Dodaj do ulubionych

Buntownicy, naprawiacze - poproszę o więcej

09.09.08, 19:32
"Bo kapitalizm i wolny rynek nie sprzyja buntownikom. Nie prześladuje ich,
tylko ustawia w kolejce: każe im planować karierę w wyścigu o życie szczęśliwe;"

Panie redaktorze kochany, na jakiej planecie pan żyje? W USA podczas konwencji
republikanów "najbardziej kapitalistyczny kraj na świecie" wsadził do pierdla
kilkuset demonstrantów, pobił, zagazował, jak za "najlepszych" czasów PRL.

Więcej o tym:
pl.indymedia.org/pl/2008/09/38160.shtml
cia.bzzz.net/usa_protesty_podczas_zjazdow_demokratow_i_republikanow
W Polsce jest nie lepiej. Po protestach przeciwko tarczy antyrakietowej w
Słupsku policja wtargnęła do domu jednego z demonstrantów i pobiła śpiących ludzi:
cia.bzzz.net/brutalne_zatrzymanie_demonstrantow_w_slupsku
I tak dalej i tak dalej, a to są przykłady tylko z tego roku.

O ile się orientuję kapitalizm w najlepsze panuje też w Chinach (tak!),
Indiach, Rosji, Afganistanie, Iraku, Nigerii i wielu innych krajach w których
łamane są prawa człowieka na masową skalę. Kapitalizm morduje tak samo jak
bolszewizm, jeśli nie bardziej, tyle że niektórzy ze względu na pozycję jaką
zdobyli w systemie nie chcą tego widzieć. Chwalą kapitalizm, który dał im kasę
i prestiż. Świat nie jest ani kolorowy, ani pokojowy mimo upadku ZSRR.
Obserwuj wątek
    • freelancer1 Buntownicy, naprawiacze... poradnik 09.09.08, 19:49
      Kapitalizm ustawia buntowników w kolejce.

      W kolejce do kiosku w którym kupią poradnik buntownika dorzucony do
      ogólnopolskiego dziennika wydawanego przez lokalny koncern medialny. Hihihihi
      • aksum78 Re: Buntownicy, naprawiacze... poradnik 09.09.08, 20:23
        przeciw hipermarketom i koncernom medialnym, ktore popieraly
        przemiany po 89 roku w kierunku neoliberalnym, bez zajakniecia.
        artrofia rodzin, solidarnosci spolecznej, brak poczucia interesu
        spolecznego. jesli maja byc buntownicy w tym kraju. znaczna czesc
        jaka ja wyjechala do anglii, irlandii. a to tez jakis protest, tylko
        ze bardzo latwy i nic nie zmieniajacy, niestety. buntownicy nie
        tylko przeciwko tzw. ciemnogordowi, ale tez przeciw GW, przeciw
        wyscigowi szczurow i ciaglej, postepujacej konsumpcyjnej papce.
        powoli symptomy sa.
        a poradnik to taki wentyl bezpieczenstwa. troche smieszna
        inicjatywa. w stylu. poradnik dobrego chrzescijanina sygnowanego
        dajmy na to przez tygodnik Niedziela. problem jest szerszy i tyle.
    • gdabski Re: Buntownicy, naprawiacze - poproszę o więcej 09.09.08, 20:32
      "Przecież ktoś musi poprawiać świat i nie będą tego robić absolwenci szkół biznesu."

      Super tekst :D Czuję się dowartościowany ;)

      /Gdabski
    • urtasa io 09.09.08, 21:17
      Buntuję się przeciw hipokryzji "Gazety Wyborczej". Szczególnie buntuję się
      przeciw hipokryzji Blumsztajna, któremu dedykuję parafrazę znanego mu tekstu:
      "jeśli nawet kiedyś było w twoim sercu, panie Blumsztajn, troszkę przyzwoitości,
      to dawno pogrzebałeś to uczucie w brudnej grze o władzę. Dlatego, sam
      złajdaczony, chcesz nas ściągnąć do swego poziomu".
    • neokomunista Śmiech na sali 09.09.08, 21:18
      Bunt nie potrzebuje wzorców i rad które są wytycznymi ludzi stojących za nową
      rzeczywistością kapitalistyczną.
      Koncesjonowany bunt, "nieśmiertelnie poważny" którym operuje ostoja nowego
      systemu, chcąca sobie tak naprawdę pozyskać przychylność osób mogących się
      "zbuntować" według jej zasad, jest niczym innym jak naiwną wskazówką że razem
      możecie na pewien czas się zbuntować ale tylko według naszych kryteriów a
      następnie powinniście się stać "poprawnymi obywatelami" i "prawdziwymi
      patriotami" niedopatrującymi się sprzeczności w systemie społeczno-politycznym.
      Rozumiem ze w przeszłości ludzie nie buntowali się przeciwko kapitalizmowi a i
      współcześnie np. tacy robotnicy w Egipcie czy w Grecji, uczestnicy
      demonstracji w USA też się nie buntują przeciwko niemu.
      Czy przed wojną to przypadkiem nie aparat państwowy broniący interesów
      kapitału i burżuazji nie prześladował osób które tworzyły ówczesny ruch
      robotniczy?
      Harcerstwo, działalność w grupie została zniszczona w rzeczywistości którą
      również aprobuje GW.
      To GW aprobowało wojnę w Iraku i tak jak Busha kłamała w sprawie istnienia
      broni chemicznej w Iraku.
      To był wasz "bunt" którym karmiliście czytelników.
      Wy jedynie się dopasowaliście do systemu, często łamiąc jedynie w nim zasady
      które panowały w waszych rodzinach.
      Ułudą jest próba kreowania buntu przez ludzi którzy w istocie zadbali o to aby
      rozbić solidarność międzyludzką.
    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Coś się Panu pomyliło, Redaktorze! 09.09.08, 21:22
      Panie Redaktorze, coś się panu pomyliło. Albo jako człowiek o poglądach
      zdecydowanie lewicowych powtarza Pan lewicowe mity.

      Mit 1. Kapitalizm jest bardziej indywidualistyczny. Nic podobnego. Prawdziwy
      biznes da się zrobić tylko współpracując.

      Mit 2. Kapitalizm i wolny rynek nie sprzyja buntownikom. Bo bunt to jest
      przeciwko sile wyższej od nas, wobec której jesteśmy (albo myślimy że jesteśmy)
      bezradni. Nie ma za dużo takich sił w wolnym świecie. Jak nie ma się przeciwko
      czemu buntować, to właśnie dobrze.

      Mit 3. Zmienianie świata musi polegać na buncie. Typowo polskie, a też w swych
      korzeniach typowo lewicowe. Gdy - jak w punkcie 2. - nie ma opresji, to nie ma
      potrzeby buntu. Natomiast zmieniać świat na lepsze zawsze można i należy. Tylko
      że poprzez organizację, planowanie, świadomą kalkulację. Bunt to fikanie, w
      buncie bardziej chodzi o destrukcję i wyrzucenie z siebie emocji, niż o budowanie.

      Mit 4. Polacy powinni na nowo nauczyć się buntować. Nic podobnego! W
      dzisiejszych czasach bunt byłby sztuką dla sztuki i niepotrzebną destrukcją.
      Polacy muszą - nie na nowo, lecz po raz pierwszy w historii - nauczyć się
      organizować, planować i budować. Na zimno i bez emocji.
      • aksum78 dla kogo wasza oferta? 09.09.08, 22:31
        dla zbuntowanych czy buntujacych sie? smiech na sali
      • neokomunista Re: Coś się Panu pomyliło, Redaktorze! 09.09.08, 22:55
        Zarzuty stawiane Blumsztajnowi tylko pokazują jak bardzo łatwo można dać się
        zwieść nowej propagandzie kapitalizmu głęboko osadzonej w technikach
        marketingowych, pijarze, "niezależnych" ośrodkach i organizacjach kreujących
        elastyczne i "swobodne" podejście do funkcjonowania mechanizmów gospodarki
        wolno-rynkowej.
        Owszem kapitaliści mogą tylko wtedy ugruntować swoją pozycje jeżeli zechcą
        zadziałać razem, by np. wyeliminować inną konkurencję.
        Kapitał ten jednak bardzo dobrze sobie zdaje sprawę że łatwo np. można skłócić
        ze sobą ludzi pracy, np. oferując im różne formy zatrudnienia, wykorzystując
        ugodowy aparat związkowy do własnych celów, zmuszając ludzi pracy do wyścigu
        między sobą który skutkuje przymuszeniem do "pracoholizmu", napiętymi relacjami
        w samym środowisku pracowniczym.
        Za tym stoi siła wyższa jaką jest chęć dalszego kumulowania zysku na naiwności,
        niewiedzy i uległości ludzi ten zysk wypracowujących.
        Typowo polską cechą stało się uleganie ale pozorom i zakładanie że i tak "nic
        się nie uda".
        Organizowanie, planowanie, dopełnione świadomością wiąże się z chęcią
        przełożenia własnych emocji na rzeczywistość, na ich próbę usystematyzowania co
        ma w konsekwencji przynieść zmianę.
        Destrukcję przynosi ale wadliwa rzeczywistość, która w jakiejś mierze skazuje
        się na bunt i na powstanie uciśnionych.
    • bravor Re: Buntownicy, naprawiacze - poproszę o więcej 09.09.08, 22:51
      Blumsztejna do wora, wór do jeziora.

      Nieprawdaż panie redaktorze?
      • 2berber Re: Buntownicy, naprawiacze - poproszę o więcej 10.09.08, 07:16
        bravor napisał:
        > Blumsztejna do wora, wór do jeziora.
        ? Broawor naprawdę żal mi ciebie.

        W w sprawie nadaktywności szczególnie młodych ludzi
        powinni wypowiadać się przede wszystkim demografowie.
        Ferment w społeczeństwach zaczyna się gdy górka
        wyżu demograficznego osiąga wiek 20 lat.
        Żadne inne tłumaczenia w tym Blumsztajna mnie nie
        przekonują.
    • grimsfirkow Bunt - jak przeciw środowisku przestałem czytać GW 10.09.08, 10:26
      Pochodzę z rodziny inteligenckiej, rodzice wyższe studia, oboje byli w PZPR. Sam również skończyłem wyższe studia i to na dwóch kierunkach. Jestem więc znakomitym materiałem na wykształciucha. Czytałem GW, prenumerowałem Politykę, to była przez lata moja ideologia, choć wtedy bym tak tego nie określił. Po prostu obracałem się wśród ludzi, dla których poglądy lewicowo - liberalne były jak powietrze, oddychało się nimi i nie zauważało, traktowało jako wyznacznik normalności.
      Jednak zawsze czułem, że coś tu jest nie tak. Świat przedstawiony GW i Polityki miał luki. Był jakoś jednowymiarowy, nie mieścił w sobie całego świata, który wystawał kantami zza szpalt.
      Mój bunt zapoczątkowały młodzieńcze lektury. Była to literatura S-F. Tam trafiłem na Ziemkiewicza. "Pieprzony los kataryniarza" zdumiał mnie - tak odbiegała zawarta tam ocena Polski od tego, do czego przywykłem. Potem był Lem, a przede wszystkim Zajdel i jego antyutopie. Drugi czynnik, to znajomy, który od czasu, do czasu podrzucał mi Najwyższy Czas. To spowodowało, że zacząłem mądrzeć, zacząłem traktować swoje poglądy z dystansem, krytycznie. Dowiedziałem się, że można myśleć inaczej. Zacząłem odbierać ze świata sygnały i opinie, które wcześniej do mnie nie docierały, które filtrowałem na progu świadomości, jako pochodzące ze źródeł niewiarygodnych.
      Przełom to dla lata 2002-2004. Pierwsza rzecz, to stosunek do marszy gejowskich. Wtedy dowiedziałem się, że ludzie o pewnych poglądach (liberalnych) są przez media traktowani z góry jako lepsi od ludzi o poglądach przeciwnych. Przyjrzałem się tez reakcji swojego środowiska, liberalnego: okazało się, że wszyscy uważali za ważniejsze prawo ludzi do manifestowania seksualności ponad prawo do wstydu i do nie oglądania tego rodzaju manifestacji. Na jakiej podstawie? Proste: ci pierwsi byli europejscy, a ci drudzy ciemnogród. Drugie przebudzenie, to reakcja mediów na wygrana PiS w wyborach parlamentarnych i prezydenckich. Była to reakcja tak stronnicza i głupia, że nie mogłem pozostać obojętnym. Do tego doszła lektura wszystkim wiadomej książki o początkach GW (nie pisze tytułu i nazwiska autora, bo może jest tu ustawiony boot na to hasło) i mój stosunek do mediów ostatecznie się ustalił. Zbuntowałem się.
      W ostatnich wyborach parlamentarnych wbrew opinii wszystkich znajomych i mojego środowiska zagłosowałem na LPR. I to jest właśnie bunt, a nie brednie, o jakich wypisuje pan Blumsztajn.
    • leszek.sopot Oj dziadku Sewku... 14.09.08, 20:32
      Buntu roku 1968 r. w Polsce nikt nie pamięta. Przykład Paryża może
      byłby lepszy, ale mamy własne, świeższe przykłady: rok 1980 i 1988.
      Ba, na pewno lepsze od przykładów ze świata Zachodniego, bo pewne
      wartości łączyły endeków z RMP, anarchistów i ekologów
      antymilitarystów, demokratów z NZS i narodowo-rewolucjonistów z FMW.
      Co to było? To było to, co Jan Paweł II mówił do młodzieży na
      Westerplatte, że trzeba bronić wartości, że nie można zdezerterować.
      Anarchistów, centrum a nawet prawicowych nacjonalistów łączył ten
      fragment nauczania Jana Pawła II, który został wyraźnie sformułowany
      podczas pielgrzymki w 1987 r. Jego głośne wezwanie, że „nie można
      zdezerterować” podjęło całe młode pokolenie opozycjonistów.
      Rozumieli je różnie – najczęściej jako czynny opór przeciwko władzy.
      Czasem rozumiano je głębiej – jako wezwanie do uznania w sobie,
      przestrzegania i obrony najważniejszych wartości.
      Młode pokolenie zgadzało się z Janem Pawłem II, że konieczny
      jest „świat bardziej ludzki, w którym każdy mógłby znaleźć miejsce
      odpowiadające jego powołaniu. W którym każdy mógłby być podmiotem
      swego losu, a równocześnie współuczestnikiem wspólnej podmiotowości
      wszystkich członków swego społeczeństwa. Współtwórcą domu
      przyszłości, który wszyscy razem muszą budować, świadomi swych
      obowiązków, ale także swoich niezbywalnych ludzkich praw”. Rozumiano
      to jako wezwanie do sprzeciwu wobec systemu komunistycznego i
      pokojowej walka o taki system polityczny, w którym prawa człowieka
      byłyby przestrzegane.
      Papież uprzedzał, że prawa człowieka nie są tylko po to, aby z nich
      korzystać, lecz że „muszą być podstawą tej moralnej mocy, którą
      człowiek osiąga przez wierność prawdzie i powinności. Przez wierność
      prawemu sumieniu”. Nakładał obowiązki, na które godziła się
      słuchająca go młodzież. Więcej – to „prawe sumienie” już wcześniej
      powodowało, że ryzykowali uczestnicząc w nielegalnej działalności
      dla dobra wszystkich a nie własnego.
      Młodzi opozycjoniści byli w większości bezinteresowni, nie zepsuci
      przez świat dorosłych, z jego zależnościami, układami i garbem
      nieuczciwości. Byli przekonani, że walczą o świat, w którym nie
      będzie królował „klimat relatywizmu” oraz „rozchwianie zasad i
      prawd, na których buduje się godność i rozwój człowieka”. Wydawało
      się im, że pokojowa rewolucja „Solidarności” spełni nadzieje
      idealistycznego marzenia – świat wartości moralnych miał się
      urzeczywistnić w praktyce życia codziennego i politycznego. Nie
      dopuszczali myśli, że można odwrócić się od przestrogi papieża, że
      należy „dobrze rozważyć, w jakim stosunku [...] pozostaje »bardziej
      być« do »więcej mieć«. Ale nigdy samo »więcej mieć« nie może
      zwyciężyć. Bo wtedy człowiek może przegrać rzecz najcenniejszą:
      swoje człowieczeństwo, swoje sumienie, swoją godność”.
      Młode pokolenie miało być wierne wartościom przynależnym „prawemu
      sumieniu”, gdyż mogły one uchronić przed rezygnacją, obojętnością,
      zwątpieniem i wewnętrzną emigracją, a także opuszczeniem ojczyzny.
      Wrogiem młodego pokolenia, a co za tym idzie i przyszłości Polski
      był konformizm, który powoduje, że się milczy gdy drugiemu
      człowiekowi dzieje się krzywda, gdyż może to zaszkodzić
      indywidualnej karierze. Nie staje się wówczas w obronie
      Westerplatte.
      Przyszłość Polski miała zależeć od młodzieży – od jej „pracy nad
      sobą”. Młodzież miała zmienić kształt Polski i dlatego papież
      nawoływał:
      „Każdy z was, młodzi przyjaciele, znajduje też w życiu jakieś
      swoje »Westerplatte«. Jakiś wymiar zadań, które musi podjąć i
      wypełnić. Jakąś słuszną sprawę, o którą nie można nie walczyć. Jakiś
      obowiązek, powinność, od której nie można się uchylić. Nie
      można »zdezerterować«. Wreszcie – jakiś porządek prawd i wartości,
      które trzeba »utrzymać« i »obronić«, tak jak to Westerplatte, w
      sobie i wokół siebie. Tak, obronić – dla siebie i dla innych.
      Biskup Kozal, męczennik z Dachau, powiedział: »Od przegranej orężnej
      bardziej przeraża upadek ducha u ludzi. Wątpiący staje się mimo woli
      sojusznikiem wroga« (ks. Wojciech Frątczak, Biskup Michał Kozal,
      [w:] Chrześcijanie, t. 12).
      [...] Są w Polsce młodzi ludzie, którzy pragną świata lepszego:
      bardziej ludzkiego. Świata prawdy, wolności, sprawiedliwości i
      miłości [...], którzy to podstawowe pragnienie, mimo wszystkich
      trudności, starają się wprowadzić w czyn i uczynić rzeczywistością
      swych środowisk, swego narodu i społeczeństwa”.

      O ten „świat wartości” miało walczyć młode pokolenie. Ta walka była
      najważniejsza, ważniejsza od bezpośredniej walki z systemem
      komunistycznym. Walka z kimś była zaprzeczeniem solidarności – o tym
      papież mówił na Zaspie i w Gdyni.
      Przeżycie papieskiej pielgrzymki 1987 r. znajduje swoje
      potwierdzenie w wielu wspomnieniach bezpośrednich uczestników,
      którzy zaangażowali się w nielegalne działania. Wezwanie do „obrony
      Westerplatte” stało się mottem dla „nowej fali” „Solidarności”.
      Ta walka "młoda fala" "Solidarności" przegrała z kretesem. Dzięki
      komu? Także dzięki "buntownikom 68".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka