... czy macie sentyment do starych rzeczy? Ale nie tych bardzo starych, odziedziczonych. Chodzi mi o takie bardziej przyziemne rzeczy

Np. jakiś ciuch... stary, powyciągany, sprany, ale kochany... czujemy się w nim dobrze i mimo, że już urodą nie grzeszy, to żal go wyrzucić.... Ale nie tylko ciuchy! Czy nigdy nie mówicie sobie... nie, nie wyrzucę, może się jeszcze przydać! I tak odkładamy do szaf, szuflad takie rzeczy.... licząc, że jeszcze ich żywot się nie skończył... A potem przychodzi dzień, kiedy robimy porządki w tych szafach, szafkach, szufladach, bo już się zapełniły. I co? Wyrzucacie już bez żalu? Wszystko jak leci, czy znowu ręka zadrży i..... może się jeszcze przydać....

Śrubki, guziki, jakieś elementy z urządzeń już wyrzuconych... i kupa innych... A! i sprzęty elektroniczne.... Jak sobie przypominam to gdzieś w szufladzie leżą WSZYSTKIE komórki jakie od początku miałam


i ładowarki oczywiście. A urządzenia kuchenne? Jak tak sobie pomyślę, to od cholery takich staroci jeszcze mam.... Po co je trzymam? Nie wiem... no bo, może się przydadzą jeszcze (i leżą tak latami... bez żadnego wykorzystania)... A wy? wyrzucacie na bieżąco? czy jesteście "chomikami".....