Gość: piasia
IP: *.gazeta.pl
07.01.02, 08:57
Znalazłam go w swoim sadzie. Nie był pogryziony, wyglądał raczej na zamorzonego
głodem - takie suche truchełko :-(. Leżał na śniegu - na samym wierzchu zaspy,
obok był wykopany lekko skośny tunel aż do samej ziemi. Wiem, że jeże zasypiają
na zimę zakopane w liściach, więc co ten robił na śniegu? Czy go tam przyniósł
jakiś drapieżnik, jako niedojedzone resztki? Ale jeż był - o ile zauważyłam -
raczej cały. Czy może ktoś go znalazł na drodze (zimą???) potrąconego przez
samochód (?!) i przyniósł do mojego sadu (po co by właził przez zaspy, zamiast
wrzucić do rowu?) Zdarzało mi się w moim sadzie znajdować martwe jeże, ale
latem i nieco poszarpane. Czy głód go obudził i się wykopał na wierzch, a tu
zamarzł?
W każdym razie - żal, że mam o jedno kolczaste zwierzątko mniej. Bo jeży u mnie
żyje spora gromadka. Jednego roku pani jeżowa jako miejsce na gniazdo wybrała
dołek pod podłogą drewnianej wygódki. Jak szliśmy za potrzebą, to przez szpary
w deskach widac było igiełki - było tam pięć maluchów i mama. Co mi zabiło jeża?