Dodaj do ulubionych

dyskryminacja rodziców z maluchami

05.02.06, 17:56
Poniżej wklejam treść listu, jaki napisałam do GW jako młoda mama, która
została niemiło potraktowana w jednej z warszawskich restauracji.. Czy młodzi
rodzice naprawde są skazani na 4 ściany domowe, bo wszedzie indziej traktuje
się ich jak ufoludków?
No oczywiście sa miejsca stworzone dla rodzin - np. restauracja Oliwka na
warszawskim ursynowie (BRAWO!! za pomysł i realizację).. no ale do rzeczy...

Szanowna Redakcjo,
w marcu ubiegłego roku urodziłam synka, "po ludzku", bo w prywatnej klinice.
I choć uważam, że Wasza akcja jest bardzo potrzebna, to chciałabym zwrócić
Waszą uwagę na to, co dzieję się w naszym prorodzinnie nastawionym kraju po
urodzeniu dziecka. Nie ukrywam, że do napisania tego e-maila skłoniło mnie
bardzo niemiłe wydarzenie, którego doświadczyłam dziś w warszawskim klubie
Paparazzi.
Dziś wieczorem - ok. godziny 19.00 postanowiliśmy z mężem spotkać się ze
znajomymi, którzy umówili się właśnie w tym klubie. Nie mamy z kim zostawić
małego synka, zdecydowaliśmy się zabrać go ze sobą i wpaść do klubu na
godzinę. Nie jest to dla nas wyjątek, ani dla dziecka sytuacja wyjątkowa -
prowadzimy bardzo aktywny tryb życia. Urodzenie dziecka nie było dla nas
powodem do zamknięcia się w domu. Małego zabieramy ze sobą bardzo często,
oczywiście nasze wizyty w klubach czy knajpkach są wtedy bardzo krótkie - tak
też miało być tym razem.
Znajomi zarezerwowali stolik w miejscu mniej zadymionym, sami nie palili.
Kilka minut po naszym wejściu i przyjęciu zamówienia (z nieukrywaną łaską i
niechęcią ze strony kelnerki) podeszła do nas Pani Menadżer i poinformowała,
że nie mamy prawa przebywać w lokalu z małym dzieckiem, „bo to lokal od 21
lat, poza tym tu jest nadymione i dziecko po prostu przeszkadza.. w polityce
lokalu”. Potem kelnerka odmówiła już przyjmowania od nas zamówień.

Rozumiem Panią Menadżer, to klub nocny - jak powiedziała, ale wystarczyło
trochę elastyczniej podejść do sprawy, przecież wiadomo, że nie przyszliśmy
tam bawić się całą noc, a po prostu na chwile zobaczyć znajomych. Nikomu mały
nie przeszkadzał, był radosny i uśmiechnięty, nie krzyczał i nie płakał.
Przyznam, że poczułam się głęboko dotknięta uwagami tej Pani o tym, co
powinnam, a czego nie powinnam robić z dzieckiem. Na drzwiach lokalu nie ma
adnotacji, że nie wolno wchodzić z dziećmi. Czy mogą wchodzić kobiety w
ciąży? A niepełnosprawni?
Sytuacja przykra, jest niestety tylko przykładem powszechnego zjawiska. To
już nie pierwszy raz odmówiono nam czegoś, bądź patrzono na nas krzywo tylko
dlatego, że nie chcemy zamykać się na świat z powodu malucha. Dwa miesiące po
urodzeniu synka byliśmy z nim na wystawie w Zamku Królewskim. Zwiedzający za
moimi plecami komentowali głośno: "po co ona targa to maleństwo?"

Otóż targam to maleństwo, bo w żadnym podręczniku wychowania dzieci i w
opiniach wielu pediatrów nie znajduję uzasadnienia teorii, że po urodzeniu
dziecka należy zmienić zupełnie dotychczasowy tryb życia, że z małym
dzieckiem nie wolno wychodzić na wystawy, do knajpek, że młodzi rodzice nie
mogą robić tego, co robili przed pojawieniem się dziecka na świecie. Dlaczego
w Europie Zachodniej, w Skandynawii, rodzice z maluchami są WSZĘDZIE mile
widziani? Dlaczego tam mogą być przewijaki w knajpkach, na stacjach
benzynowych i dlaczego tam nikogo nie dziwi, że młodzi ludzie z małym
dzieckiem chcą tak samo jak inni uczestniczyć w życiu towarzyskim i
społecznym? A tu - mamy z maluchami skazane są na dreptanie z wózkami po
osiedlach i parkach, to jest nudne! Zajrzyjcie na fora internetowe - mamy
żalą się, że tak naprawdę to większość rzeczy jest dla nich niedostępna.. do
sklepu nie można, bo trudno wejść z wózkiem, do knajpki na kawę nie bardzo,
bo śmierdzi, a spojrzenia ludzi linczują.. komunikacja miejska - wiadomo (tor
przeszkód), jazda samochodem - trudna, bo kierowcom znaczek na szybie,
informujący o tym, że maluch w aucie, nic nie mówi.. We wspaniałym, skądinąd,
ogródku jordanowskim przy Al. Niepodległości w żadnej z 3 knajpek nie ma
przewijaków! Okazuje się też, że nie powinno się z maluchem wyjeżdżać np. na
wczasy nad morze, by nie słyszeć komentarzy, że takie dziecko to jest chyba
za małe na plażę i na podróże. Oczywiście można poczekać w domu aż maluch
podrośnie i nie będzie nikogo denerwował...

Może warto więc zaproponować akcję: "Mieć dziecko po ludzku?" i spróbować
przekonać Polaków, że młodzi rodzice mają prawo żyć aktywnie, uczestniczyć we
wszystkim, jeśli oczywiście nie odbywa się to ze szkodą dla dzieci - w naszym
przypadku na pewno nie.. że rodzice z maluchami to nie ufoludki, nie trzeba
przyglądać się im jak niechcianym przybyszom z innej planety i modlić się w
duchu, żeby ten ich bachor przypadkiem czegoś nie spsocił..
Znam wielu rodziców, którzy prowadzą podobny tryb życia do naszego.. wiem,
że podzielają moją opinię. Mam nadzieję, że temat, który poruszyłam spotka
się z Waszym zainteresowaniem.
Obserwuj wątek
    • novika7 Re: dyskryminacja rodziców z maluchami 06.02.06, 10:26
      zupełnie nie ma o co bić piany !!! Jak mały nie miał 21 lat nie powinien w ogóle
      tam przebywać.
      Myśląc twoii tokiem każdy małolat którego nie chcę wpuścić do knajpy powinien
      wnosić skargę do Helsińskiej Fundacja Praw Człowieka do Rzecznika Praw Dziecki itp

      BZDURA !!!
    • Gość: jola Re: dyskryminacja rodziców z maluchami IP: *.chello.pl 06.02.06, 12:00
      knajpa to nie jest miejsce dla dzieci!!
      • f.qu Re: dyskryminacja rodziców z maluchami 06.02.06, 20:41
        Jestem właścicielem knajpy i nigdy nie wpuszczam żadnego gó..arza jak nie ma 21
        lat nawet jak jest z rodzicami. Potem zdarzy się że podkradnie komuś drinka i
        się spije a policja będzie ścigać mnie że nibu nieletniemu sprzedałem. Gó.wniarz
        w lokalu = problemy w lokalu.
        • agaluba Re: dyskryminacja rodziców z maluchami 07.02.06, 10:01
          to współczuję... czyli potwierdza się to, co napisałam... "ciasno" mysli to
          nasze społeczeństwo.
          A bynajmniej nie oczekauję, ze w każda knajpa bedzie nas witać z otwartymi
          ramionami i są miejsca, do których chodzić z małymi dziecmi nie należy, ale są
          też odpowiednie formy informowania o tym, a nie dyskryminacja.

          a rodzice z maluchami naparwdę nie myszą się zamykać w czterech scianach,
          chocby niejeden włąąsciciel kanjpy miał z tego powodu zgrzytać zębami.
          • amberville7 Re: dyskryminacja rodziców z maluchami 07.02.06, 10:40
            A ja polecam Mcdonalda i Pizze Hut - tam mają nawet specjalne kąciki dla
            dzieciarni...
            A swoją drogą to zgadzam się, że nierzadko zadymione przez papierosy knajpy nie
            są dobrym miejscem dla dzieci.
          • Gość: czesław Re: dyskryminacja rodziców z maluchami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.06, 13:08
            Wiesz co?
            Ty naprawdę masz coś nie tak pod kopułą.
            Jakbyś miała pieska, to na pewno też byś go do lokalu zabrała.
            Gdybyś poszła do klubu z tancerkami przy rurze, to dziecko też byś wzięła?

            Zastanów się, czy to społeczeństwo jest 'ciasne' czy ty.
            Wstęp dla pełnoletnich oznacza, że dla pełnoletnich.
            I tyle.
          • jop Re: dyskryminacja rodziców z maluchami 07.02.06, 13:22
            Przepraszam, a w jakiej innej formie klub nocny ma o tym informować? Wywieszać
            tabliczki "niemowlętom wstęp wzbroniony"?

            Biedacy, liczyli na minimum inteligencji ze strony gości no i się przeliczyli.

            (Proszę, napisz, że to prowokowacja, przywrócisz mi wiarę w ludzi.)
          • Gość: k. Re: dyskryminacja rodziców z maluchami IP: *.acn.waw.pl 07.02.06, 14:21
            Wiesz co? A Ty mi wyjasnij jedna rzecz, bo nie rozumiem:

            "jazda samochodem - trudna, bo kierowcom znaczek na szybie,
            informujący o tym, że maluch w aucie, nic nie mówi.."

            Znaczy ze o co chodzi?!
            Co mialby mowic ten znaczek?!
    • jop Re: dyskryminacja rodziców z maluchami 07.02.06, 11:21
      Jeżeli ktoś jest na tyle pozbawiony rozumu, że zabiera niemowlaka do klubu
      nocnego, to ma na co zasłużył.
    • Gość: Kay Re: dyskryminacja rodziców z maluchami IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 07.02.06, 12:36
      Proponuje szczesliwym rodzicom, aby stukneli sie w durne lby - moze to pomoze w zrozumieniu, ze dziecko nie tylko przeszkadza innym, ale samo halas i dym z papierosow moze zniesc fatalnie. Co za madrzy, kochajacy rodzice, doprawdy. Nic to, ze dziecku szkodzimy, ze dziecko jest nieprzewidywalne i moze nagle zaczac wrzeszczec, domagac sie jedzenia/picia/czegostam (cos mi mowi, ze karmienie piersia w lokalu tez uwazacie za rzecz zwyczajna, jakos tak pasuje do calosci) - grunt, zeby rodzice sie ze znajomymi spotkali. Przeprowadzcie sie do Skandynawii, skoro tam tak fajnie - poziom IQ ogolu Polakow powinien wtedy odrobine wzrosnac.
      • Gość: dsaf Re: dyskryminacja rodziców z maluchami IP: *.236.spine.pl 07.02.06, 13:00
        Nie wiem czy ten post nie jest zwykłą prowokacją, bo jak widać wszyscy są
        zgodni, że mamuśka przytępa.........
        • Gość: rzarufka Re: dyskryminacja rodziców z maluchami IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.02.06, 13:38
          Zryty berecik, żeby nie zaprosić znajomych do siebie tylko wlec dziecko do
          zadymionej knajpy. Posprzątać się nie chce ? NIGDY nie zabrałabym dziecka do
          klubu. Gdyby moja koleżanka coś takiego zrobiła, najnormalniej pożegnałabym się.
          Po 1. szkoda malucha, po 2. krępuje mnie zaaferowanie dzieckiem, zamiast zająć
          się rozmową ze mną.
    • jop Re: dyskryminacja rodziców z maluchami 07.02.06, 13:28
      > jazda samochodem - trudna, bo kierowcom znaczek na szybie,
      > informujący o tym, że maluch w aucie, nic nie mówi..

      A ci kierowcy, dostrzegając znaczek na szybie, to co takiego niby mieliby robić?
    • Gość: killaZbilla Re: dyskryminacja rodziców z maluchami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.06, 13:42
      Naklej sobie te znaczki na pustym lbie a nie na samochodzie. Bedzie z kozyscia
      dla Ciebie i calego swiata.
    • Gość: seek help Re: dyskryminacja rodziców z maluchami IP: *.acn.waw.pl 07.02.06, 14:17
      Glupie babsko.
    • Gość: Joana Re: dyskryminacja rodziców z maluchami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.06, 14:42
      Twój list podzieliłabym na dwie sprawy:
      1. przebywanie z dzieckiem w lokalu z założenia 'dla dorosłych' (dym
      papierosowy, głośna muzyka);
      2. reszta listu, czyli wszelkie schody, który rodzic obarczony dzieciakiem musi
      pokonać, żeby w pełni żyć (czy faktycznie konieczne jest tutaj chodzenie do
      klubów nocnych?).

      Pierwszej sprawie powiedziałabym stanowcze 'nie' - jeśli interesuje Cię moja
      opinia. Oczywiście można dywagować, co jest gorsze dla dziecka - uczestniczenie
      w życiu dorosłych czy praktycznie niewychodzenie z domu (bywa i tak). Temat
      bardzo szeroki, ale myślę, że nie do końca tego dotyczył Twój list.
      Druga, to wg mnie bardzo poważny problem, którego codziennie doświadczają chyba
      wszyscy rodzice, którzy próbują jakoś sobie zorganizować czas z bąblem.

      Jedno, to ogromna potrzeba wszystkich wkoło do dawania 'dobrych' rad co się
      powinno robić a czego nie. I w jaki sposób.
      Drugie, że gdy się już w końcu podejmie decyzję i zabierze do dzieła (wyjście do
      muzeum, na wystawę, do knajpki, w góry, na mecz, do sklepu, do lasu, ba - do
      parku, do kina, na kemping itd. itp.) to się dopiero zaczyna Everest.

      Mam propozycję, dla 'nierodziców'. Spróbujcie siąść np. na wózku inwalidzkim i
      dostać się do najbliższego sklepu. Bardzo często okazuje się to niewykonalne.
      Ale najgorsze i tak jest to, że się wielu wkoło przeszkadza, 'nie pasuje do
      polityki'.

      PS. Na komunikację miejską nie narzekam, bo nie zdarzyło mi się, żeby ktoś nie
      pomógł.
      • agaluba Re: dyskryminacja rodziców z maluchami 07.02.06, 15:15
        dziękuje za naprawdę mądra i wyważoną odpwowiedź w przeciwieństwie do innych -
        ciut zacietrzewionych - drodzy ludzie - my - rodzice nie jestesmy trędowaci, a
        wyżej wspomniana knajpa to nie klub nocny... owszem list ma charakter
        prowokatorski, głupią babą nie jestem również, dziecka nie narazam, od
        kierowców oczekuje, że widząc taki znaczek na szybie i samochód na awaryjnych
        np w korku - zeby nie trąbili, bo może akurat taka mama nie może ruszyć, bo
        jest odwrócona do tyłu i próbuje uspokoic malucha - proste dość?

        sytuacja była prawdziwa jak najbardziej - dziecko nikomu nie przeszkadzało i my
        również, napalone nie było, głośno również, gdzyby było inaczej - nie
        wchodzilibyśmy. Cała sprawa niestety pokazuje stosunek Wasz - piszących tutaj
        do macierzyństwa czy rodzicielstwa w ogóle - a zastanawialiście się, czy
        przypadkiem nie jest on zbyt archaiczny? Niby dlaczego młodzi rodzice mają
        siedziec w domu, jak mogą wpaśc na chwilę - choćby i do takiej knajpy i choć
        zobaczyć znajomych - nic wielkiego i żaden powód do dyskryminacji - zapewniam..
        a jednak.. jest wiele przykładów i powyższe wypowiedzi są równiez przykładem na
        to, że najchętniej baby z dziećmi widzicie w kuchni przy garach - niektórzy
        posłowie obiecują za to nawet pensje... ale chyba czasy po trochu się już
        zmieniły

        miłego dnia
        niegłupia baba, która się włóczy z dzieciakiemi będzie to robic nadal :))
        • Gość: rzarufka Re: dyskryminacja rodziców z maluchami IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.02.06, 15:44
          Wiesz co, mało mnie obchodzi Ty i Twoje chore pomysły, ale cieszy mnie, że moi
          znajomi nie przychodzą na spotkanie ze mną objuczeni dzieciarnią - chcą pogadać
          to gadamy, a nie zmuszają mnie do spędzania czasu na zachwycaniu się kupką,
          zupką i grzechotką. To szacunek dla mojej osoby - poświęcam im czas i
          zaangażowanie w rozmowę na dane tematy. Dzieci uwielbiam, ale bez przesady -
          maluch w knajpie ????
          Tekścik o niepełnosprawnych jest najgłupszym przykładem, jaki ktoś mógł podać.
          Znam fajne miejsca, gdzie obsługa kombinuje podest dla wózka - no cóż,
          architektura Krakowa nie jest łaskawa, za to życzliwość ludzka i odrobina dobrej
          woli - proszę bardzo.
          Nikt nikogo do siedzenia w garach nie zmusza, ruszenie głową i odrobina taktu
          jest jednak zbyt wielkim wymaganiem ?
          Na marginesie: czasem zostaję z dziećmi koleżanki, jak chce gdzieś pójść,
          pobawić się, spotkać ze znajomymi - zero problemu. Głupio Ci, że nie masz
          żadnych pomocnych ludzi wokół siebie ?
        • jop Re: dyskryminacja rodziców z maluchami 07.02.06, 16:10
          > Rozumiem Panią Menadżer, to klub nocny
          > wyżej wspomniana knajpa to nie klub nocny...

          Słuchaj, mogłabyś najpierw uzgodnić wersje sama ze sobą?

          >list ma charakter prowokatorski,

          Aha. To może zamiast naciągać fakty, napisz, jak było naprawdę, co?

          > głupią babą nie jestem również

          Tu bym polemizowała.

          > od
          > kierowców oczekuje, że widząc taki znaczek na szybie i samochód na awaryjnych
          > np w korku - zeby nie trąbili, bo może akurat taka mama nie może ruszyć, bo
          > jest odwrócona do tyłu i próbuje uspokoic malucha - proste dość?

          To niech uspokaja w miejscu, gdzie nie spowoduje zakłóceń w ruchu. (Hint:
          dzieci wozi się w takich fotelikach, dzięki którym są bezpieczne i nie
          stwarzają zagrożenia dla kierowcy.)

          > Niby dlaczego młodzi rodzice mają
          > siedziec w domu, jak mogą wpaśc na chwilę - choćby i do takiej knajpy

          Nie, nie muszą akurat do takiej. Jest mnóstwo knajp, gdzie z dziećmi można
          wejść, czemu, u cholery, zachowujecie się para tupiących dwulatków, która
          akurat musi mieć tę zabawkę?
      • jop Re: dyskryminacja rodziców z maluchami 07.02.06, 16:13
        Gość portalu: Joana napisał(a):

        > Mam propozycję, dla 'nierodziców'. Spróbujcie siąść np. na wózku inwalidzkim i
        > dostać się do najbliższego sklepu. Bardzo często okazuje się to niewykonalne.

        Najgłupsze porównanie, jakie widziałam.

        Ludzie, jeśli w dobie obfitości w sklepach, lekkich wózków, zmyślnych
        nosidełek, pampersów i żarcia w słoiczkach rodzicielstwo przerasta Was aż tak
        bardzo, że porównujecie je do inwalidztwa, to po prostu się nie rozmnażajcie,
        będzie luźniej!
    • mrug Re: dyskryminacja rodziców z maluchami 07.02.06, 17:28
      Też by mi nie odpowiadało dziecko w lokalu.
      Tak samo jak koszmarna moda na zabieranie psów do knajp!
      • novika7 Re: dyskryminacja rodziców z maluchami 07.02.06, 18:02
        > Tak samo jak koszmarna moda na zabieranie psów do knajp!

        albo zabieranie niepełnosprawnych do knajp na rynku i znoszenie ich po schodach
        w dół, przecież to jest jakaś parodia !!!!
        • Gość: kalekobolid Re: dyskryminacja rodziców z maluchami IP: 66.98.168.* 07.02.06, 18:13
          ... wiem o co chodzi. Nieraz się zdarza że w tłoku na parkiecie, tańczący na
          wózku najeżdza kołem na stopy innych tańczących no i awantura gotowa. Nie
          powinni tak prowokować. A pozatym nieraz podjeżdżają pod wysoki bar i machają
          rękami i krzyczą żeby ich obsłużyć a w kolejce to im się nie chce stać. Szkoda
          że nie ma przepisów które by to regulowały w sposób bezpośredni aby ukrucić
          takie zachowanie.
          • agaluba Re: dyskryminacja rodziców z maluchami 07.02.06, 18:34
            a osoby o innym kolorze skóry też by przeszkadzały w kolejce po drinka?
            • Gość: adf Re: dyskryminacja rodziców z maluchami IP: *.236.spine.pl 07.02.06, 19:25
              nawet ciemnoskóry gej jest mile widziany, a panna z ryczącym brzdącem,
              puszczającym bąki już nie. Proste ? Narkotyzujesz siebie i dziecko ? CZego nie
              rozumiesz ?
    • zbigniew74 Ojciec dwójki chłopaków:) 07.02.06, 20:58
      Chodzimy często z dziećmi (3 i 6lat) do RESTAURACJI a nie KNAJP. Dla mnie
      knajpa to miejsce gdzie siedzią studenci palą papierosy i piją piwo i takie
      miejsce na pewno nie jest dla dzieci! Natomiast restauracja to miejsce gdzie
      przy stoliku można wypić piwo i coś dobrego zjeść i to jest miejsce dla
      rodziców z dziećmi!

      Nie miałem nigdy kłopotów z menadżerem czy kelnerką z tego powodu. A Ci co
      narzekają w restauracji na dzieci nech poczekają aż sami je będą mieć:) Czego
      im życzę bo to najważniejsza rzecz w życiu.

    • Gość: Joana Re: dyskryminacja rodziców z maluchami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.06, 23:10
      Jop chyba jednak nie ma dziecka i, niestety, małą wyobraźnię.
      Dla przykładu, skoro porównanie do osoby poruszającej się na wózku jest dziwne.
      Do najbliższego sklepu mam około kilometra. Normalnie dojście zajmuje mi 10-15
      minut, ale... Mieszkam w bardzo uroczym miejscu, wkoło łąki, krzaki (z okna mogę
      obserwować sarny czy bażanty za płotem), do domu prowadzi tylko gruntowa droga.
      Ten najbliższy sklep to spory market (fajnie, że jest tak blisko). Aby dojść do
      sklepu (sama, bez dziecka) idę tą gruntową drogą, która np. wiosną zamienia się
      w grzęzawisko sięgające kostek, później przez łąkę, drogę bez chodnika,
      chodnikiem, przecinam dwie drogi, dalej trasa wiedzie wiaduktem, zejście
      schodami, znowu trochę chodnikiem z czterema przejściami przez jezdnię i już
      jestem. Jak napisałam, trasa zajmuje mi około 10-15 minut. Gdy wiozę w wózku
      dwulatka (ostatnio dwa razy porwałam się na sanki, ale 15 kg w nosidle to trochę
      za dużo na moje możliwości, tym bardziej, gdy planuję zakupy) to mam do
      pokonania znowu tę nieszczęsną drogę gruntową, łąką z wózkiem się nie przedrę,
      więc jakieś 5 minut do okoła (dochodzi dwukrotne przejście ruchliwej drogi -
      czasem stoję kilka minut), chodniczkiem na wiadukt, po schodach z wiaduktu nie
      zejdę, zostaje mi obejście po którym mogę (dość karkołomnie) dojść do podnóża
      schodów i dalej już trasą jak wyżej. Wolę jednak wybrać bezpieczniejszą trasę,
      choć baaardzo dookoła. W sumie spacerek w jedną stronę z dzieckiem zajmuje mi
      około 40 minut. Czyli na zwyczajne wyjście z dzieckiem 'po chleb' potrzebuję
      około 2 godzin. Przy dzisiejszych opadach śniegu, niestety, do sklepu nie
      doszliśmy (choć wózek mamy 'terenowy').
      Wejście do sklepów z dzieckiem (i wózkiem) jest uzależnione od tego, czy wózek
      przejdzie w drzwiach - a niestety, nie zawsze się to udaje, bo czasem drzwi nie
      otwierają się do końca, lub stoją w nich różne stojaczki (które nikomu przecież
      nie przeszkadzają i nikt ich nie zauważa). Czasem brakuje podjazdu, a czasem
      podjazd jest zastawiony, nieodśnieżony (lub wręcz na nim leży odgarnięty śnieg).
      Może dziecko zostawiać jak psiaka na zewnątrz? A może sam wózek? Tylko gdzie,
      jak chodnik jest wąski a ruch duży?

      Dodam jeszcze, że bardzo szybko można poznać kto z otaczających osób ma dzieci i
      jakąś praktykę przy nich. To te osoby, które pierwsze pomogą, kierowcy, którzy
      zatrzymają się przy przejściu. Korzystając z okazji dziękuję im wszystkim.
      • Gość: Libra Re: dyskryminacja rodziców z maluchami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.06, 11:31
        Tak, treść wypowiedzi co poniektórych na tym wątku to klasyka krakowska,
        niestety. Jestem mamą 9-miesięcznego synka i w znacznym stopniu zgadzam się z
        Joana. Nie zabieram dziecka o 19 do klubu co prawda, bo maluch zwykle wybiera
        się do spania, ale wyjście do restauracji z dzieckim po południu nie jest dla
        nas czymś niezwykłym. Szkoda tylko, że w Krakowie ze świecą szukać miejsc,
        gdzie nie jest napalone. To akurat nie tylko dziecku przeszkadza, ale nam
        rodzicom, jeszcze bardziej. W tych restauracjach, do których chodzimy (np.
        Brazylijska, Nostalgia ) jest całkiem przyjemnie. Nasz synek jest wesołym,
        spokojnym dzieckiem i nikomu nie przeszkadza, a nawet gdyby przeszkadzał to co
        z tego? Ktoś ma pretensje do głośnych gości, którzy przeszkadzają?Sporo gości
        przyjmujemy w domu,ale nie mamy zamiaru zamykać się w czterech ścianach, bo
        niektórzy tak uważają.A co do porównania do soby poruszającej sie na wózku to
        wcale nie jest to takie dalekie od rzeczywistości - polecam wypożyczenie wózka
        z dzieckiem i zrobienie zakupów, wybranie się na pocztę itp. I chodzi to, może
        niektórzy nie zrozumieli, nie o użalanie sie na los biednej Matki Polki, tylko
        mnóstwo schodów, wąskie przejścia (w Geant szerokie przejścia są wiecznie
        zamknięte!) itp.
        Kilka razy spotkaliśmy się ze znajomymi i ich dzieckiem w W-wie - nie w domu,
        bo mieszkają daleko od centrum, a my mieliśmy 2-3 godziny czasu. I byliśmy w
        kilku restauracjach (3-4), które miały kącik dla dziecka, przewijak w toalecie
        i zakaz palenia. Kiedy Kraków do tego dorośnie??
        Libra
      • jop Re: dyskryminacja rodziców z maluchami 09.02.06, 10:44
        > Jop chyba jednak nie ma dziecka

        Nie mam. Głupota, postawa roszczeniowa i często pospolite chamstwo, jakie
        niektórzy zaczynają wykazywać rozmnożywszy się, a czego przykładów nie brak w
        tym wątku, dość skutecznie mnie od tego odstraszają.

        > Czyli na zwyczajne wyjście z dzieckiem 'po chleb' potrzebuję
        > około 2 godzin.

        Czego zatem oczekujesz? Mamy podstawić helikopter, zrzucić się na jakieś lokum
        w miejscu, gdzie jest lepsza infrastruktura, czy przyznać Ci order Orła
        Białego? Nie ma obowiązku ani posiadania dzieci, ani mieszkania na urokliwym
        zadupiu z sarnami i bażantami. Twój wybór, Twój problem. Sklepik niewygodny? To
        głosuje się nogami i jedzie się do wygodnego. Nie ma czym pojechać do
        wygodnego? No to masz problem. Ale to znowu Twój problem.

        A na fundowanie sobie dziecka bez posiadania samochodu to zdecydowanie mam za
        małą wyobraźnię.
        • Gość: Joana Re: dyskryminacja rodziców z maluchami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.06, 15:59
          > Nie mam. Głupota, postawa roszczeniowa i często pospolite chamstwo, jakie
          > niektórzy zaczynają wykazywać rozmnożywszy się, a czego przykładów nie brak w
          > tym wątku, dość skutecznie mnie od tego odstraszają.

          O czym Ty piszesz? W którym momencie głupota? W którym postawa roszczeniowa? A w
          którym chamstwo?

          > > Czyli na zwyczajne wyjście z dzieckiem 'po chleb' potrzebuję
          > > około 2 godzin.
          >
          > Czego zatem oczekujesz? Mamy podstawić helikopter, zrzucić się na jakieś lokum
          > w miejscu, gdzie jest lepsza infrastruktura, czy przyznać Ci order Orła
          > Białego?

          Może trochę zrozumienia tekstu pisanego. Dałam przykład jak wygląda 'spacerek po
          chleb' osoby z dzieckiem i bez niego. Takie są mniej więcej proporcje różnych
          innych 'życiowych czynności'. Nie dokonuj nadinterpretacji tego, co bym chciała
          a czego nie.

          > Nie ma obowiązku ani posiadania dzieci, ani mieszkania na urokliwym
          > zadupiu z sarnami i bażantami. Twój wybór, Twój problem. Sklepik niewygodny?
          > To głosuje się nogami i jedzie się do wygodnego. Nie ma czym pojechać do
          > wygodnego? No to masz problem. Ale to znowu Twój problem.

          Znowu jakieś dziwne nadinterpretacje, że nie mam czym pojechać. Może teraz w
          takim razie ja trochę pointerpretuję Twoje wypowiedzi.

          Nie masz dzieci ani kontaktu z nimi. Ba, raczej ich nie lubisz i są to dla
          Ciebie wrzeszczące bachory, których lepiej, żeby wogóle nie było albo
          przyjajmniej niewidoczne dla tak cudownych ludzi jak Ty. Empatii w Tobie 0
          (słownie: zero) nie mówiąc o braku wyobraźni, umiejętności rozumienia tego, co
          ktoś stara się Ci przekazać. Hmm, wg mnie tylko współczuć.

          > A na fundowanie sobie dziecka bez posiadania samochodu to zdecydowanie mam za
          > małą wyobraźnię.

          Patrz wyżej. Na marginesie, ciekawe jaką wyobraźnię mieli ludzie przed
          powstaniem samochodu ;)
          • jop Re: dyskryminacja rodziców z maluchami 11.02.06, 21:56
            >W którym momencie głupota?

            Przy zabieraniu niemowlaka do klubu nocnego.

            > W którym postawa roszczeniowa?

            Przy domaganiu się, żeby inni to tolerowali.

            > A w którym chamstwo?

            Och, na przykład skrajnymi chamami są dla mnie ludzie, którzy zabierają niemowlę późnym wieczorem do małej kafejki, jak płacze, próbują je zabawiać jakąś piszczącą zabawką, a potem przewijają je przy stoliku, albo zabierają czterolatka na "Gwiezdne wojny" i przez cały seans czytają mu napisy albo tłumaczą, o co chodzi. Obu sytuacji miałam nieprzyjemność doświadczyć osobiście.

            > Dałam przykład jak wygląda 'spacerek po chleb' osoby z dzieckiem i bez niego.

            To jeśli zasuwanie z dzieckiem to taka martyrologia, to nie trzeba było sobie fundować dziecka albo zmienić miejsce zamieszkania.

            > Nie masz dzieci ani kontaktu z nimi. Ba, raczej ich nie lubisz i są to dla
            > Ciebie wrzeszczące bachory, których lepiej, żeby wogóle nie było albo
            > przyjajmniej niewidoczne dla tak cudownych ludzi jak Ty.

            Tak _w_ _ogóle_ to nie lubię głupich rodziców - dzieci z racji bycia dziećmi mają prawo wpadać na dowolnie porąbane pomysły i próbować robić dowolnie dziwne rzeczy. Rolą rodzica jest przynajmniej podejmowanie prób zminimalizowania uciążliwości tych pomysłów dla otoczenia. Rodzic z minimum oleju w głowie odróżnia miejsca, do których niemowląt bezwzględnie się nie zabiera (filharmonia, klub nocny) od takich, gdzie dziecko można zabrać, ale należy zadbać, żeby nie było uciążliwe dla innych (luźna knajpka, muzeum).
            • Gość: Joana Re: dyskryminacja rodziców z maluchami IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.02.06, 18:43
              Jak napisałam powyżej zgadzam się, że bez sensu było wyjście z dzieckiem do
              lokalu nocnego, ale to jedna kwestia. Drugą kwestią jest, że rodzicowi z
              dzieckiem jest znacznie trudniej wykonać różne, często proste, codzienne
              czynności. I niby nic to, ale gdy przez czyjąś bezmyślność jest jeszcze trudniej
              je wykonać, to chyba ma się prawo protestować, pokazywać gdzie coś jest nie tak?
              A może nie ma się prawa? Może powinniśmy siedzieć w domu i przez okno patrzeć
              jak 'niedzieciaci' się realizują?

              Tak na marginesie - właśnie się przeprowadziłam. Do sklepu, bez dziecka mam 3
              minuty. Z dzieckiem 10 (tak mniej więcej). Czyli jop, jak możesz zauważyć,
              proporcje zostają podobne.
    • Gość: manago Re: dyskryminacja rodziców z maluchami IP: *.chello.pl 09.02.06, 20:37
      Wiesz co powiem ci tak, jak masz ochote wpadnij z dzieciakiem do Jeff'sa w
      Krakowie, jest specjalne wydzielone miejsce dla rodziców z dzieciakami tak aby
      mogli normalnie i w spokoju zjeść obiad czy tam coś innego, wypić drinka a
      dzieciak wtym czasie poogląda bajki, pobawi sie klockami, pokoloruje sobie czy
      co tam tylko chce - nie myśl że to jakieś odosobnione miejsce od innych gości
      nioc podobnego nazywa sie to Kid's Play i jest stworzone z myślą o takich
      osobach jak ty a Paparazzi hmm, wydaje mi sie że mieli racje acz kolwiek w
      sposób w jaki zostało ci to zakomunikowane pozostawie w kategorii "no comment"
      managerka do bani!
      pozdr
    • tairisha_krakow [...] 16.02.06, 13:19
      Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
    • Gość: gtv Re: dyskryminacja rodziców z maluchami IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.02.06, 21:30
      jak ja stac na paparapaccciii to moze tez na opiekuke powinno...
      idiotka
    • anja30 Re: dyskryminacja rodziców z maluchami 23.02.06, 08:50
      Poziom dyskusji... ręce opadają! Panienka Jop bije rekordy chamskich "mądrości",
      biorąc pod uwagę zerowe doświadczenie z własnym dzieckiem:P
      Cały problem rozbija się chyba o sposób zachowania się pracowników danego klubu
      czy knajpy, a nie sposobu wychowywania dziecka i poglądów Agaluby. Menadżerka
      powinna pilnować tego co się w klubie dzieje i dyskretnie i dyplomatycznie
      załatwiać takie sprawy.
      Sama - do klubów i nocnych lokali - z małym dzieckiem nie poszłabym napewno, ale
      do restauracji czy barów jak najbardziej. I wiem co mówię, bo mam 6 m-czne
      dziecię i prawie (podkreslam prawie) wcale mnie ono nie ogranicza pod tym
      względem. Polecam tu krakowską LaStradę.
      Aha i życzę wszystkim trochę więcej tolerancji i szerszej perspektywy, a
      wszystkim będzie przyjemniej:)
    • Gość: zuzaz Re: dyskryminacja rodziców z maluchami IP: *.gemini.net.pl 22.11.06, 18:18
      jesteś żałosna, piaskownice i placezabaw są dla dzieci, a knajpy dla
      dorosłych.Jak chcesz wyść to znajdź sobie opiekunkę do dziecka. O ile mi wiadomo
      to na placu zabaw jest zakaz picia alkoholu, więc zostaw klub nocny dorosłym
      ludziom.
    • Gość: !!O Re: dyskryminacja rodziców z maluchami IP: *.chello.pl 19.12.06, 14:12
      Przerażają mnie te złośliwe i hamskie komentarze pod adresem tego co napisała
      Agaluba..Owszem,dzieci do zadymionych knajp nie powinno się wogóle zabierać,i
      ztym się zgodzę,ale z resztą niektórych głupich komentarzy nie!
      np.
      ,,> od
      > kierowców oczekuje, że widząc taki znaczek na szybie i samochód na awaryjnych
      > np w korku - zeby nie trąbili, bo może akurat taka mama nie może ruszyć, bo
      > jest odwrócona do tyłu i próbuje uspokoic malucha - proste dość?

      To niech uspokaja w miejscu, gdzie nie spowoduje zakłóceń w ruchu. (Hint:
      dzieci wozi się w takich fotelikach, dzięki którym są bezpieczne i nie
      stwarzają zagrożenia dla kierowcy.) ''

      Chyba żartujesz,jechałeś kiedyś z małym dzieckiem zapiętym w foteliku z
      tyłu?!?Niewiesz,że potrafi co chwile się czegoś domagać,płakać albo wrzeszczeć
      wniebogłosy?To by ci nie przeszkadzało w prowadzeniu samochodu?
    • Gość: ja Re: dyskryminacja rodziców z maluchami IP: *.chello.pl 19.12.06, 14:14
      Zacofane to nasze polskie społeczeństwo,niestety...
    • Gość: lEn Re: dyskryminacja rodziców z maluchami IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.12.06, 12:39
      pracowalem kiedys w duzym kompleksie lokali w stanach ktory byl od 21 lat -
      jesli jako pracownik obsluzylbym kogos ponizej 21 lat to wylali by mnie z
      roboty, to samo tyczylo sie rodzica ze spiacym w nosidelkach na plecach
      niemowlakiem - takie prawo. jak komus sie to nie podobalo to ochrona szybko
      przekonywala tego kogos by lokal opuscil, bo inaczej po prostu lokal stracil by
      licencje.
    • Gość: patrycja Re: dyskryminacja rodziców z maluchami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.12.06, 14:34
      Polecam Restaurację Kawaleria przy ul.Gołębiej 4, żadnych problemów nawej jak si
      przyjdzie z gromadką dzieci!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka