Dodaj do ulubionych

martwy jeż na śniegu

IP: *.gazeta.pl 07.01.02, 08:57
Znalazłam go w swoim sadzie. Nie był pogryziony, wyglądał raczej na zamorzonego
głodem - takie suche truchełko :-(. Leżał na śniegu - na samym wierzchu zaspy,
obok był wykopany lekko skośny tunel aż do samej ziemi. Wiem, że jeże zasypiają
na zimę zakopane w liściach, więc co ten robił na śniegu? Czy go tam przyniósł
jakiś drapieżnik, jako niedojedzone resztki? Ale jeż był - o ile zauważyłam -
raczej cały. Czy może ktoś go znalazł na drodze (zimą???) potrąconego przez
samochód (?!) i przyniósł do mojego sadu (po co by właził przez zaspy, zamiast
wrzucić do rowu?) Zdarzało mi się w moim sadzie znajdować martwe jeże, ale
latem i nieco poszarpane. Czy głód go obudził i się wykopał na wierzch, a tu
zamarzł?
W każdym razie - żal, że mam o jedno kolczaste zwierzątko mniej. Bo jeży u mnie
żyje spora gromadka. Jednego roku pani jeżowa jako miejsce na gniazdo wybrała
dołek pod podłogą drewnianej wygódki. Jak szliśmy za potrzebą, to przez szpary
w deskach widac było igiełki - było tam pięć maluchów i mama. Co mi zabiło jeża?
Obserwuj wątek
    • jerzy.wozniak Re: martwy jeż na śniegu 08.01.02, 21:12
      Założę się że był chory na wściekliznę. Szkoda, że nie zawiadomiła Pani
      miejscowej stacji weterynarii. Zwierzęta porażone tą chorobą tracą instynkt
      samozachowawczy i często zbliżają się do ludzi lub tak jak jeż wyłażą w zimie
      zamiast spać. Porażone wścieklizną zwierzę nie zasypia na zimę i nie je stąd
      prawdopodobnie wychudzenie o którym pani pisze. Jeszcze raz apel, dzikie
      zwierzęta znalezione w lesie obojętnie czy martwe czy jeszcze żywe omijamy z
      daleka, nie dotykamy, nie pomagamy tylko dzwonimy do stacji weterynarii lub
      nadleśnictwa. Wścieklizna jest na terenie Polski bardzo pospolitą chorobą na
      którą mogą chorować wszystkie zwierzęta od nietoperzy począwszy na krowie
      kończąc. Jest ona ZAWSZE śmiertelna, także u ludzi, a szczepionka musi być
      podana jak najwcześniej, zanim choroba nie zaatakuje układu nerwowego.
      Na koniec – litość dla zwierząt ma swoje granice! Pomyślcie o bezpieczeństwie
      swoim i swoich bliskich!
      Pozdrowienia,
      Jerzy Woźniak
      • Gość: piasia Re: martwy jeż na śniegu IP: *.gazeta.pl 09.01.02, 05:45
        jerzy.wozniak napisał(a):

        > Założę się że był chory na wściekliznę. Szkoda, że nie zawiadomiła Pani
        > miejscowej stacji weterynarii. Zwierzęta porażone tą chorobą tracą instynkt
        > samozachowawczy i często zbliżają się do ludzi lub tak jak jeż wyłażą w zimie
        > zamiast spać. Porażone wścieklizną zwierzę nie zasypia na zimę i nie je stąd
        > prawdopodobnie wychudzenie o którym pani pisze. Jeszcze raz apel, dzikie
        > zwierzęta znalezione w lesie obojętnie czy martwe czy jeszcze żywe omijamy z
        > daleka, nie dotykamy, nie pomagamy tylko dzwonimy do stacji weterynarii lub
        > nadleśnictwa. Wścieklizna jest na terenie Polski bardzo pospolitą chorobą na
        > którą mogą chorować wszystkie zwierzęta od nietoperzy począwszy na krowie
        > kończąc. Jest ona ZAWSZE śmiertelna, także u ludzi, a szczepionka musi być
        > podana jak najwcześniej, zanim choroba nie zaatakuje układu nerwowego.

        RANY BOSKIE!!!!

        natychmiast dzwonię do wojewódzkiego weterynarza! Podniosłam tego jeża za łapę
        (przez rękawiczkę)żeby go obejrzeć, więc profilaktycznie chyba będę musiała się
        zaszczepić.
        Nigdy, NIGDY by mi nie przyszlo do głowy, że jeż może zimą zdechnąć na
        wściekliznę. Dziękuję za ostrzeżenie i informację. Nie omieszkam powiadomić o
        efektach alarmu, jaki podniosę za dwie - trzy godziny (teraz jest 5.45, więc
        wzsyscy jeszcze śpią)
    • jerzy.wozniak Re: martwy jeż na śniegu 09.01.02, 09:08
      Alarmu nie ma co robic, natomiast warto upewnić sie że zwierzątko padło z
      innego powodu niz wścieklizna. Dlatego gdy znajdziemy martwe lub mocno
      oslanbione zwierzę w pobliżu wlasnego domu lub co gorsza na działce warto
      zadzwonic do weterynarii. Lepiej gdy stwierdzą że jeż padł ze starości UFF niz
      ryzykować że gdzieś w pobliżu zyja np. wściekłe lisy.
      Pozdrowienia,
      Jerzy Woźniak
      • Gość: piasia Re: martwy jeż na śniegu IP: *.gazeta.pl 09.01.02, 10:04
        Już rozmawiałam z powiatowym lekarzem weterynarii. Trochę mnie uspokoił, że na
        tamtym terenie od pięciu lat nie było przypadku wścieklizny. Jeża radził spalić
        albo zakopać (zrobi to mój zaprzyjaźniony sąsiad). No i ocenił, że nie trzeba
        się szczepić - nie dotykałam jeża gołą ręką, nie pokłułam się do krwi, nic mnie
        nie ugryzło... jak my jednak mało wiemy o wściekliźnie, gdy przychodzi co do
        czego.
        Ale dziękuję za szybką poradę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka