Dodaj do ulubionych

CO TAM PANIE w polityce :o)

21.11.06, 10:15
Rzut beretem
Friday, June 30th, 2006

Dyrektorzy szkół, którzy na powiatowym festynie wzięli udział w konkursie
rzutu beretem, będą odpowiadać przed urzędnikami pomorskiego starostwa w
Miastku. Bo beret był moherowy.

Polityczna afera rozpętała się w Miastku koło Bytowa na Pomorzu tydzień temu.
W pobliskim kilkutysięcznym miasteczku Łodzierz jak co roku zorganizowano
Powiatowy Dzień Sportu. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie to, że jedna z
konkurencji obraziła miejscowych radnych. Uczniowie i dyrektorzy miejscowych
szkół rzucali w dal beretami. Na nieszczęście moherowymi. To do tego stopnia
wzburzyło miejscowych rajców, że postulowali wręcz o zwolnienie dyrektorów,
którzy ośmielili się brać udział w zawodach.

Niektóre wypowiedzi lokalnych władz:

- To było działanie celowe i skierowane przeciwko Kościołowi - denerwuje
się jeden z radnych (nie chce podawać imienia ani nazwiska) z komisji edukacji
miejscowej rady miasta.
- Musimy to wyjaśnić, bo sprawa wszystkich tu bulwersuje - przyznaje
Dariusz Glazik, naczelnik wydziału oświaty.
- Chcemy jego odwołania. Nie można robić sobie kpin z wiary - postuluje
jeden z radnych.

Źródło: Metro

Interesujące, nieprawdaż? Ciekawe kiedy zajmą się wreszcie za rodziców, którzy
swoim pociechom kupują do wanienki gumowe kaczuszki :>
Obserwuj wątek
    • w.iwo Re: CO TAM PANIE w polityce :o) 21.11.06, 10:22
      cytat z internetu, sory za słowa niecenzuralne
      "Dzień dobry, 118-913…
      Tuesday, July 4th, 2006

      Miesiąc roboty “na słuchawce” minął, więc czas na zamieszczenie coniektórych
      tekstów, które zostawiają trwały ślad w psychice.

      - Przykro mi, na całej ulicy nie posiadam rejestracji na to nazwisko.
      - Ba no panie, może na żonę jest.
      - A jakie jest jej nazwisko?
      - Toż to nie pedały, że inne nazwisko, to co wcześniej podałem.
      - Proszę pana, na całej ulicy NIE posiadam rejestracji na to nazwisko.
      - A może komórka jest chociaż?

      • Proszę pana, rozmawiałem przed chwilą z pana koleżanką i nie znalazła mi
      numeru, a sam go znalazłem. Mógłby mnie pan przełączyć bo chcę nazwyzywać tę sukę?

      • Wiem, że jest pan tylko jednym z tysięcy nędznych wyrobników telekomuny, ale
      może mi pan jedną rzecz wytłumaczyć -> czemu pieniądze nas wszystkich
      [abonentów] idą na takich kurwa ciemniaków? czemu TP sponsoruje piłkarską
      reprezentację?

      • Oh dziękuję, nawet składnie i poprawnie po polsku udało mi się powiedzieć…

      • Proszę pana, jaka firma transportowa z Białegostoku przewozi na Okęcie?

      * - Proszę pana, ja mam taką gardłową sprawę…
      - Poszukuje pan numeru do jakiejś konkretnej przychodni/szpitala?
      - A nie panie… szukam tłumacza przysięgłego j. angielskiego

      • Proszę pana, miejscowość: Święta Lipka, nazwisko: Szajba… i w tym momemncie
      komputer się zawiesił.

      • Oh, dzień dobry Panie Kamilu, prosiłabym numer do weterynarza od ptaków w
      Olsztynie. Ptak tu padł i może to ptasia grypa…

      • Panie, daj mnie numer do katedry chorego konia przy akademii medycznej…

      - Proszę pana, chodzi mi o pielgrzymkę i proboszczów…
      - Szukamy numeru do jakiejś parafii?
      - Nie parafia, tylko w dolnośląskim!
      (województwo: , gmina: Pielgrzymka, miejscowość: Proboszczów)

      • Proszę pana, szukam numeru do ośrodka wypoczynkowego ministerstwa
      sprawiedliwości w małych swornych gaciach, wie pan - ziobro, słoneczko, woda…
      (województwo: pomorskie, gmina: Swornegacie, miejscowość: Małe Swornegacie)

      • Proszę pana, gdzie się w Zambrowie czy Ełku wizy wydaje? Na plakacie
      widziałam. A może to w Gdańsku? Niech mi pan poda numer do Pałacu Kultury w
      Warszawie, to ja już sobie poradzę.

      • Proszę pana, jakie będą zmiany ruchu w Warszawie podczas pielgrzymki papieża?
      (takich rozmów tuż przed pielgrzymką była masa, trwajcie mocni w wierze…)

      • Shop Line = Szoplin
      • Il Segretto = Sekret

      - Gą$%a
      - Gąska, czy tak?
      - No Gą$%a, tak jak Sponge Bob
      - Mógłbym prosić o przeliterowanie?
      - M jak miłość, C jak ciasto, O jak…yyy, kurwa orangutan"
      • w.iwo Re: CO TAM PANIE w polityce :o) 21.11.06, 10:26
        samochód dla blondynki ? mam nadzieję że ten przydługaśny link się wczyta...

        http://images.google.pl/imgres?imgurl=http://shqvarny.info/wp-content/xmas.jpg&imgrefurl=http://www.shqvarny.info/archives/date/2005/12/&h=348&w=350&sz=24&hl=pl&start=2&tbnid=kQ09hwI03FBx7M:&tbnh=119&tbnw=120&prev=/images%3Fq%3Dmiko%25C5%2582ajka%26svnum%3D10%26hl%3Dpl%26lr%3D%26client%3Dfirefox-a%26rls%3Dorg.mozilla:pl:official_s%26sa%3DG
    • ralphie Re: CO TAM PANIE w polityce :o) 21.11.06, 10:28
      Ależ jak najbardziej jestem za radnymi. Skoro symbolem polski wierzącej jest moher to kategorycznie rządam odwołania dyrektorów! Nie można kpić z symboli :)
      Co do kaczuszek, to ciekawi mnie, czy wyjdzie ustawa o ochronie środowiska, a konkretnie kaczeńców, czy też ustawa zmieniająca ich nazwę... a! i jeszcze jedno... ostatnio w jakimś super-hyper-extra markecie w dziale z zabawkami widziałem śpiewającą kaczuszkę... nic to... zakładam moher na dekielek i lecę donieść :))))
      • w.iwo Re: CO TAM PANIE w polityce :o) 21.11.06, 11:25
        taki sympatyczny tekścik z netu...

        "Z pamiętnika pracownika


        PONIEDZIAŁEK - Dostaliśmy komputery. To takie telewizorki z pudełkiem i
        kawałkiem harmonii. Fajne są.
        WTOREK - Cały dzień siedzę przed komputerem. Chyba się popsuł.
        ŚRODA - Przyszedł nasz kierownik i włączył komputer do gniazdka.
        CZWARTEK - Dzisiaj pracujemy na komputerach jak szaleni. Dostałem się na 10
        level. Ale Złotówa był lepszy. Padł na 12-tym.
        PIĄTEK - Nie mogę przejść 13 poziomu. Dzisiaj chyba znowu zostanę na noc.
        SOBOTA - Rano przyszli policjanci. Żona zgłosiła moje zaginięcie. Na razie
        zamieszkam u Złotówy.
        NIEDZIELA - Bank zamknięty. Nie mogę się doczekać poniedziałku.
        PONIEDZIAŁEK - Dzisiaj szkolenie. Razem ze mną idzie Złotówa i Bromba.
        Wykładowca załamał się już po 10 minutach. Coś jednak wynieśliśmy z tego
        szkolenia. Ja mam piękny komplet długopisów, a Złotówa nowy rzutnik.
        WTOREK - Nareszcie mamy kserokopiarkę. Przy pierwszym uruchomieniu Złotówa
        naświetlił sobie oczy. Później Bromba postanowiła odbić sobie słownik. Teraz
        czekamy na nową kserokopiarkę. I na powrót Bromby ze szpitala.
        ŚRODA - Alarm bombowy. Ewakuacja budynku. Ktoś zostawił podejrzaną reklamówkę w
        toalecie. Saperzy ją zdetonowali. Teraz potrzebny będzie remont WC, a nasz
        dyrektor będzie musiał jeszcze raz zrobić zakupy.
        CZWARTEK - Wypłata. Postanowiłem zaszaleć. Kupiłem sobie nowe skarpetki. Nawet
        niedrogo, choć na drugą musiałem pożyczyć.
        PIĄTEK - Razem z Ziutkiem jedziemy w delegację. Niestety, mój rower ma przebite
        koło, więc Ziutek bierze mnie na ramę. Po drodze zatrzymujemy się na nocleg.
        Spanie na świeżym powietrzu ma swoje dobre strony.
        SOBOTA - Delegacja bardzo się udała. Wszyscyśmy się fajnie bawili. Najgorzej
        będę wspominał Izbę Wytrzeźwień.
        NIEDZIELA - Rano okazało się, że ukradli nam służbowy rower. Do domu wracaliśmy
        więc na piechotę.
        PONIEDZIAŁEK - Mamy nową pracownicę. Postanowiliśmy wymyślić jej jakąś ksywkę.
        Po 3 godzinach intensywnego myślenia już ją mieliśmy. Nazwaliśmy ją: Nowa.
        WTOREK - Nowa dzisiaj nie przyszła. Podobno zrezygnowała z pracy. To wina
        Złotówy. Nie każdy wytrzyma na widok grubego faceta ubranego jedynie w banknot
        10 złotowy.
        ŚRODA- Bromba wróciła ze szpitala. Ale trafił tam Ziutek ze skomplikowanym
        złamaniem kości śródręcza. Upadła mu jakaś kartka i poprosił Brombę, żeby się
        odsunęła. Wtedy ona poszła mu na rękę.
        CZWARTEK - Z okazji wdrażania u nas nowoczesnych technik pracy, kierownik kazał
        nam pisać na komputerach. Jako pierwsza komputer zapisała Bromba. Na moim też
        już brakuje miejsca.
        PIĄTEK - Czyścimy komputery. Okazało się, że kierownikowi chodziło o coś innego.
        Za to teraz komputery w ogóle już nie działają. Może woda była za gorąca?
        SOBOTA - Nareszcie łykent. Zbieramy ze Złotówą grzyby. Odchodzą razem z tynkiem.
        Na niedzielę zostanie nam już tylko przedpokój.
        NIEDZIELA - Rano wpadł do nas sąsiad z góry. Do czasu wyremontowania sufitu
        będziemy mieszkać we trzech.
        PONIEDZIAŁEK - Spóźniłem się do pracy. Wszystko przez te korki. Już mi się
        całkiem przetarły. Będę musiał sobie kupić jakieś inne buty.
        WTOREK - Zostałem właścicielem komórki. Ze Złotówą już nie dało się mieszkać.
        ŚRODA - Zginął mój zszywacz. Nikt się nie chce przyznać. Ale ja podejrzewam
        Brombę. Ma nową sukienkę.
        CZWARTEK - Pogodziłem się z żoną. Ziutka. Moja żąda rozwodu. Rozprawa jutro.
        PIĄTEK - Siedzimy z żoną przed salą rozpraw. Nagle słychać, jak sędzia krzyczy
        do woźnego: powódkę! Idziemy do domu. Nie będzie nas sądził jakiś pijak.
        SOBOTA - Byliśmy na imieninach u Bromby. Strasznie się wymalowała i wystroiła.
        Wyglądała jak pisanka. Złotówa tak jej powiedział. Wtedy ona zaproponowała, że
        ugotuje mu jajka. Złotówa jakoś dziwnie zbladł. Jajek w każdym bądź razie nie
        było. Była kura i Coca-Cola. Podobno po okazyjnej cenie. Import z Belgii.
        NIEDZIELA - Jakoś dziwnie się czuję. Dowiedziałem się również, że Bromba jest w
        szpitalu. U Złotówy nikt nie odbiera. Pewnie pojechał na ryby.
        PONIEDZIAŁEK - Ciągle kiepsko się czuję. Lekarz powiedział, że to zatrucie, więc
        dzisiaj siedzę w domu. Postanowiłem pooglądać sobie telewizję. Niestety,
        wieczorem już nie mogłem nic oglądać. Sąsiedzi zasunęli zasłony.
        WTOREK- Jestem w pracy. Wszyscy już wyzdrowieli. Miło popatrzeć na znajome
        twarze. Żeby tylko tak Bromba wszystkiego nie zasłaniała.
        ŚRODA- Zainstalowali u nas w pracy automat z Pepsi Colą. Albo mamy straszne
        szczęście albo ten automat jest popsuty. Wszyscy wrzucający monety zawsze coś
        wygrywają.
        CZWARTEK- Ząb mnie strasznie rozbolał i w nagłym przypływie odwagi poszedłem do
        dentysty. Na fotelu po mojej odwadze już nie było śladu. Wyskoczyłem z fotela
        jak z procy. Dopiero po pokonaniu jakichś 5 km wyjąłem z zęba wiertło. Po jakimś
        czasie dogonił mnie dentysta. Samochodem. Znalazł mnie po szlaczku z części jego
        aparatury, jaki za sobą zostawiłem. Jej spłacanie zajmie chyba resztę życia.
        Moich dzieci i wnuków. Za to ząb już mnie nie boli.
        PIĄTEK - Dla poprawienia wystroju biura Bromba przyniosła jakieś zielsko w...
        doniczkach. Złotówa jak to zobaczył, strasznie się ucieszył. Powiedział mi, że
        to marihuana i zaczął robić skręty. Fajny miał odlot - po tym jak to Bromba
        zobaczyła. Zresztą, to nie była wcale marihuana, tylko jakieś paprotki.
        SOBOTA - Poszedłem z Brombą i Złotówą do kina. Bromba przyniosła wiadro
        popcornu. Ale cholera nie chciała się podzielić. Mieliśmy miejsca w pierwszym
        rzędzie. Po reklamach Złotówa zwymiotował, ja cały seans płakałem (choć to była
        komedia), a Bromba dostała zeza rozbieżnego.
        NIEDZIELA - Pojechaliśmy ze Złotówą na ryby. Ale smażalnia była zamknięta.
        Pojechaliśmy więc do mieszkania Złotówy. Skończyło się jak zwykle: na śledzikach
        i wyborowej.
        PONIEDZIAŁEK - Bromba powiedziała, że napiłaby się herbaty. Ja na to, że ja też.
        Niestety, herbaty nie ma już od dwóch tygodni.
        WTOREK - Dzisiaj Złotówa zrobił wszystkim herbaty. Była jakaś dziwna, jakby
        ziołowa. Ciekawe, dlaczego paprotki Bromby nie mają już liści. Przecież to
        jeszcze nie jesień.
        ŚRODA - Po pracy poszliśmy z Ziutkiem na mecz. Było extra. Piłkarze początkowo
        grali niemrawo, ale za to w drugiej połowie już bardzo szybko poruszali się po
        boisku. Za nimi zaś gromada kibiców. Padły też bramki. Obie. W ogóle atmosfera
        była bardzo gorąca. Za to cały czas schładzały nas policyjne sikawki. Mam z tego
        meczu dużo pamiątek: policyjny kask, pałki, tarcza z napisem POLICJA, skrawki
        munduru, siniak od ławki na plecach, wybite dwa przednie zęby, jakieś szaliki.
        CZWARTEK - Nudy. Gdyby Złotówa niechcący nie podpalił biurka kierownika, dzień
        byłby na straty. Na kierowniku długo jeszcze utrzymywała się piana. Nie tylko ta
        z gaśnicy.
        PIĄTEK - Ziutek przyszedł dzisiaj bardzo wesoły. Co prawda nie minęło jeszcze 48
        godzin, ale go już wypuścili. Jutro nasza drużyna ma mecz wyjazdowy. Ziutek
        obiecał, że mi coś przywiezie.
        SOBOTA - Dzisiaj pierwszy raz w życiu leciałem. Potrącił mnie samochód.
        Ciężarowy. Kierowca ciężarówki bardzo się wkurzył i zaczął mocno trząść drzewem,
        na którym wylądowałem. Gdyby mu w międzyczasie nie ukradli wozu, kto wie jak by
        to się skończyło.
        NIEDZIELA - Nareszcie zdjęli mnie z drzewa. Strażacy to super goście. Zabrali
        mnie na akcję. Nie wiem, dlaczego się śmiali. Przecież ten kot, którego zdjęli z
        drzewa nie był wcale do mnie podobny"
        • w.iwo Re: CO TAM PANIE w polityce :o) 21.11.06, 18:27
          www.joemonster.org/article.php?sid=5984
          parkowanie.... czasem myślę że w samochodach przydałaby się opcja
          magnesowania... taka jedna chciałaby zaparkować 15 cm od mojego bolida (a że
          chuda to i się zmieści)... niemniej jednak zostawi ślad po sobie widoczy jako
          obicie drzwi przednich.... a tak proszę, chciałaby zaparkować , a tu się nie da,
          bo jak magnesy odpychające się od siebie, tak nasze autka nie chcą się przytulić :o)
          • w.iwo Re: CO TAM PANIE w polityce :o) 21.11.06, 18:29
            coś o edukacji...
            www.joemonster.org/article.php?sid=6630
            • w.iwo Re: CO TAM PANIE w polityce :o) 21.11.06, 18:43
              w dzisiejszej powiatowej napisali że Legionowie mamy Forda Mondeo z zamontowaną
              kamerą na podczerwień działającą nawet w nocy... może rejestrować dźwięk i
              obraz... może być wykorzystywana do rejestracji piratów samochodowych oraz
              obserwatora.... kurczę muszę sprawdzić jak wygląda taki Mondeo, bo mam nowe buty
              i trochę sztywne są, więc jak cisnę na gaz to jakoś czucia nie mam....
              • ralphie Re: CO TAM PANIE w polityce :o) 22.11.06, 09:06
                Hmmmm, toż ten ford już od dawien dawna jeździ :) Może mu nową aparaturę zamontowali. Widziałem to autko już parę razy w akcji. Jest nieubłagalny. Fordzik jest koloru ciemno-niebieskiego i ma trzy 1 w numerze rejestracyjnym, chyba że znów zmienili :)
                Przez takie autka z aparaturą częściej korzystam z lusterka wstecznego :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka