Dodaj do ulubionych

Chavez idzie na wojnę

27.11.07, 08:41
Ja bardzo jestem ciekaw dlaczego GW tak nie lubi tego Chaveza ? :)
Bo przecież nie dlatego że jest lewackim błaznem.
Mam wrażenie że "gazeta" nie moze mu wybaczyć że ogromne zyski z eksportu ropy
i gazu trafiają do południowo-amerykańskich indian zamiast do swojaków w USA :).
Obserwuj wątek
    • cygan37 Re: Chavez idzie na wojnę 27.11.07, 19:16

      Nie pasuje chłopak do bezpiecznej globalnej układanki.
      - może rządzić bez pomocy Banku Swiatowego,
      - nie wyznaje poddańczej wiary w moc dolara,
      - robi zakupy w innych marketach, np. na Białorusi i Rosji,
      - wydobywa i sprzedaje ropę bez "pomocy" uznanych koncernów,
      - wyłamał się z doktryny Monroe'a,
      - popiera i rozprzestrzenia ruch boliwarski,
      - wypędził wielkich posiadaczy ziemskich - często obywateli innych państw.
      • cygan37 Re: Chavez idzie na wojnę 27.11.07, 19:29

        Jeszcze o Chavezie:

        Hugo Chavez urodził się w Sabaneta, w ubogiej rodzinie nauczycielskiej. Ukończył
        Akademię Wojskową i podyplomowe studia z zakresu nauk politycznych. Działalność
        polityczną rozpoczynał na początku lat 80., tworząc "Ruch Rewolucyjny 200"
        (Movimiento Revolucionario 200). Rozgłos zdobył w 1992, gdy, jako podpułkownik
        spadochroniarzy, stanął na czele nieudanego zamachu stanu przeciwko
        znienawidzonemu prezydentowi Carlosowi Andresowi Perezowi. Trafił za to na ponad
        dwa i pół roku do więzienia. Po ułaskawieniu i wyjściu z więzienia został
        przywódcą socjalistycznego Ruchu V Republiki, zwanego boliwariańskim, ku czci
        legendarnego wyzwoliciela Wenezueli. Zdobył ogromną popularność, stając się
        rzecznikiem biedoty, krytykującym bogaczy, Kościół i media. Do wyborów
        prezydenckich zainicjowanych w 1998 roku szedł pod hasłem uwolnienia kraju od
        moralnej zgnilizny partii i instytucji. Gdy wygrał zmienił konstytucję Wenezueli
        tak, aby to państwo było przyjazne obywatelowi. Ma obecnie poparcie około 60% z
        25 milionów mieszkańców kraju. Szereg zainicjowanych przez niego reform
        skierowało zyski z naturalnych bogactw Wenezueli, głównie ropy naftowej, dla
        poprawienia losu biedoty (80% mieszkańców tego kraju żyło poniżej poziomu
        ubóstwa). Programy darmowej opieki zdrowotnej i walki z analfabetyzmem (`Barrio
        Adentro' i `Robinson') poprawiły w znaczny sposób poziom życia zwykłych
        Wenezuelczyków. Dzięki współpracy z Kubą 20 tysięcy kubańskich lekarzy przybyło
        do Wenezueli docierając do wiosek, w których nigdy jeszcze nie widziano medyków.
        Hugo Chavez nie ogranicza się jednak do działań mających na celu poprawę życia w
        jego kraju, ale w całej Ameryce Południowej. Niewątpliwie podąża on śladami
        wielkiego Simona Bolivara chcąc zjednoczyć podzielony od dawna region. Rolę
        Hiszpanii, czyli mocarstwa dążącego do zatrzymania reform i utrzymania zacofania
        na kontynencie przejęły obecnie Stany Zjednoczone. Próby jednak zamienienia
        państw Ameryki Łacińskiej w podległe wielkiemu imperium prowincje, skutecznie
        torpeduje Hugo Chavez. Czasem posługując się zwykłą kpiną; (nazywając Busha
        Mister Danger, lub ostatnio ostrzej diabłem), a także i walką na płaszczyźnie
        gospodarczej (nie dopuścił do ziszczenia się waszyngtońskiej idei wspólnego
        rynku od Alaski po Patagonię, czyli mówiąc prościej podporządkowania gospodarki
        całego kontynentu pod USA oraz stworzenie tzw. Boliwiańskiej Alternatywy dla
        Ameryki-wspólnoty gospodarczej, do której należą oprócz Wenezueli, Kuba i
        Boliwia, a wkrótce dołączą do niej Nikaragua, Peru oraz Meksyk).
        W roku 2002 r. doszło do nieudanej próby przewrotu zainspirowanego przez wywiad
        amerykański. Pomimo wsparcia medialnego udzielonego samozwańczemu rządowi Pedro
        Carmony mieszkańcy Caracas samodzielnie doprowadzili do obalenia narzuconej
        władzy. Było to niewątpliwie największe zwycięstwo Hugo Chaveza, które
        utwierdziło jego przeciwników w przekonaniu, że nie mają do czynienia z
        południowo amerykańskim uzurpatorem, lecz przywódcą na miarę wielkiego Bolivara.
        Walka jednak nowego El Libertador trwa nadal. Na razie polega na wspieraniu
        finansowym, niezawisłych rządów Evo Moralesa w Boliwii i Daniela Ortegi w
        Nikaragui oraz antyfaszystowskich opozycji Manuela Lopeza Obradora w Meksyku i
        Ollanty Humali- Peru. W ten sposób Chavez wciela w życie program
        panamerykanizmu, którego twórcą był Bolivar. Oprócz wspierania lokalnych
        polityków Wenezuela bierze aktywny udział w światowej polityce, starając się
        przeciwdziałać postępującej globalizacji i popadaniu słabszych państw w
        amerykańską zależność. Przykładem może być współpraca z krajami tak zwanej `osi
        zła' lub starającymi się uzyskać niepodległość jak Palestyna; oraz ubieganie się
        Wenezueli o członkostwo w Radzie Bezpieczeństwa ONZ. Mimo olbrzymiego poparcia
        całego globu dla polityki Hugo Chaveza, ONZ nie dopuszcza do takiej możliwości.
        Nawet jednak nieprzychylność tej organizacji nie jest w stanie powstrzymać
        międzynarodowych aspiracji prezydenta Chaveza. Dla wielu państw Wenezuela i tak
        dawno już się stała internacjonalnym rzecznikiem broniącym interesów krajów
        trzeciego świata, a Caracas światową stolicą wszelkich ruchów
        alterglobalistycznych. Miejmy nadzieję, że nowy El Libertador podejmie ciążące
        nad nim brzemię walki z globalizacją i imperialistycznymi zapędami niektórych
        mocarstw, stwarzając alternatywną wizję przyszłości dla całej naszej planety.
        VIVA CHAVEZ!
        • algimin idzie na wojnę Humala jest indianskim rasistą 28.11.07, 23:34
          "Nikaragui oraz antyfaszystowskich opozycji Manuela Lopeza Obradora w Meksyku i
          Ollanty Humali- Peru."

          HumalA jest indianskim rasitą i w zasadzie Faszytą podobnie jak Havez to co oni propafują to jest po prostu prawdziwy narodowy-socjalizm
    • gurru bo globalni mafiozi nie znosza Chaveza 27.11.07, 20:33
      ja się ciesze, ze Indianom sie poprawia, i mafiozi dostaja od nich w
      kuper.
    • akkj Re: Chavez idzie na wojnę 27.11.07, 22:31
      snow21 napisał:

      > Ja bardzo jestem ciekaw dlaczego GW tak nie lubi tego Chaveza ? :)
      > Bo przecież nie dlatego że jest lewackim błaznem.
      > Mam wrażenie że "gazeta" nie moze mu wybaczyć że ogromne zyski z
      eksportu ropy
      > i gazu trafiają do południowo-amerykańskich indian zamiast do
      swojaków w USA :)
      > .

      Buauhahahahaha.

      Kolejny lewacki dureń, wielbiciel dyktatorów każdej maści, byle
      pyski mieli wypełnione antyamerykańskimi sloganami.
      A te miliardy trafiają na tajne konta tego lewackiego zamordysty i
      jego kamaryli za granicą, a nie do indian frajerze. Bo za kilka lat
      ucieknie ze zrujnowanego, zniszczonego jego lewackimi
      obłędnymi "pomysłami" gospodarczymi kraju, jak wielu przed nim, a
      Wenezuela pogrąży sie w chaosie i być może krwawych walkach.
    • amanasunta Chavez to taki mniej rozgarniety Putin. 27.11.07, 22:43
    • moon5 Re: Chavez idzie na wojnę 27.11.07, 23:58
      Dlaczego nie lubią Chaveza? Czy to nie znamienne?
      • claude.monet mafie nie lubia Chaveza, 28.11.07, 00:09
        bo on nie pozwala Wenezueli wiecej okradac. za to samo mafie
        nienawidza Putina.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka