • tk-w Re: Rzeczywiście, nieciekawie. 28.01.07, 23:59
                  Jakieś dziwne rzeczy gadacie. Ja się uczę już sporo lat, studiuję w Warszawie na
                  prestiżowej uczelni i Bogu dziękuję, że mam wymagających rodziców, którzy byli
                  dla mnie wspaciem, ale także czynnikiem mobilizacyjnym. Złego słowa na nich nie
                  powiem, mimo, że od dobrych czterech lat (wcześniej nie było potrzeby) słyszałem
                  dużo, że powinienem się uczyć. I jak patrzę teraz na mieszkańców dworca
                  centralnego i widzę siebie z dytlomem dobrej uczelni, to się zastanawiam - jak
                  to jest, że mimo, iż rodzice mieli ogromny wpływ na moje życie, jestem nadal
                  szczęśliwym i dalekim od depresji człowiekiem.

                  Rodzice! Dzięki Wam za wszystko!
                  • mooz Re: Rzeczywiście, nieciekawie. 29.01.07, 00:30
                    tk-w napisał:
                    > mam wymagających rodziców, którzy byli dla mnie wspaciem,
                    > ale także czynnikiem mobilizacyjnym. Złego słowa na nich nie powiem,
                    > mimo, że od dobrych czterech lat (wcześniej nie było potrzeby) słyszałem
                    > dużo, że powinienem się uczyć.

                    Sam napisałeś o "drobnej" różnicy - rodzice byli wsparciem. Można wspierać i
                    jednocześnie wymagać, jedno nie przeczy drugiemu.
                    Najgorzej jest gdy rodzice przedkładają naukę nad absolutnie wszystko i dziecko
                    nie ma czasu ani możliwości normalnie żyć. Zakładam się, że jeżeli chciałeś się
                    jako dziecko pobawić na dworzu, to nikt Ci tego nie zabraniał? Jeżeli chciałeś
                    iść na imprezę nikt tego nie zabraniał? Jeżeli chciałeś się spotkać z koleżanką
                    to tego nikt nie zabraniał?
                    Dla moich rodziców zawsze było wszystko źle, mimo że byłem zdecydowanie
                    najlepszym uczniem w klasie, miałem praktycznie same piątki (no, mocna czwórka z
                    polskiego, aha - szóstek wtedy nie było), wygrywałem wszelkie możliwe olimpiady,
                    to i tak było za mało - jeżeli chciałem gdzieś wyjść, odpocząć od nauki, to nie
                    mogłem, bo powinienem się uczyć. Nie były ważne oceny, tylko sam fakt siedzenia
                    do późnej nocy z nosem w książkach! Zero życia, tylko nauka od rana do nocy!

                    > I jak patrzę teraz na mieszkańców dworca centralnego i widzę siebie
                    > z dytlomem dobrej uczelni, to się zastanawiam - jak to jest, że mimo,
                    > iż rodzice mieli ogromny wpływ na moje życie, jestem nadal
                    > szczęśliwym i dalekim od depresji człowiekiem.

                    Może miałeś po prostu dobrych rodziców? Nie pomyślałeś o tym? I nie pomyślałeś o
                    tym że pewnie byś też skończył studia nawet gdyby tak Cię do nauki nie zmuszali?
                    Ja bym skończył i to z jeszcze lepszymi wynikami, bo bym odpuścił sobie już w
                    szkole przedmioty które mnie nie interesowały (zadowolił się czwórkami), a
                    rozwijał swoje zdolności w dziedzinach które mnie interesują. Ogólny efekt
                    byłby znacznie lepszy.

                    Kiedyś rozmawiałem z kolegą ze studiów na temat mojej nauczycielki ze szkoły
                    średniej, która celowo bardzo zaniżała stopnie, żeby zmusić uczniów do nauki, a
                    efekt był dokładnie odwrotny od zamierzonego bo dobrzy uczniowie tacy jak ja
                    widząc że idealnie rozwiązane zadania oceniane są na 3 przestawali się starać, a
                    słabi uczniowie zupełnie olewali przedmiot, bo po co się uczyć - i tak dwa i
                    tak. Zwłaszcza mnie totalnie zniechęcało takie zaniżanie ocen, to było
                    dołowanie, zabieranie motywacji do nauki. Kolega na odmianę stwierdził, że też
                    miał surowego nauczyciela w szkole i dzięki niemu studiuje, bo dał mu kopa i
                    zmusił do nauki.
                    No i wracamy do tresury - jednemu da się kopa i ten grzecznie zacznie się uczyć,
                    a drugiemu, temu który się dobrze uczy da się kopa, a ten w takiej sytuacji
                    przestaje się uczyć, bo po co.

                    Teraz już rozumiesz dlaczego moja sytuacja różniła się od Twojej?
                    • tk-w Re: Rzeczywiście, nieciekawie. 29.01.07, 01:41
                      mooz napisał:
                      >I nie pomyślałeś o tym że pewnie byś też skończył studia nawet gdyby tak Cię do
                      >nauki nie zmuszali?

                      No cóż, niestety wiem, że nie skończyłbym. Ba, nawet bym najpewniej nie zaczął
                      bowiem mój kryzys naukowy w liceum okazał się być brzemienny w skutki. Gdyby nie
                      presja rodzicieli, wątpię, czy zmusiłbym się do ciężkiej harówki, żeby tę klasę
                      maturalną jakoś ukończyć.

