zchotomowa
16.08.13, 15:38
cytuję w całości:
"Około maja tego roku wyjeżdżałam z miasta Legionowo. Jechałam na zagranicznych blachach z właścicielem samochodu i pasażerem na tylnym siedzeniu. Wyjeżdżając trochę się zapomniałam i nie ujmuję sobie absolutnie winy, przekroczyłam prędkość o ile dobrze pamiętam 33 km/h, Pan policjant wymknął się, lizaczkiem machnął i ot miałam swoją pierwszą przygodę z policją, będąc kierowcą.
Pan P. ładnie się przywitał, poinformował o powodzie zatrzymania, uraczył mnie mandatem w wysokości 300 zł i jakąś ilością punktów... No. Wszystko było by normalnie ale niestety Pan P. zaczął mruczeć coś pod nosem czego nie mogłam zrozumieć, stanęłam z Nim za samochodem i tu: „Bardzo mi przykro ale nie ma Pani adresu zameldowania i jest Pani za zagranicznych blachach, muszę więc wyegzekwować wysokość mandatu w trybie natychmiastowym.”
Konsternacja. Nie mam tych 300 zł… Pan P. z chęcią podjechałby ze mną do bankomatu ale tam też ich nie miałam Zostałam więc poinformowana, że muszę zostać zatrzymana. Pan P. nie był skłonny do żartów, patrzył na mnie z pogardą a ja? Ja byłam ogrom kilometrów od domu z dwiema osobami nie mogącymi prowadzić auta
Ugięły mi się nogi. Mówię, grzecznie, że wiem, że moja wina bo nie zwolniłam, że nie mam adresu ale nie będę uciekać od zapłaty, że dziecko na mnie w domu czeka, że nie mam pieniędzy i jak możecie sobie wyobrazić Jego grobowa mina pozostała na miejscu. Ja z wizją spędzenia nocy na komisariacie stałam i patrzyłam na Niego z politowaniem... nawet nie myślałam wtedy co z moimi pasażerami i samochodem który nie mógł tam przecież zostać a do domu szmat drogi.
Jeden z moich pasażerów wysiadł. Zaprosił Pana P. do Nas do samochodu na co policjant się nie zgodził, pouczył Nas o kulturze osobistej ponieważ mąż trzymał ręce w kieszeni, poinformował że daleko mu do żartów po czym... zaprosił mojego pasażera do swojego radiowozu.
Tam wziął 100 zł i pouczył mojego pasażera o tym, żebym ja taka roztrzęsiona nie powiedziała i nie palnęła tego komuś, gdzieś, kiedyś przypadkiem. Zaznaczę tu jeszcze raz, że nie twierdzę, że nie zasłużyłam ale na litość Boską…
Jak można tak stać i tak gadać o kulturze o Jego obowiązkach, o prawie widząc mnie zapłakaną z 20 zł w portfelu, prawiąc morały jak Tatuś 24 letniej córce.. a następnie wziąć stówkę i dalej prawić. Ja przerażona byłam tylko wizją tej nocy a Panu P. wystarczyło 100 zł, żebym uniknęła takiego stresu. Gdzie tu przykład człowieka stojącego na czele prawa?
Może to wyjątek? Może.. ale tak fałszywego człowieka, tak grającego i pogardliwego więcej poznawać nie chcę."
mój komentarz:
miesiąc temu, bardzo charakterystyczny Policjant legionowskiej drogówki, dokonując pomiaru radarem w sposób niezgodny z prawem oraz instrukcją obsługo radaru ręcznego, zatrzymał mnie na prędkości 82 km/h ( przekroczenie o 22 km/h) i zaczął od: "widzi Pan i w końcu się spotkaliśmy" (zapewne miał na myśli nasze poprzednie spotkanie, gdy skutecznie podważyłem legalność dokonanego przez niego pomiaru). Żeby była jasność: mam czyste konto punktowe, sam tępię piratów i popieram lokalną Policję.
Panie Komendancie,
Może czas na minimalną refleksję?
pozdrawiam,
Marcin