eva15
30.04.08, 11:58
Bardzo dobra analiza sytuacji. Dokładnie tak jest, jak pisze RG -
kraje E. wschodniej zarzuciły po wejściu do NATO i EU, co daje im wg
nich bezkarność, język dialogu i dyplomacji w odniesieniu do Rosji.
Dziś krzyczą już tylko na nią, stosują szantaż, mieszają roszczenia
polityczne z gospodarczymi, formułują coraz bardziej absurdalne,
nierealne żądania i wygrażają się.
Na ten teatr rewanżystowskiego zdziczenia obyczajów stara EU, z
jednej strony nieprzyzwyczajona do takich metod, z drugiej zaś nie
mająca dziś w swych szeregach godnych tej nazwy polityków, patrzy z
pewną bezradnością i niemocą. I faktycznie jest tak, że osłabia to
jej własne interesy w instytucjach, które sama stworzyła i SAMA
finansuje.
Ciekawe jak długo duzi na Zachodzie zgodzą się dalej finansować
metody w nich samych coraz mocniej uderzające. Czyli ciekawe, jak
długo jeszcze potrwa rozwalanie EU przez wschodnich braci.
Bogaty Zachód, jak zawsze, jakoś sobie poradzi, bogacąca się w
zawrotnym tempie Rosja tym bardziej.
Ale powstaje pytanie - kto da wtedy wschodnim awanturnikom parasol
bezpieczeństwa i pełną kasę? Kwitnące USA?