                      Co do reszty, to rzeczywiście muszę się zgodzić. Przesadne parcie na naukę, jak
                      każda skrajność, nie jest korzystne dla żadnej ze stron.
                      • jakeww Re: Rzeczywiście, nieciekawie. 29.01.07, 13:05
                        Człowieku na tym właśnie polega dramat że obiboki potem dobrze wspominają
                        surowych rodziców i nauczycieli (i słusznie! krzywda im się nie działa od
                        nich), natomiast staranni, plini młodzi ludzie wychodza pokiereszowani z
                        kontaktu z idiotami którzy nadają się właśnie tylko do zajmowania się jednym
                        typem młodego człowieka - z poprawczaka lub cos koło tego! Negatywni, zawsze
                        czepiający się itd. Jak jest czego się czepiać - np. ty się ni uczyłes - to
                        przecież nie masz poczucia krzywdy że się czepiali!
    • niemiec.niemiec Re: Smutni nastoletni 28.01.07, 19:29
      "Tym bardziej gdy obserwuje się takie błyskawiczne kariery jak pana
      Ciesiołkiewicza czy pana Skrzypka."

      Następna, która czuje się pokrzywdzona przez życie za sprawa Dorna i
      Kaczyńskiego :))
      Tak na marginesie przypomnę Tobie, ze w połowie lat 80tych w juncie
      Jaruzelskiego błyskawiczną karierę zrobił pewien b. młody aparatczyk PZPRowski.
      Wiesz może jak się nazywa?
      • gabriel Re: Smutni nastoletni 28.01.07, 19:36
        Że już o karierze pana Tobera na przykład nie wspomnę.
    • grasshopper Wybierz świadomie swoją przyszłość 28.01.07, 19:41

    • terence Re: Smutni nastoletni 28.01.07, 19:43
      szoszan napisała:

      co w efekcie da
      > możliwość zostania przynajmniej radnym lub prezesem czegoś tam.

      Taaaa, u nas te wymienione rzeczy sa niepotrzebne żeby zostać politykiem czy prezesem...
    • neiden co za nonsens! 28.01.07, 19:51
      ze depresja jest czescia dorastania. w polsce mlodziez potrzebuje
      zainteresowan,wiecej sportu.chodzenie do kosciola karzdego slabego morze
      doprowadzic do wad psychicznuch.polscy psychologowie wciskaja falszywa
      propagande dla narodu .chca z tego stworzyc sobie "przemys" dzie panstwo musi
      placic mase pieniedzy .psychologowie wmowili ta glopote w wielu krajach
      zachodnich .sprawdzcie ich zarobki i jakie sa rezultaty ich rad?
      • blahblahblah1 Re: co za nonsens! 28.01.07, 20:01
        "morze", "karzdego",
        Zanim zaczniesz się wypowiadać gdziekolwiek, polecam jakieś zajęcia z języka
        polskiego. Nikt się z opiniami ludzi robiących takie kardynalne błędy nie liczy.

        www.bykom-stop.avx.pl/jakpisac.html
      • wolny.czlowiek Re: co za nonsens! 29.01.07, 15:28
        neiden napisał:

        > ze depresja jest czescia dorastania. w polsce mlodziez potrzebuje
        > zainteresowan,wiecej sportu.chodzenie do kosciola karzdego slabego morze
        > doprowadzic do wad psychicznuch.polscy psychologowie wciskaja falszywa
        > propagande dla narodu .chca z tego stworzyc sobie "przemys" dzie panstwo musi
        > placic mase pieniedzy .psychologowie wmowili ta glopote w wielu krajach
        > zachodnich .sprawdzcie ich zarobki i jakie sa rezultaty ich rad?

        Gdyby to bylo forum onetu to uznałby cie za trola, ale to przecież gazeta...
        • mokrysedes Nasza młodzież potrzebuje... seksu. 29.01.07, 15:38
          Tak jest. Seksu, seksu i jeszcze raz seksu.
          Wtedy nie byłoby tylu zeschizowanych małolatów.
    • kereish Re: Smutni nastoletni 28.01.07, 19:51
      Bo oni, ci licealisci w depresji, uwazaja, ze sa niedecenionymi przez swiat
      wrazliwymi i wybitnymi jednostkami, ktore skupiaja sie na wlasnym wnetrzu.
      Gdyby sie wzieli za nauke topologii, ekonomii, programowania albo innej
      wymagajacej dyscypliny zamiast rozwazac wlasna wrazliwosc to by nie musieli
      brac prozacu. A tak to czesc z nich w koncu skonczy na tym srodku ;>
      • b-a-lau Re: Smutni nastoletni 29.01.07, 17:45
        Zgadzam się z panem Pozdrawiam
    • fighttotrance Sposoby Leczenia 28.01.07, 20:04
      No własnie jakie wg. was powinny być sposoby zapobiegania i przede wszystkim leczenie wrazie kiedy już owa depresja nas dopadnie.
    • aasb Te wskaźniki powinny skłonić dorosłych do zwróceni 28.01.07, 20:34
      A może te wskaźniki powinny skołnić skamieniałych dyrektorów, którzy nie chcą
      zatrudniać młodych psychologów, często wymawiając się, że w ich szkole nie ma
      problemów z młodzieżą...
      Jestem młodym psychologiem i nawet nie chce mi się mówić jak żenujące są
      odpowiedzi dyrektorów na zapytanie w sprawie pracy...
      brawa również dla MEN, od niedawna jeden psycholog przypada na dwie szkoły, co
      na pewno pomga mu się zaznajomić z problematyką, pominę moc sprawczą już takiego
      zatrudnionego psychologa w placówce i wynagrodzenie.
      No ale cóż wszyscy potrafią tylko narzekać zamiast wziąć się do roboty, zmienić
      przyzwyczajenia z przed 100 lat i kilka paragrafów
      • 4g63 Re: Te wskaźniki powinny skłonić dorosłych do zwr 29.01.07, 10:43
        dopóki podstawowe rzeczy w tym kraju nie zostaną rozwiązane podstawowe absurdy
        na płaszczyźnie prawnej religijnej i politycznej, to lepiej nie będzie, i nie
        tylko młodych ludzi to dotyka, dorosłych również, tylko że ich się nie słyszy,
        bo biedni w depresji, nie krzyczą że im źle, siedzą w domach i czasem
        ponarzekają na forum, ich energia życiowa dawno się wypaliła
        • aasb Re: Te wskaźniki powinny skłonić dorosłych do zwr 29.01.07, 10:50
          Pewnie masz rację, wielu dorosłych już tak bardzo pogodziło się ze swoim
          przegranym życiem, że nie mają ochoty nawet mówić że jest im źle.
          W sumie można by rzec że dobrze że chociaż fora mają (taki czarny humor) bo tu
          anonimowo mogą się wyżalić, ponarzekać czy wyładować swoją niechcęć do
          wszystkiego.
          Wierzę że kiedyś się coś zmieni, oczywiście nie należy liczyć na cud i też
          zmieniać samemu to co się uda zmienić i na co ma się wpływ i wiesz czasem
          to "prywatne podwórko" wynagradza cały ten syf...ja tak robię i życzę tego
          zarówno tym młodszym ode mnie, którzy dopiero wchodzą w życie jak i tym którzy
          już dawno się z niego wyłączyli lub są bliscy...

