nawrotka1
27.04.11, 10:35
Czytam po przerwie różne opowieści na forach. M.in relacje ze świąt i inne rodzinne historyjki. I włosy mi się jeżą na głowie, jak mocno popieprzone rodziny mają niektorzy ludzie, tylko im współczuć. Gdyby mnie spotykały takie jazdy ze strony rodziców, teściów albo kogokolwiek innego, nic nie zmusiłoby mnie do celebrowania rodzinnych uroczystości, mimo mojego przywiązania do tradycji. Po co komu święta, które są jednym wielkim stresem? Po co spotykają się ludzie, którzy się nienawidzą i nie potrafią tego ukryć??