elan13
14.09.07, 21:59
Brawo Kaczyński, to się nazywa gambit. Poświęcenie polega na
wpuszczeniu do kancelarii niepewnej Nelly, a zysk to wyeliminowanie
Jana Marii, który intelektualnie przerastał o dwie głowy wszelkich
Tusków, Schetynów, Śpiewaków, Komorowskich czy Palikotów.
Zidentyfikowano niespełnione ambicje koleżanki małżonki, znaleziono
robaczka, który rybce posmakuje i połów udany. Krótko mówiąc - i
wilk syty i owca w ciąży.
Nelly na pewno nie nabryka jak Kaczmarek, nie ta funkcja, a Jasio
znalazł się w sytuacji bez wyjścia. I pomyśleć, że tę nieoczekiwaną
odstawkę zawdzięcza formalnie żonie (formalnie, bo faktycznie
Kaczyńskiemu).
Obserwując jakość posunięć Jarosława Kaczyńskiego nabieram
przekonania, że w zbliżającej się rozgrywce chłopcy od Tuska i
Kwaśniewskiego nie mają raczej większych szans. Dziewczęta z tych
ugrupowań też nie.