          pozdr
    • narod.ovviec Smutni nastoletni 28.01.07, 20:45
      Smutni, bo nie chodzą do kościoła. No i nie mają na czym skupić swoich myśli i
      marzeń. Polska powinna rozpocząć własny program kosmiczny - lot załogowy na
      marsa - który by zaprządł uwagę młodzieży. zamiast stać w klatach schodowych w
      czynie społecznym budowaliby częsci do polakich rakiet.
    • mirrandel Re: Smutni nastoletni 28.01.07, 20:48
      Bez przesady. Owszem, na pewno są ludzie, którzy cierpią na depresję z powodu przerostu ambicji rodziców, ale wiem, że ludzie często sami wkręcają się w takie stany psychiczne (np przez uparte powtarzanie wszystkim, że sa beznadziejni- tak by wywołać zainteresowanie, litość, po czym sami zaczynają w to wierzyć). Poza tym nie demonizujmy: to, że ktoś napisał, że chce popełnić samobójstwo w ankiecie raczej niewiele mówi (zawsze w ankietach, badaniach itd naciąga sie fakty, żeby wyglądały dramatyczniej). A co do biednych-zabieganych. Często jest to tak, że owszem rodzice wymagają ale rzeczy całkiem rozsądnych- a potem ktoś kto olewa szkołę płacze, że rodzice zbyt dużo wymagają. Oczywiście nie generalizuję- znam tez ludzi, którzy nie mogą uporać się z ambicjami rodziców, ale znam tez sporo takich, którzy sami nie mają tej ambicji w ogóle, a lekkie napomnienia traktują jak ograniczanie ich wolności.
    • dafne_forever Re: Smutni nastoletni 28.01.07, 20:59
      no to dla poprawy humorku studentki medycyny zapraszaja na ŚLAM ("SZLAM") tu
      dopiero mozna wyjsc z depresji, bo nawet nie ma czasu o niej pomyslec, dobre
      nie ?:P wystarczy jeden dzien zeby przkonac sie ze depresja maturzystow to nic
      w porownianiu z tym co sie tu dzieje. Spedz 8 godzin w prosektorium, plus 3
      godziny snu(zdarza sie uwagaga.....nawet 4!;-)) do tego GRATIS!!! wyzywajacy
      Cie asystenci, do tego zarabisci sasiedzi w akademiku i ogolny wyscig
      szczurow...powodzenia i zapraszamy:-)))) AMA
    • joanna.syrenka Za dużo gier komputerowych i TV 28.01.07, 21:08
      Za dużo bzdur wciskanych do głowy dzieciakom przez media, a zwłaszcza reklamy
      ----> kompleksy -----> depresja

      Za dużo srania się z dzieciakami, nadopiekuńczości, niesamodzielności i
      rodziców, którzy (w dobrej wierze w większości, ale z opłakanymi skutkami)
      chuchają i dmuchają na swoje 15 letnie "maleństwa".

      Ot co.
      • ambivalent Re: Za dużo gier komputerowych i TV 28.01.07, 21:52
        Jak zwykle na temat depresji wypowiadaja sie ludzie, ktorzy nie mieli z ta
        choroba do czynienia. Tak, CHOROBA. To nie jest zawachanie hormonalne ani zly
        humor, to jest choroba. A tak duzy odsetek objawow depresji u nastolatkow jest
        bardzo latwo zrozumiec. Wiek, hormony, stres, ogolny obraz rzeczywistosci. To
        wszystko sie naklada, nie ma jednej przyczyny depresji. To nigdy nie sa tylko
        rodzice, tylko szkola, tylko brak przyjaciol, tylko wyscig szczurow.

        I nie rozumiem jak wielkim trzeba byc ignorantem aby nie wiedziec podstawowych
        rzeczy o depresji. Na depresje zapadaja z reguly osoby bardzo inteligentne i
        wrazliwe. Nie te szczyle siedzace pod blokiem i pijace piwo. I depresja u
        dzieci zawsze wina rodzicow. Czy to bezposrednia czy tez wynikajaca z
        niezauwazenia w odpowidnim czasie, ze cos zlego dzieje sie z moim dzieckiem.

