Dodaj do ulubionych

Ludzie! W sklepach jest tanio!

11.06.09, 10:19
Jak sklepy mogą legalnie zachęcać do zakupów?

- Sklep z ubraniami powinien postawić w środku kanapę, a obok rozłożyć gazety.
Po co?
- Aby facet usiadł i poczytał. Nie popędzał żony, kiedy ona coś przymierza.
Pośrodku Ikei jest restauracja, żeby facet się wyluzował.

i to jest klucz do sukcesu, ktorego sklepy nie rozumieja
ja po 3 minutach w sklepie amm ochote wyjsc, zwlaszcza jak puszcza tandetna
muzyke, po 10 minutach w centrum handlowym jestem juz zmeczony zgielkiem
w niektorych sklepach sa wlasnie takie kanapy i tam lubie sobie zasiasc i moge
czekac ile trzeba az narzeczona wszystko sobie poprzymierza...
Obserwuj wątek
    • spychacz80 Ludzie! W sklepach jest tanio! 11.06.09, 10:20
      Pewnie uważacie, że jestem naiwny ale uważam, że korzystanie z promocji, a nie
      przychodzenie z gotową lista, się opłaca. Nie jestem ślepo zapatrzony w daną
      markę i wybieram to co akurat jest promowane. Takie działanie jest opłacalne
      dla mnie- nie dla firmy czy sklepu, który promując produkt sprzedaje go po
      kosztach. A następnym razem wybieram inną firmę. Promocję w sklepie są często
      po to by zwabić a klient kupi BTW coś innego drogiego- ja na to uważam.
      Oczywiście są wyjątki jak pasta do zębów Colgate Total- innej nie wezmę. Ale
      co za różnica, którą wodę mineralną wezmę- ważne by miała odpowiednią ilość
      minerałów- szczególnie związków magnezu.
      • lu_kaczu_szenko E tam, Elmex duzo lepsza! 11.06.09, 11:30
        Colgate sie nawet do niej nie umywa
        • julian_1982 Re: E tam, Elmex duzo lepsza! 11.06.09, 11:49
          dokładnie! Elmex jest najlepsza :)
          • jednorazowy3 Re: E tam, Elmex duzo lepsza! 11.06.09, 13:47
            sa lepsze ale trzykrotnie drozsze od elmex (elmex niestety zawiera fluor)
            • venettina Re: E tam, Elmex duzo lepsza! 11.06.09, 15:24
              Colgate? Toz to McDonalds past do zebow.
              • lol76 Fajny facet, fajny wywiad... 16.06.09, 14:10
                Absolutnie sie z tym czlowiekiem zgadzam we wszytskim co powiedzial.
                Szkoda ze nie jest to standartowe myslenie w naszym kraju.
      • fast_sraka Re: Ludzie! W sklepach jest tanio! 11.06.09, 12:10
        Słyszałem że colgate to dokładnie to samo co colodent.Oczywiście za
        mniejsze pieniądze.
        • grundol1 Re: Ludzie! W sklepach jest tanio! 11.06.09, 19:27
          > Słyszałem że colgate to dokładnie to samo co colodent.Oczywiście za
          > mniejsze pieniądze.

          Może nie dokładnie to samo, ale w przypadku mycia zębów ważniejsze od czym jest
          jak często i dokładnie
    • appfunds Ludzie! W sklepach jest tanio! 11.06.09, 11:04
      W trakcie spowolnienia gospodarczego ludzie kupują mniej ubrań, więc w wakacje powinna nas czekać cała fala tanich markowych ciuchów. Taki mały plus kryzysu.
      • flamengista akurat! 12.06.09, 16:30
        Jakoś tych promocji w ponoć będących w trudnej sytuacji Diverse, Gino Rossi czy
        Vistuli nie widzę.

        A w Vistuli akurat powinni upłynniać garnitury z jesienno-zimowej kolekcji, z
        kolei w Gino Rossi - buty.

        Przeceny - są, buty (pojedyncze pary i numery) przecenione z 380-400 na 270. W
        Vistuli nawet i tego nie ma.

        Tak długo będą oszczędzać na promocjach, aż w końcu zbankrutują.
    • headshot79 Ludzie! W sklepach jest tanio! 11.06.09, 11:22
      Zgadzam się z tezą że w zamożnych społeczeństwach jakoś obsługi
      klienta , atmosfera oraz wygląd sklepu mają większe znaczenie niż
      cena. W Polsce jest to głównie zauważalne w grupie ludzi lepiej
      wykształconych , zarabiających. Sam prowadzę mały sklep komputerowy
      i na pewno wiem że rzetelność oraz miła obsługa i generalnie
      przyjazny klimat popłacają. Ludzie często do nas wracają chociaż by
      po to żeby porozmawiać , nie koniecznie o komputerach. Tworzy się
      pewnego rodzaju więź , miejsce w którym klient ma pewność że
      zostanie zawsze solidnie obsłużony i poważnie potraktowany. Tworzy
      się miejsce o którym człowiek może powiedzieć "mój sklep". Myślę że
      hipermarkety nie są w stanie tego nam zapewnić . Dlatego szanujcie
      swojego klienta żeby mógł mówić o was „mój sklep”.
      • katmoso Re: Ludzie! W sklepach jest tanio! 11.06.09, 11:55
        i oczywiście najważniejsza jest kompetentna obsługa. jeśli
        sprzedawca nie jest zainteresowany sprzedażą towaru, to mało kto go
        kupi. wchodzę do sklepu komputerowego i chcę rzetelnej i zrozumiałej
        porady, a nie serii nic mi nie mówiących parametrów i miny pana
        mówiacej "ach ty głupia kobieto, zajmujesz mój cenny czas". zwłszcza
        gdy w tym sklepie zamierzam zostawić kilka ładnych tysięcy.
        co do hostess zgadzam się. kobiety, które przecież głównie robią
        zakupy, nie lubią gdy taka wyfiokowana dziunia patrzy na nie z góry
        i jeszcze ma niezrozumiałe fochy. poza tym ja osobiście nie przyjmę
        jedzenia oferowanego mi przez kobietę z metrowymi tipsami, bo mnie
        one obrzydzają. za to chętnie porozmawiam chwilę ze starszą od
        siebie panią na bazarku. ta mi powie, co jest świeże, wybierze
        warzywa odpowiednie do tego, co chcę ugotować. nie podsunie
        spleśniałych pod spodem winogron, powie, że "moje klientki ostatnio
        brały to i to" i ja mam do niej zaufanie. a gdybym była
        niezadowolona z jakości tego, co sprzedaje, mogę przyjsc i jej o tym
        powiedzieć, a nastepnym razem będzie miała oko na to, czy daje mi
        dobre pomidory czy ogorki, bo dla niej klient nasz pan a nie "ciemny
        tłum".
        • old_pj sieci bardziej dostaja w tylek 11.06.09, 12:08
          dlaczego klade laske na real:

          muszę stać w kilometrowych kolejkach
          jakiś menago jamochłon wymyślił tak krotki podajnik ze nawet jeden wózek się tam
          nie mieści
          promocje tylko z tej ich gazetki, hostessy są bezużyteczne
          trzeba kontrolować towar bo często przeterminowany
          pieczywo syfiaste, warzywa nieświeże

          robię zakupy tylko jak muszę czyli raz w tygodniu, reszta w warzywniaku i
          spożywczym pod domem, , i co z tego ze te pary groszy drożej ?
          • kilkaiksow Re: sieci bardziej dostaja w tylek 12.06.09, 14:53
            "dlaczego klade laske na real"

            I wciąż robisz tam co tydzień zakupy??
            ...zastanawiające
      • ateus77 Nie lubię się fraternizować ze sprzedawcami 11.06.09, 12:18
        A ja odwrotnie, nie lubię się fraternizować ze sprzedawcami. Idąc na
        zakupy czy do fryzjera nie mam zamiaru nawiązywać znajomości.
        Szerokim łukiem omijam "przyjaznych" sprzedawców. Do szału
        doprowadza mnie momentalnie pojawiający się i usłużny sprzedawca,
        gdy ledwo zatrzymam się, by coś obejrzeć. "W czym mogę pomóc?"- jak
        będę potrzebował pomocy, to sam o nią poproszę. Dlatego wolę zakupy
        w dużych anonimowych sklepach, gdzie nikt mi nie sapie nad głową,
        gdy oglądam lub przymierzam towary. Ponadto istnieje mechanizm
        psychologiczny, że chcemy się jakoś odwdzięczyć ludziom, którzy są
        dla nas mili, więc kupujemy rzeczy których często nie potrzebujemy z
        wdzięczności dla przyjaznego sprzedawcy. Podsumowując, od sprzedawcy
        oczekuję chłodnego profesjonalizmu i rzetelności, a nie
        przyjacielskości, często fałszywej.
        • nomira Re: Nie lubię się fraternizować ze sprzedawcami 11.06.09, 13:27
          Zgadzam sie z Toba calkowicie.
        • headshot79 Re: Nie lubię się fraternizować ze sprzedawcami 11.06.09, 13:39
          Zupełnie się z tobą nie zgadzam. Od sprzedawcy oczekuję
          profesjonalizmu ale nie chcę być obsługiwany przez osobę która ma d
          o mnie chłodne , obojętne podejście. Pomijając sklepy i sprzedawców.
          Któż z nas nie chciał by mieć "swojego" warsztatu samochodowego ,
          dentysty , prawnika czy fryzjera. Osoby której może zaufać i być
          pewnym że nas nie oszuka i dobrze obsłuży. Ja sam szukam takiego
          miejsca "warsztatu samochodowego" od paru ładnych miesięcy. Człowiek
          nie może znać się na wszystkim dlatego czasami musi zaufać drugiej
          osobie która zrobi coś z niego. Nie rozumiem twojego chłodnego
          podejścia , nie tak zostałem wychowany. Naturalną rzeczą jest to że
          jak ktoś wyświadczy nam przysługę bądź pomoże w wyborze to czujemy
          do niego sympatię. Sprzedawcy nie są przygotowywani na kursach
          socjotechniki aby manipulować ludźmi więc jak ktoś jest dla ciebie
          miły ma po prostu taki charakter.
          • rock73 Re: Nie lubię się fraternizować ze sprzedawcami 23.06.09, 16:14
            Znaczy to tylko tyle, że są co najmniej dwie grupy ludzi. Ty chcesz nawiązać
            kontakt ze sprzedawcą (człowiekiem), bo jak mu zaufasz, to on dla Ciebie
            wybierze dobry towar; koledzy wyżej chcą zrobić zakupy i iść do domu, nie
            interesuje ich sprzedawca, bo nigdy nie będą mu ufać tak bardzo, jak swojej
            obiektywnej wiedzy, ewentualnie wspomaganej przez sprzedawcę (stąd ta potrzeba
            chłodnego profesjonalizmu, pozbawionego osobistego podejścia). Nie jest to
            kwestia wychowania, tylko konstrukcji psychicznej. Jeśli jesteś w stanie
            "wychować" osobę z jednej grupy tak, żeby przeszła do drugiej, to gratuluję i
            daj mi swój namiar.
        • jednorazowy3 Re: Nie lubię się fraternizować ze sprzedawcami 11.06.09, 14:01
          A ja bardzo lubie jak od razu po wejsciu slysze "w czym moge pomoc".
          Mam konkretne, bardzo precyzyjne wymagania. Zadaję sprzedawczyniom chłodnym tonem serię krótkich, rzeczowych i dosadnych pytań o dostępność danego towaru. Wówczas sprzedawczynie po przetworzeniu otrzymanych ode mnie informacji błyskawicznie ruszają do półek, na której jest to co mnie interesuje. Jeśli nie ma nic co spełnia moje wymagania to odwracam się na pięcie z piskiem podeszwy. Jeśli jest, to po krótkiej prezentacji, przymiarce i oględzinach jestem zwykle zdecydowany na zakup konkretnego towaru. Cala operacja razem z uiszczeniem zaplaty zajmuje mi i sprzedawczyni od 5. do 10. minut zaleznie od tego co kupuję. Szybko, sprawnie i przyjemnie.

          Wiem doskonale, ze takich klientow jak ja sprzedawczynie wrecz kochaja. Przeciwienstwem mojego podejscia do zakupow sa w wiekszosci kobiety, ktore potrafia godzinami wybierac np. bluzeczke w sklepie.
          • jolunia01 Re: Nie lubię się fraternizować ze sprzedawcami 11.06.09, 18:00
            jednorazowy3 napisała:

            > A ja bardzo lubie jak od razu po wejsciu slysze "w czym moge
            > pomoc". Mam konkretne, bardzo precyzyjne wymagania. Zadaję
            > sprzedawczyniom chłodnym tonem serię krótkich, rzeczowych
            > i dosadnych pytań o dostępność danego towaru.

            Ja też.

            > Wówczas sprzedawczynie po przetworzeniu otrzymanych ode mnie
            > informacji błyskawicznie...

            odpowiadają "nie ma"

            >... odwracam się na pięcie z piskiem podeszwy.

            Ja się odwracam bez pisku. I wychodzę. I po raz kolejny stwierdzam,
            że w Polsce sklepy z obuwiem, odzieżą czy bielizną nie sa dla ludzi,
            tylko dla jakichś dziumdź, którym wszystko jedno, czy to, co założą
            jest dobrej jakości, wygodne i dopasowane, czy nie, aby tylko
            było "modne"
            • affera123 "Dziunie za ladą" 12.06.09, 12:16
              Panny w sklepach, głównie sieciowych, prowadzą z klientami swoistą
              grę - one uciekają, żeby klient przypadkiem o coś nie zapytał, a
              klient najpierw przez piętnaście godzin szuka towaru, a potem
              kolejne piętnaście szuka ekspedientki, która mu i tak w niczym nie
              pomoże, bo nie ma zielonego pojęcia o dostępnych rozmiarach,
              kolorach etc. Te 10-15 lat temu to było jeszcze tak, że jak się
              poszło do sklepu z dżinsami na Placu Konstytucji w W-wie, to miły
              sprzedawca tylko spojrzał na delikwenta i już wiedział, jaki rozmiar
              spodni mu przynieść, a teraz wchodzi się do sklepu i grzebie,
              grzebie, grzebie, bo sprzedawca siedzi tam tylko po to, żeby kasować
              szmal i to gruby za chińskie badziewie z markową metką.
          • tim7 Re: Nie lubię się fraternizować ze sprzedawcami 11.06.09, 23:12
            Współczuję Twojej żonie (partnerce?)...

            cyt.: "Zadaję sprzedawczyniom chłodnym tonem serię krótkich,
            rzeczowych i dosadnych pytań o dostępność danego towaru."

            ...a w łóżku zakładam oficerki, biorę do ręki pejczyk i wtedy
            dopiero czuję władzę...
          • liso6 Re: Nie lubię się fraternizować ze sprzedawcami 12.06.09, 17:25
            jednorazowy3 napisała:

            > A ja bardzo lubie jak od razu po wejsciu slysze "w czym moge pomoc".
            > Mam konkretne, bardzo precyzyjne wymagania. Zadaję sprzedawczyniom chłodnym ton
            > em serię krótkich, rzeczowych i dosadnych pytań o dostępność danego towaru.

            I uwierz mi , że po wyjściu (nie) usłyszysz Ch.. Ci w D....!!! Napewno dosadnie ale nie chłodnym tonem :)
        • faryn.qat Re: Nie lubię się fraternizować ze sprzedawcami 11.06.09, 14:52
          zgadzam się, wchodzę do sklepu, chcę się swobodnie rozejrzeć a nie
          nawijać z ekspedientką, i w sumie drażni mnie ta jej fałszywa
          przyjazność ;) sam pracowałem w banku jako doradca klienta i wiem na
          czym to polega. Gość który pisze że w sklepie chce usiąść, poczytać
          gazetę , najeść się ;))) czekając na żonę normalnie rozbawia
          mnie ;))) Ja wole dobrą restaurację albo kibel, tam mi sie najlepiej
          czyta ;) skupiam się

          Ile jest procent ludzi ktorzy nie patrza na cene? 1-5%. Śmieszna
          jest też jakość co niektórych "markowych" towarów, tu prym wiodą
          garnitury i koszule ;)
        • tangerka ja też wolę anonimową obsługę 11.06.09, 20:05
          dlatego nie lubię sklepów osiedlowych niesamoobsługowych, gdzie kolejka i
          sprzedawczyni patrzy na mnie nagląco za każdym razem jak zrobię pauzę w liście
          zakupów - nie cierpię tego, bo zawsze wtedy zapominam co mam kupić i przychodzę
          do domu z połową potrzebnych rzeczy. Poza tym lubię w sklepie się pozastanawiać,
          pooglądać, odłożyć i wrócić, grymasić i wybrzydzać i nie lubię jak mi wtedy stoi
          nad głową nachalny ekspedient dopytując się czego mi trzeba. Wtedy mówię że nie
          wiem, może mi pan coś doradzi - wtedy głupieją i nie wiedzą co powiedzieć, więc
          ja na to, że się porozglądam i jak coś dla siebie zobaczę to na pewno mu powiem!
          Przestałam też robić zakupy w sklepach gdzie ochrona gapi się nieustannie
          klientom na ręce, np. w Rossmanie gdzie przy kolorowych kosmetykach zawsze
          warują ochroniarze jakby mieli tam diamenty - rozumiem, że pewnie często coś tam
          kradną, ale ja czuję się zdeprymowana i boję się sięgnąć po kolejny lakier czy
          szminkę, bo pan ochroniarz ma wypisane na twarzy podejrzenie, ze zaraz będę
          próbowała wsadzić to do kieszeni a on mnie obezwładni i rzuci na glebę ... więc
          tam nie chodzę! Dlatego najlepiej zakupy robi mi się w dużych supermarketach
          albo sieciówkach, gdzie nikt za mną nie chodzi i sama mogę wszystko obejrzeć, a
          jak czegoś nie mogę znaleźć albo mam jakiś problem, to potrafię sama dotrzeć do
          nudzącej się obsługi i zapytać.
          • headshot79 Re: ja też wolę anonimową obsługę 11.06.09, 23:12
            Hmm.. zakupy w hipermarkecie. Oczywiście najlepiej robić je w weekend bo jakże
            inaczej , razem z tłumami innych osób w ogólnym ścisku i tłoku. Stanie w długich
            kolejkach , towar często drugiej kategorii bądź przeterminowany.
            Owoce i warzywa które nadają się na paszę dla świń bo nie dla człowieka. Smutni
            ludzie-niewolnicy którzy pracują za głodowe stawki. Ogólny wyzysk , smutek i
            plastikowe jedzenie. Tak widzę anonimowe zakupy w hipermarketach. Nie widzę też
            nic wspaniałego w byciu anonimowym. Dlatego podoba mi się życie w małych
            miejscowościach gdzie można iść po chleb do piekarni Pana Bogdana , kupić
            kwiatki u Pani Krysi albo w przypadku awarii samochodu zadzwonić po Pana Mietka.
            Z drugiej strony wiem że małe sklepiki są często źle zaopatrzone ale jest to
            wina samych właścicieli którzy zatrzymali się chyba w epoce socjalizmu. Myślę że
            nowe pokolenie , ludzie operatywni i energiczni mają szansę na stworzenie
            sklepów które z powodzeniem będą konkurowały z hipermarketami. Oczywiście nie
            ceną bo się nie da , lecz jakością , solidnością oraz właśnie tym kontaktem
            osobistym który tak krytykujecie.
            • affera123 W hipermarkecie nie musi być anonimowo 12.06.09, 12:25
              Ja ciągle widuję te same twarze i to w takim molochu jak Auchan!
              Trzeba tylko nie być chamem i zawsze mówić "dzień
              dobry", "przepraszam" itd., a nie napastliwym tonem pytać panią z
              działu AGD o ogórki z działu warzywnego. Zdarzyło mi się nie raz
              miło pogawędzić z obsługą hipermarketów, to są naprawdę fajni
              ludzie, jak się umie do nich zagadać, a chwila uprzejmości skutkuje
              tym, że są pomocni ponad normę. Z panią przy kasie też lubię zagadać
              parę sekund, choć nie raz tył kolejki miał o to pretensje, a ja nie
              rozumiem jednego, przychodzi jeden z drugim do hipermarketu, łazi 2-
              3 godziny, a potem dostaje szału, że musi postać w kolejce, że
              kasjerka za wolna, że jemu się spieszy. Co za chamstwo! Zawsze mnie
              dziwi taki oto obrazek: przyjeżdża zamożna rodzinka wypasionym autem
              na zakupy, kasę widać po nich jak ospę u sześciolatka i wszyscy tacy
              zblazowani, z takimi wykrzywionymi mordami, jakby strasznie
              nieszczęśliwi byli, że żyją. Ożywiają się potem na zakupach, a pod
              koniec obrzucają pretensjami kasjerki i ochroniarzy, jakby ich ktoś
              przymuszał do robienia zakupów z "hołotą" (jak to oni często
              określają). Mam podstawy twierdzić, że w konkurencji klientela vs.
              personel, to klienci są w większości ordynarnymi bucami, którzy
              lubią się wyżywać na obsłudze w sklepach, a nie na odwrót.
              • faryn.qat Re: W hipermarkecie nie musi być anonimowo 12.06.09, 15:28
                łazi 2-3 godziny tzn do tąd do kiedy ma siły, jak sił brakuje to nie
                dziw się że nie ma ochoty słuchać twojej rozmowy z kasjerką i stać
                choćby 1min dłużej niż to potrzeba
                • affera123 Re: W hipermarkecie nie musi być anonimowo 12.06.09, 16:06
                  Znam lepsze sposoby na zmęczenie - siłownię, seks, wizytę w saunie
                  czy zabawę z kilkulatkiem. Ale żeby łazić tyle godzin po jakimś
                  sklepie? Tak się właśnie relaksują chamy. Jak w wierszyku: przyszły
                  do galerii kulturalne chamy i zamiast obrazów podziwiały ramy.
      • affera123 W Polsce wszystko na głowie stoi 12.06.09, 12:04
        W polskim handlu i pod względem obsługi klienta jest taki burdel, że
        naprawdę nie da się z całą pewnością powiedzieć, że w drogich
        sklepach markowych jest miła obsługa i porządek, a w tanich
        ciucholandach gburowate panie i syf z malarią na półkach. Zdarzyło
        mi się wielokrotnie być nieuprzejmie potraktowaną w tzw. butikach
        czyt. sklepach z drogą odzieżą, nie mówiąc już o sieciówkach, ale
        tam ani porządku na półkach, ani miłej obsługi bym nie szukała.
        Jednakże wielokrotnie spotkałam się z niewymuszoną serdecznością i
        pomocą zarówno w sklepie mięsnym, budce warzywnej, jak i w tzw.
        lumpeksie, że aż się upewniałam, czy uprzejmość serwuje mi
        właściciel interesu, czy tylko szeregowy pracownik i za każdym razem
        okazywało się, że to ten drugi. Fakt, że zachowanie zależne jest od
        temperamentu, charakteru, wychowania i ogólnego podejścia do życia i
        pracy, którą można lubić lub nie. Ale w Polsce pokutuje jeszcze poza
        tym wszystkim zasada, że jak do "ekskluzywnego" sklepu nie wchodzi
        baba obwieszona złotem albo ktoś demonstrujący nachalnie bogactwo,
        tylko np. babcia emerytka, to już nie trzeba się starać i być miłym.
        Nie raz taksowano mnie wzrokiem, czy jestem kandydatką do kupienia
        czegoś w sklepie, czy nie, pół biedy jak człowieka ignorują, bo
        wpadł na zakupy w dziurawych dżinsach. Gorzej, jeśli ekspedientka
        zaczyna się pastwić, co ujawnia się nachalnym dopytywaniem się co 2
        minuty "w czym mogę pomóc" oraz ostentacyjnym zwracaniem uwagi:
        proszę nie dotykać, bo się pobrudzi. Chamstwo w większości wyłazi w
        takich "ekskluzywnych" miejscach i jest ono bardzo dotkliwe, tak
        jakby ktoś biedny, ale bez zamiaru kradzieży, nie miał prawa wstępu
        do sklepu, bo go nie stać na rzeczy, które tam są.
    • unmasked1 Re: Ludzie! W sklepach jest tanio! 11.06.09, 13:59
      Mężczyźni boją się atrakcyjnych kobiet? Ja się akurat boję całej
      reszty he, he...
    • ulanzalasem Ludzie! W sklepach jest tanio! 11.06.09, 19:16
      Przecena? W Polsce? Taniej u nas? A czy to stary ser lub szynka?
      Taka jest prawda. Może w UK czy we Włoszech, ale nie w Polsce. A na pewno nie w
      mniejszych miastach. Mówię nawet o takich 100-500k.
      Przykład? Proszę bardzo:
      - Top Secret: Wchodzisz widzisz zwisający z sufitu czerwony walący po oczach
      znak "Wszystko -50%" WoW -50%!!!!! Wszystko?! Wchodzę do sklepu...i co? Pytam
      ekspedientkę o ową promocję...Tak jeden dział, a właściwie to jedna miejsce w
      sklepie gdzie rozwieszonych jest ok 8 garniaków, 8 koszul, 4 swetrów, 12
      T-Shirtów, 6 bluz/ek. <LOL> <LOL> <LOL> WTF?!
      Nad ubraniami mała dyskretna tabliczka z taką samą czerwoną barwą dyskretnie
      informuje z drugiej strony już na biało że to tylko wybranie modele.....

      -Cropp (Crap?) Z sufitu, półek, i wszystkich stron informacje o przecenie nawet
      o 50%! WOW ... Bluzy...120-160zł...zero promocji, jeansy brak promocji... o
      jest! Tak są jeansy chyba na kościotrupa w pasie! z kwiateczkami! brzydkie te
      same co ok 1,5 mies. temu! ale tańsze...
      Szukam dalej: Zwykle T-Shirty 19.90 ale widzę że są po 9.90...ale jeden haczyk
      ;] Najpierw kup inny bez promocji to ten dostaniesz za 9.90....
      Przy kasie widzę że oznaczone rzeczy -50% !!! Gdzie, gdzie one się kryją?!
      Przede mną! Tak, jeśli ktoś był to wie co tam jest przy kasie! Portfele, frotki,
      jakieś gó***...Sorry, ale jeśli kupuję bluzę i wy mi mówicie że jak wydam 120zł
      to dostanę jakiś badziew zamiast za 12 to za 6zł?!
      Big Star (Big Shit?) - żółto czarne przyciągające wzrok tekturowe świstki
      informują o przenie...ale gdzie ona się ponownie chowa ? :/
      Jest! Spodnie...chyba...spodnie...jakieś materiałowe, ohydne, krój i ich styl
      wymyślone przez ślepego! Widzę że leży cała przegródka! Nikt ich nie kupi, nawet
      za 1/4 ceny! A klasyczne jeansy które schodzą w 99% przypadków nie są nigdy w
      żadnym sklepie objęte promocją! Następne! O są, takie farbowane, ciemne jak
      atramentem, ale nie równomiernie, mają suuuper stylll ;] znowu pełna półka nikt
      nawet ich nie ogląda dokładniej tylko rzuci okiem i już wie że ich NIE CHCE!
      - Sklepy (firmowe, sieci) z obuwiem/sportowym: Nike, ładne, 319zł na
      189zł...rozmiar 45 czy 46 o.O ....
      Co jeszcze mam przedstawić ? Dodam do tego wystawienia rzeczy przecenionych,
      ale drogo z zeszłego sezonu lub starszych! Które potrafią leżeć w strasznym
      kurzu i takie brudne są wystawiane do sprzedaży! Czy właściciele sieci czasami
      sprawdzają co wyprawiają kierownicy poszczególnych sklepów?!
      I to nie jest przypadek, odwiedzam, często przy okazji zakupów sklepy/centra
      handlowe i znam je na wylot. Zdarzają się prawdziwe promocje. Ale to przeważnie
      2-3 sztuki razy* 4-5 modeli, co daje 8-15 normalnych ubrań, w ludzkich
      rozmiarach, bez plam, które nie leżały rok na zapleczu ;]

      P.S. Sklepy z tańszymi rzeczami i do tego markowe? Nie wiem jak u was, ale u
      mnie np. jeansy wiszą te same od hmm 10 miesięcy? Nikt nie kupuje, te same
      Wranglery 28/28 bez guzika! Farbowane chyba Mustangi! Już znam je na pamięć!
      Wystarczy że odwiedzi się taki sklep w ciągu roku 3-4 razy i nic się prawie nie
      zmienia! Większość rzeczy stara, rozmiary np. 38 pas, 30 długość xD Koszulka
      firmy X rozmiar 2XL z 119 na 89 xD leży 6 miesiąc? Kupić na ścierkę ?! xD
      Buty do biegania 46...albo cena po obniżce normalny rozmiar, a w internecie w
      sklepach jedynie 10zł drożej! Część takich sieci to po prostu wysypiska dla tego
      co nie zeszło i to często od firm które muszą mieć bardzo bliskie związki z
      takimi sieciami. Nie zeszło w sklepie firmowym w mieście X ? To pójdzie jeszcze
      raz w sklepie z Outletem!

      To dotyczy każdej sieci/firmy/sklepy w różnej ilości i czasie :/
      • geehee zgadzam się, też mnie irytują pseudoprzeceny 11.06.09, 19:36
        prawdziwe soldy jeszcze do nas nie dotarły albo handlowcy udają, że nie wiedzą
        co to jest, w Anglii czy Niemczech nie mówiąc już o USA jak jest przecena to
        faktycznie dotyczy całego sklepu i przedtem nie podnosi się cen aby je obniżyć,
        więc w efekcie przecena jest symboliczna. Naprawdę atrakcyjne rzeczy i w
        chodliwych rozmiarach prawie nigdy i nigdzie przecenione nie są, na sklepie wisi
        wielki szyld o obniżce nawet 70 % a w środku okazuje się, że przeceniony jest
        jeden wieszak z ciuchami w rozmiarach 34 i 52. Podobał mi się kiedyś bardzo
        drogi płaszcz w Arytonie, ale żałowałam kasy, więc czekałam że może z końcem
        sezonu stanieje, często chodzę koło tego sklepu, więc widziałam, że praktycznie
        wszystkie płaszcze wisiały cały sezon, nie schodziły, a jak przyszła wyprzedaż
        to staniały ... 10 %, podobnie inne rzeczy staniały maksymalnie 20 %, choć napis
        na sklepie głosił że 50 % ...
        • black_halo Re: zgadzam się, też mnie irytują pseudoprzeceny 12.06.09, 12:30
          To bardzo smutne ale to prawda. Za granica jesli sie idzie do sklepu
          w czasie wyprzedazy to mozna trafic na niezle rzeczy za polowe ceny.
          Wiadomo, ze najfajniejsze ciuchy kosztuja wiecej i rzadko przeceniaja
          ale raczej bywa tak, ze pierwszy dzien wyprzedazy sa ciuchy
          przecenione o 30 i 50%, potem gdzies w polowie zjezdzaja do 50 i 70%
          a na koniec wszytko jest za 20% pierwotnej ceny i jak masz szczescie
          to trafisz w rozmiar a jak nie to nie, ale to jest spora szansa np.
          dla puszystych i bardzo chudych bo to nie sa chodliwe rozmiary. I np.
          pani w rozmiarze 48 pojdzie sobie na wyprzedaz ostatniego dnia i
          kupic 5 par spodni za ceny jednych, 5 bluzek za cene jednej,
          marynarke i spodnice za grosze, pare podkoszulek i uzupelni garderobe
          na caly rok. Bo w ciagu roku spodnie rozmiar 48 kosztuje fortune.
      • flamengista dodajmy jeszcze niezwykłą jakość 12.06.09, 16:24
        Ciuchy polskich firm (reporter, Top Secret, diverse) nawet ładnie wyglądają,
        tylko że są to rzeczy nadające się do 2-3 krotnego prania.

        Spodni z reportera już nie kupuję - dziura na kieszeni wyszła po pierwszym
        praniu. Absolutny rekord.

        W sumie nie powinienem się dziwić, skoro za spodnie dałem 100 zł. Ale na
        Zachodzie, jak dobrze poszukam to kupię za podobną cenę (owszem, przecenione)
        markowe spodnie, które noszę potem przez 2 lata i dalej nieźle wyglądają.
    • fikofako Polacy lubia ponurakow. 11.06.09, 19:35

      Polacy maja klopot z uprzejmymi sprzedawcami.
      Czyta sie te glupawe wydziwiana na uprzejmosc
      i chec pomocy. Pamietaja jeszcze czasy gdy
      brak kopniecia w sklepie byl socjalistycznym
      gestem uprzejmosci.

      Polski handel ciagle jest 99 lat za cywilizowanym
      swiatowym. I takich ma klientow.
      • ateus77 Plastikowy uśmiech to wyraz cywilizacji? 11.06.09, 21:58
        Plastikowy uśmiech i nachalność sprzedawców to wyraz cywilizacji?
        Widać, że twój móżdżek kształtował sie na reklamie proszku i
        podpasek, a komunizm znasz z bajek braci K.
        • tim7 Re: Plastikowy uśmiech to wyraz cywilizacji? 11.06.09, 23:17
          Zgadzam się z Twoim zdaniem ;)

          Mnóstwo jest takim, co też stosunków miedzyludzkich uczą się z
          seriali telewizyjnych... (ups! ale bez urazy, jakby co...;)
        • ubiquitousghost88 "Nie deptać trawników!" 15.06.09, 10:55
          Tanio - i nudno jak u Malinowskich. Duch ginie w narodzie.
          Wiech by zdech(ł), tj. w krótkich abcugach kojfnął.
          Pani Irena wybrałaby wolność.
          Rozkrzyżowany między Johnson&Johnson, tęsknię do kraju kiedyś wesołego.
          Do czasów, kiedy, niewypłoszeni napisem na drzwiach "Dziś Inwentaryzacja", po
          wejściu do sklepu mogliśmy usłyszeć tu muzykę, tam poezję, a często i filozofii
          nie brakowało:

          "Zamykać, bo przeciąg!"
          "Co, w domu Pan też drzwi nie masz?"
          "Cholera, co za ludzie!"
          "Koleżanka!"
          "Pan nie widzi, że właśnie jem?"
          "Ja tu stoję od wczoraj!"
          "Tego Pana nie było!"
          "Ja Panu kolejki pilnować nie będę!"
          "To Pani sama nie widzi, że nie ma?"
          "Co się Pan pchasz na chama!"
          "Przepraszam, nie wiedziałem!"
          "Jakbyś Pan tu, tak, jak ja, cały dzień postał, to by Panu nogi do dupy weszły!"
          "Bierz Pan póki jest!"
          "Buty wyszły!"
          "Nie ma i nie będzie!"
          "Nie przywieźli!"
          "Jak przywiozą, to będzie!"
          "A co, ja Panu wyglądam na proroka?"
          "Mąka w śmietanie? - A to ją ta mysz zara wyje!"
          "Co, Paniusi za krótki? - Każdy ma takiego, na jaki zasłużył!"
          "Sałata nieświeża? - To, po co się Paniusia gziła do południa?"
    • ulanzalasem Ludzie! W sklepach jest tanio! 12.06.09, 00:41
      " oraz na tych bez planu. Ta ostatnia grupa jest najcenniejsza." - Od dzisiaj to
      powinno wisieć przed każdym sklepem/marketem i przy kasach! ;]
      Tak samo powinni wprowadzić nakaz ustawiania stoik z nabiałem (sery, mleka,
      jogurty, masła, margaryny), pieczywem, wędlinami, cukrem, mąką, makaronami,
      herbatą i kawą jak najbliżej kas! Od razy po wejściu, pierwsze stoiska to ww, a
      alkohol, słodycze, przekąski (chipsy, orzeszki, paluszki) itd. na samym końcu -
      do tego z pustymi półkami od 120 do 170 xD Wszystko stoi tam poniżej 120cm lub
      powyżej 170cm xD Wtedy zobaczymy co i ile ludzie kupują!
      I niech ten pan przestanie piep**** że ludzie nie chcą zmian bo to wy
      wymyśliliście żeby najbardziej potrzebne produkty poukrywać!
      Zróbcie zmiany takie jak wyżej i ludzie przy 3 razie nie przejdą nawet pół metra
      za ww stoiska!
      • toksol Re: Ludzie! W sklepach jest tanio! 12.06.09, 15:30
        Po co to napisałeś? Towar ustawiają sprzedawcy i zawsze tak zrobią
        byś kupił więcej niż zamierzałeś. Oczywiście jeśli mało korzystasz z
        rozumu i jestes spontanicznym klientem. Większość kupi to co
        potrzebuje, chocby leżało daleko. I nie musi latac za kredytami do
        lichwiarzy, bo ma obliczone ile może wydać.
    • ponury.szlifierz Ludzie! W sklepach jest tanio! 12.06.09, 09:14
      Od jakiegoś czasu robię zakupy w internetowej wersji jednego z marketów i mam
      święty spokój ze wszystkim - nie muszę się wkurzać zanim na parkingu znajdę
      miejsce wśród aut poparkowanych tak, jakby 90% ich właścicieli było ślepcami z
      niedowładem kończyn (z całym szacunkiem dla ludzi faktycznie niepełnosprawnych),
      "w czym mogę pomóc" mnie nie zaczepiają, nie obijam się o całe rodziny gromadnie
      "świętujące" weekend, snując się z obłędem w oczach między regałami, nie stoję w
      kilometrowych kolejkach do kasy, itp., itd. W domowym zaciszu, na spokojnie
      wybieram to, czego faktycznie potrzebuję, a miły pan doręczyciel dowozi towar
      punktualnie i przynosi pod same drzwi. Polecam.
      • menadka Re: Ludzie! W sklepach jest tanio! 12.06.09, 10:03
        Ja tez robię zakupy przez internet.
        Kupuję w piotrze pawle i mówiąc szczerze mówiąc wcale nie płacę dużo
        więcej niż w realu.
        Najpierw wchodzę na zakładkę promocje i jeśli chcę kupić soki to
        pakuję do koszyka te, które akurat są w promocyjnej cenie.
        Nie dość, że oszczędzę czas i paliwo, to pan wniesie mi do domu
        ciężkie pudło (soki, mleko, piwo, proszki).
        Owoce i warzywa są co prawda z magazynu, więc banany są prawie
        zawsze zielone i muszą dojrzeć, ale muszę przyznać, że wybierają
        wszystko starannie, nie było uszkodzonych ani zgniłków.
        polecam :)
    • patman Co to jest outlet??? 12.06.09, 10:26
      Nie można pisać po polsku?
      • i_tak_powiem13 Re: Co to jest outlet??? 12.06.09, 11:13
        Kiedyś ałystokłacja snobowała się wplatając zwroty francuskie, bądź mówiąc
        jedynie po francusku. Dzisiaj kwiat postępu snobuje się wplatając anglicyzmy.
        Brausnij neta, to połapiesz o co kaman.
      • toksol Re: Co to jest outlet??? 12.06.09, 15:32
        To taki kotlet tylko troche nieświeży.
        A może hamlet?
      • affera123 Coś pośredniego między butikiem a lumpeksem 12.06.09, 16:12
        Takie nie wiadomo, co. To ja już wolę ciucholandy, przynajmniej mam
        ten zdrowy odruch, że wpadam ze szmatą do domu i od razu wrzucam to-
        to do pralki. Ale niektórym się wydaje, że mniej zarazków mają te
        rzeczy z outletu (no właśnie, jak to właściwie nazwać po polsku:
        kiermasz, wyprzedaż?), choć wielokrotnie "przetrawione"
        przez "zwiedzających" i zakurzone, bo wcześniej zalegały na półkach
        w innych sklepach miesiącami. Widziałam kiedyś, jak panna mierzyła
        dżinsy na goły tyłek, a potem pewnie ktoś inny to kupił i myślał, że
        to czyściutka, nowiutka rzecz. W takim outlecie, jak łachy leżą na
        kupie, to równie dobrze możnaby na nie narobić, a i tak znalazłby
        się chętny, żeby to kupić, bo by się nawet nie zorientował, że
        bierze syf, a syf tam jest pierwszorzędny.
    • eres08 Ludzie! W sklepach jest tanio! 12.06.09, 12:57
      kupując w Piotrze i Pawle generalnie nie płace więcej niż np. w
      Realu czy Tesco. Jest wiele produktów nawet tańszych niż w innych
      sklepach. Ale za to mam komfort zakupów. Brak tłumów, miła obsługa,
      ciekawy wybór towarów i , co najważniejsze brak kolejek do kasy.
    • flamengista ceny markowych ciuchów w Polsce 12.06.09, 16:18
      Galeria Krakowska, Kraków (nazwę sklepu z litości przemilczę):

      1) Polo Ralpha Laurena, klasyczne - 400-450 złotych
      2) Sweterek bawełniany Tommy Hilfinger - 350-450 złotych

      W "promocji" można 1) kupić za 380, 2) za 320 zł.

      W USA, Macy's w Bostonie:

      1) Polo Ralpha Laurena - 70-80 USD
      2) Sweterek bawełniany Tommy Hilfinger - 60-80 USD

      W promocji 1) za 50 USD, 2) - nawet za 20 USD.

      W Niemczech, Hiszpanii, Włoszech - jest podobnie jak w USA, choć nieco drożej.

      U nas markowe produkty są kosmicznie drogie - w ogóle nie opłaca się ich
      kupować. Nic dziwnego, że Pan z którym robiono wywiad kupował wszystko za
      granicą. Nie on jeden.
      • yulek_cezar Re: ceny markowych ciuchów w Polsce 13.06.09, 22:47
        Sweterek za pięć stów? To trzeba mieć nasrane w głowie, żeby za szmatę na jeden
        sezon dać tyle kasy, i jeszcze się tym chwalić. W sumie, może kupują go ci
        którzy chcą uchodzić za majętnych (marki aspirujące)?
    • witalik Przepraszam, ale co ten Pan powiedział nowego??! 13.06.09, 11:35
      Powiedział, że kupuje garnitur taniej i wspomniał o podstawach
      tzw. "Trade Promotion Management"? Jak TPM kogoś interesuje, to
      niech sobie lepiej poczyta podręczniki :-)

      Kurczę, może Gazeta chcę zrobić wywiad ze mną? Powiem, że koszule
      kupuję w Stanach, bo są lepsze i tańsze; a polskie jedzenie - w
      meksykańskich sklepach, bo mają taką samą cenę jak w supermarkecie,
      plus 3 razy większy wybór, plus jak czegoś nie mają, to biorą mój
      telefon i oddzwaniają, jak już to zamówili.

      Hmm, potwierdza się stara zasada, że nie ten głupi, kto gada, lecz
      ten, kto (w tym wypadku) czyta ;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka