Ci majacy troche wiecej latek,pamietajacy czasy komuny,wiedza,ze wyprawy po wódke to byly cale rajdy,upstrzone zabawnymi zdarzeniami.
U mnie byla ulica Dworcowa,która sie swego czasu nazwala Kaliningradzka-jak miastu przyszlo do glowy zeby sie Ruskim przypodobac.W miedzyczasie i na szczescie zwie sie znowu Dworcowa.
Na tej Kaliningradzkiej stal taki sklep,Niemiec go nazywali no bo wygladal jak niemiecki market i to juz w czasach komuny.Bardzo nowoczesny na tamte czasy.I jak sie jechalo taksówka po wóde to sie mówilo taksiarzowi:
-Na ruská ulice do niemieckiego sklepu po polska wódke poprosze!
Macie jakies zdarzenia tego rodzaju,do których chcielibyscie sie przyznac?
To poprosze o spowiadanie sie.