Dodaj do ulubionych

Banki spuściły z tonu

27.03.09, 05:44

"KNF zasugerowała też, że banki, które chcą renegocjować warunki zawartych
umów, mogą mieć na sumieniu błędy w ocenianiu ryzyka kredytowego."

******************************

Otóż to. Nikt pistoletu bankom do głowy nie przystawiał. Jeżeli zaryzykowały,
to powinny ponieść koszty tego ryzyka.

Obserwuj wątek
    • mariaczczi1 ble , ble , ble 27.03.09, 07:53
      i tak banksterzy postawią na swoim. Władza robi dużo szumu , a
      skończy sie jak zwykle. Paru ważnych ludków weźmie w łapę i
      sprawa '' okaże się trudniejsza niż na początku
      przewidywaliśmy '' !!! Będą nas skubać , jak nie tak , to w inny
      sposób. Ciekawe co odpowie grecki nadzór ? '' A co nas to
      obchodzi ? ".
    • furry Banki spuściły z tonu 27.03.09, 08:09
      "renegocjacje są potrzebne tylko wtedy, gdy wartość zabezpieczenia jest znacząco
      niższa od kwoty zadłużenia."

      co dokładnie znaczy "znacząco niższa"?
    • jacua.0 Jakim prawem kaduka ..... 27.03.09, 08:23
      bank prowadzacy dzialnosc na terenie Polski nie podlega krajowej
      KNB? Czy to znaczy ze moze robic co mu sie zywnie podoba? Moze
      wypowiedzialby sie jakis prawnik z praktyka, bo cos mi sie tu nie
      zgadza - moze zle zrozumialem artykul? Zupelnie niebywale.

      A druga rzecz , tak na zdrowy rozum, umowa pozyczki to umowa cywilno
      prawna chyba. Wydaje sie oczywista kwestia ze zmiany w umowie moga
      byc dokonane wylacznie za zgoda obydwu stron, no chyba ze tak po
      bandycku napisana, czemu bym sie wcale nie dziwil. Trzeba to czytac,
      ludzie, a potem dopiero podpisywac. Spekuluje tu z braku szczeglow
      ale na oko to wyglada na rozboj w bialy dzien. Duzo nam jeszcze
      brakuje do krajow cywilizowanych.
      • mariaczczi1 Re: Jakim prawem kaduka ..... 27.03.09, 08:38
        Piszesz ; Trzeba to czytac, > ludzie, a potem dopiero podpisywac.
        PRZECIEŻ WSZYSTKIE BANKI DAJĄ TAKIE SAME ( PRAWIE ) UMOWY DO
        PODPISANIA. KAŻDY jak brał kredeyt , to wiedział , że bank podaje
        umowę z POZYCJI SIŁY. Dobrze , że jakaś instytucja sie za bandytów
        wzieła , ale ja nie wierze w sukces. Przekupić paru sędziów (
        zastraszyć itd ) , to dla tych '' instytucji '' mały pikuś. Gra jest
        o WIELKĄ KASĘ ). I tak skończy się wieszaniem na latarniach za jakiś
        czas. I dopiero wtedy poczuję , że sprawiedliwość się dokonała.
        • uliczny_adwokat Re: Jakim prawem kaduka ..... 27.03.09, 08:45

          "Posiadacze kapitału będą stymulować popyt klasy robotniczej na
          coraz większe ilości towarów, mieszkań i wytworów techniki.
          Jednocześnie będą udzielać coraz więcej coraz droższych kredytów na
          zakup tych dóbr, aż rzeczone kredyty nie będą mogły być spłacane.
          Niespłacane kredyty doprowadzą do bankructwa banków, które z kolei
          zostaną znacjonalizowane.




          To w rezultacie doprowadzi do powstania komunizmu".




          Karol Marks, 1867 rok

          To tyle w temacie wieszania na latarniach.
          • thegreatmongo Re: Jakim prawem kaduka ..... 27.03.09, 12:32
            Fajnie marsk to napisal tyle, ze ostatnia czesc jest glupia.

            Banki byly nacjonalizowane kilkukrotnie z powodow kryzysow finansowych np. w
            latach 70 lub, najbardziej chyba widowiskowe, w latach 90 w krajach skandynawskich.

            No i po kilku latach zostaly spowrotem sprywatyzowane, a te panstwa dalej sa
            kapitalistyczne pomimo calej zabawy w panstwo opiekuncze.
            • uliczny_adwokat Re: Jakim prawem kaduka ..... 27.03.09, 12:56
              thegreatmongo napisał:

              > Fajnie marsk to napisal tyle, ze ostatnia czesc jest glupia.
              >
              > Banki byly nacjonalizowane kilkukrotnie z powodow kryzysow finansowych np. w
              > latach 70 lub, najbardziej chyba widowiskowe, w latach 90 w krajach skandynawsk
              > ich.
              >
              > No i po kilku latach zostaly spowrotem sprywatyzowane, a te panstwa dalej sa
              > kapitalistyczne pomimo calej zabawy w panstwo opiekuncze.

              Chodzi o wieszanie, nie o nacjonalizację.
    • 12.12a1 Ja czegos tu nie rozumiem. 27.03.09, 08:32
      Jesli polbank czysci kieszenie swoich klientów na terenie Polski to dlaczego ma
      zajmowac sie nim grecki nadzór finansowy.Jezeli by tak rozumowac to polski
      nadzór mialby jedynie zajmowac sie tylko PKO BP,to po co istnieje KNF? Bardziej
      by bylo logicznym sprywatyzowac resztki bankowe w Polsce i zlikwidowac KNF
      przynajmniej jakas oszczednosc by byla.A kieszeniami bankowych klientów w Polsce
      beda zajmowac sie nadzory;niemiecki,wloski,grecki itd.PARANOJA.Czy ktos to rozumie?
      • aint.important Re: Ja czegos tu nie rozumiem. 27.03.09, 08:38
        12.12a1 napisał:

        > Jesli polbank czysci kieszenie swoich klientów na terenie Polski to dlaczego ma
        > zajmowac sie nim grecki nadzór finansowy.Jezeli by tak rozumowac to polski
        > nadzór mialby jedynie zajmowac sie tylko PKO BP,to po co istnieje KNF? Bardziej
        > by bylo logicznym sprywatyzowac resztki bankowe w Polsce i zlikwidowac KNF
        > przynajmniej jakas oszczednosc by byla.A kieszeniami bankowych klientów w Polsc
        > e
        > beda zajmowac sie nadzory;niemiecki,wloski,grecki itd.PARANOJA.Czy ktos to rozu
        > mie?

        KNF sprawuje nadzór nad bankami, których siedziby są w Polsce, a nie "polskimi".
        Czyli - PKO SA, ING BS, BRE itp. - wszystkie są spółkami zarejestrowanymi w
        naszym kraju. Polbank jest tylko oddziałem greckiego Eurobanku, a nie spółką,
        dlatego nadzór sprawuje nad nim instytucja grecka. Każdy bank może otwierać
        oddziały w dowolnym kraju UE - te ww. mogą otworzyć swoje oddziały w Niemczech,
        Włoszech itp., ale nadal podlegać będą polskiej KNF.
        • 12.12a1 Re: Ja czegos tu nie rozumiem. 27.03.09, 08:51
          aint.important napi
          > KNF sprawuje nadzór nad bankami, których siedziby są w Polsce, a nie "polskimi"
          > .
          > Czyli - PKO SA, ING BS, BRE itp. - wszystkie są spółkami zarejestrowanymi w
          > naszym kraju. Polbank jest tylko oddziałem greckiego Eurobanku, a nie spółką,
          > dlatego nadzór sprawuje nad nim instytucja grecka. Każdy bank może otwierać
          > oddziały w dowolnym kraju UE - te ww. mogą otworzyć swoje oddziały w Niemczech,
          > Włoszech itp., ale nadal podlegać będą polskiej KNF.
          ---------------------------------------------------------------
    • kolaabb poczciwy kałach mógłby trwale oczyścić sytuację 27.03.09, 08:32
      poczciwy kałach mógłby trwale oczyścić sytuację
    • anesta Nabici w Polbank 27.03.09, 08:38
      Ale jak widać po reakcji Polbanku, niewiele robią sobie z reakcji KNF. Dalej
      dzwonią po ludziach. Metoda na przetrzymanie ich jest podziękowanie za "ofertę"
      marżową, brak zgody na przyjście do banku - masz prawo chorować, wyjechac, lub
      po prostu nie mieć czasu, bo bank przyjmuje tylko od 10-18 ;); poza tym bank
      powinien przesłać pismo z odręcznym!!! podpisem osoby przedstawiającej się z
      imienia i nazwiska oraz funkcji z propozycja zmiany marży. Wszelkie działania
      via telefon nalezy traktować jako oferte reklamową, którą spokojnie mozna
      wyrzucic do kosza.
    • ben-oni Banki spuściły z tonu 27.03.09, 08:46
      Ostatni akapit jest... przerażający. To znaczy, ze nie mamy, jako Polacy,
      żadnego wpływu na bank działający na terenie Polski, bo jest on częścią banku
      zagranicznego? Przecież to absurd i afera.
      A co do meritum. Jeśli wartość zabezpieczeń jest niższa od kwoty kredytu (bo
      wartość ta nagle spadła - kryzys), to... jest to pech banku. Trudno, ryzyko
      prowadzenia biznesu. Przecież jeśli sytuacja byłaby odwrotna, bank na pewno nie
      zwalniałby części zabezpieczeń do sumy kredytu tylko w dalszym ciągu
      "siedziałby" na hipotece znacznie przewyższającej wartością sumę udzielonego
      kredytu.
      • aint.important Re: Banki spuściły z tonu 27.03.09, 08:51
        > A co do meritum. Jeśli wartość zabezpieczeń jest niższa od kwoty kredytu (bo
        > wartość ta nagle spadła - kryzys), to... jest to pech banku.

        Banku czy ludzi, którzy trzymają w nim oszczędności?
        • divak2 Re: Banki spuściły z tonu 27.03.09, 08:57
          > Banku czy ludzi, którzy trzymają w nim oszczędności?
          Jednych i drugich. Tyle, że ocena ryzyka należy do banku, i jak go nie doszacuje
          to potem odpowiada przed nadzorem finansowym,depozytariuszami itd.
          • maruda.r Re: Banki spuściły z tonu 27.03.09, 09:36

            divak2 napisał:

            > > Banku czy ludzi, którzy trzymają w nim oszczędności?
            > Jednych i drugich. Tyle, że ocena ryzyka należy do banku, i jak go nie doszacuj
            > e
            > to potem odpowiada przed nadzorem finansowym,depozytariuszami itd.

            **************************

            To niech sobie odpowiada. Klient poniósł ryzyko kursowe płacąc wyższe raty.
            Wystarczy dla zachowania symetrii umowy.

            Dlaczego wszystkie firmy mają odpowiadać za nietrafione decyzje, a banki nie?
            Czy firma, która sprzedała towar za niższą cenę, niż kupiła ze względu na zmianę
            kursu ma chodzić teraz po domach i domagać uiszczenia różnicy?

            Wszystkie firmy są równe, ale banki równiejsze.



            • kretynofil Maruda, nie zgadzam sie z Toba! 27.03.09, 11:22
              Przy calej swojej niecheci do bankow nie zgadzam sie z tym co piszesz.

              Klienci, podpisujac umowy w takiej czy innej formie, zobowiazali sie jej
              przestrzegac - jesli zapisy sa nieprecyzyjne, to oczywiscie moga sie sadzic z
              bankiem.

              Niemniej jednak wyobraz sobie ze jakas firma sprzedaje lodowke i gratis daje
              telewizor - ale konsument musi podpisac dokument z ktorego wynika ze umowa
              gwarancyjna dotyczy tylko lodowki, a telewizor nie jest nia objety. Nie mam
              pojecia czy ma to sens w przepisach konsumenckich - ale przyjmijmy ze tak, czyli
              ze gwarancja musi byc udzielona tylko na "sprzedawany" produkt, a nie taki,
              ktory jest "gratisem".

              I teraz - po pol roku telewizory sie psuja (bo to byl gowniany gratis, ktory
              mial sie zepsuc), ale nagle UOKiK podnosi lament i zaczyna wymagac, z pozycji
              panstwa, renegocjacji podpisanej w dobrej wierze umowy.

              Producent lodowek nie ma wyjscia i poddaje sie decyzji UOKiK, zaczyna serwisowac
              telewizory. Kto za to zaplaci?

              Otoz zaplaca przyszli klienci producenta lodowek na ktorych ten sobie odbije
              straty. I znowu wychodzi jak wychodzi - ktos byl cwany, wzial kredyt we frankach
              smiejac sie z "frajerow zlotowkowcow" i teraz ci ostrozni zlotowkowcy w wyzszych
              marzach (lub wyzszym lagu na oprocentowaniu) beda splacac cwaniactwo frankowcow.

              Sorry, Maruda, ale znowu cos zaczynasz marudzic bez sensu. Umowa to umowa,
              klienci ja podpisali i teraz niech sie w to KNF nie wtraca. Ja oczekuje ze banki
              beda dbaly o wartosc swoich zabezpieczen, bo w przeciwnym razie czeka nas duzo
              glebszy kryzys.

              I pisze to z pozycji "cwaniaka", ktory nie dosc ze ma kredyt w CHF, to jeszcze z
              oprocentowaniem ustalanym przez zarzad MultiBanku - i do glowy by mi nie
              przyszlo zeby ktos placil za moje cwaniactwo. Glupi bylem, glupia umowe
              podpisalem i mam za swoje. To nie jest Twoj problem, Maruda, zebys mi pokrywal
              moje straty...
              • divak2 Re: Maruda, nie zgadzam sie z Toba! 27.03.09, 11:56
                Za dużo nawymyślałeś!

                Kupowałem tylko lodówkę (czyli kredyt i nic dodatkowo w promocji nie brałem). A
                teraz po roku sprzedawca lodówek(kredytów) przychodzi do mnie do domu i mówi że
                się pomylił w ocenie rentowności transakcji i muszę mu dopłacić różnicę marży,
                bo powinien wziąć o 50% większą, a jak się nie zgadzam to on żąda ode mnie
                zwrotu nowej lodówki(zwrotu kredytu w całości) i straszy np. egzekucją
                komorniczą (to się nazywa wymuszenie).

                Prawda ze nieskomplikowane?
                • kretynofil Nieskomplikowane jak slitasne pokemony :) 27.03.09, 12:09
                  Widze ze dla niektorych pewne rzeczy sa za trudne do ogarniecia.

                  Upierasz sie na swoja analogie, prosze bardzo...

                  Sprzedawca daje Ci trzy opcje:
                  - kupic lodowke za gotowke,
                  - kupic lodowke na preferencyjny kredyt obwarowany szeregiem warunkow,
                  - kupic lodowke na kredyt konsumpcyjny.

                  Roznica miedzy kredytem konsumpcyjnym a preferencyjnym jest taka, ze
                  oprocentowanie jest DUZO nizsze, ale przedmiot zakupu (lodowka) jest
                  zabezpieczeniem banku - ale oznacza to, m.in. ze musisz traktowac lodowke z
                  nalezytym szacunkiem, zeby jej za bardzo nie zniszczyc. Ty wiesz ze masz psa,
                  ktory obgryza wszystkie meble i zdajesz sobie sprawe z tego, ze moze poturbowac
                  lodowke.

                  Jestes jednak malym cwaniaczkiem, ktory sobie wykalkulowal ze sie wezmie kredyt
                  preferencyjny, podpisze klauzule o dobrym traktowaniu lodowki (i, splacie
                  roznicy wartosci, jesli ja uszkodzisz lub w inny sposob dojdzie do spadku jej
                  wartosci), a martwic sie bedziemy pozniej.

                  No i pol roku pozniej okazuje sie ze pies zrobil sobie z lodowki gryzak (bo
                  przyoszczedziles na kosciach dla niego) i lodowka jest zepsuta. Bank przychodzi
                  do Ciebie, wyciaga umowe, a Ty zachowujesz sie jak niewiniatko i domagasz sie
                  traktowania tak jakbys wzial kredyt konsumpcyjny - za ktory, w swoim cwaniactwie
                  nie chciales zaplacic.

                  Czy na tym forum naprawde sa sami debile, ktorzy nie rozumieja dlaczego kredyty
                  hipoteczne sa nizej oprocentowane od kart kredytowych, a kredyty walutowe nizej
                  od zlotowkowych?

                  Czy Wy naprawde podpisywaliscie umowy na 30 lat na wiekszosc swoich zarobkow
                  bedac tak durnymi, ze nie rozumiecie co to jest premia za ryzyko?

                  Chyba musze przestac placic podatki w Polsce - bo jesli klasa srednia w PL to
                  taka banda kretynow to to jest jak walenie kasy w szambo...
                  • rtd5rtd Ale nieskumalem z tym % PLN vs $,€,£ etc.... 27.03.09, 13:27
                    Ale nieskumalem z tymi kredytami walutowymi kontra zlotowkowymi.

                    Dlaczego niby walutowe sa/maja byc tansze od zlotowkowych? Tego
                    niekumam. Jak ta analogia z lodowka ma sie do oprocentowania zetow i
                    innych walut.

                    mozesz to wytlumaczyc?
                    • kretynofil To juz tlumacze: 27.03.09, 13:41
                      > Dlaczego niby walutowe sa/maja byc tansze od zlotowkowych?

                      Dla niczego. Nie ma zadnego przepisu, ktory mowi ze kredyty walutowe maja byc
                      tansze. Co wiecej - na skali do nieskonczonosci beda zawsze kosztowaly tyle samo
                      co zlotowkowe.

                      To wlasnie jest "premia za ryzyko" o ktorej pisalem - biorac kredyt walutowy
                      bierzesz na siebie ryzyko. W pewnych okolicznosciach (umacnianie sie zlotowki,
                      obnizanie stop procentowych dla waluty) zarabiasz, w innych (oslabianie sie
                      zlotowki) tracisz.

                      W pierwszym wypadku zarabiasz na obnizce rat, w drugim tracisz wlasnie w ten
                      sposob, ze musisz wykupic od banku dodatkowe zabezpieczenie (ukryte w wyzszej
                      marzy).

                      Rozumiesz?
                      • maruda.r Re: To juz tlumacze: 27.03.09, 18:17
                        kretynofil napisał:

                        > To wlasnie jest "premia za ryzyko" o ktorej pisalem - biorac kredyt walutowy
                        > bierzesz na siebie ryzyko.

                        **********************************

                        Kredyt walutowy nie jest niczym szczególnym, bo jego formy występują przy
                        normalnych umowach kupna-sprzedaży. Obie strony umowy ryzykują. Dlaczego więc
                        banki, wykorzystując przewagę zwalają całe ryzyko na klienta?

                  • divak2 Re: Nieskomplikowane jak slitasne pokemony :) 27.03.09, 15:47
                    Ale ja nie narzekam na warunki kredytu. To bank narzeka.
                • swoboda_t Re: Maruda, nie zgadzam sie z Toba! 27.03.09, 12:21
                  Jeśli podpisałeś dopuszczoną prawem umowę, w której stoi, że
                  sprzedający może zarządać dopłaty, to Twój problem....

                  Lodówka:
                  Kupujesz wypasioną lodówkę sprowadzaną na specjalne zamówienie zza
                  granicy. Wpłacasz np. połowę jej wartości i oczekujesz dostawy.
                  Jednocześnie w umowie stoi, że w razie znaczącej zmiany kursu walut
                  lub znaczącej zmiany ceny producenta sprzedawca ma prawo zarządać od
                  Ciebie nie tylko drugiej połowy wstępnie ustalonej kwoty, ale
                  również wyrównania w/w zmian. Podpisałeś umowę, bo lodówka strasznie
                  Cię podjarała, a w zasadzie tylko ten sprzedawca może Ci ją
                  załatwić. Będzie dobrze. No, ale w czasie od złożenia zamówienia do
                  jego realizacji złotówka znacznie osłabła, albo producent z uwagi na
                  ogromne zianteresowanie podniósł cenę hurtową. Sprzedawca dostarcza
                  Ci towar i zgodnie z umową prosi o dopłatę. I co teraz?

                  Prawda, że nieksomplikowane?


                  KNF dziwnie się zachowuje, bo gani banki za weryfikację
                  zabezpieczeń, którą... sam im zalecił.
                  • bat_oczir Re: Maruda, nie zgadzam sie z Toba! 27.03.09, 12:26
                    > Jeśli podpisałeś dopuszczoną prawem umowę, w której stoi, że
                    > sprzedający może zarządać dopłaty, to Twój problem....

                    no wlasnie teraz UOKiK sprawdza ową dopuszczonośc....
                    • kretynofil To niech sobie sprawdza... 27.03.09, 14:17
                      Go*wno znajdzie, sprawa przycichnie i znowu rozdzwonia sie telefony
                      zakredytowanych jelonkow.

                      Tak to dziala...
                      • maruda.r Re: To niech sobie sprawdza... 27.03.09, 18:20
                        kretynofil napisał:

                        > Go*wno znajdzie, sprawa przycichnie i znowu rozdzwonia sie telefony
                        > zakredytowanych jelonkow.
                        >
                        > Tak to dziala...

                        *******************************

                        Raczej nie przycichnie, bo to właśnie banki doprowadziły gospodarkę do kryzysu.
                        Poza tym są przepisy w KC, które doprowadziły do ukarania np. Tele2 do
                        kilkumilionowej kary za tego typu praktyki. Więc to bank w końcu straci.



              • bat_oczir Re: Maruda, nie zgadzam sie z Toba! 27.03.09, 12:04
                > Umowa to umowa,
                > klienci ja podpisali i teraz niech sie w to KNF nie wtraca.

                ale zaraz, zaraz.....nawet umowa która zawiera klauzule niezgodne z polskim
                prawem? Nie przesądzam, że tak było, stawiam tylko pytanie.

                Bo osobiście uważam, ze umowy, wszystko jedno jakie, muszą być zgodne z prawem
                kraju w którym są zawierane. I KNF czy UOKiK mają takie samo prawo zaskarżyć
                taką niezgodność, jak każdy.
                • kretynofil Oczywiscie ze masz racje. 27.03.09, 12:10
                  Jesli klauzula jest niezgodna z prawem to jest niewazna.

                  Rzecz w tym, ze jesli ta klauzula jest niezgodna z prawem, to niewazna jest
                  kazda umowa ubezpieczeniowa zawarta w PL :)
              • 1stanczyk "Ja oczekuje ze banki beda dbaly o wartosc swoich 27.03.09, 13:41
                "Ja oczekuje ze banki beda dbaly o wartosc swoich zabezpieczen"

                Dlaczego dzisiaj maja prawo dbac inaczej niz kiedys ?
                Dlatego, ze wczesniej inaczej ocenialy swoje ryzyko ?
                Znaczy, ze zle ocenialy.
                Znaczy,ze ich najbardziej elitarne i najlepiej oplacane oddzialy oceny ryzyka,
                przewidywan ekonomicznych mozna po prostu wyslac na zielona trawke.
                To, ze umiescily ten czy inny kolejny bezprawny bohomaz w swojej "umowie" nie
                jest zadnym usprawiedliwieniem podobnie zreszta jak fakt, ze nikt dotychczas
                powazanie (sadownie) nie zajmowal sie tym bankowym bezprawiem majacym byc
                skutecznym parawanem dla skrajnej niekompetencji bankowych finansistow.
                "Uswiecanie" umowy i podpisu jest odwolywaniem sie do tych samych tradycji
                wedlug ktorych banki reprezentuja rowniez interesy swoich klientow. Dzisiaj
                takich bankow juz nie ma.
                Dzisiejsze banki nie potrafia nawet reprezentowac wlasnych interesow a co
                dopiero te klientow.




                Re: Maruda, nie zgadzam sie z Toba!
                • kretynofil Nie masz racji, do cholery... 27.03.09, 13:55
                  > Dlaczego dzisiaj maja prawo dbac inaczej niz kiedys ?

                  Ale one juz wtedy dbaly o swoje ryzyko - bo JUZ WTEDY UMIESZCZALY W UMOWACH
                  ZAPISY, KTORE REDUKOWALY RYZYKO.

                  Nikt nikomu nie wciska na sile tych zapisow do istniejacych umow - one tam byly
                  od zawsze, bo dzialy oceny ryzyka domagaly sie umieszczenia ich tam. Dlatego
                  nikt nie bedzie wysylany na zielona trawke i nie ma mowy o zadnym bezprawiu.

                  Jestescie takimi samymi durniami, jak te dyrektory w bialych skarpetkach, ktore
                  kupowaly opcje walutowe - doskonale wiedzieli co robia, ale swiadomie ignorowali
                  ryzyko ZAPISANE W PODPISANYCH PRZEZ NICH UMOWACH.

                  I tak samo - mozna bylo wziac kredyt w PLN i nie podpadac pod ryzyko kredytowe,
                  ale jelonki chcialy byc cwane i wziely kredyty w CHF "bo bylo taniej".

                  To teraz maja taniej. Tak samo jak byznesmany w bialych skarpetkach mialy
                  "taniej" niesymetryczne umowy opcyjne - i teraz dostaly po dupie. I dokladnie
                  tak samo powinny dostac cwane jelonki (do ktorych, powtorze: JA SIE ZALICZAM).

                  Cala reszta to durny populizm pseudocwanych kretynow...
                  • 1stanczyk "durny populizm pseudocwanych kretynow..." 27.03.09, 14:22
                    durny populizm pseudocwanych kretynow...

                    Nie czytales tego co napisalem: te zapisy niczego nie redukowaly.
                    One pozwalaly bankom, zamiast odpowiedzialnie i dlugofalowo ksztaltowac rynek
                    kredytow, korzystac z "hossy" mieszkaniowej majac "na zapleczu" w umowach bata
                    na klientow gdyby przypadkiem bylo cos nie tak.

                    Tego bata moga uzyc kiedy chca bo sformulowania sa bardzo ogolnikowe i ten bat
                    jest po prostu bezprawny.
                    Tak jakby go nie bylo.

                    Kazda umowa podpisana musi byc zgodna z istniejacym prawodawstwem.
                    Te bankowe nieomal wszystkie mozna zaskarzyc i wygrac.
                    Kazdy punkt umowy niezgodny obowiazujacym w tym czasie prawodawstwem, z
                    istniejacym wyrokiem sadu, precedensem jest calkowicie niewazny.
                    Jeszcze raz :"tak jakby go po prostu nie bylo".
                    Oprocz tego bankowi grozi kara taka sama jak kazdemu, kto lamie prawo.
                    Pisalem o kredytach a nie o opcjach i mieszanie do tego opcji jest bardziej
                    wybiegiem niz argumentem.
                    Firmy podobnie jak banki stac na platne prawne uslugi prawnicze i finansowe z
                    ubezpieczeniem od odpowiedzialnosci za bledne czy nietrafne rady.
                    Sytuacja jest zupelnie inna: mieszanie tych dwoch roznych spraw tylko po to by
                    miec racje (a jeszcze o "opcjach" tez mozna by dyskutowac bo sa i <<opcje>> i
                    "opcje") jest pustym (bo bez argumentow) tlem na wlasne potrzeby opluwania innych.
                    PS
                    Im wiecej mam bezprwanych punktow w umowach tym chetniej je podpisuje: zawsze to
                    jest argument w momencie konfliktu.
                    To, ze banki sie wycofuja z renegocjaci wynika z obawy, ze ludzie pojda do sadu
                    i wygraja.
                    To bedzie juz chyba ostatni gwozdz do trumny bankowej wiarygodnsci w naszym
                    kraju. Im sie to po prostu nie oplaca.


                    Re: Nie masz racji, do cholery...
                    • kretynofil Glupoty opowiadasz... 27.03.09, 15:00
                      > One pozwalaly bankom, zamiast odpowiedzialnie i dlugofalowo ksztaltowac rynek
                      kredytow, korzystac z "hossy" mieszkaniowej majac "na zapleczu" w umowach bata
                      na klientow gdyby przypadkiem bylo cos nie tak.

                      Tak, ale to wszystko bylo oparte na oczekiwaniach konsumentow. Skoro
                      kredytobiorcy nie byli zainteresowani swoim bezpieczenstwem, to banki to
                      wykorzystaly. Czy to moralnie sluszne czy nie to zupelnie inny temat, bo nie
                      rozmawiamy o tym czy te zapisy byly etyczne czy nie, tylko czy mialy podstawy w
                      polskim prawie. Ja twierdze ze mialy, a Ty ze nie - i nie masz racji.

                      Sytuacja byla jaka byla - mozna bylo wziac drogi ale bezpieczny kredyt w PLN
                      albo tanszy ale ryzykowny w CHF. Ludzie wybierali ta druga opcje, swiadomie
                      ignorujac ryzyko - ktore bylo jednak, zgodnie z zapisami z umowy, przeniesione z
                      banku na nich.

                      No i wyszlo jak wyszlo. Przekombinowali, dostaja po tylku.

                      Kredytobiorcy tez sie chcieli zalapac na hosse - i jak to zawsze, przejechali
                      sie na niej tak jak na gieldzie. Ciekawe ze nikt nie broni ludzi, ktorzy
                      umoczyli w funduszach - a mechanizm byl ten sam.

                      > Tego bata moga uzyc kiedy chca

                      Owszem, bo ludzie pozwolili im zawrzec taki zapis w umowie. Jak ukrecisz bat na
                      wlasna dupe, to bedzie ukrecony - i ktos kiedys z niego skorzysta, nawet jesli
                      tylko w ostatnim akcie, jak ze strzelba Czechowa.

                      > Kazda umowa podpisana musi byc zgodna z istniejacym prawodawstwem.
                      > Te bankowe nieomal wszystkie mozna zaskarzyc i wygrac.

                      Powodzenia. Idz do sadu i wygrywaj, przeciez ja Ci nie wrog. Problem w tym ze
                      znowu cwaniaczycie, Stanczyk - bo znowu chcecie miec tanio. Zamiast zaplacic za
                      prawnikow, chcecie zebym to ja i reszta spoleczenstwa oplacila ten proces z
                      naszych podatkow.

                      Cos za ostro kombinujecie, obywatelu Stanczyk.

                      > Pisalem o kredytach a nie o opcjach i mieszanie do tego opcji jest bardziej
                      wybiegiem niz argumentem.

                      To nie jest wybieg, to jest proba pokazania pewnej analogii; dla bystrego umyslu
                      jest ona oczywista, ale Tobie najwyrazniej tej lotnosci brakuje, wiec pozwole
                      sobie wyjasnic.

                      W obu przypadkach chodzilo o to zeby zyskac na trendzie PLN na forexie. W obu
                      przypadkach istnialy dwie mozliwosci osiagniecia celu - tansza, bardziej
                      ryzykowna, oraz druga, drozsza, mniej ryzykowna.

                      W wypadku opcji mozna bylo wziac opcje symetryczna (drozsza - w sensie
                      prowizji), ktora "tylko" zabezpieczala przed spadkiem kursu EUR/PLN lub
                      niesymetryczna (tansza - w sensie prowizji), ktora w ogole byla taka cudowna ze
                      nie dosc ze byla tansza to jeszcze pozwalala "zarabiac" na spekulacji na EUR/PLN.

                      W wypadku kredytow hipotecznych bylo bardzo podobnie - mozna bylo wziac kredyt w
                      PLN (drozszy) i zabezpieczac go swoimi dochodami (tak jak opcje symetryczne byly
                      zabezpieczone dochodem przedsiebiorcy, a ewentualne oslabienie zlotowki ponizej
                      bariery opcji bylo zabezpieczone wplywami z eksportu) lub wziac kredyt w CHF
                      ("tanszy") bez jakiegokolwiek rozsadnego zabezpieczenia w przyszlych przychodach.

                      W obu wypadkach analogiczne bylo rowniez:
                      - wiara w nieskonczonosc hossy,
                      - oszczednosc na prawnikach,
                      - krotkowzrocznosc i cwaniactwo.

                      Sorry, Stanczyk, ale jesli Ty nie widzisz analogii, to albo nie rozumiesz jak
                      dzialaja kredyty walutowe i opcje - albo w ogole nie pojmujesz jak dzialaja i
                      jak maja dzialac banki, co to jest wartosc ksiegowa itd. I ta Twoja ignorancja
                      niestety bije po oczach...

                      > To, ze banki sie wycofuja z renegocjaci wynika z obawy, ze ludzie pojda do
                      sadu i wygraja.

                      Jasne :)

                      Guzik prawda - wynika to tylko z medialnego szumu, ktory ucichnie - i wtedy
                      bedzie "business as usual" :)

                      > To bedzie juz chyba ostatni gwozdz do trumny bankowej wiarygodnsci w naszym
                      kraju. Im sie to po prostu nie oplaca.

                      Jasne. Bo Ty akurat wiesz najlepiej co im sie najbardziej oplaca - bo, rzecz
                      jasna, najbardziej im sie oplaca, zeby Stanczykowi bylo dobrze... Typowe
                      myslenie naiwnego leszcza ktory (wybacz analogie, jesli jej nie zrozumiesz)
                      kiedy umoczy na gieldzie, to wydaje mu sie ze rekiny go obronia - bo wydaje mu
                      sie ze jego zyski sa w interesie rekinow...

                      Coz, synek, pozarly Cie rekiny, pogodz sie z tym - mniej bedzie bolalo...
                      • 1stanczyk "pozarly Cie rekiny, pogodz sie z tym" 27.03.09, 15:59
                        "Coz, synek, pozarly Cie rekiny, pogodz sie z tym - mniej bedzie bolalo..."

                        Moje posty nie sa peronalne.
                        Mam to co sie nazywa instynktem samozachowawczym.
                        Jestem skrajnie nieufny, wobec roznych opini lansowanych przez tego czy tamtego
                        i forsowanych na ta czy inna okazje ikon, nie mowiac juz o "wspolpracy" ze
                        zlodziejskimi bankami.
                        Mnie zaden bank, zaden kryzys nie jest w stanie zaszkodzic.
                        Po prostu lubie pracowac.

                        Ja w bezinteresownej trosce o nasz rynek bankowy na ktorym zeruja w sposob
                        skandaliczny banki dzialajace w naszym kraju.
                        To skandaliczne zerowanie na naszym rynku bankowym jest bezposrednio zwiazane ze
                        sposobem w jaki powstawal,za sprawa naszego "geniusza" ekonomicznego Balcerowicza.
                        Jest to jeden z najdrozszych, jeden z najmniej konkurenycjnych i najbardziej
                        nastawionych na natychmiastowe korzysci rynkow w Europie.
                        Taka sytuacja wynika z sposobu i skandalicznie niskiej ceny prywatyzacji tego rynku.

                        Banki poczuly sie "w siodle", majac jeden z najwiekszych w ostatnich latach i
                        calkowicie dziewiczy rynek dzialaly tak jakby wszystko im bylo wolno, bo KNB w
                        ogole przez dlugi czas nie reagowal na zlodziejskie poczynania bankow na naszym
                        rynku.

                        Dzisiaj jest juz nieco lepiej jesli chodzi o ta czesc dzialanosci nadzoru
                        bankowego, ktora polega na kontroli zlodziejskiej i bezprawnej samowoli bankow
                        tak, by przypominala i cenami i jakoscia uslug, ta w innych krajach, do
                        standardow, ktorych aspirujemy.

                        Re: Glupoty opowiadasz...
                        • kretynofil To i ja odpowiem niepersonalnie 27.03.09, 16:21
                          Dobra, Stanczyk, nie rozumiesz.

                          Ja nie kocham bankow. Nie kocham Balcerowicza. Nie kocham gazety.

                          Szanuje jednak prawo. I mi tylko o to chodzi.

                          Szanuje rowniez umysl, pracowitosc i ostroznosc. Nie znosze ryzykanctwa na czyis
                          rachunek - a tym byly opcje i tym byly kredyty walutowe. Dopoki ludzie ponosza
                          konsekwencje swojej glupoty i chciwosci, wszystko jest fajnie - drazni mnie
                          jednak kiedy glupota robi sie kolektywna i staje sie fundamentem systemu.

                          Ogolnie to mam lewicowe poglady, ale szlag mnie trafia, kiedy ludzie probowali
                          cos sobie ugrac na kapitalizmie a jak im sie powinela noga, to domagaja sie
                          interwencji systemu.

                          Albo, ku*wa, jedno, albo drugie.

                          A, no i bym sie tak nie troszczyl o rynek bankowy - on sobie doskonale da rade
                          bez Twojej troski. Na Twoim miejscu bym sie troszczyl o media publiczne i
                          edukacje - bo to forum jest kontrastowym przykladem brakow zrozumienia ekonomii
                          przez calkiem niezle zarabiajacych ludzi (skoro bylo ich stac na mieszkania)
                          oraz, co jeszcze gorsze, ich brakiem szacunku dla prawa i wspolnoty.

                          No bo wybacz, ale mi jakos nie pasuje ze kasjerka w biedronce bedzie placila w
                          podatkach za procesy skierowane przez UOKiK do sadu przeciwko bankom tylko po
                          to, zeby jakis chciwy jelonek kredytowy, ktoremu szkoda kasy na prawnika, wylgal
                          sie ze swojej chciwosci.

                          Mozesz powiedziec - na tym polega wspolzycie spoleczne. Ok.

                          To ja teraz zapytam - czy ten jelonek kredytowy, jak juz mu sie upiecze, to
                          wynajmie dzieciakom tej kasjerki taniej swoje mieszkanie, zeby mialy gdzie
                          mieszkac na studia?

                          Oczywiscie, ze nie. Stwierdzi ze jest przeciez kapitalizm i wolny rynek, ktory
                          ustala ceny najmu.

                          I tak ona bedzie biedna, jej dzieci beda biedne - i ta spirala wykluczenia i
                          dualizmu (kapitalizm dla biednych, socjalizm dla bogatych) bedzie sie
                          nakrecala... az do rewolucji, w ktorej znowu, wiekszosc rozlanej krwi bedzie z
                          klas nizszych - jak zawsze.

                          Tak wiec nie pitol Stanczyk o ratowaniu jelonkow - oni wiedzieli co robia, swoje
                          wysokie zarobki tlumaczyli kompetencjami (tyle razy w czasie hossy czytalem na
                          forum ze jak komus do szkoly bylo pod gorke to niech zapieprza za 1000 brutto -
                          zgadnij, ku*wa, kto to pisal?!) a teraz probuja uciec pod parasol ochronny panstwa.

                          I znowu nasuwa sie analogia z opcjami...
              • maruda.r Na wydrę 27.03.09, 18:30
                kretynofil napisał:

                > Klienci, podpisujac umowy w takiej czy innej formie, zobowiazali sie jej
                > przestrzegac - jesli zapisy sa nieprecyzyjne, to oczywiscie moga sie sadzic z
                > bankiem.

                **************************

                Czy rozumiesz określenie "renegocjować warunki umowy"?

                Skoro bank zaprasza do rozmów w sprawie nowych warunków umowy, to oznacza, że w
                dotychczasowej nie ma żadnej szczególnej klauzuli, bo w przypadku jej istnienia
                bank postawiłby ultimatum.

                Sposób postępowania banku nie jest nowy. Nosi nazwę "na wydrę". Chodzi o
                przekonanie klienta, że działa się zgodnie z prawem i jak klient nie
                zaprotestuje, to się go skubie.

                Klient płacąc raty, i to sporo wyższe, dotrzymuje warunków umowy. Nie ma żadnego
                powodu, by żądać dodatkowych zabezpieczeń.

            • divak2 Re: Banki spuściły z tonu 27.03.09, 11:32
              No właśnie to maiłem na myśli - kredytobiorca ponosi ryzyko płacąc wyższe raty a
              bank ponosi ryzyko, że w wypadku gdy kredyt przestanie być spłacany, za samą
              nieruchomość (z powodu zwiększenia LTV, z czym mamy do czynienia teraz) nie
              odzyska pełnej kwoty kredytu. I takie ryzyko powinien był wziąć pod uwagę przy
              udzielaniu kredytu, za to odpowiada przed nadzorem i depozytariuszami, a nie
              naudzielać nieopłacalnych kredytów i ratować potem dupę, za pomocą gróźb i
              wymuszeń naciągając ludzi na dodatkowe pieniądze, bo mu zabrakło na wypłatę z lokat.


              pl.wikipedia.org/wiki/LTV_(bankowo%C5%9B%C4%87)
              • divak2 Re: Banki spuściły z tonu 27.03.09, 11:46
                Oprócz tego dodatkowa marża nie zabezpiecza w żaden sposób kredytu, tylko
                zabezpieczenie zmniejsza (bo przy podwyższonej o dodatkową marże racie szybciej
                może dojść do sytuacji, kiedy kredytobiorcy nie będzie stać na jej spłatę)

                Tak więc działanie banków ma się do poprawy zabezpieczeń tak jak piernik do
                wiatraka, a zwiększenie LTV jest tylko pretekstem.

                Tak naprawdę przypomina to rozpaczliwą akcję zdobywania gotówki w celu obrony
                przed ucieczką depozytariuszy.
                • kretynofil Bredziu bredziu... 27.03.09, 11:55
                  Po pierwsze, to podniesienie marzy JEST podniesieniem zabezpieczenia banku, za
                  ktore ten odpowiada przez akcjonariuszami.

                  Oczywiscie, nieznacznie zwiekszy to odsetek niesplacanych w terminie kredytow,
                  ale ze wzgledu na ogolnie wysoka splacalnosc, te nadwyzki pokryja ewentualne
                  straty banku.

                  To tak samo jak z ubezpieczeniem, ktore w szkole wykupila Ci mama - kazdy placi
                  troszeczke pieniazkow, ale jak sie komus cos stanie to dostaje duzo pieniazkow.

                  I nikt nie przejmuje sie tym, ze za te wydane na ubezpieczenie pieniazki mozna
                  bylo sobie kupic slitasne odblaskowe pokemony do powieszenia na plecaku co
                  redukuje ryzyko wypadku.

                  Rozumiesz juz?
                  • divak2 nie, chyba cię trudno zrozumieć 27.03.09, 12:06
                    Bank odpowiada za umowy kredytowe które przedstawił do podpisania
                    kredytobiorcom. Jeżeli znalazły się tam niekorzystne dla niego zapisy (np. zbyt
                    niska marża) to znaczy że czegoś nie dopatrzył i strzelił sobie w jaja.
                    Kredytobiorca nie odpowiada za błędy pracowników banku. W umowie stoi że marża
                    jest STAŁA. A rzeczony aneks w formie prośby do banku o podwyższenie marży jest
                    próbą ominięcia tej umowy.
                    • kretynofil Biedne dziecie... 27.03.09, 12:13
                      Umowy sie czyta w calosci.

                      W umowie stoi: marza tyle a tyle, oprocentowanie tyle a tyle.

                      I kilka paragrafow dalej: jesli wartosc zabezpieczenia spadnie ponizej pewnego
                      progu kapitalu kredytu, to marza moze zostac podniesiona na podstawie aneksu
                      (bla bla bla).

                      W umowie jest wszystko co sankcjonuje dzialania banku. Blad nie lezy po stronie
                      banku, tylko po stronie konsumenta.

                      Cieszyliscie sie jak dzieci na niskie marze nie zastanawiajac sie z czego
                      wynikaja - to teraz Was bedzie dupa bolala. No, chyba ze wprowadzicie w Polsce
                      anarchie - ale od tego rozboli tylko jeszcze bardziej.
                      • divak2 Re: Biedne dziecie... 27.03.09, 12:28
                        > I kilka paragrafow dalej: jesli wartosc zabezpieczenia spadnie ponizej pewnego
                        > progu kapitalu kredytu, to marza moze zostac podniesiona na podstawie aneksu

                        Czemu więc bank nie poinformuje mnie że podnosi marżę z powodu wzrostu kursu CHF
                        w ramach umowy, tylko usiłuje nastraszyć, żebym ja podpisał jakąś kretyńską
                        prośbę w jednym egzemplarzu nazywaną aneksem, która służy ominięciu ww. umowy?
                        • divak2 Re: Biedne dziecie... 27.03.09, 12:29
                          dodam, że nie umie sprecyzować co się stanie jeśli odmówię.
                          • kretynofil Alez umie i to robi... 27.03.09, 13:43
                            Bank daje Ci trzy opcje, opisane w artykule. Odmowa zastosowania sie do
                            ktorejkolwiek z nich jest dla banku podstawa wypowiedzenia umowy kredytowej (co
                            rowniez jest w tejze zapisane) - a to oznacza ze masz 30/90 dni na zwrocenie
                            bankowi calego swojego zadluzenia.

                            To naprawde nie jest rocket science, to zwykla rzeczywistosc - wystarczy tylko
                            sie nad nia zastanowic, a nie szczekac bezmyslnie...
                            • divak2 Nie umie a w każdym razie nie robi 27.03.09, 13:58
                              Mówi ("doradca kredytowy") że napisze notatkę, która "pójdzie do góry".
                              Nie mówi: jak nie podpiszecie, to wypowiemy kredyt.
                              I nie odpowiedziałeś mi, dlaczego nie robi tego w ramach umowy (bo to podobno z
                              niej wynika), tylko usiłuje groźbami (owa notatka) wymusić podpisanie
                              omijającego umowę niekorzystnego dla mnie "aneksu", którego drugiego egzemplarza
                              nie wolno zabrać mi do domu.
                              • kretynofil Z prostego powodu... 27.03.09, 14:08
                                Takiego samego z jakiego zawsze pierwszy wniosek o wyplate odszkodowania jest
                                odrzucany.

                                Wiekszosc ludzi wystraszy sie tej notatki "do gory" i podpisze od reki - i tych
                                juz mamy z glowy. Nic wiecej nie trzeba robic, tani doradca kredytowy (za 1500
                                brutto) rozwiazal problem straszac klienta.

                                A tych, ktorzy nie podpisza i tak nie moze zalatwic "doradca kredytowy" -
                                decyzje o rozwiazaniu umowy moze podjac tylko centrala. I zrobi to, jesli nie
                                bedziesz wspolpracowal - bo oni wola miec pieniadze moze na papierze, ale cale
                                (w sensie "do sciagniecia przez komornika") niz niezabezpieczone kredyty.

                                Kretynska ksiegowosc wymusza takie zabiegi, ot co...
                                • kociogon Możesz rozwinąć? 27.03.09, 14:29
                                  > I zrobi to, jesli nie
                                  > bedziesz wspolpracowal - bo oni wola miec pieniadze moze na papierze, ale cale
                                  > (w sensie "do sciagniecia przez komornika") niz niezabezpieczone kredyty.
                                  >
                                  > Kretynska ksiegowosc wymusza takie zabiegi, ot co...

                                  Rozwiniesz to? Bo z tego co wiem, to te "pieniądze na papierze" to dla banku bardzo kiepski interes, bo na dzień dobry kwota kredytu przechodzi z należności normalnych do wątpliwych lub straconych, co pociąga za sobą konieczność utworzenia rezerwy celowej w odpowiedniej wysokości. Jakie są korzyści z takiej operacji?
                                  • kretynofil Znowu chodzi o statystyke 27.03.09, 15:05
                                    Oczywiscie, gdyby wypowiedzieli WSZYSTKIE zagrozone kredyty, to by na tym stracili.

                                    Generalnie chodzi o to, ze najpierw jest straszak pierwszy, slabo oplacany
                                    doradca - i on wygeneruje pewne wplywy.

                                    Potem jest straszak drugi, bardziej kosztowny - jakas kancelaria prawnicza,
                                    ktora tez wygeneruje jakies wplywy.

                                    Tyle ze bedzie jakas tam liczba kredytow, ktore generuja wieksze straty bedac w
                                    portfelu banku, niz wynosi strata z tylulu "sprzedazy" tego dlugu do komornika.
                                    Na takie kredyty straszak pierwszy i drugi nie podziala - bo ich klienci beda
                                    tego swiadomi, ze bankowi sie nie "oplaca" ich scigac. I wtedy najlepszym
                                    rozwiazaniem, po zaledwie pol roku, jest pozbycie sie takich dlugow, nawet za
                                    niewielka czesc ich wartosci.

                                    Statystycznie takie podejscie sie oplaca, mimo ze na kazdym etapie troche sie
                                    traci - ale w sumie mniej niz gdyby zostawic sprawy swojemu biegowi :)
                                    • kociogon Konkret, mistrzu 27.03.09, 15:23
                                      > Oczywiscie, gdyby wypowiedzieli WSZYSTKIE zagrozone kredyty, to by na tym strac
                                      > ili.

                                      Czemu nagle "wszystkie"? Chodziło mi o stwierdzenie: "I zrobi to [rozwiąże umowę], jesli niebedziesz wspolpracowal - bo oni wola miec pieniadze moze na papierze, ale cale
                                      (w sensie "do sciagniecia przez komornika") niz niezabezpieczone kredyty."

                                      Konkretnie: kredyt przewyższa wartość zabezpieczenia, spłacany jest terminowo, klient odmawia ustanowienia dodatkowego zabezpieczenia, zwiększenia prowizji, spreadu, podniesienia mydła które upadło prezesowi. Czy twierdzisz, że w takiej sytuacji bankowi opłaca się wypowiedzieć umowę?

                                      Ja twierdzę, że nie - argument podałem wyżej.

                                      > Generalnie chodzi o to, ze najpierw jest straszak pierwszy, slabo oplacany
                                      > doradca - i on wygeneruje pewne wplywy.

                                      Tu się zgadzam. Jeśli ktoś da się zastraszyć, to jest dla banku łatwy zysk.

                                      > Potem jest straszak drugi, bardziej kosztowny - jakas kancelaria prawnicza,
                                      > ktora tez wygeneruje jakies wplywy.

                                      P. wyżej.


                                      > Tyle ze bedzie jakas tam liczba kredytow, ktore generuja wieksze straty bedac w
                                      > portfelu banku, niz wynosi strata z tylulu "sprzedazy" tego dlugu do komornika.

                                      Też prosiłbym o konkrety - jakie straty generuje kredyt spłacany i jak mają się one do strat generowanych przez kredyt wypowiedziany?
                                      • kretynofil Na szybko... 27.03.09, 16:10
                                        > Konkretnie: kredyt przewyższa wartość zabezpieczenia

                                        Wtedy jest juz strata banku. To jest to o czym pisalem w kontekscie "bzdurnej
                                        ksiegowosci". Wszystkie pieniadze, ktore bank pozycza musza byc zabezpieczone
                                        statystycznie. Przy kredytach konsumpcyjnych to jest ubezpieczenie zawarte w
                                        wyzszym oprocentowaniu. Przy kredytach hipotecznych to hipoteka + ubezpieczenie
                                        (nizsze, ze wzgledu na hipoteke) stanowi zabezpieczenie kredytu.

                                        Oczekiwanie ze bank pozwoli sobie na posiadanie w swoim portfelu kilku milionow
                                        zlotych kredytow niczym nie zabezpieczonych jest naiwne. W tym wypadku lepiej
                                        sie tego pozbyc lub zabezpieczyc w inny sposob.

                                        > Też prosiłbym o konkrety - jakie straty generuje kredyt spłacany i jak mają
                                        się one do strat generowanych przez kredyt wypowiedziany?

                                        Kredyt splacany w terminie, ale nie zabezpieczony jest wedle standardow
                                        ksiegowosci strata. Kredyt wypowiedziany tez generuje pewna strate - ale, w
                                        zaleznosci od sytuacji, ta strata moze byc mniejsza lub wieksza.

                                        Na przyklad: gosc ma trzy mieszkania - w tym jedno na kredyt w banku. Spokojnie
                                        mozna mu wypowiedziec umowe i skierowac sprawe do komornika, ktory sprzeda dwa
                                        mieszkania i odzyska pieniadze banku. Ustawa o lokatorach nie ma zastosowania,
                                        bo gosc nadal ma gdzie mieszkac.

                                        Takie wypowiedzenie nie generuje w ogole zadnych strat (oprocz prowizji komornika).

                                        A ogolnie - problemy w Stanach nie zaczely sie od tego ze wszyscy zaczeli
                                        zostawiac klucze w zamku i opuszczac domy. Tam problemem bylo to ze MOGLI to
                                        zrobic, wiec wartosc banku, ktory mial niezabezpieczone kredyty spadala,
                                        niezaleznie od tego czy klienci placili czy nie. A wiekszosc z nich placila!

                                        Rozumiesz?
                                        • kociogon Ciekawe - możesz podać źródło tej informacji? 27.03.09, 17:44
                                          > Kredyt splacany w terminie, ale nie zabezpieczony jest wedle standardow ksiegowosci strata.

                                          Hm... to bardzo ciekawe. Możesz podać źródło tej informacji?

                                          > Na przyklad: gosc ma trzy mieszkania - w tym jedno na kredyt w banku. Spokojnie
                                          > mozna mu wypowiedziec umowe i skierowac sprawe do komornika, ktory sprzeda dwa
                                          > mieszkania i odzyska pieniadze banku. Ustawa o lokatorach nie ma zastosowania,
                                          > bo gosc nadal ma gdzie mieszkac.
                                          >
                                          > Takie wypowiedzenie nie generuje w ogole zadnych strat (oprocz prowizji komorni
                                          > ka).

                                          Do czasu uzyskania pieniędzy zobowiązanie takie zostaje przeksięgowane jako "należności stracone", w związku z czym bank ma obowiązek stworzyć rezerwę celową w wysokości 100% zobowiązania, czyli mówiąc kolokwialnie, zamrozić drugie tyle kasy. To całkiem wymierna strata.
                                    • divak2 Re: Znowu chodzi o statystyke 27.03.09, 15:42
                                      > bedzie jakas tam liczba kredytow, ktore generuja wieksze straty bedac w
                                      > portfelu banku

                                      To po co bank udziela takich kredytów, które od razu (po np. 1/30 okresu
                                      kredytowania) generują straty?
                                      • kretynofil Zaden bank nie udzielal takich kredytow. 27.03.09, 16:11
                                        > To po co bank udziela takich kredytów, które od razu (po np. 1/30 okresu
                                        kredytowania) generują straty?

                                        One nie beda generowaly strat, jesli bank sie zabezpieczy. Stad ta cala sprawa.
                                        Rzecz w tym, ze umowa ubezpieczala bank - to Wy twierdzicie ze tak nie bylo,
                                        negujac pewne zapisy umowy niezgodnie z prawem.
                                        • divak2 Zaden? Chyba że się pomyli :) 27.03.09, 20:06
                                          > One nie beda generowaly strat,
                                          Nie będą, ale teraz generują.
                                          Jak widać taki np. Polbank się nie zabezpieczył, bo zamiast po prostu
                                          zastosować zapisy umowy i podwyższyć marżę lub wymówić kredyty kombinuje jak
                                          kretynofil na forum i straszy mitycznymi notatkami.

                                          Moźliwe, że ktoś w tym Polbanku udzielając takich tanich kredytów, założył, że
                                          potem się wytnie numer z aneksami i napewno znajdą się durnie, którzy się dadzą
                                          wrobić, ewentualnie założył, że część prawidłowo spłacanych, a nie przynoszących
                                          (z powodu rekordowo niskiej marży udzielonej w ramach "promocji") zysku kredytów
                                          odzyska się natychmiatowo wymawiając kredyt i przeprowadzając egzekucję komorniczą.

                                          Coś mi się zdaje, Kretynofilu, że Ty chyba coś takiego podpisałeś, albo bank Cię
                                          wydymał w inny sposób (np. pracujesz tam), i teraz, żeby nie być gorszym, mówisz
                                          na forum że wszyscy inni też muszą.
                                • divak2 Re: Z prostego powodu... 27.03.09, 15:02
                                  To dlaczego ten dupek za 1500 nie mówi od razu, że wypowiedzą umowę, tylko
                                  pieprzy coś o notatkach? I dlaczego robią coś obok umowy a nie w jej ramach?

                                  Rozwalanie regularnie spłacanego kredytu to jest tak, jakby ktoś sobie uciął
                                  palce ze strachu że mu utną rękę.
                                  • kretynofil No wlasnie :) 27.03.09, 15:08
                                    > Rozwalanie regularnie spłacanego kredytu to jest tak, jakby ktoś sobie uciął
                                    palce ze strachu że mu utną rękę.

                                    Zapewniam Cie ze nie takie rzeczy robili ludzie w przeszlosci. Gdybys w
                                    sredniowieczu dotknal trendowatego (albo kogos, kto moglby byc trendowaty) to
                                    bys sobie odsiekal te palce od razu.

                                    Co ja Ci poradze, ze tak to dziala?

                                    A dlaczego ten dupek tego nie mowi? Bo taka jest jego instrukcja - moze bank ma
                                    w zanadrzu kolejna niespodzianke i nie chce od razu przechodzic do finalu? Moze
                                    wola postraszyc Cie kilka razy, liczac na to ze ugniesz sie po drodze?

                                    STATYSTYCZNIE (slowo klucz) to sie wlasnie bardziej oplaca...
                  • maruda.r Re: Bredziu bredziu... 27.03.09, 18:13

                    kretynofil napisał:

                    > Po pierwsze, to podniesienie marzy JEST podniesieniem zabezpieczenia banku, za
                    > ktore ten odpowiada przez akcjonariuszami.

                    *****************************

                    To niech akcjonariusze skaczą z 30. piętra. Naprawdę nie rozumiesz ryzyka
                    podejmowanych decyzji i zawsze się wykręcasz z umów?

      • zwyklaosoba Mamy wpływ. Możemy nie korzystać z ich usług. 27.03.09, 09:06
        Ale trzeba byłoby sprawdzać KRS lub przynajmniej pełną nazwę firmy w
        dokumentach.
    • 12.12a1 Wynika z tego jedna nauka na przyszlosc. 27.03.09, 08:57
      Kredyty powinno sie brac i rachunki zkladac w tych bankach,które moga byc
      kontrolowane przez KNF.A chudy reklamujacy w telewizorni ten caly polbank,który
      powinien nazywac sie nibybankiem moze sobie i gardlo zedrzec a klienta nie
      powinni uswiadczyc.
    • brynk picu-picu -PKO BP . Milenium nie znam . 27.03.09, 09:10
      Spójrzcie jak straty na kredytach hipotecznych rekompensuje sobie bank PKO BP.
      Jak to robi ? - Drastycznie podwyższa prowizje i wszelkie wszelkie opłatyza
      usługi. Wymienię tu kilka z nich: drastyczny wzrost kosztów kredytów
      odnawialnych - szok!, opłata za prowadzenie konta, opłata za przelewy, opłat za
      korzystanie z bankomatów - szok! i wiele innych. W informacji zapewniają ze to
      wszystko w trosce o klienta !!!!!!! - hahahahahaha i ze zgodnie z ich
      oczekiwaniami. To po prostu kpina z klientów i pokazanie, ze , "wy nam możecie
      skoczyc..." . No i co na to tzw. KNF, rząd POszustów i inni za to
      odpowiedzialni. W Polsce złodzieje maja się dobrze, bo maja swój rząd.
    • violkris2 Banki spuściły z tonu 27.03.09, 09:26
      Wartość kredytu znacząco przewyższa wartość tego na co został ten kredyt dany.
      Hmmm... A co z kredytami na np. samochody? Też powinni cos z tym zrobić.
      Heh...żenada! Nie ma co się oszukiwać...ten ma władzę kto ma pieniądze
      i....pilota. A że bankowcy pożyczają w sumie nie swoje to już inna para kaloszy.
      Pozdrawiam.
    • soliera Re: Banki spuściły z tonu 27.03.09, 09:34
      >>Trzeba to czytac, ludzie, a potem dopiero podpisywac

      He, wszyscy się wymądrzają, że czytać i niepodpisywać niekorzystnych umów!
      A czy ktoś kiedyś próbował negocjować jakikolwiek punkt umowy?
      Instytucje nie przewidują ustępstw w stosunku do klientów detalicznych, a takimi są kredyciarze.

      Dla przykładu powiem, że wczoraj byłem u prowidera internetowego w celu podpisania umowy. To jednak uzależniłem od dokładnego zapoznania się z umową i wszelkimi dokumentamiprzed jej podpisaniem. Chciałem zabrać do domu formularz umowy i dokładnie ją przestudiować.
      Jakże wielce się zdziwiłem, gdy usłyszałem, że po pierwsze nie mamy wzorów umów, ponieważ każda umowa drukowana jest po wpłacie aktywacyjnej i przedstawieniu dokumentów, ble, ble, ble.
      Wartość umowy 24*37 PLN + koszty sprzętu ~250PLN!
      • maruda.r Re: Banki spuściły z tonu 27.03.09, 09:44
        soliera napisała:

        > >>Trzeba to czytac, ludzie, a potem dopiero podpisywac
        >
        > He, wszyscy się wymądrzają, że czytać i niepodpisywać niekorzystnych umów!
        > A czy ktoś kiedyś próbował negocjować jakikolwiek punkt umowy?
        > Instytucje nie przewidują ustępstw w stosunku do klientów detalicznych, a takim
        > i są kredyciarze.

        ******************************

        To prawda. Jak zresztą można negocjować punkt umowy, którego często bank nie
        podaje w trakcie rozmów, a pytany kłamie? Ostateczna umowa jest już podpisywana
        pod presją załatwionej sprawy i banki to wykorzystują.



    • tomks2 Duży może więcej 27.03.09, 09:54
      Przede wszystkim nadzór bankowy, UOKiK, a może sąd powinien zająć się umowami, które umożliwiają bankowi wypowiedzenie kredytu (czyli zawartej umowy) ot, tak sobie. Jeśli klient wypełnia swoją część, czyli spłaca raty, to żądanie zmiany warunków umowy nadaje się tylko do wyśmiania.
    • piekny_romanek Banki spuściły z tonu 27.03.09, 10:03
      po zlodziejach z BRE (mbank/multibank) i Santanderze nastepni (Polbank) wzieli sie za gangsterskie metody "po prostu po ludzku" hahahaha MEGA ROTFL
    • szabepio Banki to nie banki 27.03.09, 10:31
      banki przestały robic to do czego zostały wymyslone i powołane.
      obecnie rozpoczął sie jakiś patologiczny okres w ich działaniu.
      szykują tylko jakieś podstępy, kruczki prawne, doprowadzają do
      upadłości swoich klientów, nie dają kredytu, kombinują. ich rola to
      wspieranie przedsiębiorców w działalności rozwojowej, a banki
      zachowuja sie jak jakieś krwiożercze kreatury, bez sentymentów
      nastawione na zysk za wszelką cenę, podstęp, wyporowadzenie klienta
      w pole, oszukanie, grabież, naciąganie. To kres bankowości. Musi
      powstac na ich miejsce jakaś nowa jakość - może trzeba stworzyć
      takie obwarowania żeby swoboda banku była tak mała, żeby pracowali
      tam tylko kasjerzy i sprzataczki- resztę zrobi urzędnik państwowy i
      system procedur wszystko to spinający i kontrolujący.
      • aint.important Re: Banki to nie banki 27.03.09, 10:50
        szabepio napisał:

        > banki przestały robic to do czego zostały wymyslone i powołane.
        (...) ich rola to
        > wspieranie przedsiębiorców w działalności rozwojowej,

        A gdzieś Ty takie rzeczy wyczytał? Celem banku, jak i każdego innego
        przedsiębiorstwa, jest zysk :-)
        Inną kwestią jest to, jak do jego maksymalizacji dążyć.
        • maruda.r Re: Banki to nie banki 27.03.09, 18:35

          aint.important napisała:

          > A gdzieś Ty takie rzeczy wyczytał? Celem banku, jak i każdego innego
          > przedsiębiorstwa, jest zysk :-)
          > Inną kwestią jest to, jak do jego maksymalizacji dążyć.

          ******************************

          Nie zauważyłeś odwrócenia ról? Jakiś czas temu banki były służebne wobec innych
          sektorów gospodarki. Same niczego nie produkują. Teraz cała produkcja odbywa się
          kredytowe dyktando banków, których celem jest zmuszenie klientów do zaciągania
          kredytu na zakup chleba i mleka.

          Znajdź wywiad z Baumanem w Dużym Formacie.

    • 3miastoorg a na drzewach zamiast liści,będą wsieć kapitaliści 27.03.09, 10:52
      kiedy ktoś komuś ukradnie 1000 z, zajmuje się nim policja i
      prokuratura, kiedy społeczeństwu kradnie się setki milionów nic się
      nie dzieje.
      W Wielkiej Brytani ludzie sami zaczęli wymierzać sprawiedliwość.
      Dają dobry przykład.
    • zgmaria-2009 Banki spuściły z tonu 27.03.09, 11:36
      Drugi wątek. W mniejszym wymiarze POLBANK wyłudza w ramach
      ubezpieczenia na życie wymaganego wraz z umową "Kredyt na miarę".
      Przebyłam ścieżkę: nowe warunki - odrzucenie - całkowita spłata
      zadłużenia z kredytu w innym banku - brak rozliczenia (kapitał,
      odsetki) i zwrotu proporcjonalnej części opłaty za ochronę
      ubezpieczeniową. Złożyłam reklamację w Warszawskim Oddziale i
      czekam.
    • johanna_haase Noble Bank/Metrobank zaczął jeszcze w styczniu 27.03.09, 12:03
      Mam wątpliwą przyjemność w imieniu znajomych - a równocześnie moich klientów
      prawnych - taką historię znać i właśnie procedować.

      Najpierw przez inną swoją spółkę kapitałowo powiązaną - Open Finance -
      bankowcy z Metrobanku zaczęli oferować produkt o nazwie Max Rata czy jakoś
      tak. Dzwonili i opowiadali, jaki to fajny produkt i że dzięki niemu przez rok
      czy dwa będzie można płacić nawet 1/3 niższe raty. Znajomi odpowiedzieli, że
      ich to nie interesuje, bo jest to de facto kolejny kredyt, którego koszt
      zstanie dopisany do podstawowego, bo na razie nie mają problemu ze spłatą
      nawet tych rat po wyższym kursie, i że serdecznie dziękują, ale nie.

      Open Finance przesłało do Noble Banku/Metrobanku informację o klientach,
      którzy powiedzieli "nie" i wtedy Metrobank zabrał się za telefoniczne
      straszenie opornych. Jacyś goście w imieniu banku, nie przedstawiając się,
      dzwonili do ludzi i pytali, czy mają jakieś dodatkowe nieruchomości do
      zabezpieczenia kredytu, albo środki do zablokowania na koncie, bo jak nie, to
      zostaje jeszcze tylko jedna opcja - zgodzić się na wciśnięcie tej MaxRaty, bo
      jak nie, to wypowiedzą umowę kredytową.

      Jak znajomi powiedzieli, że nie będą o takich rzeczach z nieznajomymi
      rozmawiać przez telefon, poprosili o maila itd., to panowie z Metrobanku
      wybitnie nie chcieli się przedstawiać, moje nazwisko tu nie jest ważne, proszę
      kontaktować się z Zespołem Weryfikacji Zabezpieczeń, zespol@metrobank.pl ale
      żadnych nazwisk itd. W końcu, po kolejnych kilku dniach, przysłali jakiś
      anonimowy mail nadany przez Zespół i podpisany przez Zespół, w którym
      oczywiście proponują, że wezmą na hipotekę kolejne nieruchomości lub papiery,
      albo - uwaga: "modyfikacja warunków umowy mająca na celu zmniejszenie
      miesięcznego obciążenia kapitałowo-odsetkowego w okresie zwiększonych
      zawirowań rynkowych. Bank posiada gotowe rozwiązanie odpowiadające tym
      potrzebom", czytaj - weź od nas pod groźbą wypowiedzenia kredytu kolejny
      kredyt o nazwie MaxRata, nawet jeśli Ci do niczego nie potrzebny - po
      zapłaceniu okupu się przynajmniej na chwilę odczepimy.

      Nie sądzę, żeby te reketierskie metody się KNF czy UOKIK spodobały, ale pewnie
      Metrobank z nich szybko nie zrezygnuje, bo przecież pewnie kilkaset osób dało
      się zastraszyć i pod groźbą wypowiedzenia kredytu wzięło dodatkowe "gotowe
      rozwiązanie" Metrobanku.
    • kid_cassidy populizm i tyle 27.03.09, 12:36
      troskliwość KNF o klientów wydaje się być zwykłym populizmem.
      Powstał społeczny ferment, wiec łaskawioen pogrozili palcem. Mam
      wrażenie, że sprawa przyschnie a banki i tak swoje wyciagna.
      Po konsultacjach z bankami panowi z KNF moga sobie uzmysłowić, jaki
      kibel czeka banki, gdy nie wyegzekwują dodatkowych zabezpieczen na
      nieruchomosciach.
      Co okaże sie ważniejsze? Interes kilku tysiecy jeleni czy możliwośc
      rozpierdzielu w polskim systemie bankowym?
    • j-50 Banki spuściły z tonu 27.03.09, 13:47
      Bankierzy są jak urwy. Dla nich nie istnieje żadna etyka - istnieje
      tylko forsa. Jak wiadomo, podobne zasady obowiązują w środowisku
      urwiszonów.
    • soliera Banki spuściły z tonu 27.03.09, 14:57
      Skąd ostatnimi czasy taki wysyp banków?
      Dla mnie hipoteka, czyli kilkaset tysięcy PLN/€ w czymś takim jak Santander, Polbank, Eurobank to gorzej niż samobójstwo!
    • bugmenot2008_2 Banki spuściły z tonu 28.03.09, 10:07
      hmmm a jesli mieszkania znow pojda do gory to co??banki zwroca nadplacona dzis
      gotowke??lichwiarze
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka