Dodaj do ulubionych

Co się wydaje. Bitwa o Moskwę

28.06.08, 00:18
Adam Leszczyński, cienki Bolek polskiego dziennikarstwa, jak zwykle występuje
w roli wiejskiego idioty, siedzącego na plocie Gazety Wyborczej, i dziwi się
dlaczego w Polsce nic nie można tak ja w Ameryce. Ano wiejski idioto
A.Leszczyński Ameryka to na szczęście nie Polska. W Ameryce sa jeszcze
zachowane jakieś przyzwoite standardy niezależnego i dobrego dziennikarstwa
wbrew próbom lewactwa rożnej maści żeby to zniszczyć. W Ameryce nie istnieją
autorytety typu Adama Michnika i Gazety Wyborczej itd. itp. W Ameryce żeby
zostać kimś i zasłużyć na respekt trzeba na to sobie zapracować niezależną
praca a nie byciem TW SB i ulubieńcem różowego salonu tak jak to jest niestety
w Polsce.
Obserwuj wątek
    • krzysztofczyz Co się wydaje. Bitwa o Moskwę 28.06.08, 08:51
      Ja bym taką książkę przeczytał, ale na sukces kasowy bym nie liczył.
      Ludzie nie lubią czytac, wolą oglądac. Czytanie jest czasochłonne i
      wymaga skupienia się na literkach. Wybitnie kłopotliwa sprawa.
    • kuciapka1938 Re: Co się wydaje. Bitwa o Moskwę 28.06.08, 23:34
      janek-oo7 a ty robaczku spod jakiego kamienia wypełzłeś
      Nasi histerycy z IPN też potrafią napisać
      Napisali przecież paszkwil na Wałęsę, Solidarność i całą walkę o
      nowy system na zlecenie małych kurdupli Kaczyńskich.
      Przecież Europa i cały świat jeszcze wieki będą się z tego śmiali że
      potrafimy wychodować na własnych piersiach takie żmije
    • janek-2007 Re: Co się wydaje. Bitwa o Moskwę 28.06.08, 23:41
      janek-007 a jak tam twój mikro penis rośnie cóś cy nie
      A może masturbacja by pomogła na porost
    • ubik_2008 W Polsce się nie opłaca 29.06.08, 20:38
      Dlaczego w Polsce nie są pisane takie książki? To oczywiste - za
      mały rynek czytelniczy. U nas może to być 5 tys. nakładu, z czego
      zysku jest tyle co w pysku, na Zachodzie te nakłady sa wielokrotnie
      większe. Dlatego dominują u nas przekłady, a polscy historycy
      zajmują się pracą na trzech etatach w rozmaitych marnych prywatnych
      szkołach, gdzie marnują talent i czas. Inaczej było za komuny, gdzie
      nakłady książek historycznych wynosiły nierzadko 100 tys. egz., a
      już 30-40 często. Wtedy z pisania dawało się w Polsce wyżyć. Było
      tak dlatego, że 1) książki były tanie; 2) tytułów było stosunkowo
      niewiele, a przekładów zachodnich bardzo mało. Teraz przy ogromnej
      konkurencji nakład 5 tys. to już dużo.
      Piszę rzeczy oczywiste i dziwię się zdziwieniom Leszczyńskiego, z
      choinki się urwał? Pisze o nagrodzie 50 tys. zł za książkę
      historyczną. Za 3-4 lata pracy 50 tys.? Za takie pieniądze może
      wynająć co najwyżej sprzątaczkę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka