guayazyl1
10.08.06, 18:36
czasami nachodzą mnie pytania z cyklu: jak bys sie zachowal w sytuacji
wyjątkowej, dramatycznej, ekstremalnej? czy twoje reakcje bylyby na miare
Czlowieka czy tylko czlowieka?
sytuacje wyjatkowe zdarzają sie nieczesto. czy znaczy to, ze odwage mamy
oszczedzac wylacznie na powodz tysiaclecia albo trzesienie ziemi, ktore
nalezy u nas do rzadkosci?
stalem w sklepowej kolejce do kasy i gapilem sie z nudow na ludzi. przede mną
stal mezczyzna w srednim wieku z paroletnim chlopcem. w miare jak kolejka
przesuwala sie, mezczyzna popychal wozek z zakupami i przesuwal butem lezącą
na posadzce zgrzewke wody. kiedy przyszlo do placenia zgrabnie przesunąl
zgrzewke poza obreb kasy. kiedy kasjerka byla zajeta pieniedzmi chlopiec
wyniosl zgrzewke oddalajac sie z tlumem.
patrzylem na to i nie zareagowalem. mozna powiedziec, ze bralem udzial w
kradziezy i nie mialem wyrzutow sumienia. chlopiec dostawal od ojca lekcje
jak sobie w zyciu radzic, a ja nie protestowalem. nawet nie podnioslem wzroku
na nich.stchorzylem. bylem taki sam jak ta dwojka zlodziejaszkow.
a wystarczylo tylko zapytac. moze nawet niezbyt glosno zeby nie robic
sensacji i zamieszania. czy pan o czyms nie zapomnial? nie zrobilem nic. moze
balem sie, ze bedzie im glupio?
czy zdarzyly sie wam takie sytuacje?