nick3 02.12.07, 03:13 Luuubię ich, przyjemniaczków!:))) Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
astygmatyk Bierzmy przyiklad z USA 02.12.07, 19:40 >Za wzór stawiają sobie prawicę amerykańską - jak oni radykalną, >wpływową i nieprzejednaną w zwalczaniu "cywilizacji śmierci". Jurek >pisze, że w republikańskich prawyborach prezydenckich >chrześcijańscy konserwatyści poparli "mniej znanego, ale budzącego >większe zaufanie Mitta Romneya, b. gubernatora Massachusetts. (...) >Cywilizacja życia ma prawo do swojej polityki". >Polscy integryści będą chcieli pójść tą samą drogą. To, ze Jurek nie ma najmniejszego pojecia o Rewolucji Amerykanskiej tym fermencie duchowym ktory zrodzil Amerykanska Konstytucje, to glupstwo... Gorzej gdy komentator GW tez ani slowem o niej nie wspomina zarysowujac "podobienstwa" miedzy amerykanskimi i polskimi integrystami.. Niestety, nie tylko GW popelnia ten grzech podstawowej politycznej niewiedzy. Wiekszosc polskiej politycznej elity zdaje sie byc slepa i glucha na te roznica... A szkoda, bo w niej lezy klucz do rozprawienia sie z Jurkiem i jego cohortes.. W Polsce panuje powszechne przekonanie, nie tylko wsrod integrystow, ze KK powinien miec wplyw na polityke. Najkrocej mozna by to wyrazic w ich hasle, ze nie ma Konstytucji bez Boga.. Tymczasem Konstytucja Amerykanska, skad inad napisana przez bardzo religijnych ludzi, nie tylko nie powoluje sie na Boga, ale sama siebie w preambule okresla jako zrodlo prawa i wartosci. Jakakolwiek zmiana w tej dziedzinie, w sprawie scislego rozgraniczenia panstwa i religii, oraz absolutnej supremacji panstwa uosobionego w Konstytucji, to dla Amerykanow wszelkiej masci, od lewa do prawa, swietokradztwo i zamach stanu. Dodatkowo KK nie tylko nie ma wplywow politycznych i regularnie staje pod pregierzem ale jeszcze ewentulane oskarzenie o tkz. papizm jest odpowiednikiem polskiego oskarzenia o agenturalnosc. Z takiego oskarzenia musi sie grubo tlumaczyc kazdy polityk amerykanski, ktory jest katolikiem. John Kennedy nie zostal by prezydentem gdyby nie obiecal przed wyborami, ze nie bedzie sie powolywal na swoje katolickie sumienie i wykonywal polecen Watykanu. Proby mieszania sie KK do polityki koncza sie w Stanach czesto przed sadami albo grozba utraty przywilejow podatkowych... Zmiana Amerykanskiej Konstytucji tak by sie w niej znalazla wzmianka o ochronie zycia poczetego jest nawet technicznie NIE BARDZO mozliwa. Nie tu miejsce na dyskusje, warto jednak przypomniec, ze konserwatywna Ameryka przez dwie kadencje obecnego prezydenta, bedacego zwolennikiem zakazu aborcji, mimo wszelkich wprowadzonych ograniczen, takiego zapisu do Konstytucji wprowadzic nie zdolala.. Zwolennicy usuniecia integryzmu z polskiej sceny politycznej powinni wreszcie wziac wzor z USA... Absolutne NIE dla religii w poltice powinno obowiazywac i w Polsce.. Zacznijcie od usunieca krzyzy z Sejmu, oplacanych z budzetu panstwa budynkow publicznych (w tym szkol publicznych i wszystkich tych ktore biora panstwowe pieniadze - np. pewnej torunskiej akademii)... Podobnie jak w USA postawice dwoch lub trzech biskupow pod sad i zazadajcie miliardowych odszkodowan... Reszta pojdzie jak z platka.... Odpowiedz Link Zgłoś
rydzyk_fizyk A od kiedy PiS jest prawicą? 02.12.07, 23:52 W tych bratających się z PZPRowcami socjalistów/solidarystów z PiSu można z prawej strony walić jak w bęben. Odpowiedz Link Zgłoś
almagus Re: A od kiedy PiS jest prawicą? 02.12.07, 23:58 Astygmatyk może to tak być? „Ludu Polan powstań z kolan” Nabiorę wnet zaufania do sądów, gdy za lata rydzykowych rządów, przyznają mnie odszkodowanie. Za to komuny powracanie! Za z aborcją manipulacje, krzyży siłą manifestacje. Za ustawianie nam wyborów. Robienie z durni profesorów. Za pazerność w doczesne dobra. Za jad do bezbożnych jak kobra. Za garnięcie budżetu do siebie. Za gadanie w TVP o niebie. Za wszelkie boże preambuły. Za parlamentarne niezguły. Za nieudanego prezydenta. Za in vitro „niech będzie wyklęta”. Za cofanie działań medycyny. Za narażanie płodu i dziewczyny. Za to, że lista jest jeszcze długa. Za to, że kraj to boży sługa. Za to niech kler płaci miliardy. Za klęskę reform, lata pogardy! Odpowiedz Link Zgłoś
maruda.r Re: Bierzmy przyiklad z USA 03.12.07, 02:29 astygmatyk napisał: > To, ze Jurek nie ma najmniejszego pojecia o Rewolucji Amerykanskiej > tym fermencie duchowym ktory zrodzil Amerykanska Konstytucje, to > glupstwo... Gorzej gdy komentator GW tez ani slowem o niej nie > wspomina zarysowujac "podobienstwa" miedzy amerykanskimi i polskimi > integrystami.. ******************************* Konstytucja nie ma tu większego znaczenia, ani regulacje prawne dotyczące wpływu kościołów na politykę. Po prostu rolę polskiego kościoła na gruncie amerykańskim z powodzeniem realizują prawicowi politycy. Jesusland jest faktem. Podobnie, jak retoryka stosowana w odniesieniu do elektoratu określanego tym mianem. Konikiem PiS jest lustracja, konikiem PO liberalizacja gospodarki. Obie sprawy nie istnieją w USA. Konsekwencją wyprostowania gospodarki i załatwienia (takiego czy innego) lustracji będzie poszukiwanie nowego tematu dla polityki. Jurek i jego fani przetrwają, skoro przetrwali PRL. Podobnie jak przetrwali endecy - przy czym obie formacje miewały wspólne interesy w II i III RP, a także jako część opozycji - w PRL. Odpowiedz Link Zgłoś
www.nasznocnik.pl Re: rolę kościoła na gruncie amerykańskim 03.12.07, 05:58 Raczej odwrotnie - to polski kościół uzurpuje sobie miejsce zajmowane w normalnych systemach demokratycznych przez partie ; zamiast pozostać depozytariuszem wartości jest aktywnym i agresywnym graczem politycznym. Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: rolę kościoła na gruncie amerykańskim 03.12.07, 07:22 Kościół niczego sobie nie uzurpuje. Kościół - to ludzie, a ludzie po prostu maja wszelkie prawa przynależne im w systemie demokratycznym. Odpowiedz Link Zgłoś
nick3 Dla prawa Kościół to instytucja wyznaniowa. 03.12.07, 19:54 A punkt widzenia prawa państwowego nie jest tak do końca do zlekceważenia:) Przynajmniej nie - przy ustalaniu, co jest, a co nie jest legalne:) Członkowie Kościoła, będący obywatelami polskimi, mają oczywiście wszelkie prawa przynależne obywatelom (Skądinąd, nie z tego powodu je mają, że są członkami Kościoła. To jest tu bowiem bez znaczenia.) Ale obywatele w systemie demokratycznym nie mają prawa narzucać swoim współobywatelom praktyk podporządkowujących instytucje państwowe jakiejś partykularnej ideologii czy wyznaniu. Prawo demokratyczne jest z aspiracji uniwersalne ("neutralne światopoglądowo"). Odpowiedz Link Zgłoś
maruda.r Re: Dla prawa Kościół to instytucja wyznaniowa. 03.12.07, 20:01 nick3 napisał: > Prawo demokratyczne jest z aspiracji uniwersalne ("neutralne > światopoglądowo"). ******************************* Ale kościół i okolice zmienił ten termin na "państwo liberalne" okraszając je często i gęsto przymiotnikami: libertyński, masoński, komunistyczny. Słyszałeś kiedyś hierarchę używającego terminu "państwo neutralne światopoglądowo"? :) Odpowiedz Link Zgłoś
bliskopis Re: Dla prawa Kościół to instytucja wyznaniowa. 04.12.07, 01:19 > Słyszałeś kiedyś hierarchę używającego terminu "państwo neutralne > światopoglądowo"? :) Nie, ale jestem w stanie sobie to wyobrazic - gdyby zaczely sie przesladowania KK, stalby sie on najwiekszym zwolennikiem panstwa neutralnego swiatopogladowo... W sytuacji gdy KK ma mozliwosc wplywania na innych ludzi sytuacja sie odwraca - no bo przeciez z wola boza sie nie dyskutuje tylko ja realizuje... Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Ius est quod iustum est - prawem jest to, co prawe 04.12.07, 13:24 nick3 napisał: > A punkt widzenia prawa państwowego nie jest tak do końca do > zlekceważenia:) > Przynajmniej nie - przy ustalaniu, co jest, a co nie jest legalne:) > > Członkowie Kościoła, będący obywatelami polskimi, mają oczywiście > wszelkie prawa przynależne obywatelom (Skądinąd, nie z tego powodu > je mają, że są członkami Kościoła. To jest tu bowiem bez > znaczenia.) > > Ale obywatele w systemie demokratycznym nie mają prawa narzucać > swoim współobywatelom praktyk podporządkowujących instytucje > państwowe jakiejś partykularnej ideologii czy wyznaniu. > > Prawo demokratyczne jest z aspiracji uniwersalne ("neutralne > światopoglądowo"). Łacińska maksyma głosi, że ius est quod iustum est: prawem jest to, co prawe. Dziś prawem stało się to, co ustanowiła władza. Oznacza to redukcję ius do lex, prawa do ustawy. Chrześcijaństwo może i powinno bronić życia ludzkiego, wolności i prawa niezależnie od brzmienia przepisów. Wyrażać oddolne przekonanie społeczeństw, że sprawiedliwość i słuszność stoi wyżej niż ustawy. Kościół jest więc całkowicie w prawie, broniąc życia dzieci nienarodzonych. Nie jest to notabene zdanie uwarunkowane samymi przekonaniami religijnymi: stoi za nim również pogląd klasycznego liberalizmu, że państwu nie wszystko wolno; że ochrona życia, wolności i własności istot ludzkich jest jego obowiązkiem i celem (John Locke). Odpowiedz Link Zgłoś
donq Re: Ius est quod iustum est - prawem jest to, co 04.12.07, 13:46 Mozna dodac, ze obecne prawo coraz bardziej dryfuje (lub jest dryfowane :)) w kierunku po prostu tego, co wladza ustali. Zarzuciwszy koncepcje prawa, ktore jest prawe (i niezalezne od tego, co fantazja ustawodawcy umiesci w ustawach), panstwo tzw. "neutralne swiatopogladowo" sankcjonuje wszystko, co ustawodawcy przyjdzie do glowy. A czy jest mozliwe stworzenie prawa, ktore jest "neutralne swiatopogladowo", tzn. nie przyjmuje zadnego punktu widzenia? Nie jest, nieprawdaz? Zatem "neutralnosc" oznacza po prostu zadanie slepego podporzadkowania sie punktowi widzenia ustawodawcy. Ciekawe, ze rzecznikami panstwa "neutralnego" sa ci, ktorzy zapewniaja, ze walcza z wladza niewolaca ludzi... Najciekawiej wyglada ten dryf w swiecie anglosaskim, tradycyjnie ceniacym prawo bardziej niz "kontynent". Ich szacunek do prawa laczy sie z ich koncepcja "common law", czyli tradycyjnego prawa "prawego", niekoniecznie nawet spisanego. Ten szacunek do "common law" dryfterzy probuja przeniesc na szacunek do prawa arbitralnie stanowionego. Jesli sie to uda, paradoksalnie najbardziej praworzadna tradycja moze sie okazac najbardziej podatna na ustawodawczy zamordyzm. Nasze nieco nonszalanckie podejscie do prawa moze zas okazac sie atutem. DonQ Odpowiedz Link Zgłoś
adrem63 Prawe prawo prawactwa 05.12.07, 10:36 Ho, ho, ho, jaki piękny pancernik i to z pewnością „niezatapialny” > prawem jest to, co prawe. i „nie ma się czego czepić”. Niezatapialny ? Przynajmniej na mieliźnie prawackich dywagacji. :-) Odpowiedz Link Zgłoś
donq Niespecjalnie rozumiesz... 05.12.07, 11:43 ...o co chodzi w "niezatapialnosci", prawda? Sprobuj to zrozumiec najpierw zanim napiszesz nastepne szyderstwa, ktore nic nie znacza poza tym, ze obnazaja twoje niezrozumienie. DonQ Odpowiedz Link Zgłoś
adrem63 Mylisz się jak zwykle, 06.12.07, 16:05 bo nie odróżniasz zrozumienia od akceptacji, a teraz upewniasz mnie dodatkowo, że nie zrozumiałeś z czego się śmieję. Odpowiedz Link Zgłoś
donq Re: Mylisz się jak zwykle, 06.12.07, 18:13 > bo nie odróżniasz zrozumienia od akceptacji, Zaiste trzeba odrozniac, zawsze to mowie :) To z czego sie smiejesz (ja tez chcialbym zrozumiec i sie moze tez posmiac - wyjasnij mi)? DonQ Odpowiedz Link Zgłoś
adrem63 Spróbuję wyjaśnić, 07.12.07, 19:42 chociaż wiem, że to bezcelowe. Ludzi bez poczucia humoru podobno nie powinno się brać poważnie. Dlaczego bezcelowe ? Po pierwsze, jak sądzę, w Twoim zakresie inteligencji powinno leżeć samodzielne zauważenie kiczowatości stwierdzenia: > prawem jest to, co prawe. i nie tylko ze względu na „oczywistą oczywistość”, masłomaślanizm, ale po drugie powinieneś mieć także odpowiednią dozę wyobraźni, z czym u wielu ludzi niestety jest źle. U mnie skojarzyło się to z obrazem w którym „artysta” namalował okręt na morzu wśród burzy, on piękny niezwyciężony (niezatapialny), a wkoło biją bałwany ( nie podejrzewać szyderstwa :-). Obraz malowany był z natury i przedmiot stoi jeszcze gdzieś niedaleko brzegu, można podpłynąć i zajrzeć do środka. Duma konstruktorów znajduje się w opłakanym stanie. Stoi na mieliźnie z wyłamaną dziurą w dnie, z powodu wady konstrukcyjnej, na okręcie zainstalowano poważnie przestarzałe już mechanizmy osprzętu i oprzyrządowania, a korozja znalazła tutaj swoje bogate żerowisko. Całość obrasta florą morską. Czas robi swoje. Duma floty już dawno powinna zostać przerobiona na żyletki. Refleksja zaś z tej anegdoty jest taka, że wszystko wymaga modernizacji, w rzeczywistości która nas otacza nie ma rzeczy, idei, bytów doskonałych, a wartość ma to co służy człowiekowi w jego środowisku naturalnym. Odpowiedz Link Zgłoś
donq Re: Spróbuję wyjaśnić, 07.12.07, 22:43 Myślę, że się czepiasz po prostu. Sentencja, że "prawem jest to co prawe" nie jest "masłem maślanym". Chyba to rozumiesz, nie jest to trudne. Oznacza po prostu, że prawo ma się opierać na pozaprawnej moralności, a nie być arbitralnie tworzone. Wam, ludziom z mentalnością lewycową, zbyt łatwo przychodzi podążanie za naciąganymi do granic możliwości analogiami lub nawet nie analogiami, lecz po prostu skojarzeniami. No bo w jaki sposób z tego, że rdzewieje statek wysnuć wniosek, że "wszystko" wymaga "modernizacji"? Jak mówią anglosasi "it beggars belief"... DonQ Odpowiedz Link Zgłoś
adrem63 No właśnie, prawe prawo 08.12.07, 17:48 nie jest masłem maślanym w powierzchownej warstwie rozważań. Gdy się wgłębisz w materię to musisz zauważyć, że podstawą prawa jest właśnie moralność, ale moralność „wiecznie żywa”:-), podlegająca zmianom i modernizacji, moralność będąca wypadkową moralności poszczególnych ludzi w danym czasie za którą prawo ledwie nadąża. I dlatego powinno być stanowione przez organ przedstawicielski, w formie odpowiedniej do aktualnego stanu moralności i stosunków społecznych. Odnoszę wrażenie, że Ty poszukujesz jakiegoś wzorca moralności absolutnej, jakiegoś kryterium uniwersalnego (pancernika niezatapialnego:-), które ktoś kiedyś napisał, a potomni uznali, że nic lepszego nie da sie wymyślić. To zapewne jest część mentalności prawicowej rozumianej jako konserwatywna. Zrozum, czegoś takiego nie ma i być nie może. Korozja a modernizacja. Tu nie chodzi o wyciąganie zbyt daleko idących wniosków z jednego przykładu, mogłoby ich być nieskończenie wiele. Analogii ze statkiem nie należy brać dosłownie lecz jako asumpt do rozważań. Napisałem także, że nasza rzeczywistość jest zbiorem rzeczy, idei i bytów niedoskonałych, stąd wyciągam ostrożnie wniosek, że wszystko w jej obrębie podlega modernizacji, ewolucji, zmianom w kierunku w jakim ewoluuje człowiek w swoim dążeniu do doskonałości. Mentalność lewicowa – jestem prawie pewny, że jej nie rozumiesz, pomijając już istotne pytanie – czy jest tylko jedna i niezmienna w czasie. Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: No właśnie, prawe prawo 09.12.07, 15:59 adrem63 napisał: > moralność „wiecznie żywa”:-), Kolejny krzewiciel relatywizmu moralnego. Odpowiedz Link Zgłoś
adrem63 Re: No właśnie, prawe prawo 09.12.07, 17:43 > Kolejny krzewiciel relatywizmu moralnego. „Relatywizm moralny” – czy to coś złego ? Masz coś lepszego ? No to podziel się z bliźnim, jak krzewiciel z krzewicielem. :-) Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: No właśnie, prawe prawo 10.12.07, 18:17 > „Relatywizm moralny” – czy to coś złego ? > Masz coś lepszego ? > No to podziel się z bliźnim, Relatywizm moralny zaciera różnice między dobrem a złem. Owszem mam coś lepszego - prawo naturalne. Wyjaśnianie i dyskusja na ten temat zajełyby dużo czasu, proponuję więc byś sam sobie poczytał na ten temat. Odpowiedz Link Zgłoś
adrem63 Re: No właśnie, prawe prawo 11.12.07, 22:30 > Relatywizm moralny zaciera różnice między dobrem a złem. Ciekawe hasło, gdybyś spróbował wyjaśnić, bo ja tego zupełnie nie czuję. Prawo naturalne > proponuję więc byś sam sobie poczytał na ten temat. Zważ przyjacielu, że mnie nie chodzi o to żeby sobie coś poczytać, bo mam do czytania tyle, że w swoim życiu już nie zdołam wszystkiego przeczytać. Interesuje mnie TWOJE zdanie na ten temat. Odsyłanie interlokutora do lektury, zanim sprawdzi się go w dyskusji, oprócz tego że nie jest najbardziej eleganckim sposobem jego traktowania to jeszcze nasuwa podejrzenia, że nie jesteś pewny swoich racji woląc „schować się” za autorytet autorów lektury. Jeśli nie masz czasu to OK. Jeśli masz czas i odwagę, spróbuj swoimi słowami krótko odpowiedzieć na trzy pytania: - skąd pochodzi wg. Ciebie prawo naturalne ? - czy zostało skodyfikowane, spisane, utrwalone ? - czy uważasz, że prawo stanowione musi być sprzeczne z naturalnym ? Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: No właśnie, prawe prawo 12.12.07, 21:56 adrem63 napisał > Prawo naturalne (...) > Interesuje mnie TWOJE zdanie na ten temat. Cóż, mówiąc najkrócej prawo naturalne to jest to co każdy człowiek "czuje w kościach" jako dobre i sprawiedliwe. Przy tym zasady prawa naturalnego nie są stworzone przez człowieka, lecz, jak prawa fizyki, istnieją obiektywnie dostępne do poznania (czy też odkrycia) na drodze rozumowej. Dzieki tym zasadom każdy rozumny człowiek potrafi żyć w harmonii z innymi ludźmi. Oczywiście, mając wolną wolę, nie każdy postępuje zgodnie z tymi zasadami. > - skąd pochodzi wg. Ciebie prawo naturalne ? Z pochodzeniem prawa naturalnego jest jak z pochodzeniem świata. Ludzie wierzący przypisują je Stwórcy, zaś niewierzącym zazwyczaj wystarcza stwierdzenie, że wynika ono z natury rzeczy. Pierwsze teorie prawa naturalnego wysnuli Arystoteles i stoicy. W średniowieczu rozwinął je Tomasz z Akwinu, dla którego jest ono częścią prawa boskiego. Kolejni teoretycy wykazali, że pozostaje ono ważne także przy założeniu, że Bóg nie istnieje, lub nie interesuje się światem. > - czy zostało skodyfikowane, spisane, utrwalone ? Częściowo. Podobnie jak z prawami fizyki prawo to jest chyba nieskończenie otwarte do ludzkigo poznania i zbadania. Tym niemniej prawo naturalne ma m.in odzwierciedlenie w Deklaracji Praw Człowieka, czy w Deklaracji Niepodległości Stanów Zjednoczonych. W XVIIw Hugo Grotius na podstawie teorii prawa naturalnego, a w szczególności założenia, że jest ono wspólne dla wszystkich ludzi, stworzył pierwszą teorię prawa międzynarodowego. Wielu chrześcijan wskazuje na Pismo Święte jako swoisty zapis prawa naturalnego, czyli taką 'instrukcję obsługi' daną człowiekowi przez Boga. Wskazują oni, że zasady moralne zawarte w Biblii można postrzegać zupełnie w oderwaniu od kontekstu religijnego jako zasady prawa naturalnego. Przykładem może byc jezusowe Kazanie na Górze. > - czy uważasz, że prawo stanowione musi być sprzeczne z naturalnym ? Nie, wręcz przeciwnie, uważam, że prawo stanowione musi być zgodne z prawem naturalnym. W tym punkcie zgadzam się ze starożytnymi, którzy głosili, że 'Ius est quod iustum est'. Odpowiedz Link Zgłoś
adrem63 ius in corda scripta 13.12.07, 17:19 Mój dziadek mówił mi, nie czyń drugiemu co tobie niemiłe. Wygląda na to, że mamy zgodność przynajmniej w ogólnym zarysie, możemy różnić się co do szczegółów w których zwykł siedzeć przysłowiowy diabeł. Ważne, że doceniasz rolę rozumu w dociekaniu tych praw, tylko że rozum ludzki jest jedną z rzeczy niedoskonałych na tym świecie. Może dlatego mimo wielu wysiłków rozumu ludzie jeszcze nie potrafią żyć w harmonii ze sobą. A może winien jest wspomniany już diabeł, który zapisał parę paskudnych rzeczy w naturze ludzkiej ? Gdyby tak nie było, nie byłoby potrzebne prawo ? Tak czy owak, jeśli dopuszczasz rozum więc dopuszczasz człowieka do odkrywania i rozstrzygania co z odkrytych praw natury jest prawe, a co niezbyt, co powinno być przyjęte do stosowania a co odrzucone, obojętne czy to będzie poseł do parlamentu, sędzia wysokiego trybunału czy uczony w piśmie kapłan. Czy nie jest to forma „stanowienia” prawa ? Deklarację Praw Człowieka i Obywatela 1789 ustanowili ludzie, Powszechną Deklarację Praw Człowieka 1948 także. Czy człowiek jest już na tyle mądry, że wie co jest dobrem a co złem ? Zwykle człowiek zdaje się wiedzieć tylko co jest dla niego dobre, chociaż i tego wielu nie wie. Pojęcie dobra społecznego, ogólnego, pod kątem widzenia przyszłych pokoleń sprawia człowiekowi istotne trudności. Więc wracam do tego relatywizmu i mówię świat prawdopodobnie nie jest czarno biały. Odpowiedz Link Zgłoś
donq Re: No właśnie, prawe prawo 10.12.07, 17:58 Jak bardzo sie mylisz mozna zilustrowac zrozumialym dla lewycy przykladem. Dajmy na to, ze "wypadkowa moralnosci spolecznej" dryfuje w kierunku nazistowskim i prowadzi do spisania czegos na ksztalt ustaw norymberskich (swojego czasu byly one bardzo "nowoczesne"). Rozumiem, ze popierasz? Przyklad prosty, poza przykladem moge tylko powiedziec, ze jak cala dzialanosc lewycy i tu jest oszustwo. Bowiem lewicy chodzi tylko o to, by istnial "organ przedstawicielski", ktory bedzie o sobie twierdzil, ze "rozpoznaje" "aktualne stosunki spoleczne", a ktory de facto bedzie stanowil prawo arbitralne wmawiajac gawiedzi, ze realizuje jej pragnienia. Przeciez juz to stokroc przerobiono. Prawo musi miec oparcie w czyms, co jest niezalezne nie tylko od ustawodawcy, ale i od nastrojow gawiedzi. Wlasnie w tym, co jest prawe. Nawet jesli prawo sie zmienia, nie moze sie zmieniac bez tracenia z oczu swojej "prawosci". Wiem, ze jest to cos calkiem niepojetego dla lewycy, glownie dlatego, ze lewyce u wladzy poddaje ograniczeniom a lewyca u wladzy bardzo nie lubi zadnych ograniczen. > bytów niedoskonałych, stąd wyciągam ostrożnie wniosek, że wszystko > w jej obrębie podlega modernizacji, ewolucji, zmianom w kierunku w To dobrze ilustruje lewackie manowce i oszustwo tez. Klamiesz mowiac, ze "wyciagasz ostroznie wniosek". To nie jest wniosek, to centrum dogmatyczne twojego myslenia. Wystarczy spojrzec na to, ze "wszystko" podlega "modernizacji". To moze powiedziec tylko lewak. Tymczasem "modernizacja" jako ogolne pojecie nie ma w ogole sensu. Jesli chcesz "modernizowac" to trzeba powiedziec co chcesz zmienic, po co, w jakim stopniu itp. Wtedy mozna sie zastanawiac. Inne puste slowa - hasla to "ewoluowanie" czlowieka do "doskonalosci". Skad ta pewnosc, ze kierunek wzkazany przez ciebie wiedzie do "doskonalosci"? Pomijam inne zasadnicze kwestie co to jest ta "doskonalosc", po co mamy do niej dazyc i za jaka cene. Tak czy inaczej, "ostrozne wnioski" przechodzace od zardzewialych statkow do koniecznosci "modernizacji wszystkiego" sa bardzo charakterystyczne dla lewackiej tradycji yntelektualnej. Czlowiek nieukaszony widzi dobrze ich absurdalnosc i metnosc umyslu, ktory mysli w ten sposob. DonQ Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: No właśnie, prawe prawo 10.12.07, 18:46 Komuniści w tym swoim 'modernizowaniu' człowieka doprowadzili do jego zniewolenia przez władzę, czyli stworzyli coś co przypomina... feudalizm. Jakby ktoś nie wierzył, lub nie pamiętał, to niech się przyjży Korei PN, albo chocby FR gdzie właśnie umacnia się dyktatura. Tak bardzo są 'do przodu', że aż się cofają. Odpowiedz Link Zgłoś
adrem63 Re: No właśnie, prawe prawo 11.12.07, 21:33 > Jak bardzo sie mylisz mozna zilustrowac zrozumialym dla lewycy > przykladem. > Dajmy na to, ze "wypadkowa moralnosci spolecznej" dryfuje w kierunku > nazistowskim i prowadzi do spisania czegos na ksztalt ustaw > norymberskich (swojego czasu byly one bardzo "nowoczesne"). > Rozumiem, ze popierasz? To nie ja się mylę tylko Ty bawisz się w szulera, jednym słowem oszukujesz. To nie wypadkowa moralności społecznej była w Niemczech w owym czasie podstawą prawa stanowionego. Powstało ono wbrew tej wypadkowej za pomocą manipulacji i oszustwa. Ten przykład więc nie jest uprawniony empirycznie, ale jeśli zapytasz o teoretyczną możliwość spadku poziomu moralności w jakimś społeczeństwie w danym czasie to odpowiem owszem to jest możliwe. Wykres poziomu moralności w czasie nie musi być linią prostą wspinającą się. Teoretycznie jest to możliwe, ale w tym wypadku są jeszcze instytucje i siły, które powinny tą krzywą wyprostować, myślę o elitach intelektualnych, organach przedstawicielskich, kontrolnych. Jeśli to wszystko zawiedzie to można mówić o nieszczęściu. Ja nieszczęścia nie popieram. Jednak nie znaczy to, że ludzkość ma możliwość zabezpieczenia się przed takim nieszczęściem. Przed nieszczęściem nic nie chroni, możemy tylko starać się zmniejszać jego ryzyko. Nie zbudujesz pancernika niezatapialnego przeciwko nieszczęściu, możesz go tylko ew. zdefiniować i cieszyć się jego urodą z definicji. W rzeczywistości rzeczy idealne nie występują. > Prawo musi miec oparcie w czyms, co jest niezalezne nie tylko od > ustawodawcy, ale i od nastrojow gawiedzi. Wlasnie w tym, co jest > prawe. Nawet jesli prawo sie zmienia, nie moze sie zmieniac bez > tracenia z oczu swojej "prawosci". Wiem, ze jest to cos calkiem > niepojetego dla lewycy, glownie dlatego, ze lewyce u wladzy poddaje > ograniczeniom a lewyca u wladzy bardzo nie lubi zadnych ograniczen. Oczywiście że tak, szkoda, że jeszcze nie wykrztusiłeś wreszcie w czym dokładnie, bo posunęłoby nas to dalej. Dla mnie tym czymś są prawa i obowiązki człowieka, konstytucja, rzeczy wynikające z basic premises and basic instincts. Twoje wtręty co do lewicy są śmieszne bo jej zupełnie nie rozumiesz. Każda władza nie lubi ograniczeń, wynika to z natury władzy. > Tymczasem "modernizacja" jako ogolne pojecie nie ma w ogole sensu. > Jesli chcesz "modernizowac" to trzeba powiedziec co chcesz zmienic, > po co, w jakim stopniu itp. Wtedy mozna sie zastanawiac. Bez przesady! Zapewne słowo modernizacja, które wyciągnąłem z dziedziny techniki, nie jest zbyt trafnie użyte w dziedzinie prawa, bo kojarzy się z nowoczesnością, ale wiesz dobrze o co chodzi, o dostosowywanie naszych zachowań, zwyczajów, prawa do zmieniającej się ewolucyjnie rzeczywistości i naszej świadomości. Dam przykład. Nie będę wracał do karania „czarownic” w Europie. Paktyki homoseksualne były w wielu krajach karalne, nawet śmiercią. To prawo przeszło swoistą ewolucję. Podaję ciekawy link: erci.zgora.pl/pliki/opracowania/homoseksualizm_w_syst_prawnych_panstw _europejskich.pdf Ale przykładów jest mnóstwo, choćby karanie osób niepełnoletnich. Napisałem >> że nasza rzeczywistość jest zbiorem rzeczy, idei i bytów >> niedoskonałych, stąd wyciągam ostrożnie wniosek, że wszystko >> w jej obrębie podlega modernizacji, ewolucji, zmianom w kierunku >> w jakim ewoluuje człowiek w swoim dążeniu do doskonałości. > Inne puste slowa - hasla to "ewoluowanie" czlowieka > do "doskonalosci". Skad ta pewnosc, ze kierunek wzkazany przez > ciebie wiedzie do "doskonalosci"? Po pierwsze ja nie wskazuję kierunku ja go tylko tak widzę, odczytuję z ewolucyjnych zmian jakie dokonały się na przestrzeni epok. Po drugie kierunek dla przyszłości można określić z dużą dozą prawdopodobieństwa przez ekstrapolację, chociaż pewności rzeczywiście nie ma. Po trzecie > co to jest ta "doskonalosc", po co mamy do niej dazyc i za jaka cene. To jest dobre pytanie, ale nie na tą dyskusję. > Czlowiek nieukaszony widzi dobrze ich absurdalnosc i metnosc > umyslu, ktory mysli w ten sposob. Czy istnieje dzisiaj jeszcze człowiek „nieukąszony” czy mu się tylko tak wydaje ? Są różne rodzaje ukąszeń, które powodują różne aberracje - jak w Twoim przypadku ? Odpowiedz Link Zgłoś
donq Re: No właśnie, prawe prawo 14.12.07, 13:45 > To nie wypadkowa moralności społecznej była w Niemczech w owym > czasie podstawą prawa stanowionego. Powstało ono wbrew tej > wypadkowej za pomocą manipulacji i oszustwa. Ten przykład więc nie > jest uprawniony empirycznie, > ale jeśli zapytasz o teoretyczną możliwość spadku poziomu > moralności > w jakimś społeczeństwie w danym czasie to odpowiem owszem to jest > możliwe. Wykres poziomu moralności w czasie nie musi być linią > prostą wspinającą się. Ach, naturalnie, naturalnie. "Wypadkowa moralnosci" wiarygodnie moga tylko mierzyc lewicowe altorytetu, prawda? Ktore oczywiscie niezmiennie i nieomylnie wystepuja w imieniu "ludu", prawda? I nawet im w glowie sie nie miesci, aby owa "wypadkowa" zmierzyc nierzetelnie, prawda? Interesujace jest, jak mozesz mowic o "spadku moralnosci" jesli nie ma obiektywnych kryteriow. Jesli ich nie ma a prawo podaza za (odkryta przez "medrcow") "wypadkowa moralnosci", to o moralnosci da sie tylko powiedziec, ze jest. A o prawie, ze jest mniej czy bardziej zgodne z ta "wypadkowa". Nijak nie da sie powiedziec, ze moralnosc "rosnie" lub "spada". Oszust. > Teoretycznie jest to możliwe, ale w tym wypadku są jeszcze > instytucje i siły, które powinny tą krzywą wyprostować, myślę o > elitach intelektualnych, organach przedstawicielskich, > kontrolnych. Ach rozumiem, jednak ta moralnosc nie jest taka fluktuujaca, bo jednak moze "spasc", o czym zawiadomia nas stosowne "instytucje i sily" (to takie myandry nieuchronnego postympu?). Oczywiscie owe "sily" uwazajace w takim wypadku, ze "wypadkowa moralnosci" jednak jest nie do przyjecia, nie maja swojego pogladu na to co jest do przyjecia a co nie? I ze nie kloci sie to z "relatywizmem"? No czemu nie mowisz od razu, ze jestes za "oswieconym absolutyzmem"? I ze chodzi ci po prostu o zastapienie elit i "sil" "reakcyjnych" przez postympowe? Po co mydlisz falszywie oczy jakimis "wypadkowymi moralnosci"? Przedstaw owe wymarzone "sily" w pelnym swietle i wtedy bedziemy jasno widziec, o co ci chodzi. > Oczywiście że tak, szkoda, że jeszcze nie wykrztusiłeś wreszcie w > czym dokładnie, bo posunęłoby nas to dalej. Dla mnie tym czymś są > prawa i obowiązki człowieka, konstytucja, rzeczy wynikające z > basic > premises and basic instincts. Jak bys sie nieco zastanowil, moglbys dostrzec, ze niemozliwe jest jednoczesne przyznanie mi racji, ze "Prawo musi miec oparcie w czyms, co jest niezalezne nie tylko od ustawodawcy, ale i od nastrojow gawiedzi" i twierdzenie, ze powinno podazac za "wypadkowa moralnosci". Ale dla wytresowanego lewego umyslu sprzecznosci nie istnieja, prawda? Mozna powiedziec wszystko, co utoruje droge postympowi, prawda? > Zapewne słowo modernizacja, które wyciągnąłem z dziedziny > techniki, > nie jest zbyt trafnie użyte w dziedzinie prawa, bo kojarzy się z > nowoczesnością, ale wiesz dobrze o co chodzi, o dostosowywanie > naszych zachowań, zwyczajów, prawa do zmieniającej się ewolucyjnie > rzeczywistości i naszej świadomości. No chyba nie bardzo, bo raczej powinnismy dostosowywac sie do ewoluujacych pogladow owych "instytucji i sil" jak wyzej mowisz. Zdecyduj sie - albo albo, tertium non datur. > Po pierwsze ja nie wskazuję kierunku ja go tylko tak widzę, > odczytuję z ewolucyjnych zmian jakie dokonały się na przestrzeni > epok. Rozumiem - "oswiecona elyta" to banda "czytaczy ze zmian" (nie mylic z fusami), ktora de facto decyduje, w ktora strone ewolucja powinna teraz nastapic... A jesli ewolucja zrobi cos innego, to odpowiednie "instytucje i sily" jej juz pokaza, gdzie jej miejsce. A juz calkowita biada "ewolucji", gdy odmowi podazania ku "doskonalosci". Wszystko co twierdzisz to wielokroc skompromitowane mrzonki. Cala ideologia i lewy sposob myslenia jest wylacznie nastawiony na to, by zapewnic zwyciestwo odpowiednich "sil". Te rozne "doskonalosci", "ewolucje", "wypadkowe moralnosci" sa tylko narzedziami do jednego celu - aby na szczycie zasiadala szamanska lewa elyta. DonQ Odpowiedz Link Zgłoś
adrem63 Re: No właśnie, prawe prawo 14.12.07, 21:01 > Interesujace jest, jak mozesz mowic o "spadku moralnosci" jesli nie > ma obiektywnych kryteriow. Jesli ich nie ma a prawo podaza za > (odkryta przez "medrcow") "wypadkowa moralnosci", to o moralnosci da > sie tylko powiedziec, ze jest. A o prawie, ze jest mniej czy > bardziej zgodne z ta "wypadkowa". Nijak nie da sie powiedziec, ze > moralnosc "rosnie" lub "spada". Oszust. Ach, „złapałeś” mnie :-), ale mam wytłumaczenie. Popatrz na dzieje ludzkości z dłuższej perspektywy. Moralność dlatego jest teraz wyższa bo człowiek wyrzekł się takich „przyjemności” jak ludożerstwo, niewolnictwo, rasizm, nazizm, torturowanie, karanie śmiercią homoseksualistów, uznał równouprawnienie kobiet, prawa człowieka itd. Dlatego przyjmuję, że wcześniej stan moralności był niższy, a teraz wyższy, a jeśli ktoś utrzymuje, że jest odwrotnie to ja w takich wypadkach radzę z tym udać się do specjalisty, bo ja tu nie poradzę :-). Czy jest wyższy czy niższy rozstrzyga zdrowy rozsądek ludzki, bo obiektywnych kryteriów faktycznie nie ma. Moralność kształtuje się na skutek działania rozumu i jest w dużym stopniu wynikiem przemyśleń najtęższych umysłów ludzkości. > No czemu nie mowisz od razu, ze jestes za "oswieconym > absolutyzmem"? > I ze chodzi ci po prostu o zastapienie elit i "sil" "reakcyjnych" > przez postympowe? Po co mydlisz falszywie oczy > jakimis "wypadkowymi moralnosci"? Ja mówiłem o związku prawa stanowionego ze stanem moralności społeczeństawa, bez odniesień do polityki. >> Oczywiście że tak, szkoda, że jeszcze nie wykrztusiłeś wreszcie w >> czym dokładnie, bo posunęłoby nas to dalej. Dla mnie tym czymś są >> prawa i obowiązki człowieka, konstytucja, rzeczy wynikające z >> basic premises and basic instincts. > Jak bys sie nieco zastanowil, moglbys dostrzec, ze niemozliwe jest > jednoczesne przyznanie mi racji, ze "Prawo musi miec oparcie w > czyms, co jest niezalezne nie tylko od ustawodawcy, ale i od > nastrojow gawiedzi" i twierdzenie, ze powinno podazac > za "wypadkowa moralnosci". Sprzeczność tylko pozorna, rzeczy które wymieniłem pracują bowiem także na wypadkową. Nie przeceniaj wpływu „nastrojów gawiedzi” na wypadkową. Wygląda na to, że jesteśmy tego samego zdania, a czepiasz się tylko dlatego, żeby nie przyznać „lewakowi” racji :-). Jeśli jest inaczej to co stoi na przeszkodzie, żebyś wyłożył swój punkt widzenia i wykrztusił wreszcie co według Ciebie ma być tym oparciem, ale konkretnie, bez pobożnożyczeniowości i bez zbędnych ozdobników. Wymachiwanie kłonicą antylewicowości dodaje może kolorytu naszej dyskusji, ale sensu na pewno niewiele. Odpowiedz Link Zgłoś
maruda.r Re: rolę kościoła na gruncie amerykańskim 03.12.07, 19:55 landaverde napisał: > Kościół niczego sobie nie uzurpuje. Kościół - to ludzie, a ludzie po > prostu maja wszelkie prawa przynależne im w systemie demokratycznym. ************************************** Łoł! Tylko czemu kościół tak walczy o media, politykę i szkolnictwo? Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: rolę kościoła na gruncie amerykańskim 04.12.07, 13:39 Odpowiedź masz właśnie w zdaniu do którego się odnosisz: Kościół - to ludzie, a ludzie po prostu mają wszelkie prawa przynależne im w systemie demokratycznym. Twoje zdziwienie wynika stąd, że postrzegasz Kościół jako instytucję. Odpowiedz Link Zgłoś
maruda.r Re: rolę kościoła na gruncie amerykańskim 04.12.07, 14:57 landaverde napisał: > Odpowiedź masz właśnie w zdaniu do którego się odnosisz: > Kościół - to ludzie, a ludzie po prostu mają wszelkie prawa > przynależne im w systemie demokratycznym. Twoje zdziwienie wynika > stąd, że postrzegasz Kościół jako instytucję. > ***************************** Bo kościół jest instytucją. O własnej hierarchii, prawie, budżecie i obiegu dokumentów. Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: rolę kościoła na gruncie amerykańskim 04.12.07, 22:02 Ano właśnie, ty dostrzegasz tylko kościół - instytucję. I tu leży twój problem. Jest też przecież Kościół, czyli zbiór wiernych. Tak się składa, że mogą oni robić wszystko to co robią wszyscy pozostali ludzie: mieć własne media, zakładać szkoły, być akywni politycznie, itd. Czyżbyś chciał im tego zabronić? Zapewne w imię demokracji, chłe chłe.. Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: rolę kościoła na gruncie amerykańskim 05.12.07, 07:15 Różnica między tymi społecznościami [państwem a Kościołem] jest zatarta przez postrzeganie Kościoła przede wszystkim jako hierarchii, a więc w aspekcie organizacyjnym i odgórnym, właśnie na podobieństwo państwa. Niestety, takie postrzeganie Kościoła reprezentuje w praktyce wielu duchownych, gdyż w „erze konstantyńskiej” Kościół katolicki skłonny był iść w tym kierunku. Takie rozumienie przyjmuje też gros relacjonujących w mediach sprawy kościelne. Państwo i Kościół mają jednak w gruncie rzeczy strukturę przeciwstawną. Państwo opiera się na odgórności, zewnętrznych normach i przymusie, którego chce być monopolistą. Kościół, jako widoczny, organizacyjny przejaw chrześcijaństwa — na więzi oddolnej, wewnętrznej i dobrowolnej, na przekonaniach. Oba mają organizację, ale jest ona innego pochodzenia. Kościół zasadniczo stanowi dobrowolną wspólnotę tych, co uwierzyli, i rzeczywistość duchową, choć zrozumienie takiej właśnie jego natury nie jest powszechne. Taka też była jego geneza. Mówienie tu tylko o Kościele czy Kościołach jest pewnym uproszczeniem, ale jest to najważniejsza i modelowa społeczność niepaństwowa tego typu. Powyższe rozróżnienie nie zawsze było dość widoczne. Zostało znacznie zamazane przez rozmaite powiązania Kościoła z państwem. Oddolna natura Kościoła zamanifestowała się jednak w najnowszej historii Polski, gdy wobec narzuconego z zewnątrz państwa komunistycznego, Kościół katolicki reprezentował autentyczne, wewnętrzne aspiracje Polaków w sferze życia społecznego i wartości. Odpowiedz Link Zgłoś
fnoll i to ma służyć zbawieniu? 02.12.07, 23:23 nie bardzo rozumiem w jaki sposób zdobywanie władzy ma się przyczyniać do zbawienia... Odpowiedz Link Zgłoś
maruda.r Re: i to ma służyć zbawieniu? 03.12.07, 02:00 fnoll napisał: > nie bardzo rozumiem w jaki sposób zdobywanie władzy ma się przyczyniać do > zbawienia... *********************************** A zwrócisz uwagę na kilku gołodupców? Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Bić PiS z prawej strony 03.12.07, 06:35 HAHAHA, ale puuuuuuusto na tym wątku. Zapewne dlatego, że większość burych suk zazwyczaj obszczekujących PiS po prostu nie ma pojecia o czym mowa. Wyobrażam sobie ich tępe miny gdy czytają ten artykuł. Ale nic to. zaraz się rozskowyczą i rozszczekają - wystarczy przecież, że jest o PiSie i jost o kościele. Zaczną więc swój zwyczajny repertuar opluwania jednego i drugiego. A przecież widać, że nawet autor w niektórych momentach nie wie co pisze, a pisze co wie. Nie wie na przykład, że łacinska wersja mszy św oficjalnie nigdy nie wyszła z użycia, po prostu II sobór dopuścił mszę w językach narodowych. Nie wie też, podobnie jak ci nieliczni co już komentują, na czym polega rozdział kościoła od państwa. Bynajmniej nie na zakazie wieszania krzyży i inych symboli religijnych w miejscach publicznych, ani na tym by kościół nie miał wpływu na politykę. Polega on jedynie na tym, że nie można pełnić jednocześnie funkcji kościelnych i państwowych. Kropka. Autor myli się też odnośnie postawy RM wobec życia poczętego. Wbrew sugestiom zawartm w artykule Rydzyk i RM mają jak najbardziej jednoznaczną i bezkompromisową postawę w tej sprawie, bowiem wynika ona z przykazań wiary, a nie czyichkolwiek upodobań. Soborowe otwarcie na świat? Kolejny przykład nieznajomości tego co głosi KK. A czy KK kiedykolwiek się na świat zamykał? Chyba wręcz przeciwnie, dociera ze swoim przekazem na wszystkie kontynenty. Gdyby autor pofatygował się poczytać encykliki Jana Pawła II to wiedziałby, że to otwarcie na świat bynajmniej nigdy nie oznaczało zmiany treści nauczania kościoła, co najwyżej formy tego nauczania. Po prostu KK kieruje zawsze się określonymi wartościami, które uważa za niezmienne i tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: Bić PiS z prawej strony 03.12.07, 10:15 Oho, pierwzy burek zaszczekał! ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
maruda.r Re: Bić PiS z prawej strony 03.12.07, 20:03 landaverde napisał: > Autor myli się też odnośnie postawy RM wobec życia poczętego. Wbrew > sugestiom zawartm w artykule Rydzyk i RM mają jak najbardziej > jednoznaczną i bezkompromisową postawę w tej sprawie, ************************************ Przeczytaj ten fragment jeszcze raz, zanim do reszty się ośmieszysz. Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: Bić PiS z prawej strony 04.12.07, 02:09 maruda.r, Ależ proszę bardzo - skompromituj mnie, napisz czym to sie tak ośmieszam. Ja nie mam wybujałego ego, w pokorze to przyjmę. A Ty? Jesteś pewien, że potrafisz wyjaśnić co takiego smiesznego napisałem? Jesteś pewien, że sam się nie ośmieszasz? Odpowiedz Link Zgłoś
maruda.r Re: Bić PiS z prawej strony 04.12.07, 04:36 landaverde napisał: > maruda.r, > > Ależ proszę bardzo - skompromituj mnie, ************************************ Różnice między jurkowem, a rydzykowem to fakt i to fakt zauważalny bez artykułu Czecha. Ty natomiast ignorujesz ten fakt na tej samej zasadzie, że poglądy Pieronka i Michalika są identyczne tylko z tego powodu, że podobnie się ubierają. Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: Bić PiS z prawej strony 04.12.07, 05:05 A do czego to przypiąć? Co to ma wspólnego z czymkolwiek o czym ja pisałem? Ba, skoro nie pisałem, to oczywiście można powiedziec, że ignoruję, tylko co z tego?! Odpowiedz Link Zgłoś
maruda.r Re: Bić PiS z prawej strony 04.12.07, 15:05 landaverde napisał: > A do czego to przypiąć? Co to ma wspólnego z czymkolwiek o czym ja > pisałem? Ba, skoro nie pisałem, to oczywiście można powiedziec, że > ignoruję, tylko co z tego?! > **************************************** Ano ma, jeżeli chodzi o sposób zaistnienia w państwie, społeczeństwie i w grupie zwanej wiernymi. Różnice są i przekładają się innego politykę. Odpowiedz Link Zgłoś
bliskopis Re: Bić PiS z prawej strony 04.12.07, 01:13 > mszę w językach narodowych. Nie wie też, podobnie jak ci nieliczni > co już komentują, na czym polega rozdział kościoła od państwa. > Bynajmniej nie na zakazie wieszania krzyży i inych symboli > religijnych w miejscach publicznych, ani na tym by kościół nie miał > wpływu na politykę. Polega on jedynie na tym, że nie można pełnić > jednocześnie funkcji kościelnych i państwowych. Kropka. Raczej uderzenie kubka WC a nie kropka. Podales 'integrystyczna' definicje rozdzialu Kosciola od panstwa, czyli korzystna dla Kosciola. Podobnie jak 'koscielna' definicje stosunku Kosciola do swiata (zawsze szczery i otwarty, tylko ten swiat taki jakis niewdzieczny...). Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: Bić PiS z prawej strony 04.12.07, 02:02 Haha, zabawne - 'integrystyczna' definicja rozdzialu koscioła od państwa? A co to takiego? I co to jest 'koscielna' definicja stosunku Koscioła do świata? Ty zupełnie nie masz pojecia o czym piszesz! Nie wiesz nawet, kiedy pisze się kościół, a kiedy Kościół. Nie ma innej definicji rozdzialu kościoła od państwa, czyba, że ty jakąś wymysliłeś. I bynajmniej nie nazywa się ona 'integrystyczna', a co najwyżej konkordatowa. A mówienie o 'kościelnym' stosunku Kościoła do świata to zupełne nieporozumienie, wręcz bełkot. Odpowiedz Link Zgłoś
maruda.r Re: Bić PiS z prawej strony 04.12.07, 04:56 landaverde napisał: > Haha, zabawne - 'integrystyczna' definicja rozdzialu koscioła od > państwa? A co to takiego? ********************************** Do tego właśnie nawiązuje artykuł. "Integrystów" nie interesuje symbolika czy formalny-prawny stan stosunków państwo-kościół, a realne oddziaływanie na państwo. Siłą rzeczy nie pojawi się definicja sensu stricto, bo może ona stanowić punkt zaczepiania w konfrontacji integrystów z resztą społeczeństwa. Polityka Opus Dei oparta jest na braku wyraźnej płaszczyzny ideologicznej, o którą można oprzeć publiczną debatę - nie ma tematu, nie ma sporu. Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: Bić PiS z prawej strony 04.12.07, 05:15 Co za piramidalne chrzany. Jurka i jego ugrupowanie nie interesuje odziaływanie na państwo, a obrona życia. Potrafisz to pojąć? Odziaływanie w sensie politycznym jest o tyle pożadana o ile służy celowi, którym jest obrona życia, realizacja prawa naturalnego, wolności i sprawiedliwości. Oddziaływanie na pństwo nie jest celem samym w sobie, jest jedynie środkiem. Definicja sensu stricto, rozdziału kościoła i państwa, istnieje i podałem ją powyżej. Daj więc sobie spokój z teoriami spiskowymi, bo wychodzisz z błędnego założenia. Odpowiedz Link Zgłoś
maruda.r Re: Bić PiS z prawej strony 04.12.07, 15:01 landaverde napisał: > Co za piramidalne chrzany. > > Jurka i jego ugrupowanie nie interesuje odziaływanie na państwo, a > obrona życia. Potrafisz to pojąć? *********************************** Mogą to robić budując sierocińce. Skoro jednak swoimi ustawami próbują objąć wszystkich, bez względu na wyznanie, to jak możesz pisać, że nie oddziaływują na państwo? Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: Bić PiS z prawej strony 04.12.07, 21:23 Nie napisałem, że nie oddziaływują, lecz że ich to nie interesuje, że nie jest to ich celem. "Przeczytaj ten fragment jeszcze raz, zanim ..." ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: Bić PiS z prawej strony 04.12.07, 21:45 Widzisz, można wprowadzić ustawę, że sieroty też należy zabijać, bo są obciażeniem dla państwa. Można przegłosować demokratycznie, bądź zarządzić autorytarnym dekretem, nawet bardziej makabryczne i niedorzeczne rzeczy. Oni zaś usiłują wprowadzic ustawy, które chronią życie. I chwała im za to. Odpowiedz Link Zgłoś
xs550 Re: Bić PiS z prawej strony 04.12.07, 07:08 Popieram towarzyszy integrystow! Ja tez chce cofnac swiat do sredniowiecza! Zeby nie bylo juz tych wszystkich postepow medycznych, Darwina i tej przekletej demokracji! Niech zyje ciemnota i zapasc cywilizacyjna! Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Re: Bić PiS z prawej strony 04.12.07, 13:59 HAHAHA - ale ci się udało: 'towarzysze integryści', to brzmi równie niedorzecznie jak 'trabant limuzyna'. Rzuć jeszcze jakiś oksymoron. Odpowiedz Link Zgłoś
maruda.r Re: Bić PiS z prawej strony 04.12.07, 15:12 landaverde napisał: > HAHAHA - ale ci się udało: 'towarzysze integryści', to brzmi równie > niedorzecznie jak 'trabant limuzyna'. ************************************ I właśnie dlatego pasuje. Odpowiedz Link Zgłoś
darr.darek znowu LEWY brak wiedzy 04.12.07, 15:24 xs550 napisał: >Popieram towarzyszy integrystow! Ja tez chce cofnac swiat do >sredniowiecza! Zeby nie bylo juz tych wszystkich postepow medycznych >Darwina i tej przekletej demokracji! Niech zyje ciemnota i zapasc cywilizacyjna! Dziecko głupiutkie, weź się do nauki i nie pleć bzdur na forum. Karol Darwin urodził się i tworzył prace naukowe jako poddany królowej Wictorii i o d***kracji pewnie myślał jak o występach cyrkowych. Triumf medycyny poprzez szczepionki zaistniał dzięki temu, że nijaki Pasteura wychowywał się i tworzył pod panowaniem kolejnych Buonaparte'ych a o d***kracji pewnie myślał podobnie jak każdy z Buonaparte'ych. Plotą ci lewi i plotą, a to nie ich wina. Ot, lewactwo rządzące Europą "edukuje" ludzików poprzez pranie mózgów i takie efekty. Ciekawe dlaczego nikt nie żąda wolności światopoglądowej poprzez odrzucenie dogmatów lewicowych. Ja wiem, że wówczas z ideologii rządzącej w Europie zostałaby tylko wydmuszka, ale tym szybciej nastąpiłby powrót do zdrowych korzeni, które stworzyły cywilizację europejską i ... cały pozostały Świat na wzór owej konserwatywnej Europy. Odpowiedz Link Zgłoś
landaverde Krótka historia ustaw aborcyjnych w Polsce 05.12.07, 00:30 WC Kwadrans - aborcja Odpowiedz Link Zgłoś
kzboinski Bić PiS z prawej strony 09.12.07, 01:25 Dziwię sie od dawna (usiłując zainteresować tzw. media, ale są głuche jak pień a i zapewne "wiedzą lepiej"), że nie wykorzystuje się ważkiego argumentu przeciwko wodzowi polskiej katolickie konserwy, Markowi Jurkowi. Chodzi o wyjazd jego do Londynu by złożyć adresy hołdownicze bandycie i złodziejowi z Chile, Pinochetowi.Wspominki o którym zamieściła GW z okazji wszystkich Świętych!!! "Ochrona życia od poczęcia do naturalnej śmierci" głoszona przez MJ oznacza dla lewicowców - "do zarżnięcia przez siepaczy". I taki człowiek był marszałkiem Sejmu i uznany prze bp Michalika za wzór cnót. Znamienne, jestem przekonany, że gdyby w Chile była jakaś większa popierajaca Allende diaspora żydowska i byłyby ofiary, Pinochet byłby antysemitą i nikt by się go wielbić nie ośmielił. A tak lewicowców rżnąć można, na chwałę najwyższego... To samo dotyczy ministra prezydenckiego Michała Kamińskiego... Kompromitacja Pozdrowienia kzb Odpowiedz Link Zgłoś