Dodaj do ulubionych

przeciw "millerowskiej dyplomacji".....

13.12.05, 01:31
"Francja zawsze chętnie negocjuje w sprawie naszych pieniędzy" - oświadczył
brytyjski minister spraw zagranicznych Jack Straw. Sformułowanie to trafnie
oddaje istotę sporu, jaki rozgorzał w Unii Europejskiej wobec brytyjskiej
propozycji - zmniejszenia składki do wspólnej kasy unijnej oraz zwiększenia
rocznego rabatu. Kontrowersja ta nie tylko podzieliła ponownie nowych
członków Unii i starych, skoro zasadniczo ci, którzy dołączyli później,
otrzymują więcej z brukselskiej kasy na rozwój. Spowodowała także rozdźwięki
między Wielką Brytanią a Francją. Rywalizacja między tymi dwoma państwami
jest, rzec można, odwieczna, toteż o spory między nimi bardzo łatwo. Oba
państwa reprezentują dwa modele polityki międzynarodowej i wewnętrznej,
społeczno-ekonomicznej.
Dla Unii Europejskiej jako całości jest to sytuacja korzystna, albowiem w
dyskusji i sporach wytwarza się konieczna równowaga między etatystyczną
Francją a bardziej prorynkową, indywidualistyczną Anglią; między marzeniem o
potędze kontynentu, budowanego z wyłączeniem Stanów Zjednoczonych, a
atlantycką wizją Zachodu w bliskim sojuszu z USA.
Niedawne napięcie, już dziś w dużej mierze zażegnane, dotyczyło wojny w Iraku
i udziału sojuszników z NATO w tej interwencji. Obecne jest poważniejsze, bo
dotyczy spraw konkretnych i namacalnych: pieniędzy.
Polska wśród byłych państw komunistycznych reprezentuje najbardziej
nieprzejednane stanowisko: domaga się od Wielkiej Brytanii utrzymania dopłat
na niezmienionym, uzgodnionym już poziomie. Ta millerowska dyplomacja nie
wydaje się zbyt rozsądna. Skompromitowana formuła dawnej ekipy RP "Nicea albo
śmierć" nie powinna się powtórzyć, a wzywanie państw Europy Środkowej do
solidarności nie zdaje się na nic, skoro już Czechy i Słowacja są skłonne do
negocjacji nowego budżetu. Polska może się upierać przy swoim, ale musi
pamiętać, że negocjuje w sprawie nieswoich pieniędzy: to inni mają je
wpłacić, a Polska ma je otrzymać, aby później w wyniku bałaganu, korupcji i
niekompetencji nie potrafić wykorzystać funduszy unijnych naprawdę na rozwój.
Wybudowano np. zaledwie 300 km dróg. Polska nie ma też lotniska europejskiego
formatu.
Do projektu brytyjskiego przychylają się Niemcy i Holandia. Realia polityczne
kontynentu są proste: Polska winna utrzymywać jak najlepsze kontakty z
zachodnim sąsiadem, niepotrzebne antagonizowanie Berlina jest błędem. Trzymać
się jak najdalej od Francji, która zręcznie posługuje się mniejszymi
państwami do budowania własnej siły i ochrony swoich lokalnych interesów.
Porozumiewać się z Wielką Brytanią jako państwem o silnie atlantyckiej
orientacji.
Istnieje okazja stworzenia osi (to za duże słowo): Londyn-Berlin-Warszawa i
polska dyplomacja winna skorzystać ze sposobności. Nie warto wraz z Francją
stać na przegranej pozycji.

Quelle PDN-NY CK


Obserwuj wątek
    • wikul Przeciw brytyjskiej "dyplomacji"..... 13.12.05, 01:42
      Nie wiem skąd wytrząsnełeś ten elaborat ale opis w nim zawarty niewiele ma
      wspólnego z rzeczywistoscią. Brytyjczykom sie udało to czego chyba od początku
      rozszerzenia Uni sie nie udało, zjednoczyć wszystkich przeciwko propozycjom
      brytyjskim.
      • hugo_w2 Re: Przeciw brytyjskiej "dyplomacji"..... 13.12.05, 01:46
        taką optykę prezentuje nasza polonia w usa (ośrodek New York) ....
        • wikul Re: Przeciw brytyjskiej "dyplomacji"..... 13.12.05, 01:51
          hugo_w2 napisał:

          > taką optykę prezentuje nasza polonia w usa (ośrodek New York) ....



          Aha, ale pewnie niechętna Unii ?
    • babariba-babariba z millerowskiej dyplomacji było: 'Nicea, albo... 13.12.05, 12:44
      ...śmierć?'...
      Uprzemie się domagam, żeby nie robic ze mnie analfabety
      • szach0 Toż to na mile smierdzi agentura a nie Polonia 13.12.05, 13:12
        jest przedziwne i kuriozalne, ze nasze służby dyplomatyczne
        nie zmieniły się od czasów bierutowskich.

        Parasol jaki postawił swego czasu Gieremek nad
        dyplomacją zakonserwowały nastepne rządy z niewielkimi korektami.

        PiS pozostawiając Melera z jego "dobrymi kontaktami" w Moskwie
        i na Zachodzie stzrelił sobie samobója z rury o wielkim kalibrze
        naładowanej przez Schroedera angolskim szrapnelem strukturalnym
        i odpalonym przez Putina.

        A z ruzrociągu jamajskiego zamiast gazu od Rosji
        otrzymamy z drugiego kierunku... dym z anglosaskiej ropy palonej terrorystami,
        których napuszczają na nas nasi sojusznicy z USA.

        • babariba-babariba jak nie masz pod ręką tabletki żadnej, polecam... 13.12.05, 13:41
          ... lewatywę i mokre prześcieradło do owinięcia
    • wikul Re: przeciw "millerowskiej dyplomacji"..... ? 17.12.05, 20:41
      "Libération" z 10-11.12., Véronique Soulé

      Autorka kreśli sylwetkę ministra SZ S. Mellera. Zwraca uwagę na fakt, że jest
      to jeden z kluczowych ministrów w nowym rządzie, a jego proeuropejskie
      przekonania wyróżniają go spośród konserwatywnej większości. Nominacja S.
      Mellera była zaskoczeniem, a nawet szokiem. Dla najbardziej nieprzejednanych,
      objęcie posady w rządzie o tendencjach lewicowych w gospodarce, jednocześnie
      bardzo antykomunistycznym, nacjonalistycznym i zacofanym jeśli chodzi o zasady
      moralne, jest zdradą ideałów "Solidarności". Dla pragmatyków, jego obecność w
      rządzie gwarantuje utrzymanie rozsądnej polityki zagranicznej, dalekiej od
      skoncentrowania się na własnych problemach, czego można było się obawiać.
      Autorka przytacza słowa ministra, że jego nominacja jest dowodem na to, iż
      błędem jest określanie tego rządu jako antyeuropejskiego i nadmienia, że jest
      on jednak wyjątkiem w rządzie, którego jednym z pierwszych posunięć była
      likwidacja biura na rzecz równości płci i który prowadzi kampanię przeciwko
      homoseksualistom. Dziennikarka przywołuje słowa ministra S. Mellera, że Polacy
      potrzebują czasu, żeby przyswoić idee polityczne Zachodu: "Pięćdziesiąt lat
      komunizmu spowodowało, że dzisiejsze reakcje w Polsce przypominają dyskusje
      polityczne lat 50. w Europie Zachodniej". Autorka przypomina działalność ojca
      ministra S. Mellera, działacza komunistycznego, w Ruchu Oporu w Lyonie,
      internowanie dziadka w Drancy oraz zaangażowanie ojca w systemie władzy po 1945
      r. w Polsce. Opisane są losy ministra S. Mellera po usunięciu z PISM w 1968 r.
      w ramach akcji "antysyjonistycznej". Wspomina się o jego pracy naukowej,
      twórczej, pobycie ministra na uniwersytecie w Białymstoku i o tym, że pisał dla
      prasy podziemnej w latach pierwszej "Solidarności". Zdaniem niektórych,
      nominacja S. Mellera ma poprawić wizerunek kraju, po ostrej kampanii wyborczej.
      Jej zdaniem, minister reprezentuje Polskę otwartą i cywilizowaną, umiarkowanie
      proatlantycką, szczerze proeuropejską i zatroskaną o trwałość demokracji na
      Wschodzie.


      Media Zagraniczne o Polsce
      Ministerstwo Spraw Zagranicznych
      Departament Systemu Informacji
      00-580 Warszawa, Al. J. Ch. Szucha 23
      tel. 523-9318, fax. 628-3353, www.msz.gov.pl

      Rok: XIV Numer: 2743/3496 Data: 2005-12-14

      PRZEGLĄD MEDIÓW ŚWIATOWYCH
      (analizy, oceny, opinie, poglądy, wywiady)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka