emerytka2006
19.05.06, 22:41
... pytanie niebagatelne w kontekście zarzutów stawianych Helenie Wolińskiej-
Brus (na Zachodzie często uważa się - czy słusznie, czy nie, zostawiam
osądowi internautów - że polskie wnioski o ekstradycję Szwedowicza i
Mindlakówny spowodowane są chęcią odegrania się na Żydach za rzekome
przewinienia z czasów stalinizmu i nie mają nic wspólnego z indywidualnym
dochodzeniem do sprawiedliwości)...
Maria Czarska, córka bohaterskiego gen. Fieldorfa "popisała się" w wywiadzie
do prestiżowego magazynu "Independent" takim oto "kwiatkiem":
"The sad truth is that our secret services in the 1950s were dominated by
Jews. They were disposed to Communism, perhaps it is genetic. All the people
connected with the arrest and prosecution of my father were Jewish, and most
of them went to Israel. "Nobody says sorry to us, but nowadays we have to say
sorry to Jews all the time. Our government apologised for the Jews killed by
the Germans: now Israel should apologise to us."
Całość:
www.fpp.co.uk/online/99/01/Morel100199.html
Rozumiem rozgoryczenie i niechęć córki generała do Wolińskiej, sama znam
czasy stalinizmu z autopsji nie pragnąc doń powrotu (ciekawe jednak, że w
kontekście sprawy "Nila" nie wymienia np. Kryżego), ale czy nawet ona ma
prawo do formułowania opinii uogólniających i jednoznacznie krzywdzących
społeczność żydowską (pojmowaną tutaj niesłusznie en bloc)?
Po co to odwoływanie się do najczarniejszej endeckiej karty w wywiadzie dla
czasopisma (!) zachodniego?
I czy takie wypowiedzi pomagają czy raczej szkodzą ekstradycji Heleny i
wyjaśnieniu sprawy "Nila"?
Odpowiedź jest chyba jednoznaczna, ale obawiam się, że wielu na tym forum
zaraz się na mnie rzuci...