Dodaj do ulubionych

Ciotka Jadwiga

20.11.14, 01:43
Niech Wam będzie, kochani...Ja chętnie, albowiem postać ciekawa to raz. Każdy ma w rodzinie kogoś takiego, to dwa. Ciotka tego nie przeczyta na bank to trzy. Internet to pornografia, więc ciotka jest na nie.

Ciotka jest moja, nie męża. Taki minus. W razie rozwodu żadnego dzielenia na pół. Wina jest moja ewidentnie :)
Ciotka Jadwiga ma 312 lat. Z dowodu wynika, że 72, ale to nie może być prawda...Ktoś, kto wszystko już widział, przeczytał, ma wielką mądrość w głowie i kilka zapasowych w szafach - nie może być młodszy.
Mąż ciotki wołał na nią Wisia lub Wisienka nawet, jakoś nie pamiętam, ale ona tak twierdzi, a on ma piękną miejscówkę daleko od niej, więc trudno sprawdzić. Do miejscówki jeszcze wrócimy ;)
Ciotka jest raczej zamożna, po mężu właśnie, ma przepiękne mieszkanie w starej kamienicy, kilka ogromniastych pokoi, wiecie, dąb pod nogami, cudo. Urządzone wedle jej gustu,a ciotka lubi porcelanowe figurki - słoniki, kotki itp, więc nie byłam, na szczęćie, mile widziana z małymi dziećmi. Choć moje Potomki były z nieba, jak kazali siedzieć, to siedziały, żadna moja zasługa, takie się urodziły. Ciotka się w nich dopatrywała rzeczy potwornych, a że zna się na chorobach jak nikt - wmawiała w nie białaczkę, (blade takie, a u niej w kamienicy też był taki blady i już go nie ma), autyzm, głuchotę...Na uwagę, że to dzieci lekarza, coś by jednak zauważył, było machanie ręką. Nie przepada za moim mężem. Niepoważny. Nieelegancki. Profesor, a dźinsy nosi, z pijaczkami pod sklepem gada, zamiast napluć, nie łysieje, całuje koty, no do bani.

Za mną nie przepada z podobnych powodów. Ubieram się skandalicznie, wstyd się ze mna pokazać. Jaką garsonkę być kupiła, czółenka do tego, fryzurę zmieniła, dobijasz do pięćdziesiątki, obetnij sobie, zaczeszesz do tyłu, lakierem popsikasz i elegancko. Trwała raz na pół roku, żaden kłopot.
Plus mój zawód...No, jaki to zawód, kochana, miło sobie pograć, pewnie, ale, żeby chleb z tego jeść, ee, ty na prawo idź.
Kiedyś jeden z Potomków pochwalił się, że mama ćwiczy kilka godzin dziennie. Ciotka spojrzała na mnie z politowaniem: "ja wiedziałam, że ty wielkich zdolności nie masz, zawsze to twojemu ojcu mówiłam".

Ciotka Jadwiga ma dwie pasje - syna Sławka (o, ten może przeczytać...a niech czyta, patafian, mówi, że koty powinny kolorystycznie pasować do buta, a w młodości nazwał Chopina smętnym pedałem, czego mu do tej pory nie darowałam) oraz cmentarz, czyli miejscówkę jej męża, wujka Kostka. Ciotka jest tam codziennie od 20 lat. Pucuje czarny marmur, ściga listki, ma marzenie, żeby ścięli dąb na grobem, bo sypie, sprawdza kto był, przed 01.11 nakrywa pomnik folią, żeby się nie pobrudził. Grobowiec straaaaszny. Z daleka wali po oczach, czarno - złoty, wielki, jakieś, latarenki, łańcuchy. Powiem wam coś - ja się wstydzę na Wszystkich Świętych tam stać... Pod nazwiskiem wujka jest jej nazwisko z datą urodzin i - uwaga! - zdjęciem.
Macie pojęcie? Ogląda swoją twarz na nagrobku...Zdjęcie jest z lat 70 - tych...

Kiedyś przyszła do nas na rodzinne ognisko. Było super, ale ona wszystko psuła UWAGAMI. Na ognisku było kilka psów, bo goście z psami przyszli plus nasze. Perełka została w domu, biedna, bo by ją te potwory skrzywdziły. Wszyscy siedzieli na pniaczkach, ale ciotka zażądała tronu. Przyniesiono jej krzesło,mogła na nas patrzeć z góry. Złościły ją psy. Za radosne były. Odganiała je, strofowała, aż się zmówiły i cichcem, dyskretnie wykopały fosę wokół tronu. Ciotka w nią wpadła razem z krzesłem. W szarej, eleganckiej garsonce. Nie widzieliśmy jej potem u nas kilka lat.

A teraz o Perełkach. Zawsze ratlerki, sunie, zawsze potworne, roztrzęsione, szczekliwe i skrzywione. Żal mi ich, noszone w torbie w kratę, chyba nie wiedzą co to bieganie, trawa...Wleczone zima, nie zima na ten cmentarz do pańcia. Co, tam, że po śmierci wujka to już któraś tam Perełka, urodzona kilkanaście lat po postawieniu marmurowego pomnika.

A teraz dobranoc, może jeszcze coś skrobnę potem, idę do Jadźki, która śpi na pleckach na poduszce męża. Mąż wyjechał, ale jakby był to wziąłby sobie inną :) Zjem ją chyba.
Pzdr

Obserwuj wątek
    • aaricia_szalona Re: Ciotka Jadwiga 20.11.14, 07:00
      Azorku, ja się przez Ciebie do pracy spóźnię ;)
      Piękna opowieść. Chcę jeszcze.
      "Lubię to" ;)
      • ten_azorek Re: Ciotka Jadwiga 20.11.14, 11:31
        Hihi. Się umściłam na ciotce :)))

        Ciotka nie lubi mojej mamy. Zawsze jakąś złośliwość przemyci. Trochę respektu czuje przy moim bracie, księdzu, który kiedyś jej powiedział, że takie chrześcijaństwo jak to jej, to diabłu na uciechę. Bo ciotka rozumie to tak: WINNYCH UKARZE. I to jej nadzieja, że sąsiadka do piekła :)))

        Uwielbia się leczyć, do czego wykorzystuje lekarzy w rodzinie. Poza moim mężem, który po pewnym czasie ostro zaprotestował. Ciotka dzwoniła w nocy, że jej duszno, ratunku, za mostkiem boli, umiera. Mąż jechał raz, drugi, za trzecim razem powiedział: pogotowie. Do szpitala też jej nie wpuszcza, bo łaziła, od razu informowała, że jest rodziną profesora ....wskiego, proszę go tu wołać, bo ona umówiona. Wszystko z góry.

        Spotkałam kiedyć ciotkę w hipermarkecie. Od razu zostałam zaangażowana w odwiezienie zakupów. Jasne, zero problemu. Odwiozę. Matko....Następną razą powiem, że przyjechałam autobusem. Kilka zgrzewek wody (okazja transportowa), wory ziemnaków...Ja to wszystko miałam tachać na 3 piętro starej kamienicy, pod którą zaparkować się nie da. Nie zatachałam. Mam chory kręgosłup. Niczego nie tacham. Pracuję palcami, może ktoś wierzyć lub nie, ale to moje narzędzie pracy, żadna fanaberia, mogę grzebać w ogródku (lubię!), ale dźwigać - nie. Ale się nasłuchałam! Że się pieszczę. Że nie mam serca. Że jestem nieżyczliwa. A na koniec oznajmiła z jadowitym uśmiechem, że widziała mnie w tv i się jej NIE PODOBAŁO. Zna się na muzyce :)

    • kaga9 Re: Ciotka Jadwiga 20.11.14, 22:59
      Barwna postać, choć z tych, które lepiej obsmiać na forum niż mieć w rodzinie;-) Fragment z grobem -mam podobny przypadek w swojej rodzinie, jeno grobiszcze nie tak okazałe i bez złota ;-)
    • sootball Re: Ciotka Jadwiga 21.11.14, 09:21
      :)
      Ja też chcę jeszcze.
      • ten_azorek Re: Ciotka Jadwiga 21.11.14, 12:11
        Grobiszcze musi być okazałe. Ciotka wydała na nie ponad 100 tys. o czym mówi przy każdej okazji. Jej mąż był notariuszem, kasy nie brakuje, ale skąpa jak mało kto. Wiecznie były prośby do męża, żeby jej leki załatwił ze szpitala, bo po co płacić. Gumowe rękawiczki też. Mąż powiedział: ciociu, jak nie masz to ci kupię, ale kraść nie będę.

        Nie dzwoni, tylko puszcza strzałkę. Inni maja oddzwonić.
        Nie skąpi tylko na to grobiszcze. Znicze ogromne za ciężkie pieniądze, zamawia raz w tygodniu wieńce (!) zwykle z anturium. Raz nie zamówiła, bo coś jej wypadło i mówiła, że spać nie może, że tam tak biednie, tylko bukiet z chryzantem...

        Kupiliśmy na pierwszego listopada bukiet złotych chryzantem, przepiękny, ciotka zapytała podejrzliwe: z ogródka? Bo ona tego dnia idzie tam raniutko i wraca wieczorem. Ma kanapki i termos i siedzi. Widzi co kto przyniósł.

        Oprócz bezsensownego synusia ma fajną córkę, która wiała przed mamusią na drogi koniec Europy. Nie lubiły się. Ciotka niszczyła jej zycie. A. mieszka w Szkocji, w miejscu najpiękniejszym na świecie, ma fajnego męża (Polaka, zresztą) i dwie super córki. Babunia ich nie lubi. Rozwydrzone. Niepodobne do niej. Piegowate. Córka musowo musi przysyłać kasę na znicze, jeśli nie może przyjechać. Poza tym co miesiąc przysyła. Ale na znicze osobno.
        • ten_azorek Re: Ciotka Jadwiga 21.11.14, 12:28
          A., córka ciotki była hodowana na pielęgniarkę mamusi. Mamusia wiecznie chora na wszystko, biedna dziewczyna wierzyła. Podaj, przynieś, pozamiataj. Popraw mi poduszkę. A. poszła na studia po linii mamusi. Bo mamusia ma chore serce, źle zniesie wybór innych...Buntowałam jak mogłam,inne kuzynostwo też, sczzególnie mój brat - ksiądz. I to mój brat wysłał ją do Szkocji :)) Jako wolontariuszkę. Tam poznała zasiedziałego Polaka, kapitalnego człowieka, wiejskiego weterynarza. W miesiąc byli po slubie :) Mają gabinet w małym miasteczku na północy, ona pomaga to prowadzić, jest jakby pielęgniarką, skończyła jakąś szkołę na tę okazję. Ciotka mówi, że wstyd, kupy po psach zbiera. Zięcia nie znosi, bo ma piegi, więc na dzień dobry won. Zięć pochodzi z Wielkopolski, więc Szwab. I chytry. Bo z Wielkopolski. Ojciec zięcia to prostak, bo jest budowlańcem (inżynierem, nawiasem mówiąc), matka zięcia to jakaś durnota, bo czesze się w koński ogon (a ma kłaki daj Boże, cudne), siostra zięcia brzydka, bo ma piegi (baaardzo podobna do Mii Farow, naprawdę bardzo), córkę spotkało nieszcęście, krótko mówiąc.
          :)))
          • misiania Re: Ciotka Jadwiga 21.11.14, 18:53
            Hyhy, właściwie to nie wiem czy bardziej Ci, Azorku, zawiszczę barwnej rodziny, czy cieszę się, że u mnie nie ma kogoś tak bardzo niewłaściwie zmutowanego genetycznie... Jak się mojej cioci nudzi, to myje okna, ale czymże jest takie niewinne zboczenie w obliczu potęgi wszechświata oraz ciotki Jadwigi?
          • mamolka1 Re: Ciotka Jadwiga 23.11.14, 00:18
            Coś czuję że ten mąż to nie Wisia a Wisielec wołał... A na okazję takiej persony to pieseczek byłby wołany pełnym imieniem Jadwigo do nogi, Aport Jadwigo... Mina ciotuchny zapewne była by bezcenna.. Ale nie podpuszczam :P
            • ten_azorek Re: Ciotka Jadwiga 24.11.14, 02:01
              A, wiecie, rzeczywiście rodzina jest barwna. I liczna, Mój ojciec miał pięciu braci i siostrę(!), babcia powinna świętą zostać...Wychowała, wykształcone toto, całkiem porządne ludziska. A czasy były nie daj Bóg...I patrzcie - babcia w życiu nie miała usg w ciąży, większość dzieci rodziła w domu, nie słyszała o rzeczach, bez których współczesne matki nie umieją się obejść...Dzieci nie chodziły na basen - a wszystkie umiały pływać (rzeka!), nie chodziły do szkół amerykańskich, a znają języki, rower to było fiu fiu, a rozrywką warcaby i wspólne darcie paszczy, czyli rodzinne śpiewanie. A, jeszcze makao :)
              Trochę ich rozwiało po świecie, a mimo to są jakoś blisko...Lubią się, po prostu.
              Rodzina mamy jest jeszcze barwniejsza, choć chyba mniej urokliwa. Babcia nie jest Polką, miłość ją do Polski przygnała i trzymała w komunie, w pewnym sensie czuła się Polką, ale wróciła do swojego kraju, jak tylko owdowiała, a granice się pootwierały...Dzieci dorosłe, jasne, ale jakoś to dla mnie dziwne...Siostry i bracia babci ( a też ich było od cholery) nie znają polskiego, bo skąd, patrzą na nas jak na zjawisko. Dla nich słowiańska krew to dziwny okaz w naturze. Nie, babcia nie jest Niemką ;))

              Barwne są te rodziny, które są liczne, więcej egzemplarzy to więcej osobowości, to jasne.

              Pzdr
              • be_ell Re: Ciotka Jadwiga 24.11.14, 19:49
                Jam prawie jedynaczka, bo siostra moja przyrodnia starsza o 11 lat. Matka moja miała na tyle hartu ducha, że w wieku 23 lat rozwiodła się z ojcem mojej siostry. Po kilku latach spotkała mojego ojca.
                Moja mama jest sierotą wojenna, dziadek zginął podczas bitwy pod Bzurą, babcia zmarła na zapalenie płuc w czasie najgorszej wojennej zimy.
                A z rozrywek rodzinnych, to pamiętam, że przyuczyli mnie do brydża, żeby nie grać ze stolikiem, jak przyjeżdżał brat mojej mamy.
                • ten_azorek Re: Ciotka Jadwiga 26.11.14, 02:21
                  Wiesz, u nas ta liczność jest wynikiem ciąż mnogich,które zdarzały się i ze strony ojca i ze strony mamy. Mama ma bliźniaczkę, ojciec bliżniaka, a nawet było ich trzech, tylko jeden nie przeżył.
                  Rodzice tak się poznali zresztą, na jakimś obozie się zakumplowali, bo lustrzani, wypatrzyli lustrzane.
                  I tera ni ma źmiłuj, w każdym pokoleniu...Zawsze jednojajowe, z jednym wyjątkiem - ja i brat. I przez to nie mam części zamiennych :) Ale jesteśmy blisko bardzo. Brat wpada znienacka, ale zawsze wiem, że to dziś, choć się nie anonsuje. I vice versa. Nieładnie mnie cieszy, że nie ma żony i nie muszę się nim dzielić. No fuj :)
    • apersona Re: Ciotka Jadwiga 26.11.14, 10:56
      U nas się o takich mówi, że siedzą na kanapie i mają wszystkim za złe
    • apersona Czy ciotka jest z Krakowa? 08.01.15, 11:47
      LITANIA KU CZCI P. T. MATRONY KRAKOWSKIEJ.

       Inwokacya:
      Dostojna Pani! Sporo lat już mija, jak słucham potulnie i cierpliwie
      potoków Twej wymowy; racz więc przymknąć teraz na chwilę
      Twe słodkie usteczka i pozwól mi przemówić, a postaram się —
      w przeciwieństwie do Ciebie, Pani — być zwięzłym i treściwym.

      O ty, polskiej ziemi chwało,
      Ty postaci wpół-monarsza,
      Ty czcigodna, nazbyt mało
      Opiewana, „damo starsza”;

      Ty, co z głębin swej kanapy
      Wychylając kibić tłustą,
      Brzydkie swe nadstawiasz łapy
      Przerażonym naszym ustom;

      Ty, co z dostojeństwem w twarzy
      Dźwigasz swe potworne kłęby,
      O których lustmörder[1] marzy,
      Szczerząc zakrwawione zęby;

      I ty, uroczysta klempo[2]
      W twojej wiecznej sukni bordo,
      Z twoją beznadziejnie tępą
      — Powiedzmy otwarcie — mordą;

      Ty, orędowniczko dzielna
      Uciśnionej polskiej nacyi,
      Arcykapłanko naczelna
      Naszej starobabokracyi;

      Ty, co w „Piątki” lub „Soboty”
      Polskich dusz sprawujesz rządy,
      Starodawne wskrzeszasz cnoty,
      A druzgocesz „nowe prądy”;

      Co na fiksach i na rautach
      I na dobroczynnej sesyi
      Pytlujesz o pruskich gwałtach,
      O „modernie” i „secesyi”;

      Ty, co wszelkich zadań bytu
      W mig rozcinasz każdy problem,
      Gdy człek myśli, jakimby tu
      Zamknąć babie gębę skoblem;

      Ty, strącona z Łysej góry
      W salonu fałszywy „ampir”[3].
      Gdzie nas bierzesz na tortury
      I krew nudą ssiesz jak wampir;

      Ty, co głupoty powagą
      Najmądrzejszych wodzisz za łby;
      Ty! którą po śniegu nago
      Człowiek bez litości gnałby;

      Ty, elokwencyi patoko,
      Coś jest wiecznych sporów źródłem,
      Czy cię nazwać starą kwoką,
      Czy też raczej starem pudłem;

      Ty, co gorzko winisz męża
      O prozaizm i codzienność,
      Gdy twa energia zwycięża
      Nazbyt rzadko jego senność;

      I ty, której czujność tępi
      Młodych wzruszeń powab czysty,
      A co w Tomaszu á Kempi
      Dawnych gachów chowasz listy;

      Ty, co zdarłszy z siebie płótna
      Oglądasz się w lustrze całą
      I wzdychasz, ropucho smutna:
      „On tak lubił moje ciało...”

      Ty, obrazie wiedźmy starej,
      Wydarty ze sztychów Goyi —
      Powiedz mi: przez jakie czary
      Jęczymy w niewoli twojej?

      Z jakim czartowskim blekotem
      Omamienie na nas padło,
      Że czynimy czci przedmiotem
      Szpetność, głupotę i sadło?

      Przez jakie dziwne kuriosum
      Tłuszcz bierzemy za charakter,
      Puste gadulstwo za rozum,
      A za obraz cnót klimakter??

      Za co stwór podeszły wiekiem,
      Co kobietą być już przestał,
      A nigdy nie był człowiekiem,
      Windujemy na piedestał???!

      Próżne gniewy, próżne męztwo,
      Nie nadeszła chwila jeszcze —
      Nazbyt silnie czarnoksięstwo
      Ściska nas w potworne kleszcze;

      Coraz ciaśniej, coraz duszniej,
      Coraz bardziej smutni, słabi
      W takt kręcimy się posłuszni,
      Jak nam zagra chochoł babi;

      I tylko w tęsknocie żyjem
      Czy nie wstanie jaki Wandal,
      Co przepędzi babę kijem
      I zakończy raz ten skandal!...

      Boy w r. 1908

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka