misio_patysio
16.03.08, 13:15
Kilkukrotnie korzystałem z „usług” straży miejskiej. Większość interwencji
pozostawia jednak wiele do życzenia. Dzisiaj zwątpiłem w instytucje, jaką jest
Straż Miejska.
Kilkukrotnie zgłaszałem, że u mnie na klatce schodowej siedzi kilku
„generałów” z 3 paskami na spodniach i hałasuje, pije piwo i palą papierosy
śmiecą. Straż miejska przyjeżdżała zazwyczaj po około 20 minutach gdzie w tym
czasie mogliby spokojnie spacerkiem dojść pieszo, mieszkam na piaskach koło
stacji. Ostatnio stanęli przed klatką i zamiast zadzwonić do pierwszego
lepszego mieszkania z prośbą o otworzenie drzwi to oni czekali aż ktoś wejdzie
lub wyjdzie a potem wielce zdziwieni, że menele im uciekli.
Przed blokiem mamy trawniczek, tzn. mieliśmy, bo kilku kierowców zapomniało,
że do parkowania służy parking nie trawnik. Wczoraj wnerwiłem się i
zadzwoniłem do straży miejskiej, bo ile razy można prosić tych samych
kierowców o stawanie jednak na parkingu. Usłyszałem, że podjadą za 2 godziny!
O dziwo, gdy o 22 wyszedłem z psem, żadnych wezwań lub mandatów za
wycieraczkami, tak jak to Straż ma w zwyczaju zostawiać, nie zauważyłem,
pomimo że minęło 5 godzin. Zdumienie moje było o tyle duże, że Staż Miejska
przyjechała dzisiaj koło 12, Pani Strażnik wyszła z samochodu żeby poprawić
sobie mundurek i pojechali dalej. Samochody jak stały na trawniku tak stoją i
pewnie niekulturalni kierowcy będą parkowały jeszcze długo i namiętnie. Potem
Straż Miejska będzie się żaliła, że skąd oni mają wiedzieć o wykroczeniach jak
im nikt nie zgłasza wykroczeń… nie zgłasza, bo, po co, jak nie reagują na nie.
Strażnicy Miejscy chyba tylko potrafią stać z fotoradarami… stać, bo nie wiem
czy potrafią się nimi posługiwać.