anus1978
26.11.07, 12:10
czytając to, łzy garnął mi się do oczu... nie chcę pisać o sobie, ja
mam ojca, było różnie ale przynajmniej teraz mogę na niego liczyć.
ale chciałam napisać coś o swoim mężu, bardziej identyfikuje sie z
autorem tego tekstu...nie miał normalnej rodziny, nawet matka nigdy
nie potrafiła być normaną matką, kolezanki, koledzy (po rozwodzie)
byli wazniejsi...gdy poznałam mojego męża było mi go żal,
współczułam mu, uczyłam go rodziny, odpowiedzialności i dzielenia
się nie tylko uczuciem...dałam wszystko z siebie mamy 4 letniego
syna...dwa lata temu odszedł od nas ...wybrał wolnośc..koleżanki i
kolegów bez obowiązków i zobowiązań ... swojemu dziecku robi to sam
samo czeo sam doświadczył... nigdy go nie ma, umówi się na
odwiedziny i nie przychodzi wymyślając coś na biegu...ja czuję się
oszukana ,zraniona porzucona...ale co czuje moje dziecko??? czy
będzie miał pretensję do mnie że związałam się z takim
człowiekiem..że nie potrafiłam zapewnić mu normalnej rodziny
normalnego domu...i dlaczego mój (jeszcze mąż) powiela błędy swoich
rodziców.... jak można być takim egoistycznym draniem..???