Dodaj do ulubionych

Tato, jesteś frajerem

26.11.07, 12:10
czytając to, łzy garnął mi się do oczu... nie chcę pisać o sobie, ja
mam ojca, było różnie ale przynajmniej teraz mogę na niego liczyć.
ale chciałam napisać coś o swoim mężu, bardziej identyfikuje sie z
autorem tego tekstu...nie miał normalnej rodziny, nawet matka nigdy
nie potrafiła być normaną matką, kolezanki, koledzy (po rozwodzie)
byli wazniejsi...gdy poznałam mojego męża było mi go żal,
współczułam mu, uczyłam go rodziny, odpowiedzialności i dzielenia
się nie tylko uczuciem...dałam wszystko z siebie mamy 4 letniego
syna...dwa lata temu odszedł od nas ...wybrał wolnośc..koleżanki i
kolegów bez obowiązków i zobowiązań ... swojemu dziecku robi to sam
samo czeo sam doświadczył... nigdy go nie ma, umówi się na
odwiedziny i nie przychodzi wymyślając coś na biegu...ja czuję się
oszukana ,zraniona porzucona...ale co czuje moje dziecko??? czy
będzie miał pretensję do mnie że związałam się z takim
człowiekiem..że nie potrafiłam zapewnić mu normalnej rodziny
normalnego domu...i dlaczego mój (jeszcze mąż) powiela błędy swoich
rodziców.... jak można być takim egoistycznym draniem..???
Obserwuj wątek
    • pis-pis Re: Tato, jesteś frajerem 26.11.07, 13:29
      Feministyczna akcja. A może by tak coś o tych wyzwolonych matkach,
      które zostawiaja mężów i odchodzą do kochanka? Nie piłem, nie biłem,
      nie paliłem nawet papierosów. Kochałem, pracowalem ciężko i
      zjamowałem się dzieckiem. Mojej zonie zachciało się jednak kariery
      artystycznej i w krótce zostawiła mnie, pospolitego inżyniera i
      naszego synka dla fotografa. Załamałem się. Żadna z kolezanek mojej
      zony nie ma normalnego domu. Wszystkie sa po rozwodzie. Wszyscy moi
      kumple mają normalne domy. Do kogo ja mam list napisać?

      • maruda.r Re: Tato, jesteś frajerem 26.11.07, 18:58
        pis-pis napisał:

        > Feministyczna akcja. A może by tak coś o tych wyzwolonych matkach,
        > które zostawiaja mężów i odchodzą do kochanka? Nie piłem, nie biłem,
        > nie paliłem nawet papierosów. Kochałem, pracowalem ciężko i
        > zjamowałem się dzieckiem. Mojej zonie zachciało się jednak kariery
        > artystycznej i w krótce zostawiła mnie, pospolitego inżyniera i
        > naszego synka dla fotografa. Załamałem się. Żadna z kolezanek mojej
        > zony nie ma normalnego domu. Wszystkie sa po rozwodzie. Wszyscy moi
        > kumple mają normalne domy.

        **********************************

        Jeżeli robisz coś na siłę, to efektem będzie "normalny dom" opisany w artykule.

        • parazyd Jesteś stary, mój ojcze... 28.11.07, 08:53
          Jesteś stary, mój ojcze - syn Williama rzekł
          I twe włosy już całkiem zbielały;
          Czy uważasz za słuszne, zważywszy twój wiek,
          Stać na głowie bez przerwy dzień cały?

          W dniach młodości - rzekł ojciec - martwiło mnie to
          I o mózg mój wpadałem wciąż w trwogę,
          Lecz dziś, kiedy wiem już, że nie mam tam go,
          Nieustannie na łbie stawać mogę.

          :)))
          • mnemon Czy u nas wszystko musi być martyrologią? 28.11.07, 09:27
            Nie można pisać o tym, jak ludziom udaje się? Jak żyją ci, którzy
            mają normalne życie, normalne dochody (obecnie 10-20Kzł)? Jak oni to
            robią, że do takiej normalności dochodzą? Rzygać się chce od takich
            artykułów. Ja tego nie rozumiem. Na Zachodzie dziennikarze publikują
            artykuły o interesujących ludziach, ich osiągnięciach, a u nas szara
            rzeczywistość, wypaczenia, jakiś margines. Zamiast pisać o
            biznesmenie, który łączy życie rodzinne z zawodowym, przy okazji
            osiągającym godziwy status, to publikuje się artykuł o jakimś
            szoferze. Co może być ciekawego w życiu kierowcy ciężarówki? Dużo
            bardziej interesujące jest życie tego syna, a nie ojca. Ale tego w
            artykule już zabrakło.
            • mis22 Propagowanie walki o męską dominację 28.11.07, 11:42
              Gdy przeczytałem jak "psychoterepeuta" Eichelbergerem wyzywa
              mężczyzn którzy nie mają dominującej pozycji w rodzinie
              od "kastratów" to pomyślałem, że normalne pełne rodziny w Polsce
              przechodzą do historii. Powinien on rozumieć, że w każdej grupie
              społecznej, a więc i w rodzinie, ludzie walczą o dominację. Czasem
              dominuje mężczyzna, czasem kobieta, czasem jest małżeństwo
              partnerskie gdzie panuje względna równowaga. Wydawałoby się, że w
              XXI wieku człowiek, który skończył zapewne studia psychologiczne
              powinien rozumieć, że nie ma nic w tym złego gdy kobieta dominuje.
              Tymczasem wyzywa on słabszych psychicznie mężczyzn od "kastratów" -
              propagując kulturę machismo gdzie mężczyzna musi dominować. Nic
              dziwnego, że tylu mężczyzn bije kobiety w polskich domach. Gdy nie w
              stanie zdobyć dominującej pozycji słowami, to walczy o to pięścią.
              • zwyklaosoba "kastraci" - myślę, że chodziło o coś innego 28.11.07, 13:02
                Byłem w dużym samoobsługowym sklepie świadkiem sceny: mężczyzna ok.
                55-60 lat wraz z żoną. On przegląda wyłożone koszule, widać, że go
                jakaś zainteresowała; nagle żona wyrywa mu oglądaną koszulę z ręki,
                odrzuca na półkę i podaje inną ze słowami: Tą weźmiemy. Facet
                wygladał na zagubionego, a mi się naprawdę zrobiło go żal. I myślę,
                że o takich "kastratów" chodziło. Ale częściowo sami są sobie winni -
                jak nie potrafią nic ugotować, wyprać czy wyprasować, to w pewnym
                momencie stają się jak nieporadne dzieci. To samo zresztą dotyczy
                kobiet, które nie potrafią wypełnić PITu, napisać pisma do urzędu
                czy reklamacji za fakturę, albo wymienić baterii w pilocie do
                telewizora, bo zawsze to robi mąż. Trzeba sobie pomagać i wspierać
                się, ale nie można drugiej osoby wyręczać z podstawowych czynności
                życiowych. Ku przestrodze wszystkim wygodnym.
                • hermina5 Re: "kastraci" - myślę, że chodziło o coś innego 28.11.07, 15:44
                  a ja mam wykładowcę na studiach, który wyżywa sie na innych ludziach, za to , z
                  e nei wyszło mu zycie osobiste. 3 zony, z kazdą dzieci i kazda wreszcie ma dosc
                  - jakoś nie wydaje mi sie, żeby to z ich winy tak kazda miała dosc...
                  I to jest nie do zniesienia - człowiek przenosi swoje frustracje na zycie
                  zawodowe , psychicznei znęca sie zarówno nad studentami, jak i nad
                  wspólpracownikami. Nie macie pojecia jak cięzką osoba do wspólpracy jest taki
                  sfrustrowany wielokrotny ojciec i mąż ...Przepraszam, ze to piszę, ale naprawde
                  - kobiety potrafią być upierdliwe, jesli w zyciu im nie idzie, ale to co
                  potrafią męzczyżni - to jest dopiero koszmar...
            • pendrek_wyrzutek kierowcy ciężarówek 28.11.07, 14:07
              mnemon napisał:

              > szoferze. Co może być ciekawego w życiu kierowcy ciężarówki?

              Znam kierowce ciezarowki z ciekawym zyciem i fajna rodzina.
              Znam tez ponurych oraz nudnych profesorow, politykow i artystow.

              Co z tego wynika?
    • platfers kocham Cię Tato 26.11.07, 15:06
      Mój ojciec też był frajerem. Strach przed nim był codzinnością moich dni w
      podstawówce. Pił. Szczerze mówiąc wolałem jak wracał do domu pijany - wtedy był
      spokojny. Na trzeźwo był nie do wytrzymania - przemoc psychiczna.

      Teraz nie pije już 8 lat. Nie boję się Go. Potrafimy porozmawiać, pożartować.
      Powiem nawet więcej - kocham Go i jestem z Niego dumny. Wybrał rodzinę zamiast
      wódki. To jest możliwe.
    • nick.crestone Re: Tato, jesteś frajerem 26.11.07, 23:24
      anus1978 napisała:

      "gdy poznałam mojego męża było mi go żal,
      współczułam mu, uczyłam go rodziny, odpowiedzialności i dzielenia
      się nie tylko uczuciem...dałam wszystko z siebie"

      Skąd sie biorą takie masochistki jak anus1978? Zamiast miłości jest
      projekt wychowawczy. Zdaje się, że są wciąż takie dziewczyny, które
      po poznaniu faceta zamierzaja go zmienić, przerobić, wychować? Jak
      widzisz pokręconego faceta - uciekaj. Nie miej dzieci z byle kim.
    • puch4cz Re: Tato, jesteś frajerem 27.11.07, 06:00
      O swoim ojcu moglbym ksiazke napisac. Ot, dzisiaj bluzgal na mnie
      przez ok 10 minut (sam slowotok), bo nie pomylem naczyn zanim on
      przyszedl do domu! No to musialem posluchac, jaki jestem p...
      nierob, nygus i takie tam. Ale ja sie nie przejmuje, ten czlowiek
      zniknie z mojego zycia za niedlugi czas i tylko od jego zachowania
      teraz zalezy, jak potocza sie nasze stosunki. Mam 21 lat.
    • moher75 A "matki" ?! 27.11.07, 07:55
      O wiele częściej spotykam się z relacjami nt wyrodnych matek niż
      ojców - a już ostatnim "hitem" mamusiek jest wypychanie tatusiów
      nogami i rękami do pracy za granicą. Dzieci tęsknią, tatusiowie
      tęsknią a mamusie przepalają funciaki w solariach...
    • paralela1 Przez ostatnie lata GW lansowała wolność osobistą 27.11.07, 07:59
      tatusia i mamusi ponad katolską zacofaną rodzinę a teraz nagle jej się coś
      odmieniło i tego wolnego singla opiernicza, wykształciuchy są zdezorientowane,
      co jest trendy i political correct? Wolny tatuś z dupami, realizujacy liberalny
      model wolnych singli czy pełba ale zacofana rodzina, zbyt kojarząca się z
      katolstwem i wykleta przez liberałów feministki i GW.
      • pijaki Re: Przez ostatnie lata GW lansowała wolność osob 28.11.07, 09:10
        Co ty pierniczysz?!!!

        Możesz podać przykład jednego artykułu (poważnego, a nie z działu
        deser), w którym chwali się uciekanie przed odpowiedzialnością i
        wyrzekanie własnych dzieci. Nie jestem fanem GW, ale przydało by ci
        się trochę obiektywizmu.
        Poza tym nie popadaj w skrajności - czy pełna rodzina to zaraz musi
        być zacofana i kojarząca się "katolstwem". Bzdury!!!
      • facio84 Dobrze mówisz! 28.11.07, 12:00
        Linia tego tabloidu musi mocno konfudować wiernych czytelników, którzy już sami nie wiedzą, co jest dobre.
        • maaac Re: Dobrze mówisz! 14.12.07, 18:28
          Rozumiem, że Ty wiesz "co jest dobre" nie na podstawie własnego
          osądu, a "linii" jakiejś gazety?
    • cohiba_md Tato, jesteś potrzebny... 27.11.07, 18:59
      Jestem w ciąży... Ojciec dziecka, człowiek którego kocham ponad
      wszystko, nie chce nas. Nie kocha mnie więc rozumiem, że ja jestem
      zbędna, ale dziecko... Nie będę się wpychać na siłę. To jego wybór.
      Może boi się odpowiedzialności, a może dzieciństwo bez ojca nie
      nauczyło go jak ważny jest tata w życiu dziecka. Nie wiem... Wiem
      tylko, że nasze dziecko nigdy nie usłyszy złego słowa o ojcu. Będzie
      go znało ze zdjęć i filmów. Będzie wiedziało, że był dobrym
      człowiekiem, fajnym facetem, wesołym, poukładanym, szalonym. I dowie
      się, że tata kiedyś bardzo kochał mamę.
      Dlaczego tak? Bo nie chcę zamknąć im drogi do poznania, jeżeli
      kiedyś ojciec tego zapragnie. Bo kocham tego faceta i wierzę, że
      kiedyś będzie chciał przytulić nasze dziecko, a ja nie mam prawa i
      nie chcę mu tego zabrać.
      Wiem, że nie będzie z dumą każdego dnia obserwował, jak malec
      dorasta, jak się rozwija. Wiem, że malec nie doświadczy
      bezpieczeństwa jakie daje obecność taty. Wiem, że tata nie przekaże
      mu swojej wiedzy. I wiem, że przez to nasze dziecko będzie uboższe.
      Matka nie zastąpi ojca niestety, choćby bardzo się starała.
      Wiem tylko, że nie dopuszczę by nasze dziecko powiedziało na widok
      ojca (jeżeli do takiego spotkania dojdzie) "nienawidzę cię". Zrobię
      wszystko, by były to słowa "Tato, dobrze że jesteś"...
      • kaz-oo Re: Tato, jesteś potrzebny... 28.11.07, 08:32
        Cohiba, napisałaś tak pięknie i tak naiwnie głupio.

        >Będzie wiedziało, że był dobrym
        > człowiekiem, fajnym facetem, wesołym, poukładanym, szalonym. I dowie
        > się, że tata kiedyś bardzo kochał mamę.>

        I będzie się zastanawiało co jest nie tak i nim i mamą, że nie zasłużyli na
        miłość i uwagę tego "ideału". Potem odkryje mistyfikacje i dojdzie do wniosku,
        że matka go okłamywała.

        Bo kocham tego faceta i wierzę, że
        > kiedyś będzie chciał przytulić nasze dziecko, a ja nie mam prawa i
        > nie chcę mu tego zabrać.>

        Piszesz tak jakby to dziecko zawsze miało pozostac małym dieckiem. 2, 4-latka
        można jeszcze od biedy przytulić po latach niewidzenia. 10-latka dużo trudniej,
        a nastolatka wcale. I Twoje starania o zachowanie nieprawdziwego,
        wyidealizowanego wizerunku ojca są z góry skazane na niepodwodzenie. Bo dzieci
        są bystrymi obserwatorami, a dorastajace dzxieci bezlitosnymi sędziami swoich
        rodziców.

        >Wiem tylko, że nie dopuszczę by nasze dziecko powiedziało na widok
        > ojca (jeżeli do takiego spotkania dojdzie) "nienawidzę cię". Zrobię
        > wszystko, by były to słowa "Tato, dobrze że jesteś"...

        Dziecko raczej zapyta :Tato, gdzie byłeś?"


        • cohiba_md Re: Tato, jesteś potrzebny... 28.11.07, 18:11
          Dlaczego głupio? Wszystko zależy od matki i tego czy powie prawdę o
          ojcu. Nie mem zamiaru robić z ojca tego Malucha demona tylko
          dlatego, że mnie nie kocha. Trudno. Winę ponoszę za to także ja.
          Miłość jest dwustronna i wina za jej śmierć najczęściej też.
          Nie chcę faceta idealizować, ale stawianie go za karę na straconej
          pozycji jest złe. Tak jest najczęściej, że matki mszczą się na
          ojcach swoich dzieci. Tylko po co? Nikomu to nic dobrego nie daje.
          Nasze dziecko musi wierzyć, że tata jest dobrym człowiekiem. Bo
          jeżeli przyjdzie im się kiedyś spotkać, to lepiej będzie mieć ciepłe
          uczucia. Nie chcę by nasze dziecko czuło nienawiść do ojca. Gdy
          będzie gotowe na rozmowę będę rozmawiać, ale nigdy nie powiem źle o
          R. Dzieci w dużej mierze postrzegają nieobecnego rodzica tak, jak go
          przedstawia drugi rodzic.
          Piszesz, że dzieci są bezlitosnymi sędziami rodziców. Racja. Więc
          jak osądzi mnie dziecko za naukę nienawiści do ojca.
          Być może zapyta ojca "gdzie byłeś", ale nie chcę by po tym pytaniu
          zatrzasnęło mu drzwi przed nosem. Chce, żeby chcieli ze sobą
          rozmawiać.
          I to może naiwność KAZ-OO. Ale ja tak to widzę.
          • kaz-oo Re: Tato, jesteś potrzebny... 28.11.07, 19:52
            Oczywiscie nie jest demonem dlatego, że Cię nie kocha, ale też nie jest "dobrym
            człowiekiem, fajnym facetem" jeśli nie chce ponieść odpowiedzialności za WASZE
            dziecko.
            Napisałaś: "Nasze dziecko musi wierzyć, że tata jest dobrym człowiekiem". Otóż
            nie musi. Wcześniej czy później odkryje smutną prawdę, niezależnie od tego co
            mu powiesz na temat ojca i samo dokona oceny. Surowej oceny, bo młodość lubi być
            bezkompromisowa i czarno-biała. Nie namawiam Cię do oczerniania ojca w oczach
            dziecka, a jedynie przestrzegam przed zbytnią idealizacją jego osoby, bo skutek
            tego może być dokładnie odwrotny od zamierzonego.
            • cohiba_md Re: Tato, jesteś potrzebny... 29.11.07, 18:34
              To ja go idealizuję, bo pomimo wszystko wciąż go kocham i pewnie
              dlatego wydaje mi się, że kiedyś między nim a dzieckiem będzie dobra
              relacja... Jest mi po prostu ciężko.
              • kaz-oo Re: Tato, jesteś potrzebny... 29.11.07, 19:41
                Wiem, że Ci ciężko i bardzo Ci współczuję. Miejmy nadzieję, że "tatuś" jednak
                dorośnie do swojej roli na tyle wcześnie, że dziecko nie odczuje tak bardzo jego
                braku. Jeśli nie, to będziesz musiała znależć złoty środek na wizerunek ojca
                przekazany dziecku. Na pewno nie powinien być czarny, ale również nie całkowicie
                wybielony, tak aby w przyszłości konfrontacja z rzeczywistością nie była dla
                Twojego dziecka zbyt bolesna.
                Życzę Ci dużo siły i szczęśliwego zakończenie tego trudnego etapu życia.Pozdr.
                • aurita Re: Tato, jesteś potrzebny... 14.12.07, 14:37
                  cohiba moj ojciec odszedl od mojej matki jak mialam 1,5 roku. Rozwiodl sie jak
                  mialam 7. Zobaczylam go jak mialam 15.
                  Matka caly czas ZMUSZALA mnie do pisania do niego listow "zeby byl kontakt",
                  tlumaczyla go ze to przez Jego siostry odszedl itp itd.
                  I wszystko na nic: mamy zimne relacje, obojetne nawet.
                  Pisanie do jego listow bylo zmora mojego dziecinstwa: nic mu nie mialam do
                  powiedzenia, nic! i zrodlem konfliktow z moja matka. I uwazam ze jego siostry
                  nie sa winny temu ze odszedl: to jego wybor i jego wina.
                  Nie tworz dziecku "bajki" , dziecko i tak pozna prawde....
                  A matce juz nie wierze: klamala
    • credit28 Przeczytałem ten artykuł i... 28.11.07, 09:06
      jakbym widział fragment swojego życia: gorzała, przemoc i kompletny
      rak odpowiedzialności. Dziś mam 33 lata jestem człowiekiem
      samodzielnym i jak widzę człowieka, który mnie spłodził mijam go jak
      każdego obcego człowieka. Bo jak można odnosic się do kogos, kto
      własne dziecko wyrzuca z domu... Dziś mieszka samotnie, ma dużo
      wolnego czasu na przemyślenia i nikt mu nie truje żeby nie pił
      wódy... Otwarcie przyznam się, iz czekam kiedy umrze, bo przeciez
      wszyscy kiedyś umrzemy. Tylko czy w jego przypadku będzie ktoś, kto
      mu w ostatnich godzinach pomoże? A czas upływa, upływa...
    • sem.mes Tato, jesteś frajerem 28.11.07, 09:09
      Do domu wpadam tylko na sobotę niedzielę, widzę jak moja 3 i 4
      miesięczna córka oddala się ode mnie. Moja żona jakoś to jeszcze
      potrafi znieść. Po przeczytaniu tego artykułu zobaczyłem siebie
      oczami mojej córki i się przeraziłem.
      • moherfucker1 Re: Tato, jesteś frajerem 28.11.07, 09:40
        Ciekawe - jak mozesz miec dzieci w wieku 3 i 4 miesiace?

        Jesli ciaza byla blizniacza, to wiek maja taki sam. Nie moglo byc sytuacji,
        kiedy jedno dziecko rodi sie w 8. miesiacu, a drugie w 9tym.

        Cos krecisz - na dodatek cienko. Ciaza u czlowiek trwa c.a. dziewiec miesiecy.
        • sem.mes Re: Tato, jesteś frajerem 28.11.07, 10:00
          moherfucker1 napisał:

          > Ciekawe - jak mozesz miec dzieci w wieku 3 i 4 miesiace?
          >
          > Jesli ciaza byla blizniacza, to wiek maja taki sam. Nie moglo byc
          sytuacji,
          > kiedy jedno dziecko rodi sie w 8. miesiacu, a drugie w 9tym.
          >
          > Cos krecisz - na dodatek cienko. Ciaza u czlowiek trwa c.a.
          dziewiec miesiecy.

          3 lata i 4 miesiące, nie wszystko moherfucker1 jest globalnym
          spiskiem ;-).
    • ml130676 A co jeśli i matka i ojciec są do bani? Kanał... 28.11.07, 10:15
      ...i cała familia to syf i malaria. Pochodzę z tzw.
      rodziny "yntelygenckiej". Alkoholizm mojej matki do dziś "nie
      przechodzi jej rodzicom przez gardło", ale to była w sumie
      nieszczęśliwa i stłamszona przez silną osobowość swojej matki
      kobieta - świeć Panie nad jej duszą. Ojciec zaś to przecież "wzór" -
      dobry rodziciel, obowiązkowy, przykładny i odpowiedzialny
      dla...swojej nowej rodziny. Skąd to znamy..."starzy" się rozwodzą,
      matka zostaje sama, ojciec zaraz łapie kolejną partnerkę, żeni się,
      robi kolejne dziecko względnie dzieci i jest obiektem podziwu u
      znajomych z pracy, którzy...nie wiedzą o jego poprzednim życiu.
      Matka moja może i piła, może była mentalną dziwką (jak twierdzi
      ojciec), ale nigdy nie potraktowała mnie z taką złością,
      niesprawiedliwością i pogardą, jak to on czynił wielokrotnie.
      Jeszcze niedawno z rozbrajającą szczerością oznajmił mi, że moje
      narodziny to było jedno z najgorszych wydarzeń w jego życiu, które
      zniszczyło jego plany i marzenia, zabiło związek z inną kobietą ,
      uniemożliwiło mu studia, zamknęło drzwi do kariery etc. Pomijając
      poprzednie skrobanki mojej matki i jeszcze kilka następnych po moim
      urodzeniu, tatuś-tatulo-tatuńcio zrobił mi wielką łaskę, że zgodził
      się w ogóle na moje pomyślne przebycie 9 miesięcy, nie dusząc w
      międzyczasie mojej matki, nie trując jej ani nie paląc żywcem. Fakt,
      że nie utopił mnie po urodzeniu, ani nie spacyfikował w
      dzieciństwie, też poczytam mu za wielką dobroć i łaskę tyrana, który
      uczynił przecież ze mnie dziecko-widmo. Przykrą i niezręczną
      sytuacją jest fakt zdziwienia w oczach znajomych taty, że ma "jakąś"
      córkę z poprzedniego małżeństwa. Przykre jest wysłuchiwanie przez
      ponad dwadzieścia lat, że się jest nieudanym przypadkowym
      egzemplarzem...Skończyłam studia, pracuję, mam udane dzieci, nie
      palę, nie piję, nie biorę narkotyków. Dbam o zdrowie, staram się
      ładnie wysławiać i nie zawalać bieżących spraw. Jestem uprzejma i
      lubię pomagać ludziom, kocham zwierzęta i szanuję zieleń. A mój
      ojciec w banalnej kłótni powiedział mi, że się mnie wstydzi...mam
      nadzieję, że kiedyś dojdzie do tego, że zostanie sam, będzie miał
      duuuużo czasu na przemyślenia i złapie takiego doła jak ja wiele
      razy, kiedy wyzywał mnie w obecności przyrodniego rodzeństwa,
      ostentacyjnie manifestował niechęć do mojego wyglądu, zamykał w
      mieszkaniu, a resztę rodziny zabierał do kina, a na moją histerię w
      miejscu publicznym (zmarła mi matka, dziecko przeszło poważną
      chorobę, a moje małżeństwo było w kryzysie) zareagował oznajmieniem
      wszem i wobec, że jestem niezrównoważona psychicznie. Gros moich
      znajomych miało dzieciństwo do dupy (pewnie wyczuwamy się
      intuicyjnie, żeby potem nawzajem umartwiać się z powodu spieprzonego
      życia) - są wśród nich - koleżanka, której matka zrzekła się praw do
      niej i podrzuciła ją babci (dobrze, że było komu), przyjaciółka z
      ojcem-dziwkarzem, amatorem panienek młodszych od własnej córki,
      znajoma, której ojciec był erotomanem i miał napady szału (do dziś
      pamiętam jego mieszkanie, które udostępnił Madzi na sylwestrową noc,
      w którym cały regał wypełniały ostre pornole). Do tego dodam kolegę
      z ojcem alkoholikiem, własnego męża z ojczymem, który po wódce
      maltretował jego i teściową oraz całą masę ludzi, których jedno z
      rodziców porzuciło, biło lub miało gdzieś. Idą święta, stąd mój
      grobowy nastrój i nawrót przykrych wspomnień. Wyobrażam już sobie
      nasze coroczne "rodzinne" spotkanie, z uśmieszkami przyklejonymi do
      twarzy, dzieleniem się opłatkiem i fałszywymi
      życzeniami "wszystkiego najlepszego". Jedyne, co mi przychodzi, jako
      treść świątecznego przemówienia to "pocałujcie mnie wszyscy w dupę".
      • icek20 Re: A co jeśli i matka i ojciec są do bani? Kanał 28.11.07, 11:41
        Jestes pokrecona kobieta-uczepilas sie faceta z ktorym masz wspolna
        bilogie-powinnas miec honor jak on nie chce to nie ,rob swoje zycie
        sama.proste ale ty lubisz sie taplac w blocie a twoje dzieci zroba
        to samo patologia jest patologia i zdrowe odzywianie na nia nie
        pomoze
        • mis22 Niebo jest niezbędna dla dzieci polskich 28.11.07, 12:16
          ml130676 napisała:
          > Jedyne, co mi przychodzi, jako treść świątecznego przemówienia
          > to "pocałujcie mnie wszyscy w dupę".

          Czytając jacy to są źli ci polscy rodzice, a szczególnie ojcowie,
          widzę jak potrzebny jest Kościół Katolicki i obietnica nieba gdzie
          wszystko jest idealne. Na ziemi jedynie w książkach lub
          wspomnieniach napisanych na pokaz można spotkać bohaterskich ojców,
          którzy kochali całe życie swe rodziny, zapewniali im dobrobyt, stali
          w kolejkach po mięso i masło od 3 rano, potem z uśmiechem na ustach
          odprowadzali dziecko do przedszkola, pluli pod nogi napotkanemu
          milicjantowi - pachołkowi reżymu komunistycznego, w pracy odmawiali
          podpisania druków paszportowych przygotowanych im przez SB (SB miało
          w swej gestii paszporty w PRL), na ulicy odwracali oczy w drugą
          stronę gdy szła ładna dziewczyna, itd.

          Serio mówiąc - są ciągle dobre małżeństwa. Ale zdarzają się one
          wtedy gdy oboje małżonkowie rozumieją, że na ziemi nie ma ideałów.
          Że każdy człowiek jest czasem zmęczony, czasem się zezłości. Ale
          jeśli rozumieją oni słabości drugiego człowieka to rozumieją również
          własne wady. Wiedzą, że sam nie są ideałami i nie mówią "po moim
          trupie".
      • tukot czas nawyższy nie robić 28.11.07, 11:42
        w tym roku "rodzinnego" spotkania. wystarczy Twoja najbliższa
        rodzina, mąż, dzieci. a może także jacyś dobrzy znajomi?

        Pozdrawiam i życzę odwagi w prostowaniu pokrzywionego.
      • piwoniasz Re: A co jeśli i matka i ojciec są do bani? Kanał 28.11.07, 15:47
        Nie łap upadającego, bo cie porani i pociągnie za sobą.Możesz
        podnieść upadlego, ale wpierw musisz otrzymać jego zgodę.Nawet
        Chrystus uzdrawiał(duchowo czy cieleśnie) tylko tych ,którzy zdawszy
        sobie sprawę ze swych ulomności, pragnęli się nawrócić. Te dwie
        zasady powinny pomóc ci żyć i cieszyć się z Twojego wypracowanego
        udanego życia. Nie zadręczaj się tym, czego zmienić nie możesz. Masz
        dla kogo żyć,masz z kim obdarowywyać się miloscią i tego się
        trzymaj.A co do świąt, niech będą radością nie fałszem.Nie bierz
        udziału w jakiejś pseudorodzinnej mistyfikacji wbrew sobie,nawet
        gdybyś musiała komus sprawic przykrość.Co prawda Chrystus narodził
        się dla wszystkich ludzi,ale przyjemnie cieszyć się z tego w gronie
        PRZYJACIÓŁ -czego Ci z całego serca życzę.pzdr
    • zwyklaosoba Ale bywa też inaczej 28.11.07, 10:22
      Zabawa w berka na plaży, prezenty z delegacji, śpiewanie piosenek,
      czytanie książek podczas choroby, zwiedzanie muzeów i górskich
      szlaków, męskie tajemnice przed mamą (np. o ozdobach choinkowych
      wyniesionych na szkolną zbiórkę makulatury). Ale przede wszystkim
      jestem dumny, że jest przyzwoitym człowiekiem, i dumę moją
      najbardziej wzbudza nawet nie to, że ryzykując utratą pracy nie
      zgodził się na współpracę z SB, ale, że przez 40 lat regularnie o 6
      rano wstawał do pracy, i to, że po kilku godzinach stania w kolejce
      po masło, oddał jedną z dwóch przydziałowych kostek (ostatnich w
      sprzedaży), emerytce stojącej za nim w kolejce (i pamiętam jak
      tłumaczył się Mamie, że oddał tę jedną kostkę masła, bo dla kobiety
      zabrakło i mu się jej żal zrobiło). I mimo, że minęło ponad 20 lat
      takie rzeczy się pamięta. I tylko żal, że czasu coraz mniej :((
      KOCHAM CIĘ, TATO !!!
      • pis-pis Re: Ale bywa też inaczej 28.11.07, 12:25
        Pewnie, że bywa. I taka jest większość. Ci ludzie nie czytują
        babskich pisemek, GW ani felietonów pisanych przez zgorzkniałe
        rozwódki, nie medytują na poduszkach z Eichelbergerem, tylko ciężko
        charują. Chciałyście feminizmu? No to go teraz macie.
        • hermina5 Re: Ale bywa też inaczej 28.11.07, 15:40
          widze te większość od rana pijąca wódkę , choć mają po dwóch 7 letnich synów i
          córkę, widze tę większość pzredsklepami monopolowymi dzień w dzień od rana -
          wszyscy ci panowie maja dzieci i chlają , non stop chlają - za co ? Nie mam
          pojęcia...
    • conena Tato, jesteś frajerem 28.11.07, 12:13
      mam oczy jak spodki po przeczytaniu.

      mam wspaniałego Tatę - przyjaciela i autorytet w jednym. doceniam go każdego
      dnia i wiem, że jestem szczęściarą.
    • pendrek_wyrzutek Feministyczne mity 28.11.07, 14:04
      "Ojciec zly matka i dzieci pokrzywdzone".

      Co sie naprawde dzieje, to ze kobiety zochydzaja
      swoich bylych mezow w ich oczach i w swoich wlasnych.

      Odcinaja dzieci od ojca, opowiadaja zlowrogie mity
      o nim, a ojciec nie ma szansy tego naprawic. Posuwaja
      sie nawet do niszczenia listow.

      W wielu krajach sad odbiera nawet mozliwosc ojcom
      na najkrotsza rozmowe z dziecmi.
    • 0x0001 Tato, jesteś frajerem 28.11.07, 16:23
      Co za płaczliwe marudzenie. Ojciec frajer, a syn pierdoła.
      • mojboze Re: Tato, jesteś frajerem 28.11.07, 16:58
        Och sam jesteś frajer bananowy dzieciaku o wrażliwości kamienia.
    • mieczyslawww Tato, jesteś frajerem-dla czego?? 29.11.07, 19:01
      Dziecko nie rozumie żeby żyć trzeba zarabiać ma inny świat.A to że w Polsce
      zarabia sie podle ,to jak to wytłumaczyć małemu dziecku,by potem strzelał do
      pracodawców.Bo zniszczyliście mi rodzinę.Polska nie szanuje nic prócz
      niewolniczej pracy .Dla mnie to kraj wypatrzony i długo nie zmieni się
      tego.Ludzie jeżdżą w całej europie Tirami.Tylko że w Holandii ojciec może syna
      zabrać na wczasy do Indonezji lub gdzie indziej 2 razy w roku. a w Polsce jeździ
      cały rok kochanie spłaciłem lodówkę na raty.Polska cały czas by tyrać tyrać po
      ustawowe 12 godzin za ustawowe 1000zl.Dla mnie Polska to chory kraj powinni
      zrobić przyjęcia dla wszystkich frajerów z obozu komunistycznego.I choćby
      pracowali 24 godziny na dobę. To nic nie da bo problem jest inny.Polska kocha
      upodlić obywatela tu jest problem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka