Dodaj do ulubionych

Cybermiłość

    • ludowy_front_judei Re: Cybermiłość 12.12.05, 23:47
      wątek umarł był....
      • ks_proboszcz Cybermiłość nie umiera 13.12.05, 04:13
        Jeszcze nie Salve Cyberamore
        Pewnie wierni dorostają dopiero niej (przez pokolenia ?) a cybermilość cierpliwa
        jest. A kto jej nie ma jest jak cymbał ....
        A w Judei cybermiłość trzyma sie podobno mocno a tylko chinczycy słabo.
        Amen.
        • ludowy_front_judei Re: Cybermiłość nie umiera 13.12.05, 18:23
          Nie Padre, Chińczycy w Judei mają się świetnie. Nienawidzimy Rzymian, tak jak
          wszyscy.
          • ktosia40 Re: Cybermiłość nie umiera 14.12.05, 00:36
            Wiesz froncie powiem Ci, ze se jaja robisz a jest wiele osob. ktore cierpia z
            powodu wlasnie cybermilosci. Dla Ciebie jest to moze zabawa ale uszanuj uczucia
            innych. Nie zycze Ci bys taka milosc przezyl a moze powinienies wtedy inaczej
            spojrzalbys na to wszystko. Ja nie kumam co maja do tego chinczycy czy zydzi
            skoro jestesmy na gruncie polskim. Pozdrawiam
            • ludowy_front_judei Re: Cybermiłość nie umiera 14.12.05, 18:28
              To o Rzymianach, to cytat z Monty Pythona.

              Wybacz. Doskonale zdaję sobie sprawę, że z internetu korzystają też osoby,
              którym nigdy nie jest do śmiechu.

              Przepraszam za posty, których na tym forum być nie powinno.

              To się już więcej nie powtórzy.
    • jagoda322 Re: Cybermiłość 14.12.05, 17:11
      Przeczytalam cala te ksiazke, jestem dziennikarka i mam zamiar zrobic wywiad z
      autorami. Wiecie co??? Jestem pod wielkim wrazeniem. Nie moglam sie od tej
      ksiazki oderwac. Jest bardzo ciekawie napisana i zawiera madre, dojrzale
      refleksje. Dziwi mnie zawartosc tutaj niektorych postow. To nie jest ksiazka dla
      ludzi prymitywnych, tylko myslacych. Przykre, ze jest ich tak malo . A moze
      madrzy po prostu nie pisza postow? Uwazam, ze to bedzie bestseller, czego
      autorom serdecznie zycze. Odwalili kawal dobrej, rzetelnej roboty. Pozdrawiam
      goraco i trzymam za was kciuki.
      • baronszczecinski Re: Cybermiłość 16.12.05, 01:43
        A ja jestem Zeus z mitologii Greckiej i mam zamiar wam to udowodnic !
      • wspolautor-jg Rozmowa Kostek - Gershwin (o userach i o ksiażce) 19.12.05, 05:17
        Gershwin: Witaj Kostek, fajne byly te wpisy KsiezniczkiWirtualnej. Lubie
        prowokatorow
        kostek_1_2: cze
        Gershwin: heeh
        kostek_1_2: no to cie pozdrawia J
        Gershwin: wiem wiem, odpowiedzialem jej i dygnalem
        kostek_1_2: heheh
        Gershwin: nawet, eheh
        kostek_1_2: J,
        kostek_1_2: powiem jej
        Gershwin: a tak powaznie co sadzi o autorach ? (bo kaprysna jest)
        kostek_1_2: nie zna
        Gershwin: a ksiazke zna ?
        kostek_1_2: autorow, ale zastanawia sie czy autorzy znaja swoich boharerow
        Gershwin: znaja i lubia
        kostek_1_2: ksiazki jeszcze nie ma w sprzedazy za wielka woda
        kostek_1_2: osobiscie
        kostek_1_2: czy opisuja swoje wyobrazenia o wirtualnych postaciach?
        Gershwin: a to juz wytrawne wygi czatowe musza odsiac, hihi
        kostek_1_2: ksieżczniczka poczeka z reszta opinii dopoki nie przeczyta
        Gershwin: jest to jednak rozsadna osoba, i to mnie cieszy
        kostek_1_2: hehehe, mnie zatanawia czy ona ma wiecej nikow czy ty
        Gershwin: czy KsiezniczkaWirtualna jest hermafrodyta ? (ma cechy plciowe
        zenskie i meskie),
        to mnie zastanawia....hehe. To chyba damskomeska prowokatorka ?
        kostek_1_2: hehe , napewno cechy plciowe ma zdecydowane, mentalnie roznie bywa
        Gershwin: lubi prowokacje i skandale, intryge ?
        kostek_1_2: po ponad 5 latach ? malo co moze intrygowac
        Gershwin: tyle jestes na czacie ?
        kostek_1_2: tyle na paltalku
        Gershwin: Ksiezniczko-Ksiezniczku, wow, to cos o nim wiesz
        kostek_1_2: hehe
        Gershwin: powiedz mi dlaczego zmieniasz nicki meskie na zenskie ?
        kostek_1_2: ty tez tylko widzimy go inaczej
        Gershwin: dokladnie, ja z pozycji badacza
        kostek_1_2: a moze zenskie na meskie
        Gershwin: Krysia z pozycji dziennikarza
        kostek_1_2: nigdy nie wiadomo
        Gershwin: moze masz problem ..z tozsamoscia plci ?
        kostek_1_2: lol
        kostek_1_2: kiedys mialem nik PryszczNaDupie
        Gershwin: jako ksiezniczkawirtualna wkladasz ponczoszki ?
        Gershwin: Znam ten nick...Pryszcz. Podaj jeszcze inne
        kostek_1_2: i majtki z koronka
        Gershwin: tego nie pamietam
        kostek_1_2: i redagowalem strone o paltalku
        Gershwin: a inne ?
        kostek_1_2: www.geocities.com/paltalkinaczej
        Gershwin: zajrze tam oczywiscie
        kostek_1_2: znasz ta strone ? to bylo moje spojrzenie na paltalk
        Gershwin: zajrze po tej rozmowie; ja sie nie zajmowalem plotkami i forami
        plotkarskimi
        tylko czatowiczami, wybranymi
        kostek_1_2: ja tez.....tyle ze staralem sie tam dodac szczypte ironii
        Gershwin: naprawde wielu polubilem
        kostek_1_2: bo tak to wyglada
        Gershwin: ironia swiadczy o inteligencji; dlatego docenilem Ksiezniczke Wirtualna
        kostek_1_2: zakladam ze wielu znasz
        Gershwin: i dalem jej riposte, hihi, wielu, waznych, barwnych, ciekwych
        kostek_1_2: ona chyba jeszcze nie przeczytala, zaraz ja tam wysle
        Gershwin: najlepiej e-mailem albo sendfile J
        Gershwin: Powiedz mi w 3 zdaniach: jacy sa wg Ksiezniczki Wirtualnej ludzie na
        czacie
        (na paltalku tez)
        kostek_1_2: hmm
        Gershwin: Interesuje mnie szczera odpowiedz Ksiezniczki J
        kostek_1_2: podzielic ich na kategorie ?
        Gershwin: tak, to zawsze jest ciekawe
        kostek_1_2: raczej sie nie da, kazdy jest tak inny; kazdy z tak innych powodow
        tu wchodzi
        Gershwin: a glowne ? wg Ksiezniczki ? (czy ona jest ...pryszczata ?)
        kostek_1_2: samotnosc, kalectwo, nuda malzenska, brak znajomych w realu,
        odciecie od polskiej spolecznosci, poszukiwanie przyjaciol, poszukiwanie
        milosci, zabawa, wyglupy....i mase innych
        Gershwin: to jest u nas w ksiazce, rozpisane na historie
        kostek_1_2: ksiezniczka mysle ze wyglada tak jak ja sobie wymarzylem, jest
        piekna lol
        kostek_1_2: ale wy znacie paltalk tylko z pokoji muzycznych
        Gershwin: nie, ze zlotow tez, i z pokojów gadanych też
        kostek_1_2: ja np. bardzo cenie tu wieluludzi
        Gershwin: oraz adultow czyli pokojów dla dorosłych
        kostek_1_2: nazwalbym ich elitakulturalna paltalka: skipol, sztajmes, novy,
        crashman, zeglarz....
        Gershwin: a reszta to .....szara masa ?
        kostek_1_2: oni wchodza tylko pogadac
        Gershwin: zeglarz pieknie gra na gitarze
        kostek_1_2: o nie, reszta wchodzi z innych powodow
        Gershwin: kobiety ?
        kostek_1_2: erwin tez i wielu innych
        Gershwin: erwina znam, troche impulsywny
        kostek_1_2: osobiscie?
        Gershwin: jasne, ze zlotu
        kostek_1_2: ja tez
        Gershwin: w Muszynie
        kostek_1_2: tez ze zlotu, lubie goscia
        Gershwin: ja tez, mysle tez sie na zlocie polubilismy
        kostek_1_2: chyba plotkujemyJ
        Gershwin: erwin to porzadny chlop, tak go odebralem
        kostek_1_2: dobre serducho
        Gershwin: Ale wrocmy do podzialu paltalkowiczow
        Gershwin: dobre
        kostek_1_2: nie da sie ich podzielic, bo za kazdym razem jak poznasz kogos
        nowego musial bys dodac nowa kategorie
        Gershwin: i dlaczego tu wchodza kobiety a dlaczego mezczyzni ? A najczestsze
        motywy u pan i panow ?
        kostek_1_2: nuda i samotnosc, brak kontaktu z polskoscia
        Gershwin: o tym tez piszemy w ksiazce i dajemy przyklady
        kostek_1_2: opis ksiazki jest inny
        Gershwin: a jak Ty bys ja napisal ?
        kostek_1_2: w tym opisie w „Wysokich Obcasach” jest tylko flirt, flirt, flirt
        Gershwin: w "Wysokich Obcasach" jest tylko fragment rozdzialu;
        Gershwin: "Wirtualna milosc" tu to kilka stron a rozdzialow jest kilkanascie !
        kostek_1_2: to czytalem
        Gershwin: np. „Po co wchodzi sie na czat”, „Autoprezentacja ”, „Uzaleznienia”,
        „Zdrady czatowe”, „Cyberseks”
        kostek_1_2: a skad autorzy wiedza ile w tym jest prawdy ?
        Gershwin: „Spotkanie w realu” i inne jeszcze
        kostek_1_2: kazdy opowiada o sobie tyle ile chce i to co chce
        Gershwin: Sami to przeszli
        Gershwin: tez
        Gershwin: wiec ich trudno wyprowadzic w pole J
        Gershwin: Prowadziles forum paltalkowe - paltalkinaczej
        kostek_1_2: nie, forum prowadzil papuga
        Gershwin: Acha, A Ty ?
        kostek_1_2: ja jako Pryscz naDupie pisalem artykuly do paltak inaczej
        kostek_1_2: "artykuly", Piwoniusz prowadzil swoje "scandale"
        kostek_1_2: gazetke o spolecznosci paltalkowej
        kostek_1_2: znasz to ? byles tu juz wtedy? to bylo 3 lata temu
        Gershwin: taki wirtualny "brukowiec" ? Znam. Czytalem tam kilka artykulow
        kostek_1_2: tak, byly dwa wirtualne brukowce
        Gershwin: ale w ksiazke sie nie zamienily. Dlaczego ?
        kostek_1_2: pozniej powstalo forum i twe rzygowiny tam
        kostek_1_2: moze"autorzy" nie zaangazowali sie w to az tak bardzo? J
        kostek_1_2: sorry nie "twe rzygowiny" tylko "te rzygowiny" heheh
        Gershwin: na waszym forum wymiotowano ?
        kostek_1_2: waszym? probujesz mnie podejsc; nie jestem autorem forum
        Gershwin: na waszym byly tez wymioty ?
        kostek_1_2: nie sadze
        Gershwin: wiec na tamtym forum
        kostek_1_2: ironia i prowokacja, zlosliwosc
        Gershwin: oooo, to rozumiem, a wulgaryzmy ?
        kostek_1_2: brak
        Gershwin: plotki ? intrygi ?
        Gershwin: nie bylo ?
        kostek_1_2: plotki? Oczywiście, ale nic serio
        kostek_1_2: wiem do czego zmierzasz
        Gershwin: jeszcze nie wiesz ksiezniczko
        kostek_1_2: heheh teraz widzisz mnie w ponczoszkach?
        Gershwin: Ksiezniczki nosza tez spodnie. Ehhhh ta emancypacja
        Gershwin: hehe
        Gershwin: Powiedz mi jak ocenilbys te wypowiedzi na forum o ksiazce z pozycji
        Ksiezniczki i Kostka ? Co czatowiczami tam glownie powodowalo ?
        Gershwin: to Hyde Park ?
        kostek_1_2: a ty jak myslisz? sa tacy ktorym sie to napewno nie spodobalo, sa
        tez wasi wrogowie, sa tez ludzie ktorzy chca zaistniec, zrobic zadyme
        Gershwin: i tacy co chca sie wygadac, wyrzucic cos z siebie, a nawet wyrzygac sie
        kostek_1_2: nie mozesz oczekiwac ze ksiazka sie kazdemu spodoba
        Gershwin: a co Ty bys w niej oczekiwal aby sie spodobala ?
        kostek_1_2: napewno ci sa tutaj od lat beda z wami polemizowac, bo ich
        spojrzenie na chat bedzie inne
        Gershwin: rutyniarskie, odwrazliwione, zblazowane ? J
        kostek_1_2: splycasz, generalizujesz
        Gershwin: zarzucano mi na forum ze ..nie generalizuje, hehe
        Gershwin: dzieki :-0
        kostek_1_2: hehe generalizujesz" do jednego wora"
        Gershwin: do 12 bo tyle jest rozdzialow - "worow"
        kostek_1_2: no to pieknie
        Gershwin: tez tak mysle
        k
        • wspolautor-jg cd rozmowy Kostek - Gershwin ( o legendach czata) 19.12.05, 05:24
          ciag dalszy:

          Gershwin: a jak Ty bys ksiązke o czacie napisal ?
          kostek_1_2: w tym opisie w „Wysokich Obcasach” jest tylko flirt, flirt, flirt
          Gershwin: w "Wysokich Obcasach" jest tylko fragment rozdzialu;
          Gershwin: "Wirtualna milosc" tu to kilka stron a rozdzialow jest kilkanascie !
          kostek_1_2: to czytalem
          Gershwin: np. „Po co wchodzi sie na czat”, „Autoprezentacja ”, „Uzaleznienia”,
          „Zdrady czatowe”, „Cyberseks”
          kostek_1_2: a skad autorzy wiedza ile w tym jest prawdy ?
          Gershwin: „Spotkanie w realu” i inne jeszcze
          kostek_1_2: kazdy opowiada o sobie tyle ile chce i to co chce
          Gershwin: Sami to przeszli
          Gershwin: tez
          Gershwin: wiec ich trudno wyprowadzic w pole J
          Gershwin: Prowadziles forum paltalkowe - paltalkinaczej
          kostek_1_2: nie, forum prowadzil papuga
          Gershwin: Acha, A Ty ?
          kostek_1_2: ja jako Pryscz naDupie pisalem artykuly do paltak inaczej
          kostek_1_2: "artykuly", Piwoniusz prowadzil swoje "scandale"
          kostek_1_2: gazetke o spolecznosci paltalkowej
          kostek_1_2: znasz to ? byles tu juz wtedy? to bylo 3 lata temu
          Gershwin: taki wirtualny "brukowiec" ? Znam. Czytalem tam kilka artykulow
          kostek_1_2: tak, byly dwa wirtualne brukowce
          Gershwin: ale w ksiazke sie nie zamienily. Dlaczego ?
          kostek_1_2: pozniej powstalo forum i twe rzygowiny tam
          kostek_1_2: moze"autorzy" nie zaangazowali sie w to az tak bardzo? :-)
          kostek_1_2: sorry nie "twe rzygowiny" tylko "te rzygowiny" heheh
          Gershwin: na waszym forum wymiotowano ?
          kostek_1_2: waszym? probujesz mnie podejsc; nie jestem autorem forum
          Gershwin: na waszym byly tez wymioty ?
          kostek_1_2: nie sadze
          Gershwin: wiec na tamtym forum
          kostek_1_2: ironia i prowokacja, zlosliwosc
          Gershwin: oooo, to rozumiem, a wulgaryzmy ?
          kostek_1_2: brak
          Gershwin: plotki ? intrygi ?
          Gershwin: nie bylo ?
          kostek_1_2: plotki? Oczywiście, ale nic serio
          kostek_1_2: wiem do czego zmierzasz
          Gershwin: jeszcze nie wiesz ksiezniczko
          kostek_1_2: heheh teraz widzisz mnie w ponczoszkach?
          Gershwin: Ksiezniczki nosza tez spodnie. Ehhhh ta emancypacja
          Gershwin: hehe
          Gershwin: Powiedz mi jak ocenilbys te wypowiedzi na forum o ksiazce z pozycji
          Ksiezniczki i Kostka ? Co czatowiczami tam glownie powodowalo ?
          Gershwin: to Hyde Park ?
          kostek_1_2: a ty jak myslisz? sa tacy ktorym sie to napewno nie spodobalo, sa
          tez wasi wrogowie, sa tez ludzie ktorzy chca zaistniec, zrobic zadyme
          Gershwin: i tacy co chca sie wygadac, wyrzucic cos z siebie, a nawet wyrzygac sie
          kostek_1_2: nie mozesz oczekiwac ze ksiazka sie kazdemu spodoba
          Gershwin: a co Ty bys w niej oczekiwal aby sie spodobala ?
          kostek_1_2: napewno ci sa tutaj od lat beda z wami polemizowac, bo ich
          spojrzenie na chat bedzie inne
          Gershwin: rutyniarskie, odwrazliwione, zblazowane ? :-)
          kostek_1_2: splycasz, generalizujesz
          Gershwin: zarzucano mi na forum ze ..nie generalizuje, hehe
          Gershwin: dzieki :-)
          kostek_1_2: hehe generalizujesz" do jednego wora"
          Gershwin: do 12 bo tyle jest rozdzialow - "worow"
          kostek_1_2: no to pieknie
          Gershwin: tez tak mysle
          kostek_1_2: musze sie do ktoregos zakwalifikowac?
          Gershwin: a po co, opowiedziane historie czatowe sa same w sobie, po co je
          wrzucac do jednego czatowego "wora"
          kostek_1_2: no jestem czastka tej spolecznosci
          Gershwin: ja tez
          Gershwin: podkrelam to w ksiazce
          kostek_1_2: czyli znajde miejsce w ktoryms worze
          Gershwin: i krysia tez
          Gershwin: mam caly zapas pustych workow jeszcze, jeden okolicznosciowy dla św.
          Mikolaja :-)
          kostek_1_2: jezeli to was polaczylo to pieknie
          Gershwin: tak, to jest piekne
          Gershwin: Mam do Ciebie prosbe
          kostek_1_2: zgadza sie
          kostek_1_2: tak?
          Gershwin: czy moge te rozmowe, ciekawą
          kostek_1_2: mam byc milszy?
          Gershwin: zamiescic na tym forum
          ..................................................................
          Gershwin: Mysle, że KsiezniczkaWirtualna nie jest mila
          Gershwin: ale to nieglupia bestyjka :-)
          kostek_1_2: OK- masz na to zgode
          kostek_1_2: Na czacie lubie dowalac ale nie ranic
          kostek_1_2: :-)
          Gershwin: :-)
          kostek_1_2: Czy rozmowie z toba znaczy ze teraz bede slawny?? juz czuje wieniec
          laurowy
          Gershwin: bobkowy?
          kostek_1_2: heheh sprowadzasz mnie na ziemie
          Gershwin: KsiezniczkiWirtualne chodza w wianuszku z ziela ruty, skromnego
          kostek_1_2: no nie, ciote chcesz ze mnie zrobic
          Gershwin: musisz sie na jakas plec zdecydowac, albo na rozszczepienie jazni, hihi
          kostek_1_2: no ale nie na pedala heh
          Gershwin: nie badz homofobem
          kostek_1_2: za bardzo lubie kobiety
          Gershwin: i za bardzo lubisz robic sobie jaja, ale nieszkodliwie :-)
          kostek_1_2: i dopiszesz koniecznie rozdzial o mnie, heheheh
          Gershwin: napisz ciekawa historie, i przeslij ja na e-mail, kto wie :-) Wiele
          osob domaga sie od nas rozdzialu
          kostek_1_2: ja myslalem ze jako kostek juz jestem gwiazda?
          Gershwin: np. Baron_Sczecinski, on sie uwaza za legende i Zeusa paltalka. I
          udowodni nam to ;-) Masz wiec konkurencje
          kostek_1_2: no nie on sie myli,legenda to ja :-)
          Gershwin: To juz musicie sobie sami wyjasnic albo wziac sie na reke :-)
          kostek_1_2: ok
          Gershwin: milo było ale musze porozmawiać teraz z krysienka (wspolautorka),
          cudowna kobieta
          Gershwin: narazka
          kostek_1_2: nara
          kostek_1_2: :-)
          Gershwin: :-)
          kostek_1_2: ucaluj ja
          Gershwin: :-) - o tak ?
          kostek_1_2: o tak albo tak; ale masz stary paltalk to nie widzisz jak
          Gershwin: cos calusna sie zrobila dzis...ksiezniczkaWirtualna
          kostek_1_2: hehehe ty uwazaj bo zaraz mnie zaczniesz podrywac, a wolalbym krysie
          Gershwin: krysie to kazdy wolalby bo to rasowa kobieta i dziennikarka; i piekna
          Gershwin: oj taaaaaaaaak
          Gershwin: nara

          • lalluna Re: cd rozmowy Kostek - Gershwin ( o legendach cz 25.12.05, 17:46
            Nie szukam tlumaczen dlaczego ludzie sie uzalezniaja od internetu.
            Bo to jest oczywiste,choc niemniej gratuluje autora ksiazki wspanialego pomyslu.
            Psychologiczne,chemiczne i biologiczne uzaleznienie sie od cyber swiata jest
            zupelnie zrozumiale.
            Bazujac sie na fakcie ze mozg ludzki(nie mowie o jazni a o mozgu ,prosze o tym
            pamietac:)-co za tym idzie biologiczne cialo,nie rozroznia fikcji od reala)

            Precepcja wizualna kamerki,glos w sluchawkach.To ,to co jest,a reszta (czyli
            dotyk,wiekrzy odbior rzeczywisty w realu,sex)Tego nie ma,to podlega
            wizualizacji.Pisalam ze mozg nie rozroznia reala od cyber,pracuje na takich
            samych obrotach,co za tym idzie,nowe polaczenia neuronow +produkcja chemiczna
            no i uzaleznienie komorek(czyli calego ciala)-puzniej popychamy sie sami do
            dzialan:)
            Tu mowie o tych sex maniakach kamerkowych-nie bede wymieniala kto i co.Czlowiek
            to co robi najlepiej- to uzaleznia sie:)

            A z wizualizacja i fantazja czeba byc bardzo ostroznym,i miec na wzgledzie to,
            ze nasza mysl ,cialo odbiera jako bodziec do dzialan.Dlatego wiele panienek ma
            mokre majteczki sluchajac romantycznych nagran amerykanskich bogaczy:)

            Mam nadzieje ze w jakims stopniu sie przyczynilam do nauki i wytlumaczylam
            poszukiwacza co i jak sie odbywa.

            Ps:
            Serdecznie pozdrowienia od Lisiczki dla pryszcza na dupie.
            Pozdrawiam rowniez cala ''sypialnie'',no i tych ktorych znam:)

            A reszte mam gdzies:)
    • nierozsadnybrat Brat sie zakochal wirtualnie i jest chryja 24.12.05, 01:43
      Mam problem matka i poradz mi zamiast tu farmazony pieprzyc
      Mam duzy problem z starszym bratem 21 lat znalazl sobie laske przez internet
      wydzwania do niej nabija w***** kasy na telefon "kreca" juz ze soba rok ona niby
      mieszka w Piotrkowie niedaleko mojego miasta Łódź.
      Laska wyslala mu 3 zdjecia jedno z twaza jedno tylem a 3 na stole o wielkosi
      avatara Gadam mu zeby dal se spokuj i ze jest ***niety ale on za wszelka cene
      upiera sie przy swoim.
      Starszych zapraszal na obiadek do niej b0o niby przypadkiem kupila sobie
      mieszkanie w Piotrkowie oczywiscie okazalo sie ze jest remont ktory trwa juz 6
      miechow :D
      A jak sie umawiaja ze ona przyjedzie do niego miala juz chyba z 10 x przyjechac
      zawsze sie cos dzialo a to trafiala na policje do szpitala z 8x
      Kupil jej stringi i jakies inne upominki i chce jej dac jak przyjedzie ale ja
      wiem ze nieprzyjedzie.
      Wogole niewiem co zrobic z tym oslem.
      Co wy byscie zrobili. Matka2 i autorzy poradzcie !!!
      Acha on d niej mowi zono i mowi starym ze sie z nia ozeni starzy sie z nieego
      nabijaja
      Brat.Rozsadny
      • krycha54 Re: Brat sie zakochal wirtualnie i jest chryja 02.01.06, 19:39
        Jesli ty szukasz pomocy i porady co do swojego brata to zle trafiles ;)
        czy ty nie zorientowales sie ze sam autor - terapeuta zachorowal na
        zaczatowanie?
        nie zorientowales sie ze jego rodzina i wspolautorki padla od zaczatowania?
        Oni nie sa od porady oni sa od wykorzystania twego postu jako jeszcze jeden
        okazyjny przypadek do moze nastepnego zbioru czatowych zwierzen ale pomoc???
        Oni sami potrzebuja takiej pomocy:)))
    • ela_zaczytana Zaczytuje sie 24.12.05, 03:07
      Ela:
      - macie jakies ksiazki warte polecenia? cos mnie ostatnio na czytanie naszlo
      moje gg 4951177

      Monika:
      - z jakiego gatunku? ja mam liste ok. 40 książek które czekają w kolejce...
      te Ci polecam

      z przymrużeniem oka:
      1. Krystyna Pytlakowska , Jerzy Gomuła – „Zaczatowani” (łap linka:
      www.jsantorski.pl/zap.php?mg=zap&id=nr001
      2. Stanisław Tym - Mamuta tu mam - Utwory zebrane spod łóżka
      3. Hanna Samson - Wojna żeńsko-męska i przeciwko światu
      4. Małgorzata Domagalik , Janusz Leon Wiśniewski - 188 dni i nocy
      5. ew. S@motność w sieci jeśli jeszcze nie czytałaś

      1. Eric-Emmanuel Schmitt obowiązkowo Oskar i Pani Róża
      2. Yann Martel - Życie Pi
      3. Anna Gavalda - Po prostu razem
      4. Kazimiera Szczuka - Milczenie owieczek. Rzecz o aborcji
      5. Elfriede Jelinek - Pianistka
      6. ew. coś Ziemkiewicza, jak ktoś lubi czytać jego felietony (np. Polactwo )

      trochę historii:
      1. Teczka Hitlera
      2. Anne Applebaum - Gułag

      Pozdoro i zaczytania życze
    • baronszczecinski Re: Cybermiłość 24.12.05, 16:53
      Jak czytam tego kostka,to az mi sie kosa w kieszeni otwiera.Nie myslcie ze
      chcialbym mu zrobic krzywde nie..pozytywne myslenie polega na tym,ze we
      wszystkim co nas spotyka czlowiek dopatruje sie dobrej reki nauczyciela.
      A tego kostka obojniaka, to garsc ziomali z potulic nauczylo by jak znow zostac
      mezczyzna.Chyba ze on juz tego nie chce.

      Kostek juz my zrobimy z ciebie ksiezniczke tysiaca i jednej nocy.

      /Wasz Legendarny BARON SZCZECINSKI
    • anabella14 Re: Cybermiłość 28.12.05, 02:28
      Wiesz co ofiaro? ja nie potrzebuje adwokata. Zajmij sie swoimi sprawami>
      Opowiedzialam Krysi moja historie i nic ci do tego. I tak nikt mnie nie
      rozpozna. I nawet sie nie staraj pisac w moim imieniu. Ladna mi ofiara,
      drapiezna pirania chyba.Ty sie wstydz.
      • sliweczki Re: Cybermiłość 01.01.06, 18:53
        Z ta obrona ksiazki przez autorow to wyglada nie inaczej jak porownac sprawe
        do wlasnego ogrodka.
        "Nie dam oskubac z owocow drzewka sliwki bo to moje!"
        Drodzy autorzy wy te swoje "drzewko" wystawiliscie poza swoje ogrodzenie do
        publicznego uzytku, wiec pozwolcie i na to by korzystajacy publicznie mogli
        kosztowac owocow tego drzewka, obojetnie jak komu one smakuja:)))
        Nie zaprzeczycie temu, ze smak mamy rozny:)
        Wolno nam od tej chwili delektowac sie czy tez "kwasic sie"?;)
        Drogi autorze i autorko, to juz z ta chwila nie tylko wasze drzewko, bo za nie
        placimy i to czy warto bylo zaplacic to juz wylacznie nasza sprawa!
        Mam prawo powiedziec, ze wg mego smaku wywalilem pieniadze w bloto.
        Kto mi zabroni to stwierdzic????????
        • wspolautor-jg Śliwki i schabowe 03.01.06, 05:50
          Ze śliwek najbardziej lubię wegierkę, placek z nimi i powidła. Oraz schabowe.
          Kto mi zabroni to stwierdzic????????
          Pozdrawiam - JG



          • sliweczki Re: Śliwki i schabowe 05.01.06, 23:16
            Odpowiedz na poziomie tego, co przeczytalem w tej ksiazce, wiec nie zaskoczylo
            mnie, to ze wspolautor lubi powidla;)
            Moje zaskoczenie wywolaloby wyznanie wspolautora, ze lubi kawior;)
            Ale kto mu to zabroni?;)
            Pozdrawiam rowniez
            PS. nie spodobalo sie to rowniez, ze znalazl sie ktos, kto wywalil pieniadze w
            bloto przez wasze "splodziny"?

    • anabella14 Re: ofiara 30.12.05, 02:09
      Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra
      osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.
      Więcej informacji... portal agora
      • prawidlowosc Re: ofiara 01.01.06, 18:11
        Anabella, wykorzystalas wprawdzie to co wspomnialem o konsekwencjach prawnych
        naruszania prywatnosci, ale w jakim celu i do czego ty tutaj probujesz to
        wykorzystac? Czy ktos ci ta prywatnosc naruszyl? Czy tak bardzo walczysz w
        imieniu autorow, bo dostalas sie (jak chcialas), na strony ich arcydziela?
        Posluchaj moja droga, piszesz ze chcialas tego, opowiedzialas, wiec za co ty
        tak sie i komu odgrazasz cytujac wspomniane prawa?
        Czy ta pogrozka ma byc tym co maja odmienne zdanie niz balwochwalcze recenzje
        dla autorow tego dziela?
        A jeszcze cos co mnie bardzo zastanawia.... taka jestes pewna ze i tak cie nikt
        nie rozpozna... Zazwyczaj jesli historia o danej osobie jest prawdziwa,
        kojarzymy ja wlasnie po jej zyciu, to co ja spotkalo, po przyjaciolach, po
        problemach, bo przyznaj, ze kazdy czlowiek to odmienna ood innych karta jego
        historii...Dlatego czesc ludzi, ktorzy sa wplatani watkowo w arcydzielo
        wiadomych autorow broni sie przed opublikowaniem ich prywatnosci, bo nie trzeba
        tutaj podawac danych personalnych, samo przedstawione zycie, jest czescia
        wizytowki czlowieka...
        Skad ta pewnosc, jeszcze raz sie zastanawiam, ze ty przedstawiajac fakty (????)
        nie zostaniesz rozpoznana... bo przeciez jak widac do tajemniczych osob nie
        nalezysz jesli sama dazylas do zwierzen?
        Czyzby te fakty mijaly sie z rzeczywistoscia i nie mozna ich w zaden sposob
        skojarzyc z dana osoba?;-)
        Wroce jeszcze do wspomnianego prawa o naruszaniu prywatnosci... to nikt z forum
        tego nie narusza, to jest prawo forum!
        Przedstawienie publiczne prywatnosci osob to juz inna historia i tego chroni
        wspomniane-zacytowane przeze mnie prawo....
        Troche sie pogubilas w drapieznosci wyraznej obrony autorow, to bardzo slepy
        zaulek, w ktory wkroczylas i wybacz, ale czytajac te twoje posty, malo one maja
        wspolnego z logika...
        Jakas slepa agresywnosc, jak moge okreslic nic poza tym, bez logicznego
        myslenia, dowodem niech bedzie wykorzystany przez ciebie cytat..
        "Ni przypial ni przylatal;-)"
        A jesli cytujesz prawo, ktore nie ty ustanowilas, cytuj je na tyle wiernie nie
        naginajac do twojej sytuacji, czy twoich potrzeb.
        !wroc do postu cytowanego prawa i zauwawaz roznice w twoim i moim przypadku
        lub wspomnianej przez ciebie Agory.
        Wyrywki, watki z calosci nie oddaja prawdy.
        • prawidlowosc Re: ofiara 01.01.06, 18:28
          ".....Wroce jeszcze do wspomnianego prawa o naruszaniu prywatnosci... to nikt z
          forum
          tego nie narusza, to jest prawo forum!........."
          ------------
          Musze jeszcze to troche sprecyzowac, bo obawiam sie ze znow sie pogubisz,
          Anabello...
          Otoz mowiac o prawie forum, mialem na mysli prawo do dyskusji, na poziomie
          dyskusji i to ze nie wynika w zadnym z zamieszczonych postow to, ze ktos
          naruszyl czyjakolwiek prywatnosc. Nie zauwazylem zeby ktos z wypowiadajacych
          naduzyl to.
          Przy okazji potwierdzam czyjas wypowiedz, ze to bardzo smieszne jesli autor
          probuje obronic wartosc swego dziela przez atakowanie i zastraszanie osob,
          ktore nie klaszcza w lapki za stworzenie tegoz dziela;-)
          A mowi sie dobry towar nie potrzebuje reklamy... ja dodam, ze jesli to jest
          takie dobre dzielo, nie trzeba go tak bronic, bo obroni sie samo, a juz na
          pewno nie musi tego robic autor, od tego sa krytycy, cenzorzy i......
          CZYTELNICY, bo to z mysla o nich tworzy sie dzielo...
          • zaczytana_czytelniczka Dwa dni czytaliśmy "ZACZATOWANYCH". Cięgiem ! 04.01.06, 02:21
            W moim przypadku było właśnie tak ... burzliwe reakcje, które "ZACZATOWANI"
            wywołała wśród kilku moich bliskich koleżanek i na tym forum, zainteresowały
            mnie książką i jej autorami. Jak sie pojawiła w ksiegarni kupiłam ... i chyłkiem
            ją przeczytalam.
            Książka jest prawdziwa a koniec strasznie ... zaskakujący. Sama przeżyłam taką
            miłość jak główni bohaterzy. Trwa to już ponad rok i chcę żeby trwało wiecznie.
            Albo przeniosło sie do reala. Mieszkamy od siebie bardzo daleko (ponad tysiąc
            km), ale pomimo tego wszystko czuję, że jesteśmy bardzo blisko siebie. Mam
            nadzieję, że moja "książka" zakończy się inaczej. Uczucia opisane w tej książce
            są prawdziwe, czuję się dokładnie tak jak bohaterzy ... ttęsknie za nimi.
            Nawet ... mój facet po nią siegnał ... i powiedział ze to ksiązka nie jest dla
            dzieci. No bo jest w niej ten ...."cyberek"!
            Dla wszystkich, którzy nie stracili zdolności czatowania ...i kochania !



    • conamwduszygra Cyberfascynująca książka 19.01.06, 06:16
      "Zaczatowani" to super książka i super historie czatowe o świrach i światach
      wirtualnych. Ciekawe i zaskakujące. Cała prawda o czacie w nich jest. Tak tu
      jest. Rozśmieszyła mnie historia o tym studencie. A zadziwiła historia o
      fetyszyście stóp i szpileczek. Niesamowite były też historie dotyczące
      seksturystyki Polek z czata nazywanych „pizzą z dostawą na miejsce”. Niektóre
      osoby z czatów chyba rozpoznałam, bo znam ich ciemne zachowania bardzo dobrze.
      Innych bohaterów historii nie rozpoznałam, chociaż jestem na czacie polskim 5
      lat. Ale te utkwiły mi najwięcej w pamięci. Po przeczytaniu całej książki
      odniosłam wrażenie, że te historie z paltalka i innych czatów, komunikatorów,
      serwisów randkowych będą innych ostrzegać przed zadziwiającą lekkomyślnością i
      łatwowiernością na czacie. Czy przed cybermiłością to nie muszą bo to piękne są
      historie. Po lekturze tej książki teraz podchodzę do czatowania inaczej.
      Właściwie mało wchodzę do niego. Uświadomiłam sobie ile tracę ja i moją rodzina.
      Do tego doszłam już sama po 3 latach w necie, ale książka mi bardzo pomogła w
      przemyśleniach i poukładaniu za i przeciw czatowaniu. U mnie więcej było przeciw
      ! A jak będzie u was to nie wiem. Książka zmieniła we mnie wiele. Byłam
      ostrożna ale teraz na czacie jestem jeszcze bardziej ostrożna. Zresztą sama
      miałam niemile historie na początku czatowania. Jeden "czatowicz" zapraszał mnie
      na własny koszt dyskotekę w Hamburgu. gdybym tam pojechała znalazłabym się ...
      zasraszona w burdelu. Realnym, nie tym czatowym.
      Wpadłam też w uzależnienie od czata. Ale teraz wracam na Ziemię, bo tutaj
      normalniej.
      Kto powinien te książkę przeczytać ? Wszyscy czatownicze i ich partnerzy, bliscy
      oraz znajomi. U mnie czyta teraz córka a potem mąż chce poczytać aby wiedzieć co
      dziecku grozi na czacie. Niektórzy czatownicze mówią, ze ich nic nie zaskoczy ?
      No mnie mało już zaskoczy po tej książce. Wywiad o rzeczywistości wirtualnej ze
      Stanisławem Lemem zamieszczony w książce zaskakuje przenikliwościa pisarza i
      ironią na temat czata. Perełka. Ciekawe czy sam Lem wchodzi na czat i na
      przykład cyberseksi tak jak inni. Bo nasz kochany Prezydent Lech Wałęsa dopiero
      teraz odkrył uroki czatowania i to pod namową córki. Czatowicze mówią, że może
      chce tu jakaś „laskę” wyrwać, kto wie. Czat okazuje się nie tylko ciekawszy od
      reala, od polityki ale też od gry w ping-ponga, wędkarstwa i rozwiązywania
      krzyżówek. Tak uzależnia.
      Książkę powinni też dokładnie przeczytać ludzie nie czatujący, nie mający
      bladego pojęcia o necie. Oni inaczej ją odbiorą. Satyrycznie a nie tragicznie
      (np. ten opis usprawiedliwień nałogu u kobiety, której sąd odebrał prawa
      rodzicielskie i nakazał odcięcie internetu oraz przymusowe leczenie odwykowe).
      Myślę, że czatownicze nie chcą znać prawdy o sobie tak jak ta kobieta. Bronią
      się przed ta prawdą, atakują. Książka wzbudza emocje i spory ale to dobrze.
      Spróbuj powiedzieć tym ludziom uzależnionym od czata, tych randek, cyberseksu i
      rozmów na czatach i forach, że są uzależnieni. Mało, który czatowicz zrozumie
      swoje uzależnienie i przyzna się uczciwie przed sobą i innymi, że je już ma. To
      nie on to inni, zawsze może wyjść z czata jak będzie tylko chciał, inni są
      bardziej uzależnieni niż on, nalezy mu sie troche odskoczni i rozrywki itp. Skad
      my to znamy ?! Komentarze do historii podobały mi się, są naprawdę super.
      Jeszcze raz przeczytam dokładniej, bo mogło mi cos umknąć uwadze. Książkę trzeba
      smakować, nie da się jej przeczytać za jednym zamachem, na jednym posiedzeniu bo
      wszystkie historie się zleją. Najlepiej czytać całymi rozdziałami. Najciekawsze
      rozdziały to : Po co ludzie naprawdę wchodzą na czat i dlaczego go rzucają,
      miłości wirtualna, spotkania w realu, cyberseks, zdrady wirtualne, oszustwa
      czatowe, netetykieta czyli bezpieczne czatowanie (ważne dla kobiet i
      nastolatków), uzależnienie od czata i jak walczyć z tym nałogiem,
      „Zaczatowani” K. Pytlakowskiej i J. Gomuły to czat dzisiejszy. Jeśli ktoś
      czytał „Samotności w sieci” Wiśniewskiego o początkach czata to musi teraz
      obowiązkowo przeczytać tę książkę i porównać zmiany jakie zaszły od tamtego
      czasu na czacie: na gorsze czy na lepsze ? Moi znajomi, umiarkowanie nałogowi
      czatowicze też ją przeczytali i sporo się nad sobą zastanawiali. Ale to chyba
      dobrze ? Książka jest napisana pięknym, klarownym językiem i zawiera bardzo
      ciekawy wybór wypowiedzi na temat czata.
      Polecam tę książkę bo są w niej fakty a nie fikcja literacka oraz reportażowe i
      psychologiczne podejście.
      Też chyba pomyślę o napisaniu książki o cyberfascynacji czatem, która może
      prowadzić do nałogu i o wszystkich moich wirtualnych kochankach. Czy waszym
      zdaniem jest tak jak to przedstawiaja autorzy? Czy tez ich sposób patrzenia na
      czat jest zdeterminowany przez ich osobiste historie, które opisują bez
      stosowania taryfy ulgowej dla siebie! Napiszcie. Ksiązka ma pomysłową,
      "cybersekszącą" okładkę, która książke wyróżnia.

      Conamwduszygra
      • sliweczki Re: Cyberfascynująca książka 22.01.06, 17:17
        Czy ty nie przesadzasz? i po co to piszesz? a dalas poczytac tez swoj "artykul"
        zamieszczony tutaj twojej corce i mezowi? hmmm..
        Twoja wypowiedz przypomina mi styl w jakim pisana ta ksiazka, mowisz ze
        chcesz tez napisac ksiazke? o kochankach.......hmmmm.. nastepna od brukowcow:)

        to drugi raz juz sie nie dam nabrac:))))
        • niczyja2 Re: Cyberfascynująca książka 23.01.06, 00:03
          Oj sliweczki, powtarzasz sie.Wymysl cos oryginalnego. I pozwol pisac kazdemu,
          kto chce. Nie musisz nic kupowac. A ja chetnie odkupie od ciebie te ksiazke, bo
          bratowa chciala ja.Mnie tam sie podobala:)) I nie podejrzewaj mnie, ze jestem
          autorką czy autorem. Myslisz, ze oni nie maja nic do roboty, tylko odpowiadac na
          posty?
        • sliwki_robaczywki książka na kompleksy i na oświecenie 23.01.06, 00:36
          Oj, sliweczki, powtarzasz się na tym forum.
          Coś Cie bardzo uwiera. I to co w kólko piszesz jest chyba wyrazem albo sklerozy
          albo kompleksów.
          Może ja odkupie od Ciebie tę książke, bo szwagierka prosiła.
          Zachwyciła się tymi fragmentami na "Wysokich Obcasach" i chce przeczytac całość.
          Sle do mnie ponaglajace smsy w tej sprawie. I szwagier też czeka w kolejce do
          lektury, o której by długo mówić :-)))
          Jest na szczęscie pęd do wiedzy o tym co się naprawe dzieje i wyprawia na czacie !!!
          Lektura tej ksiązki i dawka humoru w niej jest świetnym lekarstwem na kompleksy.
          Ja po jej przeczytaniu zrozumiałem tajemnicę czata i poczułem się nareszcie
          oświecony.



















          • niczyja2 Re: książka na kompleksy i na oświecenie 23.01.06, 01:26
            Ty, robaczywki, nie papuguj mnie. Nie masz wlasnego rozumu? Jakas szwagierka mi
            nie zaimponujesz, bo ja mam duza rodzine. Stryjenka tez chce sobie poczytac,
            tesciowa i matka ziecia. Kuma to sie nazywa? A w ogole to pozdrawiam stad wujka
            Zdzisia, jego kumpla Jozia i cala klase III B. Tylko Baski z drugiej lawki nie,
            bo odbila mi Zenka. Nigdy jej tego nie zapomne.
      • zaneta100 Re: Cyberfascynująca książka 22.01.06, 17:23
        To juz teraz naszym wspolautorom cos w duszy gra? hihihi
        ale autoreklama:))))))))
        cos tu za bardzo ucichlo, brak podlewania kwiatkow drodzy autorzy:)
    • kleopatra39 Re: Cybermiłość 24.01.06, 15:43
      Buszowalam po internetowych ksiegarniach i czytalam recenzje tej ksiazki, bo ja
      niedawno przeczytalam.Zaznaczam, ze z autorami nie mam nic wspolnego, poza tym,
      ze tez bylam uzalezniona od czata.Ale ja czatowalam gdzie indziej, na WP i
      troche na Polchacie. Spotkalo mnie tam wiele zlego, bo zakochalam sie
      nieszcesliwie. Zaufalam i zawiodlam sie. Mezczyzna, ktory mnie w sobie
      rozkochal, obiecywal mi zlote gory. Byl ode mnie troche mlodszy i w separacji z
      zona. Ja jestem rozwiedziona od 5 lat. Myslalam, ze to koniec mojej samotnosci.
      Bylam bardzo szczesliwa stwierdzajac, ze milosc istnieje, ze to nie bajki.
      Spotkalismy sie w realu, jak wielu bohaterow tej ksiazki. On mieszka o 350 km
      ode mnie.Ale prosil, zebym sprzedala moje mieszkanie i przeniosla sie do niego,
      ze zalozymy wlasny interes za te pieniadze i zaczniemy wspolne zycie. Dobrze, ze
      nie zdazylam tego zrobic, chociaz juz dalam ogloszenia do prasy o sprzedazy
      mojego m4. Cale szczęście, ze nie trafil sie zdecydowany klient, bo w
      miedzyczasie moj" narzeczony" po prostu zniknal z sieci, zmienil numer komorki a
      nawet adres. Z dnia na dzien. Jego zona powiedziala mi, ze zamieszkal z mloda
      dziewczyna pod Zielona Gora. Poznal ja tez na czacie. Gdy wiec czytalam rozdzial
      o zdradach, plakalam zywymi lzami. Widzialam tam siebie. Odchorowalam ciezko te
      historie. Teraz trzymam sie od czata z daleka i od ludzi z sieci. A w ksiegarni
      Merlin trafilam na recenzje, pod ktora podpisuje sie cala dusza.Wkleje ja
      tutaj.Ku przestrodze.
      Czarny Orfeusz 2006-01-23
      Poruszająca i odważna ksiażka
      Warto przeczytać aby być mądrzejszym przed szkodą. Napisana ze znawstwem czatu i
      jego diabelskich pułapek. To mądra i odważna książka. Dawno takiej nie czytałem,
      a czytam dużo. Każda historia czatowa jest w niej zajmująca, a jest ich z
      kilkadziesiąt. Najbardziej wzruszyła mnie historia autorów. Cała książka
      naprawdę porusza. Gorąco życzę wszystkim osobom opisanym w książce, aby na
      czacie i poza nim im się spełniło. Widać i czuć, że autorzy lubią swoich
      bohaterów i im sekundują. Autorzy znają czat i oprowadzaja nas po nim jak po
      piekle, ale na szczęscie bezpiecznie. Czat to diabelskie siły i sztuczki. Tu
      można zaprzedać duszę jakiemus wirtualnemu diabłowi lub diablicy z komputera.
      Zakochać się i zdradzić. Wpaśc w nałóg i nie móc wyjść z niego o własnych
      siłach. Niektórym udało się tego uniknąć - i o tym też jest w książce, jak sobie
      radzić z czatem, aby było z nami wszystko OK w realu. Książka nie tylko dla
      wrażliwych, myślących, ale i dla lubiących mocne wrażenia np. cyberseks. Dowiesz
      się z niej, jak to robią inni.
      • zaneta100 Re: Cybermiłość 25.01.06, 18:34
        Nie bardzo rozumiem o jakiej ksiazce piszesz bo napisalas Czarny Orfeusz, nie
        mysle ze to jest twoj pseudonim bo uzywasz kleopatra, czy to tytul innej
        ksiazki o krorej piszesz recenzje?
        pozdrawiam i mimo tego co bylo zle ciesz sie ze nie ponioslas gorszych
        konsekwencji
        zaneta
    • babaryba1 Re: Cybermiłość 25.01.06, 16:11
      Książki jeszcze nie czytałam ale zrobię to napewno. Moja historia czatowania
      jest krótka, kilka miesięcy gg i sympatii zaowocowało poznaniem świetnego
      faceta, w kwietniu będzie 3 rocznica naszego wspólnego mieszkania i
      przeżyliśmy przez ten czas wiele wspaniałych wydarzeń. Chwile spędzone na
      czacie wspominam bardzo miło, nie spotkało mnie nic złego. Choć muszę przyznać,
      że początkowo inna znajomośc wydała mi się bardziej obiecująca. Ale kiedy nie
      zgodziłam się na propozycję spotkania ( nie jestem już tak naiwna żeby jechać w
      ciemno ponad 1000 km) facet więcej się nie odezwał. I dobrze. Pozdrawiam
      wszystkich czatujących i życzę takiej miłości jak moja
    • niebieski_kaktus Ksiązka "Zaczatowani" odkrywa skutki zaczatowania 27.01.06, 03:48
      Który np. z uzaleznionych od netu uzna tekst opisujacy jego nalog (i
      samooszukiwanie sie) za odkrywczy? A nalogiem jest uzaleznienie od cybermilosci
      i cyberseksu. I czata jako takiego.
      Raczej przeczyta po cichu i pomysli: "O cholera ale jestem nalog ... nie
      wiedzialem ze az tak bardzo...".
      Obleci go strach i obleje zimny pot po takiej lekturze. Az w koncu zaskoczy i
      pomysli tak: "Jak qurna z tego g... wyjsc ?"
      Taki tekst moze byc dla niego zimnym prysznicem.
      Obserwuje ile jest wpisów na podforum "Czy jestes w grupie ryzyka"? Ile jest tam
      wpisów?
      Odpowiedz brzmi: ZERO !
      Sprawdźcie.
      Wychodzenie z nalogu czatowania jest trudne i najczesciej nie da sie tego zrobić
      o wlasnych silach. Ten tekst jest konieczny. Szczególnie dla tych co za mało
      czytają o zagrozeniach netu a za długo w nim siedzą.
      A jak to jest z Tobą mamac2 ?
      Ja nie boję się przeczytać prawdy o sobie. Tak, to tekst także o mnie.









    • moim-zdaniem Nikt nie chce zginać z rak normalności 27.01.06, 16:01
      Nikt nie chce zginać z rak normalności. Czatowicze wola uzaleznic sie od
      karykatualnie lub monstrualnie rozrosłej wyobraźni. Czat i anonimowośc temu
      sprzyja. Tu mogą odstawać od rzeczywistości, być gdzieś indziej, byc oryginalnym
      lub po prostu wreszcie soba. Czytałam chamskie wpisy. I nie takie bycie soba mam
      na myśli. To także wietualna rzeczywistośc - odreagowywanie na innych aby samemu
      poczuć się lepiej. Ciśnie się porównanie, że to takie samo rozladowanie emocji i
      napięcia jak przy samogwałcie. Czatowicze nie gwałccie innych bo gwalcicie
      siebie ! Nie dorabiajcie sobie ideologii do waszych kompeleksów i małości.
      Autorzy swietnie to wychwycili i chwała im za to. Oczywiście trudno aby
      spodziewali za to z wyrazami wdzieczności opisanych z czata.
      Spotkałam sie na czacie z nienormalnymi i dziwnymi ludzmi. I zastanawiam sie kto
      tu jest normalny a kto nienormalny na własne życzenie ? Oni czy ja z krainy
      lagodności?
      Kazdy ma swoją definicję normalności i jej braku. W ksiązce wyczytałam historie
      czatowe autorów. Piękna. Rozgrzała mnie wewnetrznie. Oni są normalni poza
      czatem. Na czat juz nie musza wchodzic aby udawadniac swoja normalnośc. Są
      nietuzinkowi i mają w sobie jak wyczuwam, odrobinę szaleństwa i i
      nietuzinkowośc. To elementy ich prywatnej magii i niech tak pozostanie. Bez
      nich, bez ksiązki bez tego forum nasze zycie byłoby nudne. Byli dla nas
      szczodrzy, napisali madrą zyciowo ksiązke. Oni są juz upublicznieni i
      zapametywalni. My nie badźmy wredni, skapcami i zawistni.
      Ciszmy sie tak jak oni, miarkujmy sie w tym co piszemy bo inaczej nie wrócimy
      cało do normalności.










      • wamp_z_netu Re: Nikt nie chce zginać z rak normalności 03.02.06, 15:17
        Zgadzam sie z toba w calej rozciaglosci.Tez czytalam Zaczatowanych i bylam
        poruszona ta lektura.Siedze na necie od 6 lat i nie wiedzialam, co tam naoarwde
        sie dzieje. Bo nie wchodzilam do wuelu pokojow, tylko bywalam na 40latkach na
        Onecie i WP. Tam jest spokojniej. uwazam, ze kazdy powienien te ksiazke
        przeczytac- ci co czatuja i ci co nie. Jest bardzo ciekawa. Nie wiem tylko, skad
        takie obrazliwe posty? Czy wam cos ubylo przez to, ze ktos opisal czata? I tak
        pewnie w koncu by to zrobiono, bo nie mozna dluzej ukrywac, co sie dzieje w sieci.
        To jak z narkomanami. 20 lat temu podobno nie bylo tego problemu, tylko mlodzi
        umierali z powodu dragow.
        A autorzy wzbudzili moja sympatie, widac ze sa wrazliwi i romantyczni. I sami
        wpadli w pulapke netowa, czego nie ukrywaja. Nie sa zaklamani.
        • wspolautor-jg Nikt nie chce polec na czacie 04.02.06, 02:47
          Co tu tak wszyscy znormalnieli na forum. To nienormalne !
          Nie wierze ze wszyscy chca zginac nienormalnie i na czacie wyzionac ducha.
          Łatwo jest wejsc na pole minowe pt. czat. Tylko jak je potem opuscic o wlasnych
          silach? To tylko w grach komputerowych gracze maja trzy zycia. Czy to jest
          normalne ??
    • gherarddottir Re: Cybermiłość 04.02.06, 17:32
      znam anne33, spotkalam ja w realu, widzialam meduze i to ze jednak az tak
      bardzo jej sie nie nie podobal! ach kto by pomyslal, ze bedzie ona bohaterka
      ksdiazki? hahaa
      • niebieski_kaktus osmiornica 05.02.06, 01:48
        A mi się wydawalo, że to osmiorniczka :-)))
      • anna_33 Re: Cybermiłość 06.02.06, 09:12
        Jesli znasz mnie z realu, powinnas wiedziec, ze w zyciu bym nie autoryzowala
        takiej wypowiedzi. Podobnie rzecz ma sie z calym fragmentem na moj temat.Na
        szczescie nie jestem zadnym bohaterem ksiazki, li tylko malego fragmentu.
        Pytanie do wspolatora i wspolautorki: Jak sie ma do waszych wypowiedzi
        twierdzacych, ze nikt nie rozpozna osob o ktorych piszecie, tekst zamieszczony
        przez "gherarddottir".?Moze warto by jednak sie odrobine zastanowic zanim sie
        uzyje czyjegos prawdziwego nicka i napisze sie rzeczy dalekie od prawdy?Nick
        Anna_33 mam od 2001 roku i "gherarddottir" jest jedna z bardzo wielu osob,
        ktora go kojarzy konkretnie ze mna.Sadzicie moze ze na mnie lezy teraz
        obowiazek prostowania bzdur, ktore napisaliscie na moj temat? Bylby to pierwszy
        tego rodzaju przypadek.
        • thaitanka1 Re: Cybermiłość 06.02.06, 17:32
          Czesc Anka. Dziwie sie twojemu oburzeniu, bo czytalam ten fragment o tobie i
          uwazam , ze Toska przedstawila Cie w dobrym swietle. Wyszlas tu na fajna
          dziewczyne, o ktora faceci sie bili. Ja tez siedzialam na necie, na oldach przez
          3 lata i wiem , jak bylo. Jak wchodzili i pisali na Ciebie na ogole rozne
          swinstwa. Zapomnialas jak bylo? Jak wchodzilas na pokoje erotyczne, do sado
          maso? A z tym amerykancem to wszyscy wiedzieli, ze robilas go w balona a on
          plakal. Gdybym ja pisala taka ksiazke, to napisalabym w niej wszystko bez
          ogrodek. Dopiero by miala poczytnosc, kto kogo bzykal i tak dalej. Ty tez nie
          bylas swieta! Pamietasz, jak bylo na zlocie w Poznaniu? Jak zostalas i z kim ,
          kiedy inni juz wyjechali. Toske tez bym opisala, jak sie klocila ze swoim
          kochasiem Koniem na ogole, haha. I jak gostkow podbierala na stringi i inne
          czesci garderoby.Podstarzala,a malolate odgrywala.
          • anna_33 Re: Cybermiłość 06.02.06, 22:41
            Coz,nie odpowiem Ci czesc, bo nie uzylas nawet onetowego nicka)wiec nie wiem
            kim jestes, chociaz ten styl wyraznie mi kogos przypomina ))Co do dobrego
            swiatla.Widac Tobie lepiej w innym oswietleniu niz mi ).Wyraznie napisalam co
            mnie ubodlo we wskazanym fragmencie. Nie wyrazilam zgody na uzycie mojego
            nicka, 3/4 podanych tam informacji jest falszywych, m.in. stwierdzenie jakobym
            drwila z "meduzy". W zwiazek z nim bylam szczerze zaangazowana, a
            przedstawienie jego osoby w taki, a nie inny sposob, w dodatku, rzekomo, moimi
            ustami jest dla niego krzywdzace.Zastanawia mnie tylko, po co piszesz te
            banalne szczegoly o Tosce, czyzby jej aktywnosc na czacie tak Ci
            przeszkadzala.A moze fakt, ze miala jak to nazywasz "kochasiow" tak bardzo Cie
            urazil?Nie rozumiem co kogo obchodzi cudza koldra i co sie pod nia dzieje. W
            koncu to ja mam do niej zal, a brudow publicznie nie piore. Fe, nie godzi sie)
            Co do sado maso)))) Zaczynam czuc sklonnosc, ale zdecydowanie do sado, gdy
            czytam niektore wypowiedzi))) Jako, ze maso, mnie, wbrew Twoim sugestiom nie
            pociąga, to chyba powinnam przestac czytac pewne wypowiedzi...Pamiec mam
            swietna, i nawet gdybym robila kogos w balona, to na pewno nie czynilabym z
            tego zwierzen nikomu.Gwoli scislosci, z Poznania wszyscy wrocili w terminie)
            Podpowiem, tak dla ulatwienia, ze zlot w Zegrzu za to zdecydowanie sie
            przedluzyl.Moze to Ci sie jakos przyda)) Ksiazki to moze lepiej nie pisz,
            bedziesz musiala sie jednak pod nia jakos podpisac. A Tosce, mimo, ze cisnienie
            mi sie podnosi, gdy pomysle, o tym co wysmarowala, oddac sprawiedliwosc nalezy,
            ze pod wlasnym nazwiskiem. )I o to tu chodzi, i na tym forum i w mojej
            wypowiedzi. O etyke i rzetelne przedstawienie faktow, gdy juz uzywamy czyjegos
            prawdziwego nicka.Zupelnie nie chodzi o zloty, o to kto z kim i czy mu dobrze
            bylo, czy ktos nosil stringi czy barchany.To bzdura, typowe czatowe wylewanie
            pomyj.Jesli jednak zdecydujesz sie wydac ksiazke " Kto z kim sie bzykal.
            Zaslyszane pokatnie" to polecam wydawnictwo Pink Press...bedzie odpowiednie. A
            co mojej swietosci..Swieta nie bylam, nie jestem i mam nadzieje jeszcze dlugo
            nie byc..Czego i innym zycze:-)
            Az ciekawa jestem jak duzym wiadrem i z jaka zawartoscia zostane oblana teraz )
            • prawdziwa-anna_33 To mnie opisano !!! 07.02.06, 18:33
              Ja tez mam nika anna_33 i swojego meduze. Tymczasowego nika na Onecie i trzy
              stale. Na Wirtualnej Police, Polchacie i Paltalku. Na prosze sie pode mnie
              nie podszywać !!! To mnie Tooskao opisala.
              Tylko że:
              - jeden meduza (Nr 1 - tymczasowy) na Onecie byl z Kanady a
              - drugi meduza (Nr 2, stały) z Niemiec a
              - trzeci był z Krakowa (bo i był Nr 3 dosc dlugo) z Paltalka i
              - Nr 4 z polczatu (jesooooooo jaki gostek był przystojny!!!, nie powiem skad bo
              mi go któras jeszcze wyrwie), hehe.
              Taaaa, troche ich było ...
              - Acha, zapomniałabym o meduzie Nr 5 z „Hameryki” ale tego poznałam nie na
              Onecie ale na Interii. Tam tez mam stałego nicka anna_33.
              Zastanawiam sie, czy to nie mnie Toska opisala bo wszystko się zgadza co do
              joty tylko dlaczego pomineła moich czterech narzeczonych? I pomyliła interie z
              onetem.
              Moze zrobimy konkurs anna_33 miedzy sobą, która miała więcej narzeczonych na
              czacie? Ktora z nas wygra, dostanie nagrodę.
              Mozemy tu na ogole sobie poopowiadac pikantne szczegoly, pochwalić się meduzami
              (a co!), niech sie toaskaa uczy bo malo wie, ta ignorantka. I kobitki niech
              nam zazdroszczą, hehe.
              Moj drugi nik to Anna_33 (stały na trzech portalach) i też proszę się pod niego
              tez nie podszywać, bo się wsciekne !!!
              Albo z meduz przerzucę się na sledzie.
              Wasza PRAWDZIWA JEDYNA TAKA anna_33


            • meduza_1970 Re: Cybermiłość 28.03.06, 16:54
              Trafila w moje rece ciekawa lektura.Opisujecie w niej ludzi bez zadnych
              konsekwencji.Powiem krotko w USA za takie cos mieli byscie taki ladny proces ze
              nie wystarczyloby wam kasy ani z tej ksiazki ani waszych oszczednosci ani
              waszych majatkow na zaplacenie tym ktorych skrzywdziliscie tym pomazancem mam
              nadzieje ze kiedys dojdzie do tego i w Polsce .Do Anny "coz moja droga nie moge
              sobie wyobrazic ze moglas popelnic taki mezalians,musialas byc strasznie
              zdesperowana,przeciez z opisu ten MEDUZA to normalny OGER(Shrek).Hmm a moze to
              poprostu ktos go tak opisal z zazdrosci???? Pamientasz??? bylo kilka konkurentek
              . Moze taka cicha byla Tosca. chociaz z drugiej strony moze to autor gustuje w
              panach
            • meduza_1970 Re: Cybermiłość 28.03.06, 17:20
              Jeszcze raz ja.Nie podaje swojego wlasciwego nicka bo tych ktorzy mnie nie znaja
              i tak to nie interesuje,a Ci ktorzy mnie znaja wiedza o kogo chodzi.W celu
              sprostowania.Z Anna poznalem sie w czerwcu przylecialem do kraju w listopadzie
              wiec bylo to troche dluzej jak po tygodniu.TAk TO BYLA MILOSC.A ze skonczylo sie
              jak sie skonczylo,coz w zyciu tak bywa mysle ze w wiekszosci byla to moja
              wina,nadal jestesmy przyjaciolmi i mysle ze nikt do nikogo nie ma zalu.Mam
              nieodparte wrazenie ze autorzy napisali ta ksiazke powodowani jakas meczaca ich
              zazdroscia ,ze sa ludzie na tym swiecie ktorym udalo oderwac sie od szarej
              codziennosci ,ktorzy potrafia kochac,przeleciec tysiace kilometrow zeby spotkac
              sie z ukochana osoba choc przez chwile choc przez weekend(tak bylo w moim
              przypadku ,a co stac mnie na to)a propos uzaleznienia od internetu to jest tak
              jak ze wszystkim z alkoholem papierosami czy telewizja,lecz to tez pojecie
              wzgledne (jest godzina 10:15 rano pije kieliszek czerwonego Beaujolais choc nie
              lubie francuzow ,czasem robie to przed sniadaniem aczkolwiek nie jestem
              alkoholikiem) Do autora:Narazie mam wiecej wloskow na glowie niz autor i nie
              musze ich farbowac(jak autor ktorego nie znam)(widze to tyko na fotografii)mysle
              ze w jego spodenki zawinalbym sie dwa razy.Tak jestem duzym czlowiekiem tzn
              wysokim i smialo moglbym napluc mu na glowe,ale nie robie tego poniewaz
              postanowilem zignorowac to wszystko.Panie autorze wlasnie zmarl Stanislaw Lem
              (Boze poblogoslaw jego dusze)moze chcilaby pan go zastapic,poniewaz jest pan
              niepoprawnym fantasta.

              Z powazaniem
              M.F.vel Meduza_1970
              • anna443 Re: Cybermiłość 29.03.06, 13:43
                Marze o takim wysokim facecie, jak ty i w dodatku kochliwym:))) Wklej zdjecie,
                prosze. Cmooooooooooooooooooooooooook
    • wspolautor-jg meduza_200 07.02.06, 19:36
      Drogie Panie,
      A zwłaszcza osoby o nicku "anna_33" nr 1 i nr 2. Takich pań jak wy zglosilo sie
      do mnie kilkanascie i kazda zaklina sie na wszystkie swietosci, ze to ona jest
      tą uwiecznioną przez tooskee. I dopowiada szczególy. Albo mówi, że nie tak było
      ;-)))
      Prostuje: opowiesc uslyszalem od mezczyzny, "meduzy" na czacie w Wirtualnej
      Polsce. Prawdopodobnie byl to nr 5. I to ja uwiecznialem. Interesowal mnie ten
      typ kobiety a nie jej biografia czy kronika pokoju oldboje. Opowiadal mi co czuł
      jak się dowiedział, że jest tylko zabaweczka.
      Co do nicków: Nick anna_33 jest bardziej pospolity niz taka Anna_33Wawa lub
      tekla_33 czy dajmy na to np. Renia_Pączkowska. Wiadomo, że ten nick zarezerwowal
      sobie Michał Wiśniewski, osoba publiczna a nie jakas gospodyni domowa.
      Ani "anny_33" nr 1 ani "anny_33" nr 2 nie znam kim są, nawet z imienia czy z
      nazwiska i niech tak pozostanie. Prosze nie robic tu sobie autoreklamy ;-)))
      Jako męzczyzna solidaryzuje sie ze wszystkimi meduzami.
      Podobno kolo wybrzezy Ameryki i Japonii pojawiły sie 200 kilogramowe i dlatego
      trudno je zlowic.
      W szczególności pozdrawiam meduze_200, i nie daj sie.
      Współautor - JG
      • anna_33 Re: meduza_200 07.02.06, 21:03
        Drogi wspolautorze. Mialam sie juz na tym smiesznym forum nie wypowiadac, ale
        po tym co przeczytalam nie potrafie milczec.
        Swego czasu bylam bardzo oburzona, ostatnio mi troche przeszlo i doszlam do
        wniosku, ze branie udzialu w dysputach na ten temat jest ponizej mojej
        godnosci. Jednak, gdy przeczytalam twoj post zdumialo mnie jak bardzo mozna byc
        zaklamanym.
        Staly nick Anna_33 w onecie w pokoju oldoboje jest tylko jeden.Od 2001 roku.
        Do sprawdzenia w Krakowie, bo tam ma siedzibe onet, a co za tym idzie admini
        onetu. Wystarczy jeden telefon.
        Nie osmieszaj sie. Gdy napisalam Tosce w gg, ze jestem zniesmaczona itd itd,
        oddzwonila do mnie o 2 w nocy i przez blisko 2 godziny przepraszala. Że nie
        chciala, ze tak wyszlo, ze nie powinnam miec zalu.Natomiast nick Meduza zostal
        przez nia uzyty zamiennie, osoba o ktorej mowa ma w rzeczywistosci inny
        nick.Jest faktycznie z NY i mial faktycznie tyle lat ile napisano. Toska
        napisala w tym fatalnym fragmencie o mojej chorobie ( fakt, bylam chora przez
        ponad rok, ale powod operacji byl inny, a ja nie czulam sie odrazajaca),
        o problemach rodzinnych ( fakt, posiadalam takowe i kiedys w chwili slabosci
        zwierzylam sie Tosce, PRYWATNIE) i o obecnym partnerze( fakt,takowy istnieje,
        imie i wiek sie zgadza, reszta nie).
        Oczywiscie poprzestawiala fakty i tak wszystko sformulowala, by bylo bardziej
        atrakcyjne, lecz niestety niezgodne z prawda.Wyjasniac jaka byla prawda nie
        bede, bo to moje prywatne sprawy i zenujace wydaje mi sie tlumaczenie z nich na
        forum publicznym.
        Toska zaproponowala sprostowanie w reprezentowanym przez nia pismie poprzez
        przeprowadzenie wywiadu ze mna.
        Jako, ze, wbrew twojej ironicznej uwadze o autoreklamie nie jestem nia
        absolutnie zainteresowana - odmowilam.
        W zaden sposob nie przekonasz mnie, ze nie opowiedziala Ci o calej sprawie.
        Przykro mi, ale po prostu klamiesz.Klamiesz piszac o meduzie, i o tym, ze nie
        masz pojecia o moim istnieniu. Ja o twoim wiedzialam juz od dawna.
        Od Tosi zreszta.
        Toska zaproponowala mi pomoc w organizacji waszej imprezy z okazji wydania
        ksiazki, znalezienie sponsorow itd.Zgode na to musial udzielic i wydawca i viva
        i chyba Ty rowniez jako wspolautor)) Prawda? Oczywiscie nie wzielam udzialu w
        tym przedsiewzieciu.
        Wiec moze przestan czarowac, wycofaj sie z tej dennej dysputy z godnoscia,
        Udowodnienie, ze staly nick Anna_33 w portalu onet.pl nalezy do konkretnej
        osoby jest banalne.Lepiej wiec przestan, bo wtedy zapytam gdzie masz moja zgode
        na uzycie mojego nicka. Wszedzie piszesz, ze posiadacie zgody osob, ktorych
        autentycznych nickow uzyliscie.Bezustannie rowniez powtarzasz o rzeszy
        prawnikow, ktora w razie znieslawienia napadnie w imieniu prawa na osobe
        poddajaca w watpliwosc twoja reputacje lub slowa. Do tej pory nie zrobilam nic,
        by wykazac jak falszywe sa tego typu oswiadczenia z twojej strony. Uznalam to
        za zbedna dla was reklame.Lecz jesli bede ponosic konsekwencje tego
        niefortunnego tekstu jaki zamiesciliscie w swojej ksiazce, na pewno tego tak
        nie zostawie.

        P.S. Ciekawi mnie dlaczego Krystyna nie ustosunkowala sie do twojej tutaj
        wypowiedzi.Nie ukrywam, ze czekam na jej reakcje, chcialabym sprawdzic czy
        zachowa sie uczciwie i z godnoscia.
        Sadze, ze zaszkodziles sobie bardzo. Niezaleznie od tego, czy bylam lubiana
        czy nienawidzona w oldbojach, to wiekszosc osob stamtad od razu sie zorientuje,
        ze nie piszesz prawdy.O waszej ksiazce dowiedzialam sie wlasnie od ludzi z
        oldbojow, dostalam maile w ktorych podano mi link do fragmentu.Pociesza mnie,
        ze te osoby byly oburzone i pewne ze nie autoryzowalam czegos podobnego.

        Bez powazania
        Anna
        • wspolautor-jg kawencja ? 08.02.06, 01:14
          Tooskaa oswiadczyła, że też nie bedzie brala udzialu w takich dyskusjach na tym
          forum. I miala zal do mnie, że za ten ostatni post.
          Ale na podstawie wylewnosci i uszczególowień w Twojej wypowiedzi (tez sa
          przekłamania, bo w "V." nie zamieszcza sie wywiadów z nie-gwiazdami)
          stwierdzam, ze po prostu lubisz sobie pogadac.
          Tooskaa mowi ze jestes fajną dziewczyną. Może dasz sie zaprosic na kawe ?
          Pozdrawiam.
          • anna_33 Re: kawencja ? 08.02.06, 02:07
            Moja "wylewnosc" mozna zawdzieczac tylko temu, ze dalam sie zirytowac.
            Miala do Ciebie sluszny zal.
            Co do wywiadu, sama stwierdzila, ze jakos umie to zrobic.
            Moze byloby to na temat m.in. ksiazki, nie wiem, nie bylam zainteresowana.
            W mojej wypowiedzi nie ma zadnych przeklaman.
            Za zaproszenie na kawe dziekuje, wybacz, ale nie skorzystam z zaproszenia
            kogos, kto twierdzi, ze zmyslam.
            Lubie tez sobie pomilczec.
            Pozdrawiam
    • jasnie_oswiecony Książka oświeciła mnie 09.02.06, 16:27
      Ksiązka "Zaczatowani" to nie byle co.
      Rozne komentarze krazyly po necie w zwiazku z ta pozycja. Pewnie slyszalas
      przerozne. Mowi sie o tej ksiazce...i to jest wazne.
      Co do roznych zdan na ten temat nie macie sie co martwic.
      Gratuluje i Tobie.....tym bardziej ,ze zawsze Ciebie lubilem......i Jurkowi.
      W koncu otrzymalem Wasza ksiazke "Zaczatowani" w księgarni Empiku a co
      najwazniejsze przeczytalem ja jednym tchem.
      Z przyjemnoscia zakomunikuje Ci, ze tak starannie przez Was wybrane przykłady z
      „Zaczatowanych” przydadza mi sie z nawiazka. No i jeszcze Wasze rady na
      uzaleznienia.....Trzeba umiec obchodzic sie z kompem, internetem, czatem. Siec
      to nie przelewki ..... Nie pomysl sobie czasem ,ze jestem zupelnym gamoniem i
      nie zdawalem sobie zupelnie sprawy z tego co mnie czeka w necie......lektura ta
      jednak zmusila mnie do przyznania Wam racji.
      A teraz o sobie. Jestem onetowym czatowiczem z Oldbojow pod jednym nickiem, a
      pod drugim z paltalka z Polakowa, z pokojów gadanych i czasem z muzycznych.
      Oczywiście korzystam tez ze skype i gg jak kazdy szanujacy sie czatowicz.
      Wracając do ksiązki. Jednak przy glebszym zastanowieniu sie nad tymi
      przykladami, nad trescia ksiazki ... chyba mnie olsnilo. Tak naprawde nie
      zdawalem sobie sprawy z tego,iz takowe zagrozenia istnieja. Szczerze
      powiedziawszy bylem zszokowany przykladami uzaleznien jakie zechcieliscie
      przytoczyc w tej ksiazce. W koncu dostrzeglem jakie zagrozenia niesie kontakt na
      czacie......uswiadomilem sobie nawet jakie pobudki rzadzily moja tutaj
      obecnoscia. Sprawdziłem się też na dodatek testami na uzaleznienie, tymi z
      Waszej ksiązki, Young i Woronowicza. I wyszlo nierózowo, spore uzalenienie. Ja
      musze powiedziec, ze ksiazka bardzo mi sie podobala i tak naprawde pomogla mi
      szerzej spojrzec na problem zaczatowania.

      Jaśnie Oświecony
    • uczesany "Zaczatowani" to ksiązka o marzeniach na czacie 16.02.06, 02:02
      na[rawdę warto poświecic troche czasu i poczytac "Zaczatowanych".
      Pobudza, nie usypia. Ta ksiązka spodobała mi sie juz po kilku stronach, jest
      przemyslana i prowokuje do przemyslen. Dzieki temu uniknie sie wielu
      niepotrzebnych życiowych komplikacji na czacie.
      Czat jest zabójczy. Zawsze traktowałem go jako nieszkodliwe hobby.
      Do czasu - az sie tam zakochalem i poszedłem na calość. Nie wyszedłem na tym
      dobrze. Dużo jest we mnie rozżalenia, bólu i cierpienia. Gdybym wiedział wtedy
      co wiem teraz z ksiazki o czacie byłbym madry przed szkodą. Wyobrażenie o
      drugiej osobie może być zupełnie inne i przy spotkaniu "na żywo" można się
      bardzo rozczarować. I tak było ze mną. Na czacie są same ideały. No właśnie.
      Kiedy już nikt nas nie widzi, to możemy się trochę upiększyć, ulepszyć i
      wyidealizować. To jednak jest małe zło. Możemy także zupełnie zmienić swoją
      osobowość, wygląd, płeć, wiek... wszystko... po prostu możemy stać się innym
      człowiekiem. W końcu na czacie nikt nas nie sprawdzi!
      Bardzo łatwo pozbyć się wszystkich kompleksów i zostać w pełni zaakceptowanym.
      Autorzy twierdzą że większosc w internecie to nieśmiali, zakompleksieni i
      zamknięci w sobie. Czy to 100% prawda? Według mnie nie koniecznie. Wchodzi tu
      sporo jajcarzy. W każdym razie na czacie można spotkać bardzo duzo "ideałów",
      sciemniaczy. Tych jest najwięcej i czat aż się od nich roi i zaludnia nimi naszą
      wyobraznie. W w realu okazują się, że są zwykłymi cwaniaczkami i brzydactwami.
      Obrzydliwymi grubaskami od siedzenia przed monitorem.
      Klikalem z taką osoba, w swej naiwnosci ... Żeby kogoś pokochać, trzeba go
      najpierw dobrze poznać. I o tym jak nie byc nabitym w butelke na czacie a potem
      poza nim ksiazka. Co z pełną świadomością i poczytalnością stwierdzam.
      Lepiej poczytać i byc madrym przed szkodą. Znajdzie się na pewno osoba, która
      przeczyta "Zaczatowanych" i odnajdzie w niej coś czego ja nie zauważyłem.
      Do tej pory nie było dobrej ksiązki o czacie. Jest w niej spora dawka humoru i
      ironii. To uczy zdrowego dystansu do czata. To nie tylko książka o stadnym
      łażeniu na czat w poszukiwaniu milosci i seksu. To także w polowie ksiązka
      bardzo osobista o pieknej milości autorów, zrodzonej na czacie. Wciąga jak sam
      czat.
      Dla mnie "Zaczatowani" jest na TAK.
    • ja_ponka_1 "Zaczatowani" - pozytywny przewodnik 17.02.06, 20:55
      Jako lektura „Zaczatowani” robią dobre wrazenie, to podrecznik w zasadzie,
      ktory przestrzega, uczy. To nie jest zadne tam love story w sieci. Tylko
      opisuje takie gorace milosci.
      Pozwala miec do czatow zimne podejscie. Tego uczy.
      Autorzy są czatowiczami i dobrymi obserwatorami. I wyciągają trafne, ciekawe
      wnioski na temat czata i czatujacych. W ksiazce podobaly mi sie podsumowania
      pewnych zachowan postaci z czatów. Barwnych. Perwersyjnych tez.
      Po kolejnych przykladach byl czas na podsumowanie zachowan i relacji.
      Ja czytam ksiazki (wstyd powiedziec - brrr od konca ((. Ale ide po kolei
      wyrywkowo i w ten sposób w calosci mam już ją przeczytana.
      W kazdym razie ksiazka zostala dopracowana, kupa porad.
      Wiele historii utkwilo mi w pamieci i masa wskazowek.
      Ale niektorzy czatowicze mogą być wsciekli ze odslonieto ich tajemnice i
      tajemnice czata. Na szczęscie są pod innymi nickami na czacie a innymi w
      ksiazce. Autorzy znają też ciemne, mroczne sprawki czatowiczów ale jak się
      zorientowałam nie piszą ich biografi tylko sa ilustracjami do problemow. Każdy
      rozdzial ksiazki porusza jeden czatowy problem np. uzaleznienie od czata. A
      jest tych rozdzialow kilkanascie. Rozumiem, że nie mogli wymyslac fikcji bo to
      musi byc ksiązka oparta na faktach. Z róznych czatów aby było ciekawiej, i tak
      jest.
      Ja w kazdym razie propaguje ksiazke gdzie sie da, dzis na wirtualnej
      polsce opowiadalam (pisalam) o niej bardzo pozytywnie. Co prawda nie jestem
      krytykiem i nie wolno mi uprawiac propagandy ale pare slow dodalam od siebie.
      Szczerze bo nie lubie sciemniac. Ludzie nie lubia, czytać bo to za duzy
      wysilek inteklektualny, lubia telewizyjna papke, lekko podana programy takie
      jak seriale i audiotele, latwe, przyjemne i bezmyslne. A ta ksiązka zmusza do
      myslenia !
      Opisani krytycznie czatowicze, jak to ludzie, generalnie nie lubia krytyki nie
      odrozniaja czesto co to krytykanctwo a co to krytyka. Biora za zla monete
      (moherowe berety i nie tylko) to co sie mowi lub pisze i przypisuja sobie te
      wady. Ksiązka jest takim lusterkiem w którym każdy może się przejrzec.
      Autorzy nie sa nudziarzami w ksiażce i na czacie. Są ludzi z krwi i kosci. I
      to się czuje w ksiązce.
      Ja mam przechlapane bo mieszkam na glebokiej prowincji i jedynie komputer,
      internet oraz czat ma dla mnie wieksze znaczenie. Warto aby tacy ludzie tez
      te ksiazke przeczytali jako przewodnik i przestroge co ich może na czacie
      zaskoczyc.
      W ksiazce zaskoczyla mnie, zszokowala najbardziej perwersja niektórych
      czatowiczów. Taka dzialalnosc z zimna krwia. Ja nie umiem prowadzic np.
      podwojnego zycia.
      Jestem na to moze za glupia, za leniwa i za wygodna.
      To opisane przez autorów podwojne zycie, czatowo-realne zadziwia ! Czy to cos
      dobrego to już czytelnicy i czatowicze oraz ich bliscy z reala musza sami ocenic.
      Ja nie zakochalam się tutaj, na czacie, w nikim. Blizej poznawalam kogos i
      czyms zawsze mnie zrazil; albo chamstwem albo bledami ortograficznymi albo
      eskshibicjonizmem, albo literówkami.
      Zreszta mam unormowane i szczesliwe zycie w realu. Jestem spelniona, wiec
      dla mnie czaty to czysta rozrywka i nic wiecej. Czasami lubie byc adorowana
      na czatach ale w gruncie rzeczy wiem ze to bardzo plytkie.
      Ksiazka mnie zainteresowala bo to studium zachowan i super obserwacja
      autorow. Ksiązka ma 400 stron a zabraklo mi fotek :- )), haha zartuje. Pewnie
      wydawca przestraszyl się fotek z pokojow adultowych, hehe ; - ))).
      Wydawca wystepuje czesto jako krytyk i cenzor. Ciekawe czy tak było w
      rozdziale o cyberseksie. To mocny rozdzial.
      Podobał mi się na koncu ksiazki Alfabet Czatu (wszystko jest, az za wiele), to
      jest tez taki dobry instruktaż dla uzytkownika czata. Nawet dla tego zaawansowanego.
      O ksiązce wszedzie glosno. Sprzedaz ksiązki pewnie wzrasta i dobrze. Ale co
      temat cybermilosci i cyberseksu ma do powiedzenia obecna opcja polityczna na?
      Czy zabroni go ? I czy uchwali becikowe dla czatowiczek zaplodnionych w sieci ?
      ; -)))
      Nie lubie nudnych ludzi i nudziarstwa na czacie i w zyciu. Ksiazka jest
      pozytywna i można ja czytac od dowolnego rozdzialu, tak wciaga jej lektura.

    • andrzejek_k1 Re: Cybermiłość 27.02.06, 19:32
      Mnie udalo się wczoraj wreszcie kupić tę książkę we Wrocawiu, no i czytalem ją
      jednym tchem w pociągu z Wroclawia do Warszawy. Przecież znam świetnie ten
      temat.... no i znajomi... Napisaliscie prawde o czacie, nic dodac. Gratulacje-:)))
    • niebieski_kaktus Re: Cybermiłość 16.03.06, 02:55
      ZAGUBIENI BO ZACZATOWANI...
      Wywiad

      Coraz częściej i coraz więcej mówi się o uzależnieniu internetowym. Korzystający
      z Internetu nie zawsze dają wiarę doniesieniom o zwiększającej się populacji
      osób zniewolonych przez to osiągniecie XX wieku. O tym czymże takim jest
      „zaczatowanie” już poniżej w rozmowie z Krystyną Pytlakowską i Jerzym Gomułą,
      autorami książki „Zaczatowani”.Słowo „zaczatowani" nabiera coraz bardziej
      znaczącej wymowy, oznacza tyle co zagubieni, zatraceni... A Państwo w swojej
      książce nadajecie mu niezwykle wyrazistego piętna...I zaczadzeni. Wszystkie te
      określenia pasują do czatujących, którzy zwłaszcza na etapie ostrego
      uzależnienia właśnie są zaczadzonymi straceńcami, zagubionymi w wirtualnej
      przestrzeni. Być może wielu czatowników czytając to obruszy się, ale taka jest
      prawda. Bywa ona bolesna. W naszej książce poświęcamy temu dużo miejsca. Nie
      jest to laurka, oda do czatu. Staraliśmy się oddać jego obraz zgodnie z naszymi
      przeżyciami i odczuciami. W stosunku do siebie też byliśmy bardzo krytyczni.
      Jesteśmy więc chyba usprawiedliwieni? Czy popularność czatów wynika z zaniku
      kontaktów twarzą w twarz w dialogu międzyludzkim?Każdy podaje rożne powody, dla
      których spędza czas w świecie online. Z naszej ankiety, w której przebadaliśmy
      300 osobową grupę w różnym wieku czatującą w trzech portalach: na Onecie,
      Wirtualnej Polsce i na Paltalku - amerykańskim komunikatorze głosowo -
      kamerowym, wynika, że niemal 100 procent czatowników wchodzi na czat, by znaleźć
      przyjaciela, bratnią duszę. Niemal połowa czatujących przyznaje się do
      nieśmiałości, a jedna czwarta do tego, że są bardziej nieśmiali w realu niż
      inni. Dla takich osób kontakt na czacie, bez konieczności odsłaniania twarzy
      jest bezcenny.Ale to tworzenie ułudy i iluzji świata. Kłamanie o nas samych.
      Traktowanie kontaktów z innym człowiekiem dość instrumentalnie i obdzieranie
      tych spotkań z intymności. O wiele łatwiej zwierzać się, rozmawiać w sieci niż w
      realnej rzeczywistości. Łatwiej też kreować siebie, swój wizerunek dopasowywać
      do własnych wyobrażeń o sobie i marzeń o tym, jakimi chcielibyśmy być. Wiele
      osób na czacie mija się z prawdą, czyli mówiąc wprost - kłamie. Łatwiej skłamać
      nie widząc twarzy rozmówcy, nie patrząc mu w oczy. Dialog międzyludzki więc
      przenosi się powoli do świata wirtualnego, właśnie dlatego, że nie musimy tam
      stawać realnie z kimś twarzą w twarz. A poza tym znacznie łatwiej będąc
      anonimowym wyrażać szczerze swoje potrzeby. Przytoczymy znowu liczby: 34 procent
      czatujących szuka tam miłości lub romansu, 12 procent - partnera na całe życie
      bądź na resztę życia, a 49 procent - cyberseksu. W realu nie powiesz komuś
      nieznajomemu, że chcesz się z nim kochać, albo że masz zamiar ułożyć sobie z
      kimś życie. Do takich rozmów dochodzi dopiero po dłuższym czasie. W sieci ten
      czas ulega znacznemu skróceniu. Takie tematy porusza się nierzadko już w
      pierwszej rozmowie. Pamiętajmy jednak, że czat też się zmienia, nowocześnieje.
      Dziś wielu nałogowców czatu dysponuje już kamerkami i mikrofonami. Trudno więc o
      nich powiedzieć, że nie stykają się z rozmówcami twarzą w twarz. Mogą jedynie
      ukryć tożsamość, podać inny wiek, inne miejsce zamieszkania. Są więc
      półanonimowi. Kontakty w realu są inwestycją, spotkanie w kawiarni kosztuje,
      przelot samolotem do kogoś na innym kontynencie jest również kosztowny itp.
      Można jednoczenie iść na randkę w cyberprzestrzeni z kilkoma osobami na privie.
      W realu to byłoby dość skomplikowane. I wiązałoby się z zaciągnięciem
      zobowiązań. Poza tym więcej ciekawych osób można spotkać w sieci w krótszym
      czasie niż w świecie offline. Kiedy jest się po raz pierwszy na czacie, to on
      odrzuca. Widzimy szereg zaszyfrowany informacji, wulgaryzmów, wyrażeń
      odnoszących się do intymnej sfery naszego życia... A mimo to wiele osób pojawia
      się tam każdego dnia...Znowu wracamy do kwestii anonimowości. To ona wyzwala
      agresje, brutalność, ponieważ ludzie ukryci pod nikami czują się bezkarni. Jan
      Kowalski w realu nie będzie używał obelżywych słów czy np. obrażał kolegów z
      pracy, gdyż od razu zostałby wykluczony z grona współpracowników. Na czacie
      pozwala sobie na dawanie upustu negatywnym emocjom, odreagowując realne
      niepowodzenia, stresy i kompleksy. Na czacie czuje się panem sytuacji. Poza tym
      zachowując się po chamsku szybciej zostaje zauważony, niż ktoś grzeczny,
      kulturalny. A o to również chodzi, żeby choć w wirtualu być dostrzeganym. Znamy
      osoby, które w życiu realnym są cichutkie, nie zabierają głosu i pozornie godzą
      się na wszystko. W wirtualu natomiast pozwalają sobie na agresywne zachowania.
      Np. uczennica jednego z warszawskich liceów, która na lekcjach zdawałoby się -
      nie umie zliczyć do trzech, w pokoju dla nastolatków na czacie wodzi rej, celuje
      w złośliwych agresywnych tekstach na ekranie ogólnym i, co dziwne, zdobywa
      poklask. Jaka jest naprawdę? Taka jak realnie, czy taka jaką kreuje siebie w
      wirtualu? Ludzi pociąga na czacie Hyde Park, który mogą tam uprawiać, bez
      żadnych konsekwencji. I przyciąga on także tych, którzy zachowują
      wstrzemięźliwość werbalną. Czytają wulgarne teksty nie nudząc się. Przynajmniej
      coś się dzieje. Na czacie nie obowiązują zasady dobrego wychowania - mało kto
      przestrzega netykiety. Jednak dobry admin rozdaje za takie zachowanie bany,
      czyli usuwa z pokoju. A w niektórych portalach wprowadzono automaty w rodzaju
      onetowskiego Anioła Stróża, które same banują używających wulgaryzmów,
      obrażających innych czatowych trolli. Symptomy uzależnienia od czatu...Nie jest
      to temat, który cieszy się popularnością. Wystarczy przytoczyć przykład
      fragmentu książki przedrukowanego w „Wysokich Obcasach”. Składa się on z trzech
      segmentów – fragment rozdziału o miłości wirtualnej, fragment o nas - czyli
      autorach i fragment dotyczący uzależnienia od czatu. O ile pod cybermiłością
      jest ponad 200 postów, zresztą różnego autoramentu, bardzo obraźliwych też, to
      pod uzależnieniem nie ma ani jednej opinii. Dlaczego? Naszym zdaniem czatujący
      unikają tego rodzaju samowiedzy, wolą myśleć, że nie są nałogowcami, więc ich to
      nie dotyczy. Ale to jest właśnie jeden z symptomów uzależnienia od czatu,
      polegający na samooszukiwaniu się, że w każdej chwili można czat opuścić
      bezpowrotnie. My, z autopsji, wyliczyliśmy 17 objawów uzależnienia. Podamy może
      najważniejsze z nich. Wszystko, co cię odrywa od czatu, traktujesz wrogo.
      Przestajesz oglądać telewizję, czytać książki, chodzić do kina. Nie odbierasz
      telefonów, bo właśnie z kimś klikasz. Zapominasz o wyprowadzeniu psa i
      nieodrobionych lekcjach. Przez czat zarywasz noce. Zasypiasz w pracy lub w
      szkole. Robisz awantury operatorowi, gdy sieć pada. Grozisz ucieczką z domu,
      jeśli ktoś z rodziny utrudni ci dostęp do komputera. Grupa towarzyska z czatu
      staje się dla ciebie najważniejsza na świecie. Jeśli nie ma cię na czacie,
      obsesyjnie myślisz, co się tam dzieje i czy pamiętają o tobie. Wchodzisz pod
      innym nikiem, żeby podglądać, czy ktoś pyta, czemu cię nie ma.Myślisz, że
      wszystko kontrolujesz, więc wychodzisz z czatu na zawsze. Wytrzymujesz dzień lub
      kilka dni, po czym rzucasz się na czatowanie z tym większą zajadłością.
      Ryzykujesz utratę pracy lub relegowanie z uczelni czy szkoły za nieobecności i
      fatalne oceny. Zawalasz wszystko, a kontakt z tobą jest utrudniony, ponieważ
      stałeś się niekomunikatywny - rozmowy w realu cię nie interesują. Wolisz
      poszaleć na czacie. Nałogowców łączy wyraźna tendencja do ucieczki
      od rzeczywistości i jej problemów, którym musieliby stawić czoła. Zdarzały się
      nawet próby samobójcze, gdy rodzice chcieli zamknąć dziecku komputer na klucz.
      Uzależnień mamy wiele rodzajów. Nie tylko od czatu, ale i od gier czy kart,
      pornografii, cyberseksu, randek. Wszystkie wymieniamy w książce podając liczne
      przykłady. Dołączamy też testy na uzależnienie dr Bohdana Woronowicza i znanej
      amerykańskiej badaczki Internetu dr Kimberly Young. Każ
    • kowianeczka Re: Cybermiłość 17.03.06, 14:48
      Kardiologu*, zyly wypruwales, by przekazac informacje: "uwaga na uzaleznienie
      od netu!" Dziesiatki Twoich wpisow, prosby do internautow o wychodzenie na
      spacer, wylaczenie komputera, "dzien bez netu", pojscie ze znajomymi na piwo
      trafialy niczym groch o sciane, az wreszcie Twoje wpisy odnoszacie sie do
      uzaleznienia uzano za natrectwo i wyproszono Cie z portalu.


      Ale nie jestes sam! Sa inni, ktorzy dostrzegli problem i go doskonale
      opisuja. Gdybym Cie nie znala pomyslalabym, ze jestes jednym z autorow
      ksiazki. Jednak to nie Ty, nie szkodzi- nie musisz byc pierwszy w czarnej
      publikowanej serii nt. Licze, ze wlaczy sie tez telewizja.

      A teraz przeczytaj jeszcze raz fragment wywiadu autorow "zaczatowani" : "O
      ile pod cybermiłością
      jest ponad 200 postów, zresztą różnego autoramentu, bardzo obraźliwych też, to
      pod uzależnieniem nie ma ani jednej opinii. Dlaczego? Naszym zdaniem czatujący
      unikają tego rodzaju samowiedzy, wolą myśleć, że nie są nałogowcami, więc ich
      to
      nie dotyczy. Ale to jest właśnie jeden z symptomów uzależnienia od czatu,
      polegający na samooszukiwaniu się, że w każdej chwili można czat opuścić
      bezpowrotnie. My, z autopsji, wyliczyliśmy 17 objawów uzależnienia. Podamy
      może
      najważniejsze z nich. Wszystko, co cię odrywa od czatu, traktujesz wrogo.
      Przestajesz oglądać telewizję, czytać książki, chodzić do kina. Nie odbierasz
      telefonów, bo właśnie z kimś klikasz. Zapominasz o wyprowadzeniu psa i
      nieodrobionych lekcjach. Przez czat zarywasz noce. Zasypiasz w pracy lub w
      szkole. Robisz awantury operatorowi, gdy sieć pada. Grozisz ucieczką z domu,
      jeśli ktoś z rodziny utrudni ci dostęp do komputera. Grupa towarzyska z czatu
      staje się dla ciebie najważniejsza na świecie. Jeśli nie ma cię na czacie,
      obsesyjnie myślisz, co się tam dzieje i czy pamiętają o tobie. Wchodzisz pod
      innym nikiem, żeby podglądać, czy ktoś pyta, czemu cię nie ma.Myślisz, że
      wszystko kontrolujesz, więc wychodzisz z czatu na zawsze. Wytrzymujesz dzień
      lub
      kilka dni, po czym rzucasz się na czatowanie z tym większą zajadłością.
      Ryzykujesz utratę pracy lub relegowanie z uczelni czy szkoły za nieobecności i
      fatalne oceny. Zawalasz wszystko, a kontakt z tobą jest utrudniony, ponieważ
      stałeś się niekomunikatywny - rozmowy w realu cię nie interesują. Wolisz
      poszaleć na czacie. Nałogowców łączy wyraźna tendencja do ucieczki
      od rzeczywistości i jej problemów, którym musieliby stawić czoła. Zdarzały się
      nawet próby samobójcze, (..)"

      Spojrz jaka doskonala i doglebna analiza:) I cos jeszcze, co mnie zastanowilo
      dlatego postanowilam ponownie przeczytac caly artykul. Zauwaz jak rozlegla
      informacje posiadaja autorzy ksiazki o uczestnikach czatu, ktory w mojej
      ocenie byl tylko smieszna forma komunikacji mlodziezy, ktore zbierala sie na
      wiec w Warszawie przeciwko Kaczorom. Jak widac po artykule musialyby byc
      prowadzone wielogodzinne rozmowy o wdowach, cudzoziemcach, chorobach itd.

      Osobiscie doczekalam sie, ze ktos widzi to co ja, choc nie sadzilam, ze
      dysponuje az takimi szczegolami.:)

      Poza tym nareszcie rozumiem Cie jak wielka irytacje glupota ludzka musiales
      odczuwac, gdy wirtualne panienki rzucaly sie Tobie do gardla. Powodow nawet
      nie wymienie, bo juz od lat mi wstyd.



      Brawo autorzy ksiazki! Brawo dziennikarze. A teraz przekopiuje list do mojego
      nowego, ulubionego watku na Wysokich Obcasach

      kowianeczka

      *kardiolog- to osoba, ktora na forum GW Psychologia oraz forum Kobieta jak
      rowniez forum Uzaleznienia od miesiecy poruszala temat uzaleznienia uczestnikow
      forum gazety Wyborczej od netu. Wiekszosc jego wpisow, ostrzezen, opisow
      objawow i zagrozenia spotykaly sie z lekcewazeniem, pogarda i milczeniem-
      dokladnie tak jak opisuja autorzy.
      Wiecej nt w archiwum.

      Kardiologu! Osobiscie dziekuje, ze rowniez Twoj trud nie poszedl na marne. Z
      przyjemnoscia kupie ksiazke "zaczatowani" i pomysle o Tobie i Twojej
      korespondencji w kontekscie pracy tych dwojga dziennikarzy. Oby wiecej osob
      przerwalo wreszcie milczenia i zaczelo o tym mowic!


      kowianeczka
      • kardiolozka Re: Cybermiłość 21.03.06, 13:07
        Czy mozesz Kowianeczko podac mi link na forum, gdzie wpisuje sie kardiolog?
        Wespre go w jego wysilkach.Mas zracje, ze o uzaleznieniu od internetu trzeba
        mowic pelnym glosem, jak zrobili to odwaznie autorzy ksiazki "
        Zaczatowani".Pozdrawiam Cie.-:)))
        • amedeo cybermiłość 21.03.06, 18:16
          Przeczytalm wlasnie fajną ksiazke na ten sam temat Wirtualne zauroczenie.To
          jest o opetaniu przez net ale na wesoło.Autorka cytuje rozne odjechane listy z
          netu.No, czyta sie biegiem.Czy ktos tu juz to czytał?
          • gryzipiorka re amedeo 22.03.06, 17:43
            Czytalam, to zupelnie inna ksiazka niz ta.Fakt- blazenada, ale to czysta fikcja.
            Ty tez mozesz sobie taka wymyslic lezac na kanapie.
            "Zaczatowani" to waga ciezka, a tamta- lekkosmieszna.Taka do pociagu, bez
            wysilania mozgownicy i zmuszania sie do myslenia. Watpie, czy autorka byla
            kiedys na czacie, bo zmusic faceta do napisania listu tam graniczy z wejsciem na
            K2. Zauwazyliscie, ze coraz wiecej powstaje ksiazek o necie wyssanych z palca?
            Ja osobiscie wole prawdziwe historie, ktore cos wnosza do mojej wiedzy, a nie
            bajeczki dla grzecznych dzieci.
            • amedeo Re: re amedeo 22.03.06, 21:10
              Czytalas?? O! Przeciez to nie jest o czacie a o portalach randkowych a to inna
              para butow.Rzeczywiscie lekkkosmieszna Mnie sie bardzo podobala i mialam
              wrazenie,ze nie jest wcale wyssana z palca tylko ktos to przerobil na wlasnej
              skórze i potrafil zabawnie opisac. Uzaleznienie od netu ktory zjada bohaterke
              centymetr po centymetrze i te wszystkie wariackie listy brzmiały bardzo
              wiarygodnie.Dam sobie reke uciac,ze to w jakichs 85 powiedzmy procentach
              żywiec.A fikcja to sama koncowka.Zaczatowani sa ciekawi poznawczo,ale Wirtualne
              jest lepsza
              i zabawniejsza ksiazką. Juz kupilam Szarlotke z ogryzkow na ten sam temat i
              bede miala porownanie.
              Ale wysyp! Dobrze jednak,ze są te ksiazki i mozna zobaczyc jak inni przechodzili
              infekcje netem.Wyssany z palca to jest Wisniewski...
              • gryzipiorka Re: re amedeo-wole fakty niz fikcje 23.03.06, 01:40
                Bywalam w serwisach randkowych. Panowie nie sa tam tez skorzy do pisania maili,
                a nawet " puszczenia oczka". Co najwyzej wpisza sie do ksiegi gosci jakiejs
                ladnej panience, jesli zamiesci tam zdjecie.Watpie , aby 6 panow na forum i
                prywatnie jednoczesnie bylo tak wylewnych. Mezczyzni lubia konkrety, interesuje
                ich , kto kim jest w realu, jak wyglada, ile ma lat i czy nadaje sie do
                lozka.Raczej nie bawia sie w literature. Ale zreszta czy to jest az takie
                istotne- wymyslone czy nie? Wazne, ze powiesc spelnia swoje zadanie-
                rozsmiesza. Kazda z tych ksiazek ma inne zalozenia i cele.Jedna drugiej nie
                wyklucza. Jednak jesli chodzi o problem uzaleznienia, to wole " Zaczatowanych".
                To publikacja oparta w 100 procentach na faktach , wzietych z czata, forow i
                randek.Poglebione studium psychologiczne a nie "romans internetowy".Pozdrawiam:)))
                PS> fajnie , ze tyle czytasz , jak ja:))))A FACETA w necie nie znalazlam, za to
                spotkalam go w realu.
              • gryzipiorka Re: re amedeo-szesciu to bylby tlok:))) 23.03.06, 02:08
                Prawde mowiac zastanawialam sie, czy z mojej korespondencji z panami z czata
                udaloby sie ulozyc ksiazke."Surowca" starczyloby mi moze na pol rozdzialu, a i
                tak jeszcze musialabym go podkoloryzowac. Stad moja hipoteza, ze "wirtualne"jest
                fikcja. Mam spore doswaidczenie, na czatach , forach i serwisach randkowych
                spedzilam 5 lat, 4 miesiace i 12 dni. Przesialam setki mezczyzn. Takich z
                poczuciem humoru i bardziej kumatych bylo moze ze trzech . A i tak woleli
                rozmawiac przez telefon czy skype i glownie o seksie.Jak sie nie dalam namowic
                na randke w realu,przerywali znajomosc i nie bawili sie w "literature". A raczej
                w wyszukiwanie nowych obiektow pozadania.Dobranoc:))))
                • amedeo Re: re amedeo-szesciu to bylby tlok:))) 23.03.06, 08:28
                  No nie czytalas. Tam amant to jest jeden i niewyrazny, jak to w necie.Raczej
                  boh. go sobie wymysla na podstawie okruchow, ktore jej podrzuca.Typowe.
                  A inni to listy roznych napalencow ktorzy skladaja jej rozne propozycje -
                  oldenwomanlover, szuwarowiec ,super masazysta.Takie listy co je dostaje sie do
                  skrzynki.Ona im odpowiada i z tego wychądza smieszne kawalki zanim sie chlopcy
                  polapia,ze sa podpuszczani.
                  Ja tez szukalam na randkach i czasem mialam ochote walnac glowa w stól.Ale
                  czasem sie trafil ktos ciekawy.Poznalam 2 facetow.Z jednym jestem juz 2
                  lata.Wiec nie zaluje.
                  • gryzipiorka Re: re amedeo-szesciu to bylby tlok:))) 23.03.06, 16:29
                    Gratulacje;))))Mialas wiecej szczescia niz ja:))) Moze opowiedz wiecej o nim?
                    Lubie, gdy cos brzmi optymistycznie.
                    PS. A ksiazke czytalam, bo rzucam sie na nowosci jak kot na mysz;))))
                  • niebieski_kaktus wirtualna sciemniaczka 23.03.06, 17:12
                    Niby szesciu ale jeden jest tylko amant i to "niewyrazisty". To typowe dla
                    amantki (kiepski wzrok czy wybujała wyobraznia?) i amanta (pewnie bezplciowy
                    byl). A co z tą piatka amantów, z których sobie robiła jaja pisarka tylko po to
                    by kolekcjonowala ich maile do ksiazki? Czy to ładnie tak i moralnie ? Brzydula
                    wykorzystała chlopakow z czata, obsmarowała ich i obsmiala publicznie.
                    Wyraziscie i realnie. Smutne to. Ot, typowe dla kobiet z kompleksami ....
                    Lubie literature internetową i czytam wszystko na ten temat. Nawet kiepskiego
                    feministycznego wirtualne "harlekinay" takich tam odrzuty i ogryzki...
                    Przypadek tej "literatki" i tych panów mogłby trafic do ksiażki "Zaczatowani", hehe.
                    Panowie, zewrzyjmy szeregi i na czacie czuj duch !!!








                    • landrynka25 Re: wirtualna sciemniaczka 23.03.06, 18:23
                      O!! Spotkalam w necie Oldenwomanlowera.Zaczepial mnie na tlenie.Wymienilam z
                      nim kilka listów, z ciekawosci. Chyba kupie to Zauroczenie!! Tez z ciekawosci.
    • nauczyciel_informatyki "Zaczatowani" - gotowe konspekty lekcji o czacie 21.03.06, 03:18
      Jestem nauczycielem informatyki od 15 lat, czytałem z dużym zainteresowaniem
      książkę „Zaczatowani” Krystyny Pytlkaowskiej i jerzego Gomuły oraz bardzo mądry
      wywiad w „Angorze” z autorka ksiązki na temat tego „zaczatowania”.
      W internecie znalazłem bloga i zachęcam wszystkich nauczycieli w gimnazjum i
      liceum do takich lekcji jak niżej. Ja już taką przeprowadziłem i kilka mam
      jeszcze w planie.

      blogas-kacpra.blog.onet.pl/2,ID76882040,index.html
      13 marca 2006

      "Elektroniczny narkotyk" - "Zaczatowani"

      Witam :D Dziś pierwszy dzień w szkole po weekendzie :/ Nie było najgorzej nie
      licząc tego, że na 7 rano i najwięcej lekcji.

      Opowiem dzisiaj troche o lekcji polskiego, bo była udana ;> Głównie była o
      czatowaniu. Przez całą lekce był czytany pewnien wywiad i co chwila go
      omawialiśmy. (Gazeta "Angora" :D) Wywiad był pewną panią Krystyną, która "była"
      normalna - miała dom, męża, dzieci, ale była uzależniona od "elektronicznego
      narkotyku" - czatu.
      Wiedziała, że jej córka z koleżanką na informatyce zawsze czatowały. Chciała
      wiedzieć co robi jej córka na czatach, dlatego w tym samym czacie weszła do
      internetu na czaterie. Poznała córkę i koleżankę po nickach. (Nie chciała Pani
      przeczytać nazw :P) Matka poznała na czacie jakieoś faceta, tam "miał" 40 lat,
      ale w rzeczywistości trochę więcej :P Po kilku dniach już nie interesowało ją co
      robi córka na czacie, bo sama była uzależniona. Mimo, że miała mężą (nic nie
      wiedział) to spotykała się w internecie z tamtym facetem.
      Skoro tak często "widywali" się na czacie musili się spotkać... I tak się stało...
      Po kilku latach zaczeli pisać książkę pt. "Zaczatowani". Uważali, że już oni
      sami nie są uzależnieni. Gdy książka poszła do druku mąż tej facetki się
      wszystkiego domyślił, bo w książce dużo pisała jakby o sobie. Były tam też
      zapisy rozmów z czatów.
      Potem było czytane jeszcze wiele informacji o czatach, ale nie będę pisac, bo
      było zboczone :P Klasie się podobało słowo "Cyber Sex", bo o tym też była mowa. :P
      Nio... to ogółem lekcja była udana, tylko troche za krótka :P
      Ja osobiście nie wchodze na czaty. Kiedyś na Onet, ale teraz to jak już to na
      czat.serial.pl :P Tylko tam jeszcze zostali normalni ludzie :P Co do tej Pani
      Krystyny ona czatowała na Onecie i Interii, hehe

      Znalazłem właśnie coś o tej książce "Zaczatowani" na necie :)

      Krystyna Pytlakowska – dziennikarka związana z dwutygodnikiem Viva! Specjalistka
      od otwierania dusz ludzkich w wywiadach intymnych. Uchodzi za najlepiej
      poinformowaną osobę w Polsce w kwestii ślubów, rozwodów i romansów.

      Jerzy Gomuła - filozof, informatyk, terapeuta. Współautor książek wspomagających
      diagnostykę psychologiczną. Zaczatowani - ABC uzależnienia od internetu i
      kompendium internetowych terminów - niezbędnych, by w lot rozpoznać sieciowe
      pułapki. Autorzy wnikliwie i z dużą znajomością tematu opisują życie na czacie.
      Sami przez kilka lat wędrowali po przeróżnych internetowych portalach i
      zatwardziale czatowali. Instynkt obserwatorów nie pozwolił im na całkowite
      zatracenie się w sieci. Książka jest próbą odpowiedzi na pytanie, jak internet
      wpływa na naszą psychikę, potrzeby, lęki i marzenia, a wzbogaca ją rozmowa ze
      Stanisławem Lemem, który już przeszło trzydzieści lat temu przewidział
      rzeczywistość wirtualną, kto zatem, jeśli nie on, będzie wiedział, co nas może
      spotkać w niedalekiej przyszłości...?

      hAcZyk

    • rozwazna_i_romantyczna Siec - zbiorowa bajka 02.04.06, 18:36
      Ustosunkuje sie do ksiazki, do tego fragmentu w WO i do siebie tez w kolejności
      dowolnej.
      Odczytałam te ksiazke o zaczatowanych jako dokument o zbiorowym kłamstwie i
      zbiorowej naiwnosci w sieci. Zbiorówke ułatwia internet i poczucie
      anonimowosci, sprytne pseudonimy, manipulacje kłamstwem że sie jest lepszym i
      ladniejszym.
      Mnie tez to dotyczy. Wiele razy sie naciełam na czacie i niewiele mnie to
      nauczyło. Potem zdałam sobie sprawe ze mnie to wciagneło.
      Trudno nam sie do tego potem przyznac przed lustrem. Wchodzi sie na czat i
      brnie dalej w samooszukiwanie.
      Zadna miłosc (przezylam 4, kazda gorzej) z komputera nie sprawdziła sie bo to
      spotkania "ekran z ekranem klawiatura z klawiatura", jakby fantomów, cyborgów.
      A moze to przekraczanie, tęsknota do przekraczania rzeczywistości?
      Rożnie się przekraczamy a właciwie wykraczamy. Niekoniecznie wychodzimy z
      siebie i stajemy obok. Jedni wybieraja religie (modlitwy, msze, kółka
      różancowe, spowiedzi, słuchanie Radia Maryja itp.), inni sztukę (odrealnienie,
      odswietnosc, fikcyjność, ogladanie serialii telewizyjnych), uzywki. A jeszcze
      inni nowe cudo - bajkowe pogaduszki czatowe. Zwierzenia i wyznania, obietnice
      bez pokrycia. Czyli bajki!
      Chcemy przekraczac siebie, rzeczywistosc, szukamy bajki i czegos ponad, chcemy
      dotknac tajemnicy. Siec to tajemnica i jednak jedno wielkie klamstwo.
      Nie da ci ojciec nie da ci matka a co dac moze czatowa gadka?
      Iluzje, zludzenie, klamstwo, kaca na kilka ładnych lat.
      Powody wejscia ale co wazniejsze wyjsc z sieci sa wazne i nie są bajeczne.
      Powinnismy wyjsc z niej albo mocno ograniczyc czas przebywania i to zostaje w
      czytelniku po lekturze ksiazki.
      Siec jest dla:
      1. naiwniaków i łatwowiernych (takich jak ja) oraz dla tych z wyobraznia
      2. kłamców poniewaz inni w sieci kłamia
      3. paranoikach, przesadnie podejrzliwych w sieci
      4. gawedziarzy seksualnych, politycznych i "bajkopisarzy"

      Ksiazke wg mnie jest bajecznikiem. Wiekszosc kłamstw wygladaja jak piekne
      bajki. Recz jest więc o wszelakim klamstwie w sieci: okłamywaniu (mimowolnym,
      zartobliwym, by zwrócic na siebie uwagę, by ochronic własna twarz itd.) i o
      okłamywanych (szukajacych naiwnie dobrych zwiazkow w sieci, latwowiernych).
      Mezczyzni i kobiety udaja tu nawet orgazmy. czy musza kłamac? Ja rozumiem, w
      realu...ale po co w sieci, jesłi nikt ich do tego nie zmusza?
      To prowadzi do nadmiernej podejrzliwosci i braku zaufania na wszelki wypadek
      czyli paranoi.
      Kłamstwo to opowiadanie innym ...bajek.
      Paradoksem jest to ze kłamstwo w wirtualnej sieci jest klamstwem rzeczywistym.
      Czy czatowicz-kłamca, który mówi ze kłamie mowi prawde ? Hmm....
      Czy łamstwo czatowe ma krótkie nogi ? Wystarczy poczytac kłamliwe wpisy na
      forach których zywotnosc jest dluzsza niz zdementowane klamstwo...
      Pokazały sie ciekawe ksiazki o czacie. To tylko zapisy rozmow miedzy para
      czatowiczów lub czatowicz - kilka czatujacych. Ale te pogaduszki sa zaaranzowane
      bo wiadomo bylo ze beda opublikowane. Nie sa autentyczne, z gory ustawione,
      moga byc dowcipne, ironiczne, erudycyjne ale zawsze pseudoliterackie czy
      lepiej: pseudoczatowe. Bo oderwane od realiow czata. Janusz Wisniewski czatowal
      z Domagalik, potem z Grochola, a powinien z Mniszkowna najpierw po "Samotnosci
      w sieci" :-)) To sa ksiazki do czytania - jednorazowe.
      "Zaczatowani" nie unikaja czata i jego prawdziwych problemów i tragedii. To nie
      jest tylko ksiazka o flircie okraszonym chwytliwym slowem internetowym lub
      wirtualnym, jak u innych autorów.
      Ja do tej ksiażki bede zawsze wracał bo ciągle odkrywam w niej cos nowego.
      Mysle ze to panoramiczne spojrzenie na podstawowe problemy czatujacych bez
      zbednej fabularyzacji i zbednych upiekszeń.
      Kłamstwem mozna zajsc daleko ale nie mozna wrócic. Okłamani wracaja do sieci.
      Niektorzy z zemsty, bo sami sie nauczyli klamac, bo klamstwo okazuje sie
      skuteczne, bo kłamce trudno zdemaskowac, bo szukaja tu ideałow a to klamstwo
      itd.
      Ksiazka nie okpiwa czytelnika, pozwala zrozumiec dlaczego ludzie tam kłamia i
      chca byc okłamywani.
      A teraz ostatnie ustosunkowanie, takie a propos.
      Drodzy czatowicze: nie poslugujcie sie obco brzmiacym slowem "ideały".
      Zakochani na czacie chca miec "ideała".
      Przeciez jak sie czyta historie "Ksiecia" i "ksiezniczki" (jakaż ona tam
      ksiezniczka) to na okreslenie tego mamy piekne slowo (chyba rzadko uzywane w
      sieci). Nie bajka lecz KŁAMSTWO. Od poczatku do konca jedno wielkie
      klamstwoooooooooo. A moze dwa niewiniatka ....A moze falszywe emocje. A moze
      pokazuje jak ludzie stwarzaja złudzenia i wzajemnie wprowadzaja sie w bład.
      Sa trzy rodzaje klamstwa
      takie co maja krotkie nogi, takie co maja dlugi nos i te "zaczatowane"
      Ksiazka jest bardzo dobrym narzedziem do wykrywania kłamstw, naiwnosci.
      Szacuje poziom uczciwosci w sieci. A jak wy myslicie: czy jest on wysoki ?
      Wiarygodnie, bo na prawdziwych przykładach, uczy wykrywania kłamstwa i
      uczciwości, naiwności i głupoty.
      Nie odczytałem ksiązki jako pochwałę kłamstwa, złudzeń i głupoty. A sieć az od
      tego kipi.









    • st.jurek Re: Cybermiłość 01.05.06, 17:55
      stefan_wieruszów. Taki mój login na paltalku.Krystyno i Jerzy, miałem obiecaną
      książkę wraz z Waszymi autografami - czekam.
      mamac2 - text może mało odkrywczy ale realny. Godne pochwały jest to , ze ktoś
      sie znalazł i opisał tę wirtualną rzeczywistość.
    • kulturalnik Ciekawa recenzja ksiazki "Zaczatowani" 10.05.06, 11:58
      Znalazłem taki link:
      www.igniezno.pl/rozrywka/strona.php?mi=502&lang=
      Książka na weekend "Zaczatowani" ...
      "Zaczatowani", Krystyna Pytlakowska, Jerzy Gomuła( wydawnictwo Santorski ) Duża
      znajomości tematu wskazuje, że autorzy sporo życia przeklikali na czacie. Czas
      jak dla nich jednak nie był stracony. On jest psychologiem, a ona dziennikarką.
      Zawodowe inklinacje do obserwacji być może uchroniły ich przed zatraceniem w
      sieci. Książka przez jednych okrzyknięta fascynującym zapisem wirtualnych prawd
      i fikcji, dla innych zwłaszcza tych, o których tak bardzo jest – nieuczciwa i
      krzywdząca. Cóż syndrom uzależnienia zapewne niektórym uczestnikom paltalka czy
      onetowego pokoju oldbojów nie pozwala otworzyć oczu. Zresztą zapewne dopóki nie
      wyjdzie wersja elektroniczna książki nie będą potrafili jej tak naprawdę
      przeczytać. Czat jako taki trochę jakby stawał się miejscem ucieczki, być może
      zastępuje magię i baśnie, zaspokajając odwieczne pragnienie iluzji i
      omamienia…Futurystyczna czarna wizja – w przyszłości będziemy przedkładać
      cybersex nad realne kochanie. Więc może grozi nam uzależnienie od wirtualnego
      kontaktu. Świat wirtualnych emocji zastąpi dotyk? Może da nam więcej spełnienia?
      Zaczatowani to po trosze próba uchwycenia zmian mentalnościowych wywołanych
      Netem. Problem wpływu Internetu na potrzeby, marzenia i próby zaspokajania ich w
      sieci. Tym, którzy siedzą na czatach po kilka godzin dziennie pozycja na pewno
      nie przypadnie do gustu – no bo kto chciałby zdzierać maskę uzależnienia.
      Chociaż pewnie fajnie gdyby książka zdopingowała zatwardziale wirtualnych do
      podjecia odwyku. Książka daje też kompendium internetowych terminów taki
      niezbędny przewodnik po: tyldach, nickach opach i innych privach. Przydatne dla
      cybernowicjuszy. Całość dopełnia rozmowa autorów ze zmarłym niedawno Stanisławem
      Lemem.

      ~kultura dźwięku
    • kardiolozka Re: Cybermiłość 16.05.06, 10:18
      Ania a ja od wczoraj czytam ksiązkę "Zaczatowani". ...
      ... Swietna, opisuje realia czata i innych komunikataorów. Szczególnie
      wstrząsnął mą rozdział ocyberseksie. Nie wiedziałam,zę tam roi się aż od takich
      zboczeń i jest... ~Werka 2006-05-07 07:21
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka