diabollo
13.09.24, 07:15
Śmierć na plebanii. Czas na dyskusję o ograniczeniu mężczyznom dostępu do leków na potencję
Dominika Wantuch
Śmierć mężczyzny na plebanii. Najprawdopodobniej przedawkował lek na potencję.
Kilka miesięcy temu, przy okazji debaty o pigułce "dzień po", prosiłam prezydenta Andrzeja Dudę, by sprawdził, czy mężczyźni nie łykają viagry jak cukierków. Okazuje się, że łykają, na plebanii. A mimo to wciąż nie ma dyskusji o ograniczeniu mężczyznom dostępu do leków na potencję.
Kilka dni temu media obiegła tragiczna wiadomość - w Drobinie, w niewielkiej miejscowości pod Płockiem odnaleziono zwłoki młodego mężczyzny. Informacja okazała się nie tylko niepokojąca, ale i zaskakująca, bo ciało 29-latka odnaleziono w mieszkaniu wikarego na plebanii. Co więcej, jak ustalili nieoficjalnie dziennikarze, mężczyznę znaleziono w łóżku wikarego, a przed jego śmiercią, na plebanii miała odbyć się całonocna impreza, podczas której mężczyźni mieli zażywać środki na potencję.
Te ustalenia natychmiast na myśl przywołały jakże podobne doniesienia z Dąbrowy Górniczej - gdy na plebanii księża zorganizowali imprezę o charakterze seksualnym z udziałem męskiej prostytutki. Tam również jej uczestnicy mieli zażywać leki na potencję, a jeden z nich był o krok od śmierci - podczas imprezy stracił przytomność.
Te dwie "kościelne" imprezy księży dzieli zaledwie rok, podczas którego przez Sejm, rząd, media, a także organizacje farmaceutyczne i lekarskie oraz organizacje kobiece przetoczyła się wielka awantura o dostęp do antykoncepcji awaryjnej dla kobiet.
Ta debata zakończyła się wetem prezydenta Andrzeja Dudy, który w kwietniu odrzucił przygotowany przez rząd projekt wprowadzający tabletkę "dzień po" bez recepty dla osób od 15. roku życia. Argumentował, że jest to "bomba hormonalna". Wetując ustawę, Duda porównał też antykoncepcję awaryjną do korzystania z solariów i przypomniał, że w trakcie swojej kadencji zgłosił projekt ograniczający dostęp do solariów dla osób niepełnoletnich. "Do solariów, nie do 'bomby hormonalnej' jaką jest ta pigułka" - mówił w kwietniu tego roku. Proponowane przez rząd zmiany w ustawie ułatwiające dostęp do antykoncepcji awaryjnej nazywał "kontrowersyjnymi" i przekonywał, że chodzi w nich o to, "żeby pigułka 'dzień po' była bez kontroli".
Prezydent wespół z politykami PiS-u i Konfederacji, a także z klerem, który ochoczo włączył się w dyskusję dotyczącą wolności i praw kobiet, powtarzali wyświechtane, niepodparte faktami i danymi frazesy o tym, że kobiety będą łykać pigułkę "dzień po" jak cukierki, że będą sięgać po nie małe dziewczynki, że nastolatki będą zażywać ją na imprezach, prowokować do seksu i "podejmować przypadkowe kontakty seksualne" (to cytat żywcem wyjęty ze stanowiska Zespołu Ekspertów Konferencji Episkopatu Polski ds. Bioetycznych).
Podkreślę raz jeszcze: są to niczym niepodparte absurdy. Nie ma danych mówiących, że pigułka "dzień po" jest niebezpieczna. Wręcz przeciwnie - octan uliprystalu ma ugruntowaną pozycję w świecie medycznym. Powoduje jedynie opóźnienie owulacji. Nie ma danych mówiących, że jej dostępność sprawia, że sięgają po nią coraz młodsze kobiety i że łykają pigułki masowo. A przede wszystkim - nie ma doniesień o problemach zdrowotnych albo śmierci w wyniku zażycia antykoncepcji awaryjnej.
Nieco inaczej wygląda sytuacja w przypadku leków na potencję. Sildenafil może powodować udar, zawał, na ulotkach go zawierających widnieje informacja, że nie powinien być stosowany u osób poniżej 18 roku życia. To nie wszystko. Tak jak w większości krajów na świecie, pigułka "dzień po" dostępna jest bez recepty, tak leki na potencje są na receptę. W Polsce jest odwrotnie. Viagrę bez recepty, w mniejszych dawkach, ale za to w dowolnej ilości, można kupić w aptekach albo przez internet. O każdej porze, w każdej aptece, bez konsultacji z lekarzem, bez pytań o ewentualnie inne spożywane używki i leki, choć lista schorzeń wykluczających możliwość zażycia viagry jest naprawdę długa.
A i lista jej "ofiar" się zapełnia. Mimo to, ani wśród polityków PiS i Konfederacji, ani w kościele nie słychać głosów, by ograniczyć mężczyznom dostęp do leków na potencję. Episkopat nie publikuje pełnych ostrzeżeń stanowisk, prezydent nie mówi o "bombie hormonalnej" i konsekwencjach braku kontroli nad produktami leczniczymi, a prawicowi "eksperci" nie grzmią o lekkomyślnych mężczyznach łykających viagrę jak tiktaki i przypadkowych kontaktach seksualnych. Nie, nad tematem leków na potencję zapanowała grobowa cisza.
Mam nadzieję, że ta cisza zostanie przerwana, bo dwie imprezy na plebanii i jeden martwy młody człowiek to wystarczająco dużo nie tylko, by rozmawiać o kondycji kościoła katolickiego w Polsce, ale i by wprowadzić wreszcie przepisy ograniczające dostęp do leków na potencję. Mam nawet hasło potencjalnej kampanii informacyjnej resortu zdrowia: "Viagra na receptę - za życiem mężczyzn". Prawicy, która zawsze jest "za życiem", powinno się spodobać.
www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/7,163229,31291384,smierc-na-plebanii-czas-na-dyskusje-o-ograniczeniu-mezczyznom.html?_ga=2.223034779.1891589080.1725515126-589877499.1713080539&_gl=1*1n58kbj*_gcl_au*NDcwNTkxMzgwLjE3MjA5NDM3MzQ.*_ga*NTg5ODc3NDk5LjE3MTMwODA1Mzk.*_ga_6R71ZMJ3KN*MTcyNjIwNDExNC41NS4xLjE3MjYyMDQyNjMuMC4wLjA.#S.opinion-K.P-B.1-L.4.zw