Dodaj do ulubionych

Eskapady po wóde

12.04.13, 22:16
Ci majacy troche wiecej latek,pamietajacy czasy komuny,wiedza,ze wyprawy po wódke to byly cale rajdy,upstrzone zabawnymi zdarzeniami.
U mnie byla ulica Dworcowa,która sie swego czasu nazwala Kaliningradzka-jak miastu przyszlo do glowy zeby sie Ruskim przypodobac.W miedzyczasie i na szczescie zwie sie znowu Dworcowa.
Na tej Kaliningradzkiej stal taki sklep,Niemiec go nazywali no bo wygladal jak niemiecki market i to juz w czasach komuny.Bardzo nowoczesny na tamte czasy.I jak sie jechalo taksówka po wóde to sie mówilo taksiarzowi:
-Na ruská ulice do niemieckiego sklepu po polska wódke poprosze!
Macie jakies zdarzenia tego rodzaju,do których chcielibyscie sie przyznac?
To poprosze o spowiadanie sie. smile
Obserwuj wątek
    • dunajec1 Re: Eskapady po wóde 12.04.13, 22:30
      Po gorzale to i ja jezdzilem kiedys, gdzie? ano na przejscie graniczne usa-canada, co prawda nie specjalnie ale jak bylem niedaleko to dawaj, jade bo tam ...taniej. A teraz tez tam zajezdzam ale tylko po drodze jakiejs innej sprawy, bo juz za bardzo nie warto,
      "wstapil do piekiel po drodze mu bylo"
      • czarek_sz Re: Eskapady po wóde 12.04.13, 22:52
        Dla mnie to temat rzeka jako że 'obleciałem' pięć dzielnic Wawy. Na Woli po gorzałę chodziło się do monopolowego na Górczewską na wprost Tyszkiewicza, do godz 19. Po tej godzinie do zaopatrzenia się w ankohol pozostawały okoliczne meliny czynne 24 h. Ochota to monopolowy na Dickensa przy Grójeckiej, Mokotów to AL Niepodległości - Delikatesy gdzie dość często trafiała się gorzała peweksowska ,wyborowa ze srebrną kartką. Centrum to już cała paleta sklepów z alkoholem, co rzut beretem to sklep z alkoholem ale były to już lata dziewięćdziesiąte więc gorzałą handlowano nawet w sklepach z kalesonami czy kondonami smile
        • leziox Re: Eskapady po wóde 12.04.13, 23:07
          A jak Jaruzel wprowadzil wóde od 13-ej,to dopiero meliny zaczely zarabiac prawdziwa kase.I nic nie pomoglo-przesladowania,kary,kolegium-w ciagu jednego dnia kolegium sie zwracalo a melina prosperowala dalej.
      • leziox Re: Eskapady po wóde 12.04.13, 23:08
        Dunajec-jak cie odwiedze to nie bedzie wyjscia,zeby znowu na to przejscie podjechac big_grin
        • czarek_sz Re: Eskapady po wóde 12.04.13, 23:26
          Wtedy też wóda była na kartki a meliny szalały z cenami. Np flacha na kartkę kosztowała pakulca a meliniarz ćwierkał za dwa. Dlatego wiara alkoholowa przerzuciła się wtenczas na bimbrownictwo. Na masową skalę ,przemysłową niemal smile
          • leziox Re: Eskapady po wóde 12.04.13, 23:30
            A w pewexie nie pamietam,ale wydaje mi sie ze nie bylo tam ograniczenia ze od 13ej-mozna bylo kupowac od samego rana,z czego korzystaly meliny.Za zytnia z kloskiem placilem wtedy 85 centów,a przebitka zawsze byla potem podwójna smile
            • czarek_sz Re: Eskapady po wóde 12.04.13, 23:37
              Gorzałę w Pewexie kupowano też za bony. Okazyjnie kupowałem gorzałę w Pewexie ale czy za Jaruzela sprzedawali przed trzynastą tego nie pamiętam. A wyborowa pewexowska i żyto /jeszcze konik/ to była super gorzałka. Nieporównywalne w smaku z dzisiejszymi wyrobami naszego monopolu spirytusowego.
              • czarek_sz Re: Eskapady po wóde 12.04.13, 23:41
                Kiedyś zwolniliśmy się w paru bo akurat nie było prądu /stan wojenny/ i poszliśmy na Grójecką do Magnolii. Pracowała tam jako kelnerka Matka kolegi z podwórka jeszcze z Woli. Byliśmy około dzisiątej rano. Podawała nam wódkę w ciemnej oranżadówce 0,33. Można było być człowiekiem nawet w 'okupacje' ? można było smile
                • leziox Re: Eskapady po wóde 12.04.13, 23:50
                  A pewnie.Czlek wypijal ze dwie oranzady plus konsumpcja/ze dwa platki sera zóltego albo sledzik/i wychodzil z lokalu na dziwnie zmiekczonych nogach.
                  Kiedys w pewnym lokalu pilem z kolezanka tylko coca-cole i jak wychodzilismy,to kelnerka,stara znajoma,stwierdzila,ze tá colé,co mysmy wypili,to ona tez chcialaby miec big_grin
                  Wychlalismy we dwójke litra.
                  Co do kolezanki,to byla dziewczyna o wzroscie 1,56,majaca tak mocny leb,ze niejeden wielki facet,pijac z niá zawalil sie przy stole.A ona tylko sie smiala i mówila,ze nastepny chcial ja wybzykac,ale nie jest jej godzien,skoro pada po glupim literku big_grin
                  • czarek_sz Re: Eskapady po wóde 13.04.13, 08:18
                    To faktycznie przy takim wzroście mogła wypić, może była taka 'przysadzista' trochę i miało gdzie się rozlać bez uszczerbku dla stabilności co do poruszania się nie na czterech smile oczywiście do knajp brało się też i swoją gorzałę. Np siadaliśmy do stolika we czterech zamawialiśmy połówkę pod zimne nóżki czy śledzika a w sumie wypijaliśmy dwa i pół w tym dwa litery przyniesione smile kiedyś na Żelaznej przy tzw Pekinie był monopolowy, całe lata tam był i zaspokajał potrzeby nie tylko spragnionych z okolicznych zakładów ale także mieszkańców oraz meliniarzy. Krótko po dziewięćdziesiątym przechodzę ,patrzę, nie ma już monopolki, jest sklep z eleganckimi butami. Wlizłem do środeczka i nawąchuję, wciąż czuć dawny klimat chociaż pomieszczenie po generalnym remoncie, gorzałę wywąchałem jak nic smile kupiłem eleganckie lakierki na skórkowej podeszwie za trzy stówy. Z rozrzewnienia kupiłem, bo w tym miejscu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka