Dodaj do ulubionych

Moja 7 miesieczna kotka sie marcuje.

IP: 5.2.* / *.chello.pl 03.05.04, 15:32
Witam. Mam pytanie. Czy to normalne ,ze 7 miesieczna kotka sie marcuje?
Czytalam, ze koty osiagaja dojrzalosc plciowa po roku. Boje sie, ze to za
wczesnie :(
Pozdrawiam i z gory dizekuje za pomoc.
Obserwuj wątek
    • mysiam1 Re: Moja 7 miesieczna kotka sie marcuje. 03.05.04, 15:42
      Oj, to uważaj i przygotuj się na niespodzianki. Kotka moich rodziców w wieku 8
      czy 9 miesięcy zaszła w ciążę i jej kociaki mają właśnie ok. 4 tygodni.
      Prawdziwy cud, że ma instynkt macierzyński, a kotki są całe i zdrowe, chociaż
      jeden (są trzy) jest dość...powiedziałabym...dystroficzny...
      • Gość: Ania Re: Moja 7 miesieczna kotka sie marcuje. IP: 5.2.* / *.chello.pl 04.05.04, 23:46
        Wolalabym uniknac takich niespodzianek :( Dobrze,ze kotki Twoich rodzicow sa
        zdrowe i cale :) POzdrawiam - Ania
        • mysiam1 Re: Moja 7 miesieczna kotka sie marcuje. 05.05.04, 00:03
          Gość portalu: Ania napisał(a):

          > Wolalabym uniknac takich niespodzianek :( Dobrze,ze kotki Twoich rodzicow sa
          > zdrowe i cale :)
          Niestety, dziś wieczorem dowiedziałam się, że jeden z nich nie żyje :-(((( Był
          najmniejszy, kruszynka po prostu, chociaż urodził się pierwszy...Dwa pozostałe
          były bardziej przebojowe i nie pozwalały mu ssać tyle, ile powinien, a potem
          odpychały go, gdy kotka chciała go wylizywać (żeby pobudzić wydalanie moczu). W
          czasie weekendu zaczęłam go razem z rodzicami dokarmiać strzykawką i masować,
          ale niestety było za późno :-( Dziś został zawieziony do weterynarza i mimo
          jego starań nie miał dość sił... Był zatruty mocznikiem :-((( Taki był maleńki
          i śliczny burasek...
          • Gość: Ania Re: Moja 7 miesieczna kotka sie marcuje. IP: 5.2.* / *.chello.pl 05.05.04, 01:36
            Bardzo mi przykro :(
            Pozdr
    • Gość: Kasia Re: Moja 7 miesieczna kotka sie marcuje. IP: 62.111.233.* 04.05.04, 12:03
      Witam, mamy ten sam problem. Mam dorosłą Mizię wysterylizowaną i jej córkę
      Fionę, która urodziła się w październiku i co?? W wieku trochę wiecej niż pół
      roku zaczęła świrować. Niestete ma tak "ostrą" tą ruję, że aż mi jej żal.
      Chodzi nawołuje itd. Pytałam weta i powiedział,że to normalne, przy tym Fiona
      schudła i to też podobno jest normalne. Na sterylizacje jednak jeszcze za
      wczesnie bo potem może miec problemy z układem moczowym i trzeba odczekac , aż
      skończy rok. Biedna się męczy a my razem z nią, bo ja mieszkam w domu i przy
      każdje możliwej okazji ona próbuje zwiać ( jej mama wychodzi na dwór) i musimy
      ją strasznie pilnować. Słyszałam od koleżanki, że są zastrzyki, może się
      zdecyduję na taki zastrzyk.Bedę dziś albo jutro u weta to dam ci znac co
      powiedział o tych zastrzykach. Boję sie, że jej nie upilnujemy i zajdzie w
      ciąże, am jest jeszcze taka malutka. Pozdrawiam. Pa
      • Gość: Ania Re: Moja 7 miesieczna kotka sie marcuje. IP: 5.2.* / *.chello.pl 04.05.04, 23:44
        Dziekuje Kasiu za wyczerpujaca odpowiedz. Na szczescie ja mieszkam w
        mieszkaniu. Problem w tym ,ze na piatym pietrze i boje sie ,ze kotka wyskoczy.
        Wczoraj mnie przerazila, bo goniac za mucha o malo nie znalazla sie za
        balustrada. Jest tak goraco ,ze nie sposob wytrzymac przy zamknietym oknie. Mam
        nadzieje,ze ruja minie szybko. Jesli chodzi o zastrzyki to nie zdecyduje sie na
        nie, wole sie przemeczyc i miec zdrowa kotke, teraz jest malutka i latwo jej
        zaszkodzic na cale zycie. Pozdrawiam Ania
    • Gość: aga Re: Moja 7 miesieczna kotka sie marcuje. IP: 195.85.227.* 04.05.04, 12:48
      mam dwie prawie sześciomiesięczne kotki. mniejsza żaba zaczeła rójki już miedzy
      4 a 5 miesiącem. Podobno tak się zdarza i nie ma co panikować...

      A.
      • mar.gajko Re: Moja 7 miesieczna kotka sie marcuje. 04.05.04, 12:55
        Zastrzym można dać, ale pod warunkiem sterylizacji (kastracji) koteczki.
        Podczas rui zastrzyki sa nie polecane chybaże sterylizacja nastąpi zaraz w
        najbliższym możliwym terminie - przed następną rują. Zasadniczo zastrzyki daje
        się "między" aby nie trafić w szleństwo hormonalne. Ale jak się decydujecie na
        100% na zabieg to można dać w trakcie rui.
        • Gość: aga Re: Moja 7 miesieczna kotka sie marcuje. IP: 195.85.227.* 04.05.04, 13:02
          pytanie, czy ta rójka jest bardzo uciążliba? bo jeśli nie to po co kotkę
          faszerować hormonami...?
          • mysiam1 Re: Moja 7 miesieczna kotka sie marcuje. 04.05.04, 13:56
            Gość portalu: aga napisał(a):

            > pytanie, czy ta rójka jest bardzo uciążliba? bo jeśli nie to po co kotkę
            > faszerować hormonami...?

            Owszem, bo jeśli w ten lub inny sposób nie ograniczysz rui, czyli albo podasz
            hormony,albo wysterylizujesz, to na 100% będziesz "babcią", jest to tylko
            kwestia czasu, chyba, że trzymasz kotkę cały czas w zamknięciu.
            • Gość: aga Re: Moja 7 miesieczna kotka sie marcuje. IP: 195.85.227.* 04.05.04, 14:02
              jednak jeśli kotka nie wychodzi z domu i ruja nie jest uciążliwa to poczekaj z
              ingerencją w jej rozwój płciowy conajmniej do roku życia...
            • Gość: Kasia Re: Moja 7 miesieczna kotka sie marcuje. IP: 62.111.233.* 04.05.04, 14:03
              No właśnie, ja nie chcę już kociąt, dlatego zdecyduję się na ten zastrzyk.
              Kotka zrobi wszystko, żeby się wydostac i po prostu chwila nieuwagi i zwieje na
              dwór a tam już się czają "chłopaki".Po za tym taka młoda 6-7 miesięczna kotka
              jest chyba za młoda na to żeby zostać mamą.Pozdrawiam.
        • Gość: Ania Re: Moja 7 miesieczna kotka sie marcuje. IP: 5.2.* / *.chello.pl 04.05.04, 23:48
          Tak jak napisalam wyzej nie bede podawac kotce zastrzykow. Jest jeszcze bardzo
          mloda i jakakolwiek ingerencja w to co naturalne moze jej tylko zaszkodzic.
          Pozdrawiam - Ania
    • jul-kot Re: Moja 7 miesieczna kotka sie marcuje. 04.05.04, 17:00
      Witam!
      Zastrzyk w czasie rui może prawie natychmiast spowodować ropomacicze. Mniej
      szkodliwe są tabletki, ale też nie powinno się podawać ich w czasie rui
      (również nie w ciąży). Możesz zacząć podawać tabletki dopiero po zakończeniu
      rui, do czasu sterylizacji.
      Pozdrawiam, Juliusz.
      • Gość: Ania Re: Moja 7 miesieczna kotka sie marcuje. IP: 5.2.* / *.chello.pl 04.05.04, 23:50
        Juliuszu,
        chce wysterylizowac moja Laryse dopiero po pierwszej ciazy. Podobno kotka raz
        urodzic musi. POdobno sa to powody bardziej psychiczne, a nizeli kliniczne.
        Pozdrawiam Ania
        • orissa Re: Moja 7 miesieczna kotka sie marcuje. 05.05.04, 19:20
          Aniu, moja kicia po raz pierwszy miała ruję w wieku 8 miesięcy, właśnie
          skończyła 12 miesięcy i ruję miała w sumie dwa razy. Nie jest więc regułą, że
          kotka ma mieć ruję dopiero po skończeniu roku.
          Na Twoim miejscu zabezpieczyłabym okna tak, aby utrudnić kici ewentualne
          wyskoczenie przez okno. Skoro mieszkasz w mieszkaniu a nie domku z ogródkiem i
          nie wypuszczasz swojej kici na dwór, to w zasadzie Ty zadecydujesz kiedy i czy
          w ogóle Twoja kicia będzie mamusią. Co do sterylizacji to ja akurat jestem
          przeciw sterylizacji kotek poza wyjątkowymi sytuacjami. Jeśli się zdecydujesz
          zabrać kicię na zabieg, to chyba rzeczywiście lepiej byłoby po pierwszej ciąży.
          Niech i ona pozna smak bycia mamą :-)
          • venus22 Re: Moja 7 miesieczna kotka sie marcuje. 05.05.04, 19:56
            Przeswiadczenie ze kot czy pies musi raz urodzic jest bledne.
            Wcale nie musi.

            A kotki moga miec ruje TRZY razy w roku, za kazdym razem miec miot w postaci 4 -
            6 kotow. Z tych 4-6 kotkow rodza sie nastepne 4-6 tez dwa razy.
            Policzcie tylko ile od jednej kotki i jej kotkow, i ich kotkow, bedzie kotow
            po 7 latach.
            Juz wam mowie - teoretycznie 420 TYSIECY

            Sterylizowanie kotek jest po prostu konieczne.

            Nawiasem mowiac kotka moze osiagnac dojarzlosc plciowa juz w 6-tym mies.
            Venus
    • Gość: agus Re: Moja 7 miesieczna kotka sie marcuje. IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.realestate.net.pl 05.05.04, 22:09
      Nie jest prawdą że kotka musi raz urodzić przed sterylizacją, jak również nie
      jest prawdą że sterylizowanie przed upływem roku może się skończyć chorobą
      nerek. Kotke można sterylizować po pierwszej rujce-jej macica wtedy będzie
      porządnie przekrwiona. Okna sobie zabezpiecz, balkon osiatkuj. Kotka i bez rui
      może wyskoczyć za muchą a to kończy się przewaznie tragicznie.I proszę nie dawa
      jej zastrzyków hormonalnych- tak silna dawka hormonów u tak młodej kotki może
      tak jak ktoś juz pisał spowodowac ropomacicze.
      • Gość: Dina Do orissy i autorki wątku IP: *.ztpnet.pl 05.05.04, 23:28
        Widzę, że brak tutaj zarówno autorce wątku jak i orissie podstawowych
        wiadomości na temat sterylizacji.
        W schroniskach, na drogach, w rekach sadystów umiera tysiące kotów z powodu
        absurdalnego przeświadczenia że kotka czy suka musi mieć choć raz młode.
        Tak więc dziewczyny czytajcie:
        www.vetserwis.pl/sterylizacja_kot.html
        Dodam jeszcze, że 90% niewysterylizowanych kotek zapada na nowotwory.
        • orissa Re: Do orissy i autorki wątku 05.05.04, 23:41
          Gość portalu: Dina napisał(a):

          > Widzę, że brak tutaj zarówno autorce wątku jak i orissie podstawowych
          > wiadomości na temat sterylizacji.

          Dina proponuję Ci abyś jeszcze raz przeczytała mój wpis, tym razem postaraj się
          zrobić to uważnie.

          --
          orissa
          • venus22 Re: Do orissy i autorki wątku 06.05.04, 02:29
            Napisalas wyraznie:
            >>. Co do sterylizacji to ja akurat jestem
            przeciw sterylizacji kotek poza wyjątkowymi sytuacjami.>>

            Wyjatkowe sytuacje.
            hm...

            Sorry, ale to mozna zrozumiec tylko w jeden sposb - ze jestes przeciwko
            sterylizacji, chyba ze w wyjatkowych wypadkach.
            czyli rzadko.

            Venus
            • orissa sterylizacja 06.05.04, 09:25
              venus22 napisała:

              > Wyjatkowe sytuacje.
              > hm...
              >
              > Sorry, ale to mozna zrozumiec tylko w jeden sposb - ze jestes przeciwko
              > sterylizacji, chyba ze w wyjatkowych wypadkach.
              > czyli rzadko.
              >
              > Venus

              Wyjątkowe sytuacja dla mnie to np. kilkanaście kotek w piwnicach, które mogą
              kilkakrotnie zawyżyć liczbę bezdomnych kociaków w tychże piwnicach.
              Napisałam wyraźnie, że jestem przeciwniczką sterylizacji ale nie podałam
              powodu, można więc jedynie domniemywać, dlaczego nie wysterylizuję swojej
              kotki, a to domniemanie najwyraźniej jest błędne. Co do ciąży kici - również
              nie napisałam, że ciąża MUSI być przed sterylizacją, z zupełnie innego powodu
              uważam, że kotka pownna mieć maluchy a dopiero potem poddana sterylizacji jeśli
              właściciel tak zadecydował.
              Naprawdę byłoby miło, jakby pisany tekst był czytany dokładnie, bez dodawania
              swoich nadinterpretacji.
              • Gość: Dina Re: sterylizacja IP: *.ztpnet.pl 06.05.04, 11:35
                Czytać umiem. Brak wiedzy wywnioskowałam na podstawie tego co napisałaś, że
                lepiej by było wysterylizować kicię po pierwszej ciąży( co jest oczywiście
                mitem), to po pierwsze.Po drugie, jeśli ma się pojęcie na temat sterylizacji(
                przedłuża życie),to raczej nie ma jakiś watpliwości do wykonania zabiegu, a Ty
                jesteś przeciw.Na to wygląda, że według Ciebie sterylka zapobiega nadmiernemu
                rozmnażaniu się.Ciekawa jestem z jakiegoż to powodu uważasz, że kicia powinna
                mieć jednak młode?
                Jeszcze jedno, piszesz, że kici nie wysterylizujesz, to jak masz zamiar
                rozwiązać problem rujek?
                • orissa Re: sterylizacja 06.05.04, 13:03
                  Gość portalu: Dina napisał(a):

                  > Czytać umiem.

                  Miałam na myśli czytanie ze zrozumieniem tekstu.

                  > Brak wiedzy wywnioskowałam na podstawie tego co napisałaś, że
                  > lepiej by było wysterylizować kicię po pierwszej ciąży( co jest oczywiście
                  > mitem), to po pierwsze.

                  Błąd, źle wywnioskowałaś.
                  Napisałam:
                  "Jeśli się zdecydujesz zabrać kicię na zabieg, to chyba rzeczywiście lepiej
                  byłoby po pierwszej ciąży. Niech i ona pozna smak bycia mamą :-)"

                  Zdanie "Niech i ona pozna smak bycia mamą" wskazuje wg mnie dość jasno z
                  jakiego powodu moim zdaniem kicia powinna choć raz urodzić. Nie ze względów
                  zdrowotnych (co mi przypisujesz) a ze względów macierzyńskich.


                  > Po drugie, jeśli ma się pojęcie na temat sterylizacji(
                  > przedłuża życie),to raczej nie ma jakiś watpliwości do wykonania zabiegu, a
                  Ty
                  > jesteś przeciw.Na to wygląda, że według Ciebie sterylka zapobiega nadmiernemu
                  > rozmnażaniu się.

                  Owszem, jestem przeciwna niekontrolowanemu rozmnażaniu się kotów, które nie
                  mają swojego domu. Podawanie tabletek w pokarmie itp. nie gwarantuje, iż kocica
                  je zażyje i tym samym, że będzie to skuteczny środek.

                  Co do Twego twierdzenia, iż sterylizacja przedłuża życie kotki - daj mi
                  gwarancję, że moja kotka po sterylizacji będzie żyła dłużej niż bez
                  sterylizacji i że nie zachoruje. Wiem, że takiej gwarancji dać mi nie możesz.

                  > Ciekawa jestem z jakiegoż to powodu uważasz, że kicia powinna
                  > mieć jednak młode?

                  Często na forum widzę zapewnienia, że zwierzę w domu jest traktowane jak
                  członek rodziny, na równi z domownikami. Tak też jest w moim domu - Nyguska
                  jest traktowana jak członek rodziny. Swojej siostry nie zaprowadziłabym na
                  zabieg sterylizacji tylko dlatego, że gdzieś ktoś twierdzi, że istnieje ryzyko
                  zdrowotne. Uważam, że każde zwierzę ma prawo do odczuwania uroków
                  macierzyństwa, jeśli ma ku temu warunki (dom, zapewnioną opiekę, jedzenie,
                  bezpieczeństwo, miłość).

                  > Jeszcze jedno, piszesz, że kici nie wysterylizujesz, to jak masz zamiar
                  > rozwiązać problem rujek?

                  W naszym domu ruja kotki nie jest problemem, jest naturalnym zjawiskiem.
                  • dina2 Re: sterylizacja 06.05.04, 20:40
                    orissa napisała:
                    Umiem czytać ze zrozumieniem, to miałam na myśli.


                    > Zdanie "Niech i ona pozna smak bycia mamą" wskazuje wg mnie dość jasno z
                    > jakiego powodu moim zdaniem kicia powinna choć raz urodzić. Nie ze względów
                    > zdrowotnych (co mi przypisujesz) a ze względów macierzyńskich.

                    To jest niewielka różnica, czy to ze względów zdrowotnych czy też innych, które
                    są dla mnie kompletnie niezrozumiałe. Na działkach są kotki, które co odchowaja
                    młode, to ponownie zachodzą w ciąże. Nie widzę żeby były z tego powodu
                    szczęśliwe, pomimo że są dokarmiane, a pomimo tego są wyniszczone i raczej
                    długo nie pożyją.
                    Kot czy pies to nie człowiek i antropomorfizowanie tych zwierząt czyni im tylko
                    krzywdę. Pomijam fakt, że takie kociaki trafiają pózniej na ulicę czy też są
                    mordowane. Nawet jeśli znjdują domy, to niestety odbierają szanse na adopcje
                    kotom w potrzebie. Poczytaj sobie wątek o kotach w schroniskach, któr umieraja
                    w ciasnych klatkach.



                    > Owszem, jestem przeciwna niekontrolowanemu rozmnażaniu się kotów, które nie
                    > mają swojego domu. Podawanie tabletek w pokarmie itp. nie gwarantuje, iż
                    kocica
                    >
                    > je zażyje i tym samym, że będzie to skuteczny środek.

                    Podawanie tabletek kończy się ropomaciczem, a co za tym idzie bez interwencji
                    weta powolną śmiercią w męczarniach.
                    >
                    > Co do Twego twierdzenia, iż sterylizacja przedłuża życie kotki - daj mi
                    > gwarancję, że moja kotka po sterylizacji będzie żyła dłużej niż bez
                    > sterylizacji i że nie zachoruje. Wiem, że takiej gwarancji dać mi nie możesz.

                    Gdybyś przeczytała ten link do vetserwisu, to nie miałabyś żadnych wątpliwości.
                    Masz gwarancję, że kotka nie zachoruje na ropomacicze, guzy sutków, nowotwory
                    macicy czy jajników, a ryzyko tych chorób u kotki wynosi 90%.
                    Moja suka, gdyby była wysterylizowana to nie umarłaby na ropomacicze, to chyba
                    wystarczy?

                    Uważam, że każde zwierzę ma prawo do odczuwania uroków
                    > macierzyństwa, jeśli ma ku temu warunki (dom, zapewnioną opiekę, jedzenie,
                    > bezpieczeństwo, miłość).

                    I może co rujkę dopuszczone?
                    A jeśli nie dopuszczone, to skoro traktujesz kotkę jak członka rodziny, to jak
                    możesz skazywać kotke na cierpienie z powodu niezaspokojenia? Nie wydaje Ci
                    sie, że jest to okrucieństwo wyrządzone zwierzęciu?


                    • orissa Re: sterylizacja 07.05.04, 00:32
                      dina2 napisała:

                      > orissa napisała:
                      > Umiem czytać ze zrozumieniem, to miałam na myśli.
                      >
                      >
                      > > Zdanie "Niech i ona pozna smak bycia mamą" wskazuje wg mnie dość jasno z
                      > > jakiego powodu moim zdaniem kicia powinna choć raz urodzić. Nie ze względó
                      > w
                      > > zdrowotnych (co mi przypisujesz) a ze względów macierzyńskich.
                      >
                      > To jest niewielka różnica, czy to ze względów zdrowotnych czy też innych,
                      które
                      >
                      > są dla mnie kompletnie niezrozumiałe. Na działkach są kotki, które co
                      odchowaja
                      >
                      > młode, to ponownie zachodzą w ciąże. Nie widzę żeby były z tego powodu
                      > szczęśliwe, pomimo że są dokarmiane, a pomimo tego są wyniszczone i raczej
                      > długo nie pożyją.
                      > Kot czy pies to nie człowiek i antropomorfizowanie tych zwierząt czyni im
                      tylko
                      >
                      > krzywdę. Pomijam fakt, że takie kociaki trafiają pózniej na ulicę czy też są
                      > mordowane. Nawet jeśli znjdują domy, to niestety odbierają szanse na adopcje
                      > kotom w potrzebie. Poczytaj sobie wątek o kotach w schroniskach, któr
                      umieraja
                      > w ciasnych klatkach.
                      >
                      >
                      >
                      > > Owszem, jestem przeciwna niekontrolowanemu rozmnażaniu się kotów, które ni
                      > e
                      > > mają swojego domu. Podawanie tabletek w pokarmie itp. nie gwarantuje, iż
                      > kocica
                      > >
                      > > je zażyje i tym samym, że będzie to skuteczny środek.
                      >
                      > Podawanie tabletek kończy się ropomaciczem, a co za tym idzie bez interwencji
                      > weta powolną śmiercią w męczarniach.
                      > >
                      > > Co do Twego twierdzenia, iż sterylizacja przedłuża życie kotki - daj mi
                      > > gwarancję, że moja kotka po sterylizacji będzie żyła dłużej niż bez
                      > > sterylizacji i że nie zachoruje. Wiem, że takiej gwarancji dać mi nie może
                      > sz.
                      >
                      > Gdybyś przeczytała ten link do vetserwisu, to nie miałabyś żadnych
                      wątpliwości.
                      >
                      > Masz gwarancję, że kotka nie zachoruje na ropomacicze, guzy sutków, nowotwory
                      > macicy czy jajników, a ryzyko tych chorób u kotki wynosi 90%.
                      > Moja suka, gdyby była wysterylizowana to nie umarłaby na ropomacicze, to
                      chyba
                      > wystarczy?
                      >
                      > Uważam, że każde zwierzę ma prawo do odczuwania uroków
                      > > macierzyństwa, jeśli ma ku temu warunki (dom, zapewnioną opiekę, jedzenie,
                      >
                      > > bezpieczeństwo, miłość).
                      >
                      > I może co rujkę dopuszczone?
                      > A jeśli nie dopuszczone, to skoro traktujesz kotkę jak członka rodziny, to
                      jak
                      > możesz skazywać kotke na cierpienie z powodu niezaspokojenia? Nie wydaje Ci
                      > sie, że jest to okrucieństwo wyrządzone zwierzęciu?
                      >
                      >

                      Widzę, że mimo moich tłumaczeń nic a nic nie zrozumiałaś z mojego wpisu. Nie
                      będę dalej się wysilać, sorry, to nie dla mnie. Ty już po prostu masz upatrzone
                      z góry co ja myślę i żadne moje słowa tego nie zmienią. Nie będę więc cię
                      wyprowadzać z błędu.
                      • Gość: Venus Re: sterylizacja IP: 5.5R1D* / *.vc.shawcable.net 07.05.04, 02:01
                        Droga Orisso,

                        dodam jeszcz tyle ze moim zdaniem Dina ma racje.


                        jezeli nie masz zamiaru dopuscic aby twoja sliczna kota miala kocieta, to tym
                        bardziej po co ja faszerujesz hormonami i dopuszczasz do rui dwa lub trzy razy
                        w roku.
                        A nawet jak jeden to tez po co.

                        Zwierzeta nie przezywaja tak potomstwa jak ludzie, masz jakies naiwne pojecie o
                        macierzynstwie zwierzat.
                        to my ludzie nadajemy im cechy ludzkie.
                        W rzeczywisctosci pcha je tylko instynkt podtrzymania gatunku, nic wiecej,
                        i wysterilyzowanie na pewno nie wplynie na ich stan psychiczny.
                        kot czy pies nie siedzi zalamany w domu myslac :o Boze juz nie bede mogl miec
                        dzieci...


                        uwazam ze podawanie kotu czy psu tabletek anty, czy zastrzykow, jest szkodliwe,
                        lepiej wysterilyzowac zwlaszcza ze jest to 100% pewny srodek antykoncepcyjny.

                        Kotow urodzonych w domach przeciwnikow sterylizacji jest juz za duzo!!
                        Topia je albo wyrzucaja. I oby tylko.

                        tak dlugo jak nie dopuszczasz do zbednego potomstwa, wszystko jest Ok i tez
                        twoja sprawa.

                        Ty akurat masz rasowego kota to prawdopodobnie bys nie miala zbytnich klopotw z
                        ich oddaniem,
                        ale nigdy nic nie wiadomo.

                        natomiast 100% z twej wypowiedzi wynika ze jestes za tym aby kotka raz
                        urodzila, a z jakich powodow, nie ma znaczenia.

                        A z powodu tej jednej ciazy dla "przyjemnosci macierzynstwa" jest za duzo
                        domowych kotow already.

                        Venus

                      • dina2 Re: sterylizacja 08.05.04, 20:45
                        orissa napisała:


                        > Widzę, że mimo moich tłumaczeń nic a nic nie zrozumiałaś z mojego wpisu. Nie
                        > będę dalej się wysilać, sorry, to nie dla mnie. Ty już po prostu masz
                        upatrzone
                        >
                        > z góry co ja myślę i żadne moje słowa tego nie zmienią. Nie będę więc cię
                        > wyprowadzać z błędu.

                        Brakuje Tobie rzeczowych argumentów i próbujesz się bronić zarzucając mi
                        niezrozumienie tego co napisałaś. Bardzo słabo prezentuje się Twoja obrona.
                        Celowo cytowałam Twoją wypowiedź.
                  • lena_zienkiewicz Re: sterylizacja 07.05.04, 08:40
                    Swojej siostry nie zaprowadziłabym na
                    > zabieg sterylizacji tylko dlatego, że gdzieś ktoś twierdzi, że istnieje
                    ryzyko
                    > zdrowotne.

                    Orisso, nie "gdzieś ktoś twierdzi", tylko niestety to jest prawda.Czytałaś coś
                    w ogóle na temat sterylizacji zwierząt.Rozpatrywałaś wszystkie za i przeciw?
                    Chyba nie.


                    > W naszym domu ruja kotki nie jest problemem, jest naturalnym zjawiskiem.

                    Wiesz, to dziwne co piszesz.Wszystko razem kupy się nie trzyma.Raz piszesz, że
                    twoja kotka to twoja siostra,a drugim razem piszesz, że rujka u was w domu nie
                    jest problemem.Więc nie jest dla ciebie problemem fakt, że skazujesz swojąkotkę
                    na cierpienia związane z przechodzeniem rujki?Nie widzisz, że ona się męczy?
                    Skoro tak ją porównujesz z człowiekiem to porównaj ją ze sobą:
                    -czy bóle menstruacyjne nie doprowadzają cię do szału?nie zmuszają cię do
                    brania tabletek przeciwbólowych?
                    -czy niezaspokojenie seksualne nie wpływa ujemnie na twoją psychikę?
                    • orissa Re: sterylizacja 07.05.04, 11:34
                      Ludzie! Czy Wy umiecie czytać coś nie dodając nic od siebie???
                      Ręce (i nie tylko) opadają).

                      Owszem, czytałam wiele publikacji na temat sterylizacji, rozmawiałam też z
                      trzema weterynarzami na ten temat. Rozpatrywałam wszystkie za i przeciw. Nie
                      faszeruję kotki żadnymi hormonami, jak mi tu ktoś to zarzucił. W poprzednim
                      miejscu zamieszkania miałam zawsze kilka kotów w domu. Mój dom był dla nich
                      przejściowym schronieniem, każdy kociak miał znaleziony dom i opiekę. Żadna
                      kotka nie była wysterylizowana ani przeze mnie ani przez nowego właściciela. I
                      wiecie co? Każda, podkreślam - każda z tych kotek ma się do dziś dobrze, nie
                      choruje, każda jest okazem zdrowia. Z każdą mam możliwość się widzieć w każdej
                      chwili. I są to piękne, zdrowe, zadbane kotki. Nie są ani sterylizowane ani
                      faszerowane jakimiś pigułami.
                      ---------
                      Leno, bardzo proszę nie przekręcaj moich słów. Jeśli się do czegoś odnosisz lub
                      twierdzisz że ja coś napisałam to zacytuj moje słowa zamiast pisać swoją
                      interpretację. P.S. Moja menstruacja i mój popęd seksualny nie jest dla mnie
                      czymś dziwnym i obcym, nie jest też dla mnie jakimś problemem, skoro już tak
                      bardzo interesują Cię moje osobiste sprawy.
                      ---------

                      Ogólnie rzecz biorąc. Po przeczytaniu wielu publikacji i wysłuchaniu opinii
                      weterynarzy, po przeczytaniu Waszych wypowiedzi - nadal mam prawo do własnego
                      zdania.
                      Odnośnie za i przeciw sterylizacji był tu już niejeden wątek i są tego zarówno
                      zwolennicy jak i przeciwnicy. Jednego się powinniście nauczyć. Zamiast zarzucać
                      komuś głupotę - uszanujcie czyjeś zdanie, choć wyobrażam sobie, że to trudne
                      skoro chęć ataku na kogoś przesłania Wam to, co jest napisane prostymi zdaniami.
                      Ja nie muszę nikomu udowadniać słuszności mojego wyboru ponieważ nie chciałam i
                      nie chcę nikogo do zmiany zdania namawiać. Nie to było moim celem.
                      Trochę szacunku dla innych poglądów. Wybaczcie, ale z mojej strony to naprawdę
                      koniec tematu.
                      • lena_zienkiewicz Re:Orissa!Spokojnie! 07.05.04, 13:01
                        > Leno, bardzo proszę nie przekręcaj moich słów. Jeśli się do czegoś odnosisz
                        lub
                        >
                        > twierdzisz że ja coś napisałam to zacytuj moje słowa zamiast pisać swoją
                        > interpretację. P.S. Moja menstruacja i mój popęd seksualny nie jest dla mnie
                        > czymś dziwnym i obcym, nie jest też dla mnie jakimś problemem, skoro już tak
                        > bardzo interesują Cię moje osobiste sprawy.

                        1.Orissa, co się dzieje?Twoje życie osobiste mnie nie interesuje!Dlaczego
                        przestrzegasz innych przed nieuważnym czytaniem postów a sama czytasz
                        nieuważnie?Chciałam odwołać się do twojego sumienia, nie oczekiwałam na nie
                        odpowiedzi.No nie...chyba zwariuję...
                        2.Nie przekręcam twoich słów, tylko dopisałam swoje zdanie.
                        3.Odnoszę się do twoich wypowiedzi, które zacytowałam, więc nie wiem dlaczego
                        piszesz, że powinnam zacytować skoro to zrobiłam.
                        4.Nie wiem dlaczego nie mogę wyrażać swojego zdania.
                        5.Troszkę dystansu orissa do postów.Naprawdę nie wiem czym cię tak bardzo
                        uraziłam.Z twoich postów wynika, że "uczłowieczasz" swoją kotkę, dlatego w
                        poście odwołałam się do twojego-ludzkiego sumienia.
                        6.NIKT CIĘ NIE ATAKOWAŁ, NIE ATAKUJE I NIE MA NAWET ZAMIARU ATAKOWAĆ!!!

                        Aha, i nie namawiałam cię na sterylizację.Oczywiście, że masz prawo do swojego
                        zdania i kropka.W zwyczajny sposób, czytając twoje posty kilka osób doszło do
                        wniosku, że masz złe informacje na temat sterylizacji.Więc w łagodny sposób
                        zwróciło ci uwagę.A ty odrazu nas atakujesz!!!!! :-)
    • narysuj.mi.baranka Glos o sterylizacji inspirowany postami Orissy 07.05.04, 13:26
      Sterylizacja bezdomnych kotkow, po to by nie pojawialo sie wiecej istotek,
      ktore beda trute, mordowane, torturowane, glodne - to jedna sprawa.
      A sterylizacja kotki domowej - druga.
      Jak wiecie, mam 2 kotki niesterylizowane (Focia - trzecia kotka, jest
      wysterylizowana - ale wzielam w takim stanie z Palucha).
      Najpierw bagatelizowalam, ze ruja u kotow zdarza sie raz na pol roku i ja w
      ogole tego nie zauwazam.
      Teraz mam permanentna ruje moich dwoch malenstw. I mimo, ze sikaja wszedzie i
      caly czas wyginaja te biedne cialka tracac mnostwo energii nie potrafie
      zdecydowac sie na sterylizacje...

      Gdyby mi ktos powiedzial, ze sterylizacja wplywa na kotke uzdrawiajaco,
      korzystnie, ze wydluza jej zycie to natychmiast bym sie zdecydowala.

      Ale to, ze aniolki mi spiewaja i caly czas musze prac posciel - nie jest moim
      zdaniem wystarczajacym powodem.
      • Gość: monikaM Re: Glos o sterylizacji inspirowany postami Oriss IP: 81.219.117.* 07.05.04, 15:10
        www.vetserwis.pl/sterylizacja_kot.html
        to troszkę od fachowców (a może już znasz wielokrotnie cytowaną stronę.
        Moja kotka syjamska po zastrzykach (absolutnie nie ja je dawałam) dostała
        ropomacicza i o mało się nie przekręciła. Właściwie w kazdej książce o kotach
        pisze, że środki hormonalne (czy to tabletki, czy zastrzyki) przyczyniają się
        do powstawania guzów sutka i ropomacicza u kotek (suk też). Wielu autorów
        sterylizację podaje jako jedyne zło konieczne, jedyny zamach na kotkach jakim
        je należy poddać (no o czywiście o ile się nie chce małych kotków).
        Ja podpisuję się obiema rękoma za sterylizacją. Przykre to jak bidulka po
        narkozie jest taka zamroczona i potem jeszcze ten stres noszenia kołnierza
        (chociaż moja druga kotka nie musiała nosić - nie interesowały ją szwy), ale
        przykre też patrzeć jak kocica się męczy w rui. Po prostu widać ten psychiczny
        ból - cały czas wylizuje sobie narządy, jęczy, obsikuje wszystkie kąty aby
        zwabić samca i nawołuje po nocach. A dodam, że czytałam, że także kilkukrotne
        ruje nie zakończone zapłodnieniem kotki podwyższają ryzyko wystąpienia
        ropomacicza.
        Tu znowu podaję za przykład kotkę teściowej sąsiadki. Ona nie podawała hormonów
        ze względów fionansowych, po czuym kocica ostro zachorowała, i padłaby bo jakiś
        niedouczony weterynarz nie rozpoznał co kotce jest. Pod skalpel dostała się w
        ostatniej chwili. Do zabiegu czyszczenia macicy nie nadają się wszystkie kotki,
        ale tylko te, których stan na to pozwala. A więc oczywiście bez większej
        gorączki, nieodwodnione, a wiecie, że ryzyko jest nawet uśpić kotkę zdrową.
        Więc chyba już lepiej uśpić i wysterylizować zdrową kotkę niż usypiać chorą,
        prawda? To oczywiście to tylko powody, dla których ja popieram sterylizację. Wy
        możecie mieć inne zdanie.
        • Gość: Venus Re:Do Baranka.. IP: 5.5R1D* / *.vc.shawcable.net 07.05.04, 18:38
          No to przeczytaj swoje wlasne zdanie i pomysl kobieto pomysl:

          >>>. I mimo, ze sikaja wszedzie i
          caly czas wyginaja te biedne cialka tracac mnostwo energii..<<<

          a ty nie mozesz sie zdecydowac.
          !?
          eh, no comment.

          Venus
          • narysuj.mi.baranka Re:Do Baranka.. 07.05.04, 20:15
            Nie zaczepiam Cie, prawda? Komentuje Twoje posty? Nie sadze.
            Nie bede kazdej tlumaczyc, ze boje sie czy mi rzeznik nie zarznie mojego
            stworzenia. Jasne?
            Wiem co napisalam. Napisalam, ze koniecznosc prania poscieli to nie jest zaden
            powod.
            Odczep sie ode mnie.
          • narysuj.mi.baranka Re:Do Baranka.. 07.05.04, 20:25
            Przepraszam. Unioslam sie. Ale nie cierpie takiego tonu jakiego uzylas.
            Protekcjonalne "pomysl, kobieto, pomysl". Naduzycie. Sytuacja, ktora
            komentowalas nie uzasadnia takiego tonu.
            Niechec do poddania kotki sterylizacji nie jest zadnym aktem znecania sie!
            • Gość: Venus Re:Do Baranka.. IP: 5.5R1D* / *.vc.shawcable.net 07.05.04, 20:39
              A ja mysle ze po prostu trafilam w sedno.

              Niby tak kochasz koty a swoje skazujesz na niepotrzebne cierpienia.

              Oczywiscie ani ja ani nikt nie moze ci dac gwarancji ze kot nie umrze na stole,
              ale ja jeszcze nie slyszalam zebu moim znajomym jakies zwierze tego nie
              przezylo.

              sama wykastrowalam dwa psy i trzy koty i nie bylo najmniejszych problemow.

              na pewno mozesz sie dowiedziec gdzie przyjmuje dobry weterynarz o dobrej
              opinii, gdzie moglabys bezpiecznie to zrobic zeby twoje kotki "przestaly sikac
              i prezyc swoje biedne cialka.."

              Venus
              • narysuj.mi.baranka Re:Do Baranka... 07.05.04, 21:29
                W moim domu nikt nie cierpi. Co jeszcze wymyslisz? Mysle, ze jestes w tej
                chwili niewyzyta i zlosliwa.
              • narysuj.mi.baranka Re:Do Baranka.. 07.05.04, 21:34
                Przeczytalam Twoj post do Orissy, ktora rowniez jest niechetna sterylizacji. I
                widze wyrazna roznice. Na mnie postanowilas wejsc. Oznacza to, ze teraz chodzi
                Ci wylacznie o to, aby sie na kims wyzyc.
                • Gość: Venus Re:Do Baranka.. IP: 5.5R1D* / *.vc.shawcable.net 07.05.04, 21:43
                  Teraz ty nie wymyslaj.
                  Napisalam tylko co mysle o takich "powodach" niewycinania.
                  Nic wiecej.
                  Venus
                  • narysuj.mi.baranka Do Venus i wszystkich chcacych uszczesliwic... 08.05.04, 09:38
                    ...kotki sterylizacja.

                    A wiesz co ja mysle, czepialskie dziewuszysko? Ze sterylizacja nie jest zadna
                    miara milosci. Ze nie ma zadnego powodu poddawania sterylizacji kotki, ktora
                    nie jest narazona na zaplodnienie. Nie ma zadnego powodu wysylania pod noz
                    kotki, ktora nie jest chora. A wyginanie cialka jest na-tu-ral-ne. Zapomnialas?
                    I wtedy, co zapewne nie miesci Ci sie w glowie, moje kotki sa po prostu tulone,
                    kolysane i calowane.

                    Sterylizacja, ktora tak arogancko glosisz jest czesto kaprysem wygodnickiego
                    wlasciciela. Zwlaszcza w przypadku psow. Wiec radzilabym Ci tak sie nie
                    chwalic.
                    • lena_zienkiewicz Re: Do baranka 08.05.04, 09:56
                      Kurde!Moja była suka prawie się przekręciła, bo kretyn weterynarz stwierdził
                      ciążę urojoną.Dopiero w klinice w Katowicach lekarze postawili
                      diagnozę:ropomacicze.Było już w stadium tzw. rozlania.Cały organizm był zalany
                      ropą.Na stole była kilka godzin (dobrze nie pamiętam ale jakieś 7-8), ponieważ
                      organy "gotowały się".Nie dawali żadnych szans, mówili, że jeśli przeżyje 48
                      godzin to będzie żyć.Chodziłam wtedy do szkoły, całe noce spędzałam przy niej
                      płacząc.Ale przeżyła!Do dziś zastanawiam się, dlaczego jej nie
                      wyterylizowaliśmy skoro nie mieliśmy w planach dopuszczenie Mony.Wiem, że z
                      moją teraźniejszą sunią postąpimy inaczej.Przy następnej cieczce dopuścimy ją
                      (mam nadzieję, że się uda), natomiast później wysterylizyjemy.Przynajmniej mam
                      pewność, że chociaż ropomacicze nie będzie jej grozić.
                      • venus22 Re: Do baranka 08.05.04, 10:19
                        A mozna wiedziec po co ja chcesz dopuszczac bo naprawde przeswiadczenie ze suka
                        powinna raz urodzic jest mitem.
                        Moja zostala wycieta w wieku 7-8 mies i ma sie swietnie.
                        Venus
                        • lena_zienkiewicz Re: Do venus 08.05.04, 10:38
                          Bo ja tak bardzo chciałabym mieć małe szczeniaczki.Tak to jak moja kochana
                          sunia już umrze, to nic mi po niej nie zostanie oprócz wspomnień.A tak zostawię
                          sobie jednego psiaczka.Już mi smutno :-(
                          • dina2 Re: Do leny 08.05.04, 20:55
                            lena_zienkiewicz napisała:

                            > Bo ja tak bardzo chciałabym mieć małe szczeniaczki.

                            Nie wiem czy Twoja sunia jest rasowa czy nie, ale czy zastanawiałaś się czy
                            tego samego chce Twoja sunia? Czy masz do tego prawo, żeby sunia poniosła trudy
                            ciąży i wychowania szczeniąt bo Ty tego chcesz?
                            W czasie ciąży i porodu mogą pojawić się powikłania, czy wzięłaś pod uwagę
                            nawet stratę suni?


                            Tak to jak moja kochana
                            > sunia już umrze, to nic mi po niej nie zostanie oprócz wspomnień.A tak
                            zostawię
                            >
                            > sobie jednego psiaczka.Już mi smutno :-(

                            A co z resztą szczeniąt? Nie wiem jakiej sunia jest wielkości, ale nawet psiak
                            wielkości yorka może urodzić 4 szczeniaki. I co z pozostałymi, jak sobie
                            zostawisz jednego? Nawet jeśli na początku po szczeniaki ustawi się kolejka
                            chętnych, to kiedy dojdzie do odbioru, może się okazać, że ulotnią się jak
                            kamfora.
                            A jeśli znajdą się chętni, to czy jesteś w stanie zagwarantować, że psiaki
                            spędzą u tych osób całe życie i nie wylądują w schronisku, na ulicy lub
                            przywiązane drutem do drzewa, bo sie znudziły albo trzeba wyjechać na
                            wakacje?
                            • venus22 Re: Do leny 08.05.04, 21:02
                              Niewatpliwie sa to wazne argumenty do wziecia pod uwage celowosci dopuszczenia
                              do tej jednej ciazy...
                              Dodam jeszcze ze suka jest mloda to i jej szczeniaki dlugo po niej pamiatka nie
                              beda.
                              Venus
                      • narysuj.mi.baranka Leno kochana, powiedz, czy ropomacicze... 08.05.04, 12:50
                        ...jest bezposrednio zwiazane ze stosowaniem srodkow hormonalnych
                        antykoncepcyjnych?

                        Czy tez grozi kazdej kotce, ktora nie urodzila?
                        Jesli tak polece do kliniki na zlamanie karku!
                        • lena_zienkiewicz Re: Leno kochana, powiedz, czy ropomacicze... 08.05.04, 12:56
                          Właśnie tak mówią weterynarze.Moja poprzednia sunia nie brała środków
                          hormonalnych, miała raz szczeniaczki, a jednak...
                          Jeśli chodzi o kotki, to nie mogłam patrzeć jak moja Maurysia się męczy,
                          uwierz, że też byłam pełna obaw co do pozbawiania mojej kotki "kobiecości",
                          pełna obaw co do metody sterylizacji.Nigdy nie pomyślałabym, że to takie
                          trudne.Ale teraz jest wszystko dobrze, czeka mnie jeszcze tylko sterylizacja
                          mojej suni.I też jestem pełna obaw :-(
                          • narysuj.mi.baranka Dziekuje, kochanie 08.05.04, 13:02
                            Pojdziemy najpierw z Kjoto, bo jest silniejsze. Malutka Katja jest takim
                            wiotkim aniolkiem...
                            • lena_zienkiewicz Re: Dziekuje, kochanie 08.05.04, 13:06
                              No co ty, poważnie?Zdecydowałaś się na sterylizację?
                              • narysuj.mi.baranka A Ty tylko zartowalas? _n/t 08.05.04, 13:26

                                • lena_zienkiewicz Re: A Ty tylko zartowalas? _n/t 08.05.04, 13:30
                                  Nie, przysięgam, że nie.Tylko ciężko mi uwierzyć, że tyle ludzi usiłuje namówić
                                  cię na sterylizację, cały czas odpowiadasz, że nie mam mowy.Aż nagle piszesz,
                                  że tak :-)
                                  • narysuj.mi.baranka Alez skad:) 08.05.04, 15:34
                                    Ja oponuje przeciwko takiej sterylizacji, ktora wynika tylko z tego, ze
                                    czlowiekowi przeszkadza, ze kotka posikuje. Pisalam, ze jesli sterylizacja ma
                                    uchronic moja kotke przed czyms strasznym, jesli jej konieczna dla JEJ dobra (a
                                    nie dla mojego kaprysu) to wykonanie jej bedzie oczywiste. Musze jednak miec
                                    100% pewnosc, ze to konieczne.
                                    • Gość: Venus Re:Do Baranka. IP: 5.5R1D* / *.vc.shawcable.net 08.05.04, 20:31
                                      Ja jestem za sterylizacja przede wszystkim dlatego ze jest za duzo niechcianych
                                      kotow.
                                      Nie dlatego ze to jakis "klopot".

                                      Venus
                                  • narysuj.mi.baranka PS. 08.05.04, 15:36
                                    Nikt nigdy nie usilowal mnie namowic na sterylizacje:) Zupelnie nie
                                    interesowalam sie tym tematem. Az do teraz.
                                    • lena_zienkiewicz Re: PS. 08.05.04, 15:39
                                      Przemyśl sobie wszystko na spokojnie.Wszystkie za i przeciw.Pamiętaj, że w
                                      swoim domu masz niewinne istotki, które same nie mogą podjąć decyzji.Dcyzję
                                      podejmiesz ty, ty i tylko ty...

                                      Powodzenia
                                      • narysuj.mi.baranka Re: PS. 09.05.04, 10:19
                                        Caly czas mam tego swiadomosc. Pamietam, ze sa bezbronne i niewinne odkad dalam
                                        im domek.
                    • Gość: Venus Re: Do Venus i wszystkich chcacych uszczesliwic.. IP: 5.5R1D* / *.vc.shawcable.net 08.05.04, 09:59
                      Jak takie naturalne, to czemu napisalas "biedne cialka"? trzeba bylo od razu
                      napisac "szczesliwe" cialka.

                      Kotka w rui sie po prostu meczy.
                      Instykt powoduje ze ona jest gotowa na zaplodnienie, i w naturze ten poped
                      bylby zaspokojony, a tak.. trudno niech cierpi. Duzo pomoze to twoje calowanie.

                      Venus
                    • introwertyczka Re: Do Venus i wszystkich chcacych uszczesliwic.. 24.05.04, 04:31
                      czepialskie dziewuszysko???
                      ale sie unioslas droga baranko
                      ziejesz jadem w wiekszosci postow :P
                    • Gość: kot Re: Do Venus i wszystkich chcacych uszczesliwic.. IP: *.elpos.net 24.05.04, 18:28
                      popieram precz ze sterylizacja kotow
    • carmella Re: Moja 7 miesieczna kotka sie marcuje. 07.05.04, 21:53
      moja ma jakies 8 m-cy i tez szaleje
    • carmella Re: Moja 7 miesieczna kotka sie marcuje. 07.05.04, 22:01
      kotki moga miec rujke w wieku 5-6 mies. pierwsza pola miaja w marcu, ale to
      byla taka licha rujka (nawet sie balam, ze cos innego jej dolega i poszlam do
      weta). Teraz za to mamy sajgon, bo kota drze sie niemilosiernie. daje jej
      tabletki na wstrzymanie, ale jeszcze chyba nie zadzialaly, za miesiac idziemy
      sie ciac
    • jul-kot Re: Moja 7 miesieczna kotka sie marcuje. 09.05.04, 09:45
      Witam!
      do Ani:
      Nie ma konieczności sterylizowania kotki dopiero po pierwszej ciąży. To prawda,
      że macierzyństwo kotki jest bardzo piękne i małe kociaki również, ale co
      zrobisz potem np. z sześcioma kotami? Wszystkim znajdziesz dobre domy? Zajmuję
      się też adopcjami kotów i prawie nigdy takiej pewności nie mam, chociaż
      dokonujemy solidnego odsiewu chętnych.
      My sterylizujemy kotki najwcześniej po pierwszej rui, która świadczy o
      osiągnięciu dojrzałości płciowej, a jeszcze lepiej trochę później, do roku, bo
      kotka jeszcze rozwija się fizycznie. Zwłaszcza dotyczy to kotek drobnych, które
      wcześnie miały pierwszą ruję.

      do Narysuj.mi.baranka:
      Chciałaś, żeby ktoś Ci powiedział, że sterylizacja wpływa na kotkę
      uzdrawiająco, korzystnie, wydłuża jej życie. Ja Ci to mogę powiedzieć z całym
      przekonaniem. Sterylizuję kotki domowe i bezdomne, po kilkadziesiąt rocznie.
      Wiem, co się z nimi dzieje potem. Kotki lekko przechodzą zabieg, na drugi dzień
      już biegają, potem są zdrowe, rośnie im piękne futro. Jedna, sterylizowana
      przed miesiącem roznosi mi mieszkanie. Nie widać po niej, żeby ją ten nowy stan
      specjalnie martwił. Jest bardzo miła i garnie się do ludzi bardziej niż przed
      sterylizacją, co jest przeważnie regułą. Kotki, zresztą i kocury, po
      sterylizacji żyją przeciętnie dłużej i zdrowiej. Znacznie mniej zagrożone są
      rakiem sutka, nie zachorują na ropomacicze, bo nie mają macicy. Podawanie
      środków hormonalnych kotkom niewysterylizowanym znacznie zwiększa ryzyko tych
      chorób, a jeśli nawet się nie podaje, też ryzyko jest znacznie większe, niż u
      kotek po sterylizacji. Mam dobrych lekarzy, jeszcze nigdy nie zdarzyły mi się
      jakiekolwiek komplikacje po zabiegu.
      Pozdrawiam, Juliusz.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka