klasa62 27.08.09, 12:19 Zgoda: "cudze błedy nie usprawiedliwiają własnych" Ale własne błędy i świństewka (Zaolzie) nie USPRAWIEDLIWIAJĄ ZBRODNI ZSRR. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
tadjan Jak Polacy i Rosjanie młócą historię 27.08.09, 12:34 redaktorze coś mi się tu daty nie zgadzają: napisali Sławomir Dębski i Marek Kornat z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych ("Gazeta" z 21.09.2009). Odpowiedz Link Zgłoś
jazmig Kłamstwa mają krótkie nogi 29.08.09, 13:17 Kłamstwo 1: pakt niemiecko-sowicki był warunkiem sine qua non atako Niemiec na Polskę. Hitler miał w pamięci I wojnę światową i obawiał się wojny na 2 fronty. Ponadto zgodnie z paktem sowieci mieli zaatakować Polskę. Bez tego paktu nie byłoby II woojny światowej. Kłamstwo 2: O pakcie sowiecko-niemieckim nie wiedzieli nie tylko Polacy, ale także Francuzi i Anglicy, w przeciwnym wypadku nie wypowiedzieliby Niemcom wojny. Kłamstwo 3: Polska była niewinną ofiarą agresji niemiecko- sowieckiej, czy się to autorowi podoba, czy nie. Piłsudski nie był góniarzem, jak współcześni politycy i skoro proponował Francji wojnę prewencyjną przeciwko Niemcom, to poważnie traktował tę propozycję. Kłamstwo 4. Czubarian może nie jest stalinistą, ale jest putinistą, dlatego mówi to co ma mówić, czyli uprawwia kłamliwą rosyjską propagandę jak wielu innych rosyjskich historyków. Powoływanie się na takich Czubarianów świadczy o zaślepieniu autora artykułu. Podobnie powoływanie się na sowieckich agentów wpływu w USA w rodzaju Kennana. Autor zapomniał o Curzonie, który wytyczał nam granice po myśli sowietów. Kłamstwo 5: autor nie szanuje historii, lecz uprawia sowiecką i rosyjską propagandę. Odpowiedz Link Zgłoś
michnikredgestapo Rodzice redaktorow GW skorzystali na agresji Sowie 31.08.09, 06:13 Co sie dziwisz, ze takie klmstwa w GW wypisuja. Wszak rodzice Michnika, Geberta, Luczywo i innych szefow Wybiorczej dorwali sie do wladzy wlasnie w wyniku sowieckiej agresji. W koncu udal im sie plan uczynienia z Polakow niewolnikow. Dopiero Gomulka odstawil ich od koryta wladzy, w wyniku czego ci stalinowscy mordercy szybko przemalowali sie na "demokratow". Dzisiaj ich dzieci chca zniewolic Polakow przy pomocy innych niz Moskwa mocodawcow, ale cel maja ten sam. Zabrac nam wolnosc i narzucic cenzure i niewolnictwo. Odpowiedz Link Zgłoś
grba Sojusz polsko-czechosłowacki 27.08.09, 12:35 Sojusz polsko-czechosłowacki był niemożliwy ponieważ istniała zasadnicza różnica na temat Rosji/Związku Radzieckiego. Dla Polaków był to sprawdzony wróg, dla Czechów sojusznik i przyjaciel. Czesi panslawiści w XIX wieku wierzyli, że będą wolni, kidy "Kozak napoi konia w Wełtawie". Potem nastąpiły wydarzenia smutne dla obu krajów wydarzenia... Oba rządy emigracyjne przystąpiły do rozmów w Londynie. Owocem negocjacji była deklaracja podpisana 11 listopada 1940 r.: „…Polska i Czechosłowacja zamykają raz na zawsze – okres dawnych uraz i sporów. Biorąc pod uwagę wspólność podstawowych swych interesów zdecydowane są po ukończeniu wojny – wejść ze sobą, jako państwa niepodległe i suwerenne, w ściślejszy związek polityczny i gospodarczy, który stałby się podstawą nowego porządku rzeczy w Europie Środkowej i gwarancją jego trwałości.” A potem znowu nasze kraje poróżnił znowu Związek Radziecki... 25 stycznia 1942 r. J. Masaryk poinformował posła polskiego przy rządzie czechosłowackim A. Tarnowskiego, że Kreml jest przeciwny nie tylko konfederacji polsko-czechosłowackiej, ale i układowi sojuszniczemu. E. Benesz mógł się więc w ten sposób wycofać z głoszonych przez siebie planów współpracy bilateralnej ze stroną polską i skierować swą uwagę na zawarcie sojuszu z ZSRR. 10 lutego 1943 r. H. Ripka powiadomił Radę Państwową o stanowisku rządu, który zadecydował, że nie będzie uczestniczył w niczym, co byłoby w jakikolwiek sposób skierowane przeciwko Związkowi Sowieckiemu. Odpowiedz Link Zgłoś
rs_gazeta_forum Re: Sojusz polsko-czechosłowacki 27.08.09, 14:42 grba napisał: > Sojusz polsko-czechosłowacki był niemożliwy ponieważ istniała > zasadnicza różnica na temat ... Rozumiem, że między Niemcami i ZSRR w 1939 nie było "zasadniczych różnic" i pojawiły się one dopiero w 1941 ? Odpowiedz Link Zgłoś
stz Bardzo dobry artykuł. 27.08.09, 12:48 Bardzo dobry artykuł. Nie ze wszystkimi opiniami się zgadzam, lecz bardzo przydatny jest kubeł zimnej wody, wylany na rozpalone łby ludzi, którzy historię chcą uprawiać jako sztukę propagandy. Odpowiedz Link Zgłoś
czyzyk331 Re: Bardzo dobry artykuł. 27.08.09, 13:04 Szkoda, ze nie będzie powialany na lekcjach historii. W naszych szkołach na zawsze zapanuje duch inkwizycji z IPN. Odpowiedz Link Zgłoś
olias Re: Bardzo dobry artykuł. 28.08.09, 07:00 prawda o Polsce w gazecie Michnika. Gratuluję ci dowcipu. Odpowiedz Link Zgłoś
rozwado Jak historycy młócą historię 27.08.09, 12:49 Historycy maja z gory opinie, i dla ich poparcia wyciagaja jedxne fakty a przemilczaja inne. Przed II wojna wszystkie kraje po trochu probowaly sie zabezpieczyc. Dla Rosji Sowieckiej rozbior polski z Niemcami i pokoj z Japonia mialy nie lada znaczenie. Ale Rosja swiadomie wspolpracowala z Niemcami w eksterminacji polskiej inteligencji i Polakow. NKWD wspolpracowalo z Gestapo. Oczywiscie stanowisko Polski w sprawie Czechoslowacji nie dawalo Czechom zadnej mozliwosci wspolpracy z Polska przeciw Niemcom, kretynizm polskiej polityki zagranicznej w tej kwestii nie podlega watpliwosci. Dlaczego mialo nam bardziej zalezec na rozbiorze Czechoslowacji zamiast na konfrontacji z Niemcami kiedy byly jeszcze slabe? Odpowiedz Link Zgłoś
czyzyk331 Re: Jak historycy młócą historię 27.08.09, 12:59 Zapominamy...12 marca wojska niemieckie wkroczyły do Austrii, a 13 marca 1938 roku Hitler proklamował przyłączenie Austrii do Trzeciej Rzeszy (tzw. Anschluss Austrii). A tz. demokratyczna Europa milczała... Odpowiedz Link Zgłoś
tbarbasz historia uczy - 27.08.09, 12:58 że nikogo jeszcze niczego nie nauczyła! A jak ma nauczyć, skoro każdy kraj stosuje metody "Ministerstwa Prawdy" Orwella? Nie można się niczego nauczyć na błędach - jeśli się je kamufluje, a Panie (i Panowie też) "od historii" uczą dzieci z nastawieniem: "Polacy zawsze byli w porządku, to inni nas krzywdzili". Nawet przeginana w inną stronę "historia" za czasów PRL była skażona takim nastawieniem. W jakiej szkole uczy się o zdradzie Polski wobec Republiki Ukrainy w Rydze, pacyfikacji Małopolski Wschodniej, prawie Grabskiego wprowadzonym do szkół na kresach (surowszym niż w słynnej Wrześni), "rewindykacji" cerkwi? Jak się o tym poczyta, to już mniej się człowiek dziwi, że Bandera przede wszystkim nienawidził Polaków! W jakiej szkole mówi się o nieodpowiedzialności osób, które wywołały Powstanie Warszawskie - Bór, Chruściel, Okulicki - to przecież bohaterowie! "Świętości nie szargać, bo trza, aby święte były!" A warto poczytać choćby www.powstanie.pl i relacje powstańców aby nieco zmienić zdanie. A ucieczka Naczelnego Wodza w 1939 r.? A pakt o nieagresji zawarty w 1934 r. z Niemcami? Był? W szkole dowiemy się tylko, że ktoś wygłosił przemówienie 1 września: "Niemcy łamiąc pakt o nieagresji...". A Lipski podpisując ten pakt z Neurathem złamał tym samym dość konsekwentną izolację Niemiec hitlerowskich na forum międzynarodowym... Przykłady można mnożyć! Nie da się zresztą ukryć - nie jesteśmy na Świecie zbyt lubianą nacją. Może warto wreszcie się sobie przyjrzeć i zastanowić się - dlaczego? Czy to tylko wina imperialistów, żydokomuny, masonów, cyklistów itp.? A może powinniśmy się czegoś nauczyć z naszej PRAWDZIWEJ historii? Dzisiejsza propaganda wygląda mniej więcej tak: "Gdyby nie to, że ZSRR wbił nam nóż w plecy 17 września, to już 7 września zdobylibyśmy Berlin!" Absurd? - oczywiście! Jednak takie mamy nastawienie do naszej przeszłości - "co by było gdyby..." i zawsze "to nie nasza wina". A że nasi sojusznicy nas zawiedli - to prawda. I znów należy zapytać dlaczego? Po to, aby w przyszłości zawierać realne sojusze! Odpowiedz Link Zgłoś
czyzyk331 Re: historia uczy - 27.08.09, 13:03 Racja, szkoda tylko, ze historia lubi się powtarzać, zawsze w gorszym dla Polski wydaniu. Polski naród z mlekiem matki ojczyzny wyssał podejrzliwość i głęboką wiarę, ze cały świat chce go wykiwać. Polak dobrze wie, ze białe jest czarne, Sikorskiego zabił Stalin, a Popiełuszkę Urban. Żaden Dawkins nie wmówi mu, ze Boga nie ma. Żaden wymyślony przez lewaków kryzys nie osłabi jego wiary w robienie sobie dobrze niewidzialną ręką rynku. Każdy prawdziwy Polak katolik wie, ze rządzą nim Żydzi do spółki z potomkami nazistów i postkomunistami, którzy poprzez globalne ocieplenie chca zainstalować New World Order. Większość internautów wie, jaka jest prawda o wybuchu II wojny światowej. A wszystko to dzięki rewolucji technologicznej. Do głosu dochodzą grafomani z niewidomych względów zwani bloggierami, którzy w wolnych chwilach podniecają się tropieniem spisków ukrywanych przez tajne rosyjskie organizacje. Odpowiedz Link Zgłoś
bajerok Re: historia uczy - 27.08.09, 14:22 Jeszcze trzeba wspomniec 3 Powstanie.To Polacy przegrali Plebiscyt.I w sposob,dla Niemcow:wiarolomny,by nie powiedziec bandycki, wywolali awanture wojenna./Trzecie Powstanie/.Czy nalezy sie dziwic Niemcom,ze starali sie wszystkimi mozliwosciami, do wojny wlacznie, hanbe i ponizenie wymazac. Ze wyszlo inaczej,dobrze dla Polski,gorzej dla Niemcow. Ale To Sowieci wygrali wojne.Niezaleznie od tego,jak bedzie sie politykowac. I ile wydziwiac. Wystarczy wyliczyc ile sowieckich zolnierzy zginelo, " zeby Polska Byla Polska". Odpowiedz Link Zgłoś
krzysztofjaroszek Re: historia uczy - 28.08.09, 01:03 Ech i znowu sf, choć nie całkiem :) Nie było zdrady Ukrainy, Petlura zdawał sobie z tego sprawę, tak samo dobrze jak dziadek Józef, że dalsza walka z Sowietami nie ma sensu, nie było sił i środków, jedyne co można było zrobić to po prostu zawrzeć pokój co uczyniono. Co do polonizacji obszarów z dominacją Ukraińską to się zgadza, w chwili śmierci w 35 roku Piłsudzkiego zaczęto walczyć z ukraińskim podziemiem niepodległościowym w sposób niezbyt czysty. Z drugiej jednak strony weźmy pod uwagę to co się działo na zachodzie Ukrainy, mówimy o eksterminacji całego narodu przez Sowietów. Naczelny wódz i rząd opuścił kraj zaraz po ataku Sowietów, podobno tego samego dnia Sowieci byli na granicy z Rumunią, przypadek ? a może celowo chcieli wykończyć całą wierchuszkę, mniej potem roboty :) Co do oceny Powstania to muszę się tutaj zgodzić, nie dziwne, że gen. Sosnkowski nie chciał się pod tym podpisać. Pakt o nieagresji w 1934 to co by nie pisać sukces, izolacja hitlerowskich Niemiec, nie żartuj :) Izolować to sobie można Górną Bełtę :), każdy robił niezły biznes z Niemcami, USA, WB, Francja .... nie wspomnę o Sowietach, w bodaj w 26 w Rapallo było już pozamiatane z tą izolacją, nie wspomnę o programach gospodarczych made in USA. Z jednym się zgodzę, powinniśmy nie być nacją honorową, ale taką, jak Amerykanie, Brytole czy Francuzi, co każdego sprzedadzą za kilka pensów :) Dlatego jestem zdania, że w 39 roku trzeba było wystawić 50 dywizji i w 40 roku zaatakować Rosję z Niemcami. Nikt zwycięzców by nie oceniał, prawda, olać honor liczy się w końcu wynik :) Odpowiedz Link Zgłoś
tbarbasz Re: historia uczy - 28.08.09, 08:53 Uff - sam "Dziadek" uznał Traktat Ryski za zdradę... Ale nie zauważyłeś, że w sumie to nie o tym pisałem. Chodziło mi o to, że powszechnie nauczana "historia" lub tak modna obecnie "polityka historyczna" w dalszym ciągu służy głównie "ku pokrzepieniu serc". I w efekcie potem trudno zrozumieć przyczyny dalszych wydarzeń. Ja się zawsze zastanawiałem, dlaczego na Wołyniu w 1943 zostały uwolnione takie pokłady nienawiści i skąd one się wzięły. Jednak jak poczytać dokładniej o polityce rządu polskiego wobec Małopolski Wschodniej to zaczyna to wyglądać trochę inaczej. Porażka prób stworzenia Ludowej Ukrainy (Polsce udało się wybić na niepodległość - Ukrainie nie), fiasko działań Petlury, bardzo silny nacisk na polonizację, nawet na zmianę wyznania, nadawanie najlepszej ziemi podczas parcelacji polskim kolonistom, "rewindykacja" cerkwi itp. i tak przez 20 lat - stworzyły Banderę i "Banderowców". Oczywiście nie usprawiedliwia to metod UPA - ale warto zastanowić się nad poziomem frustracji. I nie po to, aby gdybać - ale po to, aby przeprowadzić RZETELNĄ analizę naszej polityki wobec Kresów w okresie międzywojennym! A Białoruś? Tam też nas nie za bardzo lubią! W Wikipedii jest taka fajna karykatura Traktatu Ryskiego: pl.wikipedia.org/wiki/Plik:Caricature_for_Riga_Peace_1921.png I nie pomoże zaklinanie historii i tworzenie usprawiedliwień ad-hoc: - bo "Jak nas widzą - tak nas piszą!" Odpowiedz Link Zgłoś
zojek2 Re: historia uczy - 28.08.09, 15:56 owszem, karykatura bardzo ciekawa, zwlaszcza w porownaniu z dorobkiem karykaturalnym po ukladzie niemiecko-radzieckim. Odpowiedz Link Zgłoś
krzysztofjaroszek Re: historia uczy - 28.08.09, 21:38 Mało tego wielokrotnie przepraszał za to Ukraińców, choć traktowanie tego na zasadzie zdrady to chyba za duże słowa. W 1920 roku Polska nie była w stanie prowadzić dalej wojny, musiała ugrać to co było można i tyle zrobiła. Jeśli ktoś sądzi, że po bitwie warszawskiej można było ciągnąć do Moskwy to niestety nie bardzo wie co mówi. Co do tego traktowania Ukraińców w II RP to wina była oczywiście po stronie polskiej i tutaj nie ma co debatować, ale to co zrobili Ukraińcy na Wołyniu to jest zupełnie inna bajka i można mówić jedynie o masowej eksterminacji i ludobójstwie. Porównanie obu tych rzeczy jest niedorzeczne. Co do Bandery to jego wrogami byli i Polacy i Rosjanie, każdy kto stał na drodze niepodległości państwa. Polecam w jednym z ostatnich numerów Polityki świetny wywiad z historykiem ukraińskim na ten temat. Odpowiedz Link Zgłoś
genyo Brawo 27.08.09, 13:05 Bardzo dobry artykul. Bez wzgledu co dzielilo i jak wielka byla nieufnosc miedzy Polska a Czechami trzeba bylo w 38 ta szanse zawarcia wojskowego paktu probowac wykorzystac tymbardziej, ze Czesi o to zabiegali. Beck i inni natomiast ignorowali te zabiegi kierujac sie mysla samego Marszalka, ktory Czechoslowaje uwazal za twor niestaly, ktory predzej czy pozniej ulegnie rozpadowi.I nawet jesli niemiecka armia gorowala nad polska to w konfrontacji z polaczonymi silami czesko-polskimi ta wojna moglaby zupelnie innaczej sie potoczyc. Komunisci w PRL oczywiscie wieszali psy na Becku i krytykowali go ale to nie wystarcza by tylko z tego powodu bezkrytycznie rehabilitowac go i nazywac jego imieniem ulice. Odpowiedz Link Zgłoś
stz Re: Brawo 27.08.09, 13:08 No, niezupełnie. Sojusz z Czechami to zupełna fantazja, ale po co nam było rzucać się na Czechosłowację razem z Niemcami? Polska zachowała się cynicznie, a teraz urzędowi "patriotyczni" historycy polscy chcą rozliczać inne narody z analogicznego cynizmu. Żałosne. Odpowiedz Link Zgłoś
genyo Re: Brawo 27.08.09, 14:22 Teraz fantazja ale wowczas niewykorzysta szansa.Wystarczy dokladniej poszperac w zrodlach by sie o tym przekonac. Odpowiedz Link Zgłoś
krzysztofjaroszek Re: Brawo 28.08.09, 21:28 Genyo skąd ty takie mądrości wyczytałeś o Czechosłowacji, takiej chętnej do wojowania z nami ramię w ramię :) Czesi o nic nie zabiegali, były próby kontaktu czechosłowackiej generalicji, ale całkowicie stłamszone przez czechosłowackich polityków, którzy powtórzę jeszcze raz i dobitnie - nie mieli chęci z Polakami prowadzić tej wojny i obsadzać Sudetów. Święcie wierzyli we Francję, WB i Sowietów. To nie pomyłka z tymi Sowietami :) Niestety Beck nie mógł za wiele zrobić w tej materii. Dopiero na emigracji Czesi zrozumieli jakim błędem było odrzucanie wspólnego działania. Odpowiedz Link Zgłoś
dr_ag_o Jak Polacy i Rosjanie młócą historię 27.08.09, 13:08 > Mit trzeci - Polska jako niewinna ofiara Jaka niewinna, przecież już wszyscy dookoła mówią, że winna Przecież miała taki wachlarz możliwości, żeby zapobiec II WW: 1. Iść z Hitlerem na Moskwę - byłaby niewinna (tak jak Słowacy, Węgrzy, Rumuni, Bułgarzy itp) 2. Dołączyć do światowej rewolucji proletariackiej, w jej pokojowym marszu na zachód (podążając śladami np. Ukraińskiej Republiki Ludowej sprzed dwóch dekad - zresztą Ukraińcy nieraz dali dowód jak bardzo pokojowo przysposobił ich taki sojusz) 3. Przeprosić wszystkich że istnieje ("bękart traktatu wersalskiego") i grzecznie wyemigrować na Antarktydę Odpowiedz Link Zgłoś
wikonwi Jak Polacy i Rosjanie młócą historię 27.08.09, 13:10 Szanowny panie już widzę jak zwolennicy polityki historycznej w wykonaniu Kaczyńskich rzuca się na pana i gazetę Obalanie mitów w Polsce jest niebezpieczne.Hołubi się i celebruje wszystkie historyczne rocznice niekoniecznie racjonalne typu powstanie Warszawskie. Każdy kraj prowadzi politykę historyczną co mnie cholernie denerwuje bo właśnie wtedy powstają mity.Sprawdzają Sie tylko te Greckie. Polityka historyczna nasuwa mi powiedzenie Napoleona ;;historia to stek kłamstw wspólnie zaakceptowanych;; i z tym zostawię państwa. Odpowiedz Link Zgłoś
czyzyk331 Jak litwini odzyskali Wilno... 27.08.09, 13:54 Warto zapoznać naszych domorosłych polityków z opiniami Litwinów nt.17 września-na Ukrainie i Białorusi 17 września 1939 r. kojarzy się przede wszystkim ze „zjednoczeniem ziem”, a dla Litwy 10 października tego roku kojarzy się z „odzyskaniem Wilna”. Sowietyzacja przyłączonych do Białorusi i do Ukrainy ziem, a także późniejsza aneksja Litwy przez ZSRR jawią się ceną za „zjednoczenie”. Od nastawienia autorów zależy, na co kładą nacisk – na cenę czy zjednoczenie. Litewskie podręczniki nie pozostawiają wątpliwości co do tego, że Wileńszczyzna się Litwie należała, ale też cena za jej uzyskanie przejściowo okazała się nader wysoka (Regina Żiabkaite, „Kakoj cenoj był wozwraszczon Wilnius”, w: „Nowyj Wzglad na Istoriju Litwy”, Kaynas 1999). Odpowiedz Link Zgłoś
stz Dlaczego nie ma tego w papierowej Gazecie? 27.08.09, 13:57 Dlaczego nie ma tego artykułu w papierowej Gazecie? Odpowiedz Link Zgłoś
czyzyk331 Ziemkiewicz-Nad trumną Becka ciszej.. 27.08.09, 14:15 Warto przeczytać publikację którą przemilczały media, nie mówiąc o środowisku braci K. <Nad trumną Becka ciszej, proszę! Mało co tak mnie w ostatnim czasie poraziło i przeraziło, jak apologetyczny artykuł o Józefie Becku. Rzecz w tym, że artykuł ten, pochwalający postrzeganie polityki jako „rzucania na stos” własnego państwa i narodu w imię abstrakcyjnych wartości, podpisany został nazwiskami dwóch byłych ministrów spraw zagranicznych RP i byłego przewodniczącego komisji spraw zagranicznych Sejmu. Gdyby te absurdalne zachwyty nad „człowiekiem, który mówił o honorze” powielane były przez publicystów, nawet przez historyków – pół biedy. Ale gdy czynią to ludzie, którym Polska powierzyła, i być może powierzy jeszcze kiedyś prowadzenie swych spraw na arenie międzynarodowej − po prostu włosy stają dęba na głowie. Szanowni Panowie! Na litość boską, wartość przywódcy mierzy się skutkami jego działań, a nie patetycznymi gestami. Wódz zasługuje na szacunek, kiedy wygra bitwę. Niekiedy zasługuje nań także wtedy, gdy polegnie, ale to już nie zawsze − nikt przy zdrowych zmysłach nie pochwali Władysława Warneńczyka, który głupio dał się podpuścić do niepotrzebnej wojny, a potem jeszcze bardziej głupio rzucił się na pierwszą linię i dał zabić, co sprowadziło zagładę na całą jego armię. A cóż mówić o wodzach, którzy rzuciwszy żołnierzy na nieuniknioną rzeź, na przeciwnika wielokrotnie silniejszego, bez szansy na zwycięstwo, wiedząc, że ich klęska oznaczać będzie wydanie całego kraju, narodu, jego dziedzictwa i ludności na pastwę wroga − sami dożyli spokojnie żywota na emigracji?> www.rp.pl/artykul/9157,302862_Ziemkiewicz__Nad_trumna_Becka_ciszej__prosze__.html Odpowiedz Link Zgłoś
czyzyk331 Re: Ziemkiewicz-Nad trumną Becka ciszej.. 27.08.09, 14:16 Człowiek, który mówił o honorze www.rp.pl/artykul/9157,300663_Czlowiek__ktory_mowil_o_honorze_.html (Adam Daniel Rotfeld , Paweł Zalewski , Władysław Bartoszewski 05-05- 2009, ostatnia aktualizacja 05-05-2009 01:12) Polityka Józefa Becka nie mogła zapobiec wybuchowi wojny. Z wojny z Niemcami uczyniła jednak konflikt europejski, a potem światowy – piszą politycy we wniosku o nadanie jednej z ulic Warszawy imienia Józefa Becka, ministra spraw zagranicznych w latach 1932 – 1939 Odpowiedz Link Zgłoś
czyzyk331 Re: Ziemkiewicz-Nad trumną Becka ciszej.. 27.08.09, 14:17 <Tak nas piszą, jak im potrzebne Nie chcę nad miarę dłużyć sporu o Józefa Becka, choć mógłbym, bo, jak przyznałem się już w poprzednim felietonie, od pewnego czasu nad tym pracując, mam temat i zdokumentowany, i przemyślany. Piotr Semka wyraził swój pogląd, głęboko niesłuszny, ale zostawiam to ocenie Czytelników. Pozwolę sobie tylko zauważyć, iż polemizował głównie z czymś, czego nie napisałem − z tezą „trzeba było iść razem z Niemcami na Rosję”. Moja teza była nieco inna: że należało wiosną 1939 ustąpić przed żądaniami Hitlera, zamiast przyjmować brytyjsko- francuskie gwarancje, będące ze strony tych mocarstw cyniczną zagrywką obliczoną na to, aby skierować impet niemieckiej inwazji właśnie na Polskę i naszym kosztem zyskać czas na przygotowanie się do wojny.> www.rp.pl/artykul/9157,306282_Ziemkiewicz__Tak_nas_pisza__jak_im_potrzebne_.html Odpowiedz Link Zgłoś
czyzyk331 Dzięki za artykuł...szkoda, ze tylko w internecie 27.08.09, 14:21 Szkoda, ze brak jest publikacji przedstawiających ralizm tamtych czasów..idąc tokiem rozumowania red. Ziemkiewicza.. "Pisze jednak ten tekst w innym celu − po to, by stanowczo zaprotestować przeciwko demagogii, której, niestety, także mój redakcyjny kolega uległ. Argument „co by dziś o nas sądził świat, gdybyśmy w drugiej wojnie (zakładając taki sam jej przebieg i skutek, co, nawiasem mówiąc, jest ryzykowne) walczyli po stronie człowieka powszechnie uznawanego za największego zbrodniarza i potwora w historii” jest nie tylko ahistoryczny, ale przede wszystkim − absurdalny. Otóż odpowiedź jest krótka: świat sądziłby o nas dokładnie to samo, co sądzi. Co i tak sądzi − mimo, iż to my pierwsi stawiliśmy Hitlerowi czoła, walczyliśmy z nim na wszystkich frontach, ponieśliśmy potworne straty, na granicy zagłady narodowej, możemy poszczycić się licznymi dowodami wielkiego bohaterstwa i tak dalej. Nikt na Zachodzie, poza żyjącą w swojej niszy polonią, i garstką polonofilów, nie postrzega nas przez pryzmat udziału Polaków w Bitwie o Anglię, w Bitwie o Atlantyk, przez Tobruk czy Falaise. Mało kto w ogóle o tym wie. Jedyne znane światu powstanie warszawskie to powstanie w getcie, w czasie którego Polacy jakoby beztrosko bawili się na karuzeli. „Enigmę” rozpracowali Anglicy. Znam szereg dzieł zachodniej popkultury poświęconych tej sprawie i w żadnym nie ma nic o Polakach − poza jednym, popularnym filmem, w którym jedyny polski kryptolog jest hitlerowskim szpiegiem. O Wrześniu, o „ORP Orzeł”, Narwiku, kampaniach Andersa, Maczka, nikt nigdy nie słyszał. Wszyscy wiedzą natomiast, że Polacy ochoczo mordowali Żydów w „polskich obozach koncentracyjnych”. I że „polscy naziści” wcale się przed Hitlerem nie bronili; jako notoryczni katolicy wręcz zaprosili go do swego kraju, by im pomagał w Holokauście.> www.rp.pl/artykul/9157,306282_Ziemkiewicz__Tak_nas_pisza__jak_ im_potrzebne_.html Odpowiedz Link Zgłoś
przyjacielameryki Jak Polacy i Rosjanie młócą historię 27.08.09, 14:26 Polacy nie młócą historii tylko na razie niezwykle spokojnie reagują na kłamstwa i oszustwa kremlowskie. Odpowiedz Link Zgłoś
rs_gazeta_forum Jak Polacy i Rosjanie młócą historię 27.08.09, 14:38 Aż sprawdziłem nazwisko autora artykułu. Pan Rafał Zasuń popełnił tekst, który powinien zaczynać lekcje historii w szkole średniej. Ale nie będzie, bo to Polska, stąd też i 1 września czeka nas raczej powtórka z głupiej polityki, niż cokolwiek innego. Panie Rafale, mam takie same wnioski, spostrzeżenia i odczucia co do współczesnej wojny polityków o historię. Bardzo podobnie oceniam wydarzenia tamtych lat. W tekście pojawiło się co najmniej kilka zdań, które wypisane tłustym drukiem mogą wisieć nad dowolnymi drzwiami nie tracąc chyba nigdy na aktualności. Dobrze, że taki głos pojawił się w GW, często zamieszczającej przecież także nierozumne teksty. Pozdrawiam rs_ Odpowiedz Link Zgłoś
janostrzyca Historia opisana w brukowcach 27.08.09, 15:09 W Polsce i Rosji do pisania o historii dorwała się grupa takich samych pomyleńców, maniaków i nieuków. Nasi pomyleńcy z IPN mają swoich odpowiedników w Rosji i nie ma się co dziwić, że Rosjanie są karmieni podobnymi bzdurami co Polacy... Odpowiedz Link Zgłoś
aby Jak Polacy i Rosjanie młócą historię 27.08.09, 15:24 Po wyjątkowo intensywnej kampanii propagandowej wreszcie coś sensownego. Wyrazy uznania dla autora. Odpowiedz Link Zgłoś
jamci44 Jak Polacy i Rosjanie młócą historię 27.08.09, 15:40 Bardzo otrzeźwiający artykuł. W każdym razie, patrząc wyrywkowo, dopóki polska popularna publicystyka historyczna, czy histeryczna, usiłująca gloryfikować postawę przedwojennych rządów polskich (utożsamiając je z Polską) na drodze do wybuchu wojny 1 września 1939, dopóki więc ta gadanina „historyczna” nie przestanie usilnie i symptomatycznie przemilczać haniebnej "wielkomocarstwowej" napaści Polski na Czechosłowację razem z Hitlerem (czy korzystając z okazji, jaką stworzył Hitler, podobnie jak Stalin później skorzystał w stosunku do Polski) - to historia wybuchu wojny pozostanie u nas mętnym mitem i lipą "ku pokrzepieniu serc". Jak powiedział w Łodzi na rocznicy likwidacji getta łódzkiego pan prezydent Lech Kaczyński: „Trzeba mówić prawdę, choćby była niewygodna” (choć nie do końca jestem pewien jego intencji politycznych, skoro jego nieodrodny brat, z którym jest we wszystkim niemal identyczny, zwykł traktować prawdę całkiem instrumentalnie). Odpowiedz Link Zgłoś
jack_ryan 17 września był cacy? 27.08.09, 15:50 17 września byłby cacy gdyby tylko nie było Katynia, tak rozumiem tezę artykułu... W uzasadnieniu bzdury o Zaolziu bo jak można porównywać uregulowanie drobnego w sumie sporu terytorialnego między Polska a Czechosłowacją z zajęciem ponad połowy polskiego terytorium przez Sowiety. Gdybania o sojuszu z Czechosłowacją w 1938 - to dopiero byłoby zaczynać wojnę z Niemcami w sytuacji gdy Anglicy i Francuzi podpisali pokój z Hitlerem, rozsądek pierwszej wody... Beck popełnił owszem błąd ale inny niż sugeruje autor - niepotrzebnie dał się w ogóle wmanewrować w wojnę z Niemcami, trzeba było robić jak Węgrzy, Rumuni, Bułgarzy - wojenne straty tych państw są wielokrotnie niższe od polskich. Odpowiedz Link Zgłoś
przyjacielameryki Re: 17 września był cacy? 27.08.09, 16:01 jack_ryan napisał: > 17 września byłby cacy gdyby tylko nie było Katynia, tak rozumiem tezę artykułu > ... W uzasadnieniu bzdury o Zaolziu bo jak można porównywać uregulowanie drobn > ego w sumie sporu terytorialnego między Polska a Czechosłowacją z zajęciem pona > d połowy polskiego terytorium przez Sowiety. Gdybania o sojuszu z Czechosłowacj > ą w 1938 - to dopiero byłoby zaczynać wojnę z Niemcami w sytuacji gdy Anglicy i > Francuzi podpisali pokój z Hitlerem, rozsądek pierwszej wody... > Beck popełnił owszem błąd ale inny niż sugeruje autor - niepotrzebnie dał się w > ogóle wmanewrować w wojnę z Niemcami, trzeba było robić jak Węgrzy, Rumuni, Bu > łgarzy - wojenne straty tych państw są wielokrotnie niższe od polskich. Bardzo rozsądna opinia z którą całkowicie się zgadzam. Te wcześniejsze wywody,że Polska na Czechosłowację w 1938 r. i że Stalin podobnie na Polskę i że to podobne itd. zatracają wszelkie możliwe proporcje i są niedorzeczne! Odpowiedz Link Zgłoś
stz Re: 17 września był cacy? 27.08.09, 16:48 Nie zrozumiałeś tezy albo też ją celowo przeinaczasz. Chodzi o to, że - przy zachowaniu właściwych proporcji - Polska zachowała się wobec Czechosłowacji jak hiena. Stalin rok później też. I zdaję sobie sprawę z wszystkich pozostałych różnic. Odpowiedz Link Zgłoś
jamci44 Re: 17 września był cacy? 27.08.09, 18:15 nie w tym rzecz, kto ile zajął, czy połowę kraju, czy kawałek. Tak samo było to niecacy - wepchnięcie noża czy kozika w plecy. Trudno to przyznać, skoro chce się pieścić mit Polski jako nieskazitelnej ofiary. Ale takie są fakty. I owszem, Polska ostatecznie była ofiarą, ale jak to i z ofiarami bywa, nie taką znowu nieskazitelną - z powodu samobójczej głupoty jej ówczesnych władców. A czy Polska mogła "jak Węgrzy, Rumuni..." uniknąć wojny? Żeby odpowiadać na to twierdząco, to trzeba nie mieć najmniejszego pojęcia o historii i sytuacji przed 1939 r. Polska miała być następną ofiarą Hitlera w jego "Drang nach Osten" i nic by go nie powstrzymało. Odpowiedz Link Zgłoś
jack_ryan Re: 17 września był cacy? 28.08.09, 08:42 Przypominam, że Polska wymusiła na Czechosłowacji zrzeczenie się Zaolzia w 1938, a Czechosłowacja padła dopiero na wiosnę 1939r. Z Sowietami było inaczej, zajęli pół Polski gdy nasze wojsko zajęte było wojną na zachodzie. A co do planów Hitlera - proponował on Polsce sojusz więc nie musielibyśmy być jego ofiarą. Beck postawił na aliantów zachodnich czego skutki odczuwamy do dziś. Odpowiedz Link Zgłoś
jamci44 Re: 17 września był cacy? 28.08.09, 10:49 tak, po Monachium Polska wzięła udział w półrocznym dobijaniu Czechosłowacji i w wydzieraniu jej terenów, a głupota polskiego rządu tylko wpychała Polskę w paszczę gada. Nawiasem mówiąc, układ o nieagresji z Niemcami mieliśmy od 1934 r., więc widać, jak niewiele on zmienił. Trudno więc nawet znaleźć określenie - zwłaszcza po doświadczeniach historii - dla twierdzenia, że trzeba się było dogadywać z Niemcami, a nie z Zachodem. Cynizm, naiwność, ignorancja? Odpowiedz Link Zgłoś
lubat Jak Polacy i Rosjanie młócą historię 27.08.09, 17:41 Czyta się ten tekst z przyjemnością. Są jeszcze dziennikarze, a nie tylko propagandyści - politruki. Odpowiedz Link Zgłoś
herr7 to prawda ... 27.08.09, 18:57 ten tekst raczej dezawuuje radosną "twórczość" redaktorów pracujących "na odcinku wschodnim". Ale to nie pierwszy tekst tego autora w GW. Odpowiedz Link Zgłoś
awdieicz_brech Re: Jak Polacy i Rosjanie młócą historię 27.08.09, 20:10 To ja, autor :) Dziękuję wszystkim forumowiczom za wpisy. Do kilku chciałbym się odnieść. Wszyscy, którzy piszą, że Czechosłowacja nie walczyłaby mimo wsparcia Polski, mogą mieć rację. Warto jednak pamiętać, że w tej ostatniej chwili Benesz zabiegał o poparcie Polski. Pierwsza nota Francji i Wlk. Brytanii z 18 września 1938 r. żądająca ustępstw wobec Niemiec została przez Pragę odrzucona. To był czas na akcję polską, jeszcze przed Monachium. Była frakcja wojskowych czeskich, którzy chcieli walczyć w 1938 r. Kiedy Hitler zajął w marcu 1939 całe Czechy, uciekli do Polski, gdzie rok później zaczęto formować Legion Czechosłowacki w Polsce. Tak samo, jak nie wiemy, czy Benesz by walczył, tak nie wiemy czy Hitler po wpływem mocnego ultimatum polskiego w 1938 r. nie cofnąłby się, tak jak cofnął się z Anschlussu w 1934 r. przed groźbą interwencji włoskiej. Wciąż był bardzo słaby. Do poznan56. Polska w latem 39 r. w końcu zgodziła się na pomoc radziecką, ale zastrzegła, że jej zasady zostaną ustalone już po wybuchu wojny. Rozumiano więc, że jakieś modus vivendi ze Stalinem będzie na wypadek wojny potrzebne. Ale było już za późno. Ponieważ nie wiedziano, w jakim charakterze Rosjanie wkroczyli 17 IX 39 r. Rydz Smigły wydał rozkaz, aby z nimi nie walczyć. Wniosek z tego taki, że gdyby wkraczali aby walczyć z Hitlerem, powitano by ich jednak z radością, mimo tego, że trudno byłoby ich później z Kresów usunąć. W 38 r. Stalin nie dojrzał do sojuszu z Hitlerem, wciąż trwała wojna w Hiszpanii. Trudno zresztą pojąć na jakiej podstawie Beck zakładał w 1938 r. , że Francja nie opuści Polski, tak jak opuściła Czechosłowację. Często powtarzane są słowa Becka: ”Naród miałby prawo postawić mnie pod mur i rozstrzelać, gdyby oni nie byli weszli do wojny”. Wynika z tego, że powinien pod tym murem stanąć, bo sojusznicy faktycznie do wojny nie weszli. Polsko-francuska konwencja wojskowa jasno mówiła, co się powinno stać i kiedy ma ruszyć ofensywa. Tymczasem 110 dywizji francuskich pozostało bezczynnych wobec 25 niemieckich na froncie zachodnim, z których tylko osiem było pełnowartościowe. Całe lotnictwo III Rzeszy walczyło w Polsce. To co się stało, generałom niemieckim nie mieściło się w głowie. Dlaczego Beck nie rozumiał, że los Czechosłowacji może być losem Polski? Po prostu miał mocarstwowe klapki na oczach. Najtrudniej pojąć, dlaczego nikt w Polsce nie dostrzegał, że Hitler z żelazną konsekwencją realizuje tak w polityce wewnętrznej, jak i zagranicznej program zakreślony w Mein Kampf. Dominował pogląd, ze to takie bzdety na użytek wyborców. Może trzeba było jednak słuchać ”prasy żydowskiej”, o której mówił nieszczęsny ambasador Wysocki? :) PS. Józef Lipski, ostatni ambasador Polski w Berlinie, mając 46 lat wstąpił w 1940 r. do Wojska Polskiego, a konkretnie do podchorążówki w Coëtquidan, bo, jak stwierdził, polska dyplomacja powinna krwią zmyć swoje błędy sprzed wojny. Odpowiedz Link Zgłoś
humanista123 Re: Jak Polacy i Rosjanie młócą historię 27.08.09, 20:26 Gratuluję ciekawego artykułu, choć może wobec zmasowanej ofensywy propagandowej Rosji nie czas teraz na takie niuanse. Chciałbym tylko zauważyć, że w relacjach Polska - Czechosłowacja nie tylko Polskę cechowała ślepota i naiwność. Także władze czechosłowackie odnosiły się do Polski bardzo niechętnie i krótkowzrocznie, choć przecież oba te kraje były skazane na siebie. (Nie wiem czy się nie mylę, ale obiło się mi o uszy, że czechosłowacki wywiad wspierał nacjonalistów ukraińskich) Ciekawe, jak do tego podchodzą historycy czescy: czy złe relacje z Polską w międzywojniu widzą jako straconą szansę? Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
ar.co Re: Jak Polacy i Rosjanie młócą historię 28.08.09, 12:41 Czesi wspierali nacjonalistów ukraińskich. Polacy organizowali bojówki dywersyjne, które prowadząc działalność na Zakarpaciu (łącznie z podpaleniami, mordami, wysadzaniem budynków itp) miały do tego stopnia zdezorganizować ten teren, żeby reakcja międzynarodowa zmusiła Czechosłowację do wprowadzenia tam autonomii (ostatecznie zresztą nic z tego nie wyszło, a Zakarpacie w końcu przypadło Węgrom). We wrześniu 1938 w Polsce ogłoszono zaciąg do Legionu Zaolziańskiego, utworzonego do walki z Czechami. Obie strony starały się jak mogły, żeby się nawzajem wykończyć. A potem przyszedł leśniczy... Tyle tylko, że Czesi przynajmniej mają oryginalną Pragę (wiedzieli kiedy wywołać powstanie), a nie taką atrapę, jak nasza warszawska Starówka. Odpowiedz Link Zgłoś
nuzwykrzyknikiem Re: Jak Polacy i Rosjanie młócą historię 28.08.09, 11:21 Gratulacje! dobry tekst :D Odpowiedz Link Zgłoś
poznan56 Jak Rosjanie młócą historię .... 27.08.09, 19:03 "Pomoc" Stalina dla Czechoslowacji i wkroczenie wojsk Sowieckich do Polski i Rumunii jesienia 1938 oznaczalaby utrate suwerennosci przez te dwa kraje, tymbardziej ze Moskwa miala roszczenia terytorialne wobec Polakow i Rumunow. Historia 20 wieku pokazala ze zolnierz sowiecki bardzo niechetnie opuszczal tereny ktore zajmowal. Trzeba jeszcze wspomniec o niecheci i nieufnosci przywodcow Czechoslowacji z Beneszem na czele w stosunku do Polski. Benesz mial pelne zufanie do Stalina i dlatego skonczyl tragicznie. Zostal pozbawiony wladzy w wyniku komunistycznego puczu w lutym 1948 i wkrotce potem zmarl. Autor artykulu pisze o koniecznosci przestrzegania faktow historycznych ale sam powinien zwracac na nie uwage. Odpowiedz Link Zgłoś
darek638 Re: Jak Rosjanie młócą historię .... 27.08.09, 19:42 Ciekawy artykuł. Książkę na podstawie której powstał postaram się kupić. Dzisiaj Rosjanie rzucili na szalę fakt z 1920 roku o tym jak polacy traktowali 100 000 armię sowiecką w niewoli. Może ktoś coś wie na ten temat? Co się z tym wojskiem stało? Pzdr. Odpowiedz Link Zgłoś
humanista123 Re: Jak Rosjanie młócą historię .... 27.08.09, 20:10 oto ciekawy link: www.archiwa.gov.pl/lang-pl/wydawnictwa/informacje-o-publikacjach-wydawanych-za-granic/358--czerwonoarmici-w-niewoli-polskiej.html?template=archiwa_home Odpowiedz Link Zgłoś
bimbus18 Re: Jak Rosjanie młócą historię .... 27.08.09, 20:39 darek638 napisał: > Ciekawy artykuł. Książkę na podstawie której powstał > postaram się kupić. Dzisiaj Rosjanie rzucili na szalę > fakt z 1920 roku o tym jak polacy traktowali 100 000 > armię sowiecką w niewoli. Może ktoś coś wie na ten temat? > Co się z tym wojskiem stało? > Pzdr. A tu jest, jak Rosjanie (Natalia Narocznicka) patrzą na tę sprawę: - Наталья Алексеевна, почему мы так мало вспоминаем о гибели сотен тысяч красноармейцев в польском плену в 20-е годы? - Я считаю это совершенно несправедливый вопрос. Когда они нам все время тычат Катынь, по которой, кстати, было извинение Ельцина и хватит требовать большего, не говоря уже о том, что исследователи этого вопроса считают, что он до конца не исследован. Там наш след есть. Но там есть и немецкий след. А мы так – раз, и все на себя приняли. Но там НКВД – да. Там явно несколько преступлений и нацистских тоже было. И все это слепили комом. А, вот то, что в 20-м году там оказались в плену около 100 тысяч, и они просто были уморены голодом, их не кормили специально. Их просто расстреливали, или просто смотрели, как они умирают… - Это тоже был как концлагерь, по сути? - Да, да. И никто им это не вменяет. А нам постоянно – извинения, извинения. Да извинитесь за вторжение в Москву в 1612 году, за сожжение Патриарха Московского Гермогена, за такую смуту. А что вы делали на белорусских землях и после Первой мировой войны и до этого? Там же вешали. Почему вот этот польский католицизм? Еще раздвоенность между славянством и латинством идеологическим делает очень такой острой все эти ощущения, как вот хорваты и сербы – один эпос, но настолько раздираемо. Jest tam do tego wideoplik w bardziej skondensowanej formie z jej poglądami. Jeśli chcesz wiedzieć, polecam. kp.ru/daily/press/detail/3186/ Odpowiedz Link Zgłoś
jagoda.10 Nareszcie glos rozsadku 27.08.09, 20:18 Nareszcie glos rozsadku. Polacy powinni przyjzec sie tym beznadziejnym mitom historycznym, ktorymi karmi sie nas od dziecka. Jest to zaklamanie, propaganda i manipulacja. Odpowiedz Link Zgłoś
bimbus18 Polemika Zasunia - średnia 27.08.09, 20:28 Jak na polskie warunki, kraju burzliwej budowy demokracji, rusofobii i takich tam różnych do tego należących derywatów światopoglądowych, to i tak dużo. W porównaniu z normalnie tu panującą tępą propagandą od Radziwinowicza po Ungera różnica jest zauważalna, dramatyczna i dla wrażliwców nawet bolesna. Oczywiście, i od Zasunia nie można wymagać zbyt wiele. Już zupełnie mogłoby to przewrócić tutejszej stałej klienteli od tych różnorodnych nieraz całkiem niekompatybilnych opinii pod deklem. W tym miejscu może więc tylko drobny cytat na temat zupełnie pominięty także przez Zasunia: Между тем за Сергея Ковалева вступились некоторые историки и публицисты. Так, петербургский политолог Сергей Лебедев заявил в интервью «Русской линии»: «Я согласен с выводами исследования, опубликованного полковником Сергеем Ковалевым». «Тут даже не надо ссылаться на какие-либо секретные донесения»,— сказал Лебедев, имея в виду ссылку на датированный декабрем 1938 года доклад 2-го (разведывательного) отдела главного штаба Войска Польского, которую привел в подтверждение своих выводов Сергей Ковалев. А в докладе польской разведки, в частности, говорилось: «Расчленение России лежит в основе польской политики на Востоке… Поэтому наша возможная позиция будет сводиться к следующей формуле: кто будет принимать участие в разделе. Польша не должна остаться пассивной в этот замечательный исторический момент. Задача состоит в том, чтобы заблаговременно хорошо подготовиться физически и духовно… Главная цель – ослабление и разгром России». Co to takiego była "dwójka" i kim jest Kowaliow myślę, że nikomu tutaj nie trzeba wyjaśniać. news.km.ru/v_1939-m_polsha_gotovilas_k_razd Zasuń także (ani nikt inny) zupełnie nie zastanawia się, dlaczego właściwie Hitler zajął całą (jemu przypadającą część) Polski, a nie ograniczył się do zajęcia tylko tych terenów, do których rościł pretensje - tam Gdańska, korytarza, może części Śląska. Do czego było mu potrzebna np. Warszawa, Kraków itd. Czyżby planował już wtedy dalej? To mogłoby naprowadzić Zasunia i innych na zupełnie nowy trop. Odpowiedz Link Zgłoś
darek638 Re: Dzięki za pomoc ale... 27.08.09, 21:03 Dzięki za pomoc ale oprócz rosyjskich liczyłem też na polskie źródła. Nikt nic nie znalazł? Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
bimbus18 Re: Dzięki za pomoc ale... 27.08.09, 21:15 darek638 napisał: > Dzięki za pomoc ale oprócz rosyjskich liczyłem też > na polskie źródła. Nikt nic nie znalazł? > Pzdr Jak to wygląda z polskiej strony, linka dał Ci humanista123. Co masz przeciwko rosyjskim opiniom na ten temat? Pewnie też by Ci się nie podobało, gdyby w Rosji przyjmowali za jedynie prawdziwe opinie np. w sprawie Katynia tylko ich własne, a dla odmiany polskie zupełnie lekceważyli. Coś mało się o tej sprawie w Polsce mówi. Czyżby nie była historia zbyt chwalebna? Bardzo wygląda na to, że usilnie chce się ją odfajkować jakąś jedną książką, odłożyć ad acta i najlepiej w ogóle zapomnieć. Odpowiedz Link Zgłoś
awdieicz_brech Re: Polemika Zasunia - średnia 27.08.09, 23:18 Dokument może być autentyczny, tyle, że nic kompletnie z niego nie wynika, poza tym, że dwójkarze nie kochali ZSRR. W archiwach radzieckich są setki dokumentów, świadczących o planch wywołania rewolucji w różnych krajach, także w Polsce. Najważniejsza jest jedna rzecz- polski plan operacyjny "W" opracowywany starannie przez Sztab Główny zakładał wyłącznie obronny charakter działań. Budowano fortyfikacje, które różnież miały służyć obronie. Co nie znaczy oczywiście, że gdyby w ZSRR wybuchła antykomunistyczna rewolucja i wojna domowa, to byśmy nie skorzystali. Nota bene plan operacyjny też świadczy o glupocie polskich przywódców. Pamiętając o wskazówkach Piłsudskiego, że Rosja będzie dla nas groźniejsza od Niemiec, planowano przez kilka lat wyłącznie obronę od Wschodu. Po czym w marcu 1939 r. trzeba było porzucić całą robotę i wziąć się do planu "Z". Przedwojenny major, później w PRL gen. Jerzy Kirchmayer, bohater kampanii wrześniowej i AK, tak napisał w pamiętnikach: " W tych warunkach można było sobie darować plan wojny przeciwko Niemcom. Nigdy nie mieściło mi się bowiem w głowie, że możemy sterować ku dwustronnemu konfliktowi, lub też gotując się do wojny z Rosją, a więc mając już przygotowany plan tej wojny i dość daleko posuniętą rozbudowę fortyfikacji, zrobimy nagle zwrot w tył i będziemy bić się z Niemcami, przeciwko którym nie mamy ani planu wojny ani fortyfikacji. Tak można zawracać plutonem, a nie 35-milionowym państwemNiem Odpowiedz Link Zgłoś
awdieicz_brech Re: Polemika Zasunia - średnia 27.08.09, 23:45 Natomiast wywiad Narocznickiej składa się z twierdzeń słusznych i niesłusznych. Powtarza ona te wszystkie bzdury, jakoby to Beck proponował Hitlerowi atak na ZSRR. Było dokładnie odwrotnie- Beck się nie zgodził na propozycję Niemiec. Czeborian niczego takiego nie mówi, bo wie, że to nieprawda. Z jeńcami w 1920 r. też przegięła. W polskich obozach nie byli pieszczeni- to prawda. Nie widziałem świadectw o rozstrzeliwaniach, ale brak opieki medycznej był faktem. Tyle, że wystarczy sobie poczytać dziennik Izaaka Babla, o tym jak traktowała polskich jeńców Armia Konna Budionnego- np. jak wycinali oficerom na ramionach krwawe rany w kształcie pagonów. A potem zabijali. 1920 r. to była w ogóle bardzo okrutna wojna. Odpowiedz Link Zgłoś
ar.co Re: Polemika Zasunia - średnia 28.08.09, 12:46 Znaczna część jeńców sowieckich rzeczywiście wymarła w obozach, ale trzeba pamiętać o ogólnej nędzy, jaka wtedy panowała w Polsce. No i epidemii grypy, która też dotknęła nie tylko jeńców. Z drugiej strony w pamiętnikach z wojny 1920 (z czasów ofensywy majowej na Ukrainie) można spotkać stwierdzenia, że bolszewicy masowo przechodzą na naszą stronę - a przechodziliby jeszcze chętniej, gdyby nie to, że nasi żołnierze często zabijają poddających się... Odpowiedz Link Zgłoś
wasylzly Polak madry po szkodzie ? 27.08.09, 23:29 taaa..ciekawy artykul, ciekawe linki do Ziemkiewicza -coz taka dyskusja nie do pomyslenia jeszcze przed rokiem, nie wspominajac juz rzadow Kaczynskich. Jednak widac ze Rosjanie jednak poruszyli ten zmurszaly mur mitow polskich - wytarczy wyjac jedna cegle, a nie zostanie kamien na kamieniu. Fakt,dzsiaj mozemy spekulowac, jak to tam naprawde wtedy bylo -ale czy historia nie lubi sie powtarzac ? Spojrzmy na lata rzadow IV RP- wystarczyly 2 lata,aby kraj postawic w sytuacji analogicznej do 1939 roku. Polityka lapciow IV RP zwana polityka twardej reki wobec Rosji i Niemiec, przy jednoczesnym wasalskim oddaniu w infantylne uwielbienie USA - doprowadzilo dzsiaj kraj do izolacji miedzynarodowej. A wiec ja sobie tez tak wyobrazam okres 1938-1939 rok,a dzsiaj napad na czlonka ONZ Irak, zamrozenie stosunkow z Niemcami i Rosja. Fakt,dzsiaj nie mowi sie o agresji militarnej, ale juz ataki polityczne na nasza historie ze wszystkich mozliwych stron - wykazuja jak slaby poliycznie jest nasz kraj - wewnatrz rozdarty burdami politycznymi i dwuwladza -na zewnatrz izolacja i wylaczeniem z konstruktywnej budowy naszego kontynetu. O ile wierzyc netowi - oszolom Beck mial powazne problemy aloholowe,zmarl jako nedzarz w rumuskim przytulku dla alkoholikow - Polska zaplacila za tego Pana straszliwa cene. Dzsiaj zyja jego pogrobowcy,rwa sie na sile do wladzy, prowokuja na wiecach w gruzji, Niemcom moga podac tylko noge na powitanie - znamy ta retoryke mocarzy w slomianych lapciach,ktorzy w koncu gdyby co - nie daj Boze - z Wiekim Wodzem 160 cm w kapeluszu -udadza sie na emigracje do Gruzji. Niech chociaz raz bedzie nauczka z historii - ze Polak madry po szkodzie. -wz Odpowiedz Link Zgłoś
krzysztofjaroszek Re: Polak madry po szkodzie ? 28.08.09, 00:32 Autor artykułu niby wie, że dzwonią, ale nie bardzo wie, w którym kościele. Oj nie chciało się autorowi pogrzebać w materiałach oj nie chciało, ale i tak dobrze, że dotarł do diariusza :) Króciutko bo nie chce mi się poprawiać autora we wszystkim :) Generalicja czeska była skłonna dogadać się z Polakami i przyjąć naszą wojskową pomoc w przypadku obsadzenia Sudetów, niestety czechosłowaccy politycy twardo wierzyli w aliantów (WB, Francję i w Sowietów) i w ich dobre chęci, wiadomo jak to się skończyło. Kwestia Zaolzia była dużo bardziej skomplikowana i nie tak jednostronna, przyznaje, że w było to w owym okresie działanie skandaliczne, pytanie tylko w jakich warunkach Czesi Zaolzie od Polski zagarnęli, to już nawet w wikipedii można sprawdzić :), nadmienię jedynie, że wtedy kiedy Sowieci stali pod Wa-wą. Według mnie Polska w 39 nie powinna zachować się jak Czechosłowacja kilka ładnych lat wcześniej, zniżyliśmy się niestety do poziomu naszego południowego sąsiada. Wina Becka w tym przypadku jest podobna do winy Czechosłowacji, mogli po prostu przyjąć polską ofertę i obsadzić umocnienia sudeckie, gdzie blitzkrieg nie jest możliwy. Szturmowanie umocnień tego typu to zabawa na wiele miesięcy, a może i lat :) Gnojenie Becka jest łatwe siedząc tu i teraz, wtedy sytuacja była bardzo dynamiczna i właściwie nie było wyjścia. Można gdybać co można było zrobić, Czechosłowacja jak pisałem nie chciała polskiej pomocy, Francja i WB grały na czas i chciały rzucić Hitlerowi jakąś padlinę, padło na nas :). Ktoś kiedyś powiedział ... Wystawić 50 dywizji i zdobyć Moskwę z Niemcami, Beck kiedyś fajnie napisał, że gdybyśmy to zrobili stracilibyśmy niepodległość i decydowanie o własnych losach i pewnie pasalibyśmy kozy na stepach za Uralem :) Oczywiście można znowu gdybać, czy Hitler biorąc pod uwagę nasze zaangażowanie w zwycięstwo nad bolszewizmem dał by nam spokój i traktował jak wasala, ale takiego lepszego :) W końcu Beck i Goring to byli prawie kumple, wspólne polowania, zainteresowania .... słowem jakieś podstawy :) Po śmierci Hitlera Unia Europejska pewnie by szybciej powstała etc. Co do tego wpisu odnośnie działalności ambasadora Polski w ZSRR Wacława Grzybowskiego, z tego co pisał prof. Wieczorkiewicz (i nie tylko on), to chyba ten pan był agentem sowieckim, tak więc robił wszystko, aby zamydlić oczy. Z dzisiejszego punktu widzenia łatwo jest gdybać, według mnie wiele rzeczy Beckowi można zarzucać, ale na pewno Polska nie straciła honoru 1 września 1939, straciła natomiast 1/3 ludności, 1/3 terytorium i wolność na blisko pół wieku. Czy to dużo? W końcu to honor. Odpowiedzcie sobie sami. ....... Odpowiedz Link Zgłoś
awdieicz_brech Re: Polak madry po szkodzie ? 28.08.09, 01:33 Chyba wystarczająco dużo tekstów źródłowych cytuję, żeby jednak nie narażać się na zarzut "niegrzebania". Żaden z nas nie wie, jak zachowałby się Benesz, gdyby Polska zagroziła Niemcom wojną i wysłała wojska do Czech. Na pewno znalazłby się pod silnym naciskiem zwolenników wojny, którzy wreszcie mieliby argumenty na rzecz obrony. I na pewno wojna w 1938 r. byłaby dla Polski korzystniejsza niż w 1939. Sęk w tym, że Beck jeszcze w kwietniu 1939 r. nie wierzył w wojnę. Polecam wspomnienia płk Antoniego Szymańskiego, attache wojskowego w Berlinie. Szymański opowiadał mu o przygotowaniach Niemiec do wojny, a Beck mu na to odpalił "Wie pan, nie boję się koni, które... wierzgają". Co do zajęcia Zaolzia w 1920 r. - zgadzam się, była to głupota Czech, podobnie jak w odrzucenie polskiej oferty sojuszu w 1933 r. Powinien tam zostać przeprowadzony plebiscyt. Ale istnienie Czechosłowacji w 1938 r. było dla Polski sprawą życia i śmierci, wystarczy rzut oka na mapę. Wieczorkiewicz był niestety chorym facetem, potrafił mówić bzdury, które przyprawiaja o zgrozę: „W 1942 roku podjęto decyzję o tzw. ostatecznym rozwiązaniu kwestii żydowskiej. Stało się to po klęsce pod Moskwą. Kiedy okazało się, że wojny nie da się łatwo wygrać, a porażki wojenne trzeba komuś przypisać, w propagandzie narzucono pogląd, że za wszystko odpowiedzialny jest spisek judeo- -masoński. Znaleziono przeciwnika do bicia i zaczęto go bić. Pierwsze masowe zbrodnie na ludności żydowskiej w 1941 roku były pośrednim efektem działań sowieckiej bezpieki w pierwszych dniach wojny. Sowieci mordowali tak bestialsko swych więźniów, a także pierwszych jeńców niemieckich, że wstrząśnięty był nawet sam Józef Goebbels. Twierdził, że filmu pokazującego ofiary nie da się wyemitować żołnierzom i społeczeństwu. Jednak te zdjęcia widziano i to stworzyło atmosferę dla rozpoczęcia polowań na ukrywającą się ludność żydowską podczas działań wojennych w Rosji. Działalność NKWD utożsamiano z obecnością w tym pionie licznych Żydów. To było nadużycie, ale tak to wyglądało w optyce niemieckiej, również u Ukraińców, Białorusinów, Łotyszów, Litwinów czy Estończyków. Dlatego przedstawiciele tych narodów tak chętnie uczestniczyli w eksterminacji Żydów w 1941 roku.” Otóż każdy jako tako znający historię człowiek, wie, że Einsatzgruppen zabijające dziesiątki tysięcy Żydów ( np. Babi Jar) ruszyły za frontem od czerwca 1941 r. A juz fragmenty o wrażliwości Goebbelsa, który w 1945 r. zamordował sześcioro swoich dzieci brzmią humorystycznie. Co do Kobylańskiego: informację o tym, że jest agentem przekazali Aleksander Popczinskij i Michaił Tomszys, rosyjski Internet nie mówi o nich wiele, na ozon.ru można znaleźć tylko jedną ich książkę, brak informacji o dorobku naukowym i statusie. Trudno ocenić ich wiarygodność. Mówi Wieczorkiewicz o Kobylańskim: „Kilka lat temu historycy rosyjscy opublikowali pracę, w której mowa jest o tym, jak, kiedy i dlaczego zwerbowano Tadeusza Kobylańskiego dla wywiadu sowieckiego. Przyjmując tę tezę historyków rosyjskich, na którą jest wiele pośrednich dowodów, mamy odpowiedź na to podstawowe pytanie. Kobylański uspokajał ministra Becka w 1939 roku, że nie ma mowy o żadnym porozumieniu i Sowieci nie są gotowi do jakiejkolwiek wojny” Otóż z diariusza Szembeka wiemy, że było dokładnie odwrotnie, przynajmniej w 1938 r. Jak było w 1939 r. nie wiem. Nie wiem jakie były losy Kobylańskiego, podobno trafił do Londynu przez Oslo. Ciekawe, że w tym samym czasie ( luty 1938 r. )radziecki wiceminister Potiomkin mówił bułgarskiemu posłowi: „Niemcy przyjdą do nas, żeby zaproponować powrót do starych praktyk z XVIII w. i dokonać IV rozbioru Polski”. Ale załóżmy, że Kobylański był agentem. Są dwie możliwości- ruszyło go sumienie i powiedział Beckowi prawdę w 1938 r. Albo wykonywał polecenie przełożonych z NKWD. Po co? Tak czy owak Beck powinien się nad jego słowami zastanowić. Odpowiedz Link Zgłoś
herr7 problem Józefa Becka... 28.08.09, 18:06 Czy nie sądzi Pan, że Józef Beck a być może większość ludzi odpowiedzialnych w 39 r za politykę zagraniczną nie zdawała sobie sprawy z istoty sporu. Józef Beck był politykiem "galicyjskim" nawykłym do mocnych słów i gestów i minimalnych konsekwencji z nich wynikających. Mam takie wrażenie, że ludzie ci sądzili że spór idzie "o Gdańsk" podczas gdy Hitler mierzył wyżej - chciał zniszczyć całe polskie państwo i to za wszelką cenę. Chodzi mi o to, że gdyby Beck zdawał sobie sprawę ze skali zagrożeń to jego polityka byłaby wówczas inna. Nie należy zapominać, że ludzie ci inaczej patrzyli na sprawę w 39 r i inaczej w 44 r, kiedy skutki było aż zanadto widoczne. Tłumaczenia Becka nt. niemożności paktu z Hitlerem widziałbym jako próbę usprawiedliwiania swojej wcześniejszej polityki, ale nic więcej. Odpowiedz Link Zgłoś
awdieicz_brech Re: Polak madry po szkodzie ? 28.08.09, 01:42 Teraz widzę, że niedokładnie przeczytałem Pana post. Nikt nie twierdzi, że Grzybowski był agentem, on był rzeczywiście tylko idiotą. Wieczorkiewicz pisze, że agentem NKWD był Kobylański, który właśnie ostrzegfał Becka przed możliwością sojuszu Hitlera i Stalina. Prawdopodobnie Wieczorkiewicz nieuważnie bądź w ogóle przeczytał diariusz Szembeka. Odpowiedz Link Zgłoś
krzysztofjaroszek Re: Polak madry po szkodzie ? 28.08.09, 02:27 Drogi Autorze, nie zmieniam zdania, że ujął Pan temat w sposób jednostronny i mało wyważony, od tak po prostu takie polskie wdeptywanie w ziemię, coś jak Gwiezdne Wojny, ktoś musi być po tej jasnej stronie mocy, a ktoś po tej ciemnej. Według mnie dyplomacja polska tamtego okresu działała według pewnego schematu, który w tamtych warunkach po prostu nie miał racji bytu. Teraz z perspektywy czasu to wiemy, wiadomo wygodnie i w fotelu :) Beck realizował założenia Piłsudzkiego, które po prostu w roku 39 nie mogły być zrealizowane, Polska musiała opowiedzieć się po stronie Sowietów lub Niemców. Wybraliśmy mocarstwa zachodnie, które tradycyjnie sprzedały nas za kilka pensów. Nie wiem czy dobrze wybraliśmy, uratowaliśmy honor kosztem potwornych niepowetowanych strat w żywej tkance i terytorium. Nie wiem co bym zrobił, gdybym był na miejscu Becka, wiadomo, że Rosja bolszewicka w tamtym okresie to jeden wielki obóz koncentracyjny, Niemcy to pewny marsz na wschód i utrata Gdańska, Śląska i może nawet Poznania, ciężka decyzja, bo to jak wybór między dżumą, a cholerą. Odpowiedz Link Zgłoś
awdieicz_brech Re: Polak madry po szkodzie ? 28.08.09, 12:30 Zgadzam się całkowicie ze zdaniem, że Polska działała wg schematu, który nie miał racji bytu. Czy za to mamy wystawić Beckowi pomnik? Nie wiem, czy istnieje coś takiego jak zbiorowy honor narodowy, który Polska ocaliła w 1939 r. Na pewno honor stracił Rydz-Śmigły, wódz naczelny, który opuścił walczącą jeszcze armię, czy Beck, który wbrew swoim deklaracjom munduru nie założył i na front nie poszedł. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf34 Awdeicz brech-kwestia ukraińska i francuska ...... 28.08.09, 13:21 Dwie uwagi do tego w sumie niezłego artykułu: -bez urazy ale twierdzenie że Luftwaffe we wrześniu rzuciła wszystkie swoje siły(gros swoich sił) na Polskę zaś Wehrmacht na zachodzie we wrześniu 1939 prawie nie miał zdolnych do walki sił a Francuzi w 1939 nic na froncie nie robili-to przemieszanie bajań Jodla i Keitla z Norymbergi z przemówieniami tow .Wiesława i propagandowymi tezami generała de Gaulla(który jak mogę udowodnić z premedytacją kłamał w pamiętnikach przemilczając działania wojskowe w których sam we IX 1939 brał czynny udział)plus potoczne polskie wyobrażenia o sytuacji na zachodzie i historii II wojny . Luftwaffe we IX 1939 straciła więcej myśliwców na Zachodzie niż w kampanii w Polsce mimo że nad terytorium Francji w zasadzie nie latała.Fakt- faktem generałowie francuscy w większości byli mentalnie jeszcze w czasach I wojny światowej,nie rozumieli idei Blitzkriegu ale czy autor wie że polskie MSZ i polskie kręgi wojskowe oficjalnie obiecywały im trzymanie frontu przez sześć miesięcy?Do tych gromkich zapowiedzi dostosowane były plany francuskie,wierzył w nie Gamelin.Nie rozumiano roli czołgów i lotnictwa w nowoczesnej wojnie ale nie jest prawdą że Francuzi nic nie robili,Niemcy na zachodzie prawie nie mieli zdartnych do walki sił za Linia Zygfryda była łatwa do sforsowania. Druga ważna sprawa w ogóle nie poruszona przez autora -bardzo wazną kwestią była sprawa ukraińska.Hitler latem 1939 zaczął grać tą kartą wprowadzając do Polski sformowany przez Abwehrę 9 IX 1939 Legion Ukraiński dowodzony przez płk Romana Suszko,który entuzjastycznie witany przez Ukraińców widzących w nim zalążek armii maszerował na Lwów.Niemcy już przed wojną pozyskali do współpracy działaczy OUN z ich przywódcą Anderjem Melnykiem na czele -od 12 IX po przekroczeniu przez Niemców linii Sanu traktowanej przez nacjonalistów ukraińskich jako granicę ukraińskiego terytorium etnicznego zaczęły się lokalne ukraińskie powstania od wystąpienia w Stryju poczynając.Hitler w Pikułowicach koło Przemyśla w połowie wrzesnia konferował z działaczami OUN.Zaś 15 września Joaichim Ribentropp poinformował ambasadora w Moskwie : "Ponadto zostaną rozstrzygnięte w ten sposób problemy,których rozwiązanie wobec braku akcji rosyjskiej zostało zawieszone,wskutek czego na wschód od niemieckiej strefy wpływów powstała próżnia polityczna.Na tych terenach nie mieliśmy zamiaru podejmować -poza przewidzianymi przedsięwzięciami operacyjnymi-żadnych politycznych czy administracyjnych zadań,gdyby nie nastąpiło wtargniecie wojska sowieckiego,zaistniałaby tam mozliwość utworzenia nowych państw." Była to wyrazna grozba że w przypadku dalszej bierności ZSRR -III Rzesza stworzy na wschodnich terenach Polski buforowe,satelickie państwo ukraińskie a być może i białoruskie.Wspominają też o tym otwarcie dygnitarze Abwehry-m.in z tą koncepcją Hitlera zaznajomiony był admirał Canaris ,którego agentem ps "pierwszy konsul" był przywódca OUN Andrej Melnyk.A Niemcy byli już w Przemyślu,Brześciu (choć walki o twierdzę breską jeszcze trwały),Drohobyczu,Stryju,okrążali Lwów... Odpowiedz Link Zgłoś
zojek2 Re: Awdeicz brech-kwestia ukraińska i francuska . 28.08.09, 16:32 @wolf34: bardzo bym prosil o podanie jakiego zrodla dla twierdzenia, ze ow legion ukrainski szykowal sie do marszu na Lwow juz w 39r. Na razie moj stan wiedzy polega na tym, ze ow legion - w postaci batalionu "Nachtigall" powstal dopiero w 1940r., a faktycznie bral udzial w ataku niemieckim w 1941r. Co prawda, kwestia ukrainska zas byla poruszona na naradzie w pociagu Hitlera 12 wrzesnia 39, kiedy to Canarisowi podano zlecenie o wywolanie powstania ukrainskiego, skierowanego na eksterminacje Zydów i Polaków na kresach. Jesli zakladac, ze takiego rozkazu sie nie da, jesli sie nie dysponuje odpowiednymi silami, to moze cos w tym i bylo. Ale na razie wiem tylko, ze ukrainscich nacjonalistów na zoldzie Abwehru bylo zaledwie kilkaset - wiec o sprowokowaniu powstania przez taka ilosc ludzi chyba trudno. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf34 Re: Awdeicz brech-kwestia ukraińska i francuska . 28.08.09, 18:35 zojek2 napisał: > @wolf34: bardzo bym prosil o podanie jakiego zrodla dla twierdzenia, ze ow > legion ukrainski szykowal sie do marszu na Lwow juz w 39r. Na razie moj stan > wiedzy polega na tym, ze ow legion - w postaci batalionu "Nachtigall" powstal > dopiero w 1940r., a faktycznie bral udzial w ataku niemieckim w 1941r. > Co prawda, kwestia ukrainska zas byla poruszona na naradzie w pociagu Hitlera 1 > 2 > wrzesnia 39, kiedy to Canarisowi podano zlecenie o wywolanie powstania > ukrainskiego, skierowanego na eksterminacje Zydów i Polaków na kresach. Jesli > zakladac, ze takiego rozkazu sie nie da, jesli sie nie dysponuje odpowiednymi > silami, to moze cos w tym i bylo. Ale na razie wiem tylko, ze ukrainscich > nacjonalistów na zoldzie Abwehru bylo zaledwie kilkaset - wiec o sprowokowaniu > powstania przez taka ilosc ludzi chyba trudno. Radzę sprawdzić kiedy naprawdę powstał Legion Ukraiński,którego wrzesnia 1939 wkroczył on do Polski i w kierunku jakiego wielkiego miasta Polski maszerował entuzjastycznie zresztą witany przez tłumy Ukraińców -albo zmienić zródła. Radzę też sprawdzić co to takiego była Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów,co łączyło z Abwehrą jej wodza-Andreja Melnyka(w Abwehrze pseudonim agenturalny "Pierwszy konsul",elewa szkoły Abwehry Romana Szuchcewycza ,pułkownika Romana Suszko i wielu wielu innych i co robili działacze OUN i ogólnie ukraińscy nacjonaliści po 12 IX na wschód od Bugu i Sanu-ile broni zdobyli chociażby .A OUN liczyła około 20 tysięcy członków-a nie kilkuset. Odpowiedz Link Zgłoś
awdieicz_brech Re: Awdeicz brech-kwestia ukraińska i francuska . 28.08.09, 16:35 ”Bajania” Jodla i Keitla na procesie w Norymberdze, którzy chcieli być może ratować skórę, potwierdzają też w pamiętnikach generałowie Guderian i Westphal,którym żadna odpowiedzialność nie groziła. Tak czy owak Francuzi mieli przygniatającą przewagę w ludziach i sprzęcie, decyzję o zaniechaniu ataku podjęli już 12 września, pod bzdurnym uzasadnieniem. Tak zgadzam się, kwestia ukraińska była elementem nacisku na ZSRR, który jeszcze nie chciał interweniować, a pakt w jegli literalnuym brzmieniu wcale go do tego nie zobowiązywał. 9 września amb. niemiecki w Moskwie Schulenburg spotkał się z Mołotowem i zażądał ataku ZSRR, ale nie dostał odpowiedzi. Utworzenie staleickiego wobec Niemiec państwa ukraińskiego byłoby dla ZSRR czynnikiem bardzo niekorzystnym. Osobiście wątpię, czy w ramach tego państwa los ludności polskiej na Kresach byłby lepszy niż w ZSRR w latach 1939-41:). Odpowiedz Link Zgłoś
wolf34 Re: Awdeicz brech-kwestia ukraińska i francuska . 28.08.09, 18:56 awdieicz_brech napisał: > ”Bajania” Jodla i Keitla na procesie w Norymberdze, którzy chcieli > być może > ratować skórę, potwierdzają też w pamiętnikach generałowie Guderian i > Westphal,którym żadna odpowiedzialność nie groziła. Warto tez zajrzeć do dokumentów francuskich(nie tylko wspominek de Gaulla i opracowań pułkownika Goutarda ).Przeczą one rzekomej pełnej bierności Francuzów choc fakt działali wolno. > Tak czy owak Francuzi mieli przygniatającą przewagę Jaką przewagę?Ile dywizji francuskich w pierwszej połowie września było zmobilizowanych i skoncentrowanych na froncie(a nie np w Afryce czy w Normandii)?Co to była Linia Zygfryda i ile Niemcy mieli tam dywizji(ale nie w zeznaniach Jodla)? w ludziach Polemizowałbym. i sprzęcie, Ponownie polemizowałbym.Na zachodzie pozostało m.in silne zgrupowanie Luftwaffe.Zaś Niemcy w obronie za Linią Zygfryda (wbrew tezom polskiej historiografii-PRLowskiej i obecnej wcale nie byli tacy słabi.A od drugiego tygodnia września wzmacniali ten front.Francuzi szykowali ofensywę ,oczyszczali przedpole,prowadzili działania zaczepne,podciągali ciężką artylerię i budowali mosty dla czołgów ale robili to powoli i metodycznie.Do 17 IX ofensywa nie ruszyła,WP było już pobite-potem już nie miało to sensu. Notabene wielu polskich autorów ma orginalny zwyczaj wliczać wszystkich żołnierzy armii francuskiej w całej Francji,jej licznych koloniach i protektoratach -jako znajdujących się we IX 1939 na froncie z Niemcami i wywodzić stąd tezy o olbrzymiej przewadze francuskiej. > decyzję o zaniechaniu ataku podjęli już 12 września, pod bzdurnym uzasadnieniem A jakież to były te szczegółowe ustalenia z Abbeville(ale nie z wikipedii i podobnych mu z reguły poziomem polskich zródeł książkowych o wojnie na zachodzie i o tym że armia francuska we wrzesniu 1939 "nic nie robiła" ?Bo zachowane materiały przeczą tezom o tym że nie zmierzano robić nic. > . > Tak zgadzam się, kwestia ukraińska była elementem nacisku na ZSRR, który > jeszcze nie chciał interweniować, a pakt w jegli literalnuym brzmieniu wcale go > do tego nie zobowiązywał. 9 września amb. niemiecki w Moskwie Schulenburg > spotkał się z Mołotowem i zażądał ataku ZSRR, ale nie dostał odpowiedzi. > Utworzenie staleickiego wobec Niemiec państwa ukraińskiego byłoby dla ZSRR > czynnikiem bardzo niekorzystnym. Oczywiście-a w połowie wrzesnia to był plan B hitlerowców do którego wykonania miała służyć OUN Andreja Melnyka i Legion Ukraiński pułkownika Suszko.Dodam że ZSRR miał dziesiątki milionów "swoich " Ukraińców i bał się utworzenia "Ukraińskiego Piemontu"-zarazem bazy wypadowej do ataku na ZSRR . > Osobiście wątpię, czy w ramach tego państwa los ludności polskiej na Kresach > byłby lepszy niż w ZSRR w latach 1939-41:). Niestety-ale plany wobec Polaków i Żydów OUN już w 1939 miała mordercze a hitlerowcy ją do tego podszczuwali-zachęcali do powstania przeciw Polakom i Żydom i wyrżniecia ich .Ciekawostka-po wojnie na emigracji diaspora kanadyjska a po 1990 na Ukrainie-z ideologii,dokumentów rozkazów itd OUN i innych nacjonalistycznych formacji ukraińskich starannie "wyczyszczono" akcenty skrajnie antysemickie-tymczasem było ich sporo. Co to były np tzw Dni Bandery we Lwowie urządzone w 1941r przez działaczy OUN? Odpowiedz Link Zgłoś
wolf34 "przygniatająca "przewaga francuska 3 IX 1939 - 28.08.09, 19:19 awdieicz_brech napisał: > ”Bajania” Jodla i Keitla na procesie w Norymberdze, którzy chcieli > być może > ratować skórę, potwierdzają też w pamiętnikach generałowie Guderian i > Westphal,którym żadna odpowiedzialność nie groziła. > Tak czy owak Francuzi mieli przygniatającą przewagę > . A teraz trochę faktów-Francja w całej Francji właściwej miała przed wojną 35 dywizji.Dnia 3 wrzesnia 1939 na froncie -w 1 i 2 Grupie Armii oraz w odwodach Frontu Zachodniego(7 armia)skoncentrowanych było ogółem 26 dywizji. Naprzeciw -za Linią Zygfryda stało 41 dywizji niemieckich w tym 11 dywizji Pierwszej Fali mobilizacyjnej a więc pełnowartościowych pod względem wyszkolenia i uzbrojenia .Wspierało ich silne zgrupowanie Luftwaffe dysponujące m.in setkami nowoczesnych samolotów myśliwskich .A liczba 2 milionów żolnierzy francuskich w metropolii po zakończeniu mobilizacji w 1939 toku którą epatują niektórzy autorzy -obejmuje m.in zmobilizowanych kolejarzy i pocztowców. Szansa na szybkie pokonanie Hitlera-przeminęła wraz z Monachium. Odpowiedz Link Zgłoś
awdieicz_brech Re: "przygniatająca "przewaga francuska 3 IX 1939 28.08.09, 19:47 Nie mam akurat pod ręką literatury, ale myślę, że encyklopedia britannica jest dośc wiarygodnym źródłem A podaje ona liczbę 23 dywizji niemieckich, oraz pięć razy większą francuskich, czyli 110 o których pisałem. www.britannica.com/EBchecked/topic/648813/World-War-II/53538/The-war-in-the-west-September-1939-June-1940 Odpowiedz Link Zgłoś
wolf34 "przygniatająca "przewaga 3 IX 1939-kilka cyfr 28.08.09, 20:43 awdieicz_brech napisał: > Nie mam akurat pod ręką literatury, ale myślę, że encyklopedia britannica jest > dośc wiarygodnym źródłem > A podaje ona liczbę 23 dywizji niemieckich, oraz pięć razy większą francuskich, > czyli 110 o których pisałem. To w takim razie popularna encyklopedia wiarygodnym zródłem co do stanu armii francuskiej rozwiniętej na froncie we wrześniu 1939 nie jest a bazuje zapewne na znanych wspominkach Jodla i Keitla -bo nie taki stan rzeczy był we wrzesniu 1939.Zresztą jesli policzono 1940 czy okres po IX 1939 -to są tu i dywizje w Algierii(w istocie-we Francji ale nie w Europie) i w rejonie granicy z Włochami. Zaś O.D.B sił francuskich i niemieckich na froncie zachodnim dnia 3 IX 1939 w realu wyglądało TAK: Francja(przed wojną miała w kraju 35 dywizji) 3 IX na froncie i w jego odwodzie gotowych było : 1 Grupa Armii -13 Dywizji: 1 Armia: 4 Dywizje Piechoty(2,51,1 DNA ,1 Kolonialna) i 2 Dywizje Zmotoryzowane (1 i 5) Grupa Operacyjna "Ardeny": 2 DP(Dywizje Piechoty-4 i 12) ,1 DP Zmot (Dywizja Piechoty Zmotoryzowanej nr 3) 1 DK(Dywizja Kaalerii -1) 2 Armia: 1 DP(3 DNA), 1 DPzmot(10) i 1 DK(3) 2 Grupa Armii:-11 dywizji: 3 Armia: 2 DP( 42 i 2 DNA),2 DPzmot(9 i 25) 4 Armia:2 DP(11 i 4 DNA) 5 Armia: 2 DP( 43 i 4 DP kol) 8 Armia:2 DP(13 i 14) i 1 DK Odwwód Frontu Zachodniego 7 armia -2 dywizje lekkie Razem na Froncie Zachodnim-26 dywizji .Daleko, bardzo daleko do mitycznych 110 dywizji na froncie we wrzśsniu 1939... A jak to wówczas wyglądało po niemieckiej stronie za Linią Zygfryda ? 5 Armia> 2 KA(Korpusy Armijne- VI i Eifel)- 6 DP(16,26,69,89,211i 227)plus obóz warowny "Akwizgran"Dowództwo WOjsk Granicznych "Trewir" 1 Armia 3 KA(IX,XII,SAAR) 13 DP (6,9,15,25,33,34,36,52,71,79,214,231,246)plus obszar warowny ST Wendel" 7 Armia :6 DP(5,35,78,212,215,14D Landwehry)plus obszar warowny "Górny Ren" Grupa Armii "C" (odwody) 2 KA(V,XXVIII 8 DP (87,209,216,223,225,251,253, i 254. Oprócz tego DP w Odwodach Naczelnego Dowództwa na froncie Zachodnim : 58,76,260,262,263,267,268,i 269 razem 8 DP . 11 Dywizji Niemieckich-to dywizje Pierwszej Fali mobilizacyjnej-a więc pełnowartościowe. W połowie września 1939 wobec rozbicia głównych sił WP i osaczenia trzonu reszty na wschód od linii Bugu(Niemcy zamknęli dwustronne kleszcze na linii Bugu dnia 16 wrzesnia)Niemcy gotowi byli w razie potrzeby szybko przerzucić na Zachód 3-4 Dywizje Pancerne i 2-3 Dywizje Lekkie. W powietrzu: Niemcy: 2 Luftflotte:245 myśliwców Me-109 3 Luftflotte :287 myśliwców Me-109 formacje OPL wschodu Rzeszy(odwód)-102 Me-109 lotnictwo marynarki:24 myśliwce Me-109 Plus samoloty Ar razem Niemcy :686 maszyn Francuzi- 550 myśliwców w tym tylko 450 nowoczesnych(względnie) Czy autor mógłby wykazać tę kilkakrotną miażdżąca przewagę Francuzów na froncie zachodnim we wrześniu 1939 roku a zwłaszcza przed 17 IX ? Różni się to trochę od powojennych wspominek niemieckich generałów (Jodla,Keitla,Guderiana itd) i potocznego wyobrażenia w Polsce że Francja w 1939 w parę tygodni doszłaby do Berlina jesliby tylko chciała i podjęła wówczas generalną ofensywę prawda ?Dodam że pomysł na czołowe atakowanie Linii Zygfryda-to ekhm.... W czerwcu 1940 w momencie załamania armii francuskiej próbowali tego Niemcy z Linią Maginota mając na wybranych odcinkach kilkakrotną (naprawdę miażdżącą)przewagę w ludziach i sprzęcie plus silne wsparcie Luftwaffe .Wynik był negatywny(fiasko,spore straty niemieckie )zaś załogi okrążonych fortec skapitulowały dopiero po rozkazie naczelnego dowództwa. Szansa na zatrzymanie Hitlera odjechała w Monachium -w 1938. Odpowiedz Link Zgłoś
awdieicz_brech Re: "przygniatająca "przewaga 3 IX 1939-kilka cyf 28.08.09, 21:02 Gratuluję ”sietzfleischu”,ja aż takim ”militarystą” nie jestem. A czy są też informacje nt. liczby żołnierzy, które obie strony miały owego 3 września gotowych? Tzn. Niemcy na Froncie zachodnim i Francuzi? Bo w końcu dywizja dywizji nierówna. A co do pchania się na linię zygfryda- rozumiem traumę Verdun, ale musieli rozumieć, że bez sojusznika na Wschodzie obrona przed Niemcami będzie trudniejsza. Zwłaszcza po pakcie R_M, niezależnie od tego czy znali tajny prot. czy nie znali. Zawarcie przez Nemcy i ZSRR umowy gospodarczej, która dawała Niemcom dostęp do surowców i de facto uniemożliwiała zastosowanie blokady z I wojny światowej było faktem znanym. Dlatego warto byo zastosować ”wariant Żukowa”, jak to ładnie ujął napisał pewien miłośnik Francji w polskim necie, i jednak poświęcić trochę żołnierzy na Linii Zygfryda. Zabrakło wyobraźni, podobnie jak w 1938 r. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf34 "przygniatająca "przewaga 3 IX 1939-kilka cyfr 28.08.09, 21:43 awdieicz_brech napisał: > A czy są też informacje nt. liczby żołnierzy, które obie strony miały owego 3 > września gotowych? Tzn. Niemcy na Froncie zachodnim i Francuzi? Niemcy mieli 900-950 tysięcy ale nie wszystkich bezpośrednio na granicy czy na pozycjach.z tych 44 dywizji to głównie dywizje III i IV fali mobilizacyjnej a pełnowartościowej I fali mobilizacyjnej- dywizji 11. Sporo Landszturmistów,Grenschutzu itp. Armia francuska w czasie pokoju czyli w połowie sierpnia miała 460 tysięcy ludzi stanu pokojowego co pozwalało jej utrzymywać w metropolii (w tym na Korsyce) 33 rozwinięte dywizje(plus dwie lekkie w rezerwie) -nic dziwnego że potrzebowali czasu na mobilizację .W czasie wojny zmilitaryzowano automatycznie kolej,pocztę itd stąd wychodzą czasem dziwne liczby co do 1939 .1 marca 1940 po zakończeniu mobilizacji i ściągnięciu dywizji z Afryki było 2480 tysięcy żołnierzy na froncie zachodnim-ale to już nieco poniewczasie... > A co do pchania się na linię zygfryda- rozumiem traumę Verdun, ale musieli > rozumieć, że bez sojusznika na Wschodzie obrona przed Niemcami będzie > trudniejsza. Ale szybka skuteczna pomoc Polsce była niemożliwa zaś Niemcy 16 września 1939 zamykając kleszcze na linii Bugu w zasadzie rozstrzygnęli i zakończyli kampanię w Polsce- Armie "Prusy","Łódz","Pomorze","Karpaty" .SGO "Narew" juz wtedy nie istniały zaś armie "Warszawa"(załogi Warszawy i Modlina),"Kraków" i "Lublin" (w saku pod Tomaszowem Lubelskim),Armia "Poznań"(w saku nad Bzurą i na dalekich na podejściach do okrązonej od 15 IX Warszawy),"Małopolska"(okrążona na Zachód od Lwowa)dogorywały w niemieckich okrążeniach.Na wschód od linii Bugu siły polskie były dość silne liczebnie ale niezorganizowane w wielkie jednostki ,mniej wartościowe(dużo Ośrodków Mobilizacyjnych i jednostek tyłowych),znacznie słabiej uzbrojone i bez łączności z Naczelnym Wodzem urządzajacym wycieczki krajoznawcze.Największe zorganizowane zgrupowanie sklejone stopniowo za Bugiem przez generała Kleeberga ze spływających z Zachodu zgrupowań i ośrodków mobilizacyjnych-to liczebny odpowiednik Dywizji Piechoty i Brygady Kawalerii. Sowieci w 1939 roku wzięli do niewoli JEDNĄ polską dywizję i to na zachód od linii Bugu-35 DPrez we Lwowie(walczyła ona z Niemcami szturmującymi Lwów) > Dlatego warto byo zastosować ”wariant Żukowa”, jak to ładnie ujął > napisał > pewien miłośnik Francji w polskim necie, i jednak poświęcić trochę żołnierzy na > Linii Zygfryda. Już poświęcili w I światowej-zginęło wtedy całe pokolenie.Zaś co do wariantów Żukowa i ataków czołowych na Linię Zygfryda -po trosze trenowali taki wariant Niemcy w czerwcu 1940 w Saarze.Atakujacy czołowo ma 3 korpusy,lotnictwo w tym szturmowe,bardzo dużą przewagę w artyleri w tym działa 88 mm -broniący się ma jedną dywizję (oczywiście rezerwową-niepełnowartościową ).Atakują Niemcy-bronią się Francuzi (w czerwcu 1940) wynik-wynik po dniu walk atakujący przyznaje się do porażki,i z powodu znacznych strat nakazuje zaprzestanie ataków i powrót na pozycje wyjściowe.Taka sytuacja wydarzyłą się naprawdę-w czerwcu 1940. We wrześniu 1939 nie było jak skutecznie pomóc Polsce- i sztab brytyjski wiedział(i pisał) o tym doskonale już przed wojną w maju i latem 1939 -pytanie czy wiedział o tym sztab francuski któremu polskie dyplomatoły z MSZ i sztabowcy obiecywały trzymanie frontu w Polsce przez pół roku........ Odpowiedz Link Zgłoś
krzysztofjaroszek Re: "przygniatająca "przewaga 3 IX 1939-kilka cyf 28.08.09, 22:47 Choćbyś opisał każdego francuskiego żołnierza, że nie miał precli, onucy na zmianę, dziewczyny pod ręką ..... i dlatego nie chciał walczyć, to i tak nic nie zmienia, że linia Zygfryda była do obejścia bez większego trudu. Francuzi nie musieli daleko maszerować blokada głównej arterii gospodarczej Niemiec (zagłębie Ruhry) i jest po wojnie. Wszyscy twierdzą, Niemcy byli niezwyciężeni ... blitzkrieg, oczywiście tak, ale tylko kiedy było można wykonać atak z zaskoczenia. Jakby Polacy zaatakowali Niemców w czasie ich wchodzenia do Czechosłowacji to śmiem twierdzić że pewnie po tygodniu świętowali by w Berlinie, wielkie zwycięstwa niemieckie do 42 roku brały się głównie z tego, że działali z zaskoczenia, a przeciwnik siedział w okopie i czekał na mannę z nieba. Co z tego, że masz czołgi, sztukasy, jak nie wiesz gdzie jest przeciwnik, może już na twoich tyłach :) Odpowiedz Link Zgłoś
wolf34 Linia Zygfryda-w 1939 była nie do ominięcia 28.08.09, 23:48 ominąć Linię Zygfryda można było wyłacznie przez Belgię ,która była neutralna zas od strony Francji postawiła sobie zasieki żeby Francuzi nie czuli się zbyt pewnie.Wymagałoby to inwazji Belgii a tego Francuzi robić nie chcieli -i nie mogli. No do rychłego świętowania w Berlinie to się szykowało polskie dowództwo we wrzesniu 1939... Chciano zdobywać Gdańsk jeśli opanują go hitlerowcy. Francuzom oficjalnie obiecywano skuteczny opór stawiany przez WP Niemcom przez okres pół roku Rezultat tej fanfaronady był znany-ucieczka z Warszawy po kilku dniach wojny,potem ucieczka coraz dalej na wschód i południe-aż do miejscoowści Kuty aż w końcu-ucieczka Naczelnego Wodza"nie oddamy ani guzika"Rydza Śmigłego ,prezydenta RP i rządu do Rumunii ,gdzie zostali internowani.Polski Prezio (Prezydent RP Mościcki)pojechał sobie potem przez III Rzeszę na francuskim paszporcie wagonem sypialnym do Szwajcarii gdzie w spokoju doczekał swoich dni. Miliony Polaków pozostawionych w kraju takiej możliwości nie miały- ich wywożono z kraju w wagonach bydlęcych..... Odpowiedz Link Zgłoś
wolf34 Prezydent II RP przez III Rzeszę-do Szwajcarii... 28.08.09, 23:57 Polski Prezio (Prezydent RP Mościcki)pojechał > sobie potem przez III Rzeszę na francuskim paszporcie wagonem > sypialnym do Szwajcarii gdzie w spokoju doczekał swoich dni. > Miliony Polaków pozostawionych w kraju takiej możliwości nie miały- > ich wywożono z kraju w wagonach bydlęcych..... Korekta -prezio II RP Ignacy Mościcki po swojej ucieczce z kraju wyjechał sobie z rodziną w czasie trwajacej wojny przez III Rzeszę do Szwajcarii rzecz jasna na paszporcie szwajcarskim-bo takie miał z rodziną obywatelstwo.Tylko polskie podręczniki do historii- dziwnie jakoś o tym nie piszą.Czyżby podróż eks-prezia II RP z rodziną w grudniu roku 1939 przez III Rzeszę do Szwajcarii nie pasowała do polskich bajek bogoojczyznianych ? Odpowiedz Link Zgłoś
vandermerwe Re: Linia Zygfryda-w 1939 była nie do ominięcia 29.08.09, 08:08 Ma Kolega racje, ze mozliwosci pomocy Polsce w 1939 roku byly ograniczone, nie tylko z powodu zalamania sie polskiej obrony w ciagu kilku tygodni zamiast miesiecy. Wielka Brytania rozpoczela wysylanie wojska do Francji 4 wrzesnia 1939 roku ( nie w celu odciazenia frontu polskiego ale w ramach realizacji porozumienia brytyjsko francuskiego, ktore planowalo dzialania wojenne nie w miesiacach lecz latach - w tym momencie bez znaczenia)i do 27 wrzesnia wyladowalo 152 000 zolnierzy. Wiekszosc oficerow/dowodcow brytyjskich byla kombatantami I w.s. i miala jak najlepsze zdanie o armii francuskiej. Po czesci z tego powodu wojska brytyjskie, bez wstepnych analiz zostaly podporzadkowane strukturom dowodczym armii francuskiej ( jak wielu historykow brytyjskich pisze, byl to kardynalny blad mogacy miec tragiczne konsekwencje dla Wielkiej Brytanii). Warto sie zapoznac z pamietnikami brytyjskimi tamtyczh czasow - pisanymi na biezaco. W owych ocenach armia francuska byla w stanie postepujacego rozkladu i demoralizacji, co po czesci zaczelo sie udzielac rowniez oddzialom brytyjskim, i niezdolan do efektywnego dzialania. Spora czesc oddzialow brytyjskich ladujacych we Francji byla kiepsko wyszkolona, istnialy problemy ze sprzetem a jesli stan wyposazenia byl wlasciwy to jego profil absolutnie nieadekwatny do dzialan, ktore mialy nastapic. Nie sa to oceny polskie, ktore sa czesto, gesto upstrzone slowami "zdrada" lecz brytyjskie - warte wiec szczegolowej uwagi. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
krzysztofjaroszek Re: Linia Zygfryda-w 1939 była nie do ominięcia 29.08.09, 12:37 Wolf34 nie pisz, że Francuzi nie mieli sił i środków do przejścia linii Zygfryda, bo jeszcze ktoś jest gotów w to uwierzyć :) Żadna linia, czy żaden oddział niemiecki nie był przygotowany do odparcia francuskiego uderzenia. Można się zastanawiać jedynie jak szybko Niemcy byli by w stanie przenieść wielkie dywizje na Zachód z Polski. Obawiam się, że do 17 września sytuacja na froncie Wschodnim nie umożliwiała takiego manewru, gdyż wtedy szanse obu walczących stron nagle by się wyrównały, a to oznacza w najlepszych wypadku dla Niemców walkę pozycyjną. Żaden poważny historyk w świetle dostępnych materiałów nie może napisać, że Francuzi obawiali się we wrześniu wojsk niemieckich na swoich granicach, to nie tylko poniża żołnierza francuskiego, ale jest totalną głupotą. Francuzom zabrakło decyzji politycznej i niczego więcej. Jakby 2 września Francuzi przeprowadzili nawet ograniczony atak, a po tygodniu pełny, Niemcy byli by zmuszeni ściągać swoje dywizje ze Wschodu, a to oznacza koniec akcji ofensywnych ze strony Wermachtu na Wschodzie. Co to oznacza każdy wie. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf34 Re: Linia Zygfryda-w 1939 była nie do ominięcia 29.08.09, 13:09 krzysztofjaroszek napisała: > Wolf34 nie pisz, że Francuzi nie mieli sił i środków do przejścia linii > Zygfryda, Nie mieli we wrześniu DOŚĆ sił i środków do szybkiego przebicia tej linii-takie są fakty.Nie pasują do bajek upowszechnianych w PL? Upowszechnianych niestety m.in i w podręcznikach do historii? Żadna linia, czy żaden > oddział niemiecki nie był przygotowany do odparcia francuskiego uderzenia. Francuzi oceniali to inaczej Możn > a > się zastanawiać jedynie jak szybko Niemcy byli by w stanie przenieść wielkie > dywizje na Zachód z Polski. Obawiam się, że do 17 września sytuacja na froncie > Wschodnim nie umożliwiała takiego manewru, Ciekawe ,że Niemcy w połowie września oceniali to inaczej i gotowi byli w razie potrzeby przerzucić na Zachód 3-4 ywizje pancerne i 2-3 lekkie.Przy okazji-linia frontu to 17 IX już nie istniała-Niemcy doszczętnie rozbili kilka polskich związków operacyjnych (Armie "Prusy","Łodz ","Karpaty" ,"Pomorze" SGO "Narew" zaś gros pozostałych polskich związków operacyjnych osaczyli na wschód od linii Bugu na którym 16 września zamknęły się dwustronne kleszcze niemieckiego okrążenia.Sowieci w 1939 zniszczyli/wzięli do niewoli JEDNĄ polską dywizję (35 DPRez) i to na zachód od liniim Bugu- okrążona walczyła z Niemcami we Lwowie. gdyż wtedy szanse obu walczących > stron nagle by się wyrównały, Że co?Szanse Jakich stron bo na pewno nie pozostałości WP pozbawionych już wówczas wsparcia lotniczego i (gros wielkich jednostek)odciętych na zachód od linii Bugu.. I gdzie w którym z kotłów wyrównałyby się szanse -w okrążonych Warszawie i Modlinie(Armia Warszawa), w kotle nad Bzurą i na dalekich podejściach do stolicy(Armia "Poznan")w kotle na zachód od Lwowa(Armia "Małopolska"),w kotle pod "Tomaszowem Lubelskim (Armie "Lublin" i "Kraków") > Żaden poważny historyk w świetle dostępnych materiałów nie może napisać, że > Francuzi obawiali się we wrześniu wojsk niemieckich na swoich granicach, to nie > tylko poniża żołnierza francuskiego, ale jest totalną głupotą. Żaden poważny historyk(gros polskich czy Daviesa tutaj nie liczę) znający stan sił na froncie Zachodnim we IX 1939(o ile nie opiera się na powojennych wspominkach generałow niemieckich i spolityzowanych de Gaulla i Goutarda)znając dokumenty francuskie nie pisze o zdecydoweanej przewadze francuskiej na froncie zachodnim we wrzesniu 1939 bo jest to totalną głupotą. Przy okazji-ile czasu Polska miała utrzymywać linię Wisły,Narwii i Sanu a kiedy naprawdę(w realu a nie w polskich planach)sforsowali ją Niemcy. Jakby 2 września Francuzi > przeprowadzili nawet ograniczony atak, Po pierwsze-którego wrzesnia 1939 i dlaczego(mobilizacja) Francuzi wypowiedzieli wojnę Niemcom?Po drugie-czym mieli ten atak przeprowadzić? a po tygodniu pełny, Co oznaczało że 26 dywizji francuskich(przypuśćmy że 9 września już o kilka wiecej)miało zaatakować na umocnieniach Linii Zygfryda 41 dywizji niemieckich(w tym 11 pełnowartosciowych- Pierwszej Fali )nie mając ani panowania czy przewagi w powietrzu ani podciągniętej artylerii ciężkiej(kolejowej).Co to oznaczało-każdy wie a dowódcy francuscy mający praktykę z lat I wojny z walk o rejony umocnione- wiedzieli doskonale.Hekatomba atakujacych i tzw "moralne zwyciestwo". Zaś 9 wrzesnia to już ani rządu ani Naczelnego Wodza nie było w bezpośrednio zaatakowanej Warszawie z której uciekli do Brzescia nad Bugiem(z którego uciekli przed 12 IX bo i tutaj zbliżali się już Niemcy) Odpowiedz Link Zgłoś
krzysztofjaroszek Re: Linia Zygfryda-w 1939 była nie do ominięcia 29.08.09, 19:12 Wolf34 z tego co piszesz sytuacja we wrześniu wyglądała tak: Francuzi nie mieli prawie żadnych wojsk na granicy z Niemcami :) bo i po co, w końcu były to czasu totalnego pokoju :) Lepiej trzymać wszystko w Maroku, Algierii, tam lepsze słońce mogą się poopalać. Ściągnięcie tych wojsk też było niemożliwe, bo nie było żadnej potrzeby. Mówiąc wprost wojska francuskie nie nadawały się do żadnej wojaczki. Sama myśl o tym, że po stronie niemieckiej jest kilka dywizji odwodowych powoduje we Francuzach myśl o ucieczce, a na samo wspomnienie wycofania ze Wschodu 4 dywizji pancernych od razu zaczynają się wymioty i wzdęcia u samej generalicji francuskiej :) Reasumując Twój tok myślenia Francuzi to nie tylko tchórze, ale także debile, szczególnie generalicja. Po prostu sami kretyni :) W dniu wkroczenia Sowietów nie było żadnych wielkich polskich dywizji wszystkie zostały wybite, wycięte, wyrżnięte, Niemcy zamykali jedynie kotły i ich jedyny problem to gdzie upchnąć tych poddających się masowo żołnierzy. Nie było już żadnego dowodzenia wszyscy już zwiali :) Tia i to jest według ciebie ukrywana prawda :) Zapomniałem dodać, że należysz do nielicznej grupy wtajemniczonych znających prawdę :) Prawda jest taka jak jest i ma co tutaj czarować rzeczywistości, Francuzi mogli dowolnie zaatakować Niemców i przeszli by przez nich jak przez masełko, w tym samym czasie ściągnięto by odwody i kontynuowano formowanie pozostałych dywizji, no ale to kurcze normalna sprawa kolejnych rzutów strategicznych ... po co ja to mówię, przecież to oczywiste :) Kilka lat potem Amerykanie przeszli przez ta linię nie wiedząc nawet, że ona jest, choć podobno poważnie ją wzmocniono, no i oczywiście co innego zaprawiony w bojach potężny Wermacht pod koniec wojny, a co innego wrześniowe odwody na froncie zachodnim. Francuzi nie musieli daleko wchodzić w głąb III Rzeszy wystarczyło otoczyć zagłębie Ruhry i Sahry, mówiąc wprost oznacza to koniec wojny na wschodzie :) Wolf34 rozumiem, że chcesz być oryginalny, twoje teksty rozpalają wyobraźnię, jak dla mnie takie wypowiedzi szkodzą bo ktoś je przeczyta i pomyśli, że tak było w rzeczywistości :) Odpowiedz Link Zgłoś
wolf34 Re: Linia Zygfryda-w 1939 była nie do ominięcia 29.08.09, 21:55 krzysztofjaroszek napisała: > Wolf34 z tego co piszesz sytuacja we wrześniu wyglądała tak: > > Francuzi nie mieli prawie żadnych wojsk na granicy z Niemcami :) Mieli-ale 3 września i w pierwszej połwoie wrzesnia zbyt mało.A etat pokojowy armii francuskiej w metropolii-to 460 tysięcy żołnierzy. Lepiej trzymać wszystko w Maroku, > Algierii, tam lepsze słońce mogą się poopalać. Ściągnięcie tych wojsk też było > niemożliwe, bo nie było żadnej potrzeby. Sciagano je-ale bez pośpiechu podobnie jak Brytyjczycy. > > W dniu wkroczenia Sowietów nie było żadnych wielkich polskich dywizji Gdzie niby tak napisałem?Przypomnialem FAKT-WP 17 wrzesnia nie miało ani jednej dywizji na Zachód od odciętej przez Niemców linii Bugu. wszystkie > zostały wybite, wycięte, wyrżnięte, Nie wszystkie-ale zlikwidowano istotna część dywizji i szereg związków operacyjnych-Armię Prusy,Karpaty,Pomorze,SGO Narew .Pozostałe dywizje WP zostały zablokowane w okrążeniach -w Warszawie,Modlinie,i w likwidowanych stopniowo kotłach na zachód od linii Bugu--pod Tomaszowem Lubelskim,na zachód od Lwowa,nad Bzurą itd.W Stawach koło Deblina uległa zniszceniu Centralna Składnica uzbrojenia WP-główny magazyn broni WP. Niemcy zamykali jedynie kotły Powtórzę po raz enty-16 września zamknęli dwustronne kleszcze okrązenia na linii Bugu.Wszystkie polskie dywizje istniejkące jescze w diu 17 wrzesnia znalazły się na zachód od tej linii-w niemieckim okrążeniu. Nie było już > żadnego dowodzenia wszyscy już zwiali :) Centralnego dowodzenia WP i łączności nie było od ucieczki z Warszawy a zwłaszcza z Brześcia.Takie sa fakty. > Tia i to jest według ciebie ukrywana prawda Owszem-w Polsce chetnie głosi się slogany o bohaterskiej obronie -a niechętnie przypomina prawdę o dezercjach dowódców armii i dywizji,o nieudolnosci Naczelnego Wodza i o tym jak było z wykonaniem Planu Zachód w praktyce. > > Prawda jest taka jak jest i ma co tutaj czarować rzeczywistości, Francuzi mogli > dowolnie zaatakować Niemców i przeszli by przez nich jak przez masełko tzn 26 dywizji -rozkładanych propagandą komunistyczną i pacyfistyczną i dowodzonych przez generałow żyjących dniami I wojny światowej ,bez panowania w powietrzu i z przestarzałą doktryną użycia czołgów(tylko jako wsparcie piechoty rozproszone pomiędzy armiami a nie samodzielne dywizje pancerne)przeszłoby "jak przez masełko" przez 41 niemieckich dywizji i Linię Zygfryda? > > o > oczywiście co innego zaprawiony w bojach potężny Wermacht pod koniec wojny, Że co?Wiesz kto obsadzał Linie Zygfryda gdy zaatakowała ją US Army? a c > o > innego wrześniowe odwody na froncie zachodnim. Francuzi nie musieli daleko > wchodzić w głąb III Rzeszy wystarczyło otoczyć zagłębie Ruhry i Sahry, mówiąc > wprost oznacza to koniec wojny na wschodzie :) > Pewnie-a WP powinno we wrześniu 1939 sforsować Odrę i zdobyć Berlin- miało w końcu niedaleko do Odry.Niemcy mieli samoloty i czołgi z dykty(polskie gazety pisały pzred wojna i w czasie )a czołgi niemieckie były nieprzydatne na polu walki(generał Dab Biernacki pisał).Nie muszę dodawać ze według meldunków WP armia niemiecka gdzięś do 10 wrzesnia w zasadzie utraciła czołgi i samoloty a bajania o zniszczeniu w Polsce 1/3 czołgów i samolotów polscy bajkopisarze powtarzają po dziś dzień wpisując to do podręcznikow - nie odróżniając sprzętu uszkodzonego i wyremontowanego od zniszczonego. Taki Kleeberg na przykład(swkądinąd jeden z najlepszych dowódców rzesnia)-z meldunków jego podwładnych wynikało że jego grupa zniszczyła około 100 czołgów niemieckich-tylko zagwozdka polega na tym że Niemcy pod Kockiem nie mieli (i nie stracili) ani jednego czołgu. Odpowiedz Link Zgłoś
krzysztofjaroszek Re: Linia Zygfryda-w 1939 była nie do ominięcia 29.08.09, 22:53 No wreszcie wolf34 coś fajnego napisałeś bo myślałem, że się nie doczekam :) Masz racje trzeba było zaatakować Niemcy w sierpniu 1939 roku, albo jeszcze wcześniej :) Wiadomo, że wtedy cały blitzkrieg o kant dupska potłuc i Hitlera by internował zaskoczony francuski oddział (oczywiście nieprzygotowany :). Do Ciebie jednak nic nie dociera :) Powtórzę jeszcze raz. Każdy średnio inteligentny polityk polski/oficer ... w 1939 roku wiedział, że bez uruchomienia frontu francuskiego nie damy rady takiej potędze jak III Rzesza. To, że mówili żołnierzom i ludności o rychłym zwycięstwie, a co mieli mówić? A teraz coś z twojej bajki :) Jak zobaczysz sobie plany Rydza i jego sztabu zobaczysz, że oprócz planów zdobycia Berlina :), takowe też były, był główny plan wycofywania się na rubież rumuńską, w oczekiwaniu na sojuszników. W sumie z tego co podają 16 września ciągle do dyspozycji było 25 polskich dywizji, wszystkie główne jednostki niemieckie były związane walką a nie likwidacją kotłów (pomyliło ci się coś z frontem sowieckim w 1941 :). Z tego co mi wiadomo 16 września żadne kleszcze nie zostały zamknięte, po za tym jak wiesz kleszcze nie oznaczają likwidacji dywizji, które się w nich znalazły, z polskiego punktu widzenia jej zacofanie w stosunku do Niemców było w pewnych warunkach plusem :) Mogły się dalej bić, przedzierać, albo w niektórych przypadku atakować :), tymczasem Niemcy byli daleko od swoich baza zaopatrzeniowych. Nie chcę się wypowiadać na temat tego jak była sytuacja w wojsku, bo z tego co wiem nie była tak tragiczna jak ją opisujesz. Oczywiście stała się tragiczna 17 września po wkroczeniu sojuszników Hitlera - Rosjan. Można gdybać co co by było gdyby wojska znajdujące się w w-wie zrealizowały plan kontrataku na przedpolach stolicy, według mnie nic by to nie dało :) Też nie wiadomo jak długo utrzymał by się front broniący rubieży rumuńskiej wiadomo, że mały teren łatwiej bronić, od północy bagna, od zachodu rzeki, skupienie z tego co pamiętam blisko połowy polskich wojsk na tym obszarze to był jakiś plan na przetrzymanie, ale musielibyśmy zagwarantować ciągle dostawy sprzętu, żywności, leków .... z Zachodu. Nie wiem czy Rumuni by tak ochoczo nas wspierali :) Odpowiedz Link Zgłoś
wolf34 Re: Linia Zygfryda-w 1939 była nie do ominięcia 29.08.09, 23:24 krzysztofjaroszek napisała: > No wreszcie wolf34 coś fajnego napisałeś bo myślałem, że się nie doczekam :) > Masz racje trzeba było zaatakować Niemcy w sierpniu 1939 roku, tzn samemu rozpocząć wojnę światową(wojne agresywną) przy takim nastawienius spoleczeństwa francuskiego i brytyjskiego ?Z jakiego powodu i o co? Powtórzę jeszcze raz. Każdy średnio > inteligentny polityk polski/oficer ... w 1939 roku wiedział, że bez uruchomieni > a > frontu francuskiego nie damy rady takiej potędze jak III Rzesza. Powtórzę jeszcze raz-Francuzów (m.in Gamelina)OFICJALNIE przed wojną zapewniano z Warszawy o półrocznym skutecznym oporze WP. To, że mówili > żołnierzom i ludności o rychłym zwycięstwie, a co mieli mówić? Nie mówili o półrocznym oporze Francuzom-a sztabowi Francji. > > był główny plan wycofywania się na rubież > rumuńską, w oczekiwaniu na sojuszników. Plan z rzędu innych planów Rydza przebywającego w Kutach po ucieczce z Warszawy,Brezścia,Rawy Ruskiej,Kołomyi-.Zapytam tak z ciekawości- Niemcy wypuściliby ich z kotłow i przepuscili przez Bug?Ile dywizji było na przedmościu 17 wrzesnia? W sumie z tego co podają 16 września > ciągle do dyspozycji było 25 polskich dywizji, Do dyspozycji-tzn w okrażonych przez Niemców Warszawie i Modlinie (Armia Warszawa),w kotle pood Tomaszowem Lubelskim(Armie Kraków i Lublin),w kotle na zachó od Lwowa9Front Południowy),w okrążonym Lwowie,w kotle nad Bzura i na dalekich podejściach do Puszczy Kampinoskiej Warszawy? Notabene stan był już daleki od etatowego z 1 IX zas uzupełnień nie było-oŚrodki zapasowe-za Bugiem. wszystkie główne jednostki > niemieckie były związane walką a nie likwidacją kotłów (pomyliło ci się coś z > frontem sowieckim w 1941 :). Czy my rozmawiamy o kampanii wrzesniowej? Z tego co mi wiadomo 16 września żadne kleszcze ni > e > zostały zamknięte, powtórzę po raz enty-Niemcy wyprzedzili jednostki polskie,zamknęli 15-16 IX dwustronne kleszcze okrążenia na Bugu i nie przebiła sie przez nie ANI JEDNA polska dywizja.Sowieci zniszczyli w 1939/wzięli do niewoli JEDNĄ polską wielką jednostkę-35 rezerwową dywizję piechoty ,która broniał sie przed Niemcami we Lwowie.Pozostałe polskie dywizje zniszczyli Niemcy. Co do tych rzekomych plusów z okrążenia(nowatorska teoria) przez Niemców -taa te plusy poznało WP choćby w kotłąch w Borach Tucholskich,pod Tomaszowem Lubelskim ,czy na zachód od Lwowa .Tylko widzisz-wszędzie kończyło się to szybkim pogromem i klęską WP - dobrze jeśli z okrażenia wychodził choć ułamek zdolnych do walki sił z resztkami sprzętu.Notabene z Armi generała Piskora i generała Szyllinga-z Armii Lublin i kraków-z okrążenia nie wyszla ani jedna wielka jednostka. > Też nie wiadomo jak długo utrzymał by się front broniący rubieży rumuńskiej > wiadomo, że mały teren łatwiej bronić, od północy bagna, od zachodu rzeki, A na mitycznym "przedmościu rumuńskim" -ani jednej polskiej dywizji. A łączności Rydza przebywającego w kutach z armiami po przegraniu bitwy granicznej i ucieczce z Brześcia a potem Rawy Ruskiej i Kolomyi -praktycznie żadnej. > skupienie z tego co pamiętam blisko połowy polskich wojsk na tym obszarze to by > ł > jakiś plan na przetrzymanie, Równie dobrze Rydz 16 wrzesnia mógł planować szturm Berlina. ale musielibyśmy zagwarantować ciągle dostawy > sprzętu, żywności, leków .... z Zachodu. Nie wiem czy Rumuni by tak ochoczo nas > wspierali :) Czy słyszaleś coś o ogłoszeniu przez Rumunie ścisłej neutralności? A o wykluczeniu przez nią tranzytu uzbrojenia i zaopatrzenia ? Odpowiedz Link Zgłoś
krzysztofjaroszek Re: Linia Zygfryda-w 1939 była nie do ominięcia 30.08.09, 11:34 Wolf34 powiedz mi skąd ty czerpiesz te wszystkie mądrości, bo na pewno nie z książek :) Odpowiedz Link Zgłoś
wolf34 Re: Linia Zygfryda-w 1939 była nie do ominięcia 30.08.09, 12:19 krzysztofjaroszek napisała: > Wolf34 powiedz mi skąd ty czerpiesz te wszystkie mądrości, bo na pewno nie z > książek :) Na pewno nie z Wikipedii i z polskiej prasy opisuącej jak to skutecznie i bohatersko żeśmy się bronili i Niemcom 1/3 czołgów i samolotów zniszczyli(co jest jednym z wielu polskich mitów-i celowym nieodróżnianiem sprzetu uszkodzonego od zniszczonego)i przemilczającej ilu polskich dowódców armii i dywizji w 1939 porzuciło swoje jednostki i zbiegło względnie b.nieudolnie nimi dowodziło.Naczelnego Wodza-nie wyłączajac. Jak tam-sprawdziłeś już sobie trasę i daty ucieczki Naczelnego Wodza na trasie Warszawa-Brześć nad Bugiem-Rawa Ruska -Kołomyja -Kuty? A datę kiedy Niemcy zamknęli dwustronne kleszcze okrążenia na linii Bugu,kiedy i dlaczego zniszczono Centralną Skłądnicę Uzbrojenia w Stawach koło Dęblina(główny magazyn broni WP)? Liczbę dywizji WP na przedmościu Rumuńskim 17 IX 1939(O)i co się stało z regularnymi odziałami(Frontu Południowego np)złożonymi z istniejących wielkich jednostek(dywizji i brygad)które składały się na te mityczne 25 "będacych do dyspozycji dywizji"(podpowiem- okrążony przez Niemców Front Południowy w nominalnym składzie 3 dywizji piechoty(ba nawet Grupy Armii/Frontu) stanowił 18 września już tylko równowartość niepełnego pułku-a i te siły doszczętnie rozbili Niemcy na dalekich podejściach do Lwowa . Zaś siły izolowane na zachód od Bugu-były już w niemieckim pierscieniu i nie wyrwały się z niego. Czy to w Modlinie(nominalnie-cztery zablokowane dywizje piechoty ),czy w oblęzonej Warszawie(kilka okrążonycgh dywizji) czy w kotle pod Tomaszowem Lubelskim czy nad Bzurą-stany ludzi i sprzetu w tych dywizjach 17IX były już bardzo dalekie od etatowych z 1 IX stanowiąc z reguły ułamek stanu etatowego.Np w Modlinie-formalnie 4 dywizje zgrupowane dywizje(dnia 16 września-ogólem 15 tysiecy żołnierzy)-w momencie największej regeneracji swoich sił i wcielania rozbitków i oddziałow z Armii Poznań i Pomorze miały stan ludzi i sprzętu jednej wzmocnionej dywizji WP w etatach z 1 IX-w najlepszym razie niepełnych dwóch. Odpowiedz Link Zgłoś
krzysztofjaroszek Re: Linia Zygfryda-w 1939 była nie do ominięcia 30.08.09, 13:16 Ciągle nie odpowiedziałeś, konkretnie z jakiego źródła czerpiesz te sensacyjne informacje. Odpowiedz Link Zgłoś
herr7 zapomina Pan o jednej rzeczy... 29.08.09, 13:26 W 39 r społeczeństwo francuskie było przeciwne jakiejkolwiek wojnie i takie nastroje udzieliły się także armii. Armia francuska mogła być całkiem nieźle wyszkolona i wyposażona, ale żołnierz francuski po prostu nie chciał się bić. Co do waleczności naszych żołnierzy to jest w tym duża przesada. Polska armia z 39 r to była armia składająca się w przeważającej części ze zmobilizowanych chłopów, w tym wielu ukraińskich i białoruskich, którzy nie palili się oddawać życie za reżim, którego nie kochali. W najlepszym wypadku byli to zdyscyplinowani żołnierze działający na rozkaz, jeżeli tego rozkazu nie było, co we wrześniu 39 r często się zdarzało to sami z siebie nie walczyli. Na wojnie ludzie starają się ją przede wszystkim przeżyć. Bohaterów gotowych oddać życie jest niewielu. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf34 Uogólnia Pan .... 29.08.09, 14:04 herr7 napisał: > W 39 r społeczeństwo francuskie było przeciwne jakiejkolwiek wojnie S sporej części tak.A najgłośniej przeciw "wojnie imperialistycznej" byli wówczas dość silni komuniści francuscy,których lider-Maurice Thorez powołany do wojska zdezerterował-wyjechał do ZSRR.Plus silny ruch pacyfistyczny. i takie > nastroje udzieliły się także armii. Po części tak.ALe nie całkiem. Armia francuska mogła być całkiem nieźle > wyszkolona i wyposażona, ale żołnierz francuski po prostu nie chciał się bić. Uważam to za spore uogólnienie .Acz morale osłabiła kilkumiesięczna bezczynność dziwnej wojny zaś Francuzi w połowie wrzesnia wstrzymali lokalne działania zaczepne-samo Abbeville jet interpretowane na 2 sposoby(zawieszenie ofensyw ale do kiedy-do 1940 czy tylko do około 21 wrzesnia 1939 ).Ale ten żołnierz "który nie chciał się bić" zadał Niemcom w 1940 sporo większe straty niz WP w 1939 zaś Francja w momencie rozejmu miała jeszcze kilkdziesiąt dywizji dywizji zdatnych do walki.Churchill gotów był bronić Paryża do ostatniego żołnierza-francuskiego..... Petain nie miał takiego zamiaru. > > Co do waleczności naszych żołnierzy to jest w tym duża przesada. Owszem -część dywizji walczyła-a część szybko się rozpadała przy okrzykach "okrążają nas" Polska armia z > 39 r to była armia składająca się w przeważającej części ze zmobilizowanych > chłopów, w tym wielu ukraińskich i białoruskich, No Niemcy i Żydzi też się nie palili... którzy nie palili się oddawać > życie za reżim, którego nie kochali. W najlepszym wypadku byli to > zdyscyplinowani żołnierze działający na rozkaz, jeżeli tego rozkazu nie było, c > o > we wrześniu 39 r często się zdarzało to sami z siebie nie walczyli. Dodam jeszcze istotny charakterystyczny(praktycznie nieznany i z premedytacją przemilczany w Polsce szczegół)-w wojnie obronnej Polski 1939 trzech dowódców polskich armii uciekło-de facto zdezerterowało porzucając na polu walki swoje armie-byli to kolejno:dowódca armii "Łódz" generał dywizji Juliusz Rummel,dowódca Armii "Prusy" generał dywizji Stefan Dąb Biernacki(powtórzył następnie swój "wyczyn" dowodząc Frontem Północnym-czyli najsilniejszym zgrupowaniem zwartym WP w polu w II połowie września),dowódca Armii "Karpaty" generał dywizji Fabrycy( powtórzył następnie ten "wyczyn" na Przedmościu Rumuńskim). W Armii "Łódz" i Armii "Prusy" ucieczka dowódców dywizji miała skalę prawdziwej epidemii -szli za przyklądem swoich dowódców armii (działo się to wszystko jeszcze w pierwszej połowie wrzesnia)- starali się jak najszybciej oderwać (samochodami) tak od Niemców jak od własnych wycofujących się pieszo żołnierzy.Taki np płk Dojan- Surówka -dnia 14 wrzesnia już w Rumunii.O tym polscy historycy dziwnie jakoś nie piszą-wolą pisać o "tchórzliwych" generałach francuskich. w wyśmiewanej w Polsce armii francuskiej-w kampanii 1940 nie zrobił tego żaden z wyszydzanych przez polskich "historyków" dowódców armii francuskich-nikt nie porzucił przydzielonej armii i nie uciekł. Odpowiedz Link Zgłoś
vandermerwe Re: Uogólnia Pan .... 29.08.09, 15:16 "zaś Francja w momencie rozejmu miała jeszcze kilkdziesiąt dywizji dywizji zdatnych do walki.Churchill gotów był bronić Paryża do ostatniego żołnierza-francuskiego..... Petain nie miał takiego zamiaru." Wyjatkowo "osladza" Kolega obraz armii francuskiej. Dziwnie nie pozostaje on w zgodzie z obrazem historykow zachodnich (bardziej nam wspolczesnych) - nie ma to nic wspolnego z wysmiewaniem lecz opisem stanu rzeczy. Churchill mial ochote walczyc do ostatniego zolnierza nie tylko francuskiego ale i brytyjskiego - z trudem wojskowi brytyjscy wybili mu to z glowy. W ksiazce generala Thompsona o "Dunkierce" jest rozdzial " Dwadziescia zmarnowanych lat", ktory rzuca swiatlo na przyczyny porazki wojsk francusko-brytyjskich w 1940 roku. Co do strat zadanych wojskom III Rzeszy w czasie dzialan wojennych 1940 roku byly one procentowo takie same jak w kampanii w Polsce (liczone w stosunku do zaangazowanych sil). Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
krzysztofjaroszek Re: Uogólnia Pan .... 29.08.09, 19:30 Wolf34 znowu wymiatasz :) Jasne nikt nic nie pisał, wszystko wszyscy ukrywali, o tych generałach co zwiali, albo spanikowali to pisał chociażby Wieczorkiewicz i nie jest to nic tajnego, dla osób, które się tym okresem interesują. Znowu obrażasz Francuzów, tym razem dorzuciłeś komunistów :), ależ ty tych Francuzów nie lubisz :) I znowu prostujemy :). Owszem komuniści zawsze mieli się dobrze we Francji, do dzisiaj mają wielu użytecznych idiotów, ale nie miało to większego wpływu na to co się działo na froncie. Armia polska była taka jaka była, szeregowi żołnierze spełnili pokładane w nich nadzieje, większość oficerów również, generalicja różnie z tym bywało, od znakomitych po wymienionych już tchórzy. Kampania wrześniowa udowodniła jedno, warto być tym atakującym :))) i warto mieć przeciwnika, z którym jesteśmy w stanie powalczyć. Walczyliśmy z potęgą nie tylko wojskową, ale i gospodarczą, szanse mieliśmy takie jakie mieliśmy, honorowo czekaliśmy na pomoc z Zachodu no i się nie doczekaliśmy. Odpowiedz Link Zgłoś
vandermerwe Re: Awdeicz brech-kwestia ukraińska i francuska . 28.08.09, 17:08 "..ale czy autor wie że polskie MSZ i polskie kręgi wojskowe oficjalnie obiecywały im trzymanie frontu przez sześć miesięcy?Do tych gromkich zapowiedzi dostosowane były plany francuskie,wierzył w nie Gamelin.Nie rozumiano roli czołgów i lotnictwa w nowoczesnej wojnie ale nie jest prawdą że Francuzi nic nie robili,Niemcy na zachodzie prawie nie mieli zdartnych do walki sił za Linia Zygfryda była łatwa do sforsowania." vdMerwe: Calkiem mozliwe, ze strona polska obiecywala owe szesc miesiecy. Nie zupelnie jednak sie zgadza, ze strona francuska wszystkie swe plany opierala o owej obietnicy. Szesc miesiecy przed wybuchem wojny w czasie rozmow francusko - brytyjskich nie uzgadniano niczego w kategoriach miesiecy lecz lat - w tychze rozmowach mowiono o dzialaniach wojennych zywcem wzietych z I wojny swiatowej. Pisze o tym general Julian Thompson w swej ksiazce o losach Brytyjskiego Korpusu Ekspedycyjnego i jego ewakuacji z Dunkierki. W tej samej ksiazce stwierdza, ze Francja w sprawie Polski w 1939 roku nie zrobila nic (pomijajac raczej operetkowe pseudoakcje). Nie ma to wiekszego znaczenia, gdyz zadna ze stron dajacych sobie wzajemne gwarancje nie byla gotowa do wojny taka jaka miala byc. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
awdieicz_brech Re: Awdeicz brech-kwestia ukraińska i francuska . 29.08.09, 14:42 wolf 34, jeszcze raz gratuluję sietzfleischu nad sietzkrieg :) Ale ile z tych 900 tys. żołnierzy stało de facto na Westwall? Jakie było tam nasycenie ludźmi, karabinami maszynowymi i artylerią na km kw? Dlaczego Francuzi weszli jak w masło w odcinek między Spicheren i Hornbach, a potem stanęli? . Możesz sobie traktować opinie de Gaulle'a i Goutarda jako "spolityzowane", sęk w tym, że nie jest prawdą, jakoby żaden poważny historyk nie wyrażał opinii przeciwnej. Rzeczywiście toczyła się i toczy w tej sprawie dyskusja, w Polsce zresztą mało znana. Bullock, który historykiem wojskowości wprawdzie nie jest, ale bardzo rzadko popełnia błędy, tak pisze: "Hitler zaryzykował, pozostawiając front zachodni bez czołgów i samolotów i z zapasem amunicji na 3 dni". Z kolei Kennan uważa, tak jak Ty, że Anglia i Francja nie miały szans przyjścia z pomocą Polsce. Mnie natomiast ciekawi, dlaczego o słabości Niemców piszą niemieccy generałowie. Darujmy sobie uzasadnienia o tym, że chcieli zrzucić odpowiedzialność- Jodl i Keitel może i chcieli, ale Guderianowi czy Westphalowi to nie groziło. Fragment wspomnień Westphala, znakomitego przecież sztabowca, w wojskach na froincie zachodnim. Chodzi mu o dywizje tzw. drugiego rzutu, których była większość. "Żadna kompania czy czy bateria nie odbyła ostrych strzelań i w większości dywizji przeprowadznie ich było niemożliwe, ponieważ trzeba było natychmiast udać się na linię Zygfryda żeby odegrać rolę załogi. Takie symboliczne obsadzenie pozycji miało trwać aż do powrotu dywizji czynnych pod koniec października. Na całym froncie zachodnim nie było ani jednego czołgu, a zapas amunicji wystarczał an 3 dni walki (..). Nie mogliśmy pojąć, dlaczego Francuzi nie uderzają, ani też w jaki sposób słabość naszych fortyfikacji mogła ujść uwadze francuskiego dowództwa. Nie działo się jednak nic, abslotnie nic, poza drobnymi lokalnymi straciami bez znaczenia.Bieg wydarzeń raz jeszcze przyznawał rację Hitlerowi ". Tyle Westphal. A to Guderian. "Znaliśmy Francuzów z I wojny, jako mężnych żołnierzy, którzy bronili kraju z nieugiętą energią. Nie wątpiliśmy, że i teraz wykażą taką postawę. Jeśli chodzi o francuskie naczelne dowództwo, to byliśmy zdumieni, że nie skorzystało ono z okazji do działan zaczepnych we IX 1939, gdy główne siły armii niemieckiej, a w szczególności wojska pancerne były związane w Polsce. (..)We Francji być może oddawano się iluzji, że uda się uniknąć poważniejszej kampanii wojennej". Wreszcie francuski dowódca, gen. Gamelin od początku wykazywał się złą wolą wobec Polski. 2 IX polecił, aby nie dopuszczano do niego polskiego attache wojskowego płk Wojciecha Fydy. 10 września wysłał Śmigłemu taką oto depeszę. "Przeszło połowa naszych dywizji na płn wschodzie weszła do walki. Działania lotnicze zharmonizowane z lądowymi". Jest to jawna bzdura. Pisał francuski minister spraw zagranicznych Bonnet: "Nalegałem na terminowość ataku francuskiego mającego ulżyć Polsce. Atak ten został wykonany nocą z 6 na 7 września, lecz ograniczony był do działań lokalnych i miał jedynie słaby wpływ na całość operacji". I jeszcze kuriozalna depesza Gamelin z 12 września do gen Georgesa:" Sytuacja ogólna, wynikla z wydarzeń militarnych w Polsce nie wymaga już od nas, zapewnienia ewentualnej podstawy do natarcia na linię Zygfryda, prze ktorej zajęcie zwiększyłoby się nasze zagrożenie" Tzn. zdobycie głównej linii oporu Niemców ( jak widać je dopuszczał) zwiększyłoby zagrożenie. Dobrze, że alianci w 44-45 nie czytali Gamelina, bo nigdy nie przeszliby Westwallu, żeby sobie nie zaszkodzić :) Ogromne zagrożenie interwencją Zachodu potwierdza także reakcja Hitlera i Goeringa na wypowiedzenie wojny przez aliantów. Tak zwykle pewny siebie Fuehrer zupełnie oklapł,siedział bez ruchu. A Goering westchnął: "Jeśli przegramy tę wojnę, nich Bóg ma nas w swojej opiece". Odpowiedz Link Zgłoś
wolf34 Re: Awdeicz brech-kwestia ukraińska i francuska . 29.08.09, 15:52 awdieicz_brech napisał: > Ale ile z tych 900 tys. żołnierzy stało de facto na Westwall? Byli w rejonie frontu zachodniego -lub w jego bezpośrednich odwodach. Dlaczego Francuz > i > weszli jak w masło w odcinek między Spicheren i Hornbach, a potem stanęli? Bo przed sobą mieli obsadzoną Linię Zygfryda-a nie mieli np ani podciągniętej artylerii ciężkiej/kolejowej ani zbudowanych mostów dla czołgów ? > . Możesz sobie traktować opinie de Gaulle'a de Gaulle uściślę- w swoich powojennych wspomnieniach opisując wrzesień 1939 zwyczajnie kłamał-przemilczał dzialania zaczepne w jakich na czele swoich podwładnych brał bezpośredni udział jako czołgista . i Goutarda jako "spolityzowane", sę > k > w tym, że nie jest prawdą, jakoby żaden poważny historyk nie wyrażał opinii > przeciwnej. Rzeczywiście toczyła się i toczy w tej sprawie dyskusja, w Polsce > zresztą mało znana. Bullock, który historykiem wojskowości wprawdzie nie jest, > ale bardzo rzadko popełnia błędy, tak pisze: "Hitler zaryzykował, pozostawiając > front zachodni bez czołgów i samolotów Co proszę?Bez samolotów?Niemcy mieli na Zachodzie więcej myśliwców niż Francuzi(co wykazałem w jednym z postów powyżej).Zaś Francuzi we IX 1939 mieli OSIEM nowoczesnych bombowców-porażająca siła-przy tym to polskie 36 użytkowanych operacyjnie Łosi to była potęga. > Z kolei Kennan uważa, tak jak Ty, że Anglia i Francja nie miały szans przyjścia > z pomocą Polsce. Z szybką i skuteczną pomocą we wrzesniu 1939-nie miały .Na to po likwidacji Czechosłowacji było już za pózno -i sztab brytyjski pisał o tym otwarcie już PRZED WOJNĄ w kalkulacjach i planach sztabowych chocby w maju czy lipcu 1939.Nie wiem na ile uświadamiano to sobie w sztabie francuskim ,którego sztab generalny WP zapewniał o półrocznej skutecznej obronie WP. > Mnie natomiast ciekawi, dlaczego o słabości Niemców piszą niemieccy generałowie > . Po wojnie dodajmy.A mieli oni wgląd w realny stan sił francuskich we wrześniu 1939? > Fragment wspomnień Westphala, znakomitego przecież sztabowca, w wojskach na > froincie zachodnim. Chodzi mu o dywizje tzw. drugiego rzutu, których była więks > zość. Ale tych pierwszej fali było 11.A od połowy wrzesnia (już przed 17) Niemcy mogli sobie pozwolić przerzucić z Polski i liczyli się z tym dodatkowo 3-4 pancerne i 2-3 lekkie.WP było i tak osaczone na zachód w kleszczach od Bugu zaś na wschód od lini tej rzeki(którą notabene Niemcy już sforsowali)mieli jednostki trzeciorzutowe,ośrodki zapasowe,oslabiony KOP-ani jednej zorganizowanej dywizji.Mieli też coś jeszcze-kilka milionów Ukraińców wśród których najpopularniejszą organizacją była OUN. Zaś co do Linii Zygfryda-tzrymać ją mogły w działaniach stacjonarnych i dywizje II i III fali.Przykład jak broniła się w schronach rezerwowa dywizja francuska w czerwcu 1940-przed przeważajacymi silami-już podałem. > "Żadna kompania czy czy bateria nie odbyła ostrych strzelań Po drugiej stronie było podobnie-acz nieco lepiej. . Takie symboliczne > obsadzenie pozycji miało trwać aż do powrotu dywizji czynnych pod koniec > października. Na całym froncie zachodnim nie było ani jednego czołgu, a zapas > amunicji wystarczał an 3 dni walki (..). Nie mogliśmy pojąć, dlaczego Francuzi > nie uderzają, o nie mieli w rejonie dość sił i środków,mobilizowali się,podciągali artylerię ciężką ,budowlai mosty dla czołgów, a uderzenie odkładali. ani też w jaki sposób słabość naszych fortyfikacji mogła ujść > uwadze francuskiego dowództwa. Nie działo się jednak nic, To nie jest prawda. abslotnie nic, poza > drobnymi lokalnymi straciami bez znaczenia. 2 tysiące ludzi straciła armia francuska w tych drobnych lokalnych starciach bez znaczenia.A zaangażowała w tej lokalnej ofensywie kilka dywizji(z 24 przypomnę-jakie były na całym froncie) A to Guderian. > "Znaliśmy Francuzów z I wojny, jako mężnych żołnierzy, którzy bronili kraju z > nieugiętą energią. Nie wątpiliśmy, że i teraz wykażą taką postawę. Jeśli chodzi > o francuskie naczelne dowództwo, to byliśmy zdumieni, że nie skorzystało ono z > okazji do działan zaczepnych we IX 1939, gdy główne siły armii niemieckiej, a w > szczególności wojska pancerne były związane w Polsce. (..) Nie skorzystało bo miało na froncie zachodnim raptem 26 dywizji(w tym całe 2 w odwodzie)Polska szybko się załamała(czego dowodem szybka (już w pierwszym tygodniu wojny)ucieczka Wodza ze stolicy a potem Brześcia nad Bugiem i Rawy Ruskiej(obie te miejscowości zajęli Niemcy),szybkie zajęcie (Kraków,Łodz,Poznań,Bydgoszcz,Katowice ,Bialystok,Lublin,)lub okrązenie (Warszawa,Lwów)większych miast polskich wreszcie-16IX zamknięcie kleszczy nad Bugiem.Francuzi mieli nie tylko optymistyczne raporty Faurego-mieli wywiad,mieli raporty ambasadora Noela -wreszcie mieli prasówkę komunikatów OKW o zlikwidowanych polskich kotłach,zdobytych miastach,kolejnych okrązeniach. > Wreszcie francuski dowódca, gen. Gamelin od początku wykazywał się złą wolą > wobec Polski. Ktoś mu obiecywał półroczny opór WP -czyżby w Warszawie tak szybko o tym zapomniano?A o tym że linii Wisły,Narwii i Sanu Niemcy nigdy nie mieli przekroczyć w myśl założen planu Zachód?A o tym że pojawienia się Niemców za Bugiem-w Brześciu czy w Stryju w ogóle nie przewidywano? > 10 września wysłał Śmigłemu taką oto depeszę. "Przeszło połowa naszych dywizj > i > na płn wschodzie weszła do walki. Działania lotnicze zharmonizowane z lądowymi" A Rydz rewnżowałą się podobnymi bajeczkami(optymistyczna oceną sytuacji) o polskich sukcesach . > . > Jest to jawna bzdura. Owszem-to naciąganejawnie informacje -podobnie jak przekazywane Francuzom optymistyczne oceny Rydza czy jego szefa sztabu-generała Stachiewicza. > I jeszcze kuriozalna depesza Gamelin z 12 września do gen Georgesa:" > Sytuacja ogólna, wynikla z wydarzeń militarnych w Polsce nie wymaga już od nas, Gamelin najprawdopodobniej 12 wrzesnia ocenił sytuację(przełamanie się Niemców przez polski front na większości odcinków ,szybki bezładny odwrót WP,sforsowanie przez Niemców linii Wisły i Sanu,opanowanie najważniejszych ośrodkow przemysłowych (Łódz,COP,Śląsk) i okrążanie pozostałych,panowanie Luftwaffe w powietrzu,ucieczka polskiego Naczelnego Wodza z zagrożonej stolicy a potem i z Brześcia do którego także zbliżali się już Niemcy) i spisał Polskę na straty pierwszego etapu wojny.Dodam od razu że sztab brytyjski zrobił to już przed wojną-juz wiosną 1939 wiedziano że najprawdopodobniej nie będzie można skutecznie pomóc.Jeżlei natarcia miało nie być(było w zaistniałej sytuacji już bezcelowe)to po co do niego podstawaa? Piszę najprawdopodobniej 12 IX ocenił sytuację -bo to co właściwie Gamelin zakomunikował wtedy w Abbeville i co tam postanowiono wywołuje zażarte spory.Dwie zasadniczo różniące się poglądem szkoły- jedna to ze zdecydowano tam wstrzymanie ofensywy do 1940.Druga- że poza stwierdzeniem faktu"niewiele możemy zrobić"-Francuzi przygotowywali dużą ofensywę na Linię Zygfryda i nawet ją przyspieszyli a gotowi ją byli rozpocząć czy to już około 19(gdy ustały obfite deszcze) czy to 21 września(16 wrzesnia generał Faury zakomunikował ponoć Rydzowi że dnia 21 ruszy generalna ofensywa -nie wiadomo jednak czy to była prawdziwa informacja) > Ogromne zagrożenie interwencją Zachodu potwierdza także reakcja Hitlera i > Goeringa na wypowiedzenie wojny przez aliantów. Tak zwykle pewny siebie Fuehrer > zupełnie oklapł,siedział bez ruchu. Hitler nie spodziewał się w IX przystąpienia Francji i WIelkiej Brytanii do wojny więc był w pierwszej chwili z Odpowiedz Link Zgłoś
krzysztofjaroszek Re: Awdeicz brech-kwestia ukraińska i francuska . 29.08.09, 22:06 Jak przeczytałem cytat "Ale tych pierwszej fali było 11.A od połowy wrzesnia (już przed 17) Niemcy mogli sobie pozwolić przerzucić z Polski i liczyli się z tym dodatkowo 3-4 pancerne i 2-3 lekkie.WP było i tak osaczone na zachód w kleszczach od Bugu zaś na wschód od lini tej rzeki(którą notabene Niemcy już sforsowali)mieli jednostki trzeciorzutowe,ośrodki zapasowe,oslabiony KOP-ani jednej zorganizowanej dywizji.Mieli też coś jeszcze-kilka milionów Ukraińców wśród których najpopularniejszą organizacją była OUN. Zaś co do Linii Zygfryda-tzrymać ją mogły w działaniach stacjonarnych i dywizje II i III fali.Przykład jak broniła się w schronach rezerwowa dywizja francuska w czerwcu 1940-przed przeważajacymi silami-już podałem. " to wymiękłem :))) Wolf34 rozwalasz mnie za każdym komentarzem, ale co się człowiek uśmieje to jego. Dobrze, że Niemcy o tym nie wiedzieli w tym czasie bo by mieli niezłe zrywanie boków, w przenośni i dosłownie :) Jakby się dowiedzieli, że po opanowaniu 1/3 państwa polskiego mogą już odpalać szampany to pewnie już by odpalali po co zdobywać coś, gdzie są jedynie "jednostki trzeciorzutowe,ośrodki zapasowe,oslabiony KOP-ani jednej zorganizowanej dywizji" i kilka milionów witających ich kwiatami Ukraińców :) Co ja będę strzępił język, przeglądnij sobie oficjalne materiały przygotowane przez sztab Rydza odnośnie poszczególnych etapów wycofywania się na rubież rumuńską, nie widzisz zbieżności z tym co było w rzeczywistości. Nie było tego co obserwowano w 1941 roku w Rosji czy w 1940 we Francji, czyli totalnej paniki, owszem przegrywaliśmy i ogólnie cofaliśmy się, ale co można było zrobić przy tak miażdżącej przewadze we wszystkim? Obrona zachodniej polski była we wrześniu niemożliwa i nawet największy idiota to wiedział, jedyna nadzieja w sojusznikach zachodnich, tylko oni mogli dać polskiej armii szansę wykazania się. Pierwsze dni kampanii wrześniowej zweryfikowały szybko polską taktykę i polskie możliwości walki z Niemcami. Jedyną naszą szansą było związanie wojsk niemieckich na granicy francuskiej, nie dano nam tej szansy i skazano na wyrżnięcie. Czy tak ci to trudno zrozumieć? Nie będę wspominał o tym, że Niemcom tez brakowało już czasu i musieli nas szybko wykończyć bo niedługo zabrakło by im paliwa i amunicji, dlatego tak nalegali, żeby się sojusznicy Rosjanie ruszyli w końcu i nas dobili z drugiej strony. Inna bajka, że Niemcy doskonale wiedzieli co mają na granicy z Francją, ty do dzisiaj nie bardzo, choć minęło trochę lat :) Nie będę na pewno twierdził, że wojska polskie by ta wojnę wygrały, Rydz i cała reszta zdawała sobie sprawę z tego, że szans żadnych nie mają. A to, że mówili, że dojdą do Berlina i zwyciężą, a co mieli mówić, co ty byś mówił żołnierzom? Konkludując, o naszym zwycięstwie w kampanii wrześniowej nie decydował polski żołnierz czy Rydz, Beck .... niestety zdecydował Paryż i Londyn. Nie było szans w starciu z tak potężnym państwem jak III Rzesza. Oczywiście gdybyśmy mieli porównywalną wielkość gospodarki oraz ilość ludności pewnie Niemcom przetrzepali byśmy im tyłki nie raz i kiedy tylko by chcieli :) Znając jednak Niemców i ich racjonalne podejście nigdy by się na to nie odważyli :) Osobiście wymienił bym się z Hitlerem państwami, Niemcy przejęli by nasze, a my ich :)I niech się nap..... z Sowietami ile chcą i kiedy chcą :) Granica z Francuzami to czysta przyjemność, według Wolfa34 bez względu ile wojsk by mieli i tak nigdy nie są przygotowani :) Odpowiedz Link Zgłoś
wolf34 Re: Awdeicz brech-kwestia ukraińska i francuska . 29.08.09, 22:33 krzysztofjaroszek napisała: > Jak przeczytałem > > cytat "Ale tych pierwszej fali było 11.A od połowy wrzesnia (już przed 17) > Niemcy mogli sobie pozwolić przerzucić z Polski i liczyli się z tym dodatkowo > 3-4 pancerne i 2-3 lekkie.WP było i tak osaczone na zachód w kleszczach od Bugu > zaś na wschód od lini tej rzeki(którą notabene Niemcy już sforsowali)mieli > jednostki trzeciorzutowe,ośrodki > zapasowe,oslabiony KOP-ani jednej zorganizowanej dywizji.Mieli też > coś jeszcze-kilka milionów Ukraińców wśród których najpopularniejszą > organizacją była OUN. Zaś co do Linii Zygfryda-tzrymać ją mogły w działaniach > stacjonarnych i dywizje II i III fali.Przykład jak broniła się w schronach > rezerwowa dywizja francuska w czerwcu 1940-przed przeważajacymi silami-już > podałem. " > > to wymiękłem :))) Wolf34 rozwalasz mnie za każdym komentarzem, ale co się > człowiek uśmieje to jego. Dobrze, że Niemcy o tym nie wiedzieli w tym czasie bo > by mieli niezłe zrywanie boków, w przenośni i dosłownie :) Jakby się > dowiedzieli, że po opanowaniu 1/3 państwa polskiego mogą już odpalać szampany t > o > pewnie już by odpalali po co zdobywać coś, gdzie są jedynie "jednostki > trzeciorzutowe,ośrodki zapasowe,oslabiony KOP-ani jednej zorganizowanej dywizji > " > i kilka milionów witających ich kwiatami Ukraińców :) Co ja będę strzępił język > , > przeglądnij sobie oficjalne materiały przygotowane przez sztab Rydza odnośnie > poszczególnych etapów wycofywania się na rubież rumuńską, Powtórzę pytanie-ile dywizji polskich (wielkich jednostek WP) było na zachód od linii Bugu dnia 17 września?Którego wrzesnia Niemcy zamknęli dwustronne kleszcze okrązenia na linii Bugu wokól jednostek polskich ?Jaką łącznosć i zdolnosć do dowodzenia miał Śmigły-po ucieczce z Brześcia,Rawy Ruskiej Kołomyji znajdujac się w miejscowości Kuty?Ile wielkich jednostek WP -dywizji i brygad zniszczyli/wzięli do niewoli w 1939 Sowieci a ile Niemcy?Co się stało i kiedy z Centralną Składnicą Uzbrojenia WP w Stawach koło Deblina(głównym magazynem uzbrojenia armii polskiej)? totalnej paniki, W Armii Prusy-jedynej armii rezerwowej -byl totalny chaos i panika. W wielu dywizjach i brygadach -także. owszem przegrywaliśmy i ogólnie > cofaliśmy się, ale co można było zrobić przy tak miażdżącej przewadze we > wszystkim? Obrona zachodniej polski była we wrześniu niemożliwa i nawet > największy idiota to wiedział Czy znasz przedwojenne założenia Planu Zachód?Odnoszę wrażenie ,ze nie. , jedyna nadzieja w sojusznikach zachodnich, tylko > oni mogli dać polskiej armii szansę wykazania się. No armia polska(jej dowództwo i polskie MSZ) gromko oficjalnie zapewniały przed wojną Francuzów m.in Gamelina o półrocznej obronie przed Niemcami .Linii Wisły,Sanu,Narwi miano nie oddawać nigdy. > > Nie będę wspominał o tym, że Niemcom tez brakowało już czasu i musieli nas > szybko wykończyć bo niedługo zabrakło by im paliwa i amunicji, To jest suworologia-zapasy amunicji9i bomb lotniczych) Wehmachtu na wschodzie były wystarczajace. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf34 Był cień szansy-na akcję spiskowców w Wehrmachcie 29.08.09, 22:19 W przypadku duzej ofensywy alianckiej na Niemcy we wrześniu 1939 - był cień szansy na aktywizację antyhitlerowskiej opozycji w Wehrmachcie. Otóż w 1938 roku było coś takiego jak tzw spisek wrześniowy- "Septemberverschworung".Generałowie Wehrmachtu wierząc przed Monachium ,ze Hitler prowadzi Niemcy i nieprzygotowany do wojny Wehrmacht do przegranej wojny i pewnej klęski w starciu z Francją,Wielką Brytanią,Czechocsowacja i Polską i nieuchronnej klęski zamierzali go usunąć.Po 20 wrzśsnia 1938 -zdecydowano wodza zabić.Mieli to zrobić kapitanowie Abwehry Heinz i Liedig.W przygotowywanie antyhitlerowskiego puczu zaangażowani byli m.in generałowie Witzleben,Ludwig Beck,admirał Wilhelm Canaris,generał Abwehry Hans Oster,Halder ,politycy(Goerdeler) ,Gisevius.Do akcji zamierzano przystapić w momencie interwencji mocarstw zachodnich ,która jak wierzono-w Czechosłowacji musi nieuchronnie nastąpić.Przyszło Monachium-i szczyt popularnosci Hitlera,załamanie się opozycji. Potem ostateczna likwidacja Czechosłowacji(III 1939),Kłajpeda (Memel).Opozycja antyhitlerowska zamarła.Część generałów zaczęła powoli wierzyć w geniusz Hitlera. Po konferencji w Sudetach i zwycięskiej kampanii w Polsce i Francji (notabene generał Hans Oster zawczasu poinformował aliantów tak o ataku na Norwegię jak i dacie i kierunku ofensywy na Francję-ci jednak zlekceważyli to) opozycja w Wehrmachcie zamarła-uaktywniła się ponownie dopiero po Stalingradzie zaś przeszła wreszcie do działania po lądowaniu aliantów w Normandii i zwycięskiej radzieckiej operacji "Bagration". Na trop spisku z 1938 roku Gestapo wpadło dopiero po 20 lipca 1944 gdy przejęto dokumenty Abwehry-Hitler jednak z przyczyn propagandowych nie zgodził się na policyjne czy polityczne upwoszechnienie w 1944 wiedzy,że generalicja chciała go usunąć juz w 1938. Niedoszli wykonawcy likwidacji wodza w 1938 -kapitanowie Heinz (po 20 lipca 1944 ukrył się),i Liedig (przeżył KZ Dachau skąd wyzwolili go Amerykanie)-przeżyli wojnę. Wiekszość spiskowców z 1938(z wyjatkiem Giseviusa,Haldera i paru innych)zginęła w fali represji po 20 lipca 1944.We wrzesniu 1939 był cień sznasy na aktywizacje antyhiotlerowskiej opozycji w Wehrmachcie w przypadku zmasowanej ofensywy francuskiej.Notabene ta opozycja konserwatywna chciał dla nniemiec gdańska ,Sudetów i granicy na wschodzie z 1914 roku.... Odpowiedz Link Zgłoś
awdieicz_brech Re: Był cień szansy-na akcję spiskowców w Wehrmac 30.08.09, 22:55 Wolf, ja się z Tobą zgadzam całkowicie, że 16 września wojna była już zupełnie przegrana, Rydz -Śmigły nie dowodził w normalnym sensie tego słowa i powinien kraju stanąć pod murem za dezercję, a nie doczekać ronda swego imienia w Wawie. Ale nie zmienia to mojej opinii, że Francja złamała pakt sojuszniczy. Po pierwsze, dlatego, że była niegotowa. Może i mieli mało dywizji, ja nie jestem wojskowym i nie jestem w stanie tego ocenić, a opinie historyków są podzielone. A nawet jeśli tak było, to przecież Polska rozpoczęła ukrytą mobilizację od wiosny. A Francuzi nie wierzyli w wojnę i nie przygotowywali się do niej, choć przecież byli informowani przez Polaków o koncentracji wojsk niemieckich na granicy polskiej. I drugie, najważniejsze. Obowiązkiem sojusznika było poinformowanie o tym, że nie można będzie mu pomóc przynajmniej przez 1-szy miesiąc. To pierwsza rzecz, którą należało zrobić, chociażby w maju po przemówieniu Becka, kiedy było już wiadomo, że Polska z Niemcami nie pójdzie. Polska miała wówczas jeszcze pole manewru w stosunkach z Rosją. Nie tylko obawa przed komunizmem i irredentą, ale także niezmącona wiara w sojuszników powodowała, że Beck uważał sojusz z ZSRR za zbędny. Dlaczego Francja nie mówiła prawdy? Prawdopodobnie nie miała za grosz zaufania do Rydza, Becka i całego rządu „pułkowników”. Bali się, że po usłyszeniu takiej wiadomości Polska podda się Niemcom, nawet po przemówieniu Becka. Finałem była była pułapka rumuńska – z poduszczenia ambasadora francuskiego w Polsce Noela, internowano cały rząd polski. Owszem, naciskali na to także Niemcy, ale to był wróg. Francuzi w teorii byli sojusznikiem. Obowiązkiem Francuzów w sytuacji, w której wiedzieli o swej słabości i tym pisze, także Kennan było zawarcie sojuszu z Rosją. Tymczasem wysłali misję bez pełnomocnictw, z dowódcami niższego szczebla. Po trzecie- to Wlk. Brytania de facto wciągnęła Francuzów do wojny- oni jeszcze 2 września zareagowali bardzo przychylnie na inicjatywę pokojową Mussoliniego, dopiero ultimatum brytyjskie ich otrzeźwiło. Co do spiskowców- cień szansy był, ale ci faceci byli jak króliki sparaliżowane przez węża, co zresztą pokazał rok 1944. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf34 Po Monachium 1938-nie było już dobrego wyjścia 30.08.09, 23:44 awdieicz_brech napisał: > > Ale nie zmienia to mojej opinii, że Francja złamała pakt sojuszniczy. > Po pierwsze, dlatego, że była niegotowa. To był we IX czynnik obiektywny -zawiniony już przed wrześniem którego wóczas nie można już było odmienić.Uważam że szanse na skuteczne zatrzymanie Hitlera minęły wraz z likwidacją Czechosłowacji jako państwa(w czym dwukrotnie w X 1938 i III 1939 brała czynny udział i Polska-na Zaolziu i bezdennie głupią(jeszcze głupszą od zaolziańskiej) awanturą ze Słowacją o Jaworzynę co zniszczyło silną frakcję propolską Karola Sidora tamże )-Niemcy zyskali po Monachium i likwidacji Czechosłowacji nie tylko teren , parę milionów Niemców sudeckich i satelicką Słowację -ale i dużo sprzętu wojskowego i bardzo duże zakłady zbrojeniowe. A nawet jeśli tak było, to przecież Polska rozpoczęła ukrytą > mobilizację od wiosny. A Francja-od końca sierpnia. A Francuzi nie wierzyli w wojnę i nie przygotowywali się > do niej, choć przecież byli informowani przez Polaków o koncentracji wojsk > niemieckich na granicy polskiej. Byli też oficjalnie informowani z Warszawy przed wojną ,że WP trzymać się będzie przez pół roku.Myśleli kategoriami I wojny światowej i żmudnych walk pozycyjnych.Wreszcie-wojna była niepopularna w społeczeństwie francuskim . > I drugie, najważniejsze. Obowiązkiem sojusznika było poinformowanie o tym, że > nie można będzie mu pomóc przynajmniej przez 1-szy miesiąc. Po co zniechęcać sojusznika?Brytowie wiedzieli że nie będą w stanie skutecznie pomóc już przed wojną-Francuzi niekoniecznie .A poza tym- WP miało się skutecznie bronić 6 miesięcy-więc w czym problem?Mieli ruszyć po kilkunastu dniach-przed 1 IX mogło się wydawać ,ze zdążą- nie znano siły i szybkości Blitzkriegu-w I wojnie wystarczało obsadzić wojskiem front i jakoś się trzymał. > Dlaczego Francja nie mówiła prawdy? Prawdopodobnie nie miała za grosz zaufania > do Rydza, Becka i całego rządu „pułkowników”. Bali się, że po usłys > zeniu takiej > wiadomości Polska podda się Niemcom, nawet po przemówieniu Becka. Owszem>Poza tym-o ile ze swoich ograniczonych możliwości zdawali sobie sprawę już przed wojną Brytyjczycy-nie wiadomo czy tak było w przypadku Francuzów. Finałem była > była pułapka rumuńska – z poduszczenia ambasadora francuskiego w Polsce N > oela, > internowano cały rząd polski. Owszem, naciskali na to także Niemcy, ale to był > wróg. Francuzi w teorii byli sojusznikiem. Francja miała juz wtedy swojego kandydata na stanowisko premiera polskiego rządu emigracyjnego i Naczelnego Wodza WP -kandydata liberalno-demokratycznego związanego z założonym niegdyś we Francji Front Morges -człowieka który w czasie wielu lat pobytu we Francji wyrobił sobie znajomosci we francuskich kołach politycznych i wojskowych. Sanatorzy zbiegli z kraju nie byli Francji już do niczego potrzebni- poza tym stawiano na liberalną profrancuską demokrację a nie na autorytarną dyktaturę z mocarstwowymi aspiracjami i kłopotliwymi pretensjami do Francji . I tego swojego kandydata na stanowisko polskiego przywódcy wojskowego i politycznego Francja narzuciła utrącając Wieniawę- podobnie jak potem(choć bardziej finezyjnie)Brytyjczycy przeforsowali kandydaturę Mikołajczyka na premiera zgłoszoną i zaproponowaną premierowi Churchillowi przez Józefa Retingera. Po prostu-kto dotarcza większość ludzi(mobilizowała do Armii Polskiej we Francji często niechętną Polonię administracja Francuska-wstąpienie w czasie wojny do armii francuskiej dawało im automatycznie obywatelstwo francuskie -obiekt marzeń Polaków we Francji przed wojną )kto daje cały sprzęt i zaopatrzenie oraz finansuje -ten wymaga.Brutalna proza życia. Brytyjczycy jesienią 1944 też wyrzucili generała Sosnkowskiego z posady Naczelnego Wodza PSZ a następnie de facto internowali go w Kanadzie i to aż do 1948 roku. > Obowiązkiem Francuzów w sytuacji, w której wiedzieli o swej słabości i tym > pisze, także Kennan było zawarcie sojuszu z Rosją. To nie było takie łatwe i proste.Polska i Rumunia stanowczo i kategorycznie odmawiały przepuszczenia Armii Czerwonej a granicy z III Rzeszą ZSRR nie miało .Co alianci mogli zaoferować w 1939 Stalinowi?Hitler dawał nieporównywalnie więcej. Po drugie-czy faktycznie Francuzi w 1939 zdawali sobie sprawę ze swojej militarnej słabości?Blitzkrieg był nigdzie niesprawdzoną i nie pokazaną nigdzie wcześniej doktryną.Co do RKKA-jej ówczesny stan i skutki wytrzebienia w czystkach kadry dowóczej niezle pokazała wojna w Finlandii. > Po trzecie- to Wlk. Brytania de facto wciągnęła Francuzów do wojny- oni jeszcze > 2 września zareagowali bardzo przychylnie na inicjatywę pokojową Mussoliniego, Uważam że gdyby Hitler inaczej to rozegrał-np urządził plebiscyt w zamieszkałym w 90% przez Niemców Gdańsku a potem ogłosił przyłączenie miasta do Rzeszy na podstawie demokratycznej woli jego mieszkańców względnie zapowiedział że zatrzyma się na granicy z 1914r -miał szansę na uniknięcie wojny z zachodem w 1939. Odpowiedz Link Zgłoś
wolf34 Jaworzyna Spiska1938 -spór ze Słowacją 30.08.09, 23:59 O ile dla sprawy opanowania Zaolzia a potem i Bogumina można jeszcze szukać jakiegoś(mniej lub bardziej wiarygodnego)usprawiedliwienia-to spór ze Słowacją o Jaworzynę Spiską i anektowanie tejże -to dowód bezdennej głupoty polskich polityków. Pózniej Słowacy po kampanii w Polsce wybili swoim żołnierzom dziesiątki tysiecy medali-z napisem "Jaworzyna". Odpowiedz Link Zgłoś
wolf34 Awdieicz brech-kilka dodatkowychinformacji i liczb 30.08.09, 22:19 awdieicz_brech napisał: > Ale ile z tych 900 tys. żołnierzy stało de facto na Westwall? Jakie było tam > nasycenie ludźmi, karabinami maszynowymi i artylerią na km kw? Co do nasycenia ludzmi i ich jakości -wszystkie posiadane na Zachodzie dywizje pierwszofalowe z jednym wyjątkiem stały na I linii na Linii Zygfryda.Na zachodzie było kilkadziesiąt(ponad 80) regimentów artylerii.Może kilka danych o schronach tej linii (mogę w razie potrzeby napisać bardziej szczegółowo)-w maju 1940 było około 12 tysięcy schronów -czyli-na 450 kilometrów Linii Zygfryda i głębokości 5 km-około 5,3 schronu na kilometr.Na 1 dzień IX 1939 było gotowych okolo 80% tej liczby.W tym m.in :schrony bojowe broni maszynowej:1530,schrony bierne 8595,schrony artylerii:120,stanowiska armat 88mm-60,stanowiska dla armat 37 mm-745 itd. > . Możesz sobie traktować opinie de Gaulle'a i Goutarda jako "spolityzowane Bo takie były w myśl potepiania w czambuł Francji Daladiera -a zwłaszcza opinie generała de Gaulla który z premedytacją kłamał we wspomnieniach co do działań września 1939 i "zapominał" opisywać akcje w których brał wówczas czynny udział. ", sę > k > w tym, że nie jest prawdą, jakoby żaden poważny historyk nie wyrażał opinii > przeciwnej. Rzeczywiście toczyła się i toczy w tej sprawie dyskusja, w Polsce > zresztą mało znana. Bullock, który historykiem wojskowości wprawdzie nie jest, > ale bardzo rzadko popełnia błędy, tak pisze: "Hitler zaryzykował, pozostawiając > front zachodni bez czołgów i samolotów i z zapasem amunicji na 3 dni". O samolotach(myśliwcach)posiadanych przez Niemców,kwestii 2 i 3 Luftflotte i lotnictwa marynarki pisałem już wyżej.Co do czołgów- może Bullock tego nie wie ale z batalionów wysyłanych do Polski- wyłączono czwarte kompanie zatrzymując je w Rzeszy-jako odwód.Przy gęstej niemieckiej sieci kolejowej- 24 h na przerzucenie rezerwy w rejon frontu .Czyżby przeoczył ten drobny fakt o wyłączeniu z batalionów pancernych wysyłanych do Polski czwartej kompanii ?Co do mitycznych skromnych zapasów Wehrmachtu mającego amunicji na 3 dni (mniemam że to za Keitlem i Westphalem)i bardzo popularnych w Polsce teorii i teoryjek rodem z Suworowa o kończącej się Niemcom we wrześniu amunicji i bombach -jest takie opasłe, dobrze udokumentowane dzieło " wojna obronna" z ładnie rozpisanym niemieckim zużyciem amunicji w 1939roku w stosunku do posiadanych niemieckich zapasów.Przykład :Niemcy mieli przed wojną zapas 16 milionów pocisków do haubic 105 milimetrów .Zużyli we wrześniu -1,5 miliona.Ile zostało?Mieli amunicję i bomby jeszcze na kilka takich kampanii. > Mnie natomiast ciekawi, dlaczego o słabości Niemców piszą niemieccy generałowie > . Którzy generałowie niemieccy?Leeb ,który wtedy dowodził Grupą Armii "C"na Zachodzie i dziennik prowadził na bieżąco -czy Guderian który dowodził wtedy korpusem walczącym w Polsce a wspomnienia pisał po wojnie by zrzucić odpowiedzialność z niemieckiej generalicji i udowodnić że winni są wszyscy inni-tylko nie "nieskazitelny" Wehrmacht i jego generałowie ,(którzy w istocie byli tarczą i mieczem Hitlera umożliwiająca jego sukcesy )?Obozy istniały tylko tak długo-jak długo Wehrmacht trzymał front.... > Darujmy sobie uzasadnienia o tym, że chcieli zrzucić odpowiedzialność- Jodl i > Keitel może i chcieli, ale Guderianowi czy Westphalowi to nie groziło. Chodziło o wybielenie formacji Wehrmachtu-(faktycznie-podpory hitlerowskich podbojów i przerzucenie odpowiedzialności na innych )i obronę tezy o "honorze niemieckiego oficera".Druga rzecz-Guderian dobry spec od broni pancernej-nie za bardzo znał się na fortyfikacjach,walce stacjonarnej itd.A na froncie zachodnim, go wówczas nie było- zdobywał Brześć i Kobryń. > Fragment wspomnień Westphala Na całym froncie zachodnim nie było ani jednego czołgu, 400 czołgów było w Rzeszy w rezerwie.Nie pojechały do Polski bo świadomie zatrzymano je .Nie wierzę żeby akurat Westphal nie znał tego drobnego szczegółu. a zapas > amunicji wystarczał an 3 dni walki (..). O tym też już pisałem.Niemcy mieli jeszcze zapasy amunicji na kilka kampanii takich jak wrzesniowa.Ciężko więc mówić o amunicji na 3 dni. I jest to udokumentowane.Zużyli ułamek posiadanych zasobów amunicji . Ten sam motyw co u Guderiana-hitleryzmowi winni są wszyscy inni (Francuzi,Brytyjczycy,Sowieci ,Amerykanie-niepotrzebne skreślić) tylko nie nieskazitelny Wehrmacht i jego nieskazitelni generałowie (którzy umożliwili podboje Hitlera i zapenili im fachową osłonę militarną )? Nie mogliśmy pojąć, dlaczego Francuzi > nie uderzają, ani też w jaki sposób słabość naszych fortyfikacji tzn tych parunastu tysiecy schronów?Czy tych 44 dywizji niemieckich (fakt-głównie 2 i 3 fali ale też jedenastu-pierwszofalowych) które dnia 3 wrzesnia stały na Froncie Zachodnim i w jego odwodach naprzeciw 26 dywizji francuskich obecnych na froncie i w jego bezpośrednich odwodach ? mogła ujść > uwadze francuskiego dowództwa. Nie działo się jednak nic, abslotnie nic, poza > drobnymi lokalnymi straciami bez znaczenia.". > Tyle Westphal To warto dodać jeszcze do tego-że Francuzi stracili 2 tysiace ludzi w tych drobnych i lokalnych starciach bez znaczenia a podjęli(na krótko wprawdzie)działania w Saarze siłami 11 dywizji. . A to Guderian. > "Znaliśmy Francuzów z I wojny, jako mężnych żołnierzy, którzy bronili kraju z > nieugiętą energią. Nie wątpiliśmy, że i teraz wykażą taką postawę. Jeśli chodzi > o francuskie naczelne dowództwo, to byliśmy zdumieni, że nie skorzystało ono z > okazji do działan zaczepnych we IX 1939, gdy główne siły armii niemieckiej, a w > szczególności wojska pancerne były związane w Polsce Znowu-czyżby Guderian też "zapomniał" że z batalionów pancernych wysyłanych do Polski zabrano czwarte kompanie czołgów i po co to zrobiono ? O Guderianie,jego orientacji co do Frontu Zachodniego i walk pozycyjnych a także motywach-pisałem powyżej.Kto jest bardziej miarodajny w kwestii frontu zachodniego we IX 1939 -dowódca korpusu walczącego w Polsce-Guderian piszacy lata po wojnie czy dowódca Grupy Armii C na zachodzie-Leeb piszący dziennik na bieżąco? > Ogromne zagrożenie interwencją Zachodu potwierdza także reakcja Hitlera i > Goeringa na wypowiedzenie wojny przez aliantów. Tak zwykle pewny siebie Fuehrer > zupełnie oklapł,siedział bez ruchu. A Goering westchnął: "Jeśli przegramy tę > wojnę, nich Bóg ma nas w swojej opiece". Hitler sądził że alianci zachodni(Francuzi,Brytyjczycy) nie wypowiedzą wojny.Dodatkow mógł obawiac się aktywizacji spisków antyhitlerowskiej opozycji prawicowo-konserwatywnej(której istnienia był świadom)z powodu tego faktu.Ale generalicja zabezpieczyła się na taką mozliwość i miała na zachodzie(na Froncie Zachodnim i w jego odwodach) 44 dywizje tzn więcej niż 3 września było dywizji w całej Francji kontynentalnej,plus setki samolotów myśliwskich zaś w odwodach-400 czołgów. Jeszcze ciekawostka-juz 10 IX Leeb zapowiadał rychłe wycofywanie zbędnych dywizji z Polski i przerzucenie ich na Zachód.Potwierdził to 12 IX.I faktycznie-w połowie wrzesnia zaczęło się wycofywanie z Polski dywizji i przerzucanie je na zachód-jako pierwsze przerzucono z Polski jeszcze w drugiej dekadzie września 3,17,23 i 30 DP. I komu wierzyć-polskim zródełkom które dywizję von Briesena (30DP) zależnie od fantazji autora-czy to doszczętnie niszczą nad Bzurą czy to tylko ją rozbijają-czy leksykonowi Wehrmachtu,który niezbicie dowodzi że rzekomo "zniszczona" czy "rozbita" 30 DP została przerzucona na Zachód jeszcze we wrześniu? Odpowiedz Link Zgłoś
awdieicz_brech Re: Awdieicz brech-kilka dodatkowychinformacji i 30.08.09, 23:01 Czegoś nie rozumiem. 120 stanowisk artyleryjkich? Czy tzn. że na całym Westwall było 120 dział kalibru większego niż 88 mm i 60 acht-achtów? Z taką siłą to sobie mogli strzelać do gołębi. Możesz to wyjaśnić. Akurat strata 1800 żołnierzy przez cały wrzesień niespecjalnie mnie przekonuje- tyle ginęło pod Verdun w ciągu godziny. Ale cieszę z tej dyskusji, bo po przeczytaniu Kennana myślałem, że on w tej sprawie coś pokręcił, nie czytał pamiętników generałów niemieckich czy co? Teraz mój szacunek do tego gościa jeszcze wzrósł. Odpowiedz Link Zgłoś
olias Re: Jak Polacy i Rosjanie młócą historię 28.08.09, 06:58 Zaolzie zostało Polsce zabrane w 1920 r. czesi skorzystali z "okazji" Jakiej - sam się ucz, ja nie mam na to czasu. Na mocy umowy między rządami PL i Czechosłowacji Zaolzie miało wrócić do Polski, Polska wkraczając tam złamała tylko punkt dotyczący terminu - wyprzedziła ten termin o 1-2 miesiące. Nie, tego nie dowiesz się z gazety Michnika. Odpowiedz Link Zgłoś
princealbert ok, dobrze troche odbrazowic Becka 28.08.09, 10:01 ale co autor uwaza za lepsze wyjscie: agresje Polski z ZSRR na Niemcy w latach 30-tych? Toby dopiero bylo. Nie wspomne juz o etycznych i prawnych aspektach tego posuniecia. Ponadto, gdyby Polska te wojne przegrala, moznaby zapomniec o niepodleglosci przez nastepne 1000 lat. Po drugie, nawet gdyby Beck doznal olsnienia i celnie przewidzial posuniecia ZSRR i Niemiec, to i tak nie przeciwstawilby sie sam polskim wojskowym i polskiej klasie politycznej. W sumie to tylko gdybanie. Odpowiedz Link Zgłoś
ar.co Jak Polacy i Rosjanie młócą historię 28.08.09, 12:53 Bardzo ciekawy artykuł. Niestety, obawiam się, że prawdy o II RP długo się jeszcze nie doczekamy - to chyba pośmiertny "sukces" historiografii PRL. Przez ciągłe opluwanie Polski międzywojennej wyrobiła w ludziach odruch sprzeciwu, czyli w powszechnej opinii II RP była krajem powszechnej szczęśliwości, dobrobytu i zgody narodów. A jeśli ktoś odważy się coś powiedzieć o rozruchach antyżydowskich, sekowaniu Ukraińców czy niewybrażalnej dziś nędzy bezrobotnych - to oczywiście jest to komunista, ubek i stalinowiec. Odpowiedz Link Zgłoś
krzysztofjaroszek Re: Jak Polacy i Rosjanie młócą historię 28.08.09, 15:09 ArCo chyba nie bardzo wiesz, jak wyglądał świat w latach 20. XX wieku. Polska nie była tu szczególnym wyjątkiem. W Europie dominowały autorytaryzmy, Polska nie była tutaj jakiś szczególnym wyjątkiem. Mieliśmy tego pecha, że oba zbrodnicze socjalizmy (narodowy socjalizm i komunizm) mieliśmy w państwach ościennych. Polska rozwijała się tak, jak to było możliwe, w ramach takiego sąsiedztwa. Biorąc pod uwagę to co się działo w Niemczech faszystowskich, gdzie cały świat pakował ogromne pieniądze w ich rozwój, a Rosją sowiecką, gdzie cały czas trwały zbrojenia na niespotykaną skalę. Nie ma co opluwać II RZp, nie ma też jej za co wychwalać. Cieszmy się, że świat wokół nas wygląda zupełnie inaczej niż wtedy. Odpowiedz Link Zgłoś
tbarbasz Wszystko na naszą korzyść... 28.08.09, 16:36 Jeszcze raz - ja nie "gdybam" i nie chcę osądzać Becka, Rydza czy innych. Ja chcę tylko zaprotestować przeciwko "naginaniu" historii. Przykład pierwszy z brzegu: 80% Polaków odpowie, że słynna wypowiedź Churchilla "Nigdy jeszcze tak wielu nie zawdzięczało tak wiele tak nielicznym" dotyczy polskich lotników! A tymczasem dotyczy ona pilotów RAFu w ogóle! Ilu Polaków wiem, że najwięcej zestrzeleń w polskim dywizjonie 303 zaliczył Czech - Frantisek? A odwrotnie - wszechobecny kult "cierpiętnictwa". W Krakowie jest ul.Medweckiego - pierwszego pilota polskiego, który został zestrzelony w II Wojnie. Dopadli go podczas startu z Balic (gdzie był wywiad i rozpoznanie?). A tego samego dnia (1 września) też nad ranem polski pilot Władysław Gnyś spuścił na ziemię dwa niemieckie samoloty Do17 - startował z tych samych Balic stając się najprawdopodobniej pierwszym polskim (i w ogóle alianckim) pilotem , który zwyciężył w walce powietrznej. Leciał najlepszym polskim myśliwcem P11c, który był nieco wolniejszy od niemieckiego bombowca Do17 (sic!). I nie ma ulicy... A to Polska właśnie! Odpowiedz Link Zgłoś
krzysztofjaroszek Re: Wszystko na naszą korzyść... 28.08.09, 17:36 I tak i nie :) Co do wypowiedzi Churchilla, to akurat były takie momenty w Bitwie o Anglię, że nie wiem jakby się ona skończyła, gdyby nie było zagranicznych lotników, w tym polskich. Co do Czecha, który brylował w dywizjonie 303, to z tego co opisywali jego koledzy specjalizował się on w dobijaniu wracających Niemców z pustymi bakami :) Becka łatwo jest oceniać dzisiaj, niestety sytuacja w 39 roku była jaka była i właściwie każda decyzja była zła. Sojusz z Niemcami, to wasalizacja, okrojenie terytorialne i atak na Sowietów. Sojusz z Sowietami to wasalizacja i zamiana kraju w obóz koncentracyjny, właściwie likwidacja kraju po okrojeniu z ziem wschodnich. Sojusz z Anglią i Francją, no cóż wydaje się najbardziej atrakcyjny w tym zestawieniu, wystarczyło tylko, że Francuzi ruszą swoje wojska o kilka km i zajmą zagłębie Ruhry bez którego Niemcy nie mogą prowadzić w tym czasie żadnej wojny. Czy Beck jest temu winien? Gnojenie ministra Becka za to, że postawił na honor Francji i Wielkiej Brytanii jest według mnie nieporozumieniem. Odpowiedz Link Zgłoś
awdieicz_brech Re: Wszystko na naszą korzyść... 28.08.09, 18:35 O jakim honorze Francji można było mówić w 1939 r. gdy zdradziła swego najwierniejszego sojusznika- Czechosłowację? Odpowiedz Link Zgłoś
tbarbasz Re: Wszystko na naszą korzyść... 28.08.09, 19:50 O Frantisku to prawda. Był niesubodrynowanym indywidualistą, ale w końcu przecież skutecznym. Co do wkładu lotników polskich - na pewno był istotny, ale po pierwsze jednak liczy się ilość - a jednak anglików latało sporo więcej, po drugie - na wyspę dotarli przeszkoleni i często już "ostrzelani" piloci i co nie jest bez znaczenia najsprytniejsi no i dostali porządny sprzęt. Ale to temat na inną dyskusję - mnie chodzi o to, że z jednej strony "naciągamy" nawet rzeczywiste sukcesy (dyw. 303, 302 itp.) - a z drugiej jakoś łatwej nam czcić pokonanych (Medwecki) niż zwycięzców (Gnyś). Odpowiedz Link Zgłoś