Dodaj do ulubionych

Aborcja - czekając na referendum

14.01.08, 21:17
ktory wstanie z kolan. Na razie jednak mamy premiera ktory za wszelka cene
stara sie uniknac konfliktu z Episkopatem.

No i ewenement na skale swiatowa: zamiast Rzecznika Praw Obywatelskich -
Rzecznika Praw Zarodkow; nawiedzona Rzecznik Praw Dzeicka.
---------------------------------
Alicja Tysiąc: "57 organizacji katolickich wysłało list do Strasburga
przeciwko mnie i wyrokowi. Ale nigdy żadna z nich nie zapytała, czy ja i
dziecko nie potrzebujemy pomocy"
Obserwuj wątek
    • kasia.w.28 Aborcja - czekając na referendum 14.01.08, 22:26
      Referendum jest niezbędne, ale ja widzę sprawę z drugiej strony. Nie
      są bez winy lekarze, którzy wykonują takie zabiegi. Składali
      przecież przysięgę, że będą bronić życia ludzkiego. Wykonując takie
      zabiegi narażają kobiety na utratę zdrowia, płodności, co wiąże się
      w przyszłości być może z chorobami psychicznymi na tym tle. Edukacja
      seksualna na pewno by pomogła w uświadamianiu młodych ludzi, ale 15
      czy 16 latkowie niekoniecznie będą mieli pieniądze na tabletki
      antykoncepcyjne za 30zł miesięcznie. Prezerwatywy są niezbyt
      skuteczne i niestety wciąż niechętnie stosowane z powodu swojego
      zapachu gumy. Tak więc jeśli czeka nas referendum to także idące za
      nim reformy NFZ, listy leków refundowanych itd itd. Polski na to nie
      stać, więc pewnie dalej będą udawać, że problem nie istnieje. Ja
      osobiście nie zgadzam się na aborcję. Uważam to za dzieciobójstwo.
      Dlaczego ktoś ma ponosić karę za mój egoizm?
      Nie usunęłabym ciąży nawet gdyby zagrażała mojemu życiu, jeśli tylko
      byłaby szansa, że dziecko przeżyje. Wkońcu macieżyństwo to
      poświęcenie.
      Nie potrafię przewidzieć co bym zrobiła, gdyby moje dziecko miało
      począc się z gwałtu.
      • vargas Re: Aborcja - czekając na referendum 14.01.08, 23:27
        kasia.w.28 napisała:

        > Referendum jest niezbędne, ale ja widzę sprawę z drugiej strony.
        Nie
        > są bez winy lekarze, którzy wykonują takie zabiegi. Składali
        > przecież przysięgę, że będą bronić życia ludzkiego. Wykonując
        takie
        > zabiegi narażają kobiety na utratę zdrowia, płodności, co wiąże
        się
        > w przyszłości być może z chorobami psychicznymi na tym tle.
        === spacyfikowac lekarzy, niech baby usuwaja drucianym wieszakiem ===
        Edukacja
        > seksualna na pewno by pomogła w uświadamianiu młodych ludzi, ale
        15
        > czy 16 latkowie niekoniecznie będą mieli pieniądze na tabletki
        > antykoncepcyjne za 30zł miesięcznie.

        === jesli chodzi o edukacje to na razie pieniadze zoataly wydane na
        religie, ktora naucz, ze najlepsza metoda jest szklanka wody zamiast
        ===
        Prezerwatywy są niezbyt
        > skuteczne i niestety wciąż niechętnie stosowane z powodu swojego
        > zapachu gumy.

        === od milosci francuskiej nie zachodzi sie w ciaze ===
        Tak więc jeśli czeka nas referendum to także idące za
        > nim reformy NFZ, listy leków refundowanych itd itd. Polski na to
        nie
        > stać, więc pewnie dalej będą udawać, że problem nie istnieje.

        === Polska, w taki czy inny sposob, juz w tej chwili placi i za
        aborcje i za ich skutki i to o wiele wiecej niz kosztowalaby
        profilaktyka ==

        > Ja osobiście nie zgadzam się na aborcję. Uważam to za
        dzieciobójstwo.
        > Dlaczego ktoś ma ponosić karę za mój egoizm?

        === ja tez przechowuje wszystkie moje przedmalzenskie plemniki w
        zamrazarce ===
        > Nie usunęłabym ciąży nawet gdyby zagrażała mojemu życiu, jeśli
        tylko
        > byłaby szansa, że dziecko przeżyje. Wkońcu macieżyństwo to
        > poświęcenie.
        > Nie potrafię przewidzieć co bym zrobiła, gdyby moje dziecko miało
        > począc się z gwałtu.

        === poszlabys do kosciola pomodlic sie - na pewno by pomoglo ===
        • anuszka_ha3.agh.edu.pl Aborcja ze wzgl.społecznych - hipokryzja obu stron 15.01.08, 15:38
          Cała ta debata o aborcji opiera się na bzdurnych założeniach. Obie strony
          mianowicie przyjmują doktrynerskie i obłudne stanowisko. Obie.

          Bo udają, że aborcja z przyczyn społecznych nie jest żadnym problemem. Strona
          pro-choice uważa, że aborcja z przyczyn społecznych jest po prostu wygodnym
          rozwiązaniem problemów bytowych ciężarnej. Strona pro-life natomiast uważa, że
          problemy bytowe ciężarnej są nieważne i po urodzeniu dziecka same się rozwiążą.

          Obydwie!!! strony obłudnie pomijają kwestię pomocy kobietom, które są w takiej
          sycuacji, że nie mogą sobie pozwolić na ciążę. Obydwie w gruncie rzeczy uważają,
          że takie sytuacje to normalka, coś czym nie ma się nawet co zajmować. Żadna ze
          stron nie proponuje jakiegokolwiek programu poprawy warunków życia kobiet - tak,
          żeby stać je było nawet na nieplanowaną ciążę.

          Zupełnie nie rozumiem, dlaczego w cywilizowanym świecie jest jeszcze możliwe, że
          kobieta ze względu na sytuację społeczno-majątkową nie może sobie pozwolić na
          urodzenie dziecka. Uważam, że jest to znak, iż jeszcze daleko nam wszystkim do
          cywilizacji.

          Tak, rozwiązanie takiego problemu - umożliwienie absolutnie wszystkim
          bezproblemowego posiadania dzieci - jest nierealne.

          Podobnie jak fantastycznym pomysłem musiałoby się wydać w starożytnej Sparcie
          zagwarantowanie wszystkim dzieciom możliwości zoperowania chociażby zajęczej
          wargi. Nie, w tamtych czasach było to tak fantastyczne, że noworodki z tego
          rodzaju ułomnością zrzucano ze skały. Społeczeństwo nie potrafiło wówczas
          inaczej rozwiązać tego problemu.

          Przy całej tej dyskusji powinniśmy zrozumieć nasze cywilizacyjne ograniczenia -
          w gruncie rzeczy pod względem cywilizacyjnym posunęliśmy się tylko kawałek dalej
          od Spartan. Jak oni nie mogli sobie pozwolić na utrzymywanie kalekich dzieci,
          tak my nie możemy(?) sobie pozwolić na rodzenie dzieci bojąc się utraty pracy,
          odejścia partnera, popadnięcia w nędzę.
          • nessie-jp Re: Aborcja ze wzgl.społecznych - hipokryzja obu 15.01.08, 23:47
            > Cała ta debata o aborcji opiera się na bzdurnych założeniach. Obie strony
            > mianowicie przyjmują doktrynerskie i obłudne stanowisko. Obie.

            Do pewnego stopnia masz rację. Dlatego proponuję pro-lajfersom, żeby forsowali
            projekt ustawy zabraniającej usuwania ciąży ze względów społecznych WTEDY, gdy
            do ciężarnej zgłosi się para pragnąca adoptować to dziecko, sfinansuje wszystkie
            koszty ciąży i porodu, zapewni odpowiednią opiekę osobom będącym pod pieczą
            ciężarnej (chorym rodzicom, innym dzieciom, itp.) Ot, taka adopcja jeszcze w
            brzuchu...

            Ale jakoś nikt nie jest zainteresowany.


            > Strona
            > pro-choice uważa, że aborcja z przyczyn społecznych jest po prostu wygodnym
            > rozwiązaniem problemów bytowych ciężarnej.

            Niesłusznie twierdzą, że wygodnym.

            Niemniej, jest JAKIMS rozwiązaniem. Jednym z wielu, które ciężarna powinna mieć
            do dyspozycji. Pozostałe to np. prawo do trwałego zlikwidowania płodności
            (podwiązanie jajowodów), oddanie dziecka do adopcji jeszcze na etapie ciąży (z
            wszystkimi konsekwencjami tego dla pary adoptującej), itp, itd. O to wszystko
            TEZ należy walczyć. Aborcja nie powinna być JEDYNYM rozwiązaniem problemów
            społecznych, ale powinna być jednym z dostępnych rozwiązań.
            • drojb Re: Czy kobieta jest macicą na 2 nogach??? 15.01.08, 23:56
              Wpadłyście na wprost genialny pomysł: przymuszona do rodzenia uboga
              kobieta, a nad nią dysząca z ochoty bogata para, która porwie
              noworodka, jak tylko wyjdzie z brzucha. Urocze! Rodząca, to worek do
              przetrzymywania ("pod sercem") zygoty...
              To, że 9 miesięcy ciąży nadwyręża jej organizm, że ogranicza
              możliwości pracy i funkcjonowania - to się nie liczy, byle by
              dostarczyła bękarta do adopcji. A adoptowane dziecko, oczywiście,
              będzie szczęśliwe, bo nie będzie miało syndromu "aborcyjnego". Jego
              matka też będzie szczęśliwa, bo nie będzie cierpiała na "syndrom
              poaborcyjny" (oba syndromy wymyślone przez biskupów, zapewniam, że
              ni e istnieją!).
              • nessie-jp Re: Czy kobieta jest macicą na 2 nogach??? 16.01.08, 00:08
                > dostarczyła bękarta do adopcji. A adoptowane dziecko, oczywiście,
                > będzie szczęśliwe, bo nie będzie miało syndromu "aborcyjnego".

                Nie truj głupot. Kobiety w trudnej sytuacji ekonomicznej nie rwą się do aborcji
                jako pierwszego rozwiązania, jeśli tak myślisz, to jesteś po prostu
                indoktrynowany. Mało która kobieta naprawdę marzy o aborcji (nie mówię o
                przypadkach gwałtu czy choroby).

                Oczywiście o "zakazie" aborcji dla kogoś, czyje dziecko ma być adoptowane,
                pisałam ironicznie, jako o nowym celu pro-lajfersów. Zamiast zakazywać aborcji
                wszystkim w czambuł, niech się sprężą i zaczną adoptować! Zobaczymy wtedy, jak
                te szeregi prolajffowe stopnieją.

                Natomiast gdyby rzeczywiście można było prowadzić adopcję "jeszcze w brzuchu"
                (bez żadnych nakazów i zakazów odnośnie aborcji), to byłoby to wspaniałe wyjście
                dla tych kobiet, które rzeczywiście, autentycznie nie są w stanie finansowo
                podołać kolejnej ciąży i wychowaniu dziecka, ale z różnych przyczyn nie
                chciałyby się decydować na aborcję.

                Tylko że zaraz się podniosą krzyki moralistów, że nie można handlować ludzkimi
                istotami itepe, itede...
                • drojb Re: NessiDziwi mnie, że nie cenisz godności kobiet 16.01.08, 00:25
                  twój pomysł, by adoptować dziecko "w brzuchu" sprowadza jego matkę
                  do worka na przechowywanie płodu. Tak myślano o kobietach do końca
                  XIX w., to znaczy do czasu, gdy lekarze odkryli aktywną rolę kobiety
                  w tworzeniu życia (przedtem uważano, że kobieta jest jak gleba -
                  jest zapładniana nasieniem, z którego w jej brzuchu wyrasta dziecko -
                  to dlatego mówiło się "urodziła MU dziecko").
                  Ciąża, to 9 misięcy zmagań z własnym organizmem i psychiką. Rzyganie
                  i omdlenia, lęki i nadzieje, ból kręgosłupa i zadyszka - dlaczego
                  ktoś miałby to znosić dla pary obcych ludzi?? W dodatku z
                  upokarzającą świadomością, że znosi to wszystko dlatego, że jest
                  ubogi, toteż ci obcy zgarną całą radość z uwieńczenia tych mąk
                  urodzinami dziecka? CZy potrafisz się wczuć?
                  • nessie-jp Re: NessiDziwi mnie, że nie cenisz godności kobie 16.01.08, 01:13
                    drojb napisała:

                    > twój pomysł, by adoptować dziecko "w brzuchu" sprowadza jego matkę
                    > do worka na przechowywanie płodu.

                    Nie marudź. To, że dwoje ludzi stoi nie obok siebie, tylko jedno drugiemu siedzi
                    na kolanach, nie sprowadza tego drugiego do roli podnóżka.

                    Matka nie jest workiem, a decyzja o szukaniu pary adopcyjnej już w trakcie ciąży
                    powinna być JEJ wyborem. Nie twoim. Bo nie każda kobieta ma ochotę natychmiast
                    przerwać ciążę. Nie wiem, dlaczego z takim uporem drążysz ten temat. Są kobiety,
                    które jednocześnie nie bardzo chcąprzerywać ciążę (i mają do tego prawo!) a z
                    drugiej nie mogą podołać ciąży finansowo. Owszem, adopcja to fajne rozwiązanie,
                    ale rodzice adopcyjni zaczynają ponosić odpowiedzialność finansową dłuuuugo po
                    narodzeniu dziecka. A co z okresem, kiedy to dziecko jeszcze się nie urodziło?
                    Chcesz adoptować, matka chce oddać do adpocji? Pokrywasz koszty. I tyle.

                    Piszę jeszcze raz, gdybyś nie zrozumiał
                    • drojb Re: Nessie, Kto dobrowolnie 16.01.08, 01:30
                      będzie męczył się przez 9 miesięcy dla innych ludzi? Twoja
                      koncepcja "wolności" oddawania w adopcję jest równie okrutna, jak
                      pomysł, by rencista sobie dożywał za 5 zł dziennie po to, by wielcy
                      menadżerowe zostali zwolnieni z ustawy kominowej i zarabiali po 300
                      tys zł, "bo inaczej stracimy fachowców", albo "bo inaczej będą
                      wystawieni na pokusy".
                      Albo jak (to bardziej w tradycji katolickiej) - trzymać nogi w
                      wiadrze z zimną wodą przez cała zimę - po to, by mieć lepsze plony
                      na wiosnę. Czy to racjonalne?
                      • ready4freddy Re: Nessie, Kto dobrowolnie 21.01.08, 11:03
                        nie bardzo rozumiem te przenosnie o nogach w wiadrze - to raczej wlasnie zgodny
                        z katonauczaniem srodek antykoncepcyjny, zwlaszcza, jesli obie nogi sa w jednym
                        wiadrze.
                        dobry tekst, szkoda, ze PO to PiS-bis i nawet nie pomysli o przeciwstawieniu sie
                        klerykalizacji, solidnie juz zaawansowanej.
                        • flash3r drojb nie wiesz co mówisz 21.01.08, 11:16
                          drojb napisała:

                          > Wpadłyście na wprost genialny pomysł: przymuszona do rodzenia uboga
                          > kobieta, a nad nią dysząca z ochoty bogata para, która porwie
                          > noworodka, jak tylko wyjdzie z brzucha. Urocze! Rodząca, to worek do
                          > przetrzymywania ("pod sercem") zygoty...

                          Ale zajść w ciąże potrafiła ? Wiesz takich ludzi (bo mówię tu o mężczyźnie i
                          kobiecie ) nazywa się powszechnie "dzieciorobami".

                          Skoro zaszła w ciążę to powinna ponieść konsekwencje (donosić dziecko).

                          Ja do tej pory myślałem że to typowo męskie podejście typu "skrobanka i po
                          problemie" ale widzę że się wybiłaś.

                          A bzdur pana autora szkoda słuchać.
                          Czy gdyby w reszcie krajów tzw. "rozwiniętych" zabijano ludzi kulawych to byłby
                          to powód żeby wprowadzić takie przepisy u nas?

                          Skoro wiadomo, że wykrywa się tylko nikły procent drobnych kradzieży w sklepach
                          to czy należy je zalegalizować.


                          Aborcja ? Tak po warunkiem, że równocześnie zostanie zalegalizowana kara śmierci
                          - bo skoro można zabijać zarodki (nie ważne czy uznaje się ich za ludzi czy nie)
                          to jak najbardziej powinno być prawo do zabijania najgorszego elementu

                          • kontonaspam Re: drojb nie wiesz co mówisz 21.01.08, 12:01
                            Każdy martwy przepis jest zły. I to moim zdaniem zamyka dyskusję.
                            A ustawa antyaborcyjna jest martwa, bo albo w Polsce nielegalnie,
                            albo w Szwecji legalnie ciąże usunąć można i nikt nie jest w stanie
                            tego zatrzymać zmieniając jakkolwiek prawo. Można przekonywać,
                            edukować, ale nie da się zabronić, więc po co zabraniać?
                            Równie dobrze można ustawowo zabronić mrozów zimą.
                          • iluminacja256 Re: drojb nie wiesz co mówisz 21.01.08, 12:22
                            >Skoro zaszła w ciążę to powinna ponieść konsekwencje (donosić
                            dziecko).

                            A właściwie dlaczego? Dlaczego tak cholernie konsekwentnei ONA ma
                            ponosić konsekwencje? Dlaczego już nie ma tak konsekwentnych
                            Polaków, jelsi idzie o picie wódki i jazdę po pijaku, ? Przecież to
                            jest klasyczne usiłowanie popełnienie morderstwa lub spowodowanie
                            ciezkiego kalectwa. Ja uwazam, ze dopiero wtedy, kiedy pijanych
                            kierowców będzie sie wsadzało do więzienia na 2 lata , mozna móiwć o
                            zniesieniu kary smierci;/
                            I tak mozna ten dyskurs pociągnąć. Az do absurdu.
                            Konsekwencje to mozna ponosić w pracy. To nie zadne konsekwencje,
                            ale czyjeś zycie .
                            • flash3r Re: drojb nie wiesz co mówisz 21.01.08, 14:10
                              Chodziło mi o te panie ( i panów bo ciąża to ich sprawa w takim samym stopniu
                              ich co pań), które chcą/chciałyby się zdecydować na aborcję ze względu na swoje
                              "widzimisię", a nie z powodu swojego stanu zdrowia, bo w tym przypadku aborcja
                              jest dozwolona już w obecnych przepisach i nie rozumiem dlaczego trzeba je łagodzić.

                              Oczywiście zaraz ktoś przytoczy sprawę p. Tysiąc, ale akurat w jej przypadku
                              padła ona ofiarą niekompetencji lekarzy, a nie ustawy antyaborcyjnej !

                              > Konsekwencje to mozna ponosić w pracy. To nie zadne konsekwencje,
                              > ale czyjeś zyci

                              To samo powiesz o odpowiedzialności? Odpowiedzialność też ponosisz tylko w
                              pracy? Nie!

                              Trzeba wiedzieć co się robi, a jak już się to robi to trzeba ponieść
                              konsekwencje o których mówię. Tak przynajmniej zachowują się (chociaż jak widać
                              nie wszyscy ) dorośli ludzie.
                              • adamicus4 Popieram:Gumki i edukacja seksualna dla 10-latków! 21.01.08, 17:08
                                Dzisiaj jak wynika z mapki jesteśmy krajem, w którym liczą się
                                jeszcze ideie i wartości, tak samo jak w Irlandii, na Malcie czy
                                krajach islamskich.
                                Co do edukacji seksualnej: Są dowody na to, że im młodsze dzieci się
                                uświadamia, to tym szybciej sprawdzają teorię w praktyce. Tak dzieje
                                się na przykład w Szkocji gdzie rocznie jest KILKA TYSIĘCY
                                niechcianych cią u nieletnich.
                                • iluminacja256 Re: Popieram:Gumki i edukacja seksualna dla 10-la 25.01.08, 12:25
                                  Ciekaqwe, z enie policzyłeś ile jest takich ciąż w Irlandii i
                                  dlaczego Irlandki tak chętnie odwiedzają sasiadkę obok.
                  • anathema779 Re: NessiDziwi mnie, że nie cenisz godności kobie 21.01.08, 11:19
                    > twój pomysł, by adoptować dziecko "w brzuchu" sprowadza jego matkę
                    > do worka na przechowywanie płodu.

                    A przepraszam, czy zakaz aborcji nie jest traktowaniem kobiety jak macicy na
                    nogach? Jak worka na przechowywanie płodu? Tylko i wyłącznie życie dziecka się
                    liczy? Matka już nic? Jej zdrowie, czasem życie, jej uczucia, jej sytuacja
                    materialna? Kto z opcji pro-life pomyśli o tym jak to NOWE żYCIE będzie miało po
                    urodzeniu? Jeśli w ogóle to nastąpi - jeśli matka nie zechce żyć w ciąży, to
                    sory - nie ma bata, dziecko nie przeżyje. Więc to matkę powinno się tu nosić na
                    rękach.
                    Nikt nie mówi też, że kobieta MUSI urodzić dla kogoś innego, to może być jedną z
                    MOżLIWOśCI. Wiedz, że i teraz istnieją takie układy, że kobieta, która ze
                    względów materialnych czy jakichkolwiek innych nie może zaopiekować się swoim
                    dzieckiem, rodzi dziecko dla pary, która dzieci mieć nie może. Tylko teraz jest
                    to prawnie bardzo skomplikowane.
                    • ziutap1 Re: NessiDziwi mnie, że nie cenisz godności kobie 21.01.08, 12:35
                      Pójdźmy dalej. Zajście w ciąże wymaga dopełnienia pewnych
                      niezbędnych warunków - jeżli kobieta nie ma ochoty być "macicą na
                      dwóch nogach", to chyba powinna unikać bycia li tylko "pojemnikiem
                      na plemniki". To załatwia sprawę. W ogóle żal mi serdecznie
                      wszystkich którzy swoje związki damsko-męskie i ewentualne
                      posiadanie dzieci rozpatrują w takich kategoriach. To muszą być
                      naprawde nieszczęśliwe jednostki, które nie zaznały ani odrobiny
                      emocjonalnej i, co tu kryć, po prostu ludzkiej "nadbudowy" do swojej
                      czysto biologicznej seksualności. W normalnych warunkach nie ma
                      potrzeby przeciwstawiania interesów matki interesom jej dziecka.
                      Może na tym się skupmy. Czy kobieta w związku jest traktowana
                      poważnie i odpowiedzialnie, a nie jak zabaweczka, która ma być stale
                      gotowa do użytku, i się, broń Boże, nie zepsuć (te rozstępy itp.).
                      To do mężczyzny należy zapewnienie kobiecie poczucia bezpieczeństwa
                      na wypadek macierzyństwa. Szczęśliwe pary, w których facet wie jaka
                      jest jego rola, nawet w trudnej sytuacji nie rozważają aborcji. Na
                      aborcję decydują się kobiety doprowadzone do ostateczności. I
                      dziwne, że jakoś nikomu winnemu doprowadzenia ich do takiego stanu
                      nie wstyd. I to nie jest żaden temat dla debaty. Nie przeczę, że są
                      też kobiety, które uważają aborcję za metodę antykoncepcyjną. Tych
                      raczej nikt nie przekona i pewnie nawet nie warto.
                      Trochę to niesmaczne, żeby sprowadzać dyskusję do tak elementarnego
                      poziomu jak szanowni przedmówcy. Mam wrażenie, że to nowinki z
                      rzeźni miejskiej, a nie rozmowa o pełnowartościowych jednostkach
                      ludzkich. Ale temat aborcji ma to do siebie.
                      • anathema779 Re: NessiDziwi mnie, że nie cenisz godności kobie 21.01.08, 15:37
                        No właśnie, nie dyskutujemy tu przecież o "normalnej" sytuacji. Bo dla mnie
                        sytuacja normalna jest taka, że kobieta, która dowiaduje się o ciąży, skacze pod
                        sufit z radości, a przynajmniej nie myśli o podcięciu sobie żył z tego powodu.
                        Faktycznie, założyłam z góry pewne rzeczy - jak choćby to, że kobieta, która nie
                        chce/nie może wychowywać dziecka jest w sytuacji absolutnie ostatecznej, a nie
                        pod wpływem kaprysu.
                        Niemniej jednak uważam, że przerwanie ciąży powinno być sprawą sumienia matki.
                        Bo jeśli nie ma sumienia, to i tak sobie poradzi z pozbyciem się dziecka.
                        • flash3r Re: NessiDziwi mnie, że nie cenisz godności kobie 22.01.08, 04:03
                          anathema779 napisała:

                          > Niemniej jednak uważam, że przerwanie ciąży powinno być sprawą sumienia matki.

                          A czemu akurat matki? Czemu nie marki i ojca? Czy ja mam mniejsze prawo do
                          dziecka niż matka dziecka?

                          Co jeżeli ja chcę żeby dziecko się urodziło, a partnerka nie chce?
                  • ignispl Re: NessiDziwi mnie, że nie cenisz godności kobie 21.01.08, 13:33
                    a niby dlaczego adopcja 2-3 dni po urodzeniu tego dziecka ma być lepsza. Czy świadomość, że istnieje ktoś kto zaopiekuje się twoim dzieckiem natychmiast po urodzeniu nie jest lepsza od niepewnej przyszłości? Co w tym upokarzającego?
                    Sam przymus rodzenia dzieci np. z gwałtu lub takich, które powodują ryzyko trwałego pogorszenia zdrowia matki to jest dopiero upokorzenie! Czujesz się wtedy jak worek bez woli, jak zwierzę zredukowane do poziomu inkubatora. Trudno zmusić się do pokochania tego co niszczy twoje życie.
                    Czyżby ktoś liczył że kobieta ujrzawszy swoje dziecko nagle zmieni zdanie? Mam dla ciebie wiadomość. Dzieci przeznaczone do adopcji nie są podawane matce po urodzeniu bo to olbrzymi stres dla kobiety.
              • rj Re: Czy kobieta jest macicą na 2 nogach??? 21.01.08, 12:22
                > Rodząca, to worek do
                > przetrzymywania ("pod sercem") zygoty...
                > To, że 9 miesięcy ciąży nadwyręża jej organizm, że ogranicza
                > możliwości pracy i funkcjonowania - to się nie liczy, byle by
                > dostarczyła bękarta do adopcji

                Nie wiem czy dobrze rozumiem problem, ale czy to czasem nie ta "rodząca (worek)"
                zdecydowała się na "nadwyrężenie swojego organizmu" idąc z facetem do łóżka.

                Zawsze zastanawia mnie argument, że KOBIETA POWINNA MIEĆ WYBÓR.
                Ależ cholera jasna MA WYBÓR, MOŻE IŚĆ Z FACETEM DO ŁÓŻKA LUB NIE,
                i pomijam tu gwałt, bo wtedy aborcja rzeczywiście powinna być możliwa (zresztą
                ze względów zdrowotnych też), ale nie ze względów społecznych.

                RJ
                • iluminacja256 Re: Czy kobieta jest macicą na 2 nogach??? 21.01.08, 12:27
                  No genialny post. Równie dobrze mogleś napisać - ależ kobieta ma
                  wybór, nie musi rodzić, moze zostać zakonnicą;/ Bo jak powwszechnei
                  waidomo , kobiety sa wiatropylne i tylko ONE zawsze maja wybór;/
                  Dość oryginalny szczerze mówiąc. Dlaczego te burdele sa w Polsce tak
                  oblegane? Moze męzczyzni też mają wybór?
                • ignispl Re: Czy kobieta jest macicą na 2 nogach??? 21.01.08, 14:03
                  a wiesz że jedna kobieta na 100 zachodzi w ciążę pomimo stosowania środków antykoncepcyjnych? A co mają powiedzieć kobiety zmuszone do stosunku na skutek przemocy domowej. A w końcu co powiesz o niedojrzałych społecznie i emocjonalnie nastolatkach, które w szkole edukują się w kwestii seksu za pomocą katechety?
                  Mężczyźni jakoś zostali wyłączeni z tej dyskusji ale powszechnie wiadomo że do tanga trzeba dwojga. Tylko kobieta ma dbać o antykoncepcję oraz ponosić konsekwencje? I tylko ona jest odpowiedzialna za ciążę itp? To po co nam panowie? Wyobraźcie więc sobie ludziska, że najtańszym i najpowszechniej stosowanym środkiem antykoncepcyjnym są prezerwatywy! A nasz zakichany stereotyp podziału ról wyłącza mężczyznę z odpowiedzialności za jej stosowanie. To kobieta ma być strażniczką cnoty i rodziny.
              • vanderdecus Wmówić można także samemu sobie 21.01.08, 13:33
                Wmawiaj sobie dalej...ale zalecam mniej emocji - to pogłebia
                frustrację.
          • uwolnic_cyce Re: Aborcja ze wzgl.społecznych - hipokryzja obu 21.01.08, 12:20
            anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

            > Tak, rozwiązanie takiego problemu - umożliwienie absolutnie
            wszystkim
            > bezproblemowego posiadania dzieci - jest nierealne.
            A co jeśli ktoś nie chce byc poporodowym wrakiem i dzieci nie chce
            miec?Sterylizacja jest przecież zabroniona.
            • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Aborcja ze wzgl.społecznych - hipokryzja obu 21.01.08, 20:47
              uwolnic_cyce napisał:

              > anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:
              >
              > > Tak, rozwiązanie takiego problemu - umożliwienie absolutnie
              > > wszystkim
              > > bezproblemowego posiadania dzieci - jest nierealne.
              >
              > A co jeśli ktoś nie chce byc poporodowym wrakiem i dzieci nie chce
              > miec?Sterylizacja jest przecież zabroniona.

              Toż ja właśnie o tym piszę, że to w obecnych warunkach cywilizacyjnych nie do
              przebrnięcia. Ale skąd wiesz, że za 1000 lat medycyna nie pozwoli rodzić w
              dowolnym wieku i bez uszczerbku dla zdrowia?
          • vanderdecus Słuszne wnioski 21.01.08, 13:31
            Podobne do tych, które wysnuwa większość konstytucjonalistów i
            innych prawników: obecna ustawa to kompromis zawarty ze względu na
            obecny stan cywilizacyjny społeczeństwa. Tkwimy w tym kompromisie bo
            nie dorośliśmy jako ludzie i jako cywilizacja do wartości, które
            przeczuwamy (skąd one są w nas?), i czujemy że są słuszne i do
            których dążymy. Wartości te nie pozwalają na porównywanie wartości
            życia z wartością zdrowie czy tym bardziej samopoczucia (red.
            Pacewicz raczy drwić w tym kontekście). Wartości te zobowiązują
            jednocześnie to społeczeństwo do tego, aby zapewnić wsparcie i pomoc
            każdej matce i kobiecie w ciąży, która tego potrzebuje.
          • halev Re: Aborcja ze wzgl.społecznych - hipokryzja obu 21.01.08, 15:22
            Najdziwniejsze i najbardziej absurdalne jest to, że zawsze najgłośniej i
            najbardziej zażarcie o aborcji dyskutują faceci. To mnie po prostu wkurza.
          • mruwa_2 Re: Aborcja ze wzgl.społecznych - hipokryzja obu 21.01.08, 16:02
            anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:
            > Obydwie!!! strony obłudnie pomijają kwestię pomocy kobietom, które są >w
            takiej sycuacji, że nie mogą sobie pozwolić na ciążę. Obydwie w >gruncie rzeczy
            uważają, że takie sytuacje to normalka, coś czym nie ma >się nawet co zajmować.
            Żadna ze stron nie proponuje jakiegokolwiek >programu poprawy warunków życia
            kobiet - tak, żeby stać je było nawet >na nieplanowaną ciążę.

            I tu się niestety mylisz, bo ruchy pro-life oferują bardzo konkretną pomoc
            kobietom. Osobiście znam kilku ludzi, którzy są zaangażowani w taką działalność.

            Własna reflekja:
            Ależ nasz Świat stał się ubogi, skoro rodzina i przyjaciele bardzo często
            zwyczajnie nie chcą pomóc kobiecie w potrzebie.
            • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Aborcja ze wzgl.społecznych - hipokryzja obu 21.01.08, 20:44
              > I tu się niestety mylisz, bo ruchy pro-life oferują bardzo konkretną pomoc
              > kobietom. Osobiście znam kilku ludzi, którzy są zaangażowani w taką działalność

              To optymistyczne co mówisz, ale chyba zbyt optymistyczne. Albo tych ludzi jest
              za mało, albo za słabo się reklamują. Nie przypuszczam, żeby wszystkie te
              nielegalne aborcje odbywały się, ponieważ kobieta odrzuciła propozycję pomocy ze
              strony organizacji pro-life.

              > Ależ nasz Świat stał się ubogi, skoro rodzina i przyjaciele bardzo często
              > zwyczajnie nie chcą pomóc kobiecie w potrzebie.

              A kiedykolwiek w dziejach chcieli?? Żywisz mity.
          • benek231 Aborcja ze wzgledow spolecznych to bzdura, Anuszko 25.01.08, 04:34
            I tak wiadomo, ze bedzie to aborcja na zyczenie albo rezym publicznie maglujacy
            o intymnych sprawach petentki.

            Wiadomo, ze lekarze niechetnie usuwaja ciaze bardziej zaawansowane niz 1
            trymester, a to glownie dlatego, ze bardzo malo jest kobiet podejmujaceych
            decyzje o aborcji po pierwszym trymestrze. Osobiscie nie widze powodow dla
            ograniczen typu "przyczyny spoleczne", ktore zmuszac beda ludzi klamania,
            wreczania lapowek, ciaglego napedzania korupcji, itp. Wystarczy dac ludziom
            wolna reke, zniesc te kretynskie koscielne ograniczenia, a - przy odpowiednim
            propagowaniu profilaktyki, oraz rodzenia dzieci - wszystko ureguluje sie samo. W
            przeciwnym przypadku miala bedziesz do czynienia ze zlym prawem ktore bedzie
            obchodzone, a wiec spoleczenstwo demoralizowane, badz masa urzednikow
            skrupulatnie dopilnowujacych by nikt powyzej okreslonych dochodow nie przecisnal
            sie przez sito. Nagminne bedzie rowniez ponizanie kobiet ktore niejednokrotnie i
            tak zestaly ponizone i z tego powodu (choc niejednokrotnie zamozne) zdecydowaly
            na rzecz aborcji.
      • paskudek1 Re: Aborcja - czekając na referendum 15.01.08, 14:03
        Ja
        > osobiście nie zgadzam się na aborcję. Uważam to za dzieciobójstwo.
        > Dlaczego ktoś ma ponosić karę za mój egoizm?
        > Nie usunęłabym ciąży nawet gdyby zagrażała mojemu życiu, jeśli
        tylko
        > byłaby szansa, że dziecko przeżyje. Wkońcu macieżyństwo to
        > poświęcenie.
        alex NIKT cię do aborcji zmusic nie może. Chcesz ryzykowac - wolna
        wola, proszę bardzo. Możesz sbobie byc przeciwko aborcji do końca
        swiatam i o jeden dzień dłużej, ale tylko w jednym wypadku - jexeli
        ta aborcja miałaby dotyczyć CIEBIE I TYLKO CIEBIE. W chwili gdy
        dotyczy inej kobiety - milcz i nie próbuj decydować za nią,
        zwłaszcza w taki przypadku jak zagrożene zdrowia lub życia, ciąża z
        gwałtu czy ciężkie uposledzenie płodu.
      • drojb Re: Kasiu, jesteś ofiarą sex-ignorancji! 16.01.08, 00:14
        1. Prezerwatywy nie zakłada się na nos.
        2. Aborcja nie wywołuje bezpłodności, ani "utraty zdrowia
        psychicznego". Jak dowodzi doświadczenie naszych matek - nie
        istnieje "syndrom poaborcyjny". Wymyślili go biskupi dla celów
        propagandowych. Oczywiście, jak będą go wmawiać, to kobiety, które
        dokonały aborcji - zaczną go odczuwać. Wszystko można wmówić.
        4. Antykoncepcja wywołuje bezpłodność. Czasową. Po to została
        wymyślona.
        5. Macierzyństwo, to nie poświęcenie. Oczywiście, o ile nie jest
        wymuszone - daje wiele radości.
        6. Oddałabyś życie za dziecko? A jeśli to twoje 7 dziecko groziło by
        ci śmiercią? Pozostałe - do domu dziecka?
        7. Gwałt jest czymś okropnym, ale umieranie - czymś jeszcze bardziej
        okropnym. Tym bardziej, że (wszystko na to wskazuje, nie ma życia
        pośmiertnego.
        8. Ginekolodzy z ochotą składają przysięgę, bo dzięki niej aborcje,
        antykoncepcja i kuracje hormonalne stały się ZŁOTĄ KURĄ. Kiedy
        przyjdziesz do przychodni i zapytasz się o antykoncepcję, 3 na 5
        ginekologów zaczyna od razu klepać Zdrowaśkę, drugą ręką podsuwając
        kartę z adresem prywatnej praktyki.
        8. Referendum należy przeprowadzić.
        • kola Re: Kasiu, jesteś ofiarą sex-ignorancji! 21.01.08, 10:21
          amen to that!
        • pklimas Re: Kasiu, jesteś ofiarą sex-ignorancji! 21.01.08, 11:07
          Aborcja - ale do ktorego tygodnia?
          Czy 35 tygodniowy płod mozna poddac aborcji czy ma on juz prawo do
          zycia. Gdzie granica?
          Aborcja - ale kto za nia zaplaci? W sytuacji gdy NFZ nie ma kasy na
          dyzury lekarzy i zabiego ratujace zycie, na operacje, przeszczepy.
          Komu odebrac szanse na ratunek - by aborcja byla refundowana?
          Aborcja a in vitro. Czy kobieta ktora parokrotnie usuneła dziecka ma
          miec potem prawo do refundacji zabiegu invitro gdyby sie okazało, ze
          gdy juz zdecydowała sie na dziecko - to teraz nie moze go miec.
          • rikol o aborcji powinna decydowac kobieta 21.01.08, 11:31
            35-tygodniowy plod prawdopodobnie nie zostalby poddany aborcji, tylko wykonano
            by cesarskie ciecie. To bylby porod, a nie aborcja, dlatego, ze taki plod jest
            zdolny do samodzielnego zycia, jest tez duza szansa, ze wyrosnie na zdrowe
            dziecko. Granica przebiega wlasnie w tym miejscu, gdzie plod staje sie
            organizmem zdolnym do samodzielnego zycia, czyli okolo 30. tygodnia. Sa
            przypadki ratowania mlodszych plodow, ale wiekszosc z nich ma powazne wady
            (mozgu, serca itp) i szybko umieraja (przezywa nikly procent), co sugeruje, ze
            wydalenie plodu w tym okresie ciazy jest raczej poronieniem, niz porodem.

            Manipulujesz. Na in vitro mozna poczekac, na aborcje nie, dlatego musi byc
            refundowana. Mozna np. przestac refundowac dentyste - i tak wiekszosc leczy sie
            prywatnie, a poza tym dobrze czyszczone zeby sie nie psuja. Dlaczego ci, ktorzy
            nie jedza slodyczy, maja finansowac brudasow i obzartuchow i zwalniac i od
            odpowiedzialnosci?
            Aborcja jest bezpieczniejsza niz porod. Jesli chodzi o nieplodnosc, jest mnostwo
            czynnikow ja powodujacych. Jak udowodnisz, ze u tej akurat kobiety nieplodnosc
            zostala wywolana przez aborcje?
            Jakim prawem chcesz decydowac, kiedy i ile kobieta ma rodzic dzieci? Bedziesz je
            potem utrzymywal?
      • rikol Re: Aborcja - czekając na referendum 21.01.08, 11:15
        Jesli wedlug ciebie macieRZynstwo to poswiecenie, to sie poswiecaj, prosze
        bardzo. Tylko nie wypominaj tego swoim dzieciom ani nie zmuszaj innych do
        takiego samego poswiecenia. Dla wielu macierzynstwo to jest radosc, milosc i
        WYBOR. Po to istnieje antykoncepcja i aborcja. Po to, zeby kobieta mogla
        zaplanowac wlasne zycie, kiedy isc na studia, kiedy pracowac i kiedy dac zycie.
        Kobiety chca tez wybrac ojca dla dziecka - dla wielu z nich jest to bardzo
        wazne. Jesli urodzisz dziecko gwalciciela, to pamietaj, ze ono DZIEDZICZY po
        gwalcicielu - czyli moze wyrosnac na gwalciciela. A jesli kobieta rodzi dziecko
        mimo zagrozenia zycia, to nie jest bohaterka, tylko nie ma instynktu
        samozachowawczego, kazacego normalnym ludziom walczyc o zycie, wlasne zycie.

        Spoleczenstwo nie wspiera kobiet w pracy czy po rozwodzie, kiedy zostaja same z
        dziecmi - wiec niech spoleczenstwo zamknie dziob w sprawie aborcji. Wszystkich
        interesuja dzieci nienarodzone, bo takiej deklaracji nie trzeba podeprzec
        finansowo. Wedlug ciebie zarodek to swiete zycie? W takim razie sfinansuj
        dozywianie dla ubogich kobiet w ciazy albo adoptuj dziecko. Wtedy pogadamy.

        Jakim prawem ktos chce zmuszac kobiety do wizyty u psychologa? Sam fakt, ze
        przyszla do lekarza i chce usunac ciaze swiadczy o tym, ze ona juz to
        przemyslala. Zmuszanie do 'trzech dni przemyslen' to jest bezczelnosc i
        protekcjonalne traktowanie! Moze do psychologa trzeba wyslac ojcow, ktorzy
        zostawiaja kobiety w ciazy? Niech idzie do psychologa a potem mysli trzy dni,
        czemu chce zostawic swoje NIENARODZONE DZIECKO!
    • dalatata Re: Aborcja - czekając na referendum 14.01.08, 23:19
      ale dlaczego to referendum maja zrobic ONI. Obecny rzad tego nie
      zrobi, chocby dlatego ze to temat niezwykle dzielacy.

      jesli Pani uwaza ze jest potrzebne referendum, to dlaczego nie
      stworzyc ruchu, ktory zbierze odpwoiednia ilosc podpisow, zalozy
      partie na takiej platformie. Mowie to zupelnie powaznie, bez
      przekasu, bez ironii i zlosliwosci.

      ja bym sie do takiej partii nie zapisal (partie jednotematowe uwazam
      za nieporozumienie), ale wniosek pod referundum bym podpisal.

      bo ja w przeciwienstwie do drugiego wpisu, nie mam waptliwosci co
      bym zrobil, gdyby moja corka zostala zgwalcona. zadnych watpliwosci.
    • mal111 Aborcja - czekając na referendum 15.01.08, 00:28
      jedna uwaga: "zasłużony położnik" B.Chazan popełnił kiedyś list do
      Wysokich Obcasów, w którym twierdził, że kobiety tylko po to chcą
      badań prenatalnych, żeby "sobie robić aborcję". Był to tekst
      obrzydliwy, obskurancki i mizoginiczny - a napisany w kontekście...
      sprawy państwa Wojnarowskich. Którzy ponad siły walczą o przyzwoite
      zycie dla swoich obojga cięzko chorych dzieci.
      Ja sobie wypraszam, żeby takie indywiduum nazywać zasłuzonym
      położnikiem.
    • nessie-jp Aborcja - czekając na referendum 15.01.08, 01:02
      Słusznie. Zapomina się, że o prawie stanowią ludzie, społeczeństwo, a nie
      kościoły czy rządy. To ludzie, tworząc społeczność, przyjmują dla niej pewne
      normy prawne.

      Dlatego zróbmy referendum. Zdefiniujmy raz na zawsze społeczny kontekst aborcji.
      Niech to ludzie wypowiedzą się na temat tego, co jest prawem, a co nim nie jest.

      Zwolennicy absolutyzmu zasad moralnych powiedzą, że równie dobrze można by
      zrobić referendum w sprawie tego, czy wolno kraść albo mordować. Owszem - zróbmy
      takie referendum! Jestem spokojna o jego wynik w naszej kulturze. Zróbmy też
      inne referendum, czy bezprawiem jest cudzołóstwo, kłamstwo, nieskromne ubieranie
      się. Znowu
      • iluminacja256 Re: Aborcja - czekając na referendum 16.01.08, 12:32
        doprowadźcie do wprowadzenia ustawy, że kobieta nie może przerwać
        > ciąży z powodu trudnej sytuacji materialnej/społecznej, jeśli
        zgłosi się do nie
        > j
        > para pragnąca zaadoptować to dziecko i pokryje wszystkie koszty
        związane z ciąż
        > ą
        > i porodem.

        Koszty związane z ciążą...Koszty i koszty i w kółko koszty. Już
        widzę te tabuny par chcące adoprować siódme dziecko bezrobotnych i
        pokrywać koszty ...
        • nessie-jp Re: Aborcja - czekając na referendum 16.01.08, 14:42
          > Koszty związane z ciążą...Koszty i koszty i w kółko koszty. Już
          > widzę te tabuny par chcące adoprować siódme dziecko bezrobotnych i
          > pokrywać koszty ...

          NO I WŁASNIE O TO CHODZI! Skończy się hipokryzja prolajfersów, dla których
          "każde życie jest święte". Jak trzeba będzie się jasno zdeklarować, który
          prolajfers adoptuje kolejne dziecko, to się szybciutko to towarzystwo uciszy i
          położy uszka po sobie. Wtedy się okaże, że tak naprawdę nic ich nie obchodzą te
          dzieci...
    • xs550 Re: Aborcja - czekając na referendum 15.01.08, 02:05
      Oczywiste jest, ze kobiety powinny miec wybor. Odbieranie im go jest lamaniem
      praw czlowieka. Podejrzewam, ze najdalej za dziesiec lat w Polsce aborcja
      bedzie znow legalna.
    • pjpb Aborcja - czekając na referendum 15.01.08, 08:25
      autor posilkuje sie argumentami p. kochanowskiego, przekrecajac je moim zdaniem.
      zachecam do zapoznania sie z argumentacja rpo: www.rp.pl/artykul/83565.html
    • amelie2 Aborcja - czekając na referendum 15.01.08, 08:42
      W jednym ze stanów USA zaobserwowano gwałtowny spadek przestępczości. Z kilkunastu do kilku procent. Przeprowadzono wnikliwe badania i okazało się że szesnaście lat przed wystąpieniem spadku przestępczości zezwolono na aborcje z przyczyn społecznych. Zaczęły się rodzić tylko dzieci „chciane”. Otoczone miłością i zaspokojone w swoich potrzebach nie miały powodu aby kraść, rabować i zabijać.
      W Polsce już widać pierwsze efekty totalitarnego podejścia do aborcji. W każdej gazecie można czytać o przestępstwach małolatów. Będzie tylko gorzej – co rok więcej młodocianych przestępców i więcej powodów do wylewania krokodylich łez przez sprawców tego narodowego nieszczęścia.
      Utrzymujmy więc zakaz aborcji, zmniejszajmy ilość Polaków inteligentnych, wrażliwych, zdolnych do myślenia i miłości – do ludzi i do zwierząt. Za parę lat staniemy się narodem przygłupów i morderców.
      • abentyn Re: Aborcja - czekając na referendum 15.01.08, 10:18
        ja też lubię bajki!...
        ale ta bajeczka jest wyjątkowo śliczna!
        i jaka AMERYKAńSKA!
        pewnie przeczytana w Ridżers Dajdżers lub innym pseudonaukowym piśmie...
        • tezas Wykazali to ekonomisci Stephen Dubner i ... 15.01.08, 15:41
          Steven Levitt w ksiazce "Frekonomia". Warto przeczytac; wydana tez w Polsce.
          ---------------------------------
          Alicja Tysiąc: "57 organizacji katolickich wysłało list do Strasburga przeciwko
          mnie i wyrokowi. Ale nigdy żadna z nich nie zapytała, czy ja i dziecko nie
          potrzebujemy pomocy"
          • greg0.75 Re: Wykazali to ekonomisci Stephen Dubner i ... 21.01.08, 02:25
            Dubner ma magisterkę z literatury;
            Levitt ma doktorat z ekonomii, zajmuje się raczej naukami społecznymi (po liście publikacji sądząc);
            Najważniejsze: Freakonomia, nie będąc na szczęście pracą naukową, niczego nie wykazuje (choć owszem, uczy dystansu do przesądów i innych "jedynie prawdziwych opinii)
            • iluminacja256 Re: Wykazali to ekonomisci Stephen Dubner i ... 21.01.08, 11:30
              Jasne, ze bajka, ale w bajkach zawsze jest jakaś cząstka prawdy. W
              tym wypadku socjologicznej. Dziedzi niechciane nie będą dziecmi, w
              które się cokolwiek inwestuje - czyli pieniądze, miłość, czas,
              wychowanie. A z ludzi, którzy tej inwestycji nie dostali na wstępie
              zdecydowanie rzadziej wyrastają pełni miłości bliżniego obywatele,
              niż z takich, którzy to dostali choćby w nieduzym wymiarze. I
              dlatego czasem lepiej w rodzinie zastępczej niz w swojej własnej
              oraz w zastepczej niż w domu dziecka.
      • mar1984 Re: Aborcja - czekając na referendum 15.01.08, 10:53
        No, patrz, a co z całymi Stanami? Takie liberalne prawo, a debila uświadczysz tam na każdym kroku.
        • kola Re: Aborcja - czekając na referendum 21.01.08, 10:27
          usa sa najwieksza wylegarnia chrzescijanskich fanatykow na swiecie, to pewnie
          stąd ten syndrom 'każdego kroku'..
      • adeinwan Re: Aborcja - czekając na referendum 21.01.08, 13:58
        Panie Pacewicz,

        Argumenty bardzo ładne i logicznie, tylko że... przy ich pomocy
        można uzasadnić legalizację każdego przestępstwa. Chyba nikt nie
        poruszył tej kwestii - legalność aborcji jest niebezpiecznym
        precedensem, który by nas zmusił do legalizacji innych paskudztw,
        jak korupcja czy niepłacenie alimentów. No bo skoro skrobanka to
        sprawa sumienia kobiety, czemu łapówka nie miałaby być sprawą
        sumienia urzędnika a niepłacenie alimentów - nieodpowiedzialnego
        tatuśka?
        • crax Re: Aborcja - czekając na referendum 21.01.08, 14:06
          "...legalność aborcji jest niebezpiecznym precedensem, który by nas zmusił do legalizacji innych paskudztw..."

          A dlaczegóż to byłby nas ZMUSIŁ?

          "...korupcja czy niepłacenie alimentów"

          Dobrze, zróbmy referendum nt. legalności łapówek czy niepłacenia alimentów. Jak sądzisz, jaki będzie wynik?

          W wątku jest mowa o REFERENDUM! Czyli o spytanie się społeczeństwa o zdanie. Rozumiesz?
          • adeinwan Re: Aborcja - czekając na referendum 21.01.08, 14:50
            > A dlaczegóż to byłby nas ZMUSIŁ?

            Bo system prawny musi być spójny logicznie, nie może przewidywać
            wyjątków od swej ogólnej filozofii tylko dlatego, że tego wymaga
            klimat polityczny.

            > Dobrze, zróbmy referendum nt. legalności łapówek czy niepłacenia
            alimentów. Jak
            > sądzisz, jaki będzie wynik?

            No dobra, jak myślisz, jaki byłby wynik referendum w sprawie karania
            za posiadanie nielegalnych programów komputerowych i empetrójek?
            Ludzie są gotowi zaakceptować te przestępstwa, które są im na rękę.
            A prawo narzucone odgórnie istnieje właśnie po to, by mimo
            społecznej akceptacji danego czynu był on jednak niedozwolony.
    • crax Ciekawa sprawa... 15.01.08, 14:34
      Ilekroć pojawia sie hasło "referendum" - tzw. "obrońcy życia" nabierają wody w usta. Zero argumentów :)
    • heterofob2 życie ? 15.01.08, 23:39
      1.
      zarodek w pierwszych tygodniach istnienia nie dysponuje układem nerwowym, a
      zatem nie czuje, nie myśli, nie odbiera bodźców, NIE żyje ludzkim życiem!
      2.
      poronienie to jak naturalna aborcja. więcej zygot obumiera (na przykład ponieważ
      nie udało im się zagnieździć), niż daje
      początek życiu.
      jeśli się z tym nie zgadzasz, to powinnaś urządzać pogrzeb krwi menstruacyjnej
      za każdym razem, gdy miesiączka się spóźnia (gdyż z dużym prawdopodobieństwem
      zawiera wtedy zapłodnioną komórkę, która się nie zagnieździła).
      • drojb Re: Heterofob, ściskam Cię w pasie! 16.01.08, 00:02
        Z tą menstruacją - to świetny argument! Dodam jeszcze, że sztuczne
        poronienie nazywa się "sztuczne", bo naśladuje Dobrego Boga. On
        zdecydowanie jest aborcjonistą, zważywszy na ilość naturalnych
        aborcji. Pozdrawiam!
        • drojb Re:Podsumowując: wymusić referendum! 16.01.08, 00:35
      • wikal Re: życie ? 16.01.08, 14:41
        A co ze zmarnowanymi plemnikami? Na to koniecznie trzeba coś
        zaradzić! Jakiż to mord ma masową skalę! Nie może tak być, żeby
        tylko jajeczka były chronione i uważane za świątynie życia. Więc
        chłopcy w sutannach i ich moherki - do boju o godność mężczyzny i
        jego boskich plemników!!! Pozdrawiam.
      • mg2005 Re: życie ? 21.01.08, 17:18
        heterofob2 napisał:

        > 1.
        > zarodek w pierwszych tygodniach istnienia nie dysponuje układem
        nerwowym, a
        > zatem nie czuje, nie myśli, nie odbiera bodźców, NIE żyje ludzkim
        życiem!

        To tak jak człowiek w śpiączce...
        • snieta_krowa Re: życie ? 22.01.08, 11:46
          Mylisz sie, czlowiek w spiaczce dysponuje ukladem nerwowym, czy
          czuje i odbiera bodzce - zdania sa podzielone. Wiec troche chybiony
          przyklad ... ale probuj ... probuj ..
          mg2005 napisał:

          > heterofob2 napisał:
          >
          > > 1.
          > > zarodek w pierwszych tygodniach istnienia nie dysponuje układem
          > nerwowym, a
          > > zatem nie czuje, nie myśli, nie odbiera bodźców, NIE żyje
          ludzkim
          > życiem!
          >
          > To tak jak człowiek w śpiączce...
    • sebastian.mrozinski kary 21.01.08, 02:32
      proponuję przy okazji zalegalizować kradzieże i rozboje (jak je wtedy nazwiemy?);
      w końcu ściganie tych przestępstw to czysta hipokryzja;
      i tak skazanych jest ledwie 1-1,5% sprawców; reszta to ciemna liczba...
      W końcu "Codziennie setki razy łamane jest prawo" i "obywatele prawo lekceważą,
      że Polska żyje obok prawa? Czy to nie ośmiesza konstytucji?"...

      no i dość już mam swojego stetryczałego dziadka (kosztuje dużo kasy i czasu, nie
      ma z nim kontaktu, jego bycie jest już ekonomicznie i społecznie nieracjonalne)"
      - liczę że red.Pacewicz coś z tym zrobi (następna debata?)
      • antymarcin4 Aborcja 21.01.08, 10:52
        W brew pozorom aborcja i eutanazja sa bardzo od siebie odlegle, choc wielu ludzi
        lubi je ze soba laczyc zamydlajac w ten sposob argumenty swoje jak i przeciwnikow
      • ready4freddy Re: kary 21.01.08, 11:05
        sa tylko dwie mozliwosci: albo udajesz idiote, albo naprawde nim jestes. innymi
        slowy: gdybym nie wiedzial, ze to glupota, pomyslalbym: prowokacja.
        • antymarcin4 Re: kary 21.01.08, 11:08
          A tak bardziej szczegolowo to na czym polega Twoj argument.Bo to widzisz kolego,
          jako ten "idiota" pojac nie moge cos chcial przez swoj gornolotny wpis powiedziedz.
    • mruwa_2 Aborcja - czekając na referendum 21.01.08, 03:02
      >Albo jest po prostu zapłodnioną komórką przyklejoną do ściany macicy, która
      często zresztą ginie w sposób naturalny.

      Robienie biednym czytelnikom GW wody z mózgu. Najpierw proponuję douczyć się z
      biologii, a potem brać się za pisanie artykułów. Niezłe bajki w tej gazecie
      piszecie, jeśli 12 tygodniowy zarodek to "zwykła komórka". Istne rewelacje. Ja
      takich nawet na zajęciach embriologii nie słyszałem.

      Refleksja:
      Ludzie umierają naturalnie, więc czemu by nie móc części powybijać w imię
      zwalczania przeludnienia? W istocie interesujące wnioski niesie z sobą logika
      Pana Pacewicza.
    • johannes.vermeer racja moralna po stronie zwolenników wyboru 21.01.08, 03:54
      Myślę, że czas aby zwrócić zdecydowanie uwagę na jedną sprawę.

      W większości wypowiedzi - nawet zwolenników dopuszczenia aborcji - mówi się o
      MORALNYCH RACJACH po stronie Kościoła

      Katolickiego. Właściwie dlaczego ?

      W wielu elementach jest dokładnie odwrotnie. Racja moralna jest po stronie
      zwolenników dopuszczenia aborcji na życzenie

      kobiety. Nie mówię o zachęcie do aborcji. Mówię o prawnym dopuszczeniu
      przerwania kobiety na prośbę kobiety.

      Przede wszystkim chodzi mi o przypadki takie jak: zagrożenie zdrowia kobiety,
      jakaś wrodzona wada dziecka która powodowałaby

      cierpienie przez dalsze życie o raz gwałt.

      W tych przypadkach krzywda ludzka wynikająca z przymusu kontynuacji ciąży jest
      ewidentna. Co dopiero jeśli te czynniki by się

      skumulowały. Np. weźmy sytuację, gdyby kobieta była zgwałcona a potem ciąża
      powodowałaby jakiś trwały uszczerbek na jej

      zdrowiu.

      I co robi tutaj Kościół Katolicki, który z założenia powinien brać obronę słabszej?

      Kościół twierdzi, że broni życia jeszcze nienarodzonego dziecka. Tylko skąd w
      ogóle założenie, że życie człowieka zaczyna się

      w chwili biologicznego poczęcia ?

      To jest hipoteza, tym bardziej absurdalna w wykonaniu kościoła, który głosi
      istnienie nieśmiertelnej duszy ludzkiej, która

      jest czymś innym niż ciało. Ciało przemija, dusza jest wieczna i nieśmiertelna.
      Biologiczny organizm pełni funkcję mieszkania

      czy ubrania dla duszy.

      Ale skoro dusza odłącza się od ciała w chwili śmierci, to pytanie: kiedy
      zamieszkuje to ciało ? Czy kiedy składa się z 4

      komórek ? Nie wiemy tego dokładnie.

      Poza tym uśmiercenie biologiczne organizmu nie oznacza śmierci niczyjej duszy.
      Po prostu nie będzie się ona rozwijała w tym

      organizmie. Być może będzie się rozwijała w innym. Natomiast ewidentną krzywdą
      byłoby skazywanie dziecka na życie w stanie upośledzenia czy wymuszanie na
      kobiecie kontynuacji ciąży nie bacząc na jej zdrowie. W przypadku gwałtu
      mielibyśmy taką sytuację, że to jakiś mężczyzna czy człowiek kierujący się
      podłymi pobudkami mógłby zadecydować o ciąży kobiety i w ten posób mieć tak
      znaczny wpływ na jej losy. Takie coś jest niedopuszczalne. Gdybym to ja był
      takim dzieckiem, wolalbym żeby ta kobieta mnie nie urodziła. Co nie znaczy że
      nie istniałbym. Właśnie - tu jak na dłoni widać absurd rozumowania kleru. Czy
      gwałt jest początkiem życia ? Życia duszy ludzkiej ? Najlepiej zobaczyć jakie
      konsekwencje niesie logika którą próbuje się bronić stanowiska Kościoła
      Katolickiego.

      Wydaje się, że wielu hierarchom kościelnym brakuje tu wrażliwości i czucia. Na
      ich miejscu myślałbym o tym problemie i modliłbym się o jego zrozumienie. Czy
      nie dostrzegają oni sprzeczności z zasadą cokolwiek chcecie żeby wam czynili i
      wym im czyńcie albo miłuj bliźniego swego jak siebie samego ? Zasadą albo lepiej
      pewną prawdą serca.

      Chciałbym natomiast żeby zwolennicy dopuszczenia przerywania ciąży na życzenie
      kobiety bardziej stanowczo - nie mówię arogancko czy agresywnie, ale stanowczo -
      bronili swoich racji RÓWNIEŻ MORALNYCH. Kościół Katolicki nie ma monopolu na
      rację moralną, o tej oczywistej prawdzie trzeba pamiętać. Po prostu trzeba
      merytorycznie, skutecznie punktować mało wrażliwe stanowisko kleru w tej
      sprawie, wytykając im absurdy w ich rozumowaniu.

      JV






      • zwiazkowiec Może niech tu napiszą.. 21.01.08, 04:23
        kobiety bezdzietne i matki które usuwały ciążę, oraz mężczyźni tych kobiet.
        Obstawiam, że większość z dyskutujących nie ma osobistego pojęcia o czym pisze.
        A w takim wypadku to raczej czcze gadanie.
        • johannes.vermeer Re: Może niech tu napiszą.. 21.01.08, 05:43
          Jest jeszcze sprawa tego jak się te zabiegi wykonuje. Na przykład aborcje
          przeprowadzane obecnie, czy są przeprowadzane tak aby płód nie doświadczał bólu?

          • erg_samowzbudnik Re: Może niech tu napiszą.. 21.01.08, 10:22
            Kobieta od chwili poczęcia powinna domagać sieę od
            państwa "rodzinnego" na dziecko" jeżeli jest to ciąża mnoga a takich
            jest podobno w naturze najwięcej to na każede "dziecko" dodatek. W
            przypadku naturanego poronienia pieniedzy z ubezpieczenia na zycie
            członka rodziny.Powinna sie domagać również wydania swiadectwa
            poczęcia.No i tak dalej w tym lkimacie;)
          • maura4 Re: Może niech tu napiszą.. 21.01.08, 12:48
            Nie mam pojęcia ,ale skoro kobieta nie odczuwa bólu(chyba robi się w
            znieczuleniu),to i embrion nie powinien odczuwać bólu,bo chyba cale
            ciało się znieczula.Nie mowię o etapie,kiedy nie ma układu
            nerwowego,bo to czywiste.
            • johannes.vermeer Re: Może niech tu napiszą.. 22.01.08, 14:35
              No wlasnie chodzi mi o to, zeby tak wygladaly te zabiegi, jak piszesz. Bo
              przeciwnicy aborcji podaja przyklady metod, w ktorych jest zaawansowana ciaza i
              nie stosuje sie srodkow znieczulajacych.

              Nad sposobem przeprowadzania tych zabiegow powinna byc kontrola. Sprawa aborcji
              nie konczy sie tylko na problemie czy i kiedy ewentualnie ja przeprowadzic, ale
              tez JAK.
          • mg2005 Re: Może niech tu napiszą.. 21.01.08, 17:24
            johannes.vermeer napisał:

            > przeprowadzane tak aby płód nie doświadczał bólu

            Czy czujący płód jest człowiekiem ?
            • johannes.vermeer Re: Może niech tu napiszą.. 22.01.08, 15:16
              Tez sie nad tym zastanawialem. Tylko co rozumiesz przez pojecie czlowieka ? Czy
              rozumiesz wylacznie biologiczny organizm ?

              Wiadomo ze np. gdybysmy chcieli zabic krowe to ona zareaguje na bol, bedzie sie
              bronic itd. Jednak ludzie mimo to je zabijaja. Staraja sie jednak, zeby ten
              proces byl bezb bolesny.

              Tak to wyglada od strony czysto bilogicznej.

              Pytanie czy plod cos odczuwa tzn. czy znajduje sie w nim na tym etapie
              swiadomosc ma inna nature.

              Jesli jednak zalozylibysmy ze w tak malo skomplikowanym organizmie bilogicznym
              mieszka swiadomosc, to doprowadza nas to moim zdaniem do stwierdzenia, ze
              swiadomosc istnieje niezaleznie od ciala, ktore zamieszkuje, czyli innymi slowy
              jest dusza ktora jest niezalezna od ciala. Wowczas jednak nic nie stoi na
              przeszkodzie zeby ta dusza nie moglaby zamieszkac potem innego ciala (inne
              wcielenie).

              Pytanie tez jaki duch przyswieca tak naprawde tej dyskusji.

              Ja nie godzę choćby się na świat, w którym jakiś mężczyzna o niskich pobudkach
              może decydować o tym że kobieta zajdzie w ciążę. I to ma doniosle konsekwencje
              dla jej dalszego zycia rowniez zdrowia. Weźmy choćby gwałt w czasie wojny czy
              nie tylko. Albo jakiś trudny do udowodnienia gwałt w małżeństwie.

              Wezmy tez kilkunastoletnia dziewczyne dorastajaca w trudnych warunkach, ktora
              nie doswiadcza milosci ze strony otoczenia lub doswiadcza ja w bardzo niklym
              stopniu. Zachodzi w ciaze przez przypadek. Nie mozna mowic o pelnej
              odpowiedzialnosci, wrecz raczej o znikomej odpowiedzialnosci. Teraz dziewczyna
              sama potrzebuje opieki i milosci, tymczasem spoleczenstwo narzuca jej kolejny
              ciezar do udzwigniecia, a samo nie kiwnie palcem zeby pomoc.

              JV
        • kabja Re: Może niech tu napiszą.. 21.01.08, 11:30
          No to napiszę. Niestety, nie mam swoich dzieci i pewnie dlatego
          widzę problem z zupełnie innej perspektywy. Jeśli popatrzymy na
          ostatnie artukuły z G.W. zauważymy pewnien paradoks. Z jednej strony
          zwolennicy "in vitro", z drugiej zwolennicy aborcji. Może to zabrzmi
          dziwnie,ale nie wiem,jak będąc kobietą, można chcieć zabić swoje
          dziecko? Myślę,że dla każdego,kto decyduje sie na taki krok,jest to
          prawdziwa tragedia. Z drugiej strony, osobom takim, jak ja,sen z
          oczu spędza myśl o własnym dziecku. W takiej sytuacji pomysł o
          oddawaniu jeszcze nienarodzonych dzieci do adopcji wydaje się
          doskonały. Co jednak z matkami,które zrzekną się praw do dziecka a
          po urodzeniu bedą chciały je zatrzymać?
          • paskudek1 Re: Może niech tu napiszą.. 21.01.08, 12:35
            i nie ma w tym ŻADNEJ sprzcznosci, choć tak Ci się wydaje. Z jednej
            strony sa ludzie którzy mogą miec dzieci biologicznie tzn. sa
            płodni, mogą spłodzic dziecko, zajsć w ciąźę, ale nie chcą tych
            dzieci miec bądż nie powinni ich miec np. ze wzgledu na stan
            zdrowia. Co więcej - te ograniczenia ze względu na stan zdrowia
            czasami ujawniaja się już PO zajściu w ciąźę. Ci ludzie, a
            dokładniej TE KOBIETY chcą mieć PRAWO WYBORU i nie byc zmuszane do
            np. poswięcania swojego zdrowia bo chole..na biologia sprawiła, że
            zaszły w ciążę. dodatku państwo wszelkimi siłami stwarza przeszkody
            przed korzystaniem z dobrej i skutecznej antykoncepcji.
            A po drugiej stoni sa kobiety, rodziny, które CHCĄ mieć dzieci a
            wredna natura sprawiła że matodami naturalnymi nijak tych dzieci nie
            spłodzą. Wobec czego chcieliby, żeby pańśtwo pomogło i finansowo w
            skorzystaniu ze zdobyczy techniki, czyli in vitro.
            Nie ma tu sprzeczności, jest tylko rządanie poszanowania ludzkiej
            istoty, jego prawa do samostanowieania i NIE PRZYMUSZANIA go do
            czegoś, co JEMU zagraża.
            Jednocześnie GW podając serię artykułów o aborcji i in vitro obnaża
            hipokryzję władzy, w tym kościelnej, bo z jednej strony każde życie
            jest ważne, ale jak trzeba do tego życia dopłacic, żeby powstało to
            jux gorzej.
            • ziutap1 Re: Może niech tu napiszą.. 21.01.08, 13:01
              Pierwsze słyszę, że to chole..na biologia spowodowała u mnie ciążę.
              Byłam w ciąży trzy razy i za każdym razem sprawcami byliśmy my - ja
              i mój mężczyzna. I na dodatek dokładnie wiedzieliśmy co i kiedy
              robimy. Biologia biologią, ale homo sapiens ma przcież rozum i wolę.
              Na tym forum dyskutuje się o kobietach i mężczyznach, jakby mieli
              samoświadomość pantofelka i wszystko odbywało sie poza ich kontrolą.
              To dość poniżające, niehumanitarne podejście.
      • antymarcin4 Re: racja moralna po stronie zwolenników wyboru 21.01.08, 11:01
        Dlaczego jaka kolwiek organizacja religijna ma jakiekolwiek prawo do
        wypowiadania sie na tematy, ktore jej nie dotycza? Czy nie czas przestac
        zasiegac porad ( i to nie tylko w sprawie aborcji),w instytucji, ktorej zadaniem
        jest wciskanie opowiesci o "bytach nadprzyrodzonych", ktorzy tego potrzebuja w
        niedziele w kosciele. I tyle na co powinno sie im pozwolic.
        Pozdr.
        • greg0.75 Re: racja moralna po stronie zwolenników wyboru 21.01.08, 18:05
          > Dlaczego jaka kolwiek organizacja religijna ma jakiekolwiek prawo..

          Bo organizację tworzą obywatele - zabieranie stanowiska w kwestiach dotyczących społeczności (czyli np. stanowienia prawa) jest wręcz cnotą obywatelską...
      • mruwa_2 Re: racja moralna po stronie zwolenników wyboru 21.01.08, 16:15
        >Tylko skąd w ogóle założenie, że życie człowieka zaczyna się w chwili
        >biologicznego poczęcia ?

        Może z lekcji biologii? Nowy człowiek zaczyna istnieć i żyć w momencie
        zapłodnienia. Koniec i kropka. Po zapłodnieniu rozpoczyna "wykonywanie funkcji"
        (tzw 8 cech życia), które determinują fakt, iż mamy od tej pory do czynienia z
        istotą żywą. Zastanawianie się nad innym momentem, który miałby być początkiem
        istnienia człowieka zakrawa na absurd bliski temu, który umieścił w swej książce
        "Przedludzie" Philip K. Dick.
        • johannes.vermeer Re: racja moralna po stronie zwolenników wyboru 22.01.08, 17:36
          Odsylam do mojej wypowiedzi powyzej:

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=902&w=74404008&a=74719631
          Chodzi o to, ze owszem, w chwili zaplodnienia powstaje organizm w sensie
          biologicznym, majacy tak jak mowisz cechy, ktore maja organizmy zywe.

          Jednak sam fakt ze cos jest organizmem zywym w sensie biologicznym nie sprawia
          jeszcze ze bronimy jego zycia tak mocno jak w przypadku zycia swiadomego,
          myslacego, rozumnego czlowieka. Przeciez rosliny i zwierzeta tez wykazuja cechy
          organizmow zywych, ale mimo to ich ochrona jest ograniczona. Czlowieka posiada
          cos wiecej niz te 8 cech. To wlasnie sprawia, ze otaczamy go ochrona.

          W chwili poczecia zaczyna sie rozwijac pewien organizm w sensie biologicznym.
          Jednak zycie w sensie biologicznym to cos innego niz swiadome istnienie - taki
          duch przyswieca temu, ze czlowieka traktuje sie inaczej niz zwierzeta czy rosliny.

          Czysto organiczne zycie nie jest zadna wartoscia nadrzedna. Nabiera ono
          szczegolnej wartosci w momencie swiadomego doswiadczania tego zycia. Natomiast
          swoboda decydowania o tym, czy kobieta chce urodzic dziecko czy nie oraz jej
          zdrowie jest istotna wartoscia.

          JV
      • mg2005 Re: racja moralna po stronie zwolenników wyboru 21.01.08, 17:23
        "Kościół twierdzi, że broni życia jeszcze nienarodzonego dziecka."

        Tak twierdzi nauka.

        "Tylko skąd w
        ogóle założenie, że życie człowieka zaczyna się

        w chwili biologicznego poczęcia ?"

        j.w. Wagarowałeś na lekcjach biologii ? :)


        "To jest hipoteza, "

        To jest twierdzenie naukowe.
      • greg0.75 A racja, racja... 21.01.08, 18:09
        zawsze uważałem, że motywacja religijna, jako prywatna sprawa obywatela nie powinna ważyć na działaniach ustawodawczych.
        Przecież zakaz aborcji jasno wynika z praw człowieka (=prawo do życia) i regół demokracji (=zakaz dyskryminacji ze względu na jakikolwiek czynnik wrodzony, w tym wiek).
    • kaffeebohne Prawo wyboru to możliwość nie obowiązek 21.01.08, 10:44
      Sprawa jest o tyle prosta, że prawo wyboru aborcji w szczególniej sytuacji nie
      oznacza nakazu czy obowiązku jej wykonania a jedynie możliwość. Nikt nikogo do
      tego nie zmusza a odbierania tego prawa osobom o innych poglądach jest zwykłą
      dyskryminacją. Poza tym, o czym również wspomniał autor artykułu, rzeczywiście
      wykonywanie aborcji w kontrolowanych warunkach przy jednoczesnej odpowiedniej
      edukacji prawdopodobnie nawet zmniejszyłoby liczbę kobiet. Wiele z nich pewnie
      zrezygnowałoby z tej decyzji po odbyciu rozmowy z fachową pomocą psychologiczną.

      Gdyby państwo z takim zaangażowaniem broniło ludzi urodzonych jak poczętych
      bylibyśmy najszczęśliwszym państwem na świecie.
    • abhaod gdy nie ma innej drogi- referendum 21.01.08, 11:30
      zaściankiem świata się zrobiliśmy
      • antymarcin4 Re: gdy nie ma innej drogi- referendum 21.01.08, 11:37
        A kiedy nim nie bylismy? (chodzi o ten zascianek)
    • claratrueba Aborcja - czekając na referendum 21.01.08, 11:38
      W referendum nie wierzę, przynajmniej w ciągu 10 lat. Wszystkie zaś
      moralno-filozoficzne argumenty obu stron mają pewną wartość intelektualną, ale
      praktycznej- żadną. Praktyka to fakt, że kolejne dzieci rodzą sie w rodzinach,
      które nie mogą zapewnić im godziwych warunków i opieka społeczna nie skłoni
      rodziców, żeby wydali na dzieci, a nie na alkohol, prochy, trawę. Zeby pijany
      konkubent nie zatłukł jeszcze w pieluchach. Pijana matka nie zostawila na
      tydzien. Adopcja dzieci uzależnionych od poczęcia, z materiałem genetycznym
      swoich rodziców, głodzonych już w macicy? Powodzenia.
      • bestyika Re: Aborcja - czekając na referendum 21.01.08, 11:51
        widziałam moje dziecko na usg w 11 tyg ciąży - to nie jest jakiś tam
        zlepek komórek - to człowiek w miniaturze (5 cm), ale jak powiedział
        lekarz wszystkie narządy się już wykształciły, przez resztę ciąży
        dziecko rośnie i doskonali swoje umiejętności...zresztą jak i przez
        cały okres dzieciństwa, dorastania...
        a argument, że prawo i tak jest łamane...ludzie łamią prawo w
        różnych dziedzinach życia...ale jakoś nikt (poza przestępcami)nie
        akceptuje kradzieży, rozbojów, zabójstw...
        zgadzam się natomiast z tym, że przeciwdziałać aborcji może rzetelna
        edukacja...
        • iluminacja256 Re: Aborcja - czekając na referendum 21.01.08, 12:14
          Problem tylko w tym, z e NIKT nigdy nie zmusi cię do usunięcia
          dziecka, natomiast non stop zmusza się do rodzenia. Niby nic, a
          bardzo duzo - dla mnie przypadki takie jak Wojnarowscy czy Alicja
          Tysiąc najlepeij pokazują jak zdegernwerowane prawo w tym zakresie
          ma Polska.

          I jeszcze coś - ja uwazam ze kraść to zło i ty uwazasz, ze krasc to
          zlo. Ale ja nie uwazam, w przeciwieństwie do ciebie, ze aborcja to
          morderstwo. I własnie dlatego zestawianie aborcji z morderstwem czy
          kradzieza pokazuje jak demagogia wyradza sie w chwast w języku
          debaty aborcyjnej. Zreszta 15 lat trwania tego syfu w dyskursie
          publicznym wystarczająco dowiodło jak sie sprawy maja ;/
          • bestyika Re: Aborcja - czekając na referendum 21.01.08, 12:50
            możesz nie zgadzać się z tym, że aborcja 11 tyg płodu jest
            morderstwem, ale nie możesz zaprzeczyć temu, że na tym etapie
            dziecko ma już ukształtowane wszystkie narządy...oglądając filmie z
            usg nawet moja 2 letnia córka nie miała wątpliwości, że
            to "dzidzia":)
            zdaje się, że zwolennicy prawa do aborcji również nie kwestionują
            tego, że aborcja jest złem...tak więc twój argument z powszechną
            zgodą, że np kradzież jest zła ma się nijak...widzisz, myślę, że są
            okoliczności w których nie potępimy złodzieja za jego czyn, nie
            znaczy to jednak, że uważamy, że prawo powinno dopuszczać możliwość
            kradzieży...
            a co do rodzenia dzieci - nikt nikogo nie zmusza do ich posiadania,
            nad tym czy chce się mieć dziecko trzeba pomyśleć zanim ono się
            pocznie...bo zdaje się, że aborcrje z powodu gwałtu stanowią bardzo
            niewielki odsetek...
            ipozdrawiam
            kasia
            • alpepe Re: Aborcja - czekając na referendum 21.01.08, 14:02
              to dzidzia, która poza organizmem matki nie jest zdolna do przeżycia.

              Poza tym gdybyś tę "dzidzię" pięciocentymetrową poroniła, KK nie zrobi jej
              pogrzebu. To tyle, w kwestii człowieczeństwa.
              Acha, mam dwoje dzieci, jak się dowiedziałam o drugiem, rozważałam aborcję, nie
              zdecydowałam się z kilku względów, ale nie miałabym żadnych skrupułów, by dać
              sobie wyskrobać dwucentymetrowy zarodek.
              • bestyika Re: Aborcja - czekając na referendum 21.01.08, 14:31
                kazdy etap w rozwoju dziecka jest inny, tym nie mniej zawsze są mu
                potrzebni rodzice by zaspakajać jego podstawowe potrzeby...
                11 tyg płód faktycznie nie przeżyje poza organizmem
                matki...dwudziesto praro tyg może już przeżyć...choć różnie to
                bywa...tu leży granica twoim zdaniem? a co z noworodkiem, który
                pozostawiony sam sobie nie przeżyje?
                mówisz, że nie miałabyś oporów "wyskrobać sobie dwucentymetrowy
                zarodek" a 12 cm a 22 cm?
        • antymarcin4 Re: Aborcja - czekając na referendum 21.01.08, 12:57
          To pieknie ze moglas zobaczyc swoje dziecko na usg i sie tym
          wzruszylas i twoje dziecko bedzie mialo szanse na wzrastanie w
          milosci rodzinnej. Nie ma to jednak nic wspolnego z umozliwieniem
          aborcji w sytuacjach zupelnie innych od Twojej.
          Pozdr.
          • bestyika Re: Aborcja - czekając na referendum 21.01.08, 13:08
            chyba nie zrozumiałeś/łaś tego co napisałam...moje ewentualne
            wzruszenie i szczęście nie ma tu nic do rzeczy...
            • antymarcin4 Re: Aborcja - czekając na referendum 21.01.08, 13:27
              Mozliwe ze nie zrozumialem, ale czy Ty zrozumialas? Chcialem tylko
              powiedziec ze sa sytuacje rozne w zyciu i dlatego roznie trzeba do
              nich podchodzic. Zamykanie furtki kazdej kobiecie przez zakaz
              aborcji praktycznie bez wyjatku nie jest dobrym rozwiazaniem.
              Opisalas swoja scenke z usg wiec sie bezposrednio do tego odnioslem
              Pozdr.
              • bestyika Re: Aborcja - czekając na referendum 21.01.08, 14:18
                co do usg - to 11 tyg płód tak właśnie wygląda, w takim właśnie
                (zaawansowanym) stadium rozwoju się znajduje - to są fakty i bez
                znaczenia jest to jakie uczucia budzi to w pszyszłych rodzicach...
                a że sytuacje życiowe są różne to chyba wszyscy wiemy...matkom w
                trudnej sytuacji potrzebna jest pomoc, wsparcie...twierdzenie, że
                aborcja rozwiąże ich problemy jest raczej naiwnością...
                a obraz z usg przywołałam też dla tego, że myślę, że wiele osób nie
                ma pojącia o tym jak rozwija się dziecko przed narodzeniem, bo jak
                inaczej wytumaczyć argumenty, że "macica jest własnością kobiety"?
                macica tak, ale rosnące tam dziecko już nie...
                • antymarcin4 Re: Aborcja - czekając na referendum 21.01.08, 15:06
                  Tak sobie mysle ze aborcja wbrew temu co piszesz moze wielu kobietom
                  rozwiazac wiele problemow. Natomiast oczywiscie nie twierdze ze
                  pomoze wszystkim i ze jest jedynym rozwiazaniem. Ale powinna byc
                  jedna z wielu opcji.Przy pelnym zaangazowaniu i pomocy panstwa (to o
                  czym tez piszesz),bylo by to na pewno lepsze rozwiazanie niz zakaz.
                  • bestyika Re: Aborcja - czekając na referendum 21.01.08, 15:18
                    pewnie są kobiety które dokonały aborcji i nie żałują tej decyzji i
                    są też kobiety, które z tego powodu będą cierpieć przez całe życie,
                    ale to nie o to tu chodzi...nie zgadzam się z twierdzeniem, że jeśli
                    urodzenie dziecka w jakikolwiek sposób komplikuje życie (tak
                    naprawdę to zawsze komplikuje...) to poprostu mozna dokonać aborcji
                    (a swoją drogą czym się różni aborcja w np 36 tyg ciązy od zabójstwa
                    noworodka???) jeśli nie chcesz mieć dziecka to poprostu nie zachodź
                    w ciążę, jeśli już jesteś w ciązy to nie ma już o czym dyskutować,
                    bo "to" co rozwija się w macicy to odrębny ludzki organizm...i tyle
                    • antymarcin4 Re: Aborcja - czekając na referendum 21.01.08, 15:23
                      Eech, zeby to bylo takie proste: nie chcesz dziecka, nie zachodz w
                      ciaze.Przeciez mowimy czesto o sytuacjach patologicznych a nie
                      kontrolowanych.
                      Pozdr
                      • bestyika Re: Aborcja - czekając na referendum 21.01.08, 15:31
                        a co konkretnie rozumiesz przez sytuacje patologiczne?
                    • abhaod Re: Aborcja - czekając na referendum 21.01.08, 16:01
                      jaki "odrębny organizm"? do 5 miesiąca nie można go utrzymać przy życiu poza
                      organizmem matki, i kto przeprowadza aborcję w 36 tyg.? chyba, że płód jest
                      poważnie uszkodzony, coś rydzykowe te twoje argumenty, w rodzaju "nie mam
                      dzieci, ale wiem o nich wszystko"
                      www.youtube.com/watch?v=m9icaIQ13j8
                      • bestyika Re: Aborcja - czekając na referendum 21.01.08, 18:28
                        odrębny organizm=odrębny materiał genetyczny..
                        czyli aborcja do 5 m-ca ciąży? a w przypadku poważnych uszkodzeń to
                        nawet i w 36 tyg ciąży, kiedy to dziecko jest już w pełni zdolne do
                        samodzielnego życia? to może już lepiej poczekać aż się urodzi
                        (mniejsze ryzyko dla matki)???
                        rozumiem, że jesli nie zgadzasz się z argumentami innej osoby to
                        znaczy, że są one "rydzkowe"???
                        a tak poza tym to jestem mamą 2 dzieci, choć jedno to dla ciebie
                        pewnie jeszcze nie dziecko...
                        • abhaod Re: Aborcja - czekając na referendum 21.01.08, 19:46
                          bla bla bla, bez ładu i składu, i co z tego, że masz 2 dzieci,do tej pory jakoś
                          ci poszło bez komplikacji, ale nigdy nie wiadomo
                          • bestyika Re: Aborcja - czekając na referendum 21.01.08, 21:06
                            bla bla bla - bardzo rzeczowe argumenty...
                            napisałam, że mam dwoje dzieci w odpowiedzi na twoje stwierdzenie
                            (od czapy zresztą zupełnie), ze "pewnie nie mam dzieci ale wiem o
                            nich wszystko"...
                            a czy do tej pory "poszło mi bez komplikacji" czy też z kompikacjami
                            (nie wnikakając co dokładnie masz na myśli), to po pierwsze nie
                            wiesz, bo mnie nie znasz a po drugie to nie ma tu nic do rzeczy...
                            chyba duskusji z tobą już powiem dziękuje, bo nie wiele masz do
                            powiedzenia i nie wiedzieć czemu próbujesz snuć jakieś rozważania na
                            mój temat, choć nic o mnie nie wiesz...
                            • abhaod Re: Aborcja - czekając na referendum 21.01.08, 21:20
                              zastanów się dlaczego tak mało kobiet jest w polityce i na forum? bo wszystko
                              przekręcają, gdzie ja napisałem, że nie masz dzieci?, poza tym piszesz bez
                              związku z moimi tematami, bez żalu żegnam, jesteś typową "maszyną do rodzenia"
    • kroliklesny Aborcja - czekając na referendum 21.01.08, 11:59
      Kobieta musi miec prawo wyboru. Jezeli jej wiara zabrania aborcji,
      niech przestrzega swojej wiary. Ale moze ta wiara jest tylko slaba
      otoczka kulturowa i potrzebna jest obecna twarda kontrola panstwa
      nad brzuchem kobiet w Polsce?!
    • venus99 Re: Aborcja - czekając na referendum 21.01.08, 12:45
      to jest chory kraj rządzony przez trumny Dmowskiego i Wojtyły oraz
      zywych proboszczów.
    • jacuo Argumenty czy ideologia 21.01.08, 12:46
      Jeżeli redaktor Pacewicz chce sensownie dyskutować niech nie podaje
      argumentów które nic nie wnoszą
      1. To że prawo o zakazie usuwania ciąży jest łamane świadczy tylko o
      tym, że należy lepiej je egzekwować. Inaczej nalezało by np. znieść
      ograniczenia prędkości na drogach, zalegalizować narkotyki, czy
      zdepenalizować kradzieże samochodów . Argumenty zupełnie nie na
      poziomie
      2. Argument jak jest w innych krajach o niczym nie świadczy. W
      jednych krajach za posiadanie narkotyków jest kara śmierci, a w
      innych istneiją cofee shopy. Nie musimy małpować rozwiązań innych.
      To MY jesteśmy suwerenem w naszym kraju i to my decydujemy o prawie
      tu. Nie Moskwa ani Bruksela ani Waszyngton.

      Osobiście uważam że usunięcie ciąży powinno byc dozwolone w
      przypadku zagrożenia zdrowia ( rozumianego szeroko, także jeśli
      chodzi o zdrowie psychiczne, choć oczywiście bez jakiś ekstremów ) i
      życia kobiety, albo kiedy płód nie ejst zdolny do samodzielnego
      życia poza organizmem matki. Powinno to być jasno określone i
      powinnien być system do szybkiego orzekania czy te kryteria są
      spełnione ). Absolutnie zabronione powinno byc usuwanie ciąży ze
      względów społecznych czy materialnych. Nielagalne usunięcie ciąży
      powinno być ściagane tak samo jak zabójstwo noworodka ( łącznie z
      nadzwyczjanym złagodzeniem kary dla matki i ewentualnym dożywociem
      dla osoby przeprowadzającej taki zabieg )

      Jacek
      • antymarcin4 ideologia niestety 21.01.08, 13:05
        Nie moge sie niestety zgodzic z ta suwerennoscia we wlasnym
        kraju.Politycy i obywatele caly czes sa poddawani jakims naciskom i
        nawet jezeli nie bedzie to bezposrednio Bruksela, Moskwa czy
        Waszyngton to moze byc to np.posrednio Watykan przez mieszanie
        ludziom - wyborcom w glowach.
        Pozdr.
      • crax Gdzie te argumenty? 21.01.08, 13:10
        Przecież autor nie postuluje "znieśmy zakaz aborcji" tylko "rozpiszmy referendum"! I dopasujmy istniejące prawo do jego wyniku.

        Argument o depenalizacji kradzieży i zabójstw jest idiotyczny dlatego, że olbrzymia większość społeczeństwa zgadza się z tym, że NIE NALEŻY kraść i zabijać, więc referendum nie jest potrzebne. A jeśliby takie zorganizować - wynik byłby jednoznaczny.

        Prawo to (teoretycznie) zbiór przepisów opartych na społecznej umowie. Czyli zasady, które popiera większośc społeczeństwa. Tak trudno to zrozumieć? Np. jeśli 51% społeczeństwa opowiedziałoby się za zakazem rozwodów lub karaniem cudzołóstwa - wtedy dopiero byłby fundament do ustanowienia takiego prawa.

        Tu masz także odpowiedź na pytanie: "czemu Kościół tak panicznie boi się referendum" :))) Bo doskonale wie, że przegrałby je sromotnie :)

        Odpowiesz rzeczowo posługując się argumentami? Nie sądzę...
        • antymarcin4 Re: Gdzie te argumenty? 21.01.08, 13:36
          W tym wypadku musze sie nie zgodzic. Te rozwiazanie demokracji jakim
          jest referendum niestety nie jest takie wspaniale jak nam sie
          wydaje. Co zrobic gdy 49.9% bedzie przeciw aborcji, wciaz niestety
          przegraja. Referendum bylo by dobre gdybysmy mieli wolne od
          indoktrynacji kosciola spoleczenstwo.W przeciewnym razie moze sie
          stac tak jak w Irlandii. W tym wypadku potrzeba nam silnego
          polityka, ktory by sie nie bal. Ale pewnie na dzis dzien to moglo by
          byc polityczne samobojstwo.
          Pozdr.
          • crax Re: Gdzie te argumenty? 21.01.08, 13:44
            "Co zrobic gdy 49.9% bedzie przeciw aborcji, wciaz niestety przegraja."

            No ja bardzo przepraszam... Czy ktokolwiek może zmusić do aborcji osobę, która sobie tego nie życzy? Nie! Nie chcesz aborcji - nie stosuj jej! To bardzo proste.

            Ktoś uważa, że zarodek jest człowiekiem - jego święte prawo.
            Ja uważam przeciwnie - moje święte prawo.

            A w referendum ktoś musi przegrać a ktoś wygrać. Bo w sprawie aborcji kompromis jest niemożliwy.

            P.S. Oczywiście obecna ustawa nie jest żadnym kompromisem, nie bądźmy śmieszni.
            • antymarcin4 Re: Gdzie te argumenty? 21.01.08, 14:09
              Jezeli jestes zwolennikiem aborcji i miel bys pecha znalesc sie w
              owej 49,9% przegranych to byl bys zmuszony do braku mozliwosci
              aborcji. Mozna by powiedziec - no coz pech, ale ja jednak wolal bym
              takich rzeczy nie zostawiac losowi, czy tez omamionym przez KK
              wyborcom.
              Pozdr
              • crax Re: Gdzie te argumenty? 21.01.08, 14:13
                "Jezeli jestes zwolennikiem aborcji i miel bys pecha znalesc sie w owej 49,9% przegranych to byl bys zmuszony do braku mozliwosci
                aborcji."

                No niestety na tym właśnie polega demokracja, której jestem zwolennikiem.
                • antymarcin4 Re: Gdzie te argumenty? 21.01.08, 15:13
                  Na koncu swego postu umieszczesz cytat na temat katolikow, ktory nie
                  jest zbyt przychylny. Rozumiem z tego ze katolikiem nie jestes i ze
                  odnosisz sie raczej z rezerwa do KK? Czy wobec tego chcial bys
                  pozwolic na to aby narod szczelnie owiniety latami prania muzgow
                  decydowal o takich sprawach jak "aborcja". Raczej trudno bedzie tu
                  mowic o wolnej demokracj, jezeli ludzie nie mysla za siebie, tylko
                  pozwalaja zeby instytucja jaka jest KK nimi sterowala.
                  Pozdr.
                  • crax Re: Gdzie te argumenty? 21.01.08, 15:18
                    "Rozumiem z tego ze katolikiem nie jestes i ze odnosisz sie raczej z rezerwa do KK?"

                    Zgadza się.

                    "Czy wobec tego chcial bys pozwolic na to aby narod szczelnie owiniety latami prania muzgow decydowal o takich sprawach jak "aborcja"."

                    Nie chciałbym. Ale widzisz... nie jestem "demokratą", który za wiążące uważa tylko to, co mu pasuje (vide: hierarchowie KK). Jak demokracja to demokracja. A jeśliby referendum zostało przegrane - wtedy przynajmniej wiedziałbym co reprezentuje społeczeństwo.
                  • adeinwan Re: Gdzie te argumenty? 21.01.08, 16:03
                    Bzdury gadasz, antymarcin. Sprzeciw wobec aborcji nie jest efektem
                    prania mozgow, tylko humanitarnych odruchow.
                    • antymarcin4 jakich odruchow 21.01.08, 16:15
                      Caly swiatopoglad jaki posiadamy jest sprawa nabyta. W drodze
                      edukacji czy to w domu rodzinnym czy szkole, kosciele, czytajac
                      ksiazki, gazety itp wyrabiamy sobie jakies tam opinie na dany temat.
                      Jezeli ktos jest bombardowany przez lata przez jakas doktryne to
                      bedzie mu bardzo trudno spojrzec na wiele spraw inaczej niz zostal
                      nauczony.
              • adeinwan Re: Gdzie te argumenty? 21.01.08, 16:02
                Dlaczego przeciwnikow aborcji sprowadzasz do ciemnych moherow? Ja,
                dajmy na to, jestem ateistą.
              • jacuo Re: Gdzie te argumenty? 21.01.08, 17:03
                Mysle, że należy po prostu pozbawic katolików prawa głosu. Wtedy
                będzie pełna demokracja. Nie ma demokracji dla wrogów demokracji !!!
            • adeinwan Re: Gdzie te argumenty? 21.01.08, 15:59
              > No ja bardzo przepraszam... Czy ktokolwiek może zmusić do aborcji
              osobę, która
              > sobie tego nie życzy? Nie! Nie chcesz aborcji - nie stosuj jej! To
              bardzo prost
              > e.

              Rownie dobrze mozna powiedziec: nie chcesz korupcji - nie bierz. Nam
              nie chodzi tylko o zycie naszych dzieci, ale cudzych też.
              • crax Re: Gdzie te argumenty? 21.01.08, 16:15
                Powtarzam i będę powtarzał: co do korupcji zdanie większości społeczeństwa jest jednoznacznie negatywne, więc jest i będzie ona nielegalna. Nie można więc jej użyć jako analogii do referendum o zakazie aborcji, który to zakaz ma zarówno przeciwników jak i zwolenników.
                • jacuo Re: Gdzie te argumenty? 21.01.08, 17:05
                  A ja proponuję na p rzykład referndum w sprawie - zabrac majątki
                  wszystkim najbogatszym Polakom i rozdać je biednym. ciekawe jaki
                  bedzie wynik ?
                  • crax Re: Gdzie te argumenty? 21.01.08, 17:15
                    Takie referendum jest niemożliwe, ponieważ zabranie komuś majątku to KRADZIEŻ, a społeczeństwo jest zgodne co do tego, że kradzież powinna być zabroniona.

                    Daj sobie spokój z kretyńskimi analogiami. Niczym innym nie potrafisz się posługiwać w dyskusji?
                    • bestyika Re: Gdzie te argumenty? 21.01.08, 18:32
                      a ja myślę, że wynik takie referendum (zbrać majątek najbogatszym)
                      mógłby cię zdziwić:)
              • maura4 Re: Gdzie te argumenty? 21.01.08, 16:26
                Ale tylko o życie nienarodzone,bo potem ...Domy dziecka pekaja w
                szwach i chetnych do adopcji nie ma szczególnie starszych dzieci -bo
                sa trudne,wiele przeszly.Placz bitych za scianą dzieci tez jest
                sprawa rodzinną.Was nie obchodzi czy to życie jak juz się narodzi
                bedzie szczęśliwe,kochane czy pojedzie kiedykolwiek na kolonie,czy
                bedzie miało gdzie odrabiac lekcje.Fajnie tak dobrze o sobie mysleć -
                nam chodzi o cudze dzieci też -dokąd nie trzeba dawać
                pieniedzy,poswiecac wlasnego czasu.
                • crax Re: Gdzie te argumenty? 21.01.08, 16:28
                  "Ale tylko o życie nienarodzone..."

                  Ano nic dodać nic ująć. Taka jest już mentalność "obrońców zycia".
            • jacuo Re: Gdzie te argumenty? 21.01.08, 17:02
              Nie cchesz kraść - nie kradnij. Każdy powinien mieć wybór, czy chce
              kraść czy nie. To bardzo proste. Kto będzie miał ochotę - nie bedzie
              kradł, a kto bedzie miał ochotę - będzie .....
              Rozumowanie analogiczne do Twojego
              • crax Re: Gdzie te argumenty? 21.01.08, 17:13
                "Kto będzie miał ochotę - nie bedzie kradł, a kto bedzie miał ochotę - będzie"

                Czy ty nie rozumiesz czy tylko udajesz? Nie będzie kradł, bo kradziez jest nielegalna, bo tak uważa większość społeczeństwa.

                Czytaj ze zrozumieniem.
                • jacuo Re: Gdzie te argumenty? 21.01.08, 21:08
                  Dlatego proponuje ja zalegalizować - wtedy będzie legalna. Proponuję
                  przeproadzić referendum w sprawie mozliwości zabierania majątku tym,
                  którzy dorobli się go w sposób niegodny. Każdy bedzie sam stwierdzał
                  czy inni dorobili sie go w sposób godny.
                  • crax Re: Gdzie te argumenty? 21.01.08, 22:58
                    "Proponuję przeproadzić referendum w sprawie mozliwości zabierania majątku tym, którzy dorobli się go w sposób niegodny."

                    Niegodny = nieuczciwy, nielegalny? Jeśli tak, to nie trzeba referendum, bo jest na to paragraf. I sankcja - przepadek mienia. Tyle.
          • vanderdecus Walka na argumenty - dobre..ha ha! 21.01.08, 14:23
            "Silnego polityka, który by się nie bał" - w swoim ograniczeniu
            posługujesz sie argumentami które sam zwalczasz - typowe dla
            lewackich "children-of-the-rewolution"...No bo: >indoktrynacji KK
            przeciwstawić się może tylko indoktrynacja "silnego polityka, który
            by się nie bał". I wtedy wygramy referendum na pohybel katofaszystom!
            < Cacy!
            • antymarcin4 Re: Walka na argumenty - dobre..ha ha! 21.01.08, 15:19
              Chodzilo mi raczej o to ze potrzebny jest ktos kto potrafi
              przeprowadzic potrzebne ustawy bez koniecznosci tlumaczenia sie
              instytucjom typu KK, bojac sie o wlasne stanowisko.Nic wspolnego z
              indoktrynacja. A swoja droga to z tym lewakiem Ci sie udalo.Nikt
              jeszcze mnie od lewakow nie wyzywal. Zabawne.
              Pozdr
              • vanderdecus Czasem wychodzi szydło z worka 21.01.08, 16:18
                A tak szczerze - przepraszam za wycieczki osobiste: tak jak ty
                (vide: indoktrynacja KK) też czase nie potrafię powstrzymać emocji.
                Dlaczego nie chcesz się liczyć z instytucją która zrzesza mniej lub
                bardziej luźno większość Polaków?
                Poza tym - wg moich obserwacji i lektury (!) KK mówi że nie wiemy
                kiedy można mówić o początku człowieka, skoro tak, nie powinniśmy
                decyzdować arbitralnie, ryzykując zabicie człowieka. I nic tu nie
                dadzą argumenty typu nierzwiniętego układu nerwowego...
                • antymarcin4 Re: Czasem wychodzi szydło z worka 21.01.08, 16:26
                  Raczej nie moge sie pogodzic ale choc z ubolewaniem liczyc sie
                  musze.KK kieruje naszym zyciem w Polsce bardzo silnie i dlatego czas
                  aby to zmienic.
                  • vanderdecus Tak, wiem jak to boli... 21.01.08, 16:34
                    ...jak ktoś mówi ci że to i tamto jest złem, i ty wiesz że jest
                    złem, ale mimo wszystko chcesz tego zła...

                    Mam nadziej że chociaż masz na myśli demokratyczne sposoby co
                    do "kończenia z tym"
                    • antymarcin4 Re: Tak, wiem jak to boli... 21.01.08, 16:47
                      Co jest zlem dla instytucji KK nie koniecznie musi byc zlem dla
                      tych, ktorzy w instytucji tej nie sa zrzeszeni, a nawet dla tych
                      ktorzy sa. Instytucja KK na przestrzeni wiekow wiele razy miala
                      poglad na sprawy ktore w/g niej byly zlem a pozniej jednak stopniowo
                      poglady sie zmienialy.
                      Natomiast jezeli chodzi o pozbycie wplywu KK na ludzi to wolal bym
                      bez demokracji, ale poniewaz jestem realista wiec poczekac musze az
                      ludzie sami dojrzeja.
          • adeinwan Re: Gdzie te argumenty? 21.01.08, 15:58
            Acha, czyli referenda mają sens tylko wtedy, gdy są po naszej myśli?
            Brawo antymarcin :)

            p.s.

            Mowisz o wolnosci od koscielnej indoktrynacji. A co z indoktrynacja
            ze strony feministek, z tymi gadkami o 200 tysiacach zabiegow
            rocznie i fatalnych warunkach, z powodu ktorych rzekomo umieraja
            setki kobiet? To tez sa klamstwa, a wiele osob wlasnie z powodu swej
            wiary w te brednie popiera legalizacje.
            • antymarcin4 Re: Gdzie te argumenty? 21.01.08, 16:24
              Mozliwe ze referenda w pewnych sprawach jednak odbywac sie nie
              powinny? szczegolnie jezeli argumenty stron siegaja po za przyzwoite
              naukowe fakty a jedynie graja na emocjach.To juz tylko polityczne
              przepychanki. Narod nie musi byc specjalista w kazdej dziedzinie.
          • mruwa_2 Re: Gdzie te argumenty? 21.01.08, 16:23
            Doprawdy śmieszne jest to co piszesz. "Wolne od indoktrynacji Kościoła
            społeczeństwo". A ktoś Cię indoktrynuje? Założyciel Kościoła wpisał weń
            określone zasady i nakazał nie tylko samemu je zachowywać, ale również je
            otwarcie i odważnie głosić. Ja rozumiem, że część "wojujących" Ateistów
            najchętniej zamknęłaby Apostołów z powrotem w wieczerniku i kazała cicho
            siedzieć, ale niestety dla owych "wojujących", gdy Apostołowie raz już w Świat
            poszli, będą po nim łazić i głosić w co wierzą do końca świata. I ani dnia
            dłużej, ani krócej :D
            • antymarcin4 Re: Gdzie te argumenty? 21.01.08, 16:28
              No i sam sobie odpowiedziales czy mnie ktos indoktrynuje. Wlasnie ci
              lazacy poswiecie nawiedzency...
        • vanderdecus Odpowiem choć nie mnie pytałeś... 21.01.08, 14:54
          Tak, prawo to co do zasady wynik umowy społecznej. Ale prawo to też
          wynik wyprowadzania wniosków z przyjętych wcześniej (także poprzez
          umowę społeczną) założeń co do aksjologicznych podstaw prawa. Więc o
          okradaniu się nawzajem nie można decydować w formie referendum bez
          zburzenia najpierw fundamentów prawa, chyba że chcemy mieć niespójny
          system prawny. Po drugie istnieje w pewnych szczególnie istotnych
          kwestiach zwyczaj przyjmowania kwalifikowanej większości głosów -
          myślę że kwestia aborcji to ewentualnie jedna z tych kwestii.. Po
          trzecie i najważniejsze - każdy może decydować swobodnie tylko w
          zakresie obejmujacym wpływ wyłącznie na siebie. Poza tym zakresem
          jego wolność ograniczona jest przez czyjąś wolność. Nie wyobrażam
          sobie żebyśmy głosowali nad ograniczeniem praw jakiejkolwek grupy
          ludzi bez udziału w głosowaniu tychże ludzi, chyba że to
          ograniczenie miałoby służyć w rezultacie interesowi tej grupy (np.
          zakaz zawierania małżeństw przez dzieci - ludzi niedojrzałych
          emocjonalnie i fizycznie do małżeństwa). Każde dziecko poczęte a
          nienarodzone nabywa pewien zakres praw (mówi choćby o tym konwencja
          praw dziecka), a więc jest podmiotem tych praw. Rzecz jasna nie może
          brać udziału w decydowaniu czy np. w trosce o "zdrowie psychiczne"
          matki zechciałoby poddać się "usunięciu". Niewątpliwie takie
          rozwiązanie ogranicza jego prawa (nawet te niepełne), ale również
          ogranicza żywotny interes. Z tego samego względu głosowanie na tą
          kwestią w ogóle ma wątpliwe podstawy (bez totalnej zmiany podejścia
          do systemu prawa) - czynność Sejmu w tej kwestii powinna raczej
          polegać na stwierdzeniu praw przez aklamację, niż decydowaniu czy
          one istnieją. No ale od orzekania o tym już jest TK, a jak orzekł -
          konstytucja (która przecież nie jest jedynym i najważniejszym
          źródłem prawa) sprzeciwia się przyjętemu w Polsce "rozwiązaniu
          kwestii nienarodzonych".
          • crax Re: Odpowiem choć nie mnie pytałeś... 21.01.08, 15:07
            " Więc o okradaniu się nawzajem nie można decydować w formie referendum..."

            Ja o tym wiem, ale przytoczyłem ten przykład, bo katoprawica przytacza go uporczywie.

            "Po drugie istnieje w pewnych szczególnie istotnych kwestiach zwyczaj przyjmowania kwalifikowanej większości głosów..."

            Mógłbyś wyjaśnić co to ma do postulatu referendum ws. aborcji? I jaka "kwalifikowana większość głosów"? Gdzie ta większość?

            "Każde dziecko poczęte..."

            Poczęty zarodek nie jest człowiekiem więc nie może być określany jako "dziecko". Takie jest moje (i nie tylko moje) zdanie.
            Wg ciebie 9i nie tylko ciebie) jest inaczej.

            I to właśnie ma być rozstrzygnięte na drodze ogólnonarodowego referendum.

            "...a nienarodzone nabywa pewien zakres praw (mówi choćby o tym konwencja praw dziecka)"

            Poproszę o odpowiednie cytaty.
            • vanderdecus Odpowiadam uprzejmie...choć nie bez zażenowania 21.01.08, 15:22
              Konwencja Praw Dziecka w swojej preambule stwierdza między
              innymi: „dziecko, z uwagi na swoją niedojrzałość fizyczną oraz
              umysłową, wymaga szczególnej opieki i troski, w tym właściwej
              ochrony prawnej, zarówno przed, jak i po urodzeniu”. W art. 6 zaś
              uznaje się, że „każde dziecko ma niezbywalne prawo do życia”.
              Zestawienie obu stwierdzeń pozwala łatwo orzec, iż status dziecka
              posiada również istota ludzka przed narodzeniem (Przyjęta przez
              Zgromadzenia Ogólne ONZ w Nowym Jorku w dniu 20 listopada 1989 r.
              weszła w życie 2 września 1990 r. Polska ratyfikowała Konwencję 30
              kwietnia 1991 r. i w stosunku do Polski weszła ona w życie 7 lipca
              1991 r. Tekst opublikowany został w Dz.U. z 1991 r., Nr 120, poz.
              526)

              Czy o większości kwalifikowanej mam też poszukać źródeł...???
              • crax Re: Odpowiadam uprzejmie...choć nie bez zażenowan 21.01.08, 15:40
                Konwencja Praw Dziecka w swojej preambule stwierdza między innymi: „dziecko, z uwagi na swoją niedojrzałość fizyczną oraz umysłową, wymaga szczególnej opieki i troski, w tym właściwej ochrony prawnej, zarówno przed, jak i po urodzeniu”

                Nieprawda. Wyrwałeś zdanie z kontekstu. Pełny tekst brzmi:

                "...mając na uwadze, że - jak wskazano w Deklaracji Praw Dziecka - „dziecko, z uwagi na swoją niedojrzałość fizyczną oraz umysłową, wymaga szczególnej opieki i troski, w tym właściwej ochrony prawnej, zarówno przed, jak i po urodzeniu”,

                przypominając postanowienia [...]

                (strony) uzgodniły, co następuje:

                Czyli: NIE TWIERDZI SIĘ, że „dziecko, z uwagi na swoją niedojrzałość fizyczną oraz umysłową, wymaga szczególnej opieki i troski, w tym właściwej ochrony prawnej, zarówno przed, jak i po urodzeniu” tylko MA SIĘ TO NA UWADZE. A to olbrzymia różnica. Po prostu przytacza się wyjątek z nieobowiązującej już Deklaracji Praw Dziecka.

                Jeśliby było tak jak twierdzisz - wtedy aborcja byłaby nielegalna w każdym z państw-stron Konwencji. Myślisz, że oni nie maja prawników?

                "Czy o większości kwalifikowanej mam też poszukać źródeł...???"

                Ja wiem co to jest większość kwalifikowana, tylko nie rozumiem jak się ma do kwestii referendum.

                P.S. Jesli rozmowa z kimś takim jak ja powoduje, że jesteś zażenowany to najlepiej nie rozmawiaj.
                • vanderdecus Nie ośmieszaj się... 21.01.08, 16:26
                  Tak ekwilibrystyka dla zasady nie przystoi...

                  ALe dobrze - poświęcę się: mówiąc "ma się na uwadze" mówi się coś
                  więcej niż tylko "twierdzi się", ponieważ wyprowadza się tym samym
                  wnioski ze stwierdzeń już wyrażonych i przyjętych jako aksjomat.

                  Tak czy owak przeczytaj jeszcze raz i pomyśl bez uprzedzeń.
                  Nielegalność - owszem - w Polsce na pewno borąc pod uwagę
                  postanowienia konstytucji.
                  • crax Bardziej jak ty już nie można. 21.01.08, 16:35
                    Acha, czyli jeśli mówię: "przy podjęciu decyzji wezmę pod uwagę twoje zdanie" to znaczy, że bezwzględnie się do niego zastosuję? Pocieszny jesteś.

                    "ponieważ wyprowadza się tym samym wnioski ze stwierdzeń już wyrażonych i przyjętych jako aksjomat."

                    ROTFL!!!! :))))

                    Takie bzdury rzadko zdarza mi się czytać.

                    "Nielegalność - owszem..."

                    Prawnicy z UE to śmiecie niedouczone. Pan vanderdecus lepszy!!!! :)))))
              • anathema779 Re: Odpowiadam uprzejmie...choć nie bez zażenowan 21.01.08, 15:45
                Chciałam zauważyć, że dzieci z samej definicji, którą zresztą przytoczyłeś, nie
                mogą brać udziału w referendum. Niezależnie od tego jak bardzo będzie ich
                dotyczyło. Przypominam Ci także, że kobiety też mają pewne prawa. To, że
                zalegalizujemy aborcję nie oznacza, że tłumy kobiet w ciąży rzucą się na
                ginekologów celem usunięcia tejże. Może trzeba pomyśleć o innych formach ochrony
                życia poczętego - na przykład opieki nad matką i jej rodziną. Może procedura
                przerwania ciąży z powodów innych niż zdrowotne, powinna zaczynać się gdzieś w
                jakiejś poradni psychologicznej, albo u pracownika opieki społecznej? Jest
                mnóstwo różnych możliwości.
                • vanderdecus Proszę cię...vide: Hiszpania 21.01.08, 16:27
                  jw.
              • maura4 Re: Odpowiadam uprzejmie...choć nie bez zażenowan 21.01.08, 17:32
                Czy za tym stwierdzeniem statusu dziecka idą jakieś konkrete
                działania np.przyznanie zasiłku na dziecko od stwierdzenia ciązy ?
                • vanderdecus No przecież tołkuję wam do znudzenia! 21.01.08, 20:08
                  Czemuście tacy małostkowi - duża szansa bycia człowiekiem (tak jak
                  KK, nie stwierdzam jednoznacznie w którym człowiek staje się
                  czowiekiem) nie koniecznie musi pociągać nadanie nru PESEL. Ale
                  owszem - idą konkretne działania - co do zasady życie poczęte jest
                  chronione w większości krajów. To jest konkretne działanie - dajcie
                  dożyć do narodzin. Co innego, że w coraz większej ilości
                  tzw. "cywilizowanych" krajów tworzy się od tych praw w istocie
                  nielegalne wyjatki, które są drwiną z ogólnj zasady życia poczetego.
        • adeinwan Re: Gdzie te argumenty? 21.01.08, 15:56
          > Argument o depenalizacji kradzieży i zabójstw jest idiotyczny
          dlatego, że olbrz
          > ymia większość społeczeństwa zgadza się z tym, że NIE NALEŻY kraść
          i zabijać,

          A od kiedy to większość społeczeństwa ma decydować o tym, co jest
          złe, a co jest dobre? W 1935 roku większość Niemców poparła
          rasistowskie ustawy norymberskie.

          Tutaj jest jeszcze dodatkowy problem, bo w wypadku referendum
          aborcyjnego wiele osób byłoby de facto sędziami we własnej sprawie.

          > Prawo to (teoretycznie) zbiór przepisów opartych na społecznej
          umowie. Czyli za
          > sady, które popiera większośc społeczeństwa. Tak trudno to
          zrozumieć? Np. jeśli
          > 51% społeczeństwa opowiedziałoby się za zakazem rozwodów lub
          karaniem cudzołós
          > twa - wtedy dopiero byłby fundament do ustanowienia takiego prawa.

          Nie, to byłby argument za doedukowaniem społeczeństwa w sprawach
          etycznych - cudzołóstwo czy rozwody nie są bowiem złem, aborcja jest.

          > Odpowiesz rzeczowo posługując się argumentami? Nie sądzę...

          Przecież już odpowiedział rzeczowo.
          • crax Re: Gdzie te argumenty? 21.01.08, 16:25
            "A od kiedy to większość społeczeństwa ma decydować o tym, co jest
            złe, a co jest dobre?"

            Odkąd wymyślono ustrój zwany "demokracją". W odróżnieniu od "dyktatury", której jesteś zwolennikiem, widzę.

            "Tutaj jest jeszcze dodatkowy problem, bo w wypadku referendum aborcyjnego wiele osób byłoby de facto sędziami we własnej sprawie."

            No i bardzo słusznie. To nie jest żaden "problem". Ma głęboki sens decydownie o czymś, co dotyczy ciebie osobiście.

            "Nie, to byłby argument za doedukowaniem społeczeństwa w sprawach etycznych - cudzołóstwo czy rozwody nie są bowiem złem, aborcja jest."

            Chodziło mi o to, że prawo powinno uzewnętrzniać poglądy większości. Tyle.

            "Przecież już odpowiedział rzeczowo."
            Odpowiadałem na:
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=902&w=74404008&a=74667128
            Człowiek, któremu odpowiadałem - niejaki jacuo - nie odpowiedział nic. Problemy z oczami masz?
      • vanderdecus Tak i nie 21.01.08, 13:15
        Nie zgadzam sie ze wszystkim, ale wielki + za jeden z niewielu
        sensownych postów.
      • maura4 Re: Argumenty czy ideologia 21.01.08, 14:27
        Mogę sobie wyobrazić policję aborcyjną i fukcjonarjusza takowej przy
        każdym szpitalu,gabinecie.Moge tez sobie wyobrazic podawane z
        różnych krajów statystyki,ile Polek gdzie ciążę usunęło.Chyba nie o
        to powinno nam chodzić.To tyle o skutecznym egzekwowaniu zakazu
        aborcji.
    • vanderdecus Aborcja - czekając na referendum 21.01.08, 13:03
      Panie Pacewicz - wyjątkowo pokrętna argumentacja...A dwa
      pierwszorzedne argumenty to mapa świata i hipokryzja. Tak Ameryka
      Południowa, Afryka, a zwłaszcza kraje arabskie to rzeczywiście nie
      nasze kręgi cywilizacyjne. Ale - jeśli Europejczycy czy Amerykanie
      dadzą posłuch Pańskiej argumentacji - to wkrótce będą naszymi
      kręgami...Co do Chin czy Rosji...no cóż, jeśli dla Pana te "wzorce
      cywilizacyjne" są OK, to - jak mawia ostatnio p. Waiss - ja nie mam
      więcej pytań. Co do hipokryzji: zgłaszam propozycję dla redakcji GW -
      podejmijcie ogolnopolską akcję promującą pomoc kobietom w ciąży
      oraz matkom znajdującym się w trudnej sytuacji życiowej, promującą
      postawę uświadamiającą że aborcja to "moralne zło"(cyt. za Panem),
      promującą wiedzę o skutkach aborcji, promującą postawę najwyższego
      szacunku dla każdej kobiety w ciąży (również uczennicy...). Z Pana
      tekstu wnoszę, że jest Pan jedynie kolejnym hipokrytą przyłączając
      się wspaniałomyślnie do równie wspaniałomyślnych tez tzw. ruchów pro
      choice o prawie kobiety do wyboru, udając jednocześnie, że problem
      znika wraz z zabiciem dziecka nienarodzonego. Wtedy często dzieją
      się największe tragedie, a depresja okresu ciąży (dość częsty
      przypadek u współczesnych kobiet) ma się nijak do bólu jaki przeżywa
      niejedna kobieta po dokonaniu aborcji (a może to już jej sprawa bo
      to jej wybór, co??!). Jak dotychczas, jedynie Kościół Katolicki
      stara się nie zachowywać z hipokryzją - mówi nie aborcji, ale buduje
      nowe ośrodki pomocy kobietom.
      Na koniec powiem, że LiDowe konwulsje to tylko jeden z przejawów
      tego samego źródła podziału, z którego wypływa i Pańskie stanowisko.
      Do spółki z LiDem reprezentuje Pan materialistyczny Heglowsko-
      Marksistowski nurt wiary, iż to byt określa świadomość. Z takich
      pozycji łatwo - za "damą" francuskiej polityki - porównywać życie
      ludzkie w jego wczesnym stadium do zieloności trawnika.
      Pozdrawiam
      • vanderdecus Miało być: Panie Pacewicz - wyjątkowo pokrętnie! 21.01.08, 13:12
        jw.
    • men_53 Aborcja - czekając na referendum 21.01.08, 13:07
      Nawet kościół katolicki nie traktuje płodu (do któregoś tam tygodnia
      życia) jako człowieka, bo niedaje mu prawa do zwykłego pogrzebu (w
      przypadku poronienia).
      A przecież w Polsce kosciół katolicki teoretycznie nie ma władzy,
      każdy ma prawo wyboru wyznawanej religii lub ateizmu, a konstytucja
      mówi o rozdziale Państwa od kościołów.
      Skąd więc ten katolicki terror ? Dlaczego politycy boją się
      klechów ?
      Głosowałem na PO, ale, jeżeli nie zmienią stosunku do hierarchów
      kościoła katolickiego - ostatni raz.
    • kruk51 Aborcja - czekając na referendum 21.01.08, 13:22
      O naiwni ! Nie umiejący zdać sobie z tego sprawę, że żyjecie w realich
      polskiego katolandu. Dante u bram piekieł umieścił napis " porzućcie wszelką
      nadzieję, którzy tu przychodzicie ." Pogadać sobie możecie, ale
      nic nie wskóracie. Dopuki do puty zgodnie z Konstytucją Kościół nie bę
      dzie oddzielony od Państwa. Premier wraz rządem i Platformą, za deklaro
      wał spolegliwość wobec Kościoła. To przesądza o wszystkim. Benek XVI ma
      głos nie Wy uczeni w piśmie. Do referendum nie dojdzie ! Zbyt wielkie ryzyko dla
      Kościoła. Doktryna katolicka jest ponad cierpienia narodów.
    • jendza1 Poraża 21.01.08, 14:10
      Lektura zarowno artykulu, jak i znakomitej wiekszosci komentarzy.

      Kiedy Hitler przejmowal wladze - nad sercami i sumieniami tez - to wyniki
      potencjalnie przeprowadzonego wowczas referendum, zalegalizowalyby dokonane
      przez rezim - oraz kazdego niemieckiego kata indywidualnie - zbrodnie.

      I to w zaskakujaco przytlaczajacym procencie spoleczenstwa.

      Czy to by oznaczalo, ze wolno zabijac?

      Czy powszechna zgoda jest w stanie zmienic kwalifikacje moralna czynu?

      Aborcja jest zlem - najgorszym, jakie mozna sobie wyobrazic. Jesli matka, z
      definicji powolana do chronienia zycia dziecka, dbalosci o jego prawidlowy
      rozwoj, przede wszystkim w milosci, zabija to dziecko, to jest to
      najpotworniejsza zbrodnia. Jej potwornosc jest tym wieksza, ze dziecko - jeszcze
      w lonie matki - nie moze sie bronic. Jest zdane w pelni na nia. NIe na ojca,
      'partnera' ani nikogo innego. Na nia.

      I dlatego tak wazne jest, by kobieta byla swiadoma wszystkich konsekwencji
      podjecia wspolzycia seksualnego oraz wlasciwie dobrala sobie partnera.

      Jesli dajemy spoleczne przyzwolenie na taka zbrodnie, nie dziwmy sie potem
      rozlicznym aktom agresji w rodzinie wobec dziecka, maltretowania go itd. W koncu
      dzieci sie powinny pojawiac tylko wtedy, gdy doroslym to pasuje, jest im to na
      reke, prawda? NIe powinna nas takze oburzac pedofilia - w koncu kazdy z nas ma
      prawo realizowac wlasne potrzeby tak, jak mu sie podoba, w zgodzie z haslem: moj
      brzuch, moja sprawa....

      Jak mozna wymagac od osoby, ktora wyrwala z trzewi wlasne dziecko, by nastepnym
      sie czule i troskliwie zajmowala i opiekowala?

      TO nie jest hipokryzja... to zrozumienie potrzeb kobiety.., prawda? Bo kobieta
      raz ma potrzebe usuniecia dziecka, a raz - dopieszcznia go. I powinna miec
      prawo, by te potrzeby sobie realizowala... jak chce.

      Jesli mowa o hipokryzji - to badzmy konsekwentni. Uporzadkujmy rzecz od poczatku.

      Zycie to zycie. Bez dokonania skrobanki dziecko sie rodzi.
      Jest zycie. Znaczy, ze owa skrobanka to zycie zniszczyla.
      I to jest wazne.
      A reszta - to tylko bicie piany.

      pzdr
      j

      • crax Re: Poraża 21.01.08, 14:20
        "Kiedy Hitler przejmowal wladze - nad sercami i sumieniami tez - to wyniki potencjalnie przeprowadzonego wowczas referendum, zalegalizowalyby dokonane przez rezim - oraz kazdego niemieckiego kata indywidualnie - zbrodnie."

        Analogia CAŁKOWICIE nietrafiona i kłamliwa. Hitler zdobył poparcie większości dlatego, że obiecał Niemcom lepsze zycie a nie dlatego, że miał w programie mordowanie nie-Niemców. Pleciesz głupstwa.
        • jendza1 analogia trafiona, 21.01.08, 14:25
          bo to 'lepsze zycie' nie bylo jakas abstrakcja - obietnica zostala poparta
          konkretna analiza sytuacji i usunieciem odpowiedzialnych za klopoty.
          Moze wiesz, kto byl tym odpowiedzialnym?
          I czy obietnica zostala spelniona?
          I czyimi rekami?

          H
          • crax Re: analogia trafiona, 21.01.08, 14:34
            "...obietnica zostala poparta konkretna analiza sytuacji i usunieciem odpowiedzialnych za klopoty"

            Bzdura. Powtarzam - nikt się Niemców nie spytał "czy zgadzacie się na mordowanie Żydów, Polaków i reszty?"
            Przeciwnie, wiadomości o tym, co się dzieje w obozach koncentracyjnych były ściśle tajne, tak, że społeczeństwo niemieckie nie wiedziało co się tam dzieje. Takie są FAKTY!

            A program Hitlera głosił, że "usunięcie odpowiedzialnych" (w domyśle - Żydów) miało polegać na wywiezieniu ich z terenu Niemiec, a nie na mordowaniu! Polecam lekturę choćby którejś z książek biograficznych o A.H.
            • jendza1 Re: analogia trafiona, 21.01.08, 14:50
              A ja polecam ponowna lekture powyzszego artykulu, oraz innych tekstow
              okolo"aborcyjnych".

              W proponowanym referendum przeciez nikt nie bedzie pytal "czy zgadzacie się na
              mordowanie nienarodzony dzieci?"
              Bo nie o tym mowimy, prawda? Mowimy o 'aborcji', 'usunieciu plodu', 'usunieciu
              ciazy', 'zabiegu' itd.
              Inny slowy - 'usuwamy problem z terenu Niemiec' - jesli wolisz...

              Hm, a moze bys troche poczytal o tym, jak sie maniupuluje faktami?

              pzdr
              j.
              • vanderdecus Bosko! Crax - czekamy na odpowiedź! 21.01.08, 15:09
                Jeśli cię stać...jendza1 na prezydenta! Ha ha..
              • crax Re: analogia trafiona, 21.01.08, 15:11
                "W proponowanym referendum przeciez nikt nie bedzie pytal "czy zgadzacie się na mordowanie nienarodzony dzieci?"

                Ale wszyscy, którzy w referendum tym wzięliby udział znają katolicką terminologię tak właśnie określającą przerwanie ciąży. Więc, można powiedzieć, wiedzą z czym to się je. I nie ma tu niedomówień.

                "Hm, a moze bys troche poczytal o tym, jak sie maniupuluje faktami?"

                Wyjaśnij co masz na myśli.
                • jendza1 Re: analogia trafiona, 21.01.08, 15:19
                  Juz wyjasniam. Poszukaj chocby pod haslami
                  'retoryka'
                  'figura retoryczna'
                  'argumentum ad personam'
                  itd.

                  A jak chodzi o Twoje stwierdzenie, ze

                  wszyscy, którzy w referendum tym wzięliby udział znają katolicką terminolog
                  > ię tak właśnie określającą przerwanie ciąży. Więc, można powiedzieć, wiedzą z c
                  > zym to się je. I nie ma tu niedomówień.

                  rownie uprawnione byłoby analogiczne, ze 'wszyscy Niemcy wiedzieli, co w
                  praktyce oznacza okreslenie "usuniecie Zydow z terenu Niemiec"' zwlaszcza w
                  swietle obietnic rozszerzenia tych ostatnich...

                  Czyli tez 'nie ma tu niedomowien'.

                  pzdr
                  j.
                  • jendza1 ps. 21.01.08, 15:23
                    Jeszcze o manipulacjach historia...

                    Podpowiadam Ci tylko rudymenta...
                    Potem jest cala literatura, poswiecona mechanizmom propagandy - stosowanym przez
                    rozmaite rezimy i cale morze prac, analizujacych wszelkie techniki manipulacji,
                    z tymi, stosowanymi w marketingu, wlacznie...

                    Milej lektury

                    pzdr
                    j
                  • crax Re: analogia trafiona, 21.01.08, 15:24
                    Ty nic nie wyjaśniasz tylko odsyłasz mnie do definicji terminów.

                    A ja prosiłem, żebyś wytłumaczyła mi w jaki sposób maipuluję faktami, bo to zdaje się masz na myśli.

                    "rownie uprawnione byłoby analogiczne, ze 'wszyscy Niemcy wiedzieli, co w praktyce oznacza okreslenie "usuniecie Zydow z terenu Niemiec"'"

                    Nie, nie wiedzieli. Byli przekonani, że się ich deportuje poza granice kraju. Naprawdę bardzo niewielu wiedziało cokolwiek o Holokauście.
                    • vanderdecus A ten swoje... 21.01.08, 15:29
                      Holocaust to nie jedyna zbrodnia hitlerowskich Niemiec...
                    • jendza1 Re: analogia trafiona, 21.01.08, 15:37
                      crax napisał:

                      > Ty nic nie wyjaśniasz tylko odsyłasz mnie do definicji terminów.

                      To i tak lepiej, jak Ty - Ty mnie odsylasz do lektury prac o Hitlerze sugerujac
                      mi, jak rozumiem, ich nieznajomosc...

                      >
                      > A ja prosiłem, żebyś wytłumaczyła mi w jaki sposób maipuluję faktami, bo to zda
                      > je się masz na myśli.

                      Nie, nie to mam na mysli.

                      >
                      > "rownie uprawnione byłoby analogiczne, ze 'wszyscy Niemcy wiedzieli, co w prakt
                      > yce oznacza okreslenie "usuniecie Zydow z terenu Niemiec"'"
                      >
                      > Nie, nie wiedzieli. Byli przekonani, że się ich deportuje poza granice kraju. N
                      > aprawdę bardzo niewielu wiedziało cokolwiek o Holokauście.

                      A skad ta Twoja pewnosc?
                      Poczytaj chocby Grassa to sie dowiesz, co Polacy wiedzieli o mordowaniu Zydow
                      przez Polakow, i co chca przed soba ukryc...

                      A tak poza wszystkim - naprawde myslisz, ze nie ma znaczenia, czy sie
                      morderstwo nienarodzonego dziecka nazywa morderstwem nienarodzonego dziecka, czy
                      'zabiegiem'?

                      Bo jesli tak myslisz, to Cie informuje, ze znakomita wiekszosc uczestnikow tego
                      forum CHCE MYSLEC, ze to tylko 'zabieg', tak wlasnie, jak znakomita wiekszosc
                      Niemcow lubila myslec, ze wojna, Drang nach Osten i cala machina hitlerowskiego
                      terroru i zbrodni to nie armaty, krew, zbrodnia i cierpienie, tylko wieksza
                      przestrzen do zycia i poprawa jego warunkow...

                      milego dnia
                      j
                      • crax Re: analogia trafiona, 21.01.08, 15:46
                        "Ty mnie odsylasz do lektury prac o Hitlerze sugerujac mi, jak rozumiem, ich nieznajomosc..."

                        Chcę podeprzeć swoje wywody dowodem. Jeśli odniosłaś wrażenie, że ciebie lekceważę - przepraszam.

                        "A skad ta Twoja pewnosc?"

                        Interesuję się tą tematyką. To mój "konik", można powiedzieć.

                        "Poczytaj chocby Grassa to sie dowiesz, co Polacy wiedzieli o mordowaniu Zydow przez Polakow,..."

                        To zupełnie inna sprawa. My mówimy tu o hipotetycznym referendum ws. poparcia Adolfa.

                        "A tak poza wszystkim - naprawde myslisz, ze nie ma znaczenia, czy sie morderstwo nienarodzonego dziecka..."

                        Dla mnie to nie jest żadne dziecko. Dla ciebie natomiast - tak. I właśnie tę kwestię przydałoby się raz na zawsze rozstrzygnąć. Jak traktować zarodek - jako człowieka czy zarodek.
                        • jendza1 Re: analogia trafiona, 21.01.08, 16:00
                          Z tym ustaleniem 'statusu' zarodka sie zgadza.
                          Trzeba ustalic i prawnie potwierdzic.
                          Miedzy innymi i po to, zeby umozliwic procedury in vitro - bez naduzyc.
                          A takie prawo i Kosciol, mysle, bylby w stanie zaakceptowac.

                          pzdr
                          j.
                          • crax Re: analogia trafiona, 21.01.08, 16:27
                            "Z tym ustaleniem 'statusu' zarodka sie zgadza."

                            Acha, a z referendum "czy znieść zakaz aborcji" nie? Bo pisząc "ustalić status zarodka" miałem na myśli właśnie referendum na ten temat.
                            • jendza1 Re: analogia trafiona, 21.01.08, 16:39
                              To ladnie:) - bo ja ustalenia prawne oraz stosowna ustawe:).
                              I w gremiach do tego powolanych - robienie referendum nie ma tu zadnego
                              uzasadnienia.
                              Jak zapewne pamietasz, o koniecznosci opracowania i przyjecia stosownych
                              uregulowan byla ostatnio duza spoleczna dyskusja w kontekscie in vitro.

                              pozdr.
                              j
                              • crax Re: analogia trafiona, 21.01.08, 16:48
                                "I w gremiach do tego powolanych..."

                                Masz zapewne na myśli prawicowych polityków (czyli przedstawicieli prawicowo-katolickiej części społeczeństwa) i hierarchię kościelną. Gratuluję rozumienia demokracji.

                                "...robienie referendum nie ma tu zadnego uzasadnienia."

                                Bo wiesz doskonale, jaki byłby wynik. Referenda są OK, jeśli tylko ich wynik będzie po twojej myśli. Ponownie gratuluję.

                                "Jak zapewne pamietasz, o koniecznosci opracowania i przyjecia stosownych uregulowan byla ostatnio duza spoleczna dyskusja..."

                                Dyskusja owszem była, tyle, że nie "społeczna".
                                • jendza1 Re: analogia trafiona, 21.01.08, 17:02
                                  crax napisał:

                                  > "I w gremiach do tego powolanych..."
                                  >
                                  > Masz zapewne na myśli prawicowych polityków (czyli przedstawicieli prawicowo-ka
                                  > tolickiej części społeczeństwa) i hierarchię kościelną. Gratuluję rozumienia de
                                  > mokracji.
                                  >

                                  A ja gratuluje uczciwosci w dyskusji.

                                  Najpierw stwierdzasz - TY SAM STWIERDZASZ - co mam 'zapewne na mysli', w sposob
                                  zupelnie do tego nieuprawniony, potem swoje domniemanie traktujac jako pewnik -
                                  gratulujesz mi go.

                                  Rozmawiasz sam ze soba.

                                  NIc tu po mnie.


                                  ps
                                  Hm. Smutne to

                                  • crax Re: analogia trafiona, 21.01.08, 17:09
                                    "Najpierw stwierdzasz - TY SAM STWIERDZASZ - co mam 'zapewne na mysli'..."

                                    Czyżbym się mylił? :))))) Przecież o tak doniosłych sprawach nie może decydować byle kto!! :)))) A juz na pewno nie społeczeństwo w głosowaniu bezposrednim, czyli referendum! Prawda, demokratko? Sama to napisałaś!
                                    • jendza1 Mylisz sie 21.01.08, 17:17
                                      Fundamentalnie.
                                      I do tego jestes nieuczciwy.

                                      Jest sens rozmawiac z ludzmi wtedy, gdy szukaja. Uczciwie. Sa otwarci na dilog.
                                      Rozmowa z Toba nie ma sensu. POza wszystkim - to nie jest rozmowa.

                                      Zatem - milej zabawy. ALe beze mnie.

                                      • crax Re: Mylisz sie 21.01.08, 17:21
                                        Sens rozmawiac z ludzmi jest wtedy, gdy ma się argumenty. Bo potem zostają już tylko wyzwiska. Droga "demokratko".
                                        • jendza1 Rozumiem 21.01.08, 18:22
                                          ze 'demokratka' to w Twoich palcach wyzwisko.

                                          Jest takie ludowe przyslowie:

                                          'sama swinia wor drze i sama kwiczy'

                                          • crax Re: Rozumiem 21.01.08, 20:12
                                            Chodzi właśnie o to, że NIE rozumiesz. I nie zrozumiesz.

                                            "Jest takie ludowe przyslowie:"

                                            Nie znam, nie jestem ze wsi.
                                            • jendza1 Re: Rozumiem 21.01.08, 20:21
                                              crax napisał:

                                              > Chodzi właśnie o to, że NIE rozumiesz. I nie zrozumiesz.

                                              Tego, ze sam do siebie gadasz?

                                              >
                                              > "Jest takie ludowe przyslowie:"
                                              >
                                              > Nie znam, nie jestem ze wsi.

                                              Ale to chyba nie oznacza, ze nie mozesz pomyslec?
                                              Sprobuj...

                                              To naprawde nie boli...
                                              • crax Re: Rozumiem 21.01.08, 22:52
                                                "Ale to chyba nie oznacza, ze nie mozesz pomyslec?
                                                Sprobuj...

                                                To naprawde nie boli..."

                                                Ojejej... Nic oryginalniejszego na podorędziu nie miałaś?
                                                • jendza1 Re: Rozumiem 22.01.08, 10:54
                                                  crax napisał:


                                                  > Ojejej... Nic oryginalniejszego na podorędziu nie miałaś?

                                                  Bo Ty - komentujac artykul o aborcji - masz na uwadze przede wszystkim cel bycia
                                                  orginalnym?

                                                  No coz, gratuluje...


                                                  Chcesz? Masz:
                                                  Craxie - jestes WIELKI!!

                                                  i co - lepiej Ci?
                                                  • crax Re: Rozumiem 22.01.08, 11:11
                                                    Ponieważ umiejetność czytania ze zrozumieniem jest ci obca informuję: nie komentuję artykułu o aborcji jako takiej, jedynie wątek na temat referendum w tej sprawie. Tego referendum, którego tak strasznie się boisz.
                                                  • jendza1 Ale jestes specjalista:) 22.01.08, 11:20
                                                    w kwestii moich mysli i uczuc, he, he..

                                                    WIesz, co mysle - zanim w ogole zdaze to napisac.
                                                    Wiesz tez, co czuje i czego sie boje.
                                                    Czy boje sie czegos bardziej, niz tego referendum? Oswiec mnie, prosze, bo bez
                                                    tego zgine marnie....

                                                    No i zechciej tez, prosze, to tak jasno i dobitnie napisac, zebym jednak
                                                    zrozumiala - bo przeciez 'nie umiem czytac ze zrozumieniem'...

                                                    Pozostaje mi jedynie stwierdzic, ze czuje sie ogromnie zaszczycona oraz
                                                    wyrozniona faktem, ze laskawie zechciales poswiecic mi tyle uwagi...
                                                  • crax Re: Ale jestes specjalista:) 22.01.08, 11:27
                                                    Nie wiem, czy czegoś boisz się bardziej. Wiem, że referendum w tej sprawie jest dla ciebie (oraz Kościoła i prawicy) czymś niedopuszczalnym, bo znasz z góry jego wynik.
                                                  • jendza1 Rozczarowales mnie 22.01.08, 11:34
                                                    bo mi nie chcesz powiedziec, czego sie boje bardziej i dlaczego!
                                                    A przeciez TY wszystko wiesz!!!!

                                                    No powiedz, nie daj sie prosic...!!!

                                                    :))))
                                                  • crax Re: Rozczarowales mnie 22.01.08, 11:55
                                                    "bo mi nie chcesz powiedziec, czego sie boje bardziej i dlaczego!"

                                                    Prawdopodobnie jesteś katoliczką (w każdym razie - teistką), więc odpowiedź brzmi: bardziej od referendum boisz się swojego Boga :D

                                                    Pasuje?
                                                  • jendza1 Mistrzuniu 22.01.08, 12:01
                                                    Nie pytaj:) - wiesz przeciez lepiej...

                                                    Kimze jestem, by CI odpowiadac...??

                                                    :))

                                                  • crax Re: Mistrzuniu 22.01.08, 12:17
                                                    "Kimze jestem, by CI odpowiadac...??"

                                                    Ano właśnie...
                                                  • jendza1 Prawda:)? 22.01.08, 12:25
                                                    crax napisał:

                                                    > "Kimze jestem, by CI odpowiadac...??"
                                                    >
                                                    > Ano właśnie...

                                                    No widzisz:)!
                                                    A juz na pewno NIE w kwestii tego, co ja mysle i czuje...
                                                    Bo TY wiesz lepiej...:)))

                                                  • crax Re: Prawda:)? 22.01.08, 12:49
                                                    "No widzisz:)!"

                                                    Widzę, widzę...
                                                  • jendza1 A ja widze - tez - 23.01.08, 09:03
                                                    ze MISTRZ musi miec ostatnie slowo
                                                  • crax ...napisała Mistrzyni... 23.01.08, 12:05
            • vanderdecus Ha ha...podaj tytuł! 21.01.08, 15:06
              Tylko bez ściągawki z Internetu. Szkoda że tak się frustrujesz -
              również na katolików...zapeniam cię że nie masz podstaw.

              A propos Internetu: zapewne trafiłeś na artykuł o kaznodziei
              scjentologów Cruise, który to przypomina jednemu niemieckiemu
              historykowi, specjaliście od II WŚ, Goebelsa. Ów Goebels, w
              przemówieniu do "narodu" w 1943 r. pytał rzesze zgromadzonych czy
              chcą "wojny totalnej". Odpowiedział chór: TAAAK! TAAAK!

              No tak, ale była mowa o Hitlerze (wspaniałomyślnie odsyłasz do
              bografii), a nie o Goebelsie...
              • jendza1 O Hitlerze mowil Crax, 21.01.08, 15:12
                ja mowilam o rezimie

                ale podjelam jego pileczke

                pzdr
                j
      • maura4 Re: Poraża 21.01.08, 14:44
        Oczywiscie,że powszechna zgoda zmienia kwalifikacje moralne czynu w
        danym społeczeństwie i nie jest on uznawany,bądź jest za czyn
        niemoralny.Zabójtwa honorowe muzułmanek,dla nas niezrozumiala
        zbrodnia ,dla społeczeństw islamu norma społeczna.Kiedy
        spoleczeństwo przestanie to akcepowac,bedzie czynem niemoralnym i
        zapewne srogo karanym przez prawo.A nasze jeszcze do niedawna
        bękarty ? Jaka była ocena kobiet rodzących nieslubne dzieci,a one
        same,choc niczemu niewinne ,jak byly traktowane a dziś ? Kiedy
        aborcja jest robiona na własnym brzuchu,to pedofilia nie na brzuchu
        i nie na własnym,tylko dziecka.Zupełnie nietrafione porównanie.
        • bestyika Re: Poraża 21.01.08, 14:53
          aborcja jest robiona na własnym brzuchu
          tyle, że w tym brzuchu jest odrębny ludzki organizm....
        • jendza1 rozumiem, ze to ironia - 21.01.08, 15:03
          skonstruowana, jak argumenty zwolennikow 'aborcji', znaczy wewnetrznie logicznie
          niespojna...
          Ot, chocby w zdaniu "to pedofilia nie na brzuchu i nie na wlasnym, tylko
          dziecka"... 'brzuch' najpierw zostal zanegowany, by natychmiast negacji
          zaprzeczyc...

          • maura4 Re: rozumiem, ze to ironia - 21.01.08, 15:39
            Ja nie znam ani jednego zwolennika aborcji.Znam wielu ludzi
            popierających antkoncepcje,edukację seksualna.Argument jest jeden -
            kobieta ma prawo do decyzji i nie jest on wewnetrznie
            sprzeczny.Sprzeczne natomiast sa nauki koscielne - aborcja
            nie,edukacja też nie,antykoncepcja nie,pigułka po nie,nawet biedne
            prezerwatywy -nie.Jak moze nie byc aborcji w tej sytuacji ?
            • jendza1 rozmawiamy o aborcji, nie o Kosciele, 21.01.08, 15:53
              ale Ci odpowiem:).

              Nauki Kosciola dotycza katolikow. I tylko katolikow. Do tego dodajmy, ze fakt,
              iz wspolzycie seksualne katolik moze podjac po slubie, zaweza znacznie odbiorcow
              nauki Kosciola w kwestii spraw owego wspolzycia malzenskiego wlasnie.


              Mnie nie interesuje (chyba, ze mowa o nabyciu wiedzy, a nie o wykonywaniu
              zalecen jakiejs wiary), co mowia imamowie o wspolzyciu dwojga ludzi, bo mnie to
              po prostu nie dotyczy. NIe rozumiem zatem, skad oburzenie niekatolikow na
              katolicki punkt widzenia. Ich to przeciez nie dotyczy.

              To po pierwsze.

              Po drugie - niedokladnie, zdaje sie, przestudiowales jednak stanowisko Kosciola
              w tej sprawie.
              Zatem - z koniecznosci, w duzym uproszczeniu..

              W malzenstwie, ze przypomne

              - aborcja - nie (aborcja w ogole nie, bo to morderstwo, wykraczajace poza
              podstawowe przykazanie, wynikajace zreszta wprost z prawa naturalnego)
              - eduakcja tak. Wlasciwa edukacja, znaczy bez klamstw i manipulacji.
              - antykoncepcja tak, ale z pelnym poszanowaniem godnosci ludzkiej osoby, czyli
              wszystkich uczestnikow aktu. Poczytaj o NPR.
              - pigulka po,nie, bo to srodek wczesnoporonny. Patrz zatem p. aborcja.
              - prezerwatywy nie.

              Jesli katolik decyduje sie na stosunek pozamalzenski, i tak grzeszy, czyli swoj
              KOsciol opuszcza.
              Co za problem wtedy chocby nalozyc prezerwatywe?

              A jesli ktos niekatolik, to przeciez w ogole nie ma sprawy, prawda?

              pzdr
              j
              • maura4 Re: rozmawiamy o aborcji, nie o Kosciele, 21.01.08, 16:46
                Wszystkie postkomunistyczne rzad bały sie wprowadzic do szkól
                edukacje seksualną i mocno refundowac środki antykoncepcyjne,bo był
                mocny sprzeciw kosciola katolickiego(nie słyszałam o sprzeciwach
                innych polskich kościołów).Ty sie jeszcze pytasz,dlaczego naciski
                jakie wywiera KK interesują niekatolików ?To pytanie,czemu katolik
                skoro i tak grzeszy ,i to ciągle ,nie nakłada zabronionej
                prezerwatywy pozostawiam bz odpowiedzi,bo nie wiem.Może mysli,że w
                końcu popełnia jeden grzech.
                • jendza1 Re: rozmawiamy o aborcji, nie o Kosciele, 21.01.08, 16:56
                  Taaa, jasne, rzady postkomunistyczne wszystkie traktowaly wydawanie kasy na
                  antykoncepcje jako sprawe priorytetowa i tylko lek przed KK je powstrzymal... Bo
                  rzady sa bardzo lekliwe ze swej natury, a Kosciol im moze bubu zrobic...

                  No, jeju, nie rozsmieszaj mnie...
                  Naprawde w to wierzysz?

                  To ja juz - z dwojga 'zlego', wole 'wierzyc' w Pana Boga.
                  I Panu Bogu.
                  TO jest, zdaje sie, rozsadniejsze.

                  pzdr.
                  j.
                  • maura4 Re: rozmawiamy o aborcji, nie o Kosciele, 21.01.08, 17:48
                    Nie tyle lęk przed KK,co błedne przekonanie ,że społeczeństwo ich
                    nie poprze i stracą stołki.Taki nasz rodzimy konformizm.Ja pamięam
                    podlizywanie się SLD klerowi,wizyty w Watykanie.Ciekawe,który rząd
                    odważy się znieść zakaz sterylizacji,której KK też się sprzeciwia.
                    • jendza1 Re: rozmawiamy o aborcji, nie o Kosciele, 21.01.08, 18:02
                      A czemu by spoleczenstwo mialo ich nie poprzec?
                      • iluminacja256 Re: rozmawiamy o aborcji, nie o Kosciele, 25.01.08, 12:23
                        A dlatego, ze cały przewrót solidarnosciowy oparty był na kosciele,
                        więc zeby cokolwiek zrobić w polityce nalezało mieć za soba
                        kosciół - proste i logiczne. Ale to sie zamienia i to juz widać .
                        Szkdoa tylko, ze z takiej przyczyny, z e pokolenie 89 za chwilę ma
                        20 lat;/
                        • jendza1 Re: rozmawiamy o aborcji, nie o Kosciele, 25.01.08, 14:05
                          Aha, czyli caly przewrot solidarnosciowy oparty byl na jakims abstrakcyjnym
                          organie pt kosciol, ktorego sie wszyscy Polacy boja i na wszelki wypadek chca
                          miec za soba.

                          ROzumiem, ze ten organ jest ogolnie rzecz biorac 'be' i ze spoleczenstwem jako
                          takim nie ma nic wspolnego...

                          dobrze rozumiem?
                          • iluminacja256 Re: rozmawiamy o aborcji, nie o Kosciele, 25.01.08, 15:07
                            Nie, żle rozumiesz i to swoją tezę roztrząsasz.

                            Kościół to taka ciekawa organizacja , która lubi mówić " wszyscy
                            jesteśmy kosciołem - i duchowni i swieccy , wszyscy razem stanowimy
                            jedno ciało. " I na tym przemówieniu się kończy.

                            Bo hierarchia duchowna nie chce żadnego dialogu ze swieckimi, ktorzy
                            nei sa jak pokorna, głupia owca. Dlatego tak dobrze w Polsce miewa
                            sie kosciół Rydzyka, a koła Tygodnika Powszechnego i co bardziej
                            moralnie czyści ksieza jeden po drugim odchodzą. Nie, w polskim
                            kosciele nie ma ani sladu dialogu - kazdy ksiądz czy zakonnik, który
                            chce dyskutować jest siła uciszany, albo wyrzucany(czyt. zmuszony
                            do odejscia). I to społeczeństwo, które ma takich a nie innych
                            hierarchów w kosciele,który rzekomo samo tworzy wespół z nimi,
                            hurtem odchodzi od koscioła.

                            Szczerze mowiąc , w ogóle mnie to nie dziwi.
                            • iluminacja256 Re: rozmawiamy o aborcji, nie o Kosciele, 25.01.08, 15:10
                              I jeszcze jedno - nie przewrót sdolidarnosciowy oparty był na
                              abstrakcyjnym organizmie pt. kosciół, ale kościół jako organizacja
                              udzielał opozycji pomocy - zarówno duchowej, jak i materialnej.
                              Potem wystawił rachunek, hurtem ładując się do polskiej polityki po
                              `89 roku --------------> mam wymeiniać ugrupowania i kolejnych
                              biskupów, którzy popierali ZCHn-y, akcje Solidarność, LRP itd? Akcja
                              pt aborcja rozpoczeła sie dokładnie wtedy, kiedy byłam na początku
                              liceum. Od 15 lat ten sam syf, zadnych zmian - widać tylko
                              postepująca degeneracje duchownych .
                              • jendza1 Re: rozmawiamy o aborcji, nie o Kosciele, 26.01.08, 08:12
                                Nadal sie upieram, ze rozmawiamy tu, a przynajmniej powinnismy, nie o KOsciele.
                                Ale skoro juz...
                                To powiem, ze widze duzo zalu w Twoich wypowiedziach. Duzo luk i duzo sprzecznosci.
                                Juz sie nie'czepne' insynuacji, jakie to niby tezy rozwazam.. To naprawde malo
                                istotne i... juz sie przyzwyczailam:)...

                                Gdzie luki? Otoz mamy w Twoim postrzeganiu obraz Kosciola: z jednej strony RM, a
                                z drugiej odchodzace kregi TP. A co w srodku? Moze jest cos w srodku?

                                No i druga rzecz. Sama piszesz, ze "kosciol jako organizacja udzielal pomocy -
                                zarowno duchowej, jak i materialnej". To niby skad mial miec ten potencjal do
                                pomagania - z kregow, z ktorych pozniej wyroslo RM, czy moze odchodzace TP?

                                A skoro ow 'kosciol' byl w stanie tak skutecznie udzielic pomocy, ze udalo sie
                                wywalczyc, co sie udalo, to czemu niby to jego czlonkowie nie mieliby sie potem
                                wlaczac do polityki? Bo co? BO 'kosciol' nie ma zwiazku ze spoleczenstwem? Jest
                                powolany jedynie do realizacji poboznych zyczen roznych Iluminacjopodobnych?
                                POmagac ma wtedy, gdy rezim gora, a gdy juz rezim pomoze zwalczyc (rozumiem, ze
                                ze srodkow zebranych na tace wsrod kosmitow), to wtedy ma sie wycofac na z gory
                                upatrzone pozycje, wyzaczone przez Iluminacje et Co?
                                A niby to czemu?

                                I na tych z gory upatrzonych pozycjach ow 'kosciol', uprzednio walczacy z
                                rezimem, ma - nie wlaczajac sie w zycie spoleczne - zadecydowac o uchwaleniu
                                ustawy o aborcji na zyczenie. I cale spoleczenstwo ma to z piesnia na ustach
                                przyjac - znow z blizej nieokreslonych powodow jednak akceptujac glos 'kosciola'.

                                A przyjecie ustawy o aborcji na zyczenie byloby wyrazem pozytywnych zmian, nie
                                zas 'syfu' i 'postepujacej degeneracji duchownych'. Bo Iluminacje tego chca.

                                Skoro matka decyduje o smierci swego dziecka w lonie wlasnym na skutek wyrywania
                                go po kawalku na przyklad, to wszelkie tortury, dokonywane na doroslych
                                obywatelach przez wrogi rezim przy tym to bulka z mlekiem.
                                Jakos nie wydaje mi sie spojne wymaganie od 'kosciola', ktory walczyl z rezimem,
                                'postepowego' uznania za dobra dzialalnosci o tyle bardziej zbrodniczej. I to w
                                imie czego, popularnosci u Iluminacji?


                                • iluminacja256 Re: rozmawiamy o aborcji, nie o Kosciele, 26.01.08, 11:21
                                  Wybacz, ale stosujesz technikę dyskusji, która wyklucza mozliwość
                                  dyskusji. Jest to tzw, wyodrębnienie partnera w dyskusji (zyczenia
                                  iluminacjopodobne itp, a następnie wskazanie, ze poglądy partnera
                                  są jednostkowe , sprzeczne, egoistyczne i nei odpowiadają całemu
                                  społeczeństwu. A ja mówię jasno - nie ma jednolitych poglądów
                                  społeczeństwa, bo nei ma czegoś takiegho jak jednolite
                                  społeczeństwo.

                                  I dalej - luki w twoim rozumowaniu, które jakze przykładnie wskazano
                                  w moim toku myslenia:
                                  No i druga rzecz. Sama piszesz, ze "kosciol jako organizacja
                                  udzielal pomocy -
                                  > zarowno duchowej, jak i materialnej". To niby skad mial miec ten
                                  potencjal do
                                  > pomagania - z kregow, z ktorych pozniej wyroslo RM, czy moze
                                  odchodzace TP?

                                  Wiesz, szczególnie z kręgów zwiazanych z Janem Pawlem II, o
                                  paradoksie;/ O Radiu Maryja nikt wtedy nei miał pojęcia, natomiast
                                  kręgi Tygodnika Powszechnego skupione były wokół innych organizacji.
                                  Wypadałoby aby katolik znał chyba historię własnego koscioła, nie
                                  sądzisz?


                                  A skoro ow 'kosciol' byl w stanie tak skutecznie udzielic pomocy,
                                  ze udalo sie
                                  > wywalczyc, co sie udalo, to czemu niby to jego czlonkowie nie
                                  mieliby sie potem
                                  > wlaczac do polityki? Bo co?

                                  Bo to, ze państwo polskie jest państwem, w którym istnieje
                                  konstytucjonalny zapis rozdziału koscioła od państwa, a kosciół w
                                  swoim statucie nie dodatkowo zapis " o neimozności włączania sie w
                                  politykę" Własnie dlatego z ambony nei mozna głosić poglądów
                                  politycznych, nei mozna zakładać rozgłoścni, które to robią itp.
                                  Własnie dlatego, a nie dlatego, że ja tak sobie zyczę. Pryatne
                                  poglądy polityczne kazdego ksiądza to prywatne poglądy i nie mogą
                                  być głoszone na ambonach, tak samo, jak nie mogą być gloszone w
                                  szkole przez nauczycuieli.


                                  ma - nie wlaczajac sie w zycie spoleczne - zadecydowac o uchwaleniu
                                  > ustawy o aborcji na zyczenie

                                  O uchwaleniu ustawy decyduje naród, skoro ustawa taka dotyczy
                                  narodu. To tak jasne, jak nasze wejscie Do UE. Kościół moze
                                  agiotować, nei popierać itp, ale nie moze udzielać poparcia
                                  politycznego i wymuszać decyzji, które należą do całego narodu - w
                                  tym, głownei do kobiet. Wybacz, nikt cię do aborcji nei zmusza jako
                                  katolika, ty zmuszasz mnei do tego, zebym rodziła wbrew sobie, nawet
                                  jak oslepnę - tak dziaął ta ustawa w Polsce (casus Tysiąc)


                                  I widzisz drrogi pzreciwniku w dyskusji - u mnei nic nie wynika z
                                  chcenia Iluminacji(btw, zdaje mi się, zead personam to w ogóle
                                  poziom dysusji z magla) To nie ja , ale zdaje się jakiś szczery
                                  biskup opowiadał o pewnej poslance w sparwie aborcji - ze to beton,
                                  którego kwas solny nie ruszy. Tak, opowiadał w ten sposób, bo on
                                  tak chciał i tak mógł, bo za nim jest przecież ten wspólny kosciól,
                                  pełen taktu i miłosierdzia i zasad moralnych.










                                  • jendza1 Re: rozmawiamy o aborcji, nie o Kosciele, 26.01.08, 12:27
                                    No ladnie, najpierw sama w paru akapitach dowodzisz, jak to stosowana przeze
                                    mnie technika dyskusji wyklucza mozliwosc dyskusji, by nastepnie zarzucic mi
                                    (bezpodstawnie zreszta) 'brak znajomosci historii wlasnego kosciola'.

                                    Jak sie takie argumenta w retoryce nazywaja?

                                    Czy z faktu, ze zadaje pytanie, wynika, ze nie wiem?

                                    ALe do rzeczy. Ciesze sie, ze musialas troche rozszerzyc Twoja panorame
                                    'kosciola', chociazby o 'kregi zwiazane z JPII'. Zawsze cos:).

                                    Ja pisalam o czlonkach 'kosciola', jak stale piszesz, choc wg zasad ortografii
                                    powinno byc Kosciola, ktorzy wlaczaja sie do polityki.
                                    Bo widzisz, skoro zyjemy w spoleczenstwie demokratycznym, to mamy sie prawo
                                    wypowiadac, wszyscy, takze Ci, ktorzy maja to nieszczescie z tym Kosciolem sie
                                    identyfikowac. Czy to sie komus podoba, czy nie.
                                    A jesli politcy licza sie z opinia Kosciola jako instytucji, demokratycznie
                                    wybrani politycy, to nie dlatego, ze boja sie mak piekielnych, tylko dlatego byc
                                    moze, ze za ta instytucja ida wyborcy. I to pewno stosownie duza ich liczba.
                                    Jesli jest inaczej - demokratyczne spoleczenstwo powinno zmienic politykow. Proste.

                                    W Polsce jest wolnosc slowa. Zasada rozdzielnosci Kosciola od panstwa nie ma
                                    zadnego zwiazku z tym, co ksiadz glosi z ambony. Co glosi, to sprawa jego, jego
                                    przelozonych oraz wiernych tego Kosciola.
                                    I na pewno nie ludzie spoza Kosciola beda decydowac o tym, co ksiadz ma
                                    opowiadac z tejze ambony. Bo to dotyczy tylko tej ambony w tym kosciele.

                                    I tak juz na marginesie - skoro uwazasz, ze argumenta ad personam sa 'z magla' -
                                    czemu je sama stosujesz?
                                    • iluminacja256 Re: rozmawiamy o aborcji, nie o Kosciele, 26.01.08, 13:34
                                      Niestety, moja argumentacja dotryczyła czegoś innego, o czym zresztą
                                      wiesz. Ty zaserwowalaś mi ironię i twierdzenie, ze moje poglądy są
                                      oparte na "Bo ja iluminacyjnie tak sobie chcę" , ja natomiast
                                      odwołałm się do twoich informacji (jesli pytałaś o to skąd kosciół
                                      brał tę siłe do pomocy mentalnej i materialnej wymieniając RM i
                                      TYgodnik Powszechny w kontekscie lat 70-80, to logiczne , ze budzi
                                      to u mnie duzą dozę obaw o twój stan wiedzy o kosciele z tamtych
                                      lat)

                                      I tu znów zasada ironii i traktowania partnera w dyskusji z
                                      wyzszością:
                                      Ciesze sie, ze musialas troche rozszerzyc Twoja panorame
                                      > 'kosciola', chociazby o 'kregi zwiazane z JPII'. Zawsze cos:).
                                      >


                                      Wybacz, ale to twoja panorama jest na tyle waska, ze nie przyjmujesz
                                      do wiadomości, ze osoba, z która rozmawiasz moze miec jakąkolwiek
                                      wiedzę na temat, o którym z toba usiłuje dyskutować i nie jest to "
                                      katolikożerca i aborcjonista, który chce , bo tak". Klasyczna figura
                                      mentorska,stosowana często wobec dzieci - taką opcje dyskusji
                                      przyjmujesz - problem w tym, ze neistety zdradza jedynie fakt, iż
                                      nie umiesz dyskutować partnersko i nie szanujesz swoichj rozmówców.
                                      Nie mam jednak zamiaru rozwodzić sie nad tym elementem, gdyz nei
                                      mnie uczyć dyskusji, skoro nikt nikogo w kosciele nie nauczył
                                      własnie dyskutować - i mamy tutaj twój przykład, niestety, jak na
                                      tacy.


                                      Bo widzisz, skoro zyjemy w spoleczenstwie demokratycznym, to mamy
                                      sie prawo
                                      > wypowiadac, wszyscy, takze Ci, ktorzy maja to nieszczescie z tym
                                      Kosciolem sie
                                      > identyfikowac.

                                      Ależ oczywiscie , ze mamy prawo sie wypowiadać wszyscy. Oczywiście z
                                      pełną swiadomością, ze ponosimy odpowiedzialnosć za słowa , oraz z
                                      tym, ze
                                    • iluminacja256 Re: rozmawiamy o aborcji, nie o Kosciele, 26.01.08, 13:52
                                      Zasada rozdzielnosci Kosciola od panstwa nie ma
                                      > zadnego zwiazku z tym, co ksiadz glosi z ambony. Co glosi, to
                                      sprawa jego, jego
                                      > przelozonych oraz wiernych tego Kosciola.


                                      Ach, jak najbardziej - tylko co w zwiazku z tym co zrobić z tym, ze
                                      w dokumentach kosciła jasno stoi deklaracja iż kosciól nie ma prawa
                                      wypowiadać sie w kwestiach politycznych z ambony własnie, albowiem
                                      zajmuje sie SUMIENIAMI swoich wyzanwców, a nei polityką. Niestety,
                                      przykro mi, ale prywatne poglądy ksiąz\dza na tematy polityczne
                                      sięgaj a tylko jego prywatnych wystąpien - kazde wystąpienie z
                                      ambony jest już wystąpieniem publicznym, szczególnie nagannym w
                                      kontekscie np. kamapnii wyborczej. Dlatego, ze kosciól w swoim
                                      statucie uznał sie za APOLITYCZNY. Doprawdy , nie roumiesz jak sadzę
                                      słów , które do ciebie wypowiadam.

                                      I na pewno nie ludzie spoza Kosciola beda decydowac o tym, co ksiadz
                                      ma
                                      > opowiadac z tejze ambony

                                      Ojej, a kto to sa ludzie spoza koscioła? Skoro wszyscy ochrzczeni ,
                                      będący u komunii, itd, należą do jednego wspólnego powszechnego
                                      KOscioła Katolickiego, to kim sa ci ludzie spoza koscioła? Czy o nie
                                      ty niedawno stwierdziłaś, ze kosciół to jedno - i duchowni i swiccy.
                                      Czy do koscioła przychodzą jakieś bojówki( czyje?) i kazą ksiezom
                                      mówić z ambony o tym i o tamtym, a o innym to juz nie. Księza maja
                                      ogromną wolność wypowiedzi - móiwa co chca - jak choćby wspomniany
                                      biskup, czy pewien ojciec Tadeusz. Co TYLKO chcą - nawet jesli
                                      ludziom z koscioła sie to nie podoba.

                                      jesli politcy licza sie z opinia Kosciola jako instytucji,
                                      demokratycznie
                                      > wybrani politycy, to nie dlatego, ze boja sie mak piekielnych,
                                      tylko dlatego by
                                      > c
                                      > moze, ze za ta instytucja ida wyborcy

                                      Ojej, a moze warto by zrobić rozeznanie, czy naprawde idą ? Dlaczego
                                      tak gorace domaganie sie referendum aborcyjnego styka sie ze
                                      spzreciwem koscioła? Może jednak nie idą tak jasno i pewnie, jakby
                                      się wydwało?:D

                                      tak juz na marginesie - skoro uwazasz, ze argumenta ad personam
                                      sa 'z magla'
                                      > -
                                      > czemu je sama stosujesz?

                                      Po pierwsze : gdzie?
                                      Po drugie: Już Schopenhauer mówił, ze najlepsza metoda dyskusji to
                                      zejsc do poziomu przeciwnika - gdyż inaczej, nie zrozumie nas.




                                      • jendza1 Wiesz, Iluminacjo, 26.01.08, 18:51
                                        wkleje CI ponownie TWOJA definicje Kosciola.
                                        Link sobie znajdziesz sama, bo bardzo jestes inteligentna.
                                        Widzisz, jak sie wspinac do Ciebie probuje:)?

                                        Napisalas:
                                        "Kościół to taka ciekawa organizacja , która lubi mówić " wszyscy
                                        jesteśmy kosciołem - i duchowni i swieccy , wszyscy razem stanowimy
                                        jedno ciało. " I na tym przemówieniu się kończy.

                                        Bo hierarchia duchowna nie chce żadnego dialogu ze swieckimi, ktorzy
                                        nei sa jak pokorna, głupia owca. Dlatego tak dobrze w Polsce miewa
                                        sie kosciół Rydzyka, a koła Tygodnika Powszechnego i co bardziej
                                        moralnie czyści ksieza jeden po drugim odchodzą. Nie, w polskim
                                        kosciele nie ma ani sladu dialogu - kazdy ksiądz czy zakonnik, który
                                        chce dyskutować jest siła uciszany, albo wyrzucany(czyt. zmuszony
                                        do odejscia). I to społeczeństwo, które ma takich a nie innych
                                        hierarchów w kosciele,który rzekomo samo tworzy wespół z nimi,
                                        hurtem odchodzi od koscioła.

                                        Szczerze mowiąc , w ogóle mnie to nie dziwi"

                                        To w tej Twojej definicji mamy kosciol Rydzyka i odchodzace kregi TP. I
                                        zadnego srodka. Dlatego sie ucieszylam, gdy jednak cos dostrzeglas.

                                        Teraz widze, ze CIebie po prostu trzeba odeslac do ponownego odczytania, tym
                                        razem ze zrozumieniem, tego, co sama napisalas.
      • vanderdecus Jendza1 - Dzięki że jesteś! 21.01.08, 14:57
        jw.
        • jendza1 I nawzajem:)) - ntxt 21.01.08, 16:42
    • moped26 Aborcja - czekając na referendum 21.01.08, 14:20
      Czy polskie kobiety są głupie? Czy nigdy nie osiągnęły wieku dojrzałości? Czy KK reprezentujący grono starych kawalerów ma prawo
      wypowiadać się na temat rodziny i praw kobiet? Przecież wszyscy wiedzą, że według zasad KK, kobieta jest złem i to ona zawsze jest winna. Referendum, to bardzo dobry pomysł - zero tolerancji dla ciemnoty i zacofania.
    • wojcigr Przerywałam ciąże 21.01.08, 14:33
      I nie ja jedna. Wiec po co ta hipokryzja -czy po ta aby lekarze
      mogli wiecej zarabiac...

      Ogolnie nie polacem zabiegu - jest przykry delikatnie mowiac. Lepiej
      jest zabezpieczyc sie i nie dac sie wciagnac w sytuacje po ktorych
      trzeba zabiegow . Ale kazdy uczy sie na bledach i tylko swoich.
      Pozatym nie rozumin dlaczego jakis facet (np ksiadz) ma prawo
      dcydowac o moiom brzuch,co w nim jest etc... czy ja zagladam mu do
      spodni.

      Brawo Gazta - debata i edukacja ciemnych facetow - tego nam trzeba



      • krakus24a [...] 21.01.08, 14:40
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • kadanka Re: Przerywałam ciąże 21.01.08, 15:12
        ZADNA metoda antykoncepcyjna nie daje 100% gwarancji.
        jesli jakas para stosuje antykoncepcje to oznacza ze ABSOLUTNIE NIE
        CHCĄ POWOLYWAC NA SWIAT NOWEGO ZYCIA.
        uwazam, ze jesli ta antykoncepcja zawiedzie, to ci ludzie powinni
        miec prawo do aborcji.
        nikogo nie mozna zmuszac do tworzenia nowego życia.

        a co do zawodnośći "niezawodnych" metod antykoncepcji, czyli
        pigułek, to niestety jest to prawda. wystarczy stan chorobowy,
        problemy z trawieniem, wchlanianiem i pigułka MOZE zawiesc. to nie
        jest zadna abstrakcja :(

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka