leszek.sopot
04.03.09, 11:05
Cóż dodać, może to, że "GW" mniej biła na alarm podczas rządów
Daszyńskiego, Miazka, Kwiatkowskiego, a i chyba tego pierwszego,
który zideologizował telewizyjny sposób uprawiania dziennikarstwa -
Walendziaka, zresztą b. bliskiego kumpla Jarka Kurskiego.
Rozumiem, że Skowrońskiemu i Wildsteinowi dostało się bardziej
od "GW" bo PiS jest bardziej nielubiany (swoją drogą chyba tylko
Samoobrona i LPR, czyli ci, których już nie ma, byli obdażoni
większą niechęcią). I słusznie, że Skowroński i cała ta pisowatość
oberwała. Proszę jednak nie zapominać o platfusowatości i
innych "ościach" - bez względu na własne sympoatie polityczne. "GW"
często przecież z powodu owych sympatii nie potrafiłą oceniać
zgodnie z zasadami i regułami, też waliła jak cepem.