Dodaj do ulubionych

Śledztwo ws. katastrofy: Nie ma dowodów, że prz...

11.06.09, 14:28
"W samolocie, który znikną z ekranów"

Co samolot zrobią z ekranów?
Obserwuj wątek
    • mietek2346 Śledztwo ws. katastrofy: Nie ma dowodów, że prz... 11.06.09, 15:30
      po co szkac dowodow,trzeba zapytac ktoregos z kaczynskich,to
      zwolennicy Po stracili samolot aby tzw.pis nie mogl wygrac wyborow
      do europarlamentu
    • blue911 Re: Śledztwo ws. katastrofy: Nie ma dowodów, że p 11.06.09, 15:34
      Ciagle chce wierzyc,ze to fatalny zbieg przyczyn doprowadzil do
      katastrofy: powiazanie fatalnej pogody z jakimis niedociagnieciami
      technicznymi lub wadliwym sprzetem.
      Ale...miejsce katastrofy wskazuje na sabotaz albo terroryzm. Wybrano
      miejsce ,ze szansa na znalezienie czegokolwiek lub kogokolwiek jest
      bliska zeru!
      Czyli albo polityka albo konkurent biznesowy za tym stoi?
      • prawdziwy-mlodedrwale Re: Śledztwo ws. katastrofy: Nie ma dowodów, że p 11.06.09, 15:56
        Tak, zamachy terrorystyczne to zwykle tak robi się, żeby nikt o nich nie
        słyszał! Tak jak te na WTC czy metro Londyńskie albo Paryskie. Pełno złych
        terrorystów jest gotowych oddać życie by upozorować awarię czujników nad oceanem!
      • genkar Re: Śledztwo ws. katastrofy: Nie ma dowodów, że p 11.06.09, 16:36
        blue911 napisał:

        > Ciagle chce wierzyc,ze to fatalny zbieg przyczyn doprowadzil do
        > katastrofy: powiazanie fatalnej pogody z jakimis niedociagnieciami
        > technicznymi lub wadliwym sprzetem.
        > Ale...miejsce katastrofy wskazuje na sabotaz albo terroryzm.
        Wybrano
        > miejsce ,ze szansa na znalezienie czegokolwiek lub kogokolwiek
        jest
        > bliska zeru!
        > Czyli albo polityka albo konkurent biznesowy za tym stoi?

        terroryzm jest mało prawdopodobny, bo nikt nie przyznał się
        do unicestwienia samolotu. Terrorystom zależy na tym aby terroryzować
        :-) więc nadać jak największy rozgłos każdej akcji.
        Zniszczenie samolotu i stwarzanie pozorów wypadku nic by terrorystom
        nie dało.

        Ludzie po prostu mają zawsze tendencje doszukiwania się jakichś
        "głebszych" przyczyn katastrof, bo trudno jest zaakceptować
        prozaiczną i bezsensowną śmierć kilkuset osób.

        O wiele lepiej jest dojść do wniosku, że zginęli przez międzynarodowy
        spisek, najlepiej sterowany przez dużą korporację lub Żydów,
        masonów, KGB, CIA, Mosad etc.
        Wtedy ta śmierć staje się bardziej sensowna, łatwiejsza do
        zaakceptowania i nasza wiara,
        że ludzie nie mogą po prostu umrzeć tak bez sensu, zostaje zachowana.

        O wiele łatwiej wytłumaczyć sobie, że winę ponosi np. Mosad
        niż osy które zakleiły "pilot tube" lub w innym podobnym przypadku
        robotnik, który zapomniał odkleić taśmę z tej rurki.

        • blue911 Re: Śledztwo ws. katastrofy: Nie ma dowodów, że p 11.06.09, 16:40
          genkar napisał:


          >
          > terroryzm jest mało prawdopodobny, bo nikt nie przyznał się
          > do unicestwienia samolotu. Terrorystom zależy na tym aby
          terroryzować
          > :-) więc nadać jak największy rozgłos każdej akcji.
          >
          Niekoniecznie. Na jednym z zagranicznych portali wlasnie
          przeczytalem,ze czasem do takich akcji sie nie przyznaja przez
          dluzszy czas,bo planuja nastepne i nie chca zostac wykryci!
          A poza tym jednak stawiam na sabotaz konkurencji: obecnosc airbusa
          na rynku pozbawia takich jednych jegomosci miliardowych kontraktow
          od kilku lat,a wiadomo,ze pieniazki sa kazdemu potrzebne,hehe?
          Chocby na dalsza ekspansje "demokracji" w swiecie.
        • adam_nowak2 Re: Śledztwo ws. katastrofy: Nie ma dowodów, że p 11.06.09, 19:41
          Nieprawda,

          Lockerby - bobma w samolocie, do tej pory nikt się nie przyznał.
          • aniav244 Re: Śledztwo ws. katastrofy: Nie ma dowodów, że p 11.06.09, 20:38
            Do Lockerby przyznała sie Libia. Wystarczy zajrzeć chociażby do wikipedii kolego.
            • blue911 Re: Śledztwo ws. katastrofy: Nie ma dowodów, że p 11.06.09, 22:37
              aniav244 napisała:

              > Do Lockerby przyznała sie Libia. Wystarczy zajrzeć chociażby do
              wikipedii koleg
              > o.

              Lockerbie. ;-)
      • blue911 Re: Śledztwo ws. katastrofy: Nie ma dowodów, że p 11.06.09, 17:32
        Czyli....sabotaz?
        Jest tylko jedna firma,ktora ma na tyle wiedzy zeby doprowadzic do
        serii defektow w samolocie niemal niewykrywalnych.
        I jedna i ta sama firma czuje sie zagrozona biznesowo,hehe.
        Koniec sledztwa - reszte detektywow prosze ponownie skierowac do
        analizy morderstwa Kingi Legg...!
    • dziwnoknurski2 dziwne ze nie podaja wynikow sekcji zwlok ofiar 11.06.09, 16:13
      przyczyna smierci ofiar wiele by wniosla w hipoteze przyczyny i przebiegu katastrofy
    • yeti01 Śledztwo ws. katastrofy: Nie ma dowodów, że prz.. 11.06.09, 16:14
      Nie wierze. Wysokość przelotowa takich samolotów to ok 10 tys
      metrów. Czujniki zawodły. Prędkość za niska, samolot spada. Przecież
      jest pilot. Jest czas na wyprowadzenie samolotu z takiej sytuacji.
      Nawet nie zdązyli nacisnąć guzika i nadać automatem mayday i
      pozycji. Ten samolot po prostu rozpadł się w powietrzu. Szczątki
      rozrzucone na dużym obszarze. Nigdy nie znajdą kadłuba ani czarnych
      skrzynek. W tym rejonie było więcej samolotów i nikt nie miał
      problemów. Nie wierzę w piorun, czujniki ani w terrorystów. Raczej
      stawialbym na pomyłkowe zestrzelenie.
      • blue911 Re: Śledztwo ws. katastrofy: Nie ma dowodów, że p 11.06.09, 16:42
        yeti01 napisał:

        Szczątki
        > rozrzucone na dużym obszarze. Nigdy nie znajdą kadłuba ani
        czarnych
        > skrzynek. W tym rejonie było więcej samolotów i nikt nie miał
        > problemów. Nie wierzę w piorun, czujniki ani w terrorystów. Raczej
        > stawialbym na pomyłkowe zestrzelenie.

        W tak brzydka pogode sie nie strzela,hehe. Sprzet zawodzi.A poza tym
        jaka wieksza armia ma interes byc na srodku Oceanu Atlantyckiego w
        tej chwili: pudlo! A lokalne kacyki z plemienia Pigmejow nie maja
        takiego sprzetu.
      • genkar Re: Śledztwo ws. katastrofy: Nie ma dowodów, że p 11.06.09, 16:51
        yeti01 napisał:

        > Nie wierze. Wysokość przelotowa takich samolotów to ok 10 tys
        > metrów. Czujniki zawodły. Prędkość za niska, samolot spada.
        Przecież
        > jest pilot. Jest czas na wyprowadzenie samolotu z takiej sytuacji.

        Bardziej prawdopodobna jest odwrotna sytuacja, tzn. że wskaźniki
        pokazywały zbyt niską "air speed" i pilot lub autopilot skierował
        samolot w dół, by nabrać prędkości. Zanim pilot zdążył się
        zorientować, że leci za szybko samolot zaczął się rozpadać.


        > Nawet nie zdązyli nacisnąć guzika i nadać automatem mayday i
        > pozycji. Ten samolot po prostu rozpadł się w powietrzu. Szczątki
        > rozrzucone na dużym obszarze. Nigdy nie znajdą kadłuba ani
        czarnych
        > skrzynek. W tym rejonie było więcej samolotów i nikt nie miał
        > problemów. Nie wierzę w piorun, czujniki ani w terrorystów. Raczej
        > stawialbym na pomyłkowe zestrzelenie.

        Były takie przypadki w przeszłości, ale zwykle na obszarach
        w których coś się działo, np. cieśnina Ormuz, ZSRR, Irak itp.
        Kto miałby strzelać na środku Atlantyku do samolotu lecącego na
        wysokości 11 km ?

        sekcja zwłok powinna dać odpowiedź na pytanie czy doszło do eksplozji
        bądź pożaru samolotu, czy nie.
        • yeti01 Re: Śledztwo ws. katastrofy: Nie ma dowodów, że p 11.06.09, 17:14
          Czujników prędkości jest w takich samolotach kilkanascie. Są
          umieszczone w roznych miejscach. Dane są przekazywane do głównego
          komputera, potem na ekran pilotów. Gdy coś jest nie tak, system
          pokazuje że jest błąd odczytów, dane się nie zgadzają. Wszystkie
          zawiodły jednocześnie? I w identyczny sposób? Nie wierze. Nigdy
          jeszcze piorun nie zestrzelił tak dużego i nowoczesnego samolotu.
          Piszę że zestrzelił bo to był taki efekt. Nigdy jeszcze tak duży i
          nowoczesny samolot nie spadł w ułamku sekundy bo jakieś czujniki
          zawiodły. Nigdy jeszcze nikt nie podłozyl bomby w samolocie,
          doprowadził do katastrofy i się tym przed światem nie pochwalił.
          Nigdy jeszcze taki samolot nie spadł do oceanu bez zewnętrznej
          przyczyny. Przynajmniej tak szybko nie spadł. Zadnych komunikatów,
          sygnałów sos, pozycji, nic, kompletnie nic. Nie wierze.
          • yeti01 Re: Śledztwo ws. katastrofy: Nie ma dowodów, że p 11.06.09, 17:22
            I nie wiem jaka armia maiałaby w tym interes i kto mógłby strzelać.
            Z tego co wiem strzela się w każdych warunkach pogodowych. Choćby po
            to żeby testować sprzęt. Moim zdaniem był to zupełnie
            nieprawdopodobny zbieg okoliczności albo zupełnie umyślne działanie.
          • genkar Re: Śledztwo ws. katastrofy: Nie ma dowodów, że p 11.06.09, 17:24
            yeti01 napisał:

            > Czujników prędkości jest w takich samolotach kilkanascie. Są
            > umieszczone w roznych miejscach. Dane są przekazywane do głównego
            > komputera, potem na ekran pilotów. Gdy coś jest nie tak, system
            > pokazuje że jest błąd odczytów, dane się nie zgadzają. Wszystkie
            > zawiodły jednocześnie? I w identyczny sposób? Nie wierze.

            A co było w przypadku Airbusa Quantas kilka miesięcy temu ?
            Autopilot stwierdził, że leci za wolno i wprowadził samolot
            w nagły nose dive...

            >Nigdy
            > jeszcze piorun nie zestrzelił tak dużego i nowoczesnego samolotu.
            > Piszę że zestrzelił bo to był taki efekt. Nigdy jeszcze tak duży i
            > nowoczesny samolot nie spadł w ułamku sekundy bo jakieś czujniki
            > zawiodły. Nigdy jeszcze nikt nie podłozyl bomby w samolocie,
            > doprowadził do katastrofy i się tym przed światem nie pochwalił.
            > Nigdy jeszcze taki samolot nie spadł do oceanu bez zewnętrznej
            > przyczyny. Przynajmniej tak szybko nie spadł. Zadnych komunikatów,
            > sygnałów sos, pozycji, nic, kompletnie nic. Nie wierze.

            Komunikaty były i to dość liczne informujące o tym, że przestają
            funkcjonować różne układy. Nadawane były automatycznie przez parę
            minut. W przypadku wybuchu takich komunikatów by nie było.

    • menuet1 ruch jednostajny 11.06.09, 17:28
      Czy jakieś reportery pamietają 5-ta klase Podstawówki ? Tam
      było ,że S=V x t [s-droga/V-prędkość/ t-czas]. Wszystkie dane są
      znane. S- bo znaleziono szczątki. t -od startu do zniknięcia z radia.
      Znamy zatem i V . Po co tyle gadania o czujnikach?
      • yeti01 Re: ruch jednostajny 11.06.09, 17:37
        Czujniki prędkosci to jedno. Ale są też inne dane. I patrzy na nie
        pilot. Np. ciąg silników. Jesli samolot leci na np 80 proc a
        czujniki podają ze jest 300 km na godz to wiadomo ze coś jest nie
        tak. I w drugą stronę , samolot leci na 80 proc a czujniki podają że
        jest 1000 km/ h. GPS podaje non stop pozycję. Te dane są analizowane
        przez glowny komputer. I co? Coś się nie zgadza. Prędkość, droga
        zliczona a pozycja rzeczywista. Przecież te systemy są dublowane.
        Nie wierzę w bład systemów.
      • niegracz co ma czujnik do katastrofy 11.06.09, 17:41
        nic

        nie mógł byc powodem takiej katastrofy
        - na pewno nie zblizyli sie do predkosci dzwięku co mogloby wywolac wibracje
        skutkujaće rozpadem konstrukcji
        - aby samolot zanurkował musieliby zwolnic tak do 250 km/h czy może mniej


        sa inne sposoby oszacowania prędkosći samolotu
        - obroty silników
        - jeżeli nie sa znane to otwarcie przepustnicy


        porównajmy to do sytuacji gdy kierowca samochodu jedzie wyschniętym jeziorze
        (solnym) i nie ma punktu odniesienia

        ale wie np że jedzie na 4 biegu i wie jak naciska gaz może wiec powiedziec
        jade ok. 80- 100 km/h
        i wystarczy
        • genkar Re: co ma czujnik do katastrofy 11.06.09, 18:53
          niegracz napisał:

          > nic
          >
          > nie mógł byc powodem takiej katastrofy
          > - na pewno nie zblizyli sie do predkosci dzwięku co mogloby
          wywolac wibracje
          > skutkujaće rozpadem konstrukcji
          > - aby samolot zanurkował musieliby zwolnic tak do 250 km/h czy
          może mniej
          >
          >
          > sa inne sposoby oszacowania prędkosći samolotu
          > - obroty silników
          > - jeżeli nie sa znane to otwarcie przepustnicy
          >
          >
          > porównajmy to do sytuacji gdy kierowca samochodu jedzie
          wyschniętym jeziorze
          > (solnym) i nie ma punktu odniesienia
          >
          > ale wie np że jedzie na 4 biegu i wie jak naciska gaz może
          wiec powiedziec
          > jade ok. 80- 100 km/h
          > i wystarczy

          g...no prawda. to teraz wyobraź sobie, że samochód nie ma okien
          i wjechałeś na takie rolki "threadmill": silnik się kręci,
          obroty blisko readline, kółka się kręcą a samochód stoi w miejscu...

          Jeśli masz silny wiatr w buzię, to część mocy silnika idzie na to,
          by ten opór pokonać.
          Samoloty z Ameryki do Europy lecą około godzinę krócej niż
          w przeciwnym kierunku (pod wiatr).
          • seroo1 G... prawda 11.06.09, 20:03
            O czym Wy piszecie ???
            Myślałem, że wypowie się jakiś pilot z tej elektroniki.
            Skoro nie, to moje "laickie" trzy grosze:
            nie latałem na samolotach całkowicie sterowanych przez komputery a z
            czyms takim mamy tu do czynienia. Odgłosy, wibracje i odczucia
            pilota maja się nijak do tego, co postanowi komputer. Pilot za
            pomocą urządzeń sterowniczych (praktycznie joysticka) wysyła tylko
            informację co chciałby, aby się stało (skręcić, ziększyć wysokość,
            prędkość itp.) a komputer po przeanalizowaniu danych wykonuje
            polecenia pilota. Jeżeli wg danych, pochodzących np z wadliwie
            działających czujników komputer uzna, że samolot leci za wolno, to
            choćby pilot się zkichał, komputer zrobi wszystko, żeby prędkość
            zwiększyć nawet, jeżeli w rzeczywistości będzie już 1100 km/h. A to
            wszystko, to może być nurkowanie aż do zderzenia z ziemią. To tak
            mniej więcej. Nie wiem dokładnie jak to działa w A330. Dlatego
            ostatni samolot, jakim mógłbym powozić to Ił-18 albo B-707:
            sterowanie linkami i popychaczami. Co w łapach, to na sterach....
            ====================
            genkar napisał:
            > > nie mógł byc powodem takiej katastrofy
            > > - na pewno nie zblizyli sie do predkosci dzwięku co mogloby
            > wywolac wibracje
            > > skutkujaće rozpadem konstrukcji
            > > - aby samolot zanurkował musieliby zwolnic tak do 250 km/h czy
            > może mniej
            > >
            > >
            > > sa inne sposoby oszacowania prędkosći samolotu
            > > - obroty silników
            > > - jeżeli nie sa znane to otwarcie przepustnicy
            > >
            > >
            > > porównajmy to do sytuacji gdy kierowca samochodu jedzie
            > wyschniętym jeziorze
            > > (solnym) i nie ma punktu odniesienia
            > >
            > > ale wie np że jedzie na 4 biegu i wie jak naciska gaz może
            > wiec powiedziec
            > > jade ok. 80- 100 km/h
            > > i wystarczy
            >
            > g...no prawda. to teraz wyobraź sobie, że samochód nie ma okien
            > i wjechałeś na takie rolki "threadmill": silnik się kręci,
            > obroty blisko readline, kółka się kręcą a samochód stoi w
            miejscu...
            >
            > Jeśli masz silny wiatr w buzię, to część mocy silnika idzie na to,
            > by ten opór pokonać.
            > Samoloty z Ameryki do Europy lecą około godzinę krócej niż
            > w przeciwnym kierunku (pod wiatr).
            • niegracz Re: G... prawda 11.06.09, 20:17
              seroo1 napisał:

              > O czym Wy piszecie ???
              > Myślałem, że wypowie się jakiś pilot z tej elektroniki.
              > Skoro nie, to moje "laickie" trzy grosze:
              > nie latałem na samolotach całkowicie sterowanych przez komputery a z
              > czyms takim mamy tu do czynienia. Odgłosy, wibracje i odczucia
              > pilota maja się nijak do tego, co postanowi komputer. Pilot za
              > pomocą urządzeń sterowniczych (praktycznie joysticka) wysyła tylko
              > informację co chciałby, aby się stało (skręcić, ziększyć wysokość,
              > prędkość itp.) a komputer po przeanalizowaniu danych wykonuje
              > polecenia pilota. Jeżeli wg danych, pochodzących np z wadliwie
              > działających czujników komputer uzna, że samolot leci za wolno, to
              > choćby pilot się zkichał, komputer zrobi wszystko, żeby prędkość
              > zwiększyć nawet, jeżeli w rzeczywistości będzie już 1100 km/h. A to
              > wszystko, to może być nurkowanie aż do zderzenia z ziemią.
              .......
              g.. prawda
              zapomniales że oprócz autopilota
              na pokladzie jest jeszcze
              wyszkolony i myslacy pilot ktore może sterowac sam



              • seroo1 Re: G... prawda 12.06.09, 10:59
                Umiesz czytać ???
                Nie piszę o pilocie automatycznym tylko o "ręcznym" sterowaniu. Przeczytaj jeszcze raz, ale spokojnie. Wiem, ze Ci się to w głowie nie mieści, ale to komputer decyduje o wychyleniu sterów, obrotach silnika itp. w oparciu o informacje od pilota i od czujników. Jeżeli czujniki opływu na skrzydłach bedą podawały fałszywą informację o zbyt małej predkości, to mimo iż ten Twój wyszkolony pilot ściągnie joystick na siebie, komputer i tak nie wykona jego polecenia tylko zanurkuje samolotem w dół. Może się zdarzyć, że samolot rozsypie się w powietrzu po przekroczeniu prędkości Vne (maksymalnej dopuszczalnej wynikajacej z wytrzymałości konstrukcji), zwłaszcza wewnątrz chmury burzowej, gdzie prądy wstepujące i zstępujące o wartości do 30 m/s (~110 km/h) mogą uszkodzić nawet prawidłowo lecący samolot.
                • genkar Re: G... prawda 12.06.09, 17:16
                  seroo1 napisał:

                  > Umiesz czytać ???
                  > Nie piszę o pilocie automatycznym tylko o "ręcznym" sterowaniu.
                  Przeczytaj jesz
                  > cze raz, ale spokojnie. Wiem, ze Ci się to w głowie nie mieści,
                  ale to komputer
                  > decyduje o wychyleniu sterów, obrotach silnika itp. w oparciu o
                  informacje od
                  > pilota i od czujników. Jeżeli czujniki opływu na skrzydłach bedą
                  podawały fałsz
                  > ywą informację o zbyt małej predkości, to mimo iż ten Twój
                  wyszkolony pilot ści
                  > ągnie joystick na siebie, komputer i tak nie wykona jego polecenia
                  tylko zanurk
                  > uje samolotem w dół. Może się zdarzyć, że samolot rozsypie się w
                  powietrzu po p
                  > rzekroczeniu prędkości Vne (maksymalnej dopuszczalnej wynikajacej
                  z wytrzymałoś
                  > ci konstrukcji), zwłaszcza wewnątrz chmury burzowej, gdzie prądy
                  wstepujące i z
                  > stępujące o wartości do 30 m/s (~110 km/h) mogą uszkodzić nawet
                  prawidłowo lecą
                  > cy samolot.

                  i to jest moim skromnym zdaniem najbardziej prawdopodobny przebieg
                  wydarzeń. Skoro Airbus zalecił wymianę czujników w tych Airbusach
                  jeszcze przed wypadkiem, to coś tam było z nimi nie tak.

                  Oczywiście to jest zbyt prozaiczne wyjaśnienie dla zwolenników
                  teorii spiskowych, ale pewnie z 90% wypadków lotniczych
                  wydarza się właśnie prze jakieś banalne błedy i pomyłki...
                  a nie za sprawą CIA czy Mosadu.
          • niegracz Re: co ma czujnik do katastrofy 11.06.09, 20:20
            genkar napisał:


            > g...no prawda. to teraz wyobraź sobie, że samochód nie ma okien
            > i wjechałeś na takie rolki "threadmill": silnik się kręci,
            > obroty blisko readline, kółka się kręcą a samochód stoi w miejscu...
            .....
            zły przykład - w powietrzu nie ma sytuacji rolek "threadmill"
            >
            > Jeśli masz silny wiatr w buzię, to część mocy silnika idzie na to,
            > by ten opór pokonać.
            > Samoloty z Ameryki do Europy lecą około godzinę krócej niż
            > w przeciwnym kierunku (pod wiatr).
            ........
            no własnie
            oblicz sobie

            ustawiasz prędkośc samolotu według ciągu silników
            nie masz prędkosciomierza
            ustalasz ciag tak jakbys normalnie leciał np 760
            najwieksza predkośc wiatru to ok. 150

            więc lecisz 910 lub 610

            w oby przypadkach samolot nie ma prawa się rozlecieć ani spaść
      • genkar Re: ruch jednostajny 11.06.09, 18:40
        menuet1 napisał:

        > Czy jakieś reportery pamietają 5-ta klase Podstawówki ? Tam
        > było ,że S=V x t [s-droga/V-prędkość/ t-czas]. Wszystkie dane są
        > znane. S- bo znaleziono szczątki. t -od startu do zniknięcia z
        radia.
        > Znamy zatem i V . Po co tyle gadania o czujnikach?

        gadasz takie głupoty, że nie wiadomo czy śmiać się, czy płakać...
        warto też znać fizykę na poziomie nieco większym niż 5-ta klasa...
        • yeti01 Re: ruch jednostajny 11.06.09, 18:59
          W tym jest ziarno prawdy. Jak zwykle żaden pismak się tym nie
          zainteresował bo to dla tych idiotów zbyt skomplikowane. Skoro wiemy
          gdzie spadł samolot i o jakiej godzinie to wiemy również z jaką
          prędkością leciał. Czy za szybko czy za wolno czy w sam raz. No ale
          jak wspomniałem, sprawa wymaga elementarnej wiedzy o lotnictwie,
          fizyce i odrobiny dociekliwości. Tym idiotom płacą od wiersza albo
          od ilości kliknięć w link więc im głupszy artykuł tym lepiej. To też
          pewien stopień inteligencji. Niewielki ale zawsze.
          • adam_nowak2 Re: ruch jednostajny 11.06.09, 19:51
            No i następny - ludzie średnia prędkość mówi dokładnie o NICZYM.

            Moznaby wyliczyc taka predkosc tylko przy nastepujacych zalozeniach:

            * samolot się nie rozpędza - od razu osiąga prędkość przelotową
            * samolot się nie wznosi- zaczyna od pułapu przelotowego
            * samolot leci po lini prostej
            * samolot nie zwalnia nie przyśpiesza


            Zastanówcie się troche...
            • seroo1 Ludzie.....!!!!!!!!!!!!!!! 11.06.09, 20:11
              Co ma piernik do wiatraka ???????
              O jakiej elementarnej wiedzy piszecie ??????????
              Prędkość nie jest potrzebna pismakom ani śledczym do obliczenia,
              gdzie upadł czy którędy leciał samolot, tylko prędkość jest
              potrzebna samolotowi, żeby leciał. Jeżeli czujniki prędkości podają
              fałszywe dane, komputer na ich podstawie dokona nieprawidłowej
              konfiguracji lotu, żeby zabezpieczyć prędkość (bez prędkości nie ma
              siły nośnej) i pilot w tego typu samolocie nijak nie zmusi komputera
              do zmiany decyzji, bo to komputer steruje samolotem po
              przeanalizowaniu decyzji pilota (z urządzeń sterowniczych) i
              możliwości wykonania woli pilota (w oparciu o dane z czujników).

              Więc zanim się zacznie kogoś pouczać może należy zdobyć samemu jakąś
              elementarną wiedzę ???
          • genkar Re: ruch jednostajny 11.06.09, 19:58
            yeti01 napisał:

            > W tym jest ziarno prawdy. Jak zwykle żaden pismak się tym nie
            > zainteresował bo to dla tych idiotów zbyt skomplikowane. Skoro
            wiemy
            > gdzie spadł samolot i o jakiej godzinie to wiemy również z jaką
            > prędkością leciał. Czy za szybko czy za wolno czy w sam raz. No
            ale
            > jak wspomniałem, sprawa wymaga elementarnej wiedzy o lotnictwie,
            > fizyce i odrobiny dociekliwości. Tym idiotom płacą od wiersza albo
            > od ilości kliknięć w link więc im głupszy artykuł tym lepiej. To
            też
            > pewien stopień inteligencji. Niewielki ale zawsze.

            w tamtej wypowiedzi menueta1 nie ma ani krztyny prawdy.
            Dokładny czas i miejsce katastrofy (nota bene żadne z nich nie są w
            tym przypadku znane) nie dają żadnej informacji o tym z jaką
            prędkością poruszał się samolot w momencie wypadku.
            Te informacje sa zarejestrowane w "czarnych skrzynkach".
            Ciekawe, kiedy w końcu zostanie wprowadzone zdalne rejestrowanie
            parametrów lotów. Szukanie takich czarnych skrzynek, wydaje się być
            zbyt kosztowną i czasochłonna imprezą...
      • adam_nowak2 Re: ruch jednostajny 11.06.09, 19:47
        Ty chyba jeszcze jesteś w podstawówce.

        Jeśli przebędę 1 km poruszając się przez pierwsze 999 metrów z prędkością
        światła a ostatni metr 0,000001 centymetr na rok to mogę co najwyżej powiedzieć
        o średniej prędkości na dystansie kilometra.

        Poza tym nie wiem czy w podstawówce Ci mówili ale samoloty latają w powietrzu
        więc samolot posiada dwie prędkości -względem powietrza i wznoszenia. F16
        startujący pionowo porusza się dla Ciebie z prędkością 0km/h bo droga to ZERO
        (cały czas jest w punkcie A).

        Jak nie masz nic do powiedzenia, albo jeszcze nie skończyłeś tej podstawówki to
        nie wypowiadaj się na forum. Tą sprawą zajmują się profesjonaliści.
        • genkar Re: ruch jednostajny 11.06.09, 19:50
          adam_nowak2 napisał:

          > Ty chyba jeszcze jesteś w podstawówce.
          >
          > Jeśli przebędę 1 km poruszając się przez pierwsze 999 metrów z
          prędkością
          > światła a ostatni metr 0,000001 centymetr na rok to mogę co
          najwyżej powiedzieć
          > o średniej prędkości na dystansie kilometra.
          >
          > Poza tym nie wiem czy w podstawówce Ci mówili ale samoloty latają
          w powietrzu
          > więc samolot posiada dwie prędkości -względem powietrza i
          wznoszenia. F16
          > startujący pionowo porusza się dla Ciebie z prędkością 0km/h bo
          droga to ZERO
          > (cały czas jest w punkcie A).
          >

          no i jeszcze ground speed, czyli jak szybko doleci do celu.


          > Jak nie masz nic do powiedzenia, albo jeszcze nie skończyłeś tej
          podstawówki to
          > nie wypowiadaj się na forum. Tą sprawą zajmują się
          profesjonaliści.
          • adam_nowak2 Re: ruch jednostajny 11.06.09, 20:00
            No i groundspeed, specjalnie o niej nie napisałem bo nie ma większego znaczenia
            dla pilota. Z tych wzoreczków żna policzyć prędkość średnią groundspeed czyli
            dokładnie nic :)
        • yeti01 Re: ruch jednostajny 11.06.09, 20:30
          Jezu, oczywiście że dostaniemy dane uśrednione. No ale wiemy jakie
          są parametry lotu. Wiemy jakie były warunki pogodowe. Wiemy z jaką
          prędkością i w jakim kierunku wiał wiatr. Wiemy jak powinien
          wyglądać lot samolotu. Wiemy z jaką prędkością , w jakim kierunku
          powinien lecieć. Więc wiemy gdzie mniej więcej powinien być w
          momencie upadku, no bo znamy czas katastrofy. Skoro go tam nie ma to
          albo leciał za szybko, albo za wolno , albo w zupełnie innym
          kierunku.
          • genkar Re: ruch jednostajny 11.06.09, 23:00
            yeti01 napisał:

            > Jezu, oczywiście że dostaniemy dane uśrednione. No ale wiemy jakie
            > są parametry lotu. Wiemy jakie były warunki pogodowe. Wiemy z jaką
            > prędkością i w jakim kierunku wiał wiatr. Wiemy jak powinien
            > wyglądać lot samolotu. Wiemy z jaką prędkością , w jakim kierunku
            > powinien lecieć. Więc wiemy gdzie mniej więcej powinien być w
            > momencie upadku, no bo znamy czas katastrofy. Skoro go tam nie ma
            to
            > albo leciał za szybko, albo za wolno , albo w zupełnie innym
            > kierunku.

            gadasz od rzeczy.
            Nie wiadomo w jakim kierunku leciał samolot w chwili wypadku.
            Być może piloci omijali burzę. Czas katastrofy tez nie jest
            dokładnie znany (+/- 10 minut ?) Przez 10 minut samolot
            przeleci 100-150 km. Nikt nie ma pojęcia jaka była prędkość
            wiatru, bo radarów Dopplera na środku Atlantyku nie ma.
            W cumulonimbusach wiatry mogą być bardzo silne 100-200 km/h
            a co gorsza pionowe. To ma kolosalny wpływ na lecący samolot.

            Z twojej wypowiedzi wynika, że jeśli samolotu nie ma tam gdzie
            miałby być (tzn. gdzie ?), to znaczy, że jest gdzie indziej.

            I co z tego wynika ?


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka