oleg8
20.10.07, 11:03
Gazeta Wyborcza nie popisała się znajomością prawa. Prokuratura nie mogła zająć się bowiem sprawą ewentualnego pomówienia żydów lub organizacji żydowskich, gdyż postępowanie takie wszyna się tylko z oskarżenia prywatnego (art. 212. § 4. kodeksu karnego). Bez skargi prokuraturze nie pozostawało nic innego, jak postanowić o umorzeniu. Poza tym nie ma przestępstwa, jeżeli zarzut uczyniony niepublicznie jest prawdziwy (art. 213 § 1. kk). Myślę, że księdzu nie brakowałoby świadków potwierdzających nieprawne roszczenia żydowskie, a wokanda stałaby się areną politycznych wystąpień - zarówno antysemickich, jak i antypolskich - i to w majestacie prawa. Nakłanianie do takiego scenariusza nie tylko nie doprowadziłoby do skazania znienawidzonego przez niektórych dziennikarzy i polityków księdza, lecz przede wszystkim nie przysłużyłoby się pojednaniu, tylko zjątrzyłoby i tak trudno gojące się rany. Aż tak bardzo zależy Gazecie Wyborczej i jej mocodawcom na pogorszeniu się niełatwych stosunków polsko-żydowskich?