grisza14 21.07.09, 15:23 To bardzo idylliczna wizja, w realu dostepna dzieciom-pionierom, ktorych rodzice zatrudnieni sa na ul.Czerskiej w Warszawie. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
onemama Re: Kolonie all inclusive 21.07.09, 19:12 Bez przesady. Ani nie pracuję na Czerskiej, i trudno nazwać pionierskim biuro z którym w tym roku pojechał mój syn. Biuro to ma tzw campy na których odbywają się obozy tematyczne - wybór szalony, warunki dobre, świetni instruktorzy i opieka. Jasne - do najtańszych to nie należało, ale skoro my dorośli wymagamy od urlopu minimum dobrych warunków, to czemu dziecku tego nie zapewnić? A poza tym - czym jest uśmiech na twarzy dziecka i spokój rodzica przy wydanych 2 tys.? Gdy wiem co go tam czeka, i wiem że kadra jest wyszkolona, biuro pewne, a w bonusie oglądam codziennie fotorelacje to nie żal mi ani złotówki, a wręcz uważam że warto trochę zaoszczędzić na super wakacje dla potomka. Odpowiedz Link Zgłoś
swan_ganz Re: Kolonie all inclusive 21.07.09, 19:31 moja córka właśnie wróciła ze wspomnianych tu obozu Egurolli (tak to się pisze?) w Augustowie ale ja też nie pracuję na Czerskiej... Więcej nawet; ja wstydziłbym się pracować na Czerskiej :-) Odpowiedz Link Zgłoś
fichtel1 Re: Kolonie all inclusive 21.07.09, 21:15 Co to jest ta czesrka? Jestem z poznania i Warszawe poza okeciem i centralnym nie znam? Czy ta czesrka o cos złego? Odpowiedz Link Zgłoś
gasper21 Re: Kolonie all inclusive 22.07.09, 10:16 Czerska to ulica w W-wie, gdzie siedzibę ma Wyborcza. Pozdrawiam Poznaniankę Gasper Odpowiedz Link Zgłoś
emfj Re: Kolonie all inclusive 22.07.09, 10:27 Na Czerskiej jest siedziba Agory :) Odpowiedz Link Zgłoś
swan_ganz uuu kochana... ciesz się, że nie wiesz 22.07.09, 11:08 co to ta "czerska" i jakie bestie tam siedzą.... :-) Na tej ulicy funkcjonuje Ministerstwo Prawdy Najprawdziwszej i Jedynej. Odpowiedz Link Zgłoś
jowita81 Kolonie all inclusive 21.07.09, 20:23 Może i jestem sentymentalna,ale miło wspominam moje kolonie z lat 50i60tych. Odpowiedz Link Zgłoś
coright Re: Kolonie all inclusive 21.07.09, 23:55 Alez ludzi stac - moim rodzicom sie nie przelewalo - powiedzialabym klasa srednia - a na kolonie jezdzilam od 6 roku zycia, co roku, latem i zima. Dzieciaki, ktore jezdzily ze mna to dzieci pielegniarek, wojskowych, pracownikow malych firm - slowem: zwykli ludzie, nie bogacze. Po prostu-niektorzy sa w stanie zaoszczedzic te 1,2 tysiaka na wyjazd dla dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
0x0001 Kolonie all inclusive 22.07.09, 07:26 A co bylo zlego w tych zatechlych budach? Odpowiedz Link Zgłoś
obywatelx5 Trzebież o/ szczecina 22.07.09, 08:17 TAM TO BYŁY KOLONIE a nie jakiś obóz dziennikarski:) Odpowiedz Link Zgłoś
jolunia01 Kolonie all inclusive 22.07.09, 08:54 "Ale jest w ofercie letniego wypoczynku coś, co się nie zmienia: obozy harcerskie. Wciąż są organizowane, ... obozowicze mieszkają w warunkach dalekich od tych oferowanych przez eleganckie ośrodki wczasowe. Muszą im wystarczyć dziesięcioosobowe, wojskowe namioty, polowa kuchnia i warunki sanitarne dalekie od luksusów. Dzieciaki mają warty (dzienne i nocne), poranne apele, musztrę i dyżury w kuchni..." To "coś" co uważa się za dziennikarkę i popełniło ten bzdurny artykulik, nie ma pojęcia, o czym pisze. Fakt, że warunki w namiotach odbiegają od hotelowych, ale: po pierwsze - namioty harcerskie są inne niż wojskowe (chociaż oczywiście niektórzy organizatorzy korzystają z wojskowych), po drugie - warunki sanitarne wcale nie muszą być gorsze, po prostu są inne (i wcale nie tak prymitywne, jak się autorce wydaje), po trzecie - polowe kuchnie i dyżury dzieci w kuchni to czysta fantazja autorki. Osoby kontaktujące się z żywnością muszą mieć badania na nosicielstwo i książeczki sanitarne (a więc dzieci nikt tam nie dopuszcza), kuchnia to nie powojskowa kuchnia polowa, tylko dobrze przygotowane stanowiska do przygotowania i wydawania posiłków - musi dysponować sprzętem do wyparzania naczyń i sztućców, mieć lodówki (a więc albo podłączenie do sieci energetycznej, albo agregaty prądotwórcze, muszą być wydzielone miejsca przygotowania poszczególnych rodzajów żywności, zabezpieczone miejsca na odpadki itp. Żaden normalny organizator harcerskiego obozu nie zaryzykuje wysokiej kary za niespełnienie wymagań. Odpowiedz Link Zgłoś
aw34 Re: Kolonie all inclusive 22.07.09, 11:19 Jeśli jest tak jak piszesz to szkoda. Ja pamiętam swoje obozy na których były dość spartanskie warunki. Mieszkaliśmy w namiotach wojskowych, kąpaliśmy się w jeziorze, kopaliśmy latryny, sami zbijalismy sobie prycze, sami gotowalismy - każdy zastęp miał dyżur w kuchni, biegi nocne na orientację itp. Do dziś to wspominam. To były wakacje.Przy okazji uczyłay zaradności. I nie kosztowały bajońskich sum. A kogo na to stać? Niewielu. Wystarczy zobaczyć jakim powodzeniem cieszy sie lato w mieście lub wakacje u rodziny na wsi. Odpowiedz Link Zgłoś
dominikjandomin Re: Kolonie all inclusive 22.07.09, 13:32 aw34 napisała: > Jeśli jest tak jak piszesz to szkoda. Tak jest na koloniach harcerskich. Ale sa nadal i prawdziwe harcerskie obozy. Z tym, ze na takim obozie jest trudniej, bo gra jest zdecydowanie bardziej realna niż zabawa w HP... ale tez dzieci większa samodzielność zdobywają... >Ja pamiętam swoje obozy na > których były dość spartanskie warunki. Mieszkaliśmy w namiotach > wojskowych, kąpaliśmy się w jeziorze, kopaliśmy latryny, sami > zbijalismy sobie prycze, sami gotowalismy - każdy zastęp miał dyżur > w kuchni, biegi nocne na orientację itp. Dobrze poszukać druzyne dla dziecka, to nadal pojedzie (acz wiem, ze nie w każdym mieście się znajdzie dobra drużyna). Odpowiedz Link Zgłoś
jolunia01 Re: Kolonie all inclusive 22.07.09, 18:51 dominikjandomin napisał: > sa nadal i prawdziwe harcerskie obozy. > Z tym, ze na takim obozie jest trudniej, bo gra jest zdecydowanie > bardziej realna niż zabawa w HP... ale tez dzieci większa > samodzielność zdobywają... Nie zamierzam negować istnienia prawdziwych obozów harcerskich, tyle że orgaqnizacja takiego obozu to zajęcie dla masochistów. Wczoraj akurat wróciłam z 21-dniowego (to już dzisiaj rzadkość) obozu harcerskiego (właściwie starszoharcerskiego), na którym byłam komendantką, i zapewniam cię, że na takim obozie nie jest trudniej niż na kolonii zuchowej. Niemniej przepisy są takie, jakie są, i niczego nie zmienią wspomnienia. > >Ja pamiętam swoje obozy na których były dość spartanskie warunki. > > Mieszkaliśmy w namiotach wojskowych, kąpaliśmy się w jeziorze, > > kopaliśmy latryny,... Kontrola sanepidu zapewniłaby komendantowi takiego obozu przymusową długą dietę (z braku pieniędzy na jedzenie), gdyby stwierdziła istnienie latryn. Obecnie w grę wchodzą wyłącznie albo stacjonarne sanitariaty albo przenośne kabiny toaletowe (np. toi-toi) i to w ilości 1 kabina na 8 uczestników oraz 1 na każde 5 osób kadry. Znakomicie podnosi to koszty obozu. > > sami zbijalismy sobie prycze, sami gotowalismy - każdy zastęp > > miał dyżur w kuchni, biegi nocne na orientację itp. Też pamiętam takie obozy, tyle że teraz (niestety, jak pisałam wcześniej) dzieci (i nie tylko one, bo również kadra bez badań na nosicielstwo) nie mogą mieć kontaktu z przygotowywaniem żywności, prycz sie nie zbija - zresztą dzisiejsze dzieci nie potrafia tego robić, bo skutecznie wyeliminowano ze szkół nauczanie praktycznych umiejetności, kapać się w jeziorze można tylko w wyznaczonych, oznakowanych miejscach i to pod opieką wykwalifikowanego ratownika. Zostały tylko biegi na orientację, chociaż dla młodszych harcerzy rzadko nocne. > Dobrze poszukać druzyne dla dziecka, to nadal pojedzie (acz wiem, > ze nie w każdym mieście się znajdzie dobra drużyna). Dobra drużyna to dopiero połowa sukcesu, niemniej życzę powodzenia. Święta Biurokracja żąda coraz więcej hołdów. Odpowiedz Link Zgłoś
your-blackbird Re: Kolonie all inclusive 22.07.09, 18:39 Ha ha ha. Byłam trzy razy na obozie harcerskim i trzy razy na zimowisku- miało to miejsce w latach dziewięćdziesiątych. Jak najbardziej jako zastęp mieliśmy dyżury w kuchni- przygotowywanie śniadań i kolacji, obieranie ziemniaków i innych warzyw do obiadu- generalnie kontakt z żywnością pełną gębą, prądu na oczy na obozie nie wiedziałam, za lodówkę, chłodnię służył dół wykopany w ziemi, którego pilnowało się zwłaszcza nocą na warcie, że nie wspomnę o wyparzarkach do sztućcy... Gary szorowało się w bali z piaskiem i płukało z zimnej wodzie, z płynem do naczyń było też bardzo oszczędnie, co by nie zanieczyszczać środowiska. Do tego wszystkiego oczywiście że były kontrole z sanepidu i nigdy nie miano żadnych zastrzeżeń. Nie wiem na jakie obozy jeździła jolunia01, bo te na których ja bywałam miały wszystko prymitywne, łącznie z piecem, który stawiało się na miejscu- budowany z cegieł i zaprawy, a palony gałęziami przytachanymi z lasu... Ech... Warunki sanitarne- namiot z miednicami i zimną wodą do mycia + latryny przez nas własnoręcznie kopane... To były obozy... Pozdrawiam :) Odpowiedz Link Zgłoś
guru133 Bujdy że na kolonię za 2000 PLN stać 1/4 rodziców 22.07.09, 13:41 można opowiadać, ale nie tym któzy znają polską codzienność. 2-3% może tak a 80% siedzi przez wakacje w domu, chociaż chciało by do takich "bud" jak ich starsi rówieśnicy wyjechać. I nie mylcie aspiracji rodziców, dla których skromne ale tanie warunki bytowe są nie do przyjęcia. Dzieci myślą innymi kategoriami, ale niestety, nie one decydują. Odpowiedz Link Zgłoś