        I dlaczego ludzie cierpia taka przyjemnosc z docinania innym na temat gramatyki
        czy tez ortografii? Nikt nie slyszal o dysleksji?
    • wiarusik JA!Ja mam...;) 28.01.07, 21:35
      ...DEPRESJĘ.
      Jak się żyje z tym?;)Jako tako.Z dnia na dzień.Czasami jak coś zmusi potrafię
      zmobilizować się do wysiłku.
      Rozbija mnie zastanawianie się nad pytaniem po jakiego ch.ja jest to wszystko.
    • neiden do bjahblahblah1 28.01.07, 21:38
      faktycznie slowo "moze" pisze sie przez "z" dlaczego? majac
      polskokomunistycznorosyjskie wyksztalcenie zawsze mi mowiono ze np; rzeka
      przez "rz" rzepka, bo to z rosyjskiego rjeka,riepka.dlatego widzac polska
      pisownie zaczynam myslec po rosyjsku no i oczywiscie popelniam bledy.mam
      pytanie, kto wymysli ta idyjotyczna polska gramatyke ? wyglada na to, ze nie
      byl polakiem i jest tagze morzliwe ze byl chory psychcznie.bo polska gramatyka
      jest chora!!! polacy nie dajcie sie oszukac, w tej chili macie armie "smutnych"
      licealistow,mase niepotrzebnych magistrow,tsw.inrzynierow .nie pozwulcie na
      nastepnych pasorzytow "psychologow".
    • nixodus Napędzanie klientów do psychoterapeuty 28.01.07, 21:41
      prawie jak w US 50$ za godzinke u psychologa :P
      • dinozaur47 Re: Napędzanie klientów do psychoterapeuty 29.01.07, 09:23
        Panie , to chyba tyle w Kamerunie . Psycholog w USA bierze od 200 USD/h wzwyż .
    • moczarka_kanadyjska smutne 28.01.07, 22:00
      Jest mi bardzo smutno, gdy czytam opinie, że trzeba mieć traumatyczne
      wspomnienia, trzy głowy czy matkę potwora, żeby mieć depresję. Ja ją miałam i
      nadal walczę, żeby nie wróciła. I nie płakałam dlatego, że rodzice mnie nie
      kochali, ale dlatego, że nie mogłam otworzyć puszki ananasów. I ja wiedziałam,
      że wszystko jest w porządku, mam oparcie, i co z tego? Nie wiadomo, kiedy
      przychodzi załamanie, ale jak już jest, to najbardziej błaha rzecz może być
      powodem wybuchu. I najlepsze są starsze babcie, które opowiadają, że to
      wszystko bzdury. A to nie jest nasza wina, tylko znak naszych czasów.
      • zosiek21 Re: smutne 28.01.07, 22:27
        moczarka_kanadyjska napisała:

        > Jest mi bardzo smutno, gdy czytam opinie, że trzeba mieć traumatyczne
        > wspomnienia, trzy głowy czy matkę potwora, żeby mieć depresję. Ja ją miałam i
        > nadal walczę, żeby nie wróciła. I nie płakałam dlatego, że rodzice mnie nie
        > kochali, ale dlatego, że nie mogłam otworzyć puszki ananasów. I ja
        wiedziałam,
        > że wszystko jest w porządku, mam oparcie, i co z tego? Nie wiadomo, kiedy
        > przychodzi załamanie, ale jak już jest, to najbardziej błaha rzecz może być
        > powodem wybuchu. I najlepsze są starsze babcie, które opowiadają, że to
        > wszystko bzdury. A to nie jest nasza wina, tylko znak naszych czasów.

        dziekuje za to. zgadzam sie w 100%
    • youdontfoolme Smutni nastoletni 28.01.07, 22:08
      jestem tegoroczna maturzystka. Szoszan, masz zupelna racje. widze u siebie
      objawy depresji. nadmiar nauki czy tez dziwnych zmartwien sprawia, ze mam juz
      dosc. ze chcialabym wreszcie zniknac i nie czuc juz wiecej. mimo,ze mam
      kochajaca rodzine, przyjaciol. marze, choc marzenia wydaja mi sie nierealne.
      wszystko zbyt proste by dla mnie. nie wierze w siebie. lza za lza przeklinam
      swoje kazde slowo
      • zosiek21 Re: Smutni nastoletni 28.01.07, 22:25
        =/ az przykro jest czytac wiekszosc z tych postow. Kazdy nastolatek jest inny.
        nie mozna generalizowac. Czesto powodem depresji nie jest szkola, rodzice.
        Depresja to choroba jak kazda inna tylko u nas sie przyjelo, ze depresja to cos
        co czlowiek sam sobie wymysla. wedlug wiekoszosci jedyna "uzasadniona" depresja
        to ta kiedy ktos umarl, jestesmy niby gorsi itd. ale zycie daje w kosc (to malo
        powiedziane)tylko nikt nie mowi o prawdziwych problemach. przychodzimy do
        domu "co w szkole?" "dobrze". ten kto sie przyzna ze nie jest dobrze moze
        otrzyma pomoc. ale korepetycje to nie wszystko. To ze ktos nie powie ze nie
        jest zle nie znaczy ze wszystko jest ok. duzo osob podaje tez zmyslone
        powody... byle inni dali juz spokoj.
        • jagna1606 Re: Smutni nastoletni 28.01.07, 23:39
          Tak,napiecia ,zycie wymagania,klopoty-dla niektorych mlodych -wyzwanie nie do
          udzwigniecia.
          (sama bylam delikatna emocjonalnie ale nie zyciowo)
          W ubieglym roku syn (teraz maturzysta)-mial probe samobojcza.
          Szpital,diagnoza-nerwica,depresja.
          Powod-klotnie w domu,alkoholizm meza,wyscig szczurow w dobrym liceum,emocjonalna
          slabosc charakteru(dwa moje zwiazki z mezczyznami byly nieudane, moim zdaniem
          nie z mojej winy,praktycznie syna wychowywalam sama,wiec to sie pewnie tez dodalo).
          Bylam u 3 psychologow i 1 psychiatry.To byla kpina-rozmowy jak z debilem.
          Uznalam ze tylko sama moge cos zrobic.Bo znikad pomocy.
          Wyprowadzilam sie z domu,mieszkam z synem.Odbudowuje kontakt z nim kazdego dnia,
          pamietajac, by go nie zaszczuwac a traktowac jak czlowieka.
          Ze slabosciami,pogladami,niwiedza,duma.
          Wiem ze ma do mnie zaufanie.Duzo rozmawiamy, ale tak zeby to byl przede
          wszystkim kontakt dwojga przyjaciol (moze to nie bedzie mialo dobrego efektu w
          przyszlosci,ale teraz jest ok).Nie krytykuje tego co mu bliskie lub co mu sie
          podoba ,tylko okazuje chec poznania,zaciekawienia.
          Moze za malo wymagam, ale on ma dalej duze ambicje -to ja mu mowie aby sie nie
          przejmowal ocenami, ze studia na najlepszej uczelni jak nie wypala, to sie nic
          nie stanie, bo zycie niesie rozne niespodzianki, i losy moga potoczyc sie
          rozmaicie,niezaleznie od wyksztalcenia.
          I wiem ze to banalne -ale powtarzam mu, ze najwazniejsze by byl szczesliwy lub
          czul sie szczesliwy, i cieszyl sie kazdym dniem, niezaleznie od tego jaki on jest.
          Bo wole miec syna biednego, bez sukcesu zyciowego,zadowolonego choc troche , niz
          martwego.
          W ostatnim roku byly 3 samobojstwa licealistow w liceach w moim
          miescie-skrzetnie zamiecione pod szkolny dywan.

          (przepraszam ze opis zycia w telegraficznym skrocie,ale na forum zle czyta sie
          dluzyzny)

          • margreth Re: Smutni nastoletni 28.01.07, 23:54
            Czasem zawaza nie tyle sytuacja w domu, co swiat zewnetrzny, otoczenie,
            rowiesnicy. Ja pochodze z zupelnie normalnej rodziny, rodzice nigdy nie
            przejawiali w stosunku do mnie wygorowanych ambicji. Byli dumni z osiagniec,
            chwalili, pomagali iwspierali na tyle, na ile mogli. Co z tego? Mam 24 lata,
            ukonczone w spolecznym mniemaniu dobre studia, ucz sie dalej, koncze rozne kursy
            z najlepszymi wynikami, mam dobra prace, ktora znaalzlam sama - bez koneksji.
            Wydawaloby sie, ze powinnam byc szczesliiwym czlowiekiem. A zamiast tego mam
            nerwice duszona w sobie, z ktora czasem radze sobie lepiej, a czasem gorzej.
            Ostatnio troche gorzej. I nie moge powiedziec, zeby ktos byl temu winny - to
            rzeczywistosc, w ktorej przyszlo mi zyc i do ktorej swietnie sie dopasowalam,
            doprowadzila do tego stanu rzeczy. To swoista cena, ktora musialam zaplacic,
            zeby "nadarzyc". Czasem nie mam juz sily, ale mimo wszystko brne dalej,
            podejmuje kolejne wyzwania i coraz gorzej przezywam kazda sytuacje stresowa.
            • a18275 Re: Smutni nastoletni 29.01.07, 10:24
              Jestem głęboko przekonany, że to, co dotyka człowieka, ma sens i prowadzi go do
              dobrego. Sam miałem stany depresyjne które zmusiły mnie do porzucenia
              wszystkiego i poszukania w sobie odpowiedzi na pytania o sens. I znalazłem dużo
              więcej niż chciałem znaleźć.
              Kto chce zachować swoje życie, straci je.
          • watsoff Re: Smutni nastoletni 29.01.07, 11:54
            > Wyprowadzilam sie z domu,mieszkam z synem.Odbudowuje kontakt z nim kazdego
            dnia

            I tu lezy najcześciej problem.
            Wychowujemy dzieciaki w ten sam sposob w jaki nas wychowywano.
            Teraz moi rodzice chca ze mną kontaktu. Dzwonią, czasami z wymówkami.
            Ale ja juz go nie potrzebuję, nie został ten kontakt wykształcony.

            Moj syn ma inaczej. Wymagalo to na poczatku ode mnie wysiłku, aby nie nudziły
            mnie te dzicinne rozmowy, zabawy i wspolne spedzanie czasu. Zainwestowalem.
            Teraz zbieram owoce, on ma 12lat rozumiemy się znakomicie. Postawilem mu pewne
            wymagania w szkole, to je przewyzszył. Nauczyłem go ze porazki się czesto
            zdazają, ze wazniejsze jest aby probowac po raz kolejny i kolejny.

            Jest lepszą wersją mnie. Jestem z niego dumny i on wie o tym. Wiele fajnych
            rzeczy robimy razem. Ma wielu kolegów. Jest samodzielny. Wiele rozmawiamy.
            Mysle ze on teraz jest silniejszy psychicznie niz ja :-).
      • mac881 Re: Smutni nastoletni 28.01.07, 23:04
        heh, to witaj w klubie. tez tak mam
        chociaz matura dopiero w maju
    • 1europejczyk Moze inaczej: mlodzi moga miec dzisiaj nieomal 28.01.07, 23:46
      wszystko czego chca. Kazda droga jest nieomal otwarta. I przypuszczalnie fakt,
      ze zakres wyboru wlasnej przyszlosci jest nieporownywalnie wiekszy niz w latach
      mojej mlodosci sam wybor jest duzo trudniejszy (mowie o samym wyborze wlasnej
      przyszlosci a nie jego realizacji).
      I zamiast powodowac entuzjazm zycia z powodu czekajacych na nich mozliwosci
      wyboru w tak ciekawym dzisiaj w Polsce, pasjonujacym bo wolnym od wielu
      ograniczen swiecie (ale z wieloma nowymi bardziej praktycznymi) u mlodych jest
      on przyczyna depresji ?
      Czy nie jest przypadkiem tak, ze te depresje sa powodowane w wiekszosci obawami
      rodzicow, ktorych "nadopiekunstwo" w Polsce daleko odbiega od "normalnosci" ?
      Porownywania do innych czasow rzadko maja sens ale jest mi dzisiaj trudno
      niejednokrotnie ukryc, ze zazdroszcze tym, ktorzy maja dzisiaj po kilkanascie
      lat nie dlatego, ze przeszkadza mi moj wiek ale dlatego, ze swiat stoi przed
      nimi otworem bez zupelnie niezrozumialych, niepojetych tymniemniej bardzo
      uciazliwych a niejednokrotnie niemozliwych do pokonania doktrynalnych i
      systemowych barier ktore niejednemu w moim pokoleniu pokiereszowaly cale zyciorysy.
      Przyznaje, ze dzisiaj codzienne wiadomosci, szczegolnie te z Polski, moga byc
      szczegolnie dla nich deprymujace bo obrazuja skutki 17 letniego bezmozgowia ich
      rodzicow (wybor Walesy na Prezydenta, pozniej Kwasniewskiego, rozpolityczniona
      i rozpanoszona wszedzie hierarchia kk, debilne szukanie prestizu
      miedzynarodowego w bushowskim awanturnictwie w Iraku itd. itd. ) ale to wszystko
      jest w ich rekach. Trzeba tylko, zeby chcieli chciec.
      To, ze nie stanie sie to z dnia na dzien jest oczywiste podobnie zreszta jak to,
      ze nie bedzie to takie proste.
      Ale kto, kiedy i komu obiecywal, ze zycie jest proste ?
      • a18275 Re: Moze inaczej: mlodzi moga miec dzisiaj nieoma 29.01.07, 10:29
        > wszystko czego chca. Kazda droga jest nieomal otwarta.

        Właśnie o to chodzi, że niewiele mogą dzisiaj dostać... Kasa, wykształcenie i
        podróże to mniej niż 10% człowieczeństwa.
        • 1europejczyk Dostac ? Niby dlaczego mieliby dostac ? 29.01.07, 19:10
          Niechby sobie zapracowali, swoja postawa, oddaniem "wlasciwej" sprawie,
          trwalym wartosciom albo jednym i drugim na raz. Szumnie i pretensjonalnie
          nazwanego "czlowiecznstwa" sie nie "dostaje". Na nie trzeba sobie zapracowac, a
          czasem nawet zasluzyc.
          I cotygodniowa msza swieta jest w tym wszystkim bardziej parawanem hipokryzji
          niz czymkolwiek innym. (sprawa samobojstwa Ani z Gdanska, zachowania mlodych w
          klasie i na pogrzebie oraz kazanie ksiedza sa tego dobitnym przykladem).
          Re: Moze inaczej: mlodzi moga miec dzisiaj nieoma
    • tk-w Śmieszne to trochę... 28.01.07, 23:48
      Być może nie powinienem się wypowiadać. Mam bardzo dużo szczęścia w życiu. Jak
      myśle nad swoim życiem, nie odnajduję w nim żadnej poważnej porażki, no, może
      poza żalem, że nigdy nie nauczyłem się grać na gitarze.

      Ale trudno milczeć, kiedy się takie teksty czyta. Przeszedłem wszystkie stopnie
      nowej edukacji - podstawówkę, gimnazjum, 3-letnie liceum, nową maturę, wreszcie
      studiuję w nowym systemie. Piszecie, że wymogi rodziców doprowadzają dzieci do
      depresji. BZDURA! Ode mnie od najmłodszych lat, jak tylko zacząłem objawiać
      pierwsze oznaki pewnej nadprzeciętności, rodzice zaczęli dużo wymagać. W
      zerówce, w wieku sześciu lat poszedłem na kurs angielskiego, potem chodziłem do
      szkoły i też rodzice formułowali wobec mnie wysokie oczekiwania. Skończyło się
      gimnazjum. Miałem iść do najlepszego liceum w mieście i tam poszedłem. Po liceum
      miałem iść na studia do Warszawy i poszedłem. Nie mówię - wymagało to ciężkiej
      pracy nad sobą, ale dlaczego nauka w naszym kraju jest postrzegana jako czynnik
      depresyjny? Czy to nie jest przyjemne być wykształconym człowiekiem, rozumieć
      otaczający nas świat? Czy lepiej stać upojony tanim winem pod śmietnikiem
      nieopodal bloku? Ja wybieram pierwszą opcję i jestem z tego wyboru zadowolony.
      Cóż dzieciuch nastoletni (11-19 lat) ma lepszego do roboty od nauki? Jasne, nie
      można poświęcać 15 godzin na naukę, a pozostałe 9 na sen. Tylko jest różnica
      poiędzy uczeniem się maniakalnie, dużo i nieuczeniem się. Uważam, że wymagania
      powinno się dostosować do dzieci. Jeżeli ktoś mimo ciężkiej pracy jedzie na
      ocenach dostatecznych, to po co mu liceum kończyć? Niech idzie do zawodówki,
      nauczy się kowalstwa i będzie bogatszy, niż gdyby miał dyplom magistra Wyższej
      Szkoły Umiejętności w Kielcach.
      Inną sprawą są bezstresowcy. To specyficzna grupa ludzi, która nie rozumie, że
      świat się będzie nią zachwycał. Przyzwyczajeni, że jak pierdną, to wszyscy w
      otoczeniu wpadają w zachwsyt, w otoczeniu szkoły i nauczycieli czują się
      odrzuceni i niezrozumieni. Na tym polega dramat.

      Tak więc podsumowując - całkowicie nie zgadzam się z opinią, że depresja jest
      skutkiem nauki. Jest jedynie efektem złego wychowania i poczucia, że "to świat
      powinien się dostosować do mnie, a nie ja do świata".
      • ha-jo Re: Śmieszne to trochę... 29.01.07, 10:12

        Piszecie, że wymogi rodziców doprowadzają dzieci do depresji. BZDURA!

        - jestes zdania, ze wszystkie rodziny w polsce, czy tez rodzice przejawiaja ten
        sam rodzaj wymogu, ze piszesz w ten sposob? a moze po prostu wymogi twoich
        rodzicow, i sposob wymagania jednak troszke roznia sie od sytuacji w innych
        rodzinach? ty podales swoje swiadectwo ku chwale rodzicow, inni podali swoje,
        dostrzegajac bledy wychowawcze. czy negujesz te inne swiadectwa, bo przeciez ty
        z wymogow rodzicow jestes zadolwoly, bo inaczej stalbys dzisiaj pod sklepem
        monopolowym ?

      • szoszan Re: Śmieszne to trochę... 29.01.07, 10:53
        Może Tobie wygodnie żyć w takim słodkim przeświadczeniu, że zaburzenia nastroju
        i depresje nastolatków(przy czym ja przesuwam granicę nastoletniego wieku do 21
        r.ż)to taki ponowoczesny, liberalno-lewicowy czy też burżuazyjny wymysł
        zblazowanej klasy średniej i dlatego tak łatwo Ci uważać, że >>BZDURA! Ode mnie
        od najmłodszych lat, jak tylko zacząłem objawiać
        > pierwsze oznaki pewnej nadprzeciętności, rodzice zaczęli dużo
        wymagać<<.Zapewniam Cię, że o wiele częsciej niż na zespoły depresyjne lub
        zaburzenia nastroju zapadają dzieci mniej zamożnych rodziców czy z
        biedniejszych środowisk/rodzin niż inne. Choćby i dlatego(choć nie tylko
        dlatego),że biedniejszych jest po prostu więcej i mają więcej dzieci.
        Niewiele tak naprawdę wiesz o depresji, przede wszystkim tej młodzieńczej(jest
        inna niż wieku dorosłego choćby z racji różnic rozwojowych) ale nie zaszkodzi
        ci tu powrzucać osobistych kawałków o >>pewnej nadprzeciętności<< i pougólniać,
        wrzucając do jednego wora bardzo zróżnicowaną dziś młodzież.
        Pewnie, że >>przyjemne być wykształconym człowiekiem, rozumieć
        > otaczający nas świat?< niż stać upojony tanim winem pod śmietnikiem (nie
        hiperbolizuj tak jaskrawo, bo to populizm), ale jak myślisz w jaki sposób
        relaksuje się młody człowiek(przykładowo syn kasjerki z hipermarketu czy
        górnika) w sytuacji gdy bilet do kina kosztuje 14-16 zł, najtańsze zajęcia
        sportowe w śr. wielkości mieście kosztują wraz ze sprzętem ok.100zł(może
        więcej)/mc, a np.ksiądz/nauczyciel przegania po 16ej ludzi z niedogrzanego
        kościoła/szkoły, bo musi obejrzeć coś w TV?
        Doprawdy wystający pod klatkami bloków młodzieńcy czy chichotające na
        osiedlowych ławeczkach dziewczęta bardzo chętnie skorzystaliby z tańszych i
        łatwiej dostępnych basenów, siłowni, klubów sportowych czy kultury, gdyby one
        były! Zwłaszcza w miastach 40-100 tys. mieszkańców. O wsiach czy małych
        miasteczkach, aż strach wspominać, np. w gminie mojej bratanicy-15lat)wójt już
        14 lat buduje salę gimnastyczną, a ty nam tu o swoich cudownie wymagających
        rodzicach, którzy mieli Ciebie za co posłać na dodatkowy angielski...
        >>Uważam, że wymagania powinno się dostosować do dzieci.<<
        Też tak uważam, ale należy to skorygować o zastaną społeczną i ekonomiczną
        rzeczywistość, którą też należy uwzględniać w swoich oczekiwaniach, a ta jakże
        jest inna o tej medialnej czy opisywanej przez polityków.

      • a18275 Re: Śmieszne to trochę... 29.01.07, 11:22
        > Jest jedynie efektem złego wychowania i poczucia, że "to świat
        > powinien się dostosować do mnie, a nie ja do świata".

        Kiedyś zrozumiesz, o co tu chodzi.
        • szoszan Re: Nie upraszczaj 29.01.07, 11:44
          To bardzo wygodne zawyrokować>>Jest jedynie efektem złego wychowania i
          poczucia, że "to świat
          > > powinien się dostosować do mnie, a nie ja do świata"<<., ale ani nie daje
          kompletnej, pełnej odpowiedzi na problem, ani nie znajduje przesłanek do
          rozwiązań na przyszłość, za to daje złudny spokój sumienia moralizatorom typu"
          ja tyle wycierpiałem, ode mnie wymagali, przeżyłem i wyszedłem na ludzi, to
          inni tez dadzą radę".
          Depresja czy zespoły depresyjne to złożony problem, także społeczny, nie tylko
          medyczny. Ma różne przyczyny i daleka jestem od stwierdzenia, że winni są
          wymagający czy toksyczni rodzice, bo tak nie jest. Zresztą ani naukowcy, ani
          redaktorzy tak nie twierdzą.
          natomiast z doniesień prasowych i naukowych badań(medycznych, socjologicznych i
          psychologicznych)przebija jedno: w czasie transformacji i przez 17 lat bardzo
          zaniedbano(rodzice i władza)problem wielokierunkowej edukacji i opieki nad
          dorastającym pokoleniem. Doskonale zajęci sobą politycy i media ze znakomitym
          samopoczuciem własnym pouczją bez przerwy ludzi jak mają głosować i w co
          wierzyć, ale zapomnieli,że wybiramy ich nie po to. Bo mnie o wiele bardziej
          interesuje w jaki sposób moje i sąsiada dzieci dowiedzą się jak przebiega
          proces mejozy i gdzie zjedzą ciepły obiad po 6-8 godz.zajęć lekcyjnych niż
          orzeł w koronie, perypetie polityczne panów Kaczyńskich czy kolejne medale na
          piersiach narodowych bohaterów.
    • glosybaltyku bezsens przymuszania do nauki... 29.01.07, 00:27
      Nie rozumiem, co sklania rodzicow do przymuszania dzieci do nauki... W naszej
      rzeczywistosci jest to kompletnie pozbawione sensu. W Polsce wyksztalcenie nie
      jest skorelowane z zarobkami, z mozliwoscia kariery tak silnie, jak w krajach o
      rozwinietej gospodarce. Tutaj liczy sie bardziej konkretny, techniczny "fach w
      reku", najlepiej okolobudowlany. Moj znajomy stawia i wykancza domy. Ma
      wyksztalcenie zasadnicze zawodowe, co nie znaczy, ze jest glupi. Moze nie
      potrafi zaprojektowac wiezowca, ale jest niezly w wykonastwie. Potrafi zarobic
      300 000 zlotych rocznie na czysto. Nie sadze, ze gdyby skonczyl studia, bylby
      tutaj w stanie zarobic wiecej. Bardzo dobrze, ze nikt go na te studia nie
      poslal... bo byc moze trudnosci spowodowalyby, ze stracilby wiare w siebie.
      Teraz nie ma kompleksow, chociaz nie wie, kim byl ten przykladowy Kant, a z
      gazet czyta "Fakta". Podobnie mozna zyc calkiem przyzwoicie z handlu na bazarze,
      z prowadzenia knajpy. Po co dzieciom, ktore nie przepadaja za ksiazkami,
      niszczyc zycie? Przeciez moga byc szczesliwi i zamozni bez matury i studiow. Sam
      akurat lubilem sie uczyc, zreszta moja rodzina to prawie sami naukowcy i
      nauczyciele. Nikt mnie do ksiazek nie zaganial, ale tez nie stronilem nigdy od
      innych rozrywek, hehe. Zadnej presji, wymagan, dobre wyniki same przychodzily.
      Teraz prawie skonczylem robic doktorat, tez dla przyjemnosci, bo pieniedzy to z
      tego zadnych nie ma. Nie sadze, zebym zarabial lepiej niz ten znajomy
      budowlaniec. Ale robi to, co lubie. Moje dzieci tez nie beda przymuszane i
      ustawiane. Beda rozwijac sie zgodnie ze swoimi talentami, zdolnosciami i
      zainteresowaniami.




      • agusia552 Re: bezsens przymuszania do nauki... 29.01.07, 12:55
        no i to jest jedyny normalny wpis
        jak koś nie chce się uczyć to niech się nie uczy
        a jak bedzie chciał to w wieku 30 lat pójdzie na studia zaoczne i już
    • heraldek Do polskiego Sejmu sie nadaja...... 29.01.07, 00:29
      ...tam jeszcze mniej jest normalnych..........
    • pragmatyk11 Smutni nastoletni 29.01.07, 00:39
      www.antykaczy.blog.onet.pl niestety jelsi nie zmienu=imy całokształtu
      systemu wychowania w Polsce problem bedzie narastał....
    • duk123 Smutni nastoletni 29.01.07, 00:41
      Rodzice niszcza dzieciom zycie..... a kazdy udaje slepego i slepa it ylko wini dzieci za wszystko co zle w samych doroslych.... niestety....
      Nikt nie broni dzieci i mlodziezy - wszedzie liczy sie tylko dobro i interes chorych doroslych ktorzy wyzywaja wszystkie swoje swiry na wlasnych dzieciach.

      O traumatycznym dziecinstwie / PTSD i inne rzeczy na ten temat forumhumanitas.ipbhost.com/index.php?showtopic=304

      Lamanie tabu pedofili forumhumanitas.ipbhost.com/index.php?showtopic=348

      -
      Forum Psychologiczne Humanitas forumhumanitas.ipbhost.com/

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka