Dodaj do ulubionych

Wątek o łamaniu przesądów ;-)

16.08.06, 14:10
Każdy ma jakiegoś bzika - moim jest bycie na przekór wszystkiemu i wszystkim.
Powiedzcie mi, że "tak wypada", "tak trzeba" albo "tak należy", a ja zrobię
na odwrót.
"A więc" jakie ślubne zwyczaje czy przesądy zamierzacie złamać?
Obserwuj wątek
    • twitti Re: Wątek o łamaniu przesądów ;-) 16.08.06, 14:12
      ja na razie wiem ze lamie przesad - ze nie powinno sie miec roz.. glupie to ale
      uwielbiam roze i nie moglabym miec innych kwiatow.

      Chcielismy slub 13 maja bo 13 to nasza szczesliwa liczba, ale niestety malo
      czasu bylo na przygotowaniasad 13 marca jest nasza rocznica poznaniasmile na razie
      wiecej nie pamietamsmile
      • noxaeterna Re: Wątek o łamaniu przesądów ;-) 16.08.06, 14:15
        Ja nie bede miec nic pozyczonego, a narzeczony widzial mnie przed slubem w
        sukni wink
      • ashton Re: Wątek o łamaniu przesądów ;-) 16.08.06, 14:16
        Najlepsze jest to, że sama dziwnym trafem sporo tradycji mieć będę - bo i coś
        pożyczonego, i Narzeczony mnie w sukni wcześniej nie zobaczy, i suknia biała...
        Na pewno wyłamię się w kwestii Schubertowskiego "Ave Maria" - gotowa jestem
        zapłacić organiście podwójną stawkę, aby NIE GRAŁ tego utworu wink
      • kasiababik Re: Wątek o łamaniu przesądów ;-) 16.08.06, 14:16
        ja też miałam róże w wiązance a tak w ogóle to pierwszy raz słyszę o różach że
        przesądsmile)
        • twitti Re: Wątek o łamaniu przesądów ;-) 16.08.06, 14:20
          swiadkowa mi o tym powiedziala.. ze roze maja kolece i sa symbolem lez czy cos
          takiego.. e tamsmile mam to gdziessmile pozyczone bede miec sztyfty do kolczykow, a
          narzeczony widzial zdjecie sukni w neciesmile chociaz to nei to samosmile
          • beata2802 Re: Wątek o łamaniu przesądów ;-) 21.08.06, 13:00
            kolce można odłamać i juz jest ok,
            a marzeczony ma nie widziec Cie w sukni, a w internecie to może oglądać do woli.
        • paragrafka Ślub w listopadzie 05.09.06, 13:37
          jw. + róże + brak pozyczania
    • nionczka Re: Wątek o łamaniu przesądów ;-) 16.08.06, 14:14
      Do slubu jeszcze daleko a ja juz wiem, ze swiadomie zlamie 2 przesady:
      - perly
      - narzeczony zobaczy suknie przed slubem, juz ja widzial.
      Pewnie bedzie tego jeszcze wiecej...
      • zoofka Re: Wątek o łamaniu przesądów ;-) 16.08.06, 16:21
        Ja też perły smile))
        będę je mieć w naszyjnilu i w kolczykach i nie słucham głupich przesądów smile
    • kasiababik Re: Wątek o łamaniu przesądów ;-) 16.08.06, 14:15
      brak literki r w miesiącu ślubusmile) wspaniały pierrwszy lipcasmile) haha była
      literka rsmile)
    • mada.d.n Re: Wątek o łamaniu przesądów ;-) 16.08.06, 14:17
      welon jako symbol czystości - nie dość, że raz w życiu mam okazję założyć, to
      jeszcze czekać do usr... śmierci, czy w ogóle nadarzy się okazja? będę miała,
      mimo że nie powinnam, na dodatek mieszkam razem, co w ogóle nie powinno mieć
      miejsca
      mój ukochany widział mnie już w sukni ślubnej, bo byłam z nim na wycieczce po
      salonach - co prawda nie była to suknia wybrana (bo jeszcze nie wybrałam), ale
      widział mnie w jakiejkolwiek - chyba wystraczy na złamanie tradycji? ;P
      narazie tyle, myślę, że do czerwca coś jeszcze się znajdzie

      zabrałam sie za pisanie, ale nadal mi się nie chce!! (magisterka) big_grin
      jeszcze dużo czasu... bardzo dużo...
      <Pyrda i Kajtek
      • ashton Re: Wątek o łamaniu przesądów ;-) 16.08.06, 14:19
        Dodam jeszcze, że nie miałam oficjalnych zaręczyn przy rodzicach, za co są na
        mnie obrażeni wink
        • ashton Re: Wątek o łamaniu przesądów ;-) 16.08.06, 14:21
          Aaa, no i mam świadkową mężatkę.
          • beatamaks Re: Wątek o łamaniu przesądów ;-) 16.08.06, 17:39
            o co chodzi z tą świadkową ? słyszałam ze drużki muszą być pannami, ale o
            świadkach nic... i zarówno świadek jak i świadkowa będą u nas już po ślubie !
          • anza5 Re: Wątek o łamaniu przesądów ;-) 05.09.06, 14:35
            Akurat szczęśliwa mężatka jako świadek to jest bardzo pomyślna wróżba. Pozdrawiam smile
        • agnie_cha1 Re: Wątek o łamaniu przesądów ;-) 16.08.06, 14:24
          też takich oficjalnych zaręcznyn nei miałam. Moi rodzice też o to mają do mnie
          żal.
          • mada.d.n Re: Wątek o łamaniu przesądów ;-) 16.08.06, 14:28
            też nie mieliśmy oficjalnych zaręczyn. jego rodzice wqiedzieli wcześniej, moi
            dowiedzieli się po fakcie, dzwoniłam do nich i tyle
            a obrażeni chyba nie są (przynajmniej nic nie mówli, że tak sobie to
            wyobrażali), bo i tak mieszkamy od dawna razem, poza tym dla nas to zbędna
            szopka - ale każdy ma inne podejście do tego tematu smile i wymagania rodziców


            zabrałam sie za pisanie, ale nadal mi się nie chce!! (magisterka) big_grin
            jeszcze dużo czasu... bardzo dużo...
            <Pyrda i Kajtek
    • twitti czemu nie chcialyscie zareczyn oficjalnych? 16.08.06, 14:26
      U mnie byly, dzieki temu rodzice sie poznali i polubilismile wiem ze latwiej im
      bedzie na slubiesmile
      • nionczka Re: czemu nie chcialyscie zareczyn oficjalnych? 16.08.06, 14:30
        My tez nie mielismy oficjalnych zareczyn i nawet przez mysl nam to nie
        przeszlo. Jako dorosle osoby zamieszkalismy razem, kupilismy sobie mieszkanie,
        nikogo nie pytajac o zdanie postanowilismy sie pobrac. To nasza sprawa i nie
        czulismy potrzeby dzielenia sie tym z nikim innym. Powiadomilismy rodziny ( z
        kilkumeisiecznym opoznieniem) i juz. Nasze rodziny poza tym mieszkaja 3000 tys
        km od siebie i poznaly sie juz wczesniej i to nam wystarczy.
      • noxaeterna Re: czemu nie chcialyscie zareczyn oficjalnych? 16.08.06, 14:30
        U mnie nie bylo oficjalnych zareczyn, bo wydawalo nam sie to bardzo sztuczne.
        Ale rodzice tez sie poznali, tyle tylko ze bez tych formulek, ze ktos kogos
        prosi o reke wink. Tez mi sie wydaje, ze rodzice powinni sie poznac przed slubem
        (nasi od razu przeszli na Ty) i nie bardzo rozumiem takiej postawy, ze widza
        sie po raz pierwszy w dniu slubu swoich dzieci.
      • ashton Re: czemu nie chcialyscie zareczyn oficjalnych? 16.08.06, 14:31
        Ja chciałam, Narzeczony nie, "bo to nasza sprawa" - ale tak się nam za to
        dostało że chyba sam teraz żałuje wink nasi rodzice nie zdążą się poznać przed
        ślubem, bo okazji nigdy nie było (są oddaleni od siebie o jakieś 500 km) i
        teraz boję się "kichy" na przyjęciu, że słowem się do siebie nie odezwą (a jest
        to możliwe).

        Mam nadzieję, że uda mi się obalić z hukiem największą tradycję - to znaczy
        planowanie ślubu z co najmniej rocznym wyprzedzeniem. Uprasza się o trzymanie
        kciuków, bo już tu tyle trąbiłam, że wszystko mozna w 2 miesiące załatwić, że
        ze wstydu się spalę jeśli coś nie wypali...
        • twitti Re: czemu nie chcialyscie zareczyn oficjalnych? 16.08.06, 14:39
          tak spytalam z ciekawoscismile u mnie bylo bardzo milo i naturalnie, jak spotkanie
          rodzinne, zadnych scenek, sztucznosci, glupich pytansmile wszyscy wiedzieli ze
          bierzemy slub, ale po prostu moglismy teraz o tym porozmawiac wszyscy razem
          przy wspolnym stolewinkale kazdy robi jak chcesmile
          • ashton Re: czemu nie chcialyscie zareczyn oficjalnych? 16.08.06, 14:42
            Właśnie o taką formę mi chodziło. A tak to niestety będę się denerwować
            okrutnie. Na przyjęciu będzie kolega, który potrafi każde towarzystwo
            rozruszać - no jak on nie da rady, co ciemna mogiła wink
        • a.zaleska Re: czemu nie chcialyscie zareczyn oficjalnych? 16.08.06, 17:31
          można, można
    • nikkolla Re: Wątek o łamaniu przesądów ;-) 16.08.06, 14:26
      No ja też parę przesądów łamię, przede wszystkim perły bukiet z róż a suknię
      wypatrzył dla mnie mój facet jak byliśmy na wycieczce po salonach no i
      oczywiście brak zaręczyn, nie będę mieć nic pożyczonego a mieszkamy razem
      pewnie już z 5 latwink)) No tylko z miesiącem ślubu się nie udało będzie jednak
      rrrwink))
    • stokrottka2 Re: Wątek o łamaniu przesądów ;-) 16.08.06, 14:48
      My nie będziemy pić wódki i rzucać kieliszkami przy wejściu do lokalu. To niby
      jest "na szczęście" ale słyszałam o przypadku, że komuś się szkło z rozbitego
      kieliszka wbiło w nogę i zamiast na wesele pojechał do szpitala...
      • twitti Re: Wątek o łamaniu przesądów ;-) 16.08.06, 14:54
        my tez bez wodki i witania chlebem..chyba ze ktos nam cos takiego zrobi, ale my
        sobie nie robimy i rodzice tez niesmile
    • angy78 Re: Wątek o łamaniu przesądów ;-) 16.08.06, 14:50
      Hej
      ja też złamałam parę zasad ( a do wesela jeszcze ponad rok )
      -nie maiłam oficjalnych zaręczyn
      - mój narzeczony wiózł moja suknie do rodziców
      - mieszkamy sobie ponad rok razem
      - swidkowa bedzie mężatką
      Najważniejsze to pozytywne nastawienie. Ogólnie nie jestem zbyt przesądna
    • cantatea Re: Wątek o łamaniu przesądów ;-) 16.08.06, 14:51
      Chyba trudno mi znaleźć zwyczaje czy przesądy, których dotrzymałam... smile
      Sukienkę mąż wybrał i widział ją przed ślubem, nie było bukietu ani welonu, do
      kościoła poszliśmy piechotą, nie mieliśmy zaręczyn - ani oficjalnych, ani
      żadnych, po prostu ustaliliśmy, że bierzemy ślub i zabraliśmy się za
      załatwianie dokumentów, co za tym idzie, nie dostałam pierścionka (nie noszę
      żadnej biżuterii, obrączki też nie); nie było błogosławieństwa, bram i innych
      ślubnych folklorów; nie było też wesela (i związanych z tym: pierwszego tańca,
      podziękowań dla rodziców, "gorzko, gorzko", oczepin itp.)
      Świadkami były dwie kobiety, w tym mężatka z 16-letnim stażem, ślub w maju...
      kurcze, nie znam przesądów, więc nie wiem czego jeszcze nie zrobiłam, co miało
      mi zapewnić dozgonne szczęście....
      • ashton Re: Wątek o łamaniu przesądów ;-) 16.08.06, 14:57
        Jeden ze śmieszniejszych przesądów jakie znam, to że nie powinno się w dniu
        ślubu jeść - znaczy przed ślubem, bo na przyjęciu to i owszem wink Może wziął
        się stąd, ze de facto z nerwów czy zaganiania tak czy tak się nie je...
        • twitti Re: Wątek o łamaniu przesądów ;-) 16.08.06, 14:59
          a mi juz mama powiedziala ze mi w stanik wlozy pieniazek.. nie wiem skad ludzie
          biora takie rzeczysmile ale pewnie dla mamy sie poswiecesmile
          • zoofka Re: Wątek o łamaniu przesądów ;-) 16.08.06, 16:25
            ale Ci dobrze sad ja dla mojej mamy się poświęcę i włożę pieniążek do... buta
        • minerwamcg Re: Wątek o łamaniu przesądów ;-) 03.10.06, 16:52
          A potem panna młoda fajt! i leży przed ołtarzem zemdlona z głodu smile))

          Mnie mąż widział w ślubnej sukni, bo woził mnie do krawcowej. Nie miałam
          żadnych pieniążków, okruszków itp. Ślub był w piątek, świadkowała mężatka w
          ciąży (co uznaliśmy za szczególne błogosławieństwo), na weselu nie tłukliśmy
          kieliszków.
          Z weselnymi tradycjami (bo już nie przesądami) obeszliśmy się niewiele
          lepiej: "Ave Marii" nie było, bo raz, że kościół protestancki, a dwa, że nie
          lubię tej melodii, bo mnie mdli od nadmiaru słodkości, nie było marsza
          Mendelsohna, błogosławieństwa, podziękowania rodzicom, witania w knajpie
          chlebem i solą, oraz oczywiście żadnych gier i zabaw ludu polskiego na weselu.
      • hopik Re: Wątek o łamaniu przesądów ;-) 16.08.06, 15:00
        a nas tak:
        - narzeczony widział suknię
        - będą róże w bukiecie
        - i perły w uszach i na szyi
        - nie mam zamiaru zakładać nic niebieskiego (a juz na pewno nie podwiązki)
        - i w ogóle starac sie aby było coś nowego, starego, niebieskiego i pozyczonego
        - welon tez będziesmile)))

        to chyba tylesmile nie można się dać omamić przesądom! ale oczywiscie jak ktos
        chce dla tradycji to prosze bardzo.
    • twitti Re: Wątek o łamaniu przesądów ;-) 16.08.06, 15:01
      i nie chcialam podwiazki.. bo po co kawalek szmatki, ktory moze sie zsuwac..
      ale dostalam w prezencie od swiadkowej i glupio mi teraz nie zalozyc.. tak wiec
      niektore rzeczy tolerujesmile
      • ashton Re: Wątek o łamaniu przesądów ;-) 16.08.06, 15:02
        Podwiązka w ogóle to jakiś dziwny gadżet...
        • twitti Re: Wątek o łamaniu przesądów ;-) 16.08.06, 15:05
          zgadzam siesmile nie wiem po co w ogole.. strasznie tego nie chcialam miec.. ladna
          dostalam ta podwiazke.. i chyba tylko dla swiadkowej ja zaloze... byle w
          kosciele jej nie zgubicsmile
          • ashton Re: Wątek o łamaniu przesądów ;-) 16.08.06, 15:07
            Ech chudzino wink ja dla odmiany miałabym zagwozdkę, czy podwiązka da się
            wcisnąć na moje udo (60 cm w obwodzie...)
            Rozumiem sens podwiązki, gdy się nią rzuca na oczepinach - ale inaczej to na
            cóż ona?
            • twitti Re: Wątek o łamaniu przesądów ;-) 16.08.06, 15:09
              nie na noge chyba dobrze bedzie lezecsmile one maja gumke wiec sie dostosowujasmile
              dziwnie tak - bedzie sie majtac miedzy nogamismile jakby majtki sie zsunelysmile
              oczepin u nas nie bedzie wiec sens tez tracismile tancow tez niesmile ale to dlatego
              ze jestesmy weselnymi wyplochamismile
              • ashton Re: Wątek o łamaniu przesądów ;-) 16.08.06, 15:12
                Jak założysz podwiązkę, pewnie nikt nawet o niej nie piśnie - ale
                jeśli "zapomnisz" to pewna jestem na 180%, że świadkowa na wejściu samym
                powie "a pokaż jak podwiązka się prezentuje" wink
                • twitti Re: Wątek o łamaniu przesądów ;-) 16.08.06, 15:14
                  pewnie tak bedziesmile no cóżsmile nie ma radysmile suknia na kole, przynajmniej sie nie
                  odcisniesmile
        • twitti Re: Wątek o łamaniu przesądów ;-) 16.08.06, 15:06
          a moze udac ze zapomnialamsmile moze nikt sie nie spytasmile to wtedy udam glupiawink
          • agnieszka5661 Re: Wątek o łamaniu przesądów ;-) 16.08.06, 15:20
            ashton i bardzo dobrze wink Pewnie znajda się takie, które teraz wszystko z tego
            wątka pilnie wynotują i będą przestrzegać żeby później przez np. perły się
            jakieś nieszczęście nie wydarzyło wink
      • adelheid2 Re: Wątek o łamaniu przesądów ;-) 05.09.06, 13:17
        Mi wlasnie podwiazka spadla przy wejsciu na sale, ale na szczescie sie
        zorientowalam i delikatnie ja zdjelam ze stopy, a gdymym tak zgubila na sali
        podczas tanca??? ale by bylo smiechu
      • adelheid2 Re: Wątek o łamaniu przesądów ;-) 05.09.06, 13:19
        Mi wlasnie podwiazka spadla przy wejsciu na sale, ale na szczescie sie
        zorientowalam i delikatnie ja zdjelam ze stopy, a gdymym tak zgubila na sali
        podczas tanca??? ale by bylo smiechu
    • wetlinka Re: Wątek o łamaniu przesądów ;-) 16.08.06, 15:20
      a moją sukienkę nie tylko widział narzeczony, ale ją wybrał w salonie i uparcie
      twierdził, że w niej mi jest dobrze. Ja nie byłam do końca przekonana, ale cała
      rodzina mówi, że wyglądam super!
      • ashton Re: Wątek o łamaniu przesądów ;-) 16.08.06, 15:47
        Przesąd który uszanowałam: nigdy nie byłam na weselu w czarnej sukience.
        Spódnica i owszem, ale bluzka kolorowa...
    • a.zaleska Re: czego sie spodziewac w kosciele? 16.08.06, 17:36
      zastanawiam sie, co moze nas spotkac w kosciele - w sensie jakie
      zwyczaje/tradycje? - czyli cos, czego kompletnie nie znam, ale za to goście
      mogą się z tym zaprodukowac... przychodza mi do glowy dwie rzeczy: rzucanie
      ryżem lub pieniędzmi - w zależności czy goście wychowani w tradycji
      amerykańskiej czy polskiej... ale co jeszcze? czy znacie inne zwyczaje?
      • ashton Re: czego sie spodziewac w kosciele? 17.08.06, 08:39
        Nie podoba mi się rzucanie czymkolwiek pod kościołem - dobrze że w kościele
        gdzie bierzemy ślub nie jest to ponoć mile widziane wink
        • magdaliena1 Re: czego sie spodziewac w kosciele? 17.08.06, 10:24
          Mnie wiejskie ciotki mojego lubego powiadomiły, że już się nie mogą doczekać jak
          będziemy odchodzić od ołtarza, bo wtedy (w zależności czy Mąż obkręci się wokół
          mnie, czy ja wokół niego) będzie wiadomo, kto w związku będzie rządził! Szczęka
          mi opadła! Nie słyszałam o czymś takim. Jako, że trwamy już 7 lat w związku
          partnerskim, stwierdziliśmy, że oboje zrobimy w tył zwrot i dopiero się złapiemy
          za ręce i odejdziemy. Ciekawe jaka będzie tego interpretacja.

          Jeśli chodzi o złamane tradycje:
          - welon (hihi-nie zasłużyłam)
          - Narzeczony widział mnie w sukni
          - sami od A do Z sponsorujemy sobie wesele (więc Rodzice nam się nie wtrącają)
          - nie będzie na weselu ani disco polo, ani przaśnych przyśpiewek biesiadnych
          - nie będzie błogosławieństwa
          - ani prezentów dla Rodziców (tylko ewentualnie ustne podziękowania i wsjo)
          - ani dla gości - to już dla mnie wydziwniony zwyczaj
          - single zostali zaproszeni sami, a nie z osobami towarzyszącymi
          - no i DJ, a nie orkiestra (ale to żadna ekstrawagancja, choć kilka osób
          przyjęło to z kwaśną miną "zespołu nie będzie, rety")
          • twitti Re: czego sie spodziewac w kosciele? 17.08.06, 10:29
            a ja slyszalam o tym odchodzeniu od oltarzasmile znajomi ktorzy brali slub,
            wymyslili sobie specjalny niemal uklad, dzieki ktoremu oboje znajdaa sie
            doobrej pozycji.. niezla glupota.. ja mam to gdzies, co za roznica, taka jest
            prawda ze oboje mieszkamy razem i razem podejmujemy decyzjesmile i wiem ze to
            pewnie on mnie odkreci pierwszy, bo ja uwazam ze jestem jego mala kobietka
            ktora on sie ma opiekowacsmile
            • ashton Re: czego sie spodziewac w kosciele? 17.08.06, 11:57
              Sporo par bierze to na poważnie i nieraz widziałam mniej lub bardziej dyskretne
              przepychanki przy odchodzeniu od ołtarza wink
              • anulka_1 Re: czego sie spodziewac w kosciele? 17.08.06, 15:10
                ha! Najlepiej ze nam wyszlo to obkręcanie niecelowo. Znalismy ten przesąd ale
                nie chcieliśmy przepychanek pod ołtarzem, wiec mieliśmy po prostu obrócić
                się , dopiero wtedy złapać za ręce i odejść. Niestety - mojemu już wtedy mężowi
                coś się pokręciło i myślał że teraz idziemuy się pomodlić pod ołtarz. On
                ciągnął mnie w jedną stronę, ja go w drugą, wszyscy myśleli że walczymy o
                władzę w związku wink))
                • twitti Re: czego sie spodziewac w kosciele? 17.08.06, 15:26
                  dobresmile
    • kattty Re: Wątek o łamaniu przesądów ;-) 17.08.06, 10:56
      to ja dopisze swoje:
      - nie bylo oficjalnych zareczyn
      -byl rok temu slub cywilny:buty sandalki-ponoc pech do konca zycia, bukiet z
      bialych roz
      -na koscielnym nie bedzie: WELONU, rekawiczek,PODWIAZKI!
      beda: wiazanka z rozsmile,miesiac z literka R, a maz widzial sukienkesmilesmile

      Gdzies tu na forum wyczytalam ze dzien wczesniej trzeba wystawiac buty na
      parapet zeby byla pogoda:ha ha ha hawinkrozbroilo mnie to stwierdzenie
      maksymalniesmilehihi musze koniecznie wystawic wszytskie pary jakie znajde w
      domu-wtedy pogoda murowanasmile))) hihihih
    • aldialdi Re: Wątek o łamaniu przesądów ;-) 17.08.06, 11:55
      - o przesądzie z różami pierwsze słyszę ale miałam róże w bukiecie
      - suknia nie była biała (o zgroza, moja teściowa nie mogła przeboleć, pudrowy
      róż toż to nie wypada wink miałam z niej przynajmniej ubaw)
      - mąż widział suknię, co więcej sam ją wybrał
      - świadkowało nam mażeństwo - ponoć odebraliśmy im miłoś...jakoś do tej pory nie
      zauważyłam, mają się fantastycznie.

      Niebiesie i pożyczone miałam ale tylko dlatego że świadkowa mi swoją niebieską
      podwizke wcisnęła a miała inną.
      • ashton Re: Wątek o łamaniu przesądów ;-) 17.08.06, 12:07
        Walczę jeszcze z Narzeczonym o witanie chlebem i solą - oczywiście jestem
        przeciw wink ale skoro na dzień dzisiejszy ma nie być na przyjęciu ani jednych
        ani drugich rodziców, to nie będzie miał nas kto witać. I błogosławieństwo też
        odpadnie...
        • twitti Re: Wątek o łamaniu przesądów ;-) 17.08.06, 12:10
          to prawdasmile bez sensu w waszym przypadku. Ale moze przyjada? twoi rodzice to
          nie wiem czemu nie chca, natomiast jesli chodzi o rodzicow narzeczonego to
          mysle ze tylko tak gadajasmile na pewno wsiada w pociag i przyjadasmile wiec kto wie,
          moze i bedziesz miala to witaniesmile

          ja raczej nie bede miala witania chlebem, bo nikt tego nie przygotuje, chyba ze
          organizator przyjeciasmile ale on chyba tylko szampana na powitaniesmile
          • magdaliena1 Re: Wątek o łamaniu przesądów ;-) 17.08.06, 14:53
            O, przypomniało mi się! Będziemy mieli ciemny tort, nasz ulubiony, szwarcwaldzki.
            Oczywiście te osoby, ktore o tym wiedzą, są załamane - kto widział ciemny tort
            na weselu! Hihi
            A ja osobiście nie przepadam za tortami z bitej śmietany (nie urażając nikogo).
            A ten nasz jest wiśniowo-czekoladowy. Mmmm. Pychotka...
            • twitti Re: Wątek o łamaniu przesądów ;-) 17.08.06, 14:55
              ale mi chetki na robilassmile czarny tort moze fajnie wygladacsmile wcale nie musi
              byc bialysmile mozna go ewentualnie ozdobic jakimis rozyczkami jasnymi i juzwink
              • ashton Re: Wątek o łamaniu przesądów ;-) 17.08.06, 14:56
                Wiśniowe torty z Czarnego Lasu... no też mam smaka wink
    • anulka_1 Re: Wątek o łamaniu przesądów ;-) 17.08.06, 15:13
      U nas nie było literki "r" w nazwie miesiąca, świadkowała nam para, miałam róże
      w bukiecie (choć pierwsze słyszę o tym przesądzie), nie robiłam żadnych akcji
      typu wystawianie buta na parapet w przeddzień ślubu itd.
    • lanka_cathar Re: Wątek o łamaniu przesądów ;-) 17.08.06, 15:21
      1. brak welonu (no jakoś mi tak to nie pasuje, święta nie byłam i nie jestem);
      2. kalie (a jakże, pewnie miałam zamiar pogrzebac to małżeństwo, tak jak mój
      Dziadek pogrzebał małżeństwo mojej Mamy - już na wstępie);
      3. 13 kalii;
      4. ślub w piątek (a to zły początek, szkoda, że nie o 13:00 i 13);
      5. czerwona suknia zamiast białej (tak jak z welonem);
      6. wszystko nowe (prócz butów, ale za to nic niebieskiego, pożyczonego etc.);
      7. narzeczony, a teraz już mąż widział mnie przed ślubem w sukni, a nawet
      pomagał w wyborze.
    • lanka_cathar Re: Wątek o łamaniu przesądów ;-) 17.08.06, 15:22
      Był 'Marsz triumfalny' z 'Aidy' i 'Fuga' Bacha zamiast marszów weselnych.
    • lanka_cathar Re: Wątek o łamaniu przesądów ;-) 17.08.06, 15:23
      poza tym ślub w lipcu, więc bez 'r' i perły w diademie. I to chyba wszytsko.
      • twitti Re: Wątek o łamaniu przesądów ;-) 17.08.06, 15:25
        ty to lanka chyba wszystko juz zlamaszsmile
        • ashton Re: Wątek o łamaniu przesądów ;-) 17.08.06, 15:27
          Nie no, wpadam w kompleksy wink swoją drogą też bym chciała "Fugę" na wyjście, a
          na komunię "Arię na strunie G" zamiast "Ave Maria"...
      • justm Re: Wątek o łamaniu przesądów ;-) 17.08.06, 15:31
        masę przesądów spełniłam, z chęcią, albo przymróżeniem oka, ale ich jest tyle,
        że nie sposób wszystkich przedstrzegać - nie da się!
        - miałam buty na parapecie na dzień przed - na zapewnienie dobrej pogody
        - miałam welon
        - narzeczony nie widział sukni (sam się uparł, że nie chce oglądać)
        - w kościele przeciągnęłam go na swoją stronę
        - nie miałam róż (ale tylko dlatego, że bardziej podobały mi się gerbery)
        - miałam oczepiny
        - miałam podwiązkę
        - było witanie chlebem
        - miałam coś starego, pożyczonego i niebieskiego

        nie mieliśmy
        - sypiania pięniędzy
        - wkładania pieniązka do butów pana młodego i panny młodej
        - jest przesąd, że na zapewnienie dobrobytu w małżeństwie młoda powinna miec
        zaszyte w biezliźnie okruch chleba i ryż (wg niektórych tradycji również
        pieniążek) - oczywiście nie miałam
        - nie było bramy, trudno o to w wwie.
        - szykowaliśmy się do ślubu w jednym mieszkaniu
        - jadłam przed ślubem smile

        co do odchodzenia od ołtarza - magdaliena - jeśli odejdziecie każde osobno to
        przesąd przepowiada rozwód i rozstanie.
        • twitti Re: Wątek o łamaniu przesądów ;-) 17.08.06, 15:33
          justm, a mialas chociaz ladna pogode? bo ja dla ladnej pogody duuuzo zrobiesmile
          • justm Re: Wątek o łamaniu przesądów ;-) 17.08.06, 15:36
            kochana i to jaką!
            ja się bałam, że będzie 40 stopniowy upał
            albo buty pomogły albo modlitwy mojej mamy, która na miesiąc przed zaczęła o
            tym myśleć i ściągać ochłodzenie myślami - do tego stopnia, że wieczorem kuzyni
            mamy stwierdzili, że przesadziła wink))
            • ashton Re: Wątek o łamaniu przesądów ;-) 17.08.06, 15:37
              Twitti, my to chyba pół sklepu obuwniczego wystawimy za okno na pogodę wink
              • justm Re: Wątek o łamaniu przesądów ;-) 17.08.06, 15:39
                to nie pomoże, to mają być buty panny młodej smile
                ale za to burzy nie było - a to burza i deszcz wróżą szczęście smile
                • ashton Re: Wątek o łamaniu przesądów ;-) 17.08.06, 15:40
                  A nie jest tak, że słońce musi nad młodymi zaświecić? wink najlepsze jest jak
                  się przesądy wzajemnie wykluczają...
                  • ashton Re: Wątek o łamaniu przesądów ;-) 17.08.06, 15:42
                    Przypomniałam jeszcze sobie, że obrączek po zakupieniu aż do ślubu zakładać nie
                    można... a ja codziennie ukradkiem podziwiam, jak pięknie się na palcu
                    prezentuje wink
                    • twitti Re: Wątek o łamaniu przesądów ;-) 17.08.06, 15:44
                      my tez kilka razy przymierzalismy czy na pewno jest dobrasmile
                      • justm Re: Wątek o łamaniu przesądów ;-) 17.08.06, 15:54
                        ja tez mierzyłam kilkanaście razy
                    • minerwamcg Re: Wątek o łamaniu przesądów ;-) 03.10.06, 16:55
                      A myśmy się nie wygłupiali, tylko jak na cywilnym założyliśmy, takeśmy już
                      nosili do kościelnego, który był cztery miesiące później.
              • twitti Re: Wątek o łamaniu przesądów ;-) 17.08.06, 15:42
                a przynajmniej wszystkie ktore mammy w domusmile
    • mexx100 Re: Wątek o łamaniu przesądów ;-) 17.08.06, 19:51
      moze buty z odkrytymi palcami....
    • anulka_1 Re: Wątek o łamaniu przesądów ;-) 18.08.06, 15:08
      jeden przesąd złamała moja młodsza siostra, która (juz po weselu) przymierzyła
      moją ślubną suknię. No cóż, zostanie wobec tego starą panną wink
      • ashton Re: Wątek o łamaniu przesądów ;-) 18.08.06, 15:10
        A propos staropanieństwa - uparcie od małego siadałam na rogu stołu, jakoś tak
        najwygodniej mi było - to raz, i tak myślałam że staropanieństwo mnie nie
        minie - to dwa, przez przekorę - to trzy wink
        • anulka_1 Re: Wątek o łamaniu przesądów ;-) 18.08.06, 15:14
          he he - ja tak samo przekornie na rogu siadałam wink
    • lanka_cathar Re: Wątek o łamaniu przesądów ;-) 18.08.06, 16:04
      My rzeczywiście chyba złamaliśmy wszelkie przesądy. Już pomijam, że w dniu
      ślubu najpierw lało, potem świeciło słońce. A co do obrączek, to mierzyliśmy
      je przed ślubem i musieliśmy ostro się hamować, żeby ich nie zacząć za wcześnie
      nosić. wink I świadkowa moja była rozwódką.
      • ashton Re: Wątek o łamaniu przesądów ;-) 21.08.06, 12:10
        Skoro mieliście i deszcz, i słońce znaczy pełnia szczęścia Was czeka wink
        • lanka_cathar Re: Wątek o łamaniu przesądów ;-) 21.08.06, 12:55
          Jak na razie zanosi się na pelnię szczęścia. smile Nawet mój małżonek stwierdził
          niedawno, że chyba limit pecha się wyczerpał. smile
    • ashton Re: Wątek o łamaniu przesądów ;-) 05.09.06, 13:11
      Odświeżam na fali weekendowej rozmowy z mamą (osobą dość starej daty). Jak jej
      powiedziałam, że kalie są obecnie najmodniejszymi kwiatami w ślubnych bukietach
      to się przeraziła - za jej czasów były to kwiaty wyłącznie "pogrzebowe"...
      • enigma22 Re: Wątek o łamaniu przesądów ;-) 05.09.06, 13:21
        a ja wszystkich zalamalam w rodzinie bo nie wezme koscielnego!
      • dark8 Re: Wątek o łamaniu przesądów ;-) 05.09.06, 13:24
        Według mojego szwagra (poinformował mnie, jak jeszcze dobrze z kościoła nie
        wyszliśmy) na pewno spotka nas jakieś nieszczęście, bo w kościele podczas
        składania przysięgi zamknęło się pudełko od obrączek. A teściowa stwierdziła, że
        niedobrze się stało (oczywiście też nieszczęście), bo nie wzięłam męża ręki, jak
        nakładałam mu obrączkę tylko czekała aż poda mi rękę.
        Mój mąż nasłuchał się przesądów i w kościele prawie pociągnął mnie za sobą, żeby
        rządził w domu wink
    • adelheid2 Re: Wątek o łamaniu przesądów ;-) 05.09.06, 13:24
      a slyszalycie o tym, ze do oltarza trzeba isc z usmiechnieta buzia, miec w
      sukience wszysty okruszek chleba i 1 grosik, a przy przysiedze brzegiem
      sukienki nakryc buy Pana Mlodego-ja jestem katoliczka i grzechem jest wierzyc w
      przesady-mialam perly, roze, nie mialam grosika, ani okruszka chleba
      • lanka_cathar Re: Wątek o łamaniu przesądów ;-) 05.09.06, 13:47
        No, jak jeszcze trzeba mieć uśmiechniętą buzię w drodze do ołtarza, to zaczynam
        się dziwić, że już ponad 50 dni przetrwaliśmy jako małżeństwo. Minę miałam
        gradową, co po prostu idealnie wyszło na zdjęciach i nie dziwię się, że wejście
        kamerzysta skrócił maksymalnie, a dłuższe dał wyjście, gdzie już byłam
        uśmiechnięta i nie sztyletowałam wszytskich wzrokiem. smile
    • a_weasley Punkt odniesienia 05.09.06, 14:32
      ashton napisała:

      > Każdy ma jakiegoś bzika - moim jest bycie na przekór wszystkiemu i wszystkim.
      > Powiedzcie mi, że "tak wypada", "tak trzeba" albo "tak należy", a ja zrobię
      > na odwrót.

      Gdyby ktoś chciał być konsekwentny... o rety. Ach, co to byłby za ślub!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka