Dodaj do ulubionych

Świat w oczach biskupów

10.03.09, 08:15
Dziewczyno, zrób coś pożytecznego...
Podłogę w kuchni sobie umyj, kurze zetrzyj, gimnastykuj się.
Rób cokolwiek, ale nie zajmuj się Kościołem - nie wychodzi Ci.
Obserwuj wątek
    • bzdigniew Świat w oczach biskupów 10.03.09, 08:32

      Moja rada: czlowieku, jesli nosisz czapke, to zdejm ja i postukaj
      sie w to, co sie pod nia znajduje.
      A co do panow w czerni, czerwieni i purpurze, to szkoda, ze Polska
      nie zdobyla kosmosu. Wsadzilbym ich do rakiety i wyslal w daleka
      podroz. Moze tam spotkaliby swojego szefa? :-)
    • mirakao Re: Świat w oczach biskupów 10.03.09, 08:55
      Dla mnie Pani już jest klasykiem. Z powodu tego jakże śmiesznego dowcipu o psie
      ks. Isakiewicza - Zaleskiego. Ha ha ha
    • ally Re: Świat w oczach biskupów 10.03.09, 10:22
      a co ma zetrzeć tej kurze?
    • 37.gora.01.02 Świat w oczach biskupów 10.03.09, 11:38
      Dziwie sie ludziom,ze uwazaja iz na panow w sukienkach nie wolno nic
      powiedziec,skrytykowac lub miec inne zdanie.Piszacy slowa do
      dziennikarki o scieraniu kurzu itp.to podejrzewam typ czlowieka ktory
      uzywajac slow z serialu"kobieto podaj mi piwo"Czlowieku mysl to nie
      boli ale i nie obrazaj innych.Ludzie rowniez chca sie modlic do Boga
      bez posrednikow i bez oplacania prowizji od tej modlitwy.czy to tak
      trudno zrozumiec.
      • kropekus Re: Świat w oczach biskupów 10.03.09, 15:06
        ..kazda wiara ma swoje koscioly, oltarze i swoich ksiezy.czym wiecej
        tego tym wiara mocniejsza...tak trudno to zrozumiec? A tlumaczenie
        swojego skapstwa,pustki i niewiary placeniem prowizji....? Czy tak
        trudno sie przyznac do swojej nicosci? Jak ja jestem "nic" to chce
        aby wszyscy byli "nic"...:-)A jak ktos ma "cos" i w to wierzy to juz
        bee i nas drazni. Nie chcesz nie plac...zawsze bylo "co laska".
        • darek4370 Re: Świat w oczach biskupów 10.03.09, 21:32
          Co łaska?
          Wolne żarty, moja sąsiadka była w swojej parafii i było co łaska ale nie mniej
          niż 500 złoty.
          W reku miała 600 to 100 zł wyrwał z ręki tłumacząc że to za miejsce na cmentarzu.
          A te autka z górnej co z kąt, pewnie od cioci z Ameryki
    • ewa-316 Świat w oczach biskupów 10.03.09, 15:59
      Do panów w czerni, to nie wina mediów, że Naziemny serwis pana Boga
      ma nienajlepsze notowania. Wszak kościól czyni wszystko by tak było.
      Społeczeństwo coraz bardziej wykształcone potrafi wyciągać wnioski.
      Mydlenie oczu jest coraz mniej skuteczne, a owieczek typu mohery
      powoli ubywa. Przeraża pazerność dostojników, ciągnięcie mamony od
      biednego państwa bez umiaru. Jest kryzys, mówi się o cięciach, jakoś
      nikt nie mówi, że nie stać państwa na miliardowe dotacje dla
      kościoła a tak się dzieje co roku! Panowie biskupi, może choć raz
      zrezygnujcie z haraczu, wszystkim będzie lżej a i notowania być może
      wzrosną? w co wątpię:((((
    • abba15 Wiśniewska to cyngiel czy rura kościoła Judaszow 10.03.09, 17:01
      Świadomość narodowa
      23-milionowa PRL w 1945 r. przejęła w spadku ok. 3 mln volksdojczów plus dokończyła dzieło Niemiec i Rosji bolszewickiej przy akceptacji USA i Anglii wyniszczenia resztek narodowców i innych patriotycznych elit politycznych.
      III RP przejęła w spadku po PRL ponad 4 mln byłych PZPR-owców i jego satelickich, sprostytuowanych, zdegenerowanych moralnie partii, stowarzyszeń, organizacji.
      Około 2 mln byłych ORMO-wców, 200 tys. UB-eków, SB-eków, ZOMO-wców i innych szmatławych jawnych i tajnych organizacji. Razem z ich rodzinami, które z tych uprzywilejowanych pozycji czerpały profity oraz wychowanych przez ww. własnych dzieci w większości w atmosferze kłamstwa i zgnilizny etyczno-moralnej daje nam to liczbę kilkunastu milionów obywateli III R.P.! Mających problemy z narodową tożsamością i wynikającymi z tego problemami szacunku dla prawdy, patriotyzmu i naszych polskich narodowych interesów. Oddanie 95 proc. dużych mediów praktycznie pierwszej władzy jako inżynierii dusz w ręce wrogich nam nacji kulturowo i politycznie dopełnia dzieło wyniszczenia wszystkiego, co NARODOWE w Polsce.
    • postkom Świat w oczach biskupów 10.03.09, 17:57
      W gw grupowe, stąd też Wiśniewska staje na głowie, by ją pominęli.
      Nie powinna się bać, bo zwalniają tych samodzielnie myślących. Przed
      nią jeszcze długa kariera w tej "gazecie".
    • czlowiek_honoru Świat w oczach biskupów 10.03.09, 19:59
      wklejam komentarz Kataryny do tzw. "dziennikarstwa" Wisniewskiej. zeby ktos nie pomyslal ze Wisniewska to dziennikarz albo publicysta - poczytajcie.

      Co śmieszy Wiśniewską

      Ksiądz Isakowicz-Zaleski: [O pierwszym pobiciu przez SB] Napastnicy wypalili mi papierosami na skórze „V” – to był czytelny znak. (...) Była Wielka Sobota. Wróciłem wieczorem z Mistrzejowic po uroczystościach religijnych. Poszedłem do piwnicy kamienicy, w której mieszkałem, bo tam trzymałem paczki z bibułą. (...) Gdy zszedłem do piwnicy, widziałem, że ktoś się w niej kręci. W pierwszej chwili myślałem, że to może złodzieje. Ale dmuchnięto mi gazem w oczy. Zostałem poparzony papierosami. Potem Jerzy Urban ogłosił, że jestem chory na padaczkę, dlatego się przewróciłem i poobijałem. (...) [O drugim pobiciu przez SB] Obudził mnie dzwonek do drzwi. Uchyliłem, a tam młoda sanitariuszka, obok sanitariusz. Powiedzieli, że proboszcz mieszkający w willi obok domku, w którym mieszkałem z innym, starszym księdzem, miał zawał, leży w karetce i potrzebne jest ostatnie namaszczenie. Kiedy otworzyłem drzwi, oni wpadli do mieszkania, zakneblowali mi usta. Próbowali wyciągnąć mnie z mieszkania. Doszło do szarpaniny. Wykręcili mi ręce i założyli pętlę na szyję, tak że każde poruszenie rąk powodowało, że się podduszałem. Byłem święcie przekonany, że już z tego nie wyjdę, że mnie zatłuką. Ale prawdopodobnie ktoś ich spłoszył – naprzeciwko była jednostka wojskowa. Rano jakoś wyczołgałem się z mieszkania. Siostry, które mieszkały w sąsiadującym budynku klasztornym, zobaczyły mnie i rozcięły więzy oraz pętlę. Wezwały natychmiast milicjantów. Na kasecie, którą zobaczyłem po raz pierwszy trzy lata temu, jest też jeszcze jedno nagranie – wykonane właśnie po przybyciu milicji. Widać na niej, że mówię coś zakrwawiony. (...) Moją mamę, która była wicedyrektorką liceum, zmuszono do odejścia na wcześniejszą emeryturę. W lutym 1987 roku skończyła 55 lat i od razu w dniu urodzin wręczono jej dokument o przeniesieniu na emeryturę. Nie pozwolono jej przedłużyć umowy, chociaż była opiekunką klasy maturalnej, z dnia na dzień musiała opuścić budynek szkoły. Powiedziano jej wyraźnie, że chodzi o moją postawę. (...) W dokumentach IPN są informacje o inwigilacji moich dwóch sióstr, ale nie wiem na ten temat nic więcej. Zachował się natomiast raport na temat mojego psa. Kupili mi go dla ochrony hutnicy. To było po drugim pobiciu, w grudniu 1985 roku. Jeden z TW dostał od funkcjonariusza SB polecenie opisania psa: jakiej jest rasy, czy jest szkolony. Dla SB to były bardzo ważne wiadomości. W dokumentach znajduję wiele takich informacji – z pozoru bzdurnych, na przykład, jak się wabi pies, ale gdy się je wszystkie poskłada w całość, ułoży jak puzzle, to okazuje się, że miały one dla SB wielką wartość. Wtedy nie zdawałem sobie sprawy, jak szczegółowa była ta inwigilacja. I nie przypuszczałem, że wśród TW są księża. To było dla mnie największym zaskoczeniem.

      Katarzyna Wiśniewska (Gazeta Wyborcza): A o tej wszechobecności macek agentury sam opowiedział [ksiądz Zaleski] wczorajszej "Rzeczpospolitej": "W dokumentach IPN zachował się raport na temat mojego psa. Jeden z TW dostał od funkcjonariusza SB polecenie opisania psa: jakiej jest rasy, czy jest szkolony. Dla SB to były bardzo ważne wiadomości". Niech no tylko "Rzeczpospolita" wytropi tego drania, który donosił na psa ks. Zaleskiego! Mam nadzieję, że do publicznego linczu dołączą się solidarnie właściciele psów.

      Niewielu jest dziennikarzy, którym poprzeczkę stawiam niżej niż Wiśniewskiej więc nie powinnam być specjalnie zaskoczona, że z całej opowieści księdza Zaleskiego o osaczeniu, strachu i brutalnych napadach, z których jeden o mały włos nie zakończył się tragicznie, za najważniejszy uznała fragment o psie, traktując go zresztą wyłącznie jako świetny materiał na dowcip zamykający kolejny antylustracyjny felieton. Dziennikarki w rodzaju Wiśniewskiej trzyma się właśnie dlatego, że nie mają zahamowań jakie miałby ktoś z innej dziennikarskiej półki dlatego w charakterze pałkarzy sprawdzają się najlepiej. A że w Agorze ostatnio zwolnienia grupowe, Wiśniewska dwoi się i troi, żeby udowodnić swoją przydatność na newralgicznym dla Gazety odcinku walki z lustracją. Redakcja powinna docenić jej poświęcenie bo nie każdy chciałby z siebie robić idiotę dla dobra Sprawy, a Wiśniewska robi. Nawet bowiem ktoś kogo bardzo rozśmieszył wywiad z Zaleskim a jego bolesne wspomnienia o strachu, bólu i zdradzie są wyłącznie pożywką do głupawych żartów, nie może być tak ograniczony, żeby nie dostrzegać jak bardzo nieśmieszna jest sprawa psa. Ksiądz Zaleski dostał psa po dwukrotnym pobiciu go przez SB. Sądząc po tym jak wyglądało drugie pobicie, nie można wykluczyć, że plany esbecji wykraczały poza tylko nastraszenie księdza, pies miał księdza bronić i pojawił się dlatego, że było oczywiste, że jest przed kim. Jeśli Wiśniewska nie rozumie, że w tym kontekście informacja o psie ma znaczenie kluczowe to jest, za przeproszeniem, idiotką. Jak się wabi, czy bardzo szczeka, czy weźmie jedzenie od obcych, czy jest groźny - to wszystko były - wtedy, w tamtym kontekście - informacje mogące kosztować życie. Dosłownie. "Nieznani sprawcy" mogli działać właśnie dzięki tym wszystkim pozornie nieistotnym informacjom, jak ta, że ksiądz wybiera się do Mistrzejowic, że wróci wieczorem, że często schodzi do piwnicy, że tam właśnie trzyma bibułę, że nie spodziewa się gości, że ma sąsiada księdza. Szczegółowe informacje o psie księdza, jeśli dałoby się je wykorzystać do unieszkodliwienia psa, mogły ułatwić trzeci napad, tym razem być może nikt by napastników nie spłoszył. Nawet Wiśniewska musi to rozumieć. I na pewno rozumie ale zawodowo nie może sobie na to rozumienie pozwolić, płacą jej za to, że umie to obśmiać i robić swoim mało wymagającym czytelnikom wodę z mózgu wmawiając, że informacja o psie jakiego dostał do obrony dwukrotnie napadnięty ksiądz była dla SB informacją nieistotną a sam napadnięty dopatrujący się jakiegoś znaczenia tej informacji jest po prostu przewrażliwiony. Myślę też, że tak jak Wiśniewska musi rozumieć jakie znaczenie ma informacja o psie obronnym dla kogoś kto chce właściciela psa napaść, tak musiał to rozumieć ten kto o psie księdza esbecji raportował. Ktoś kto znał księdza na tyle dobrze, że mógł coś powiedzieć o jego psie, miał pewnie świadomość dlaczego ksiądz tego psa dostał, wiedział też pewnie o dwóch napadach i o tym jak wyglądały, zwłaszcza ten drugi. Wiedział też jak rok wcześniej skończył inny ksiądz. Ktoś kto w takiej sytuacji, w takiej rzeczywistości, zdradza esbecji informacje o psie musi wiedzieć co robi, i na pewno wie po co jest o te informacje proszony.

      Bez względu na to jak bardzo się Wiśniewska będzie silić na dowcipy, wywiad który ją do nich sprowokował to opowieść o osaczaniu i zdradzie w czasach kiedy jedni ryzykowali życiem a inni sprzedawali się za paszport i kryształowe kieliszki. I w żadnym aspekcie nie jest to opowieść zabawna choć świetnie rozumiem, że wywiady takie jak ten wczorajszy muszą doprowadzać do szewskiej pasji przyjaciół "ludzi honoru" w redakcji poświęconej przez księdza Czajkowskiego.

      • maruda.r Re: Świat w oczach biskupów 11.03.09, 02:04
        czlowiek_honoru napisała:

        > wklejam komentarz Kataryny do tzw. "dziennikarstwa" Wisniewskiej.

        *****************************

        Chodzi o tę Katarynę, która swego czasu napinała się na forum i próbowała
        dowodzić konieczności pokochania braci Kaczyńskich i RP IV kategorii?

        Śmieszna i nieprawdopodobnie naiwna osóbka.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka