Dodaj do ulubionych

Sądy bez sędziów?

17.06.08, 07:37
A kiedy Ci z Tychów i Katowic? Ciekawe czy tak łatwo ją zmienią gdy otrzymają
opinię o przebiegu pracy .
Co na to KRS w której obecnie pracuje była Prezes Sądu Okręgowego w Katowicach?

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=59&w=80284557
Z okazji „Dnia Dziecka”
Autor: ojciec.zmarnowanego.dziecka 01.06.08, 10:44

Krętaczom, fałszerzom, przestępcom, oszustom, złodziejom i karierowiczom z
prywatnego „sądu” w Tychach oraz ich mocodawcom z prywatnego „sądu” okręgowego.
Fałszywcom w togach z towarzysko, kumotersko, rodzinnej kliki, którzy w imię
fałszywie pojętego ”dobra dziecka” swój honor, przyzwoitość i niezawisłość
sprzedali zapijaczonym, zdegenerowanym i żerującym na ludziach żydom.
Tym wszystkim, którzy na zlecenie bezmyślnie zmarnowali życie moje oraz życie
mego dziecka, jak też całemu „towarzystwu wzajemnej adoracji”, które
solidarnie tę zdemoralizowaną i bezkarną sitwę kryje, z okazji „Dnia Dziecka”
ku przestrodze dla innych najgorzej życzę i oby piętno waszego* łajdactwa
wisiało nad wami* do końca waszych* dni.
A najlepiej oby waszą* zorganizowaną grupę przestępczą szlag trafił !



* z małej litery, ponieważ wobec moralnych degeneratów zwroty grzecznościowe
nie obowiązują.
Obserwuj wątek
    • debil13 Re: Sądy - co to takiego? 17.06.08, 08:35
      kolego ja jak zacząłem dłubać przy wyjaśnieniu zabójstwa mojego ojca
      to zamurowano mnie we wrocku mieszkanie i zacząłem przegrywać w
      sądze firmę z fikcyjnymi firmami wartości kilkudziesieciu milionów

      www.nocleg.info.pl/nocleg2/index.php?show=impr&action=wiecej&id=2461

      a sędziego z mojego rozwody spotkałem w warszawskim klubie lobbystów
      w garniturze za ok 13.000 PLN.
      so mieszkania wartości ok 2 mln wmeldowno mnie zarząd s. MSWiA

      www.twojprezydent.pl/kampania/zdjecia/DSCF3830%20(Large).JPG
      a sam rzecznik Prokuratury Okregowej oskarżał mnie za włamywanie się
      do własnego mieszkania

      więc kolego nie masz jeszcze tak źle?



      • istvan73 niezłe brednie, mógłbyś pracować u Gebelsa 17.06.08, 08:41
        ty zakłamana pijaczyno
    • istvan73 Re: Sądy bez sędziów? 17.06.08, 08:40
      a co wsadzili bidulka do pierdla? pewnie synulek tylko latał z pałą bejsbolową i
      komuś przypadkowo dał wpie.. niech siedzi i zgnije
    • kolekcjoner_ciekawostek z życia sędziostwa z ostatniego tygodnia: 17.06.08, 09:43
      miasta.gazeta.pl/opole/1,35086,5319434,Sedzia_musi_odejsc_z_sedziowskich_szeregow.html
      Sędzia musi odejść z sędziowskich szeregów
      Izabela Żbikowska, współpraca juka
      2008-06-17, ostatnia aktualizacja 2008-06-16 20:33

      Sześć lat trwała batalia o usunięcie Jarosława M. z sędziowskich szeregów za
      to, że uchybiał godności profesji sędziego. Wczoraj sąd dyscyplinarny w Łodzi
      wymierzył mu najsurowszą karę i nakazał odejść z zawodu.

      Jarosław M.
      Jarosław M. formalnie jest jeszcze sędzią Sądu Okręgowego w Opolu, ale od 2006
      roku jest zawieszony w wykonywaniu obowiązków z uwagi na toczące się przeciwko
      niemu postępowania. Pierwsze dotyczyło kontaktów ze światem przestępczym: już
      kilka miesięcy po odebraniu przez M. sędziowskiej nominacji policja
      skontrolowała samochód, w którym razem jechali sędzia M. i wielokrotnie karany,
      m.in. za sutenerstwo, Wiesław K., ps. "Łysy". Do tego doszły jeszcze zeznania
      prostytutki, która opowiadała, że odwiedzała M., ale nie brała od niego
      pieniędzy, bo był przyjacielem szefa.
      Jarosław M. tłumaczył, że w samochodzie znalazł się przypadkowo, a zeznania
      prostytutki to bzdury. Mimo to wszczęto przeciwko niemu postępowanie
      dyscyplinarne, umorzono je jednak, bo on sam zrezygnował z pracy. Wrócił do niej
      jednak przed upływem terminu wypowiedzenia, a sąd pracy uznał, że należy mu się
      wynagrodzenie za czas niewykonywania zawodu w wysokości 180 tys. zł.
      - Postępowanie dotyczące kontaktów ze światem przestępczym nie mogło być brane
      pod uwagę, bo choć zachowanie sędziego było naganne, to jednak nie zapadło
      rozstrzygnięcie tej sprawy - mówił sędzia Marcin Cieślikowski, rzecznik
      dyscyplinarny Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu.
      Sędzia wpadł dopiero za jazdę po pijanemu na rowerze. W grudniu 2003 r.
      przyłapali go na tym policjanci, a w tym roku w Świdnicy zapadł skazujący M.
      prawomocny wyrok, co dało sądowi dyscyplinarnemu zielone światło do usunięcia go
      z zawodu.
      Rzecznik dyscyplinarny żądał najsurowszej kary. - Sąd dyscyplinarny przychylił
      się do mojego wniosku i uznał za słuszne argumenty; zażądałem najwyższej kary,
      nie tyle za występek, którego sędzia się dopuścił, a raczej za sposób obrony -
      mówił sędzia Cieślikowski, dodając, że sędziowie tak jak inni mają prawo do
      obrony. Jednak... - Mimo wszystko oczekuje się od nich pełnej klasy nawet
      podczas postępowania karnego i dyscyplinarnego, a zachowanie sędziego M. było
      naganne i nieetycznie. Między innymi podważał on wyrok sądu I instancji, choć
      nie miał ku temu podstaw, podobnie jak do wyłączenia sędziów, którzy orzekali w
      jego sprawie. Poza tym wnioski składał po terminach, a jako jeden z dowodów
      przedstawił uroczystą przysięgę złożoną przed biskupem, w której zarzekał się,
      że jest niewinny. Sąd dyscyplinarny ten dowód odrzucił. Można powiedzieć, że
      jego obrona była rozpaczliwa i używał wszystkich możliwych metod, a gdyby się po
      prostu przyznał i przeprosił, to pewnie skończyłoby się ostatecznie na
      przeniesieniu - mówił sędzia Cieślikowski.

      Wczorajszy wyrok jest nieprawomocny. Sędzia M. będzie odwoływał się do Sądu
      Najwyższego. Ma również zwrócić się do rzecznika praw obywatelskich o kasację
      wyroku w sprawie jazdy po pijanemu.

      Jarosław M. o wczorajszym wyroku dowiedział się od "Gazety". - Nie mogę
      dyskutować z orzeczeniem, dopóki nie zobaczę pisemnego jego uzasadnienia. Już
      teraz wiem, że jest ono niezgodne z prawdą i z prawem. Jednak spodziewałem się
      tego po skandalicznym zachowaniu sędziego na ostatniej rozprawie, gdy przerywano
      mi i komentowano moje wypowiedzi. Atmosfera była bardzo nieprzyjemna, a sędzia
      złamał wiele przepisów - mówił M.

      Źródło: Gazeta Wyborcza Opole

      Sędzia musi odejść z sędziowskich szeregów
      Autor: Gość: Jacek R. Stary ZWM IP: *.tktelekom.pl 17.06.08, 05:35

      Wreszcie środowisko sędziów zaczęło się powoli oczyszczać z brudów, choć trwa to
      w za iście mrówczym tempie.
      A o tym jak bardzo część sędziów w Opolu jest skorumpowana miałem okazję
      przekonać się na własnej skórze pewien czas temu.
      Miałem sprawę w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym w Opolu, a właściwie to 2
      sprawy. Były identyczne, różniły się tylko datą, a dotyczyły złamania Prawa
      przez Samorządowe Kolegium Odwoławcze w Opolu.
      I tak. W sprawie pierwszej WSA przyznał mi rację, a w sprawie drugiej
      identycznej, ,,sąd,, w innym już składzie racji mi nie przyznał.
      Podczas drugiej sprawy, gdy siedziałem w poczekalni przed rozprawą zdarzyłasię
      następująca rzecz:
      Jedna z sędzin wyszła z sali rozpraw ( zanim zaczęła się jeszcze rozprawa i ja
      jako powód zostałem poproszony na salę ), a więc wyszła z sali.Udała się do
      żeńskiej WC, i przez prywatny telefon komórkowy z kimś ustalała wyrok jaki wyda
      ,,sąd,, !!!
      Nie wzięła pod uwagę ta skorumpowana suka, że w poczekalni sądu jest cichutko
      jakby makiem zasiał, i ja słyszałem przez to niemal każde jej słowo!!! Bo
      siedziałem w poczekalni na ławce tuż koło damskiej WC!!!
      Skorumpowana suka, mieniąca się sędzią, nie przewidziała, że drzwi od WC w
      opolskim Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym choć ładne, to nie są
      dzwiękoszczelne...............

      To tyle. Czasami żałuję, że nie miałem wtedy przy sobie dyktafonu........

      miasta.gazeta.pl/torun/1,35576,5302991,Sedzia_Wielkanowski_w_kolejce_do_badania.html
      Sędzia Wielkanowski w kolejce do badania
      kd
      2008-06-11, ostatnia aktualizacja 2008-06-11 17:05

      Choć termin przedawnienia tuż tuż, sprawa Zbigniewa Wielkanowskiego od 1,5
      miesiąca nie ruszyła ani na krok. Sąd ma związane ręce, bo biegli nie zdążyli
      orzec, czy schorzenia sędziego wykluczają jego udział w procesie.
      Słaba kondycja sędziego blokuje rozpoczęcie jego procesu za fałszywe oskarżenie
      przed policją byłej przyjaciółki od blisko dwóch lat. Włocławski sąd weryfikuje
      jego stan zdrowia kolejnymi opiniami biegłych, ale nawet, gdy te są pomyślne,
      Wielkanowski zaskakuje nową dolegliwością. Tak było pod koniec kwietnia, gdy
      lekarze - po kolejnym przebadaniu sędziego - stwierdzili, że schorzenia nie
      wykluczają jego udziału w procesie. I kiedy wydawało się, że oskarżony musi
      stawić się na sali rozpraw... zasłabł, kiedy jechał do sądu przeglądać akta
      sprawy. Wylądował w szpitalu. Sędziowie musieli więc zlecić kolejną opinię, bo
      poprzednia... nie uwzględniała schorzeń, na które tym razem uskarżał się
      Wielkanowski. Wykonanie ekspertyzy nie jest jednak proste - ze względu na
      napięte terminy, zajmuje kilka miesięcy. Wiadomo już, że biegli zamierzają
      zbadać sędziego dopiero 23 czerwca. Zanim sporządzą wnioski i prześlą je do
      sądu, minie minimum tydzień.
      A czas ucieka. Na wydanie prawomocnego werdyktu zostały sądowi niespełna dwa
      miesiące. Sprawa przedawnia się na początku sierpnia. Jeśli do tego dojdzie,
      zawieszony obecnie w czynnościach sędziowskich Wielkanowski, będzie miał otwartą
      drogę do powrotu do orzekania. Nie robi tego od listopada 2000 r., czyli od
      czasu ukazania się w "Rzeczpospolitej" tekstu o nim pt. "Sędzia do wynajęcia".

      • kolekcjoner_ciekawostek z życia sędziostwa z ostatniego tygodnia: 17.06.08, 09:48
        miasta.gazeta.pl/opole/1,35086,5299941,Podpadnieta_sedziowska_para_odejdzie.html
        Podpadnięta sędziowska para odejdzie
        żbik
        2008-06-10, ostatnia aktualizacja 2008-06-10 20:23

        Sędziowie Jarosław i Małgorzata Marciniak złożyli wnioski o przeniesienie do
        sądu w Bielsku-Białej lub Cieszynie. Ich koledzy komentują to jako próbę
        ucieczki przed postępowaniem dyscyplinarnym
        Sędziowska para ma kłopoty. On, bo złamał nos koledze po fachu za to, że ten
        podważał wiarygodność zwolnienia L-4, jakie złożyła żona sędziego Marciniaka.
        Ona, bo rzecznik dyscyplinarny sprawdza, czy rzeczywiście dopuściła się uchybień
        i przedstawiła fałszywe zwolnienia.
        Oboje złożyli wnioski o przeniesienie do innego sądu. - Chcą się wyplątać z
        całej tej sprawy - mówi "Gazecie" jeden z pracowników strzeleckiego sądu.

        W opolskim sądzie okręgowym odbyło się kolegium sędziowskie, które decydowało,
        czy wydać zgodę na przeniesienie czy nie. - Wydaliśmy pozytywną opinię, bo nie
        chcemy stawać na drodze planów życiowych tych sędziów, ale również z uwagi na to
        co się stało. Przejście do innego okręgu rozwiązuje zaistniały konflikt -
        wyjaśniał Ryszard Janowski, prezes Sądu Okręgowego w Opolu. Zaznaczył, że
        decyzja kolegium nie przerywa biegu postępowania dyscyplinarnego.

        Rzecznik dyscyplinarny sędzia Andrzej Połata podkreśla, że nawet przejście na
        emeryturę nie uwalnia od postępowania dyscyplinarnego i jego konsekwencji.

        Źródło: Gazeta Wyborcza Opole

        miasta.gazeta.pl/rzeszow/1,34962,5315227,Przemysl__Wyrok_w_sprawie_psiej_kupy.html
        Przemyśl. Wyrok w sprawie psiej kupy
        Marcin Kobiałka
        2008-06-15, ostatnia aktualizacja 2008-06-15 18:13
        Psiej kupy nie widział sąd, weterynarz ani oskarżony. Mimo to Edward Skalski z
        Przemyśla został uznany za winnego "zanieczyszczanie miejsca publicznego"


        - Usłyszałem i nie mogłem uwierzyć. To się w głowie nie mieści, by uznać mnie
        winnym, gdy nie ma dowodu rzeczowego, czyli psiej kupy. Bo nikt jej nie widział.
        O nie, nie zostawię tej sprawy. Już składam odwołanie od wyroku. Skazać
        człowieka za nic! Gdzie my żyjemy? - nie krył wściekłości po ogłoszeniu wyroku
        68-letni Edward Skalski, którego strażnicy miejscy z Przemyśla oskarżyli o
        "zanieczyszczanie miejsca publicznego".

        Sprawa, która trafiła przed przemyską Temidę, jest groteskowa. Na początku
        kwietnia br. małżeństwo Skalskich z Przemyśla wychodziło od weterynarza z Rudą.
        Suka była po operacji narządów moczowych. Skalscy przeszli z Rudą pół kilometra
        i zostali zatrzymani przez strażników miejskich. Ci stwierdzili, że sto metrów
        wcześniej na chodniku na ul. Borelowskiego Ruda zrobiła kupę. I za
        nieposprzątanie jej strażnicy wlepili Edwardowi Skalskiemu 50-złotowy mandat.

        Skalski mandatu nie przyjął, więc wniosek o ukaranie go strażnicy wysłali do
        sądu. Psiej kupy strażnicy małżeństwu nie pokazali.

        W miniony czwartek zapadł wyrok. Skalski cieszył się po nim krótko. - Mandat mi
        anulowano, nie muszę pokrywać kosztów sądowych, ale zostałem uznany winnym. No,
        masz ci los - irytuje się pan Edward, były komendant Straży Miejskiej w
        Przemyślu. - Będę się odwoływał, nie popuszczę. Widzi pan, na jakie sprawy
        składają się podatnicy? Zostałem skazany za niewinność. Niech moja sprawa będzie
        przykładem, czym się zajmują polskie sądy - oburza się Skalski.

        Dzwonię do sędzi Beaty Aleksander-Brzyskiej, która skazała Skalskiego. Przez
        telefon referuje mi wyrok. Pytam, na jakiej podstawie skazano mieszkańca
        Przemyśla. - To wynika z przeprowadzonego postępowania dowodowego - odpowiada
        lakonicznie sędzia. Dopytywana o szczegóły odmawia odpowiedzi. Odsyła do
        rzecznika sądu. Rzecznik jest na urlopie. Trafiam więc do prezesa Sądu
        Rejonowego w Przemyślu, sędziego Andrzeja Kowalczyka.

        Prezes też mówi, że skazanie Skalskiego to wynik analizy "materiału dowodowego".
        - Byli przesłuchiwani świadkowie - mówi prezes Kowalczyk. Kto? Dwóch strażników,
        którzy ukarali mandatem Skalskiego, weterynarz operujący Sukę i żonę pana
        Edwarda. Kupy, choćby na zdjęciach, nie ma. Strażnicy podczas przesłuchania
        zmieniali zeznania. Najpierw twierdzili, że kupa była na ul. Stanisława Augusta,
        potem że na Borelowskiego, a w dniu ogłoszenia wyroku okazało się, że znów na
        Stanisława Augusta. Skalscy twierdzą, że do tej ulicy nawet nie doszli z psem.

        Na poprzedniej rozprawie weterynarz Marek Głubisz zeznał, że to niemożliwe, by
        Ruda po operacji zrobiła kupę na chodniku. Że mogła co najwyżej często oddawać mocz.

        Szukam więc dalej dowodu świadczącego o winie Skalskiego. Prezesowi sądu
        przypominam przebieg poprzednich rozpraw. - Sąd dał wiarę zeznaniom strażników -
        mówi sędzia Kowalczyk. Dlaczego? Tego nie wiadomo, przynajmniej ja nie wiem.
        Prezes twierdzi, że kupę strażnicy widzieć musieli.

        - Nie jestem w stanie panu wytłumaczyć toku rozumowania sądu - mówi w końcu
        sędzia Andrzej Kowalczyk. - Ten pan może się odwołać od wyroku. Ma do tego prawo
        - dodaje.

        - I z niego skorzystam. Bo najpierw strażnicy, a teraz sąd przyklepał spapranie
        mi życiorysu. Nie powiedziałem jeszcze ostatniego słowa - odgraża się Edward
        Skalski.


        Źródło: Gazeta Wyborcza Rzeszów

        I to by na razie było na tyle. Czekamy na dalsze relacje z krainy nadludzi.






    • jedyny.resistance Których braknie? 17.06.08, 10:15
      tych obiektywnych czy dyspozycyjnych partyjnych?
    • mkruzo Sądy bez sędziów? 17.06.08, 11:38
      He,he! To niech idą! Jestem z wykształcenia prawnikiem i jak wielu
      moich znajomych ze studiów chciałem robić aplikację sądową,ale po
      tym jak zobaczyłem , że aplikacje robią prawie wyłącznie synowie i
      córki sędziów, to i moim znajomym i mnie przeszło, później okazało
      się, że jednak jest parę miejsc dla takich jak ja(oczywiście na poza
      etetowej bo o innej to nawet nie ma mowy), ale co tu robic po tej
      aplikacji(nie było wtedy mozliwosci wpisania sie na listę), bo
      okazało się, ze wszyscy podkreslam wszyscy asesorzy, to koledzy lub
      kolezanki a to prezesa sądu a to jakichś innych notabli, itd.
      Znam tylko 3 osoby które są sędziami,a które nie były w układzie.
      Niech się zwalniają, może na ich miejsce przyjdą tacy którzy "bez
      pleców" robili aplikację i podejmowali cały ten trud...
    • wujtommy Dlaczego nie podano ilu prawników czeka na te 17.06.08, 12:57
      posady?A potencjalnych chętnych może być bardzo wielu,gdyby tylko
      zlikwidować kumoterstwo w tym fachu.Wyksztalconych prawników tylko z
      jednego rocznika jest więcej niż wszystkich sędziów w Polsce,
      wystarczy tylko uruchomić a nie celowo blokować miejsca na
      aplikacjach i wymienić ta leniwą i napuszoną sitwę na ludzi spoza
      układu
      • vinogradoff Za komuny sedzia mial mniej niz dozorca wiezienny. 17.06.08, 14:41
        Dzis w kapitalizmie na etapie rozwijania sie ma 50 % tego co
        plytkarz-glazurnik netto. Taka jest polityka kolejnych ekip
        rzadzacych panstwem i nie ma na to rady.
        • cioswnos Re: Za komuny sedzia mial mniej niz dozorca wiezi 17.06.08, 15:03
          Tylko ,że w epoce kapitalizmu papracza płytkarza-glazurnika można wymienić na
          innego fachowca a tkwiącego w instytucji z epoki głębokiej komuny sędziego
          papracza już nie. A już w ogóle nie jest możliwe przeniesienie sprawy do innego
          sądu np. nieskorumpowanego (jeżeli taki by się znalazł).
          Taka jest zachowawcza polityka samego tzw. "wymiaru sprawiedliwości" który z
          własnego błota nie może i nie chce się otrzepać.
    • jola5033 Sądy bez sędziów? 17.06.08, 13:20
      Sądy bez sędziów, policja bez policjantów i samochodów,komunikacja
      bez dróg i autostrad, prezydent kłóci się z premierem.........
      Czy w tym kraju coś działa jak należy????

      A rząd trzyma się znakomicie.........

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka