Dodaj do ulubionych

Czarno-białe Joy Division

05.03.08, 22:49
Film dla mnie jest ciekawy z jednego względu - przybliża postać Curtisa jako
człowieka. Nigdy nie byłem fanem Joy Division, acz słuchałem go w młodości
oczywiście, ze względu na mroczną otoczkę korespondującą z młodzieńczym
weltschmerzem i romantyczną klątwę samobójczej śmierci Curtisa - pochodzącego
z pokolenia następującego po Janis Joplin, Jimim Hendriksie i Jimie
Morrisonie. I tak mi się zachował w pamięci; jako budzący dreszczyk
autentyczności ponury idol, który umarł niejako w logicznej konsekwencji swej
cmentarnej muzyki.
Tymczasem Control ukazało mi Curtisa w bardziej ludzkiej perspektywie . Nie
wiedziałem, że cierpiał na padaczkę, nie wiedziałem też, że był niewiernym
mężem. Wiele z porażek spotkało go w życiu - jak się okazało - na jego własne
życzenie. Film odbrązawia Curtisa, co jak zwykle w takich wypadkach powoduje w
widzu uczucie, że coś zyskał, ale także coś stracił - uwielbienie dla mitu.
Odbrązawia, ale nie pozwala widzowi wniknąć do wnętrza angielskiego muzyka.
Curtis pozostaje zagadką. Do końca tak naprawdę nie wiadomo, co gryzło tego
faceta i to uważam za główną słabość dzieła, kręconego przecież przez ludzi,
którzy albo znali go osobiście albo mieli dostęp do jego znajomych. A zatem,
po projekcji Curtis jest bliższy ale jednak ciągle daleki.
PS: Odtwórczyni głównej postaci kobiecej występowała też jako niema, zdradzana
i poniewierana żona postaci granej przez Seana Penna w "Słodkim draniu"
Woody'ego Allena. Jej emploi musi zatem uwzględniać nie tylko "dobro" ale
również syndrom ofiary ;) Nic zresztą dziwnego - na tym świecie dobro
przeważnie wiąże się z ofiarą.
Obserwuj wątek
    • seboc Czarno-białe Joy Division 06.03.08, 08:34
      wszystko prawda, co piszesz,
      ale to nie usprawiedliwia twórców
      bardzo przeciętnego obrazu,
      wręcz denerwująco naiwnego
      • dr_avalanche Re: Czarno-białe Joy Division 06.03.08, 11:29
        Są dwie możliwości:

        1. Albo jesteś mądrzejszy od recenzentów Timesa:
        entertainment.timesonline.co.uk/tol/arts_and_entertainment/film/film_reviews/article1804731.ece
        i Guardiana:
        film.guardian.co.uk/News_Story/Critic_Review/Guardian_review/0,,2084780,00.html
        że już takiej błahostce jak jury w Cannes i na paru innych festiwalach nie wspomnę:
        imdb.com/title/tt0421082/awards
        2. Albo guzik się znasz i guzik z tego filmu zrozumiałeś
        • seboc Re: Czarno-białe Joy Division 06.03.08, 14:32
          wiele do zrozumienia w tym filmie nie ma,
          zero niedomówień, nie nakłania widza ro refleksji,
          wszystko powiedziane wprost (głosem bohatera)
          - to jest mój zarzut główny

          rozwala końcowe ujęcie krematoryjnego komina - to symbolika podobna do dywanu z
          jeleniem na ścianie,
          ten film zwyczajnie wiochą zalatuje,
          zero polotu

          a co wg. Ciebie ten film wyróżnia?

          kinomanem jestem wytrawnym, ale Control mnie rozczarował,
          zwłaszcza, że media nakręcają na ten film,
          okazał się tylko solidnie wypromowanym kniotem

          PS. Ci z Guardiana chyba nieźle się ujarali przed napisaniem tekstu
    • m.zietek Czarno-białe Joy Division 06.03.08, 12:34
      a czy rcenzenci Timesa to wyrocznia? A Titanicowi dali Oskary, czy
      to znaczy że jest genialny? Także moja opinia odnosząca się tylko
      do filmu jako takiego, przeciętny, rezyser ma talent do zdjęć, ale
      generalnie wręcz się zawiodłam. Przerost formy. Każdy szczegoł
      jakby dopracowany, udany casting, ruchy aktorów, wygląd. Najlepiej
      wypadła żona Curtisa jako postać i aktorka, ale poza tym spłycenie
      psychologiczne, nie rozwinięte wątki, mało muzyki. Nawet normalność
      Curtisa kiepsko wypada. Autor artykułu słodzi chyba tylko o
      zamierzeniach filmu, bo osiągnąć się tego nie udało.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka