toja3003
05.08.08, 11:37
Zgadzam się z opinią "Referendum pod hasłem: 'Czy zgadzasz się na
wybudowanie elektrowni jądrowej?' byłoby zmarnowaniem kilku milionów
złotych, które można dać np. domom dziecka". Po co takie referendum?
przecież wiadomo, że większość Polaków nie chce atomówek w naszym
kraju.
Zabawne są też propozycje „w referendum powinni wziąść udział tylko
fachowcy”. Czyli kto? Profesor fizyki może być? A jeśli ten fizyk od
40 lat zajmuje się tylko krystalografią i wie o elektrowniach
atomowych tyle co ja o ciemnej stronie Księżyca to też może? A
student fizyki o specjalności energetyka atomowa może być? A
profesor o specjalności „choroby popromienne” może? A profesor
biologii z praktyką w niemieckiej elektrowni atomowej, obecnie
członek Polskiej Partii Zielonych może? A jak zagłosuje profesor
Żmijewski, autor artykułu „Atomowy kwiatek do kożucha”,
zaczynającego się zdaniem „Budowa elektrowni jądrowej nie rozwiąże
niestety żadnego z problemów polskiej energetyki”? Może lepiej go
nie dopuścić do głosowania. Niech głosują tylko „nasi”, „sprawdzeni”
i „prwadziwi” eksperci, tzn. o jedynie słusznych, proatomowych
poglądach. Najlepiej pytać atomowych lobbystów, szefów agencji
atomowych, przyszłych prezesów energetyki atomowej, ludzi, którzy z
atomu żyją. Ci na pewno będą bardzo „obiektywni”. W końcu oni „się
znają”. Jakbym był fizykiem atomowym czy pracownikiem jakiejś
atomowej agencji to też bym gardłował, że potrzeba nam jak najwięcej
atomówek. I dlatego właśnie w społecznym interesie powstały
niezależne ruchy ekologiczne żeby demaskować mity rozpowszeniane
przez fundamentalistycznych technokratów i atomowych integrystów. No
i kto ma wręczać nominacje upoważniające do zabierania głosu w
sprawie atomówek w Polsce? Przewodniczący Komisji Wyborczej pan
Ferdynand Rymarz? A może Pałac w porozumieniu z Premierem?
Nie zgadzam się zatem na dyktat decyzyjny w sferze atomowej oparty o
arbitralne decyzje jakiejś grupy ludzi. Bo nie oni będą decydować o
mojej ocenie ryzyka związanego z konkretną sytuacją. A te oceny są
różne. W szkołach dzieciom pokazuje się na rachunku
prawdopodobieństwa, że szóstkę w totka można trafić z
prawdopodobieństwem 1:15000000 i to nie znaczy, że nikt po takiej
lekcji nie zagra w totka. Jedni grają inni nie. Bo indywidualnie
oceniają to prawodopodbieństwo w kontekście ryzyka związanego z
utratą opłaty i możliwej wygranej.
Więc gdyby nie wiem jak zaklinać na wszystkie całki i różniczki, że
na pewno ale to na pewno energetyka atomowa jest najabsolutniej
bezpieczna ja zawsze odpowiem, że nie jest. I żaden ekspert-noblista
tego nie zmieni, bo decyzję o moim zdrowiu i życiu podejmuję ja. I
tak jest w każdej dziedzinie. Profesor medycyny może pukać się w
czoło dlaczego nie decyduję się na operację i dlaczego
działam „nieracjonalnie” czy „nieobiektywnie” ale to mój racjonalizm
i mój obiektywizm a zatem i moja decyzja. Kropka.