kaliforniczyk
01.05.08, 14:24
Mam zawsze wielka satysfakcje czytajac wypowiedzi p.Lisa,i o ile w
wypowiedziach na tematy polskie ma czesto ( jezeli nie zawsze) racje, to
niestety ma pojecie o Ameryce troche takie jak turysta, ktory wpadl na dwa
tygodnie, cos tam zlapal z prasy i uznal, ze zrozumial co sie dzieje w kraju.
Nie moge powiedziec, nawet zlapal cos niecos trafnie , przynajmniej jezeli
chodzi o teorie wyborow, natomiast absolutnie nie ma pojecia co sie dzieje w
Ameryce. Obama nie jest Kennedym , choc sam chcialby takim sie widziec, nie
jest tez Marcinem Kingiem, mimo, ze Murzyni chcieliby go takim widziec - jest
intelektualista i poza jedyna kategoria ludzi, intelektualistami i studentami,
jest dla Amerykanow niestrawny .Druga grupa spoleczenstwa ktora go popiera ,
to Murzyni, na zasadzie poparcia "swego " kandydata, z nadzieja, ze poraz
pierwszy Murzyn zostanie prezydentem. Srednie klasy i robotnicy nie maja do
niego ani zaufania , ani nie wierza, ze on ich rozumie, ze rozumie ich
potrzeby, nie maja z nim nic wspolnego - jego propozycje zmiany sa tylko
slowami bez programow, a brak doswiadczenia gwarantuje burzliwa prezydenture,
ktorej nikt nie chce. Mielismy juz pod dostatkiem prawie 8 lat burzliwej
kandydatury jednego samochwaly.
Pani Klinton gwarantuje stabilizacje i programy ktore sa bardziej jasne i z
ktorymi spoleczenstwo sie zgadza , krotko mowiac, zmiany - tak, socjalizm -
nie.Jezeli demokraci mimo wszystko wystawia kandydature Obamy, to prawie
gwarantuje Panu Lisowi, ze wybory wygra McCane , na co on z reszta liczy,
bowiem jest to jego jedyna szansa.Mozna by tak bez konca, bo temat ciekawy,
proponuje panu Lisowi aby raczej trzymal sie tematyki polskiej ktora rozumie
lepiej.
Z powazaniem,
Wlodzimierz Rawa