Dodaj do ulubionych

Zamiana bliźniaczek

29.10.06, 09:11
Oglądałyście dziennik w piątek? Poruszono temat zamiany bliźniaczek 17 lat
temu. Teraz w dzień dobry TVN również wrócą do tej sprawy.

Pomijając fakt że spotkało to moją znajomą, więc blisko mnie, a zazwyczaj
wszystko co złe, dziwne itp spotyka innych, to stwierdzam, że jest to
sytuacja absurdalna.

Dziewczyny różne do granic niemożliwości. I już po zamianie rodzice dziwili
się nieco innym wyglądem swoich pociech. Kiedy się wydało, po 17 latach..
rodziny muszą poukładać swoje pogmatwane życie.
Nie wiem jak poradziłabym sobie z tym, że ktoś inny wychowywał moje dziecko?
Wiem, kochając je jak swoje, bo niby nim było, ale jednak.


Obserwuj wątek
    • iljana Re: Zamiana bliźniaczek 29.10.06, 10:05
      kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53663,610570.html
      • siasiuszek Re: Zamiana bliźniaczek 29.10.06, 10:31
        szczerze mówiąc jestem w szoku jak rodzice mogli nie rozpoznać ze to nie ich
        dzieci?? Jak urodziłam synka to w sali w której leżała było okno do pokoju w
        którym się kopało i badało noworodki i jak podchodziłam popatrzyć beze problemy
        wśród 20 noworodków ubranych tylko w pieluszki rozpoznawałam swoje dziecko,
        choć wcześniej wydawało mi się że wszystkie noworodki wyglądają tak samo. Nie
        wyobrażam sobie żeby ktoś mi przyniósł inne dziecko a jak nie zauważyłabym
        różnicy. Jak można nie zauważyć ze bliźniaczki które były do siebie podobne
        nagle przestają być podobne?? Naprawdę tego nie rozumiem.
        • syriana Re: Zamiana bliźniaczek 29.10.06, 10:38
          też mnie to zastanowiło, tym bardziej, że do zamiany doszło jak dzieci miały
          miesiąc, więc już nie miały takiego nierozpoznawalnego noworodkowego wyglądu

          ale historia rzeczywiście niesamowita
        • iljana Re: Zamiana bliźniaczek 29.10.06, 10:41
          Rzecz w tym że one zauwazyły, ale nic z tym nie zrobiły. Zesztą, co mogły
          zrobić? Po wyjsciu ze szpitala nic, ale przecież już w szpitalu jedna coś
          zauwazyła. Mogła doszukiwac się dziecka, lekarze mają karty, adresy.. dałoby
          się gdyby pomyślały.
          Najgorsze jest to, że niepotrzebnie się wydało. Wygląda na to, że wszyscy teraz
          są nieszczęśliwi.
          • siasiuszek Re: Zamiana bliźniaczek 29.10.06, 10:50
            > Rzecz w tym że one zauwazyły, ale nic z tym nie zrobiły. Zesztą, co mogły
            > zrobić?

            jak to można zauważyć i nic nie zrobić. Pielęgniarka daje mi nie moje dziecko
            to ja wyjaśniam sprawę i szukam swojego. Jak to było im wszystko jedno jakiego
            niemowlaka dostana byle by sztuki się zgadzały?

            > Najgorsze jest to, że niepotrzebnie się wydało. Wygląda na to, że wszyscy
            teraz
            >
            > są nieszczęśliwi.

            dobrze ze dopiero jak dziewczyny były już dorosłe a nie jak były na 3 latakami.
            Wtedy była by dopiero tragedia. A myślę że mimo wszystko są zadowolone ze
            odnalazły rodzeństwo i prawdziwych rodziców. Ja przynajmniej bym była.
            • iljana Re: Zamiana bliźniaczek 29.10.06, 11:08
              siasiuszek napisała:
              A myślę że mimo wszystko są zadowolone ze
              > odnalazły rodzeństwo i prawdziwych rodziców. Ja przynajmniej bym była.

              Nie są zadowolone. I to jest tragedia. Wiesz, szczęście w nieszczęściu byłoby
              gdyby po tej zamianie wszyscy byli kochającą się rodziną. A tak nie jest.
              Bliźniaczka chciałaby do "biologicznego" domu, ale tamte dziewczyny/siostry
              jakoś tak nie bardzo to widzą. A mama biologiczna jedynaczki oczekiwałaby
              kontaktów z córką, ale najwyraźniej tamta woli by wszystko pozostało po staremu.

              Czas zapewne zrobi swoje.. Edyta/jedynaczka wyszła za mąż, będzie miała
              dziecko, moze postawi się w sytuacji matki biologicznej. Jak ona by się czuła
              gdyby teraz podmieniono jej dziecko i po x latach poznała "to ze swojej krwi i
              kości". Moze wtedy zrozumie, jak dużop cierpienia spotkało jej prawdziwą matkę.
              raz odebrali jej córkę, a teraz córka się "wypiera".
        • beniusia79 Re: Zamiana bliźniaczek 30.10.06, 08:28
          tez tego nie umiem zrozumiec. jak mozna nie rozpoznac, ze dziecko dziecko wyglada inaczej? po urodzeniu corki moglam ja bez problemu odnalesc
          wsrod innych niemowlat. brak mi slow
        • rosaanna Re: Zamiana bliźniaczek 30.10.06, 11:42
          Mój Bóże... To co sie stało, co przeżywaja te rodziny... W głowie się nie
          mieści...
          Ja nie będę się wymądrzała na temat poznania własnego dziecka, czy też nie.
          Fakt że w tamtych czasach jak dziewczynki się rodziły WIELE rzeczy wygladało
          inaczej. Dlatego nam - mamom teraźniejszym niektóre rzyczy wrost trudno sobie
          wyobrazić, a tym bardziej postawić się na miejscu tamtych rodziców, zrozumieć.
          Nie bronię ich ani nie potępiam... Tylko współczuję. Serdecznie współczuję... I
          rodzicom i dziewczynom...
    • iljana Re: Zamiana bliźniaczek - 29.10.06, 10:58
      Smutne jest to, że Edyta (bliźniaczka z Żoliborza) nie akceptowała swojej
      rodziny. Teraz poznała swoją rodzinę bilogiczną i tylko jej biologiczna
      mama/tata o nią zabiega. "Siostry" z niechęcią przyjmują jej wizyty. I w jednym
      i w drugim domu jest Edycie źle.

      Natomiast Nina (jedynaczka, mieszkająca z jedną z bliźniaczek), nie
      zaakceptowała nowej sytuacji. Rzadko kontaktuje się z nowo poznaną biologiczną
      rodziną. Jej biologiczna mama cierpi z tego powodu, ale też z tego, że
      straciła córkę (nie biologiczną).

      Druga rodzina wciąż ma dwie córki + tą utraconą bliźniaczkę.


      Kto wyszedł na tym najgorzej. Obie mamy i tatusiowie oraz jedna bliźniaczka.
      A mimo wszystko liczyłam na happy end.
      • pesteczka5 Re: Zamiana bliźniaczek - 29.10.06, 12:12
        Dlaczego nie zareagowały? Bo to było zapewne tylko wrażenie, tej inności, a nie
        pewność. Takie wrażenie, takie "zdaje mi się", cos na kształt przeczucia, które
        spychamy do podświadomości.
        Poza tym, czasy były inne - szpital to było państwo w państwie, rodzic nic nie
        miał do powiedzenia, rządził personel i ludzie tak właśnie się czuli, dziecko
        zabrali, dziecko oddali, pacjent to była własność szpitala, a szpital był mądry
        i wielki, bo leczył, a w każdym razie jak nie, to innego wyjścia nie było.
        Wielu ludzi się takiemu systemowi poddaje, bo on zdejmuje odpowiedzialność.
        Oddajesz dziecko i modlisz się za nie w domu, pojecia nie masz o każdej mince,
        wkłuciu wenflonu, nie czujesz jego choroby każdym nerwem. Teraz jest szpitalne.
        Powiedzieli, ze stópka sie "wyprościła", to się wyprościła, Roma locuta, causa
        finita.

        Dlatego mnie nie dziwi, że rodzice zaakceptowali swoje dzieci, mimo, że coś ich
        tknęło, że są inne. Może dzisiaj, kiedy rodzice czują się w pełni swoich praw
        do dziecka na każdym etapie, byłoby inaczej.
        • siasiuszek Re: Zamiana bliźniaczek - 29.10.06, 12:36
          możesz mieć wrażenie jak dziecko widzisz tylko przez minutę zaraz po porodzie.
          ale nie rozpoznać swojego miesięczniaka to już nie może być tylko wrażenie. No
          nie mówi że gdyby ktoś ci podmienił twoje miesięczne dziecko nie miała byś
          absolutnej pewności że to nie ono?
        • volta2 Re: Zamiana bliźniaczek - 29.10.06, 12:38
          Moja ciocia 35 lat temu dostała do karmienia nie swoje dziecko, nazwiska tych
          chłopaków były bardzo podobne i położna nie doczytała uważnie. ciocia
          powiedziała że to nie jej, i sprawa się wyjaśniła szybko.
          Ale położna w pierwszej chwili uznała, że matka odrzuca dziecko.
        • siasiuszek Re: Zamiana bliźniaczek - 29.10.06, 12:47
          pomijam nawet noworodki w szpitalach choć i co do nich jak i ja tak i pewnie
          większość mam bez problemu rozpozna własne dziecko(kiedyś czytałam w necie że
          matka potrafi rozpoznać własne dziecko nawet po biciu jego serca) to po kilku
          dniach przebywania z dzieckiem znasz każdy centymetr jego ciałka na pamięć,
          gdzie ma uszczypnięcie bociana, kształt pupy, kształt brzuszka, ilość włosków
          na główce itd. no nie potrafię tego zrozumieć nie potrafię.
          • aluc Re: Zamiana bliźniaczek - 29.10.06, 12:51
            teraz tak

            kiedy rodziłą mnie moja mama (przyznaję, trochę dawniej niż ...naście lat
            temu), zobaczyła mnie pierwszy raz dopiero przy okazji pierwszego karmienia i
            to też tylko buzię, bo reszta była ciasno zawinięta w szpitalny becik smile
            kwadransik i szlus, następna szansa za trzy godziny, jakby jej podłożyli
            chłopaka, to nawet by się nie zorientowała, w szpitalu raz (dosłownie raz)
            zostałam rozwinięta w celu zademonstrowania mamie sposobu przewijania i
            pielęgnacji pępka, poznawała mnie dopiero w domu

            po porodzie wiedziała tylko, że dziewczynka, że zdrowa i tłusta

            na szczęście jestem do niej podobna, a z wiekiem robię się coraz bardziej wink
          • endzi11 Re: Zamiana bliźniaczek - 29.10.06, 12:57
            Jak ja sie urodziłam to w tym szpitalu była jeszcze jedna kobieta która
            nazywała sie tak samo jak moja mama,nawet imiona miały te same i też urodziła
            dziecko.Gdy przyniesiono mojej mamie dziecko do karmienia od razu poznała że to
            nie ja! Fakt ze i tak nie zostałabym podmieniona bo to był chłopiec ale mama
            poznała mnie po nosiesmile

            Też nie moge pojąć jak można nie poznać swojego miesięcznego dziecka.
    • agnieszka_azj Re: Zamiana bliźniaczek 29.10.06, 15:00
      Te dzieci leżały w szpitalu miesiąc i wtedy rodzice praktycznie nie mieli z
      nimi kontaktu. Były w szpitalu dłużej niż przedtem w domu. W tym wieku dziecko
      zmienia się z dnia na dzień.
      W mojej rodzinie był przypadek, że jedna z Ciotek zabrała ze szpitala po
      porodzie nie swoje dziecko. Zorientowali się dopiero po kilku godzinach, kiedy
      ktoś spojrzał na bransoletkę. Rodzina, do której trafił mój kuzyn dowiedziała
      się o zamianie, dopiero jak (po wizycie w szpitalu i sprawdzeniu ich adresu)
      zjawili się u nich w celach rewindykacyjnych wink))

      Cała sytuscja koszmarna. Film byłby z tego niezły, ale przezyć coś takiego...
      • zuzia_i_werka Re: Zamiana bliźniaczek 29.10.06, 15:10
        Cholerne lata 80sad Coś takiego zdarzyło się u mnie w rodzinie. W 82 roku facet
        przyjechał do szpitala po żonę i dziecko i położna przyniosła im obce
        dziecko.Co gorsza ich syn juz pojechał z obcą matką! Co przezyli to ich,pognali
        za tą dziewczyną gdzieś pod Warszawę a do tego w szpitalu im powiedzieli,że to
        jakiś margines,któreś dziecko bez ojca i w ogóle nie było pewne czy pojechała z
        nim pod adres podany w szpitalu czy gdzieś do jakiegoś narzeczonego.Szukali jej
        po wsi a jak usłyszeli,że się nie pojawiła to mało nie umarli ze
        strachu.Okazało sie jednak,że nie dojechała bo zorientowała się po drodze
        podczas karmienia,że ma nie swoje dziecko i wróciła do szpitala. Może i
        dziewczyna była z przeszłością ale pomyłkę poznała i wróciła po własne,głupie
        komentarze ze szpitala spowodowały tylko jeszcze większe nerwysad Wszytsko się
        dobrze skończyło ale strach był olbrzymi.
    • jusienka Re: Zamiana bliźniaczek 29.10.06, 15:48
      30 lat temu moja tesciowa wyszla do domu z nie swoim dzieckiem, zamiast mojego
      meza dali jej innego chlopczyka. W szpitalu byla jeszcze jedna kobieta o tym
      samym nazwisku, obie mialy ta sama pierwsza litere imienia. To byl marzec,
      dziecko zapakowane, nosek wystawal. Kapnela sie od razu w domu. Tamta kobieta
      rowniez. Obie spotkaly sie pod szpitalem, gdy jedna i druga szybko tam
      wrocily... I wymienily sie dziecmi pod szpitalem.
      Dla mnie to niezbyt pojete zeby nie poznac swojego dziecka. Ja Maje od
      pierwszych wspolnych chwil rozpoznawalam. Dali mi ja na rece od razu po wyjeciu
      (cesarka), w zyciu nie pomylilabym jej z zadnym dzieckiem.
    • iljana Re: Zamiana bliźniaczek 29.10.06, 21:05
      Troszkę myslałam jeszcze o tej sytuacji. Podobnie jak ty uważam, że choć tknęła
      wątpliwość obie mamy, to jednak trudno zakwestionować wręczenie dziecka.
      Podejrzewały że coś jest nie tak, ale jakby to wyglądało gdyby wyparły się
      własnego potomka.

      pesteczka5 napisała:

      Powiedzieli, ze stópka sie "wyprościła", to się wyprościła, Roma locuta, causa
      > finita.

      Co dobre cieszy. Ale czy szpotawą stopkę mozna w naście dni naprostować. A czy
      taką wadę można nabyć? W przypadku jednej z mam jestem skłonna uwierzyć w to że
      nie zwątpiła w cudowne wyleczeniu nóżki. Ale druga mama?

      Tak od siebie:
      Mam dwoje dzieci. Pierwsze wypisz wymaluj ja. Drugie podobne. Gdyby jednak
      pokazano mi dziecko wypisz wymaluj ja i podobne do mojego pierworodnego,
      mogłabym zwatpić, że drugi maluch jest rzeczywiście mój.

      Ale cechy charakterystyczne nie znikają. Po nich przeciez można zidentyfikować
      dzieci.
      • pesteczka5 Re: Zamiana bliźniaczek 30.10.06, 03:20
        "Co dobre cieszy. Ale czy szpotawą stopkę mozna w naście dni naprostować. A czy
        taką wadę można nabyć? W przypadku jednej z mam jestem skłonna uwierzyć w to że
        nie zwątpiła w cudowne wyleczeniu nóżki. Ale druga mama?"

        A skąd świeże mamy, jeszcze wtedy, gdy świadomość ciążowo-okołoporodowa była
        ogólnie niższa, mogły to wiedzieć? Ja nie mówię, czy to normalne, dobre czy
        niedobre, że nie poznały swego dziecka. Ja tylko stwierdzam, że mnie to nie
        dziwi.

        A że można poznać swoje dziecko po biciu serca... ściereczkę do monitora
        poproszęsmile

        Co do tego, czy sama poznałabym, gdyby mi dziecko podmienili - owszem. Na
        szczeście takie, co ważyło 5 kg, było w tym czasie jedno ino.

        Jasne, że noworodki nie są jednakowe. Ale to "uderzające podobieństwo" do
        tatusia, mamusi, czy wujka Józka to w dużej mierze subiektywne złudzenia.
        Naturalnie, mój synek ledwie się urodził, miał wargusię jak tatuś.

        Pamiętam, jak opisywałam swojego pierworodnego przez telefon. Potem obejrzałam
        zdjęcia po jakimś czasie... Boże, gdzie ja to widziałam??

        Ciekawa jestem, bo w artykule nie ma o tym mowy - a co szpital na to?

        • ewcialinka Re: Zamiana bliźniaczek 30.10.06, 11:46

          mojego synka nie byli by w stanie podmienic był najwiekszy..ale tez tego nie
          rozumiem jak mozna było nie zauwazyć!! ja po samym płaczu w szpitalu
          poznawałam że to synek płacze w sali obok
        • iljana Re: Zamiana bliźniaczek 30.10.06, 11:54
          szp dziecięcy na Niekłańskiej. Jest to pierwszy szpital brany pod uwagę przez
          rodzicow w momencie konieczności jechania na ostry dyżur, ale nie tylko.
      • hankam Re: Zamiana bliźniaczek 30.10.06, 21:36
        Pamietam artykul o tym sprzed paru lat. Druga mama wyrzucala sobie, za e w tym
        czasie, gdy dziecko bylo w domu nie zauwazyla tej szpotawej stopy.
        Czyli uwierzyla szpitalowi, nie sobie.
    • anna_sla Re: Zamiana bliźniaczek 30.10.06, 11:44
      Pamiętam jak nie będąc jeszcze mamą, noworodki i niemowlęta max do 2 m-cy
      wyglądały dla mnie zupełnie tak samo i kompletnie nie widziałam różnicy, oprócz
      ich wielkości, dzieci tych trochę mniej ładnych ;P i takich pięknych jak
      laleczki.. Tym samym gdy urodziłam i przychodziłam na OIOM do córki, zawsze
      wchodziłam z sercem na ramieniu i pewnym sparaliżowaniem czy rozpoznam swoje
      dziecko, bez czytania tabliczek (bo nim zaczęłam przesiadywać całe dnie u niej
      kilka dni wcześniej bywałam zaledwie max. do godzinki - po cięciu bolało).
      Spaliłabym się ze wstydu gdybym nie rozpoznała.. Wtedy dopiero zaczęłam
      dostrzegać różnicę w dzieciach, a poza tym moja mała urodziła się wielka jak na
      wcześniaka i to na dodatek na OIOMie. Była tam wielką i piękną księżniczką..

      Tak, że co do zamiany dzieci, z jednej strony bardzo mnie dziwi, że mamusie nie
      rozpoznały swoich dzieci, a z drugiej strony znając swoją poprzednią
      spostrzegawczość, nie dziwię im się. Może kiedyś kobiety również nie widziały
      zbyt wielkich różnic w dzieciach, jak ja??
      • verdana Re: Zamiana bliźniaczek 30.10.06, 20:43
        Absolutnie nie rozumiem. Zamianę dziecka po trzech dniach - z trudem. Po
        miesiącu - absolutnie nie. Tym bardziej, ze w domu bylo drugie dziecko,
        identyczne I nagle co - to drugie przestaje byc identyczne? Absurd.
        A powiedzenia, ze szpitale byly wszechwładne i rodzice zobaczyli, ale nie mogli
        nic zrobić... No bez przesady! Matka, ktora mowi sobie "no trudno, przeciez nie
        będę robila awantury, to dziecko czy inne - wszystko jedno" - jakos nie miesci
        mi się w głowie.
        A poza tym, cos mi w ogole nie gra. Rozumiem szkok wszystkich zainteresowanych,
        ale dziewczyny sa dorosłe. Moga sobie spokojnie ulozyć zycie, nie ma mowy o
        wstrzasach i przeprowadzkach, zmianie dotychczasowych przyzwyczajeń. Tymczasem
        reagują wrogością, szczególnie ta bliźniaczka, ktora wychowywała się
        oddzielnie. Zastanawiam się, czy w jej domu wszystko było OK, czy nie
        wykorzystuje sytuacji, by dopiec swojej matce, która ją wychowywała. na zdrowy
        rozsadek powinna ją kochać bardziej - a chyba tak nie jest.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka