Dodaj do ulubionych

Nauka potrzebuje konkurencji

18.02.08, 18:25
"Nie znam przypadku, by jakiś student wyleciał z prywatnej uczelni z
powodu braku postępów w nauce czy po prostu niewystarczających
zdolności."
Z powodu braku postępów w nauce czy niewystarczających zdolności
studentów (i to nie tylko prywatnej uczelni) szybciej wyleci
nadmiernie przywiązany do zasad egzaminator, niż niedouczony
student. Argument ze strony dziekana typu "Jak chce pan tu pracować,
to X, Y czy Z muszą zdać ten egzamin" nie należą do rzadkości -
podobnie jak 5-, 6- czy więcejkrotne podchodzenie do egzaminów -
przy czym zazwyczaj kolejne podejście nie oznacza zwiększenia zasobu
wiedzy, a jedynie nadzieję na zmęczenie egzaminatora.
Obserwuj wątek
    • aramba Re: Nauka potrzebuje konkurencji 18.02.08, 19:38
      Kolego, moze i tak jest w wielu uczelniach prywatnych, ale z
      wlasnego doswiadczenia opowiem ci inne dwie historie. Tak sie
      sklada, ze mieszkam i pracuje zagranica, ale w zeszlym roku
      postanowilem poeksperymentowac (glownie ze wzgledow rodzinnych; no
      przeciez nie finansowych :) i zgodzilem sie przyjac oferte jednego z
      panstwowych - nazwijmy to - duzych uniwersytetow. Zajecia mam
      ustawione w jednym semestrze tak, ze spokojnie wyrabiam poltora
      pensum - chociaz nie bardzo mi sie to podoba, bo te nadgodziny
      potrzebne mi jak dziura w moscie, ale OK, wolalem nie nalegac, bo
      przynajmniej mam argument, zeby drugi semestr poswiecic tylko na
      seminaria i troche posiedziec w zagranicznych bibliotekach.
      Zgodzilem sie tez poprowadzic jeden kurs - az 15 godzin - w jednej
      prywatnej szkole wyzszej. Moje refleksje sa nastepujace:

      1. Na panstwowy uniwersytet 85% studentow wogole nie powinno byc
      wpuszczonych - mowie o kierunkach humanistycznych. Ich poziom jest
      po prostu t r a g i c z n y. Niestety, musze pracowac z pierwszym
      rokiem - w sumie 8 grup po okolo 20 osob kazda. Zebym stanal na
      glowie i stopami zaklaskal, to oni i tak maja wszystko gdzies, bo
      taki wzorzec wyniesli z domu i swoich szkol. Bylem tym kompletnie
      zaskoczony. Z drugiej strony staram sie ich tak troche tez wychowac
      i naprawde delikatnie zwrocic ich uwage na takie tam "duperele" o
      charakterze obyczajowym (zeby nie zaczynali e-maila do wykladowcy
      od "tradycyjnego" juz "Witam!") albo odnoszace sie do etyki pracy
      (zeby sie uczyli, zeby wykorzystali swoj czas nalezycie, zeby
      przemysleli po 157 razy czy naprawde chca to studiowac, co studiuja,
      zeby sie uczyli jezykow obcych czy zeby nie sciagali na kolokwium
      czego nie toleruje). Z drugiej strony strony, jesli potraktuje sie
      ten pierwszy rok troche jako okres przejsciowy (tylko dlatego
      niektorych przepuscilem i wpisalem troje, chociaz sam nie wiem czy
      to dobrze dla nich, ze puscilem ich mimo tego, ze na zaliczenie nie
      byli w stanie nauczyc sie super prymitywnego pod wzgledem
      skomplikowania podrecznika - az 250 stron - na co mieli caly
      semestr). No dobrze, puscilem ich (szczerze, zal mi bylo tych
      gluptakow), chociaz chyba w przyszlym roku tak nie zrobie, poniewaz
      w dluzszej perspektywie, to krzywda dla nich.
      Ten pierwszy rok to jednak jeszcze i tak pol biedy. Wtryniono
      mi tez seminarium licencjackie. Nawet fajnych mam tych studentow,
      ale kiedy przyniesli mi pierwsze proby swoich tekstow, to sie
      przerazilem. Oni nie umieja poskladac do kupy dwoch zdan. Niestety,
      nie mam czasu prowadzic z nimi zajec z zakresu gramatyki i
      stylistyki (niektorym przydalaby sie tez powtorka z ortografii). No
      wiec siedze po calych dniach i poprawiam im te prace, ale nie jestem
      pewien czy sie czegos z tej korekty naucza, czy tez sa tylko
      szczesliwi, ze ktos za nich te prace odwali.

      2. Kurs w szkole prywatnej - studenci placa tam bardzo duzo (ja za
      caly kurs na reke dostalem "az" 1280 zlotych, to taka uwaga na
      marginesie) w porownaniu z innymi szkolami. Ja bym tyle nie
      zaplacil. Przynajmniej sa jednak zainteresowani tym co sie do nich
      mowi i w miare aktywnie uczestnicza w zajeciach (porzadne
      prezentacje nawet z wykorzystaniem literatury obcojezycznej, o czym
      na uniwersytecie nie moge nawet pomarzyc). Owszem i tu znalazlo sie
      dwoch takich, ktorym nie bardzo chce sie uczyc za to bardzo chce sie
      madrzyc co to nie oni. Z czystym sumieniem postawilem im paly i mam
      nadzieje, ze wyleca ze studiow (wiele na to wskazuje). Nikt nigdy
      nie wywieral na mnie presji, zebym ich przepuscil. z dziekanem
      odbylem rozmowe przed podjeciem tej pracy. Powiedzial mi tak: "acha,
      i niech Pan od nich duzo wymaga, musimy dbac o poziom, bo wie Pan
      rynek jest trudny, a reputacja to nasza jedyna szansa". Fakt, szkola
      jest wysoko w rankingach i z cala pewnoscia nie buduje swojej
      pozycji i wzglednej popularnosci na "sprzedawaniu" dyplomow.

      No, to tyle. milego wieczoru
      • dalatata Re: Nauka potrzebuje konkurencji 18.02.08, 23:32
        mam podobne wrazenia ze szkoly prywatnej bardzo wysoko lokujacej sie
        w rankingach (moze tej samej :-) ). nikt nie wywiera na mnie zadnej
        presji co do ocen. nigdy, w ogole. prestiz szkoly wydaje sie byc
        traktowany powaznie.

        jestem rowniez pod wrazeniem mozliwosci rozwoju naukowego dawanego w
        tej szkole mlodym pracownikom.
        • aramba Re: Nauka potrzebuje konkurencji 19.02.08, 00:47
          ja tam pod wielkim wrazeniem nie jestem, ale - gwoli uczciwosci -
          lepiej trzymajmy sie faktow. Po prostu w roznych miejscach sytuacja
          nie zawsze wyglada jednakowo.
          • dalatata Re: Nauka potrzebuje konkurencji 19.02.08, 01:32
            to widocznie nei jestesmy w tej samej uczelni. jak na polksie
            warunki, musze powiedziec, ze ja jestem.

            tak czy owak, sa uczelnie i uczelniska

            aramba napisał:

            > ja tam pod wielkim wrazeniem nie jestem, ale - gwoli uczciwosci -
            > lepiej trzymajmy sie faktow. Po prostu w roznych miejscach
            sytuacja
            > nie zawsze wyglada jednakowo.
            • aramba Re: Nauka potrzebuje konkurencji 19.02.08, 12:53
              Nie jestem pod wrazeniem dlatego, ze:

              1. jesli chodzi o badania, to zawsze bylem samodzielny, tworzac swoj
              warsztat bez wzgledu na istniejace warunki w Polsce. Co tu duzo
              gadac - nie jestem taki genialny (chociaz kto wie :)), tylko sporo
              szczescia mialem.

              2. jesli chodzi o dydaktyke, to nie mam zludzen co do systemu
              bolonskiego, ktory wprowadzil totalne zamieszanie i przeksztalcil
              uniwersytet w nastepna szkole srednia. Wyjatkiem jest Wielka
              Brytania, ale to wynika z ich tradycyjnego systemu studiow (under
              and post graduate students; poza tym te same problemy co i u nas:
              stada studentow, z ktorych studiowania niewiele wynika, a ktorzy
              dwoch zdan do kupy nie potrafia poskladac).
              • dalatata Re: Nauka potrzebuje konkurencji 19.02.08, 12:56
                a to sie nie zrozumielismy.

                mnie sie w tej szkole podoba to, ze nawet asystent moze uzyskac
                funudsze zarowo na swoje wlasne badania (konkuruje o nie), jak i na
                wyjazdy na przyzwoite miedzynarodowe konferencje. choc wystapienia
                do niczego sie nie licza. dobrze jest zobaczyc co sie na swiecie
                robi i jak. chocby po to, zeby sie wyzbyc kompleksow.

                podsumowanie systemu angielskiego jest bardzo trafne. niesttey,
                cierpie tych studentow na co dzien.
      • expiration5 Re: Nauka potrzebuje konkurencji 19.02.08, 00:55
        Ja natomiast pracuje podobno na elitarnym panstwowym Uniwerku i Wydziale; o ile
        naukowe działanie jest mocne jak na polskie warunki to dydaktyka to jest
        koszmar: mam podobne wrazenia jak aramba: ciezko sie zastanawiam na czym polega
        selekcja kandydatow na te "elitarna" Uczelnie (podobno jakas jest.....).
        Nagminne sa przypadki zaliczania czegos w nieskonczonosc a jesli widze, ze
        student "nie rokuje" to wowczas ja trafiam na dywanik u dziekanstwa, gdzie jasno
        i klarownie wyklada mi sie, ze tego a tego trzeba przepchnac (bylem juz dwa
        razy, kroi sie trzecia wizyta). Zastanawiam sie, kiedy mnie stad wywala.
        Moge smialo powiedziec, ze dzisiejszy student na Renomowanej Polskiej Uczelni
        prezentuje poziom, do ktorego w moich czasach studenckich wstyd bylo sie
        znizyc. A teraz to normalna sprawa, bowiem w wiekszosci glow tych ludzi
        zakodowalo sie, ze oni przyszli tu "studiowac" (w tym akademikowym tego slowa
        znaczeniu) a nie kierowac sie zwrotem "studeo/ere". Kiedy wywalam kogos z
        kolokwium za sciaganie towarzyszy temu ogromne oburzenie strony wypraszanej.
        Pozniej przychodza takie jednostki co tydzien i usiluja zaliczyc partie
        materialu, nie zagladajac w miedzyczasie do notatek czy podrecznika, liczac na
        to, ze w koncu odpuszcze.
        Dodam, ze jestem wyjatkiem, poniewaz moi koledzy wychodza z pragmatycznego
        zalozenia, ze nie chca sobie utrudniac zycia. To jest bardzo pragmatyczne ale
        jednoczesnie prowadzi do wypuszczania w swiat niedouczonych kombinatorow,
        zwanych szumnie absolwentami.
        • dalatata Re: Nauka potrzebuje konkurencji 19.02.08, 01:36
          a to ja powiem ze przeszedlem z uniwerku na prywatna uczelnie i
          roznica w studentach jest znaczna. na uniwerk mialem ludzi
          zainteresowanych, w ciagu wykladu zadajacyh ciekawe pytania. az
          przyjemnie bylo z nimi pracowac. niestety na prywantej uczelni
          czesto widze czyste oczy nie zmacaone zadna mysla. choc to sie
          zmienia i tych wyjatkow jest coraz wiecej. a nawet sa juz ludzie
          przenoszacy sie z renomowanego uniwerku do nas. co mnie zaszokowalo
          i uciesyzlo
        • uniaeuropejska1 Re: Nauka potrzebuje konkurencji 19.02.08, 12:41
          Skoro jest tak źle i polscy studenci prezentują marny poziom to
          wzorem innych państw szukajmy inteligentnego narybku za granicą.Mało
          to jest utalentowanych
          Hindusów,Chińczyków,Wietnamczyków,Tajlandczyków,itp?
        • aramba Re: Nauka potrzebuje konkurencji 19.02.08, 12:47
          Nie ma zadnej selekcji. Obecnie na jednych kierunkacj jest tylko
          rozmowa kwalifikacyjna, a na innych nie ma i tego - po prostu
          konkurs swiadectw.
    • komentator4 Nauka potrzebuje konkurencji 18.02.08, 21:18
      To już jakaś plaga, na temat polskiej nauki wypowiadają się w
      gazetach coraz gorsi ignoranci. Przychodzi mi do głowy dziwne
      podejrzenie: hitlerowcy, żeby zniszczyć Polskę i podporządkować ją
      sobie, w pierwszej kolejności mordowali inteligencję. Nie udało się,
      inteligencja się odrodziła, ale nadal jest niewygodna dla
      rządzących, bo za dużo myśli i mówi. Trzeba więc zniszczyć ich innym
      sposobem - przekonać społeczeństwo, że naukowcy to banda leniów,
      nierobów i oszustów. Gazeta Wyborcza prowadzi taką nagonkę od
      dłuższego czasu, a teraz włączył się do niej wybitny polski uczony
      Witold Gadomski.

      Cytuję z artykułu: "czy polscy naukowcy zdobywają prestiżowe
      nagrody, a ich prace są tłumaczone na wiele języków i cytowane w
      zagranicznej literaturze naukowej?" Tak sobie mały Wituś wyobraża
      pracę naukową... A w rzeczywistości? Prac naukowych nie trzeba
      tłumaczyć na inne języki, bo są od razu napisane po angielsku.
      Teksty napisane po polsku to podręczniki dla studentów, prace
      przeglądowe albo artykuły lub książki popularnonaukowe. One też są
      potrzebne, ale NIE LICZĄ SIĘ do dorobku naukowego. Zanim się zacznie
      czyjąś działalność krytykować i proponować recepty na ulepszenie,
      trzeba najpierw zrozumieć, na czym ta działalność polega.
      • aramba Re: Nauka potrzebuje konkurencji 18.02.08, 21:37
        Tak, masz racje. Tez mnie ten fragment o tlumaczeniu prac dolamal.
        Moze tylko sie nie do konca zgodze z tym, ze prace o charakterze
        przegladowym, to nie nauka. Jesli takie projekty sa dobrze
        ustawione, to moga jednoczesnie sluzyc zbadaniu tendencji w
        badaniach w danej dziedzinie czy tematyce.

        Jesli chodzi o leni i obibokow, to mysle, ze wbrew pozorom Polska az
        tak bardzo nie odbiega od innych krajow. Zagranica - nie w Burkina
        Faso, zapewniam - tez spotkalem mnostwo obibokow i dekownikow, i to
        nawet na eksponowanych stanowiskach. Przychodzilem do takich
        delikwentow z gotowymi projektami i proponowalem wspoludzial, no np.
        napisanie artykulu do ksiazki czy cos takiego. Odmawiali, poniewaz
        byli rzekomo strasznie, ale to strasznie zajeci. pozniej sprawdzalem
        co taki jeden z drugim w ciagu ostatnich 5 lat opublikowali i
        okazywalo sie, ze... nic. Po prostu nic.
        Z drugiej strony, nie poadajmy ze skrajnosci w skrajnosc.
        Polskie srodowisko akademickie swoje za uszami ma i lepiej nie
        zamykac na to oczu.
    • and-1965 Nauka potrzebuje konkurencji 18.02.08, 23:55
      Teoria teorią, praktyka praktyką - jak to w życiu (i w nauce). Nawet jasno
      określone kryteria to będą przecież kryteria na daną chwilę. A dzień dzisiejszy
      to już długi czas preferencji dla niektórych uczelni - granty, wysokie dotacje,
      sprzęt badawczy itd. O jakiej czystej konkurencji można teraz mówić?! Jedyna
      droga to rozwiązanie MNiSW, a o granty niechby się starały firmy oraz samorządy
      a nie uczelnie - i to one wybierałyby uczelnie lub grupy naukowców, które będą
      na ich korzyść wytwarzać nowe technologie i kształcić pracowników. To nie
      przypadek, że USA to najprężniejszy naukowo kontynent - tam więzi uczelnia -
      podmiot wdrożeniowy są bardzo silne.
      A brać pod uwagę przy dorobku język publikacji to już zupełna bzdura - co jest
      lepsze praca po polsku ilustrująca wdrożoną technologię lub nowatorską ideę, czy
      odtwórcza, powtórzeniowa po angielsku? Przy tym tzw. lista filadelfijska nie ma
      się na ogół do wdrożeń nijak, bo realnie rozwiązywane problemy na ogół mają
      wymiar lokalny - tylko badania podstawowe mają szeroki wymiar. Ale, gdyby nie
      nauki stosowane, nadal nie zeszlibyśmy z drzew.
      • macko4 Re: Nauka potrzebuje konkurencji 19.02.08, 00:14
        Nauka nie potrzebuje konkurencji. Przynajmniej nie polska. Pracuje sobie w
        instytucie należącym do PAN-u.
        I odnoszę wrażenie, że jest to miejsce utworzone w celu dania dożywotnich posad
        dziadkom i babciom.
        Rada Instytutu - przynajmniej kilka osób w wieku ... podwójnie balzakowskim. 90
        lat to norma. Masa emerytów blokujących etaty. Pensja dla młodego doktora -
        około 50% średniej krajowej. Sąsiednie instytuty płacą sporo więcej. Reform
        żadnych. Dyrektor - tak naprawdę siedzi w szpitalu i pojawia się na 1, 2
        godzinki dziennie.
        Nie ma żadnych konsekwencji za brak publikacji. Nie ma żadnych nagród za
        publikowanie. Nawet skromne fundusze instytutowe miały być dzielone zależnie od
        dorobku, ale nie - wszystkim po równo!
        Kto może, to po obronie doktoratu opuszcza ten bajzel. I nie ma nawet śladu
        refleksji. Ważne że profesorowie mają swoje posadki. A to, że gó.. robią.
        Koledzy w "Folia...", "Acta....", "Postępach...." zawsze puszczą jakiegoś
        gniota. I tak się to kręci:-)
        • dalatata Re: Nauka potrzebuje konkurencji 19.02.08, 01:31
          prosze nie zappominac o Festschriftach i innych ksiegach ku czci....
    • toja3003 Przepraszam czy w tym tekście jest 19.02.08, 09:59
      Przepraszam czy w tym tekście jest jakiś jeden konkret? Ja nie
      zauważyłem żadnego. Znowu gadka typu „mamy mnóstwo znakomitych
      ludzi” (ano mamy i co z tego), „zbliża się jasna, czytelna
      koncepcja, jak będzie wyglądało zarządzanie nauką, istnieje wielka
      szansa, której nie można zmarnować” (ano się zbliża, oj jak ona się
      zbliża), „Europejskie pieniądze nie leżą na tacy. Trzeba o nie ostro
      zawalczyć” (ano trzeba ale jak?), „musimy przejrzeć wszystkie
      ostatnie koncepcje” (przeglądajcie, przeglądajcie), „Nikt z nas nie
      wie, co się w nauce będzie działo za 10 czy 20 lat”
      (Oooo!), „potrzebne są pewne priorytety. Powinniśmy się jako kraj w
      czymś specjalizować i w takim razie wiedza też musi się w czymś
      specjalizować.” (jasne, powinniśmy coś w czymś z kimś i jakoś a
      będzie cacy), „Będziemy też zabiegać o to, by zdolni ludzie, którzy
      z Polski wyjechali, chcieli do kraju wrócić” (hura, na ulicach
      Londynu pojawią się plakaty dla rodaków żeby wracali). Czyli teksty
      typu wicie, rozumicie, weźmiemy się i zrobicie, kupę już rześmy
      zrobili, teraz tylko ktoś musi tą kupę posprzątać.
      • aramba Re: Przepraszam czy w tym tekście jest 19.02.08, 12:46
        10/10 :).
      • uniaeuropejska1 Re: Przepraszam czy w tym tekście jest 19.02.08, 12:48
        "Rześmy" nie tak przez ż?
        • aramba Re: Przepraszam czy w tym tekście jest 19.02.08, 12:54
          Ojojoj, chiba tak ;), chiba yednak "zesmy".
    • nfa05 Nauka potrzebuje konkurencji 19.02.08, 20:39
      "Nakłady, które w Polsce przeznaczane są na naukę i wyższą edukację,
      przynoszą mniejsze efekty niż w Europie. Rozsądne jest więc myśleć
      nie tylko o tym, w jaki sposób zwiększyć te nakłady, ale przede
      wszystkim jak zmniejszyć poziom ich marnotrawienia. "
      No to przynajmniej brzmi jak 'plagiat' tego co się od dawna pisze na
      NFA !
      www.nfa.alfadent.pl/articles.php?topic=42
      • dalatata Re: Nauka potrzebuje konkurencji 19.02.08, 21:04
        to jest sensowne. swoja drga zniesienie pensum kadrowego powinno
        rozruszac profesorow, ktorzy zaczeliby sie obawiac o swoje stolki.

        ale jesli do tej pory nawet grozba rotacji nie zkatywizowala
        adiunktow, to ja nie wiem co mozna by zrobic, zeby zwiekszyc ich
        aktywnosc.

        mozna argumentowac, ze zlikwidowanie wieloetatowosci zwiekszyloby
        produktywnosc, jednak bez zapewnienia godziwej pensji to jest
        nierealne. zreszta ja jakos watpie ze to pomogloby. ja mysle ze
        praca na uniwerysytecie jest traktowana jako fajna posada, na ktorej
        nie trzeba sie narobic. i to na wszystkich szczeblach - w tym
        asystenta.
    • nfa05 Nauka potrzebuje konkurencji 19.02.08, 21:09
      W lidze piłkarskiej za ustawianie meczow mozna spaśc do II ligi a w
      lidze akademickiej uczelnie zatrudniajace pracowników rekrutowanych
      na drodze ustawianych konkursow mają byc okrętami flagowymi,
      szczególnie wysoko finansowanymi. A zatem im wyzsza patologia tym
      większe wyróżnienie. Nieprawdaź?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka