Dodaj do ulubionych

Polacy z faweli

26.07.08, 19:08
Swietny artykul. Doskonale wyczucie i zrozumienie sytuacji. Ale to wszystko
polane neoliberalno-faszystowska nowomowa, np:
"Jestem wychowany w góralskiej tradycji Podbeskidzia, jak tam jadę, jestem
szczęśliwy. Jak się pan w faweli zapyta: "Jaki jest twój związek z tą ziemią?"
- usłyszy pan: "Jakbym mógł, tobym wyjechał".
Skoro autorowi tak podoba sie na podbeskidziu, "ze chetnie by tam wrocil" to
czemu nie wraca?
Podoba mi sie zwlaszcza: "Bezrobotny dostaje 450 czy 500 zł zasiłku. Jeśli w
domu są jeszcze jakieś pieniądze - bo np. żona coś zarabia - to oni nawet nie
myślą, żeby przez parę miesięcy zebrać pieniądze i zainwestować w coś, co
poprawi ich sytuację." Pogratulowac poczucia humoru!!!
Albo cos takiego:
"Jestem przeciwnikiem dawania jakiegokolwiek zasiłku dla bezrobotnych.
Bezrobotny ma na wszystko zapracować. Przydzieliłbym odcinki ulic - śmieci,
trawnik - w mieście jest to może ciężko zorganizować, ale na wsi nie ma
żadnego problemu. Tam jest tyle do zrobienia. Można dać pędzel i farbę, żeby
pomalował gminne czy szkolne płoty... Rozdawanie pieniędzy deprawuje ludzi."
Rece mozna zalamac!
Obserwuj wątek
    • jimgraham Re: Polacy z faweli 27.07.08, 00:11
      a dlaczego mozna rece załamać??
      • fedorczyk4 Re: Polacy z faweli 27.07.08, 00:33
        No wlasnie daczego? I co to jest neofaszystowsko liberalna nowomowa?
    • witaschek No to kto jest winien? 27.07.08, 03:49
      Kto tych ludzitak wykorzystuje? Moze Gazeta napisze o biznesmenach z
      Warsiawki i naszych miliarderach, ci to dopiero maja mentalnosc
      faweli! To w koncu ci biznesmeni okradaja tych biedakow ( panstwo)
      placac im 500 zl oficjalnie, a reszte dajac pod stolem.
      Gazeta pieje z zachwytu nad polskimi zmianami politycznymi po 1989,
      buduje mity o Kuroniach, Geremkach i niby jakichs tam swiatlych
      innych. Tylko, ze fakty sa inne, Polska jest jednym z najbardziej
      skorumpowanych krajow, we wszystkich indeksach korupcji laduej obok
      Kuby i Mongolii. Jak pojawi si ejakis czlowiek, ktory chce to
      zmienic to GW niszczy takich ludzi, patrz Kaczynski.
      Ja powiem tak: fawela to Gazeta Wyborcza, to Kuron z jego
      kuroniowkami, to Geremek z jego przymknieciem oka na kradzieze
      bylych towarzyszy. To wam brakuje empatji, to wy jestescie
      degeneraci i zlodziej, anie ci biedni ludzie.
      • ar.co Re: No to kto jest winien? 28.07.08, 09:49
        Szkoda tylko, że jedyną korupcją, jaką chciał usunąć Kaczyński, była
        ta stworzona na zamówienie polityczne przez podległe mu służby, a i
        to mu się nie udało.
      • pulka0 Re: No to kto jest winien? 28.07.08, 11:31
        Winni są sami sobie. To fakt, że nie chcą się kształcić ani nic
        zmienić w swoim życiu. Nowe pokolenie z roczników po 80 roku, już
        ucieka do innego życia, wiedzy i wyrwania się z tego środowiska.
        Pracują, podnosza swoje kwalifikacje i wracaja juz tylko na chwile,
        zeby odwiedzic rodziców. Fakt, sa i takie osoby, które na prace
        mówia "be" i wystarcza im to co w innych wypowiedziach pisano.
        Totalne lenie i nieroby. A dawny PGR - to liczy wiekszość ze
        średniego wieku, na pomoc społeczna. Ci co mysla inaczej, dawno
        siedzą zagranica i poprawiają swój portfel. Madrzejsi z nich
        zabezpieczaja sie na starość, ale większość żyje tez dniem
        dzisiejszym i nie płaca składek. Po co , najlepiej tylko rządać. A
        mówienie "jakos to będzie" albo "bedziemy sie martwili później" to
        nic innego jak zwalenie znów na budzet państwa ich utrzymanie. Czyli
        wszystkich tych, któryz płacaą różne podatki. Oczywiście nie jest to
        regułą.
      • pompompom Re: No to kto jest winien? 28.07.08, 19:59
        witaschek napisał:

        > Kto tych ludzitak wykorzystuje? Moze Gazeta napisze o biznesmenach
        z
        > Warsiawki i naszych miliarderach, ci to dopiero maja mentalnosc
        > faweli! To w koncu ci biznesmeni okradaja tych biedakow ( panstwo)
        > placac im 500 zl oficjalnie, a reszte dajac pod stolem.
        > Gazeta pieje z zachwytu nad polskimi zmianami politycznymi po
        1989,
        > buduje mity o Kuroniach, Geremkach i niby jakichs tam swiatlych
        > innych. Tylko, ze fakty sa inne, Polska jest jednym z najbardziej
        > skorumpowanych krajow, we wszystkich indeksach korupcji laduej
        obok
        > Kuby i Mongolii. Jak pojawi si ejakis czlowiek, ktory chce to
        > zmienic to GW niszczy takich ludzi, patrz Kaczynski.
        > Ja powiem tak: fawela to Gazeta Wyborcza, to Kuron z jego
        > kuroniowkami, to Geremek z jego przymknieciem oka na kradzieze
        > bylych towarzyszy. To wam brakuje empatji, to wy jestescie
        > degeneraci i zlodziej, anie ci biedni ludzie.

        biznesmeni z Warsiawki

        Oni często wcale nie są warszawianami tylko przyjezdnymi z całej
        Polski. Odczęp się więc łaskawie od Warszawy, bo to nie miasto jest
        winne, że ktoś kogoś wykorzystuje tylko ludzie.
        Jak TVN24 wyemituje powtórkę dokumentu o Chinach przed olimpiadą to
        polecam obejrzeć odcinek o chińskich bogaczach i chińskich
        biedakach. Tam nie ma zasiłków dla bezrobotnych, za wszystko trzeba
        zapłacić. I nie ma mowy, żeby bezrobotny powiedział, że za kilka
        juanów to on nie będzie się wysilał, dopiero jak zarobi krocie to
        może dupę ruszy. Wyzysk? Jasne, że tak, ale i szacunek do pracy,
        pieniądza. Tam ludzie naprawdę poszukują pracy. Przydałoby się
        wysłać naszych notorycznych bezrobotnych, którzy żyją z zasiłków na
        przeszkolenie do Chin. Nalało by się do uszu.
      • ffamousffatman Re: No to kto jest winien? 29.07.08, 00:25
        @witaschek: Geremek cie okradl? Widziales jak odjezdzal na twoim rowerze?

        Sie fawela odezwala.
        • ffamousffatman Re: No to kto jest winien? 29.07.08, 00:35
          choc w polsce, to prawda jak sie lumpenprofesura dorywa do wladzy, to za caly
          program rozwoju spolecznego faweli ma "spiezaj dziadu!" - tak, to sie przeklada,
          to "spieprzaj dziadu!" na likwidacje bibliotek, przedszkoli (a potem ledwo
          dzietnosc wzrosnie z >1,2 do <1,4 - katastrofa)
    • bystrzej Polacy z faweli 27.07.08, 07:25
      Panie Prof.Jędrzejko. Jest Pan na pewno swietny w analizowaniu waskich
      problemow skoncentrowanych na Polskich realiach na co wskazuje powyzszy
      artykul. Prosze jednak by podczas analizy srodowiska bankierow nie wysnuwal
      Pan wnioskow opartych jedynie na swoich Polskich doswiadczeniach. To ze
      zaczynaja pic "15 km za miastem" to nie jest to anomalia w tym srodowisku na
      europejska skale. Ilosc stresu ktora maja mlodzi bankierzy pragnacy osiagnac
      sukces jest kompensowana za zachodzie bardziej narkotykami niz alkoholem i
      lamaniem wszelkich zasad moralnych w czasie ich wypadow za miasto. Wiec
      prosze ich nie krytykowac patrzac na to przez polskosc a raczej przez wymogi
      przetrwania na rynku....
      • kpix niech pan nie usprawiedliwia zla 27.07.08, 14:22
        zakladam sie, ze srodowisko naukowcow ktore pracuje ciezej
        od srodowiska bankowego, w przewazajacej mierze NIE
        odreagowuje swoich stresow ani alkoholem, ani narkotykami,
        a jezeli juz alkoholem to zazwyczaj w granicach kultury.

        Niech pan wiec nie usprawiedliwia zla.
        • ready4freddy Re: niech pan nie usprawiedliwia zla 28.07.08, 10:22
          "zakladam sie, ze srodowisko naukowcow ktore pracuje ciezej
          od srodowiska bankowego," - bez obrazy, ale miales chyba na mysli ludzi
          bezposrednio odpowiedzialnych za start rakiety w programie kosmicznym? tu nie
          chodzi o "ciezko" w sensie "naukowiec musi caly czas myslec, zeby wymyslic" aw
          banku to juz wiadomo, co trzeba robic i koniec. zastanow sie, jakimi pieniedzmi
          zarzadzaja ludzie przy np. obrocie walutowym i pomysl, czy to moze byc
          obciazenie.. no wlasnie.
          co nie zmienia faktu, ze nie ma co usprawiedliwiac odreagowywania stresu w taki
          czy inny (niewlasciwy) sposob.
          • kpix Re: niech pan nie usprawiedliwia zla 28.07.08, 10:48
            Ryzyko jest innego typu, ale drenaz mozgu jest wiekszy.
            Byc moze ryzyko doktoranta jest male, bo ma do obslugi jeden
            projekt i przynajmniej jednego opiekuna naukowego nad soba.
            Ale ryzyko naukowca w sensie doktora jest juz zupelnie inne.
            Moge powiedziec o swojej branzy: jestes wspolodpowiedzialny
            za powodzenie eksperymentu ktory sklada sie z tysiecy
            detektorow i dziesiatek tysiecy kanalow elektronicznych,
            ktory musi miec napisany odpowiedni software zdolny
            nie tylko przeslac dane, ale i dawac monity o usterkach.
            Ktos musi napisac proposal o uzyskanie wiazki, oparty
            na trzezwych przewidywaniach naukowych, i masz konkurencje
            w postaci innych kolaboracji. Typowo raz na rok dostajesz
            w akceleratorze 2-3 tygodnie wiazki i jezeli zdarzy sie
            jakakolwiek awaria uniemozliwiajaca Twojej kolaboracji
            zapisanie wszystkich danych jak trzeba albo przewidywania
            teoretyczne byly chybione, nikt ci ponownie wiazki nie
            przyzna - chyba ze masz nowy pokrewny pomysl - ale wowczas
            znow musisz przechodzic przez proces pisania proposalu
            i wyklocania sie na komisji o przydzial (tzw. PAC).
            Jezeli kolaboracja cos zepsuje, to ludzie nie maja materialu
            do badan i napisanie publikacji opoznia sie o 1-2 lata.
            A z liczby publikacji jestes na wydziale bezlitosnie
            punktowany. Dlatego ludzie siedza po godzinach, jak tylko
            im sytuacja rodzinna pozwala, i zasuwaja, zeby zminimalizowac
            ryzyko bledu, zeby wykryc bugi w kodach, zeby rzetelniej
            wysymulowac reakcje, zeby otrzaskac swoje pomysly z krytyczna
            opinia srodowiska, zeby jeszcze o te 5% polepszyc zdolnosc rozdzielcza
            urzadzenia poprzez uwzglednianie coraz to nowych poprawek.
            To jest ogromne napiecie i drenaz.

            Mimo wszystko to nie oznacza, i tu sie zgadzamy, ze
            odreagowywac stres mozna dowolnie. A jezeli ktos w ramach
            swojej wolnosci odreagowuje go libacjami itd, to przynajmniej
            nie bronmy tego od strony moralnej.

            pozdrawiam
            • ready4freddy Re: niech pan nie usprawiedliwia zla 28.07.08, 11:04
              masz racje, zle sie wyrazilem. z tego, co piszesz, wynika, ze masz
              odpowiedzialnosc (a zatem rowniez stres) na poziomie middle management - to nie
              jest ani zarzut, ani komplement, tylko stwierdzenie i uznanie :) naprawde sporo
              do koordynowania, w tym rowniez budzet ( i to niekoniecznie zarzadzany
              bezposrednio), duza ilosc interakcji z innymi, jednym slowem niewiele ma to
              wspolnego z obrazem naukowca - samotnika w laboratorium :) tak naprawde to
              kwestia skali. podejrzewam, ze ktos, kto stoi "nad toba" moze byc spokojnie
              porownany do tych najbardziej zestresowanych bankowcow, ktorych mialem na mysli,
              niczego Tobie nie ujmujac oczywiscie.
              tak czy inaczej odstresowujmy sie w sposob cywilizowany i, o ile to mozliwe,
              zdrowy :)

              pozdrawiam
              • kpix Re: niech pan nie usprawiedliwia zla 28.07.08, 11:14
                wiesz co, to jest wszystko razem. Albo inaczej: obraz
                "samotnika w laboratorium" charakteryzuje raczej poczatek
                XX wieku, ale nie poczatek XXI wieku. To, co opisalem,
                to jest czesc organizacyjna. Ale w tym samym momencie
                kiedy robisz cos dla przyszlego eksperymentu, musisz
                (i chcesz :) analizowac dane z bylego eksperymentu.
                Innymi slowy, robisz te prawdziwe "badania naukowe".
                Czesto nawet analizujesz kilka eksperymentow na raz
                (bo musisz, bo cos jest nie skonczone, bo tylko ty
                masz w czyms doswiadczenie, bo potrzebna jest publikacja).
                Oczywiscie nie sam. Robi to razem z toba caly zespol,
                zbierajac sie np. co tydzien i dyskutujac. Ktos kto stoi
                "nade mna" - zgadles. Facet spi po 5-6 godzin i jest
                stale na pelnych obrotach. Ale nawet on nie robi jakichs
                libacji. Tutaj wielu ludzi sobie zdaje sprawe, ze sa
                pracoholikami i ze robia szkode rodzinie. Chodzi o to,
                ze przynajmniej nie usprawiedliwiaja sie, tylko mowia
                o tym jako o mniejszym zlu. Ale jednak zlu.

                Pozdrawiam serdecznie
        • lmblmb Buhaha... środowisko naukowe w pracy ! 28.07.08, 13:39
          kpix napisał:

          > zakladam sie, ze srodowisko naukowcow ktore pracuje ciezej
          > od srodowiska bankowego,

          Jest takie? Gdzie? w Polsce?



          PS W Niemczech, gdzie pracuję w środowisku naukowym, też nie przemęczają się pracą.
      • old.european Re: Polacy z faweli 28.07.08, 07:23
        bystrzej napisał:

        > Panie Prof.Jędrzejko. Jest Pan na pewno swietny w analizowaniu
        waskich
        > problemow skoncentrowanych na Polskich realiach na co wskazuje
        powyzszy
        > artykul. Prosze jednak by podczas analizy srodowiska bankierow nie
        wysnuwal
        > Pan wnioskow opartych jedynie na swoich Polskich doswiadczeniach.
        To ze
        > zaczynaja pic "15 km za miastem" to nie jest to anomalia w tym
        srodowisku na
        > europejska skale.

        Zaczac wypada od tego, ze w Europie takich durnych komunistycznych
        wycieczek autokarem za miasto sie nie organizuje, proszem pana. Nie
        widzialem jeszcze bankiera w autobusie, chyba, ze w wahadlowcu na
        lotnisku.
        W Europie, proszem pana, to sie plywa, gra w tenisa, jezdzi na
        nartach, zegluje, czesto w dlugie rejsy, lowi ryby, czesto na
        oceanie, wedruje, czesto w gory, wspina, zwiedza swiat, a w wekeendy
        spedzane w domu wychodzi ze znajomymi do restauracji, teatru czy
        opery. Przy czym prosze nie wyobrazac sobie pod pojeciamy
        restauracja, teatr czy opera tego, co w Polsce pod ta nazwa
        funkcjonuje.
        • ffamousffatman Re: Polacy z faweli 29.07.08, 00:38
          za duzo bajkopisania
          za malo Dilberta
          zbastuj czasami kiedy zmyslasz... zczytujesz z "plazmy"
          • ready4freddy Re: Polacy z faweli 29.07.08, 09:24
            ale o co ci chodzi? naprawde uwazasz, ze tych euro-bankierow woza autobusem na
            grzyby za miasto? :)
      • temeko1 Re: Polacy z faweli 30.07.08, 11:52
        to nie tylko środowisko bankowców, każda impreza integracyjna wygląda tak samo,
        nie trzeba w niej uczestniczyć - wystarczy zadzwonić do hotelu. Zresztą niedawno
        krążył list szefa do uczestników spotkania integracyjnego - nie ma w nim słowa
        przesady.
      • sensei4 Re: Polacy z faweli 31.07.08, 14:21
        Czy przedpiśca nie rozróżnia bankierów od bankowców, pracowników bankowych ?
        Jeżeli nie, a to widać, to cały jego wywód i wnioski zeń wynikające należy
        rozbić o .......ę
        s.
    • gobi05 bezrefleksyjne życie dzikich 27.07.08, 11:12
      kapitalistów zadziwiło mnie najbardziej w tym artykule.
      Oto profesor w wywiadzie na 4 strony nie proponuje
      NICZEGO co mogłoby poprawić los biedaków. Patrzy
      na nich jak entomolog na te robaczki i opisuje,
      niby nie krytykując, ale wiemy, że on to jest Ktoś.
      Bo oni, to motłoch bez kręgosłupa, odpowiedzialności,
      aspiracji, kultury, wykształcenia itd. Ludzie cierpiący
      z powodu narzuconej im wolności "od": od uczciwości,
      od przyzwoitości, od moralności... Nie mają instynktu
      społecznego, nie dbają o wspólne dobro, nie inwestują
      w swoją przyszłość.

      Popatrzmy jeszcze raz na pana profesora. Jakich rad
      udziela w oparciu o swój instynkt społeczny?
      Mieszkańcy faweli tracą życie na prostackiej rozrywce,
      dlatego trzeba zatrudnić "streetworkerów" żeby zapewnili
      zajęcia sportowe dla nich.
      Mieszkańcy faweli upijają się za zasiłki dla
      bezrobotnych - trzeba zlikwidować zasiłki
      i powołać roboty interwencyjne. To nic, że
      organizowanie tych robót będzie kosztować krocie,
      to nic że tak zarobione pieniądze postawią ich na
      równi z robotnikami w Chinach i Malezji - TRZEBA.
      Niech cały kraj udaje, że oni są potrzebni
      do malowania płotów i zbierania papierków.
      Tak, jak cały kraj udaje, że pan profesor jest potrzebny,
      by postawić znak równości między społecznym marginesem
      a przeciwnikami Unii Europejskiej.

      Ja zacząłbym od zmian w edukacji. Dzieci z faweli
      nie dostaną się do technikum, a w zawodówkach
      nie starczy dla nich miejsca. Po gimnazjum
      czeka je ogólniak, a potem łopata albo płatne
      studia. Mają się uczyć o szczękoczułkach i
      nóżkogłaszczkach żeby lepiej im się później
      pracowało na budowie. Poradnictwo zawodowe mamy
      na poziomie dna. Szkoły uczą "bo tak trzeba".
      To rodzice mają nauczyć dzieci z faweli czym się
      różni oprocentowanie w Providencie od banku.
      Szkoły wychowają świadomych odbiorców kultury
      a streetworkerzy wyhodują tysiące następców Pelego.
      Minister edukacji bredzi o wyrównywaniu szans
      dzięki poborowi przedszkolaków do szkół.

      Ja bym zaczął od zmian w systemie edukacji.
      Podzieliłbym kształcenie na trzy niezależne aspekty:
      osobiste, społeczne oraz zawodowe. Zamiast zmuszać
      uczniów z jednego rocznika do nauki koszmarnych ilości
      teoretycznej wiedzy (w większości do niczego nie
      przydatnej) wprowadziłbym indywidualizację nauki
      już od gimnazjum, albo i wcześniej. Uczniowie powinni
      dostać uczciwą pomoc w wyborze zawodu i mając wizję
      przyszłości realizować indywidualne _ścieżki_edukacyjne_.
      Nie streetworkerów trzeba, tylko schoolworkerów!
      Dzieciom z faweli trzeba zapewnić tyle opieki, ile
      zażyczą sobie ich rodzice - choćby od 8 do 20-tej.
      I nie w sali gimnastycznej, bo to raczej wątpliwe
      miejsce rozwoju, ale realizując różne kursy:
      pierwszej pomocy, gotowania, rachunkowości domowej,
      muzyki, lokalnej aktywności społecznej (sensownych
      działań, nie takich "byle odfajkować") itd.
      Drogo? A ile kosztują ogrodzone osiedla dzikich
      kapitalistów?
      • 1zorro Fawele, fawele, fawele.......... 27.07.08, 11:17
        i rzadz tu czlowieku Polakami z faweli....Rece opadaja. A na forum
        GW tych z faweli cale multum.
        • bernard46 a caly elektorat od Rydzyka....to dopiero fawele! 27.07.08, 12:29
      • adeinwan Re: bezrefleksyjne życie dzikich 29.07.08, 20:09
        "Dzicy kapitaliści" budują grodzone osiedla za własne pieniądze. Podejrzewam, że
        Ty chcesz finansować swoje socjalistyczne pomysły z naszych podatków, nie z
        własnej kieszeni tudzież z kieszeni tych, którzy mają korzystać z tych
        dobrodziejstw.
      • adeinwan Re: bezrefleksyjne życie dzikich 29.07.08, 20:10
        Poza tym ci ludzie byli tacy sami i za komuny, kiedy nie było kapitalizmu. To
        PRL odpowiada za ich wady, nie kapitalizm.
        • gobi05 Re: bezrefleksyjne życie dzikich 29.07.08, 20:37
          Za komuny oni zwykle MIELI PRACĘ. Niskopłatną,
          ale jednak. Teraz tylko część z nich pracuje.

          Nie jest tak, żebym _zupełne_ nie zgadzał się
          z profesorem. On pisze "(tam) ludzie, chociaż
          usiłuje im się pomóc - dziś np. z funduszy
          europejskich - nie chcą zmienić swojej sytuacji"

          Ty szukasz odpowiedzialnych, a ja rozwiązania.
          Przyznaję ze smutkiem, że nie wiem, jak zmienić
          dorosłych "fawelaków", ale wiem że można przerwać
          ten łańcuch - za pomocą edukacji. Powszechna
          edukacja jest zadaniem państwa. Państwo polskie
          gwarantuje każdemu prawo do darmowej nauki.
          Państwo polskie narzuca obowiązek szkolny na każde
          dziecko. Pytanie, dlaczego ta edukacja nie
          działa dla dobra dzieci z faweli?

          Zapewne dlatego, że cele powszechnego kształcenia
          zostały ustalone w społeczeństwie feudalnym.
          Są już od dawna nieaktualne.
          Czy mamy prawo domagać się od państwa uaktualnienia
          celów edukacji? TAK
          Czy mamy prawo żądać od państwa reformy edukacji? TAK

          Trzeba określić nowe cele i nowy kształt edukacji.
          To nie są socjalistyczne pomysły tylko racjonalne
          pomysły.
          • adeinwan Re: bezrefleksyjne życie dzikich 29.07.08, 20:48
            > Za komuny oni zwykle MIELI PRACĘ. Niskopłatną,
            > ale jednak. Teraz tylko część z nich pracuje.

            Mieli pracę, ale nie pracowali. Tu właśnie leży sedno problemu. PRL nauczył ich
            lekkiej pracy, przy której normalna robota wydaje się być jakąś skrajną formą
            wyzysku. Stąd zawodzenie o wykorzystywaniu pracowników, któremu uległ nawet
            rozsądny skądinąd profesor.

            > Ty szukasz odpowiedzialnych, a ja rozwiązania.

            Ja nie szukam żadnego kompleksowego rozwiązania bo wiem, że wszelkie tego typu
            programy ponoszą klęskę, czego przykładem jest arcysocjalna Francja, gdzie
            fawele są jeszcze gorsze niż w Polsce. Wskazuję winnych po to by udowodnić, że
            my nie ponosimy żadnej odpowiedzialności za ten stan rzeczy, a zatem nie mamy
            obowiązku pomagania tym ludziom. I tyle.

            > Państwo polskie
            > gwarantuje każdemu prawo do darmowej nauki.
            > Państwo polskie narzuca obowiązek szkolny na każde
            > dziecko. Pytanie, dlaczego ta edukacja nie
            > działa dla dobra dzieci z faweli?

            A dlaczego obowiązkowe lekcje religii nie powodują wzrostu religijności i
            powołań do kapłaństwa? Dlatego, że są obowiązkowe. Gdyby lekcje religii były
            dobrowolne, uczęszczaliby na nie jedynie prawdziwi katolicy i efekty byłyby o
            wiele lepsze. Nie inaczej jest z całą edukacją! Obowiązek edukacji sprawia, że
            uczą się osoby, które nie są powołane do pracy intelektualnej. Ich trzeba
            nauczyć pracy fizycznej, noszenia pustaków, kopania rowów, naprawiania maszyn.
            Gimnazja są poronionym pomysłem, bo niepotrzebnie odwlekają w czasie wstąpienie
            do szkół zawodowych.

            > Trzeba określić nowe cele i nowy kształt edukacji.
            > To nie są socjalistyczne pomysły tylko racjonalne
            > pomysły.

            Dla kogoś, kto pragnie utopii powszechnego dobrobytu może i tak.
            • gobi05 Re: bezrefleksyjne życie dzikich 29.07.08, 22:08
              > > Za komuny oni zwykle MIELI PRACĘ. Niskopłatną,
              > Mieli pracę, ale nie pracowali.
              Rozumiem - a więc wytruć. I sami sobie są winni.

              > Ja nie szukam żadnego kompleksowego rozwiązania
              > bo wiem, że wszelkie tego typu programy ponoszą klęskę
              Czyli jeszcze raz - wytruć. Biedni, głupi, leniwi,
              wszyscy kradną i są obciążeniem dla Prawdziwych
              Ludzi. Zagonić ich do prawdziwej roboty, do obozów
              pracy, obozów koncentracyjnych, albo od razu wytruć.

              > fawele są jeszcze gorsze niż w Polsce. Wskazuję
              > winnych po to by udowodnić, że my nie ponosimy
              > żadnej odpowiedzialności za ten stan rzeczy,
              > a zatem nie mamy obowiązku pomagania tym ludziom.
              Taa. A może _opłacałoby_się_ trochę w to środowisko
              zainwestować? Benia pisała o dzieciach które kradną
              telefony bo nie dostają kieszonkowego. Może dałoby
              się je przekonać, że można nie kraść?

              > Obowiązek edukacji sprawia, że uczą się osoby,
              > które nie są powołane do pracy intelektualnej.
              Widzę, że wierzysz w powołanie, a może nawet
              w predestynację też? Jakoś tak to szło - niegodnych
              synowie niegodni... Czy można zapytać o wyznanie?

              > Ich trzeba nauczyć pracy fizycznej, noszenia pustaków,
              > kopania rowów, naprawiania maszyn.
              Bardzo śmiała teza, bardzo.

              > Gimnazja są poronionym pomysłem, bo niepotrzebnie
              > odwlekają w czasie wstąpienie do szkół zawodowych.
              Czyli jednak chcesz, by dzieci z faweli uczyły się
              za społeczne pieniądze, by wstąpiły (?) do szkół
              zawodowych.
              O, widzisz - tu się zgadzamy. Rzeczywiście niepotrzebnie,
              tylko że ja bym jednak nie przesądzał na podstawie
              dzielnicy i dochodu na głowę w rodzinie. Można
              pomyśleć o bardziej trafnych kryteriach wyboru
              zawodu i w ogóle przyszłości. To po pierwsze.
              A po drugie, taka edukacja znów stawia ich dzieci
              na pozycji do odstrzału, bo ich rodzice nie znali
              słowa "akumulacja" i ZSZ też ich tego nie nauczy.
              W ten sposób biednych będzie przybywać, aż w końcu
              ktoś sięgnie po strzelbę. Opłaca się przerwać ten
              łańcuch.
              • aron2004 Re: bezrefleksyjne życie dzikich 31.07.08, 08:29
                takie rodziny trzeba osiedlać w innym środowisku żeby dzieci miały
                lepsze wzorce.
                Np. niech Urząd Miasta wykupuje takim rodzinom mieszkania w
                ogrodzonych osiedlach u developerów. Tam biedne dzieci napatrzą się
                jak żyją nowobogaccy, biznesmeni, lekarze itp. Praca kawa kino
                wczasy w Grecji narty w Alpach wizyta u dealera Lexusa i tak w kółko.

                Tylko czy naprawdę chcemy żeby biedne dzieci powielały styl życia
                naszych biznesmenów i lekarzy?
              • aron2004 Re: bezrefleksyjne życie dzikich 31.07.08, 08:30
                myślę że trzeba zabrać dotacje lewicowej partii SLD i przeznaczyć te
                pieniądze na edukację dzieci z biednych rodzin.

                Na pewno politycy SLD poprą taką inicjatywę, bo przecież są lewicowi
                i dobro biednych jest tym na czym najbardziej im zależy.
    • 71u Polacy z faweli 27.07.08, 12:29
      Wiecie do czego slużą wyjazdy integracyjne?Głównie do odciągnięcia pracownika od rodziny i do tego aby jak najwięcej czasu poświęcał swojej kochanej firmie.A gdy już nie będzie potrzebny to dostanie karton i 2 godziny na spakowanie się.I jeszcze ważna rzecz:w pracy to ja mam uczciwie pracowac i nie mam wcale ochoty się z nikim integrowac.Pozdrawiam.
    • pochodnia_nerona Re: Polacy z faweli 27.07.08, 14:03
      bardzo dobry artykuł. Brakuje mi jednak w nim opisu, co się dzieje, gdy człowiek, mieszkając w takim miejscu, ma inne priorytety, lubi czytać, interesuje się światem, ma pasje i hobby. Jest opluwany, obgadywany, czuje się bezustannie oceniany i szkalowany. Mało tego, środowisko sprawia, że ma ochotę się zabić. A opuścić takie miejsce jest cholernie trudno. Czasem w jeden sposób - śmierć z własnych rąk.
    • tss123 Polacy z faweli 27.07.08, 14:41
      Czytałam wywiad z narastającym zażenowaniem.Prof. Mariusz Jędrzejko -
      socjolog i pedagog, profesor w Pedagogium Wyższej Szkole
      Profilaktyki Resocjalizacyjnej w Warszawie robił badania i popełniał
      nieobliczalne wnioski, prezentując przede wszystkim swoje
      kwalifikacje, najwyżej dziewiętnastowieczne, ewentualnie z tzw
      popłuczynami. Jakby więcej pisał niż czytał. Jakby nie mógł Abrahama
      Maslowa i Karen Horney, jednakowo jak ludzie przez pana profesora
      opisywani. Gdyby znał tamte opracowania obecne jego wnioski nie
      mogłyby się zrodzić.

      Dla przykładu mówi pan profesor na pierwszej stronie
      wywiadu: “Bezrobotny dostaje 450 czy 500 zł zasiłku. Jeśli w domu są
      jeszcze jakieś pieniądze - bo np. żona coś zarabia - to oni nawet
      nie pomyślą, żeby przez parę miesięcy zebrać pieniądze i
      zainwestować w coś, co poprawi ich sytuację.” Pan profesor chce
      inwestycji przed czynszami, rachunkami za żywność czy butami dla
      członków rodziny w tym i uczęszczających do szkół. A potem pisze, że
      skarpet mają nieprzyzwoicie mało.

      Dziennikarz, który na zamówienie “Wyborczej” robi ten wywiad, proszę
      zauważyć, nie pyta o ile procent ta żona ma wyższe od tego męża
      dochody. Też nie jest ekonomistą?, czy wystarczająca (dostatecnie
      dobra) jest profesorska agresja wobec poszkodowanej części naszego
      społeczeństwa? Odmówić tej części społeczeństwa czci i wiary
      wystarczy za wszystkie inne potencjalne działania?! Obłęd, doprawdy.

      • drojb Re: Zgadzam się z krytyką TSS123 29.07.08, 00:51
        Prof jest najwyraźniej katolickim moralistą, a o pomocy społecznej ma pojęcie
        XIXwieczne, no bo co proponuje: zabrać zasiłki i nie wydawać pijanym i brudnym
        posiłków. A może by łaźnie założyć? Bardziej aktywną poradnię pracy? Opiekunów
        społecznych, którzy by tłumaczyli czym są aspiracje społeczne?
        No i to zrównanie seksu z prostytucją...
      • adeinwan Re: Polacy z faweli 29.07.08, 20:14
        Ludzie bardzo lubią dostosowywać rzeczywistość do swojej ideologii. Od kolegi
        powyżej dowiadujemy się, że ludzie ci są "poszkodowani". Ma to uzasadnić jego
        krytykę kapitalizmu i konieczność powrotu do starych, dobrych rozwiązań. Szkoda
        tylko, że nie chce dostrzec, że to oni sami wyrządzili sobie tą szkodę. Weźmy
        taki alkoholizm. Wątpię, by jakikolwiek kapitalista maczał palce w upijaniu
        biednych mieszkańców faweli. Mało prawdopodobne, by to biznesmeni dosypywali
        narkotyki do posiłków robotników, by pomóc im stoczyć się na samo dno.
    • ala_k_b Polacy z faweli 27.07.08, 17:17
      Gratulujemy wprowadzania "mentalności rasistowskiej" do badań nad ubóstwem w
      Polsce! To kiedy zaproponujemy eugeniczne rozwiązania?

      blogali.wordpress.com/2008/07/27/polskie-fawele-czyli-rasa-mentalnosci-naszej-biedy-albo-czy-juz-czas-na-eugenike/
      • gobi05 fascynująca analiza na blogu! 28.07.08, 09:22
        z wielkim zaciekawieniem przeczytałem twoją analizę
        i muszę powiedzieć, że dość mnie zaskoczyłaś
        wzorcem zachowań klasy średniej.
        Twoje "proszę o wymianę mentalności" (oraz opis
        stosownej procedury) prawie zrzuciło mnie z fotela.

        Nie na temat, ale zaciekawiło mnie: jeśli skrót
        P.S. interpretujemy jako Post Scriptum, to czy
        zawsze podpisujesz się trzema gwiazdkami?
    • ubik_2008 Że autor był trepem czuć na odległość 27.07.08, 18:29
      Wieje zgrozą i XIX-wiekiem.
      • adeinwan Re: Że autor był trepem czuć na odległość 29.07.08, 20:25
        Lepszy ten XIX wiek niż wiek XX - stulecie totalitaryzmów, obłąkańczych utopii,
        które zawiodły miliony ludzi do dołów z wapnem. A u podstaw tego szaleństwa
        tkwił właśnie socjalizm.
    • nessie-jp Polacy z faweli 27.07.08, 18:39
      "Jestem przeciwnikiem dawania jakiegokolwiek zasiłku dla bezrobotnych. " --
      no, drogi panie! To jeszcze proszę być przeciwnikiem pobierania składek na
      ubezpieczenie od utraty pracy
      • n0e2008 Re: Polacy z faweli 28.07.08, 11:32
        też jestem przeciwnikiem przymusowego pobierania składek na ZUS i inne chore pomysły. ubezpieczenia powinny być prywatne. chcę to się ubezpieczam, nie chcę to nie. dlaczego mam opłacać nierobów i utrzymywać ten sektor przyszłych złodziejów i prostytutek? jak chcą pieniądze - to do pracy! pracy fizycznej akurat teraz nie brakuje, trzeba tylko chcieć. to, że oni chęci nie mają żadnych, bo przecież 'im się należy' to inna sprawa.
    • benia225 Polacy z faweli 27.07.08, 19:58
      niektórzy chyba nie zrozumieli tego artykułu. Zgadzam się z profesorem. Pracuję
      w szkole i mam do czynienia z następnymi pokoleniami dzieci ludzi nauczonych
      korzystania z pomocy społecznej. Oni jako dzieci korzystali, a teraz ich dzieci
      korzystają. Te dzieci nie mają żadnych ambicji nikt nie wspiera ich rozwoju. Na
      propozycję pomocy odpowiadają wielką niechęcią. Są dzieci, które przy rodzicach
      palą papierosy, ojciec częstuje ich piwem(12 latek). Mają pretensje do całego
      świata, ale nie do siebie. To oni są pokrzywdzeni przez los, nie mają pieniędzy
      na nic, ale ja chociaż pracuję już 30 lat nie mam takiego nowoczesnego
      telefonu(bo nie mam takiej potrzeby) jak dzieci i ich rodzice na co dzien
      korzystający z pomocy społecznej.
      • witaschek Re: Polacy z faweli 28.07.08, 03:31
        benia225 napisała:

        > niektórzy chyba nie zrozumieli tego artykułu. Zgadzam się z
        profesorem. Pracuję
        > w szkole i mam do czynienia z następnymi pokoleniami dzieci ludzi
        nauczonych
        > korzystania z pomocy społecznej. Oni jako dzieci korzystali, a
        teraz ich dzieci
        > korzystają. Te dzieci nie mają żadnych ambicji nikt nie wspiera
        ich rozwoju. Na
        > propozycję pomocy odpowiadają wielką niechęcią. Są dzieci, które
        przy rodzicach
        > palą papierosy, ojciec częstuje ich piwem(12 latek). Mają
        pretensje do całego
        > świata, ale nie do siebie. To oni są pokrzywdzeni przez los, nie
        mają pieniędzy
        > na nic, ale ja chociaż pracuję już 30 lat nie mam takiego
        nowoczesnego
        > telefonu(bo nie mam takiej potrzeby) jak dzieci i ich rodzice na
        co dzien
        > korzystający z pomocy społecznej.
        No i co z tego, ze rodzice tych ludzi czestuja ich piwem a dzieci
        przy rodzicach pala paierosy. I co z tego?! Na pewno nie jest to
        madre z punktu widzenia zdrowia, ale takie postawy sa takze i w
        Niemczech, Anglii.
        Robotnik angielski wcale sie kultura nie rozni od tych z polskiej
        faweli. Jak sie pierwszy raz zetknalem z r0botnikami angielskimi, to
        byl to dla mnie szok. Widzialem mentalnosc i zachowania zdegradowane
        przez stulecia. A jednak, robotnik angielski ma jakies szanse na
        rynku pracy i jak zarabia, to pozwala mu to na jakies zycie, anie
        wegetacje. Winni sa nei ludzie zfaweli, ale cala ta psedowyzsza
        klasa w POlsce. To sa zlodzieje.
        • pacal2 oczywiście 28.07.08, 03:55
          > Robotnik angielski wcale sie kultura nie rozni od tych z polskiej
          > faweli. i jak zarabia, to pozwala mu to na jakies zycie, anie
          > wegetacje.
          > Winni sa nei ludzie zfaweli, ale cala ta psedowyzsza
          > klasa w POlsce. To sa zlodzieje.

          Różni się różni, i to znacząco - mianowicie PRACUJE. I zarabia.
          Ludzie z faweli nie pracują i nie zarabiają. Pobierają tylko zasiłek, często
          nigdy wcześniej nie odłożywszy grosza składki na jego poczet.

          Brak zatrudnienia jest wyłącznie winą ich własnej stagnacji, bo w aktualnej
          sytuacji na rynku pracy nie znajdzie tylko chory na pracowstręt.
      • gobi05 czego ty uczysz Benia? 28.07.08, 09:00
        > w szkole i mam do czynienia z następnymi pokoleniami
        > dzieci ludzi nauczonych korzystania z pomocy społecznej
        Biorąc pod uwagę, że za "upadek komuny" uznaje się
        rok 1992 (16 lat temu), to jak miały się wyhodować te
        następne pokolenia w faweli? Ile lat mają twoi uczniowie?

        > Te dzieci nie mają żadnych ambicji nikt nie wspiera
        > ich rozwoju.
        Taa, NIKT nie wspiera ich rozwoju. A to ty jesteś
        ich nauczycielką? I kto twoim zdaniem ma wspierać?
        Streetworker??

        > Na propozycję pomocy odpowiadają wielką niechęcią
        Może _takiej_ pomocy nie potrzebują? Biedny też ma
        swój honor i swój rozsądek. Nie wiem, jaką pomoc
        masz na myśli, ale obawiam się, że nietrafioną.
        Może to rady typu "odkładaj 5 złotych codziennie
        a za 100 lat będziesz bogaty"?

        > (dzieci) Mają pretensje do całego
        > świata, ale nie do siebie
        No, akurat dzieci to rzeczywiście nie są winne,
        że znalazły się w faweli. Pretensje uzasadnione.
        Pytanie, kto może im wskazać drogę wyjścia,
        skoro ich rodzice najwyraźniej sami nie byli
        w stanie tego zrobić? Może pani nauczycielka?

        > ja chociaż pracuję już 30 lat
        > nie mam takiego nowoczesnego telefonu (...)
        Skoro pracujesz już 30 lat, to chyba nie zdajesz
        sobie sprawy, że obecnie telefon albo komputer
        to może być groszowy wydatek. Nie oceniaj ludzi ani
        ich sytuacji życiowej według tak powierzchownego
        kryterium.

        Chciałbym ci zwrócić uwagę, że państwo ma pewne
        zobowiązania wobec swoich obywateli. Państwo nałożyło
        podatek na każdą bułkę, którą zjada dziecko z faweli.
        Państwo nakłada obowiązek szkolny, zmusza wszystkich
        by zachwycali się Słowackim, nawet kiedy ich nie zachwyca.
        Państwo zobowiązało się do udostępnienia darmowej edukacji
        każdemu mieszkańcowi Polski. Państwo ma inwestować
        w infrastrukturę dla dobra mieszkańców. Jeżeli ktoś ma
        za złe, że >>W fawelach ludzie np. w szczególny sposób
        patrzą na pieniądze. Służą tylko i wyłącznie do zapewnienia
        "dziś"<< to niestety, takiej osobie racji przyznać nie mogę.
        Ludzie MAJĄ PRAWO do takiego patrzenia na pieniądze,
        a państwo ma obowiązek przyjąć do wiadomości taką postawę.
        Jeśli dorosły człowiek chce być utracjuszem, to ma prawo.
        Natomiast o jego dzieci społeczeństwo musi zadbać w sposób
        szczególny - dla własnego dobra.
        • dreem Re: czego ty uczysz Benia? 28.07.08, 09:58
          > Chciałbym ci zwrócić uwagę, że państwo ma pewne
          > zobowiązania wobec swoich obywateli.

          A obywatele maja wobec panstwa. Jest to relacja obustronna i nie moze byc tak,
          ze panstwo darmo rozdaje jednym obywatelom cos, na co inni ciezko pracuja.

          > Natomiast o jego dzieci społeczeństwo musi zadbać w sposób
          > szczególny - dla własnego dobra.

          Dla czyjego dobra? Nie rozumiem i nie zrozumiem postawy "wszystkie dzieci nasze
          sa". Skoro rodzice o wlasne dzieci nie dbaja, to czemu my (reszta Polakow)
          musimy o te dzieci dbac? Bo dwoje cymbalow bez srodkow do zycia postanowilo sie
          rozmnozyc?
          • n0e2008 Re: czego ty uczysz Benia? 28.07.08, 11:32
            100% racji, popieram.
          • gobi05 Re: czego ty uczysz Benia? 29.07.08, 03:24
            > ... nie moze byc tak, ze panstwo darmo rozdaje
            > jednym obywatelom cos, na co inni ciezko pracuja.
            Właśnie że nie "darmo, a inni pracują". Biedni dużo
            większą _część_ swojego dochodu oddają państwu
            kupując opodatkowane towary i usługi. Ich całe
            dochody wsiąkają jak woda w piasek nie pozostawiając
            żadnej akumulacji.

            > > Natomiast o jego dzieci społeczeństwo musi zadbać w sposób
            > > szczególny - dla własnego dobra.
            > Dla czyjego dobra?

            Dla wspólnego dobra. To SĄ LUDZIE i mają prawo żyć.
            Musimy myśleć o tym, co mogą robić wśród nas:
            budować czy niszczyć. Obie zdolności mają.
            Wybierzmy, do czego ich chcemy nakłaniać.

            > Bo dwoje cymbalow bez srodkow do zycia postanowilo sie
            > rozmnozyc?
            Pomyśl też o swojej emeryturze, na którą te "dzieci
            cymbałów" będą pracować. Chyba, że liczysz na milion
            Chińczyków, którzy przyjadą żeby ciebie utrzymywać
            na starość. Ale możesz się przeliczyć.

            Powiedz jeszcze, ile lat mają Beni uczniowie?
            Czy aby ich rodzicom pewien prezydent nie obiecał
            po 100 milionów każdemu? Czy myślisz, że głosowaliby
            na niego ponownie?
            • adeinwan Re: czego ty uczysz Benia? 29.07.08, 20:33
              > Właśnie że nie "darmo, a inni pracują". Biedni dużo
              > większą _część_ swojego dochodu oddają państwu
              > kupując opodatkowane towary i usługi. Ich całe
              > dochody wsiąkają jak woda w piasek nie pozostawiając
              > żadnej akumulacji.

              A dlaczego wsiąkają? Bo muszą finansować życie tym jeszcze biedniejszym od nich.
              Najbardziej poszkodowaną grupą społeczną nie są wcale mieszkańcy faweli, ale
              nieco od nich zamożniejsze szaraki, którzy uczciwie pracują na utrzymanie obcych
              sobie ludzi, bo tak zadecydowało (dla zaspokojenia swej wrażliwości społecznej)
              kawiorowe towarzystwo z Warszawy.

              > Dla wspólnego dobra. To SĄ LUDZIE i mają prawo żyć.

              Nikt im tego prawa nie odbiera. Przecież my nie biegamy po fawelach i nie
              strzelamy do biedoty.

              > Musimy myśleć o tym, co mogą robić wśród nas:
              > budować czy niszczyć. Obie zdolności mają.
              > Wybierzmy, do czego ich chcemy nakłaniać.

              Nie pomyślałeś o tym, że w ten sposób stawiasz nas przed wyborem restauratora ze
              Starówki, który musi wybrać: haracz za "ochronę" albo podpalenie knajpy? Tak
              wygląda mentalność socjalisty - oddaj biednym swoje dochody, a może nie będą cię
              okradać. Czy nie dostrzegasz obłędu w tym rozumowaniu?

              > Pomyśl też o swojej emeryturze, na którą te "dzieci
              > cymbałów" będą pracować.

              Halo, halo! My rozmawiamy o ludziach, którzy nie pracują na niczyje emerytury,
              bo im się nie chce.
              • gobi05 Re: czego ty uczysz Benia? 29.07.08, 21:25
                > A dlaczego wsiąkają? Bo muszą finansować życie
                > tym jeszcze biedniejszym
                Kto jest biedniejszy od fawelaków - sprzątaczek
                i złomiarzy?

                > nieco od nich zamożniejsze szaraki, którzy uczciwie
                > pracują na utrzymanie obcych
                > sobie ludzi
                Jak niby ich utrzymują? Zanoszą pieniądze w kopercie?

                > > Dla wspólnego dobra. To SĄ LUDZIE i mają prawo żyć.
                > Nikt im tego prawa nie odbiera.
                Owszem - profesor Jędrzejko odbiera. Przeczytaj sobie
                blogali.wordpress.com/2008/07/27/polskie-fawele-czyli-rasa-mentalnosci-naszej-biedy-albo-czy-juz-czas-na-eugenike/
                a szczególnie pod koniec:
                <cit>
                niebezpieczna, bo jest głupia, a jest głupia,
                bo jest biedna. A jest biedna, bo jest leniwa.
                Zupełnie tak samo, jak każda inna spatologizowana
                przez eksploatację grupa w historii - Afroamerykanie,
                Afrykańczycy, Indianie, Hindusi, Chińczycy, Żydzi,
                Słowanie, Polacy, Rosjanie, Włosi, Finowie, Kirgizowie,
                Arabowie, Turcy etc. etc. W zależności od kontekstu.
                (...)
                Założenia polityczne pod profesorską metodologią
                są neoliberalne, z wyraźną inklinacją w prawą
                stronę
                (...)
                gratulujemy podatnikom z “polskich faweli”,
                że ich marny grosz wsparł maszynerię, która
                powiedziała o nich (prawie) wszystko i dowiodła,
                że mentalnie to inna rasa Polaka…
                </cit>
                > Przecież my nie biegamy po fawelach i nie
                > strzelamy do biedoty.
                Jeszcze nie i może do tego nie dojdzie, ale
                myślenie jest takie samo jak w Brazylii.

                > Tak wygląda mentalność socjalisty - oddaj biednym
                > swoje dochody, a może nie będą cię okradać.
                > Czy nie dostrzegasz obłędu w tym rozumowaniu?
                Nigdzie nie pisałem o oddawaniu biednym swoich dochodów.
                Uważam, że trzeba przerwać ten łańcuch bezradności
                przez właściwą edukację dzieci fawelaków.
                To państwowa edukacja nie dorosła do wymagań
                współczesności. To państwo polskie jest odpowiedzialne
                za pomoc w określeniu celów życiowych i udostępnienie
                odpowiedniego kształcenia. Szkoły uczą "bo tak trzeba"
                i nie dbają o sens ani pożytek.

                > Halo, halo! My rozmawiamy o ludziach, którzy nie pracują
                > na niczyje emerytury
                Nie - ja rozmawiam o:
                1) artykule - który jest denny;
                2) możliwościach zmiany sytuacji;
                3) opiniach - a szczególnie opinii Beni.
                Przyjmij do wiadomości, że środowisko polskich faweli
                to nie są wyłącznie bezrobotni, ale raczej ludzie,
                którzy nie radzą sobie w obecnej sytuacji. Mają prace
                dorywcze albo niskopłatne, nie znają się na kredytach
                i odsetkach, nie umieją planować wydatków i nie mają
                pomysłów na inwestowanie. Zresztą, i tak nie mają
                z czego inwestować.
                Benia pisze, że oni mają lepsze telefony niż ona,
                a ty piszesz, że nie chce im się pracować. Stąd
                blisko do wniosku, żeby ogrodzić fawele i zrobić
                tam zakład karny, obóz pracy przymusowej albo getto.
                A może nawet pójść z karabinem i wszystkich wystrzelać,
                bo ONI WSZYSCY SĄ TACY.
                To nieprawda - nie wszyscy.
                Druga nieprawda - zabicie ich wszystkich nic nie da,
                bo pojawią się inni, którym się noga powinęła.
                A pewnego dnia to możesz być ty.
      • awitold Re: Polacy z faweli 29.07.08, 01:07
        jednym słowem -fumy!
    • ready4freddy Polacy z faweli 28.07.08, 10:28
      nie bardzo zrozumialem ten fragment o prostytucji - wyszedl z pana psora jakis
      smutny mizogin. miedzy "poszlam/poszedlem z nim/nia do lozka, bo mi sie
      podobal/a" i "czemu nie wyciagnac z tego jakichs korzysci" jest doprawdy duza
      roznica. prostytucja to seks za pieniadze/korzysci i koniec. do przypadkowych
      kontaktow, powodowanych chwilowym zauroczeniem, fascynacja, checia zabicia nudy
      czy czym tam jeszcze moze pan najwyzej przykleic karteczke z napisem
      "rozwiazlosc". tylko chyba naukowcowi nie wypada operowac schematami myslowymi
      starych ciotek, co? :)
      • adeinwan Re: Polacy z faweli 29.07.08, 20:42
        To tylko stare ciotki widzą podobieństwo między rozwiązłością i prostytucją? A
        kolega nie wie, że większość prostytutek jest werbowana na dyskotekach? Jak
        kolega myśli, dlaczego właśnie tam, a nie pod kościołami?
    • n0e2008 Re: Polacy z faweli 28.07.08, 11:27
      akurat fragment o rozdawnictwu pieniędzy a mianowicie:

      "Jestem przeciwnikiem dawania jakiegokolwiek zasiłku dla bezrobotnych. Bezrobotny ma na wszystko zapracować. Przydzieliłbym odcinki ulic - śmieci, trawnik - w mieście jest to może ciężko zorganizować, ale na wsi nie ma żadnego problemu. Tam jest tyle do zrobienia. Można dać pędzel i farbę, żeby pomalował gminne czy szkolne płoty... Rozdawanie pieniędzy deprawuje ludzi."

      jest jak najbardziej zgodny z prawdą. rozdawanie pieniędzy deprawuje, ktokolwiek kto miał styczność z elementem żyjącym na socjalu wie jak to wygląda.
      zasiłki i renty powinny być zminimalizowane, każdy powinien pracować jeżeli chce mieć pieniądze. nie rozumiem dlaczego pieniądze z moich podatków idą na utrzymanie biedoty, która nie ma zamiaru zmieniać swojego losu - ich jedyne pomysły to 'może wygram w lotka' albo 'może ukradnę'.

      znam też osobiście kobietę, która żyje z zasiłków na dziecko. nie wzięła ślubu żeby mieć zasiłek dla samotnych matek a teraz ciąga małą córkę po komisjach lekarskich, żeby dostawać zasiłek na dziecko. wychodzi jej razem ponad 1000 zł miesięcznie, nic nie robi. i uważa, że 'jej się należy'. pracować przecież nie będzie...
      • witaschek Re: Polacy z faweli 28.07.08, 12:05
        I co w tym dziwnego, ze samotna matka dostaje 1000 zl. Choc watpie
        czy na pewno dostaje akurat 1000. Tak powinno byc. W normalnych
        krajach panstwo tez placi samotnym matkom. Dlaczego? No bo jak masz
        bobasa, to musisz przy nim byc. Ponadto panstwo placi, bo wie, ze
        chodzi o dobro dziecka, dziecko nie jest niczemu winne i powinno
        miec normalne dziecinstwo i matka powinna miec czas na nie.
        Pytanie jest skad ma panstwo wziac pieniadze na samotne matki. W
        normalnych krajach sciaga pieniadze od ojca biologicznego bez
        wzgledu czy jest on mezem, kochankiem, przydupasem czy przelotna
        znajomoscia. Wsadzal, niech placi.
        Chyba nie sugerujesz, ze nalezy wytruc samotne matki?
        • mallina Re: Polacy z faweli 29.07.08, 13:20
          klania sie czytanie ze zrozumieniem.
    • princealbert moje odczucia po przeczytaniu: 28.07.08, 12:15
      Obserwacja bardzo trafna, rzeczywiscie wiele rodzin zyje w marazmie
      i nie tyle nie moze co po prostu nie chce nic zmienic.

      Ale remedium na to nie widze w wiekszym poszanowaniu tradycji lub
      poczucia zwiazku z regionem jak sugeruje autor.

      Mysle, ze wlasnie 'wyrwanie sie' z ukladow rodzinno-towarzyskich
      jest jedyna szansa dla mlodych z nadzieja na poprawe losu. Nie ma
      sensu zmieniac tych spolecznosci. Trzeba je rozproszyc,
      zdezintegrowac i uswiadomic ludziom, ze sa w stanie ulozyc sobie
      zycie sami - z dala od rodziny i zabojczego dla nich srodowiska.
      • amkozlowski Re: moje odczucia po przeczytaniu: 29.07.08, 00:58
        Ma Pani stuprocentowa racje.
    • lmblmb O tobie też były badania i publikacje 28.07.08, 13:37
      vagabundo napisał:

      > Skoro autorowi tak podoba sie na podbeskidziu, "ze chetnie by tam
      > wrocil" to czemu nie wraca?

      Bo w Polsce uniwersytety są w dużych miastach.

      > Podoba mi sie zwlaszcza: [...]
      > nie myślą, żeby przez parę miesięcy zebrać pieniądze i
      > zainwestować w coś, co poprawi ich sytuację."
      > Pogratulowac poczucia humoru!!!
      > Albo cos takiego: [...] Można dać pędzel i farbę, żeby
      > pomalował gminne czy szkolne płoty... Rozdawanie pieniędzy
      > deprawuje ludzi."
      > Rece mozna zalamac!

      Tak, tak, znamy takich. Szukają dziury w całym wierząc, że można znaleźć
      sprawiedliwe wytłumaczenie na lenistwo. Na szczęście oprócz ciebie jest jeszcze
      cała masa ludzi, którzy wiedzą, że nie ma nic za darmo.

      To na nich opiera się rozwój gospodarczy.
    • c.chewy Polacy z faweli 28.07.08, 14:49
      Prof. Mariusz Jędrzejko jest co prawda profesorem, ale umysl ma
      ciasny jak peerelowski 'trep'. Zagladanie komus do szafy i
      sprawdzanie ile ma par skarpetek, przypomina raczej wycieczki
      bogatych Europejczykow w latach 60-tych na Pustynie Kalahari niz
      powazna prace socjologiczna. Podobnie wyprowadzene wniosku, ze
      dziewczyna, ktora ma 9 chlopaka jest w prostej linii 'ku..', jest
      nie na miejscu. Lekarstwo widzi pan profesor w 'Domach Kultury' albo
      w ... Harcerstwie! A jak to nie pomoze, to Obozy Pracy ('Arbeit
      macht frei'), gdzie bezrobotni niezaleznie od przyczyn,
      wyksztalcenia, intensywnosci poszukiwania nowego zajecia etc.,
      dostana miotle w lape i kawalek ulicy do wysprzatania. Ciekaw
      jestem, jakie mialby pan profesor poglady, gdyby tak sam zostal np.
      na dwa lata bezrobotny? Ladny mi socjolog! Mam nadzieje, ze Polska
      ma tez innych!
      • ffamousffatman Re: Polacy z faweli 29.07.08, 00:30
        akurat "na zachodzie" socjolodzy zagladali badawczym okiem do szaf - i to w
        szwecji a nie na kalahari(zgadnij dlaczego?).
      • adeinwan Re: Polacy z faweli 29.07.08, 20:20

        > Prof. Mariusz Jędrzejko jest co prawda profesorem, ale umysl ma
        > ciasny jak peerelowski 'trep'. Zagladanie komus do szafy i
        > sprawdzanie ile ma par skarpetek, przypomina raczej wycieczki
        > bogatych Europejczykow w latach 60-tych na Pustynie Kalahari niz
        > powazna prace socjologiczna. Podobnie wyprowadzene wniosku, ze
        > dziewczyna, ktora ma 9 chlopaka jest w prostej linii 'ku..', jest
        > nie na miejscu.

        Nie napisał, że jest "ku..." tylko z takiej postawy do prostytucji jest bardzo
        prosta droga i ma rację. Przecież prostytutki nie rekrutują się spośród
        przyzwoitych dziewcząt.

        > w ... Harcerstwie! A jak to nie pomoze, to Obozy Pracy ('Arbeit
        > macht frei'), gdzie bezrobotni niezaleznie od przyczyn,

        Gadasz jak Lepper. "Bezrobotni nie z własnej winy". W obecnej sytuacji nie ma
        takich. Każdy kto chce pracować ma pracę.

        > dostana miotle w lape i kawalek ulicy do wysprzatania.

        Dostaje zasiłek, więc urząd ma prawo od niego czegoś WYMAGAĆ. Chyba nie jesteś
        za tym, by ludzie dostawali kasę i ubezpieczenie zdrowotne za friko? Ktoś musi
        wysprzątać te psie kupki.
    • red_adidas Polacy z faweli 28.07.08, 18:04
      Typowy artykulik GW a w roli żałosnego "eksperta"prof. Mariusz Jędrzejko.:}}}

      Pieniądz nie śmierdzi.
      Lub inaczej moralność w kaczymstanie.
    • br00net Dla mnie to śmieszne 28.07.08, 19:29
      Stwierdzenie "ja to wiem, bo tak mi wyszło z badań", mało co się nie popłakałem
      ze śmiechu.
      Kto wie jaka jest podstawowa "metoda" badawcza, w takich badaniach "naukowych"?
      Bierze się jakiś miernik na wzór np. amperomierza, lub siłomierza i sprawdza ile
      amperów, newtonów ?? Hahaha, jasne że nie.
      Podstawowa metoda badawcza w socjologii to student z ankietami. Profesorek by
      się bał zapuścić na tak "dzikie" tereny, a student musi bo nie zaliczy
      przedmiotu. I ma normę, powiedzmy 100 ankiet. A tu tylko mu się udaje 20, więc
      robi? Rodzina i znajomi pomagają w wymyślaniu faktów.
      Teraz rozumiecie dlaczego dla mnie to takie śmieszne: "ja to wiem bo tak mi
      wyszło z badań"
      hahahah
    • bungo26 Polacy z faweli 28.07.08, 20:47
      Opieka psychologiczna!!! Ci ludzie potrzebują pomocy psychologicznej.
      Tymczasem w nasz piękny kraj nie oferuje żadnego rodzaju wsparcia
      psychologicznego (na minimalnym poziomie fachowości) bezpłatnie ani częściowo
      płatnie. Na prywatą terapię 4 razy w miesiącu po 200 zł ich nie stac. Więc
      mogą tylko egzystowac tak jak do tej pory.
    • asperge3 Re: Polacy z faweli 28.07.08, 21:11
      Świetny artykuł, dokładnie tak to wygląda, sama jako pracownik
      socjalny w małym mieście mam z tym do czynienia na co dzień!!!
      Wszystkie typy opisane w artykule to jakbym widziała tych wszystkich
      ludzi, którzy w naszej gminie mieszkają. Smutne to, ale nikt nie ma
      pomysłu, jak im pomóc, ja nie dyskutuję, czy profesora propozycje
      mają sens czy nie, bo sama nie wiem.
      Często jest tak, że po PGR zostaje tylko jeden blok, ziemia
      rozprzedana gdzieś tam, albo leży ugorem, w tym jednym bloku zostali
      ludzie, którzy nie mają co z sobą zrobić. To oni wypełniają
      policyjne statystyki, bo jeżdżą wciąz pijani na rowerach, dzieci
      krążą między szkołą, wagarami (uciekają PKSem do dużych miast do
      centrum handlowego) i dyskoteką, na którą ktoś z miasta bałby się
      wejść. Część dzieci nie dostaje kieszonkowego, tylko je sobie
      bierze - po prostu kradną komórki w mieście i sprzedają za psie
      pieniądze w komisie. Ich rodzice często w domach nie mają ciepłej
      wody, ale mają za to plazmę - bo biorą na raty, których nawet nie
      myślą spłacać, dostają jakieś kary w zawieszeniu i piją dalej jabole
      przed swoimi plazmami, a kurator z sądu boi się wejść do budynku,
      chociaż często ma za podopiecznych wszystkich jego mieszkańców.
      Dokładnie tak to wygląda, jak słyszę rozmowy znajomych o
      instrumentach finansowych, giełdzie, kredytach i mieszkaniach za 500
      tysięcy, to mi się taki blok PGRowski przypomina i myślę, o czym
      nasi bezrobotni rozmawiają.
      • gobi05 marny artykuł, bo "trujący" 29.07.08, 03:41
        Trucizną jest fałsz przemycany wraz z faktami.
        Kilka osób wypowiedziało się na temat metodologii,
        tendencji filozoficznej oraz prawdziwości przyczyn
        opisanego stanu rzeczy.
        Opis stanu rzeczy jest do przyjęcia, jeśli
        pochodzi od gimnazjalisty, ale od profesora
        możemy wymagać dużo więcej.

        Nie mów, że nikt nie ma pomysłu, jak im pomóc,
        bo ja mam.
        Dorosłym życia nie zmienisz z dnia na dzień -
        chyba że zagonisz ich do obozu pracy przymusowej,
        jak to postuluje profesor. Pamiętaj jednak,
        że rzeczywistość społeczna to nie maszyna
        z zębatkami i dźwigniami. Ci "fawelacy" mają
        bliższą i dalszą rodzinę, często mają _niskopłatną_
        pracę (niedocenianą ale pożyteczną i niezbędną),
        mają prawa obywatelskie i przyszłość. To nie są
        podludzie, mimo że tak ich widzisz.

        Mój pomysł sprowadza się do reformy systemu edukacji
        w Polsce. Obecne szkolnictwo traktuje uczniów
        i ich rodziców jak _klientów_, a nie jak pracodawców.
        Tymczasem nauczyciel łaski nie robi, że uczy dzieci.
        Minister łaski nie robi, że sprawuje urząd.
        Powiem więcej - oni robią za mało, i winą za to
        obarczam właśnie ministra edukacji. Powielanie
        schematu biedy w tych środowiskach wykluczenia
        jest WINĄ PAŃSTWA POLSKIEGO.
    • ffamousffatman Polacy z faweli 29.07.08, 02:08
      Widzez, ze fawela z internetu czujna.
      Tak to o was ten artykul. Mialec okazyj ja wiele stykac sie ze srodowiskami
      roznymi w Polsce i roznica jest w stezeniu. Sieroctwo faweloskie, co wsrod
      pegierusow dotyka 80-90% populacji i wsrod wielkomiejskiej uniwersyteckiej
      warstwy niewiele ponizej 20% schodzi (kazdemu premierowi hold, byle dzisiaj,
      byle etat, byle dietka i do emerytury wczesniejszej a na nagrobku: 30 lat
      zajmowal katedre niczego nioe dokonal, poza tym, co podpisal).
      Taka wstydliwa polska morda w dolach zaslaniana szmatami zwanymi zaslonkami a w
      gorze nowymi tynkami.
      • gobi05 com napisał, napisałem 29.07.08, 03:44
        a czy to miało sens, coś napisał?
        Przemyśl.
    • dublinski "Rozdawanie pieniędzy deprawuje ludzi" 29.07.08, 17:41
      "Jestem przeciwnikiem dawania jakiegokolwiek zasiłku dla bezrobotnych.
      Bezrobotny ma na wszystko zapracować. Przydzieliłbym odcinki ulic - śmieci,
      trawnik - w mieście jest to może ciężko zorganizować, ale na wsi nie ma
      żadnego problemu. Tam jest tyle do zrobienia. Można dać pędzel i farbę, żeby
      pomalował gminne czy szkolne płoty... Rozdawanie pieniędzy deprawuje ludzi"
      Zgadzam się w 100 procentach!
      Czy naprawdę tak trudno to wprowadzić w życie?
      • gobi05 czy trudno? sam odpowiedz 29.07.08, 19:44
        sam sobie odpowiedz

        Ile to mogłoby kosztować, żeby zatrudnić ludzi,
        którzy nie chcą pracować? Powiedzmy, bierzesz
        delikwenta do Zakładu Gospodarki Komunalnej
        i on dostaje polecenie pomalowania płotu.
        Farbę przepija, pędzle gubi, szlifierkę psuje.
        Stawiasz przy nim nadzorcę, a on za dwa dni nie
        przychodzi bo poszedł do lekarza. Stara farba już
        zdarta i przychodzą deszcze - malować się nie da.
        Po deszczach delikwent przynosi zaświadczenie
        o podejrzewanej astmie. Kierujesz go do sadzenia
        drzewek. Gdy mieszkańcy osiedla dzwonią, że
        wsadził zielonym do dołu, załatwiasz mu kurs
        dokształcający w nadleśnictwie i dajesz diety
        na wyjazd. Mimo to praca nie została wykonana
        w terminie, tracisz dofinansowanie z Urzędu
        Marszałkowskiego. Burmistrz dziwi się, że ZGK
        ma tak duże koszty i każe robić oszczędności.
        Bezrobotnemu każesz siedzieć w biurze i niczego
        nie dotykać, a starzy pracownicy robią swoje
        ORAZ zadania bezrobotnych. Twoi pracownicy piszą do
        związku zawodowego pismo o nierównym traktowaniu.
        Po miesiącu dostajesz rachunek telefoniczny
        za sekstelefon...

        Wyobraź sobie inną sytuację: inżynier stracił pracę
        (mocna złotówka...) i idzie do ZGK, gdzie jego
        szefem jest dzieciak z prawie zdaną maturą.
        Chamski i złośliwy, ale jakoś trzeba przeżyć kilka
        tygodni zanim się znajdzie inną pracę. Niestety
        drzewka przywiózł w bagażniku i były sparzone (upał).
        Kierownik oskarża inżyniera o celowe partaczenie
        roboty. Nowy pracodawca dostaje opinię o pracowniku
        z ZGK, niezbyt pochlebną. Inżynier wraca, ale już
        jest mądrzejszy, bo malował płot razem z tym pierwszym
        i teraz mu nie zależy...

        Dostajesz polecenie znaleźć pracę dla kobiety.
        Ona przynosi zaświadczenie, że jest w ciąży.
        Nie możesz dać jej prac związanych ze schylaniem się,
        podnoszeniem, substancjami chemicznymi i co tam jeszcze.
        Czyli zostaje biuro. Manko. Po pół roku okazuje się,
        że ciąża była urojona. Pracownicy protestują.

        Powołujesz specjalny dział d/s zatrudniania bezrobotnych:
        bardzo duże biuro gdzie siedzą bezrobotni i biorą kasę
        za nieprzeszkadzanie. Normalni pracownicy ZGK strajkują.
        Tracisz posadę. Dołączasz do "swojego" działu jako
        pracownik. Nowym szefem ZGK jest złośliwy młodzian
        z prawie zdaną maturą. W porównaniu z tobą, ma całkiem
        niezłe wyniki. Ucz się od starych wyjadaczy, do emerytury
        już tylko 17 lat, jakoś dociągniesz.
    • adeinwan Re: Polacy z faweli 29.07.08, 20:03

      > Swietny artykul. Doskonale wyczucie i zrozumienie sytuacji. Ale to wszystko
      > polane neoliberalno-faszystowska nowomowa, np:

      Ulubiony chwyt demagogiczny lewicowych ekstremistów - kojarzenie liberalizmu z
      faszyzmem. Ośmieszasz się.

      > "Jestem przeciwnikiem dawania jakiegokolwiek zasiłku dla bezrobotnych.
      > Bezrobotny ma na wszystko zapracować. Przydzieliłbym odcinki ulic - śmieci,
      > trawnik - w mieście jest to może ciężko zorganizować, ale na wsi nie ma
      > żadnego problemu. Tam jest tyle do zrobienia. Można dać pędzel i farbę, żeby
      > pomalował gminne czy szkolne płoty... Rozdawanie pieniędzy deprawuje ludzi."
      > Rece mozna zalamac!

      Nie bardzo widzę nad czym tutaj możesz załamywać ręce. Przecież powyższe słowa
      profesora można uznać za truizm. Tak zwana bierna pomoc socjalna jest uznawana
      przez ekonomistów za patogenną. Znam dziesiątki osób, które żyją z zasiłków i
      nie bardzo chcą zmienić swoją sytuację, bo gwarantuje im biologiczne
      przetrwanie, a to wystarczy. Socjaliści nie przewidzieli, że na całym świecie
      żyją miliony ludzi, których jedyną ambicją jest dalsza wegetacja.
      • adam02138 Z gory przepraszam warzywa 31.07.08, 03:44
        I tak sie wypowiada mozg warzywo:

        - cytuje 'ekonomistow' (rozumiem wszystkich), ale brak odnosnikow,
        bo warzywo do Wikipedii nie ma czasu zagladac, a o innych zrodlach
        to nie ma co mowic.

        - Po czym warzywo napisalo - "Znam dziesiątki osób, które żyją z
        zasiłków i nie bardzo chcą zmienić swoją sytuację, bo gwarantuje im
        biologiczne przetrwanie, a to wystarczy. Socjaliści nie
        przewidzieli, że na całym świecie żyją miliony ludzi, których jedyną
        ambicją jest dalsza wegetacja"

        Wiedza anegdotalna, to wiedza absolutna, warzywo doswiadczylo, to
        tak jest.

        Rozumiem ze socjalisci powinni przwdiziec ze wielu osobom bilogiczne
        przetrwanie by wystarczylo, i co dalej? Wyrznac ich? Nawrocic?
        Zmusic do pracy... Warzywo nie wie, albo nie chce wyjawic swoj
        sekretny plan.

        PS. Na swiecie wielu ludziom by wystarczylo biologiczne przetrwanie,
        ale niestety czesto nie jest osiagalne. Ale nasza prawicowa bulwa o
        tym nie wie...





        Nie bardzo widzę nad czym tutaj możesz załamywać ręce. Przecież
        powyższe słowa
        > profesora można uznać za truizm. Tak zwana bierna pomoc socjalna
        jest uznawana
        > przez ekonomistów za patogenną. Znam dziesiątki osób, które żyją z
        zasiłków i
        > nie bardzo chcą zmienić swoją sytuację, bo gwarantuje im
        biologiczne
        > przetrwanie, a to wystarczy. Socjaliści nie przewidzieli, że na
        całym świecie
        > żyją miliony ludzi, których jedyną ambicją jest dalsza wegetacja.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka