Dodaj do ulubionych

problem z partnerem POMOCY

06.04.09, 21:09
witam...

nie wiem czy jest to wlasciwe forum na moje pytania...
pisze do Was, postaram sie krotko i zwiezle chociaz trudno mi pozbierac mysli...
otoz chodzi o mezczyzne, z ktorym jestem od 9 miesiecy. na poczatku nie
mieszkalismy w tyl samym miescie, wiec przeprowadzil sie do mnie, tzn do
mojego miasta i mieszka razem ze mna. jest to sredniej wielkosci miasto, w
ktorym jez kiedys ieszka, ma paru znajomych, ale jakos sie z nimi nie
dogaduje. i w tym sek.
ja pracuje, czasem do pozna (1, 2 w nocy, wychodze kolo 10 rano), on ma zawod
wolny wiec siedzi w domu. i jak nie ma juz nic do zrobienia, to sie nudzi...
zdaje sobie doskonale sprawe, ze przeprowadzil sie dla mnie, ze prawie sie nie
widujemy (week endy i niektore dni w tygodniu). on wcale mi tego nie wypomina...
z drugiej strony, ostatnio zaczal prwie wariowac, nie wychodzi, nikogo nie
widuje (bo jak twierdzi nie ma przyjaciol), trudno jest mi mowic mu poraz
setny, zeby wyszedl troche i sprobowal poznac kilka osob, nie odpowiada...
wychodzenie razem do kina czy restauraji tez po jakims czasie troche nudne
(zreszta zdaje sobie sprawe, ze nawet jesli sie bardzo kochamy to nie mozemy
byc ze soba 24/24), teatr, koncerty, wypalily mi sie juz pomysly, zreszta
czego nie zaproponije to jest zle.
chodzi smutny, albo spi... jest z natury dosc nadpobudliwy, co raczej pogarsza
sytuacje.
trudno mi jest postawic sie w jego sytuacji, zwlaszcza, ze czasami mam
wrazenie, ze on nie stara si zrozumiec mojej.

trudno jest tez pozbierac mysli, on sie na pewno bardzo zle czuje, ja co za
tym idzie rowniez, sytuacja trwa od mniej wiecej 3 miesiecy (jest albo
strasznie, albo bardzo dobrze), ja juz nie wiem co robic, jak rozmawiac, jak
reagowac, juz nie moge...

dzikuje za odpowiedzi
m.

Obserwuj wątek
    • bertrada Re: problem z partnerem POMOCY 06.04.09, 21:15
      Może to faktycznie jakaś depresja. Obawiam się jednak, że na forum raczej nikt
      go nie zdiagnozuje. Dobrze jakby się wybrał do lekarza, chociażby pierwszego
      kontaktu.
      • 4sdf Re: problem z partnerem POMOCY 06.04.09, 21:34
        tylko jak go do tego zmotywowac? trudno jest mi z nim rozmawiac na ten temat, bo
        kazda proba konczy sie fiaskiem ("nie mam ochoty o tym mowic"). na poczatku
        staralam sie jakos dyskutowac, ale potem powiedzialam sobie, ze szanuje jego
        zdanie. no i moja cierpiliwosc tez ma swoje granice...
        kocham go bardzo i chcialabym mu pomoc, ale jak dac mu do zrozumienie, ze ma
        prawdobodobnie jakis problem sam z soba / innymi?



        bertrada napisała:

        > Może to faktycznie jakaś depresja. Obawiam się jednak, że na forum raczej nikt
        > go nie zdiagnozuje. Dobrze jakby się wybrał do lekarza, chociażby pierwszego
        > kontaktu.
        • babetschka Re: problem z partnerem POMOCY 07.04.09, 08:24
          jak spedzacie czas tylko we dwoje dobrze wam razem ? dobrze sie bawicie ?
          czy problem dotyczy tylko relacji on-inni ?

          moj facet tez jest dziwny i ma problem ze soba i w relacji on-inni
          ale jak jestesmy razem to bawimy sie wysmienicie i nikogo wiecej do szczescia
          nam nie trzeba
          jest podobnie pierd...... jak ja
          jakis czas temu walczylam o te relacje my-inni
          teraz widze ze to nie ma sensu bo to sie nie zmieni
          jak mi dobrze z nim to olac innych
          dwoje na wyspie
          trudno
          • lucyna_n Re: problem z partnerem POMOCY 07.04.09, 19:44
            dwoje to dobrana kompania a troje to już tłum:)
        • bertrada Re: problem z partnerem POMOCY 07.04.09, 21:35
          Mimo wszystko, facet na prawdę ma problem i od niemówienia o tym, ten problem
          nie zniknie.
          Najlepiej nie dać się zbyć, tylko pogadać z nim poważnie i zaproponować mu
          wizytę u lekarza. Na początek u rodzinnego, bo z zaciągnięciem go do psychiatry
          może być problem. A potem zobaczysz jak się sytuacja rozwinie. Lekarz zapewne
          zleci zrobienie podstawowych badań i jak nic nie stwierdzi, to sam go odeśle do
          psychiatry.
    • mskaiq Re: problem z partnerem POMOCY 07.04.09, 10:31
      Jest samotny, nie ma co robic a to przynosi takie problemy jak
      opisujesz.
      U zdrowego czlowieka ktory spi i nic nie robi beda pojawialy sie
      epizody depresyjne i moga zamienic sie w depresje.
      Mysle ze musi isc do jakiejkolwiek pracy, musi byc zajety. Koledzy
      nie zastapia pracy. Piszesz ze ma wolny zawod wiec moze pracowac bez
      problemow gdzie jest.
      Poza tym, jesli nie ma co robic to zadawaj Mu rzeczy do zrobienia,
      moze zakupy, itp. Moze rowniez warto wyciagnac Go do Twoich
      znajomych.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • 4sdf Re: problem z partnerem POMOCY 07.04.09, 21:10
        dzieki za odpowiedzi.

        dzisiaj bylo troche lepiej, ale znow poszedl sie polozyc...
        staram sie patrzec na cala sytuacje z obiektywnego puktu widzenia, co samej jest
        raczej niemozliwe.

        wczesniej wlasnie bylo tak, ze raze nam bylo dobrze, wczoraj dopiero powiedzial
        mi, ze nic nie proponuje albo same malo interesujace rzeczy. to bardzo boli...
        podejrzewam, ze te wlasnie slowa zmotywowaly mnie do szukania pomocy, albo
        przynajmiej kogos kto mnie wyslucha.

        zakupy i sprzatanie tez podejrzewam nie beda wielka frajda, poprosilam go
        dzisiaj o przejscie sie do ksiegarni dla mnie, ale sam dla siebie zadnej ksiazki
        nie znalazl (a lubi duzo czytac).

        jakos postaram sie go zajac jak mnie nie ma, ale jak juz mowilam trudno popchac
        go do jakiej kolwiek akywnosci.

        co do moich znajomych (oczywiscie, ze probowalama), to jest tak samo jak z
        innymi "innymi" czyli zawsze na nie, bo nudni, bo to, bo tamto.

        chce wytrwac przy nim (hmm, raczej troche z daleka bo nigdy mnie nie ma i
        zaczynam sie powoli sama o to bardzo obwiniac, nawet jesli mam wrazenie,z e moja
        obecnosc jest mu generalenie obojetna), bo bardzo go kocham.
        mam wiare w to, ze jaks t tego wybrnie(my), po powiem szczerze, ze przy calej
        tej historii nie jestem pewna jego uczuc do mnie ani checi pozastania...
        sama zaczynam postrzegac sie jak ostatnia zolze, nie pozadana, nie potrzebna...

        jak tu znalezc zloty srodek?

        m.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka