ril
15.04.08, 06:30
Tydzień temu zwiedziliśmy 2,5 milionowy Nanning - stolicę prowicji Guangxi.
Jedzenie w barach nie wypadało tak tanio - płaciliśmy kwoty rzędu 5 zł na
osobę. Nie wiemy jednak jak jest na prowincji.
Więcej o wizycie w Chinach na:
remotevietnam.blogspot.com/2008/04/nanning-1.html
"- Słyszeliście o Dalajlamie? Da-laj-la-ma! - sylabizujemy głośno.
Pani Je daje nam jeszcze po grzebieniu z perłową rączką (cena - 1 zł)."
Wietnamczycy, gdy jakiś temat jest niewygodny to z reguły zaczynają mówić o
czymś innym. Np. na uwagę o posągach Ho Chi Minha w pagodzie odpowiedzieli
uwagą o mieście Ho Chi Minh czyli Sajgonie. Pewnie Chińczycy postępują podobnie.
Co do bojkotu - bardziej skuteczny wydaje mi się bojkot i poinformowanie o nim
zachodnich sponsorów olimpiady jak Coca Cola czy Adidas.