Dodaj do ulubionych

Biskupi: Dzieci nie jednym z dóbr konsumpcyjnych

    • kibieta60plus Biskupi: Dzieci nie są jednym z dóbr konsumpcyj... 28.12.08, 19:47
      czarni szczekają, a świat i tak idzie naprzód. Za 100 lat znów będą
      odszczekiwać
    • irini Biskupi: Dzieci nie są jednym z dóbr konsumpcyj... 28.12.08, 20:01
      Bardzo ciekawe stanowisko na tle aktualnych wydarzeń politycznych na
      świecie, Kościół rzecz jasna jest apolityczny, ale co by mu
      szkodziło zaprotestować przeciwko sytuacji w strefie Gazy,
      szczególnie że zaistniała w okresie największych świąt
      chrześcijańskich? Przecież były np. akcje zbierania ryżu przeciwko
      Chinom. No ale nie, list biskupów był ważniejszy, a problem w nim
      poruszony na miarę 21 wieku.
    • altmagus Biskupi:Bóg z nami jak tsunami. Głupich nagradza. 28.12.08, 20:03
      Bóg z nami jak tsunami.
      Głupich nagradza.
      Uczonym przeszkadza.
      Może zabijać.
      Z prawdą się mijać.
      Tylko święte obrazki.
      Dają wiedzy łaski.
      In vitro mrożonka.
      Za komuny stonka.
      Jajeczko dar życia.
      In vitro do wyklucia!

      Ekomniemanologia.

      Elektrownia wiatrowa.
      Maska przeciwgazowa.
      Dziewczynka chłopaczek.
      Pod nosem wiatraczek.
      U maminsynka.
      Pod nosem turbinka.
      Widzenie nieuka.
      Co wiedzy nie szuka.
      Działanie na wiarę.
      Turbinka za karę.
      Pochłaniacz na ziemię.
      Składek na geotermię.


      www.youtube.com/watch?v=5pFv8CAniYQ
    • josefoe Biskupi: Dzieci nie jednym z dóbr konsumpcyjnych 28.12.08, 20:04
      Cieszę się, że czarna banda z tym wsiowym głupkiem Dziwiszem na
      czele wygaduje takie bzdury: ich czas nieuchronnie przemija wraz ze
      świadomością i wykształceniem nrmalnych ludzi i myślę, że już nasze
      prawnuki będą chodzić do budynków przypominających kościoły na
      dyskoteki albo się po prostu odlać a religie będą tylko wspomnieniem
      o pazerności, zakłamaniu, obłudzie i różnych draństwach kleru, który
      będzie ścigany z mocy prawa!
    • 3gr Biskupi znaja sie jedynie na molestowaniu dzieci 28.12.08, 20:11
      Oprocz homoseksualizmu, to jedyne inne doswiadczenie seksualne im
      znane, wiec lepiej niech sie zamkna. Czasy ciemnoty skonczone i nikt
      nie chce sluchac czarnoksieznikow.
      • weissensee Polscy biskupi mają ten komfort 28.12.08, 20:22
        Polscy biskupi mają ten komfort, że żyją w kraju, będącym skansensem
        chrześcijaństwa.
        Teraz wszystko prosperuje dzięki wspomnieniom o pontyfikacie JP2,
        ale następne pokolenia będą żyć jak w krajach cywilizowanych - bez
        strachu przed biskupami.
    • marek-1951 A mnie zastanawia jedno. 28.12.08, 20:27
      Aborcja jest grzechem w oczach kościoła, in vitro jest grzechem w oczach kościoła. A aborcja dziecka poczętego metodą in vitro to będzie grzech czy wielka zasługa w niebie. Czy zwalczanie zła złem to dobrze czy źle może któryś purpurat na to odpowie.
    • nessie-jp Biskupi: Dzieci nie jednym z dóbr konsumpcyjnych 28.12.08, 20:37
      Nieodmiennie zadziwia mnie to, że biskupi doskonale wiedzą, czego chce Bóg, a
      czego sobie nie życzy. Zupełnie jakby mieli podłączoną infolinię bezpośrednio do
      Niebios.

      Bóg jest panem życia i śmierci. Tak. Bóg. Nie wy, biskupi. Nie wam decydować o
      tym, które dzieci mają się urodzić.
      • opt Re: Biskupi: Dzieci nie jednym z dóbr konsumpcyjn 28.12.08, 22:45
        Bog w przeciwieństwie do księży dał człowiekowi rozum,by go używał
        i tak niech pozostanie.Księża w jakiejś telepatycznej więzi z
        Bogiem wiedzą swoje i niech też tak pozostanie,bo korzystanie z
        rozumu mogłoby im zaszkodzić.
    • lubat Biskupi: Dzieci nie są jednym z dóbr konsumpcyj... 28.12.08, 20:41
      W zupełności popieram panów biskupów.
      Oni są pasterzami/hodowcami owieczek (baranów), a każdy hodowca chce, by
      rozmnażały się tylko osobniki najzdrowsze, bez żadnych wad genetycznych. Na
      razie zabraniają rozmnażać się tym, którym zakazać najłatwiej. Jak się uporają
      z tym problemem, to zakaz rozmnażania się dostaną heretycy, wątpiący w
      Episkopat i inni zboczeńcy.

      Dla mnie osobiście jest problemem, co mogą wiedzieć o problemach rozmnażania
      się, rodziny, miłości między kobietą i mężczyzną starzy kawalerowie, których
      istotą życia jest nieuczestniczenie w tym wszystkim. Ale na to pytanie niech
      odpowie sobie każdy baran sorry, owieczka, w swoim sumieniu.
      • eva15 Lubacie, czy to aby na pewno tak? 28.12.08, 23:59
        lubat napisał:

        > Oni są pasterzami/hodowcami owieczek (baranów), a każdy hodowca
        >chce, by rozmnażały się tylko osobniki najzdrowsze, bez żadnych wad
        >genetycznych.

        No chyba nie do końca jest tak, jak sugerujesz, czyli trafiasz kulą
        w płot, skoro KK zwalcza badania prenatalne i dopuszczenie
        przerywania ciąży płodów ułomnych, w tym i tych z wykrytymi ciężkimi
        wadami genetycznymi.

        > Dla mnie osobiście jest problemem, co mogą wiedzieć o problemach
        >rozmnażania się, rodziny, miłości między kobietą i mężczyzną starzy
        >kawalerowie, których istotą życia jest nieuczestniczenie w tym
        >wszystkim.

        No tak. Ale równie dobrze można pytać, co mają do powiedzenia o
        filmie, książkach, obrazach, muzyce etc. krytycy kultury, którzy
        sami niczego nie "spłodzili", nie nakręcili, nie napisali, nie
        namalowali, skomponowali - a przecież to oni zabierają głos i
        kształtują na codzień nasze gusta, niczym swego czasu księża nasze
        morale.
        No i co ma do powiedzenia o zwykłej rzeczywistości polityk, króry
        nie musi walczyć o swą codzienną egzystencję?

        >Ale na to pytanie niech odpowie sobie każdy baran sorry, owieczka,
        >w swoim sumieniu.

        Cóż, wygląda na to, że na ogół jesteśmy reprezentowani nie przez
        tych, którzy nas reprezentują. To żademn monopol KK czy w ogóle
        religii....




        • lubat Re: Lubacie, czy to aby na pewno tak? 29.12.08, 10:23
          Co do badań prenatalnych - nie ma tu żadnej sprzeczności. Poprzedni post był na
          tyle zwarty, że nie wyłożyłem tego literalnie, ale to jest działanie
          konsekwentnie oparte na doborze naturalnym, którego nb. KK nie uznaje. Niech się
          nawet urodzi potworek, ale on juz nic nie spłodzi.

          Co do krytyków kultury, to różnica między nimi a KK polega na tym, że krytyk
          może sobie pogadac, ale ich gadki nie oblekają się w obowiązujące wszystkich
          (heretyków, Żydów i innych niedowiarków też) restrykcyjne prawo. Natomiast
          Episkopat przejął funkcje KC PZPR z wszystkimi konsekwencjami. Co mnie nawet
          cieszy, bo obie te nieszczególne instytucje oderwane były/są od realiów życia i
          jest szansa, że ich los potoczy się podobnie;-)))
          • eva15 Re: Lubacie, czy to aby na pewno tak? 29.12.08, 12:12
            lubat napisał:

            > Niech się nawet urodzi potworek, ale on juz nic nie spłodzi.

            Spłodzi, spłodzi. Większość kalectw nie wyklucza rodzicielstwa.
            Przeciwnie, niektóre schorzenia wzmagają popęd seksualny przy
            jednoczesnej ograniczonej świadomości jego konsekwencji.

            > Co do krytyków kultury, to różnica między nimi a KK polega na tym,
            >że krytyk może sobie pogadac, ale ich gadki nie oblekają się w
            >obowiązujące wszystkich (...) restrykcyjne prawo

            To nie, ale wpajają, by nie rzec sączą, nam kod kulturowy, który
            wchodzi nam w krew, często bardziej nawet niż niż przestrzeganie
            prawa.
            Poza tym wspomniałam też polityków - a ci na prawdę kształtują naszą
            rzeczywistość w tym również i prawo.
        • ar.co Re: Lubacie, czy to aby na pewno tak? 29.12.08, 14:37
          <No tak. Ale równie dobrze można pytać, co mają do powiedzenia o
          filmie, książkach, obrazach, muzyce etc. krytycy kultury, którzy
          sami niczego nie "spłodzili", nie nakręcili, nie napisali, nie
          namalowali, skomponowali - a przecież to oni zabierają głos i
          kształtują na codzień nasze gusta, niczym swego czasu księża nasze
          morale.>
          Jak powiedział pewien krytyk muzyczny na zarzut pewnej
          niezadowolonej z jego krytyki śpiewaczki, że sam nie umiałby
          zaśpiewać, a ją krytykuje - jajka też nie umiem znieść, a mimo to
          potrafię stwierdzić, czy jest dobre.
          Cztm innym jest wyrażanie opinii, a czym innym usiłowanie narzucenia
          (pod groźbą wieczystych - i nie tylko - kar) ograniczeń, zwłaszcza
          jeśli sami narzucający nie korzystają z praw, których innym
          odmawiają.
          Gdyby in vitro było potrzebne klerowi, sami namawialiby do
          stosowania. A dlaczego niby zgadzają się na tak "nienaturalne"
          procedury, jak np. wszczepianie rozrusznika serca, przeszczep
          wątroby czy nawet zwykłe implanty? Bo sami korzystają.
    • greg_j Biskupi: Dzieci nie jednym z dóbr konsumpcyjnych 28.12.08, 20:43
      Dziękuję Biskupom za słowa Prawdy, jakże niepopularne w
      dzisiejszym "świecie". Dziś liczy się szybka satysfakcja i łatwe
      rozwiązania - jest ci źle - sam się zaspokój. Jesteś chory - skończ
      ze sobą, albo ze swoim bliskim. Nie możesz mieć dziecka - zrób
      sobie. Znudzi ci się - odejdź do innej...

      W naszej religii Bóg jest jedynym dawcą życia i śmierci.
      Życie to nie tylko chwile radosne i chwalebne, ale także bolesne -
      nie jest łatwo, ale trzeba przyjąć ból i trudności, jak np
      bezpłodność i jak mądrze powiedzieli biskupi - rozważyć adopcję.

      Ja wiem, że to jest trudne, dobrze że mamy niepopularny "głos
      wołającego na pustyni".
      Pozdrawiam wszystkich, także oponentów - szanujmy się. Mamy wolność -
      każdy może powiedzieć "nie" i iść swoją drogą.
      • krzysztofczyz Re: Biskupi: Dzieci nie jednym z dóbr konsumpcyjn 28.12.08, 21:16
        In witro to nie leczenie, tylko możliwości dla bogatych. Biedni
        pozostaną bezdzietni. Trzeba zwalczac choroby a nie szukac uników
        dla bogaczy.
        • ar.co Re: Biskupi: Dzieci nie jednym z dóbr konsumpcyjn 29.12.08, 14:38
          Czyli lepiej, żeby wszystkim było źle, niż żeby chociaż niektórym
          było lepiej? Gratuluję komunistycznej mentalności.
      • posraldescu Re: Biskupi: Dzieci nie jednym z dóbr konsumpcyjn 28.12.08, 21:52
        greg_j napisał:

        > Dziękuję Biskupom za słowa Prawdy, jakże niepopularne w
        > dzisiejszym "świecie". Dziś liczy się szybka satysfakcja i łatwe
        > rozwiązania - jest ci źle - sam się zaspokój. Jesteś chory - skończ
        > ze sobą, albo ze swoim bliskim. Nie możesz mieć dziecka - zrób
        > sobie. Znudzi ci się - odejdź do innej...

        Powyższe myślenie nie jest nawet rodem ze Średniowiecza. To jest myślenie z piekła rodem. W Średniowieczu nikt nie miał złudzeń, że przeżyje tylko najsilniejszy. KK głosząc co innego łamie ludziom życie produkując zastępy ludzi oszukanych, nie przygotowanych do dbania o swoje interesy. Tworzy klientele opieki społecznej.

        > W naszej religii Bóg jest jedynym dawcą życia i śmierci.
        > Życie to nie tylko chwile radosne i chwalebne, ale także bolesne -
        > nie jest łatwo, ale trzeba przyjąć ból i trudności, jak np
        > bezpłodność i jak mądrze powiedzieli biskupi - rozważyć adopcję.

        Gdyby faktycznie tworzenie życia i uśmiercanie było wyłączną domeną Boga ludzie nie byliby w stanie zabijać się nawzajem, ani też nie udawałoby się in vitro.
        Adopcja to nie jest żadne wyjście. To czyste frajerstwo od którego KK ucieka jak może zwalając odpowiedzialnosc na swoje owieczki.

        > Ja wiem, że to jest trudne, dobrze że mamy niepopularny "głos
        > wołającego na pustyni".
        > Pozdrawiam wszystkich, także oponentów - szanujmy się. Mamy wolność -
        > każdy może powiedzieć "nie" i iść swoją drogą.
        ro.

        Mało prawodopodobne. KK żąda wprowadzania swoich urojen do prawa państwowego.
    • etykieta.zastepcza Nauka Kościoła jest dla wiernych... 28.12.08, 20:49
      ... a kogo to nie interesuje, to, delikatnie mówiąc - wypad.
      Dziwię się tym wszystkim, którzy do kościoła nie zaglądają nawet w święta, że
      reagują tak "świętym" oburzeniem na ten list, i którego treść tak naprawdę nie
      jest niczym nowym. Kościół głosi te nauki od lat! Ale o ile ogół ludzi wcale nie
      musi tego słuchać, to ludzie wierzący powinni juz tę naukę przynajmniej przyjąć
      do wiadomości, przy czym ten list nie powinien być traktowany jako prawo
      wygłoszone ex cathedra, ale stanowić podstawę do dyskusji i rozważań. Kościół
      nie narzuca swojej woli, ponieważ każdy człowiek ma swoją - wolną wolę - w
      Biblii wielokrotnie podkreślane jest wyrażenie "jeśli chcesz...". Kościół jednak
      ma prawo tłumaczyć Biblię i wskazywać dobro i zło i tym samym zachęcać
      człowieka wierzącego nie tyle do wierzenia, ale i do myślenia i samodzielnego
      zrozumienia różnic między dobrem a złem.
      O całym problemie in vitro i jego moralnych aspektach można byłoby całe księgi
      pisać, stąd list, pomimo że obszerny, zaledwie prześlizgnął się po całym temacie
      wskazując przy tym parę argumentów, które przemawiają za racją nauczania
      Kościoła - mozna byłoby je rzeczywiście rozwinąć i dogłębniej przedyskutować. I
      to zapewne będzie się działo w najbliższych dniach.
      Można się nie zgadzać z treścią i przesłaniem listu, ale chociażby w imię
      pluralizmu poglądów i światopoglądów Kosciół ma prawo do głoszenia swojej wizji
      świata. Mało tego, ma prawo także do wprowadzania jej w życie.

      A tak w ogóle dziwię się także Gazecie Wyborczej, która z zaskakująca lekkością
      promuje "naszego Papieża" (w tej gazecie podobno zawsze przez duże P) wydając
      tony segregatorów z papieskimi naukami, książki, filmy itd. itp., a równocześnie
      hołduje wojującej lewico-laickości, absurdalnej politpoprawności i oburza się na
      taki list Episkopatu "rodem ze średniowiecza".
      • nabu-cco Re: Nauka Kościoła jest dla wiernych... 29.12.08, 00:27
        etykieta.zastepcza napisał:

        > ... a kogo to nie interesuje, to, delikatnie mówiąc - wypad.
        OK, ale w takim razie wypadk dal tego listu i autorów z publicznych mediów, bo to państwo demokratyczne, a nie wyznaniowe.

        > Dziwię się tym wszystkim, którzy do kościoła nie zaglądają nawet w święta, że
        > reagują tak "świętym" oburzeniem na ten list, i którego treść tak naprawdę nie
        > jest niczym nowym. Kościół głosi te nauki od lat!
        Tak, ale akurat teraz głosi szczególnie często. I to w sytuacji, gdy dzięki 'ustawie Gowina' można ukrócić problem eliminacji nadwyżki zarodkó, którym kościół rzymskokatolicki rzekomo się martwił Irzekomo, bo w 'Dignitatis personae' kościół rzymskokatolicki nie dopuszcza wszczepienia zamrożónych embrionó, a wiec odmawia im prawa do życia).

        > Ale o ile ogół ludzi wcale nie
        > musi tego słuchać, to ludzie wierzący powinni juz tę naukę przynajmniej przyjąć
        > do wiadomości, przy czym ten list nie powinien być traktowany jako prawo
        > wygłoszone ex cathedra, ale stanowić podstawę do dyskusji i rozważań.
        Cieszę się że to napisałeś, bo to nie jest ex cathedra. To aktualne stanowisko papieskie, które nastęny lub kolejny zmieni, tak jak stosunek kościoła rzymskokkatolickiego do systemu kopernikańskiego, tortur, palenia czarownic czy przeszczepów.

        > Kościół nie narzuca swojej woli, ponieważ każdy człowiek ma swoją - wolną wolę - w
        > Biblii wielokrotnie podkreślane jest wyrażenie "jeśli chcesz...". Kościół jedna
        > k
        > ma prawo tłumaczyć Biblię i wskazywać dobro i zło i tym samym zachęcać
        > człowieka wierzącego nie tyle do wierzenia, ale i do myślenia i samodzielnego
        > zrozumienia różnic między dobrem a złem.
        Otóż właśnie narzuca. Wierni go nie słuchają, więc chce wpływać na rządzących, aby nakazali robić wiernym to, czego oni nie chcą a kościoł rzymskokatolicki im zaleca. To nie tlyko in vitro ale też praca w niedziele, światynia opatrzności, aborcja czy religia w szkole.

        > O całym problemie in vitro i jego moralnych aspektach można byłoby całe księgi
        > pisać, stąd list, pomimo że obszerny, zaledwie prześlizgnął się po całym temaci
        > e
        > wskazując przy tym parę argumentów, które przemawiają za racją nauczania
        > Kościoła - mozna byłoby je rzeczywiście rozwinąć i dogłębniej przedyskutować. I
        > to zapewne będzie się działo w najbliższych dniach.
        > Można się nie zgadzać z treścią i przesłaniem listu, ale chociażby w imię
        > pluralizmu poglądów i światopoglądów Kosciół ma prawo do głoszenia swojej wizji
        > świata. Mało tego, ma prawo także do wprowadzania jej w życie.
        Nie ma prawa do wprowadzania jej w życie. Nie jest bowiem żadnym domokratycznie wybranym zgromadzeniem ustaowdawczym i może co najwyżej próbować przekonywać do swoich poglądó, ale bez gróźb i zastraszania.

        > A tak w ogóle dziwię się także Gazecie Wyborczej, która z zaskakująca lekkością
        > promuje "naszego Papieża" (w tej gazecie podobno zawsze przez duże P) wydając
        > tony segregatorów z papieskimi naukami, książki, filmy itd. itp., a równocześnie
        > hołduje wojującej lewico-laickości, absurdalnej politpoprawności i oburza się na
        > taki list Episkopatu "rodem ze średniowiecza".
        O widzę, że marzy się cenzura kościelna. I inwektywy zastępują argumenty.
    • dzi1a dobrze że pustoszeja koscioły ,pustoszeja seminari 28.12.08, 20:51
      ...i pustoszeją nowicjaty zakonne ,coraz wiecej księży , zakonników i zakonnic
      zrzuca sutanny i habity a taca pustoszeje.wyrażnie widać że biskupom wymyka
      sie ten sacro biznes z rąk.
      dobrze że media o tym piszą . prosimy o wiecej info na ten temat. popsujmy razem
      tłustym biskupom biznes ktory coraz bardziej stoi w wyrażnej sprzecznosci z
      interesem demokracji i Polski.
    • jowita81 Biskupi: Dzieci nie są jednym z dóbr konsumpcyj... 28.12.08, 20:55
      Podzielam opinię tych wszystkich,którzy poczuli urażeni "Listem
      biskupów".Sprawa posiadania dzieci i wszelkie z tym związane problemy dotyczą
      wielu rodzin,które zmagają z nim od lat.Choćby małżeństwa osób
      niepełnosprawnych.Poznałam przed laty kolegę,który w młodości padł ofiarą
      francuskiej szczepionki polio.Od 16 roku życia był na wózku,mimo wieloletniej
      i doskonałej rehabilitacji.Gdy po wielu latach chciał z e swoją żona mieć
      dziecko okazało się to niemożliwe.Po wielu próbach stosowania in vitro udało
      im się szczęśliwie począć dziecko.Jacyż byli szczęśliwi w dniu urodzin
      syna.Takich przypadków jest wiele i nie wyobrażam sobie aby hierarchowie
      kościelni mieli ludziom odbierać tę szansę.
      • opt Re: Biskupi: Dzieci nie są jednym z dóbr konsumpc 28.12.08, 22:13
        Nie denerwuj się.Biskupi pisali wyłącznie do swoich wiernych i tych
        wiernych to dotyczy.Jeżeli komuś taki głos nie odpowiada to
        występuje z tego klanu i tyle.Brawo biskupi.Trzymajcie swoje
        owieczki w ryzach.
    • 4752434g Dlaczego inne panstwo miesza się w sprawy Polskie 28.12.08, 20:57
      T.S. dla suchockiej za konkordat
    • etykieta.zastepcza Dziecko dobrem konsumpcyjnym... niestety tak... 28.12.08, 21:00
      Wystarczy zajrzeć do nowobogackich przedszkoli i szkół - ma tam miejsce czysta
      hodowla obliczona na ukształtowanie geniusza, którym można się pochwalić przed
      ciotkami i wujkami.
      Ilu to rodziców gania dzieciaki po rozmaitych "angielskich", "tenisach" i
      "jazdach konnych" oraz "fortepianach", nie mówiac już o tym, ze prawdziwego
      pie...a dostają na wieść o castingu do nowego serialu dziecięcego.
      A przepraszam, czymże jest takie zachowanie? Czyż nie leczeniem własnych
      kompleksów i zaspokajaniem niespełnionych własnych potrzeb?

      A ile to razy widziałem w swoim otoczeniu starzejące się 30-letnie kobiety z
      coraz to większym syndromem staropanieństwa, desperacko wypatrujące kandydatów
      na mężów, a raczej dawców nasienia, nawet na autobusowych przystankach, skąd to
      co rano jadą do pracy?
      Miłość w ten sposób nie przychodzi... a raczej nieszczęście i życiowa ruina. I w
      imię czego - doraźnej potrzeby sprawienia sobie dziecka, po to, aby ciotki i
      sąsiadki nie ględziły? Albo żeby koleżanki zazdrościły? W takim sensie dziecko
      nie jest darem, ale traktowane jest jako właśnie dobro konsumpcyjne. I w imię
      czego, że powtórzę?
      • cartahena Re: Dziecko dobrem konsumpcyjnym... niestety tak. 28.12.08, 22:18
        A ty jestes mezczyzna czy kobieta? masz dzieci? widze z twego postu,
        ze nie masz pojecia o zyciu, uczuciach innych osob. jestes wydmuszka
        bez wnetrza.
      • opt Re: Dziecko dobrem konsumpcyjnym... niestety tak. 28.12.08, 22:26
        Coś mi się wydaje żeś jeszcze od wigilii nie wytrzeżwiał,a może masz
        tak od urodzenia jako owoc spłodzony w alkoholowym raucie.
      • nabu-cco Re: Dziecko dobrem konsumpcyjnym... niestety tak. 29.12.08, 00:32
        etykieta.zastepcza napisał:

        > Wystarczy zajrzeć do nowobogackich przedszkoli i szkół - ma tam miejsce czysta
        > hodowla obliczona na ukształtowanie geniusza, którym można się pochwalić przed
        > ciotkami i wujkami.
        > Ilu to rodziców gania dzieciaki po rozmaitych "angielskich", "tenisach" i
        > "jazdach konnych" oraz "fortepianach", nie mówiac już o tym, ze prawdziwego
        > pie...a dostają na wieść o castingu do nowego serialu dziecięcego.
        > A przepraszam, czymże jest takie zachowanie? Czyż nie leczeniem własnych
        > kompleksów i zaspokajaniem niespełnionych własnych potrzeb?
        O tak, to straszna krzywda dla tych dzieciaków. W porównianiu z tym, co oferują katolickie rodziny wielodzietne z marginesu (zasiłki, becikowe, dożywianie, oglądanie pijanego ojca gwałcącego matkę etc.).

        > A ile to razy widziałem w swoim otoczeniu starzejące się 30-letnie kobiety z
        > coraz to większym syndromem staropanieństwa, desperacko wypatrujące kandydatów
        > na mężów, a raczej dawców nasienia, nawet na autobusowych przystankach, skąd to
        > co rano jadą do pracy?
        > Miłość w ten sposób nie przychodzi... a raczej nieszczęście i życiowa ruina.
        Oczywiście, to dotyczy tylko kobiet. Mężczyźni szukają wyłącznie miłości, i to nie zmysłowej 'wyuzdanej', ale 'katolickie', 'platonicznej' z seksem wyłącznie w celu prokreacji.

        > I w
        > imię czego - doraźnej potrzeby sprawienia sobie dziecka, po to, aby ciotki i
        > sąsiadki nie ględziły? Albo żeby koleżanki zazdrościły? W takim sensie dziecko
        > nie jest darem, ale traktowane jest jako właśnie dobro konsumpcyjne. I w imię
        > czego, że powtórzę?
        >
        Chociażby tego, by mieć dowód 'błogosławieństwa Bożego', o którym piszą biskupi, a którego bezdzietne rodziny i osoby nie mają zdaniem kościoła rzymskokatolickiego.
      • siegfriedswaelderin Re: Dziecko dobrem konsumpcyjnym... niestety tak. 29.12.08, 11:48
        Hahaha, a to dobre! I ten syndrom rozpoznajesz po czym - że się patrzą na
        Ciebie? A może są "wyzywająco" ubrane?
        Żenada.

        etykieta.zastepcza napisał:
        > A ile to razy widziałem w swoim otoczeniu starzejące się 30-letnie kobiety z
        coraz to większym syndromem staropanieństwa, desperacko wypatrujące kandydatów
        na mężów, a raczej dawców nasienia, nawet na autobusowych przystankach, skąd to
        co rano jadą do pracy?
      • aurita Re: Dziecko dobrem konsumpcyjnym... niestety tak. 29.12.08, 17:19
        > Wystarczy zajrzeć do nowobogackich przedszkoli i szkół
        a tam dzieci po IVF tylko przyjmuja?

        > A ile to razy widziałem w swoim otoczeniu starzejące się 30-letnie kobiety
        jak mialam lat 15 to tez uwazalam ze 30 tylko do trumny sie nadaje:)
    • momy A co obywatela RP obchodzi, co myśli kilkunastu 28.12.08, 21:36
      facetów w czarnych szlafrokach? Niech sobie gadają, piszą, głoszą. Ich sprawa.
      Instytucje państwowe nie są od tego, by ich słuchać, tylko od tego, by
      wykonywać wolę obywateli. Dziś mieliśmy wątpliwy zaszczyt wysłuchania listu
      episkopatu w kościołach - pseudoteologiczny bełkot spod pióra chyba tego
      samego "intelektualisty", który pisze wystąpienia PiSowi."Agresywne ataki na
      instytucję małżeństwa" itp. Za przeproszeniem - ja jestem w instytucji
      małżeństwa i jakoś nie czuję się obiektem żadnych ataków. Zabieranie
      kościołowi monopolu na prawdę nie jest atakiem na kościół, czego by ten pewnie
      sobie życzył. Jakie piękno by to było męczeństwo! Znowu po latach! Niedoczekanie!
    • aneczka-to-ja A po co szerzyc choroby ? 29.12.08, 00:05
      Hm, trudny temat. Nie zdecydowalam sie na in vitro. Musze czekac na
      adopcje.
      Ta pierwsza kobieta z probowki ma dwojke dzieci... Tez urodzone z
      probowki! Jak to jest? Ma taka wade ze tak samo jak jej matka
      przekazala niemozliwoscs zajscia w ciazy przekaze to pewnie swoim
      dzieciom.
      Kiedys caly rod ludzki zacznie rozmnazac sie z probowki. Ciekawie.
      • nabu-cco Jakie choroby ? 29.12.08, 00:12
        O czym Ty piszesz ? A czego oczekujesz od dziecka z ośrodka adopcyjnego ? Chyba nie zdrowia. Wszak są to w olbrzymiej większości dzieci z marginesu, osób niezbyt inteligentnych i delilkatnie mówiąc niezbyt dobrze się prowadzących, zarówno przed zajściem, jak i po. A słyszałaś o FAS ? Dzieci z in vitro tego nie mają, a adoptowane powszechnie. Bezpłodność nie jest dziedziczna, w odróżnieniu od niskiej inteligencji i chorej osobowości, podatnej na manipulację.
        Zanim coś napiszesz, zastanów się.
        • aneczka-to-ja Re: Jakie choroby ? 29.12.08, 01:00
          Niestety, nieplodnosc jest czasami wyniku chorob dziedzicznych.
          Jezeli meszczyzna ma slabe plemniki w wyniku wady genetycznej to
          przekarze ta wade potomkowi meskiemu. Tak samo jak z ta kobieta z
          probowki. Ona musiala zrobic in vitro bo oddziedziczyla od matki
          jakas wade ktora nie pozwolila je na normalne poczecie.
        • nessie-jp Re: Jakie choroby ? 29.12.08, 17:11
          > Bezpłodność nie jest dziedziczna

          Błąd. Bezpłodność NIE BYŁA dziedziczna, dopóki nie osiągnęliśmy takiego poziomu
          rozwoju, że potrafimy umożliwić bezpłodnym "z natury" (nie w wyniku przebytej
          choroby) ludziom powołanie do życia dzieci.


          > w odróżnieniu od
          > niskiej inteligencji i chorej osobowości,
          > podatnej na manipulację.

          Zgadzam się, że lepiej dla dziecka odziedziczyć bezpłodność, niż się urodzić z
          FAS albo inną upośledzającą wadą. Dzieci alkoholików, nawet te oddane do adopcji
          to naprawdę nieszczęśliwe stworzenia, które są skazane na powielanie błędów
          rodzicielskich
      • aurita Re: A po co szerzyc choroby ? 29.12.08, 17:26
        > Ta pierwsza kobieta z probowki ma dwojke dzieci... Tez urodzone z
        > probowki!

        Jezeli mowisz o Louise Brown to ona ma juz dwojke dzieci i kazde z nich zostalo
        poczete w wyniku wlozenia penisa do pochwy. Pisaly o tym wszystkie gazety bo
        zastanawiano sie czy nieplodnosc jest dziedziczna

        Grzeszysz poprzez "falszywe swiadectwo przeciw blizniemu", do spowiedzi!!!!
        • aneczka-to-ja Re: A po co szerzyc choroby ? 30.12.08, 13:18
          A kim jestes zeby mnie posadzac? Nie posadzaj a nie bedziesz
          posadzany. Zreszta spowiadam sie co miesiac...
    • nabu-cco Bardzo trafny komentarz 29.12.08, 00:08
      Warto jednak dodać coś do fragmentu: "Naprawdę urodzić to nie tylko dać życie, ale także zapewnić dzieciom utrzymanie oraz wprowadzić je w świat wiary i kultury" - napisali też biskupi. Szkoda, że ten ciekawy wątek listu nie został poszerzony o coś więcej niż przyganę dla plagi rozwodów. Zamiast na jakości życia w rodzinie skupiono się na liczbie i metodach poczęć."
      Otóż biskupi dodają, że to Państwo ma łożyć na te rodziny wielodzietne. Dlaczego zaś pominięto kwestię przemocy w rodzinie? Dlatego, że przecież podobnie jak kazirodztwo szerzy się właśnie wśró rodzin wielodzietnych z marginesu społecznego - vide "polski Fritzl" z podlaskiej katolickiej rodziny wielodzietnej.
      Biskupom brak jest argumentów, szczególnie po publikacji Dignitatis personae (polecam pełny tekst na www.ekai.pl). Tam napisano wprost, że wszczepianie 'mrozaków', czyli zamrożonych embrionów jest niedopuszczalne - a więc kościół rzymskokatolicki jest ewidentnie przeciwko życiu i embrionom.
    • marygo Biskupi: Dzieci nie jednym z dóbr konsumpcyjnych 29.12.08, 00:22
      Zaplodnienie "in vitro",pociaga za sobe niestety!!!bardzo czesto niszczenie zarodkow ludzkich,[NIE TYLKO MROZENIE], a to juz nazywa sie zdecydowanie :CYWILIZACJA SMIERCI!!!JEDYNIE BOG WSZECHMOGACY JEST PANEM ZYCIA I SMIERCI,choc czlowiek, uzurpuje sobie to prawo. Rozumię doskonale wielkie pragnienie Rodzicow, ktorzy nie moga miec dzieci, ale z w/w wzgledow ,ta metoda jest NIEMORALNA!Dlaczego- by nie, wlasnie zaadoptowac i dac dom, Milosc, tym wlasnie, ktore wolaja o nia, a ktorych biologiczni rodzice nie chca?O ile zdrowsze moralnie i emocjonalnie bylyby spoleczenstwa,gdyby niechciane dzieci byly KOCHANE???Komentarz Gazety jest wysoce niestosowny, no coz UWRAZLIWIANIE SUMIEN,to tez PROCES, wymagajacy milosci i konsekwencji, na ktora dzisiejsi dorosli odpowiedzialni,[lub nie],nie maja czasu lub ochoty....."ROBTA CO CHCETA"- to haslo J.O.ktore nas rozgrzesza....po co sie wysilac??????
      • cartahena Re: Biskupi: Dzieci nie jednym z dóbr konsumpcyjn 29.12.08, 00:24
        A teraz mi odpowiedz: ile masz swoich dzieci, a ile adoptowalas?
        • marygo Re: Biskupi: Dzieci nie jednym z dóbr konsumpcyjn 29.12.08, 00:33
          cartahena napisała:

          > A teraz mi odpowiedz: ile masz swoich dzieci, a ile adoptowalas?
          Mam 5ro wlasnych dzieci,i mimo to staralam sie kiedys ,by jeszcze zaadoptowac,
          lecz przepisy w naszym kraju sa w tym wzgledzie[i nie tylko w tym],tak , w
          naszym kraju nigdy nie byla PRO_RODZINNA. A dzieci czekaja...wolaja o milosc,
          czy tego nie slyszysz????
          • opt Re: Biskupi: Dzieci nie jednym z dóbr konsumpcyjn 29.12.08, 00:47
            Wielka szkoda,ze tych dzieci wołających o miłość nie słyszą
            rodziciele,czyżby ten ich BOg wyposażył ich jedynie w instrumenty
            do robienia dzieci i w nic więcej.Adopcja to żadne rozwiązanie a
            szczególnie,gdy adopcyjni rodzice robią to za pieniadze pozyskane od
            państwa- czyżby istniała płatna miłość.Poczytaj pamiętniki dzieci z
            rodzin adopcyjnych jak w większości wypadków oceniają was płatnych
            rodziców po latach- czyżby byli w błędzie.
            • opt Re: Biskupi: Dzieci nie jednym z dóbr konsumpcyjn 29.12.08, 00:53
              Teraz coraz więcej rodziców adopcyjnych domaga sie płacenia
              nadgodzin za opiekę przez 24godziny - to ciekawe pojmowanie
              miłosci,bo ja swoimi odpowiedzialnie zajmuję się na okrągło i nie
              przyszło mi na myśł żadać czegokolwiek- widocznie mną kieruje inny
              Bóg
          • cartahena Re: Biskupi: Dzieci nie jednym z dóbr konsumpcyjn 29.12.08, 08:50
            No widzisz, w koncu nie zaadoptowalas nikogo. Widocznie za malo sie
            staralas! Wiec nie pouczaj innych, ze maja adoptowac. Czy wydaje Ci
            sie, ze innym latwie omijac istniejace przepisy, skoro innym radzisz
            adopcje, a Tobie sie nie udalo?

            A to, ze masz 5 wlasnych dzieci doskonale potwierdza, ze nie
            rozumiesz problemow ludzi, ktorzy maja problem z plodnoscia.
      • nabu-cco Re: Biskupi: Dzieci nie jednym z dóbr konsumpcyjn 29.12.08, 00:58
        Poczytaj sobie 'Dignitatis personae' na www.ekai.pl. Tam napisano wprost, że kościół rzymskokatolicki sprzeciwia się wszczepianiu embrionów ('mrozaków', o których piszesz), a zatem sprzeciwia się daniu im życia. Jest zatem za zabijaniem embrionów, bo zamrożenie nie trwa wiecznie.
        I nie wypowiadaj się na temat adopcji, bo nie masz o nim pojęcia. Jest wielokrotnie więcej chętnych, niż dzieci (m.in. wskutek tego, że menele oczekują a becikowe i nie chcą oddawać dzieci, których nie chcieli i nie są w stanie ich utrzymać). Kościół rzymskokatolicki nie chroni zatem embrionów i takie jest jego oficjalne stanowisko - przeczytaj w Dignitatis personae. Spróbuj zapoznać się z tym, czego bronisz, a zauważysz od razu, że piszesz bzdury. Poza tym ustawa Gowina, wprowadzając refundacje zapobiega właśnie powstawaniu kolejnych zarodków, albowiem refunduje wtedy, kiedy powstanie jeden. Nie będzie wiec zabijania, ale kościół rzymskokatolicki się tem sprzeciwia.
        Poza tym piszesz, że Bóg jest Panem życia. Czy to znaczy, że wolą Boga jest, by urodziło się dziecko dziewczyny zgwałconej przez ojca (casus Fritzla i polskiego Fritzla z katolickiej rodziny wielodzietnej na Podlasiu), czy też rodziców, kochających się rodziców, którzy z przyczyn medycznych nie mogli doczekać się włąsnego dziecka bez zapłodnienia pozaustrojowego?
        Jeśli już jakiś komentarz był niestosowny, to tylko Twój.
    • elucidator Z nauka jak zwykle na bakier 29.12.08, 01:17
      "w wielu wypadkach bezdzietność pozostaje tajemnicą, którą być może zrozumiemy
      dopiero po drugiej stronie życia"

      Co za durnie! Nauka juz dzisiaj potrafi wyjasnic bardzo wiele powodow
      bezplodnosci, i wszystko wskazuje na to, ze w przyszlosci bedziemy te sprawy
      rozumiec jeszcze lepiej. Kosciol jak zwykle jest na bakier z postepami nauki.
      Kiedys przesladowal astronomow ktorzy twierdzili ze to nie slonce krazy wokol
      Ziemi, potem zwalczali teorie ewolucji, a teraz sie wzieli za problematyke
      plodnosci i bezplodnosci, ktorej najwyrazniej w ogole nie rozumieja. Jak tylko
      zdobycze nauki obalaja jakis religijny dogmat, to tym gorzej dla nauki. A w
      miedzyczasie miliony ludzi umieraja w Afryce na AIDS bo kosciolowi nie podoba
      sie uzywanie prezerwatyw, ktore sa najlepsza bronia do walki z ta choroba.
      Zaakceptowanie systemu heliocentrycznego zajelo im kilkaset lat, bo byli do tego
      zmuszeni. Ile jeszcze potrwa zanim beda zmuszeni zaakceptowac i ewolucje, i
      prezerwatywy i nowe zdobycze nauki w dziedzinie n.p. bezplodnosci?
    • yorgi62 mało wiary w episkopacie??? 29.12.08, 02:24
      Gdy tak dzis stałem w kościele i słuchałem tego listu to odniosłem wrażenie że
      wśród naszych biskupów mało jest wiary w mądrość i moc Boga.
      Gdyby Bóg chciał to nie dał by nam takich możliwości jakie daje zapłodnienie
      pozaustrojowe. Z resztą dalej Bóg daje życie. Możemy sobie łaczyc milony komórek
      jajowych z plemnikami ale do zapłodnienia moze nie dojść. Można robić nawet
      mikroinjekcję plemnika do komórki jajowej a embrion nie zacznie się dzielić.
      Można nawet wszczepić dzielący się embrion ale on dalej się nie zagnieździ. Bóg
      pozwolił nam na osiągnięcie narzędzia, jednak dalej tworzenie życia jest
      tajemnicą przez jednych zwaną darem życia od Boga, przez innych skutecznością
      ośrodka in vitro.

      Mechanizm powstawania człowieka zawsze daje pewien odsetek (czasem 60%) zarodków
      które nie zagnieżdżają się w macicy albo zagnieżdżają się poza macicą. Taki
      "człowiek" nigdy się nie urodzi - jeżeli to wola Boga to widać jest w niebie
      zapotrzebowanie na takie aniołki z kilkudziesięciu komórek. Ale episkopat wie
      lepiej. Albo niedocenia mocy czy mądrości Najwyższego.

      "Bóg i tylko Bóg jest Panem życia."
      Owszem ale jednak część swojej woli scedował na nas. W końcu kazdy z nas moze
      żyć w celibacie nawet gdyby plan Boga przewidywał powstanie kolejnego człowieka
      z nas to ten nowy człowiek nie powstanie. Gdyby tak nie było standardem byłoby
      dzieworództwo z jakimś tajemniczym przeniesieniem genów bez seksu
      To samo dotyczy śmierci: dając człowiekowi możliwość odebrania życia innemu
      człowiekowi, pomijając moralną naganność takiego działania, Bóg scedował na nas
      część swojego panowania nad życiem

      "Żadne spotkania ani prezenty nie zastąpią zwyczajnej, codziennej obecności w
      rodzinie" - to co biskupi powiedzą o dzieciach księży na których "alimenty"
      płacą kurie biskupie a liczba i ilość płaconych pieniędzy są jedną z najpilniej
      strzeżonych tajemnic pałaców biskupich. Wysokość alimentów które zazwyczaj kuria
      proponuje jest wyższa od tej zasądzanej przez sądy właśnie dlatego żeby sprawa
      nigdy do sadów nie trafiła.

      "Dzięki Bogu są też w Polsce naprawdę wielodzietne rodziny, które zgodnie ze
      wskazaniami Soboru Watykańskiego II potrafią zarazem roztropnie i wielkodusznie
      planować większą liczbę dzieci"

      Prawie całe dorosłe życie upłynęło mi w tym kraju już po zmianie systemu.
      Wysłuchałem w tym czasie wiele długich listów biskupich. Nigdy jednak w listach
      tych nie usłyszałem napomnienia biskupów ile pracodawca powinien płacić
      pracobiorcy, jaki zysk jest zyskiem godziwym a jaki lichwą, że system
      ubezpieczeń społecznych premiujący kobiety które nie urodziły i nie wychowały
      żadnego dziecka od tych wielodzietnych jest niegodziwy. Jakoś biskupom łatwiej
      pisać o prokreacji czy wychowaniu dzieci - o czym nie mają w rzeczywistości
      pojęcia niż o bolących sprawach społecznych. Tak na razie wygląda troska
      episkopatu o rodziny wielodzietne

    • jabo23 Biskupie, durniu jeden!!! 29.12.08, 09:17
      Niepotrzebnie się ośmieszasz.
      Tej kasy i tak nie dostaniesz!
    • thorper Biskupi: Dzieci nie są jednym z dóbr konsumpcyj... 29.12.08, 17:20
      Śmiem zauważyć, że list jest kierowany do ludzi WIERZĄCYCH. Jeżeli ludziom o
      innym podejściu to przeszkadza, NIE MUSZĄ GO CZYTAĆ! Biskupi uświadamiali
      ludziom Kościoła, dlaczego Bóg nie godzi się na zapłodnienie In Vitro.
      Z własnej praktyki: ja i moja żona staraliśmy się 3 lata o dziecko, aby po
      trzech latach wreszcie począć. Małżeństwo Pulikowskich starało się o dziecko
      przez 11 lat, a nasi znajomi - 12. Oczekiwanie sprawiło, że zrozumieliśmy, jak
      wielkim darem jest dla rodziny dziecko. Lekarze od razu przy problemach
      doradzają In Vitro. Innych metod już nie ma?
      • aurita Re: Biskupi: Dzieci nie są jednym z dóbr konsumpc 29.12.08, 17:30
        > innym podejściu to przeszkadza, NIE MUSZĄ GO CZYTAĆ! Biskupi uświadamiali
        ludziom Kościoła, dlaczego Bóg nie godzi się na zapłodnienie In Vitro.

        Nie nie nie, oni uswiadamiali ludziom dlaczego Kosciol Katolicki nie zgadza sie
        na IVF.

        > wielkim darem jest dla rodziny dziecko. Lekarze od razu przy problemach
        > doradzają In Vitro. Innych metod już nie ma?

        1) moja sasiadka ma juz druga wpadke, poczecie zajelo jej ...10 minut? a i tak
        uwaza ze dziecko jest szczesciem i darem, to wedlug Ciebie dziwne?
        2) lekarze, przewaznie nie umieja stosowac IVF wiec zapewniam Cie ze proponuja
        cuda niewidy. A potem i na IVF jest zapozno. W moim przypadku innej metody niz
        IVF nie bylo. Na szczescie Bog sie zlitowal za pierwszym razem.
      • siegfriedswaelderin Re: Biskupi: Dzieci nie są jednym z dóbr konsumpc 29.12.08, 18:56
        Pulikowscy to ci, którzy tak namiętnie propagują NPR?
        Jeśli przez tyle lat nie doczekali się potomka, to w sumie nic dziwnego - mogą
        twierdzić, że NPR się doskonale sprawdza. A nie powiedzieć prawdę - że coś
        działało nie tak u pani lub pana P.

        thorper napisał:
        > Małżeństwo Pulikowskich starało się o dziecko przez 11 lat
      • nessie-jp Re: Biskupi: Dzieci nie są jednym z dóbr konsumpc 29.12.08, 19:56
        > Śmiem zauważyć, że list jest kierowany do ludzi WIERZĄCYCH. Jeżeli ludziom o
        > innym podejściu to przeszkadza, NIE MUSZĄ GO CZYTAĆ! Biskupi uświadamiali
        > ludziom Kościoła, dlaczego Bóg nie godzi się na zapłodnienie In Vitro.

        Poważne błędy logiczne w twojej wypowiedzi:

        1. Biskupi uświadamiali tylko, czego chcą biskupi; o tym, czego chce Bóg, nie
        mają większego pojęcia niż ty czy ja, bo teologia to nie jest nauka, tylko
        paranauka i przedstawianie rozmemłanych domysłów teologicznych jako faktów
        ("wiemy, czego chce Bóg, a na co się nie godzi") to po prostu zwyczajne kłamstwo

        2. List nie potępiał tylko katolików "grzeszących" pragnieniem spłodzenia
        dziecka; potępiał każdego człowieka, który tak postępuje i który szuka
        pozaustrojowych metod poczęcia. Dlatego dotyczy wszystkich Polaków, nie tylko
        tych wierzących.

        3. Człowiek wierzący musi wierzyć przede wszystkim w swoje sumienie, jako łaskę
        i dar dany mu od Boga, a służący poznawaniu tego Boga. Kościół nie może i nie
        powinien zastępować ludziom sumienia. Dlatego list biskupi był skierowany tak
        naprawdę do nikogo, bo niewierzący się tymi bredniami nie przejmą, a wierzący
        mają obowiązek szukać odpowiedzi w swoim sumieniu, a nie w kawałku papieru od
        biskupa.
      • kalolofel Re: Biskupi: Dzieci nie są jednym z dóbr konsumpc 27.09.09, 01:42
        Zgadzam się z Twoją wypowiedzą. In vitro to sztuczne i nienaturalne poczęcie,
        niezgodne z naukami kościoła.
    • timoszyk Re: Biskupi: Dzieci nie jednym z dóbr konsumpcyjn 29.12.08, 18:16
      Wszelkie religie, a wiec i katolicka pelnia w spoleczesnstwach role spowalniacza
      zmian. Takie swoiste Izby Pamieci. Ma to pewien sens jako spoleczny bezpiecznik,
      bo rzadzacy z kolei maja tendencje do podejmowania decyzji szybkich, nie zawsze
      przemyslanych, a wiec czesto szkodliwych.
      Niemniej po jakims czasie, kiedy okazuje sie ze jakas nowa idea sprawdza sie w
      zyciu, religie korzystaja ze swej niebywalej, z punktu widzenia Historii,
      elastycznosci i te nowa idee nie tylko akceptuja, ale nawet promuja jako wlasna.
      Osobiscie taka sciezke przewiduje dla nowych technik zaplodnienia. Zaplodnienie
      in vitro w swej obecnej postaci wydaje mi sie byc tylko poczatkiem dlugiego
      procesu eliminacji chorob dziedzicznych, a nawet dziedzicznych ulomnosci.
      Selekcjonowanie embrionow juz sie zaczelo i szczegolnie w przypadku rodzin o
      ustalonej historii chorob dziedzicznych ma gleboki sens. Urodzenie dziecka
      kalekiego, niezdolnego do zycia w spoleczenstwie jest jedna z najwiekszych
      tragedii jaka moze spotkac rodzicow. Z wyzyn moralnych akademickiech rozwazan
      moze to wygladac bardzo roznie, ale z punktu widzenia czysto ludzkiego potrzeba
      eliminowania takich tragedii wydaje sie byc oczywista.
      W coraz wiekszym stopniu widac takze, ze nasze zdolnosci i psychiczne cechy sa
      zdeterminowane dziedzicznie. Wbrew licznym teoriom zasluzonych pedagogow, nie
      rodzimy sie rowni i nie kazde dziecko nosi w swym plecaku medal noblisty. Gdyby
      tak bylo, to sami pedagodzy wychowywaliby swoje dzieci na geniuszy, bo przeciez
      ponoc wiedza jak wlasciwie uczyc i wychowywac. Niestety praktyka nie potwierdza
      tezy, ze dzieci pedagogow wyrastaja na intelektualnych, a nawet moralnych herosow.
      Badania zaleznosci zdolnosci czlowieka od jego garnituru genetycznego nabiora w
      najblizszym czasie przyspieszenia, wraz z gwaltownie spadajaca cena genetycznych
      testow i ich komputerowej analizy. Byc moze juz za kilka miesiecy bedziemy mogli
      sobie kupic KOMPLETNY ludzki genom za 5 tysiecy dolarow! Lat temu kilkanascie
      kosztowalo to pare miliardow i do tego czekac trzeba bylo lata cale.
      Wielu powie, ze pokusie poprawiania naszych dzieci powinnismy sie oprzec ze
      wzgledow etycznych wlasnie i pozostawic wyposazanie ich w okreslone
      umiejetnosci, czy tez ich brak szeroko rozumianej naturze, ktora rzekomo tak
      dobrze sobie do tej pory radzila. Czy rzeczywiscie? Mam co do tego pewne
      watpliwosci. Natura selekcjowala nas wedlug innych kryteriow, gdy naczelna
      zaleta (meskiego) osobnika bylo tropienie dzikiego zwierza i umiejetne go
      zabijanie, by czekajaca w jaskini rodzina miala nalezna jej porcje zyciodajnego
      bialka. Nie za bardzo wiec Natura troszczyla sie o stworzenie z nas
      konstruktorow pojazdow kosmicznych, czy chocby nawet ogrodowych kosiarek. Rwacy
      sie walki z niedzwiedziem osilek w dzisiejszych czasach zasila czesto szeregi
      bezrobotnych i co najwyzej "realizuje sie" w stadionowych burdach.
      Wiec jako gatunek nie jestesmy zbyt dobrze dostosowani do znalezienia sie w
      biurach konstrukcyjnych, czy laboratoriach, a wiekszosc sposrod nas porownuje
      studiowanie matematyki, czy fizyki, chemii nie wspominajac, ze sredniowiecznymi
      torturami. W swietle powyzszego wyposazanie dziatwy w pozyteczne geny nalezy
      uznac za pozyteczne.
      Jesli nie zrobimy tego my, to zrobia to inni i po jakims czasie okaze sie, ze w
      wyscigu cywilizacyjnym jestesmy daleko w tyle, bo to co "poprawiony" czlowiek
      robi w godzine, nasz naturalnie splodzony osobnik czyni w tydzien. Bedziemy wiec
      skazani, albo na nedze, albo na zamkniecie w jakims skansenie, albo po prostu na
      wyginiecie, co stalo sie juz z licznymi plemionami, ktore nie potrafily isc z
      duchem czasu.
      Swiat jest okrutny, a jesli ktos ma co do tego watpliwosci, to niechaj poczyta
      sobie dziesiejsze blogi odnoszace sie do konfliktu w Rejonie Gazy. Zacofanych
      pod wzgledem technologicznym Palestynczykow prawie nikt nie popiera, a wielu
      wyraza swa dla nich gleboka pogarde.
      By nie podzielic wiec losu zaginionych ludow bedziemy musieli jak najszybciej
      zaadoptowac do naszych celow takze i nowe metody prokreacji, lacznie z innymi
      zdobyczami biologii molekularnej.
      Niestety z tym jest zle, bo fundusze przeznaczane na badania naukowe sa w Polsce
      minimalne, a emocje budza raczej stadiony i ogolnie pojete kopanie pilek, czy
      tez zonglowanie nimi w inny sposob. Umiejetnosc pozyteczna, ale tez z minionych
      wiekach, gdy w wojennych starciach decydowaly manualne, czy tez nozne
      umiejetnosci. Gdy wiec Premier III RP za najwieksze swe osiagniecie uwaza
      "orliki" mozna miec watpliwosci, czy rozumie powiew nowych czasow i w ogole
      potrzebe dostosowywania sie do nich. Nieco dziwne, bo przeciez jest ponoc
      historykiem. Byc moze jednak rozumie historie jako zbior nazw i dat jedynie, jak
      to ma miejsce na wiekszosci szkolnych lekcji tego przedmiotu.
      Do pewnego stopnia wiec dyskusja o zaplodnieniu in vitro jest juz spozniona. Ta
      metoda jest jedynie prekursorem duzo glebszych zmian jakie nadchodza w
      dziedzinie technik prokreacji. Osobiscie mozemy miec przeciwko nim mocne
      psychiczne opory, bo taka jest natura ludzka, ale nigdy jeszcze w historii
      ludzkosci nie udalo sie zatamowac zastosowania tych technologii, ktore dawaly
      spoleczenstwu przewage nad innymi, a przynajmniej pozwalaly mu utrzymac sie na
      fali swiatowej konkurencji. Swiadome ksztaltowanie cech czlowieka jest taka
      nadchodzaca technologia.
      Zwykle w tym momencie rozpoczyna sie lament, ze oto nadchodzi faszyzm, czy
      jakies inne zle duchy. Jest spychanie dyskusjji na tory niemerytoryczne, na tory
      wrecz religijnych zaklec.

      Waclaw Timoszyk
      • opornik4 Re: Biskupi: Dzieci nie jednym z dóbr konsumpcyjn 30.12.08, 04:34
        Ponizszy cytat z wypowiedzi Timoszczyka, wyraznie potwierdza
        gloszona przez Kosciol nauke,
        iz czlowiek wspolczesnosci zaczyna gubic wartosc KAZDEGO ludzkiego
        zycia, ktore probuje sprowadzic do jednego z wielu towarow.
        Czyli jednak - "dziecko, jednym z dobr konsumpcyjnych"
        Jak wiec widac, List Biskupow ma gleboki sens.
        "Zaplodnienie in vitro w swej obecnej postaci wydaje mi sie byc
        tylko poczatkiem dlugiego
        procesu eliminacji chorob dziedzicznych, a nawet dziedzicznych
        ulomnosci.
        Selekcjonowanie embrionow juz sie zaczelo
        (...)Badania zaleznosci zdolnosci czlowieka od jego garnituru
        genetycznego nabiora w
        najblizszym czasie przyspieszenia, wraz z gwaltownie spadajaca cena
        genetycznych
        testow i ich komputerowej analizy. Byc moze juz za kilka miesiecy
        bedziemy mogli
        sobie kupic KOMPLETNY ludzki genom za 5 tysiecy dolarow!"

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=904&w=89020488&a=89068219
    • hippo25 P. Wisniewska nie powinna sie wypisywac na GW 29.12.08, 23:02
      Jesli dziennikarz jest ograniczony, to nie powinien wypisywac sie na
      lamach prasy. Nie wiem po co ta dyskusja o in vitro. Bo P.
      Wisniewska nie rozumie? :)
    • jwm1 Biskupi: Dzieci nie jednym z dóbr konsumpcyjnych 30.12.08, 02:04
      Stanowisko kosciola ma charakter - jak zwykle - stricte polityczny.
      Kosciola nie obchodza zadne dzieci ani zarodki. Kosciol jest
      zainteresowany wylacznie wladza i pieniedzmi. Dlatego obecna
      dyskusje o in vitro uwazam za strate czasu. Z powazaniem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka