Dodaj do ulubionych

Nie ma "chemii", co robić???

26.07.08, 19:42
Spotykam się z mężczyzną, który uchyla mi nieba- wyprzedza moje pragnienia,
zanim pomyślę już mam... jednakże nie pociąga mnie fizycznie, zero chemii...
Poza tym utrzymuję kontakt, ze swoimi byłymi facetami, mam ochotę oglądać się
za innymi... Wygodna i niewygodna jednocześnie ta sytuacja. Chciałam się
rozstać z chłopakiem, ale on tak walczy o mnie, że zastanawiam się cały czas
czy coś zmieni się w moim stosunku do niego... zaczyna pod moim wpływem dbać
bardziej o swoją fizyczność. Czy jest Waszym zdaniem szansa, że pojawi się
chemia z mojej strony???
Obserwuj wątek
    • baba_krk Re: Nie ma "chemii", co robić??? 26.07.08, 19:52
      maddalena85 napisała:

      > Czy jest Waszym zdaniem szansa, że pojawi się chemia z mojej
      strony???

      Może się pojawić za 7 tygodni 3 dni i 2 godziny ;)Skąd ktoś kto Cię
      nie zna może to wiedzieć?
      A jak miałaś z poprzednimi? Pojawiała się od razu czy po dłuższym
      czasie?
      • tygrysio_misio Re: Nie ma "chemii", co robić??? 26.07.08, 19:59
        tesknilam za Toba.. ;]

        i troche sie z Toba zgadzam...ale chcialabym zwroci na cos uwage:

        poznaje sie partnera i podoba sie on bardzo i jest och i ach...a po pewnym
        czasie i wielu, wielu kontaktach juz jakos tak ta jego uroda jest taka
        "normalna".."normalna" bo codzienna

        ja tak mam po 6 latach..i choc nadal pociaga mnie, to juz jednak tylko czasem
        (przy specialnych okazjach-kiedy wyglada naprawde bosko i "inaczej")...w
        zwyczajnych sytucjach juz coraz rzadziej to dostrzegam

        poprostu fizycznosc sie opatrzyla

        dlatego wysuwam dwa wnioski:
        1) byc moze i brak walorow do uginania sie kolan przestanie byc
        zauwazalny...moze nawet z czasem beda widoczne inne walory ktorych na pierwszy
        rzut oka nie widac

        2) byc moze wlasnie brak tego przeblysku raz na jakis czas po 6 latach bedzie
        przeszkadzal i kusil ku innym facetom

        nie wiem...roznie moze byc
        • baba_krk Re: Nie ma "chemii", co robić??? 26.07.08, 20:15
          dzięki Tygrys :)

          prędzej jestem w stanie zrozumieć brak ochów i achów po wielu
          wspólnych latach niż na samym początku związku...

          nie spłycam chemii tylko do wyglądu fizycznego, ale jeżeli nie
          poczuję jej od razu to wiem, że nic z tego nie będzie i ona wcale z
          czasem się nie pojawi
          • tygrysio_misio Re: Nie ma "chemii", co robić??? 26.07.08, 20:24
            jasne,ze nie chodzi tylko to...ale cos tam o dbaniu o siebie napisala autorka to
            do tego sie odnioslam

            ja jestem w stanie przyjac teze,ze raz na jakis czas chemia moze pojawic sie
            pozniej...ale to raczej malo prawdopodobne i chemia nie bedzie tak duza jak u
            wiekszosci na poczatku...za to moze byc wieksza niz u standardowych ludzi po
            taki samym czasie, kiedy przychodzi znudzenie

            ale mimo wszytsko,zeby ta chemia miala sie rozwinac trzeba jakiejs
            iskierki...jakis usmiech ktorego sie nie docenia, bo patrzy na brzucho...jakies
            rozczulenie kiedy chlop placze na widok malego kotka, ktora teraz jest
            niedostrzegane bo widzi sie tylko,ze ciamka przy jedzeniu;]
            • baba_krk Re: Nie ma "chemii", co robić??? 26.07.08, 20:34
              u jednych pojawia się od razu, u innych później, no ale chyba każdy
              wie jak ma, więc trochę bez sensu jest pytanie czy się pojawi, bo
              chyba można sobie przeanalizować poprzednie związki i wiadomo kiedy
              się pojawia
    • mgla_1 Re: Nie ma "chemii", co robić??? 26.07.08, 19:54
      Nie.
    • idasierpniowa28 Re: Nie ma "chemii", co robić??? 26.07.08, 19:56
      zaczyna pod moim wpływem dbać
      > bardziej o swoją fizyczność. Czy jest Waszym zdaniem szansa, że
      pojawi się

      To znaczy co konkretnie robi?
      • maddalena85 Re: Nie ma "chemii", co robić??? 26.07.08, 22:28
        wcześniej już, tzn, przed związaniem się ze mną zaczął się odchudzać i całe
        szczęście, bo z tego co na fotkach widziałam, wyglądał jak kobieta w ciąży:)
        zmienia styl- bo wybaczcie, ale nie mogłam nie komentować negatywnie kiedy 25
        letni facet wygląda na 35, a ciuchy ma jakieś komunistyczne;) ale jest taki
        troskliwy, życie bym miała usłane różami... no ale bym musiała chyba znaleźć
        kochanka, a z chłopakiem się kochać jak maszyna:) poprzednio chemia była na
        początku i w sumie sama już nie wiem co teraz robić... to może mąż i kochanek... :)
        • tygrysio_misio Re: Nie ma "chemii", co robić??? 26.07.08, 22:31
          jeju..masz typowe sprzedawcze podstawy zyciowe..albo przesadzilas w zartowaniu

          troche szacunku dla uczuc
        • riki_i Re: Nie ma "chemii", co robić??? 26.07.08, 23:00
          Żadnej chemii nie będzie. Albo jest od początku, albo jej nie ma i tyle.

          Szukaj dalej faceta, bo z tym Panem będziesz po prostu nieszczęśliwa. Zmysłów
          nie da się oszukać.
          • cala_w_kwiatkach Re: Nie ma "chemii", co robić??? 12.08.08, 16:29
            riki_i napisał:

            > Żadnej chemii nie będzie. Albo jest od początku, albo jej nie ma i
            tyle

            mysle, ze jeszcze nie wszystko stracone i moze byc szansa na
            pdkrycie tej 'chemii'; na przykladzie wielu moich WYTRWALYCH
            znajomych widze, ze warto dac szanse znajomosci, bo nie kazda
            znajmosc rozwija sie szybko i intensywnie jak burza; i ci, ktorzy
            zaryzykowali i poswiecili wiecej czasu drugiej osobie, odnalezli
            przy niej szczescie, widocznie czasem potrzeba wiecej czasu
            ja sama jestem bardzo niecierpliwa i latwo sie zniechecam, kiedy po
            2-3 spotkaniach nie czuje tego 'czegos' do drugiej osoby, i z
            perspektywy czasu czuje, ze stracila przez to moje podejscie do
            tematu wiele wartosciowych znajomosci, bo dawalam za wygrana i
            szybko rezygnowalam nie czujac juz na poczatku chemii; z kolei moja
            przyjaciolka nie do konca byla przekonana o slusznosci relacji z
            pewnym panem, ale on nie dawal za wygrana, ona chciala byc mila i
            nie odrzucala jego zalotow, mimo ze nie poczula wielkiego 'bum' na
            poczatku i co?.... facet zdobyl jej serducho ze hej!
        • baba_krk Re: Nie ma "chemii", co robić??? 26.07.08, 23:30
          maddalena85 napisała:

          > ale jest taki troskliwy, życie bym miała usłane różami... no ale
          bym musiała chyba znaleźć kochanka, a z chłopakiem się kochać jak
          maszyna:) poprzednio chemia była na początku i w sumie sama już nie
          wiem co teraz robić... to może mąż i kochanek... :)

          ty tak na serio? pomyśl może przez minutkę jak mogłabyś się poczuć,
          gdyby ktoś tak kalkulował czy znajomość z tobą mu się opłaca czy nie
          i czy przypadkiem nie będzie cię musiał zdradzać na boku
        • lesnyduszek7x Re: Nie ma "chemii", co robić??? 12.08.08, 09:10
          Całkowity brak szacunku dla drugiej osoby - przypuszczam, że nie tylko dla tego
          faceta.
          Postrzeganie ludzi wyłącznie przez pryzmat tego, jak wyglądają, w co się
          ubierają - lecisz tylko na plastik i pieniążki? Może warto "zainwestować" trochę
          w rozwój intelektualny, a nie tylko w wygląd?
          Bo mam takie nieodparte wrażenie, że czytam wypowiedzi lalki Barbie, szukającej
          Kena, niezależnie od tego, jak bardzo głupi będzie. Byle śliczny, wypacykowany,
          z mięśniami, gładką skórką na całym ciele, opalony... a w główce może mieć
          kompletna pustkę.
          A opcja mąż i kochanek na dłuższą metę nie przejdzie - kłamstwo ma długi nos,
          albo krótkie nogi. W pewnym momencie zaczynamy się tak zakręcać, że wszystko
          wychodzi.
          Do tego faceci nie są aż tak głupi, jak się kobietom wydaje.
          Ale Pani chyba uważa, że zjadła wszystkie rozumy i jest w stanie wszystkich
          przechytrzyć...
          Chyba, że komentowana przeze mnie wypowiedź faktycznie miała być utrzymana w
          formie żartu, ale jakoś mi się nie wydaje...
          • rakiyaa Re: Nie ma "chemii", co robić??? 12.08.08, 10:45
            w ogole nie zrozumiales o co chodzi...Ta Pami ma problem nie dlatego
            ze szuka Kena wycackanego i wypindrzonego ale dlatego ze spotkala
            cudownego mezczyzne ktory niestety nie pociaga jej fizycznie...a to
            roznica...Jako facet powinienes to wiedziec ze nic nie bedzie ze
            zwiazku nawet z najcudowniejsza dziewczyna na swiecie jesli nie
            pociaga Cie ona fizycznie i nie chodzi tu koniecznie o lalke
            barbie...
            • lesnyduszek7x Re: Nie ma "chemii", co robić??? 12.08.08, 11:16
              Rzecz w tym, jaki ona ma stosunek do niego, a pewnie też do innych mężczyzn -
              wygląda, że głównie finansowo-roszczeniowy, co zauważyły też inne osoby
              czytające i piszące w tym wątku :)
    • jajecznicka Re: Nie ma "chemii", co robić??? 26.07.08, 22:58
      Ja sądzę że trafilas na super faceta i ni strać go bo trudno o takiego drugiego.

      Fizyczność i tak z czasem mija a milosć rodzi się z czasem i sądze że gdybyś go
      zostawila to byś pozniej zalowala bo moglaś mieć cudowne życie - ja tak mam.Zaluję.
      • riki_i Re: Nie ma "chemii", co robić??? 26.07.08, 23:02
        Jajecznicka wejdź sobie na forum "Brak seksu w małżeństwie" i poczytaj. Ten żal
        szybko Ci przejdzie...
        • tygrysio_misio Re: Nie ma "chemii", co robić??? 26.07.08, 23:04
          ale tam wielu to takie wielkie namietne milosci przed dzieckiem albo
          uzaleznieniem komputerowym....aleludzacy sie,ze partner po slubie bedzie mial
          wiekszy temperament

          nie wiele jest o niecheci do fizycznosci
      • axa31 Re: Nie ma "chemii", co robić??? 27.07.08, 00:15
        U mnie to jest przeciwnie ja zabiegam wciąż o to uczucie ,i z jego strony nie ma
        ,,chemii,, i jest mi bardzo przykro za to jest niesamowity pociąg fizyczny z
        jego strony -jednak bycie tylko kochanką nie jest dla mnie:-(Ostatnio
        powiedziałam NIE ,sex z miłoscia tylko jednak odpuścił:-((((.A ja jeszcze
        bardziej pracuje nad byciem sexi i chce mu sie pokazać za mc jeszcze
        piękniejsza:-) tylko wiem że nic z tego nie będzie ,a ja tak go kocham ,nie
        umiem się odkochac ,cierpie:-(
    • pianazludzen Re: Nie ma "chemii", co robić??? 26.07.08, 23:09
      ja w ogole uwazam ze moze byc tak a moze byc tez inaczej;) ile roznych osob tyle
      senariuszy i na prawde nie ma tu madrego. dla mnie osobiscie bez pociagu
      fizycznego nie ma wstepu do zwiazku. punkt.
      • maddalena85 Re: Nie ma "chemii", co robić??? 27.07.08, 00:34
        Obecnie obserwuję następującą rzecz- zawsze starałam się być uczciwa w stosunku
        do ludzi... co z tego wynikło?? nic, 0... Obecnie mam chłopaka, utzrymuję
        kontakty z kolegami, nie zdradzam chłopaka, natomiast kolegom nie mówię nie...
        nie mówię też tak- padają aluzje także sexualne... Chyba się zabezpieczam w ten
        sposób- widzę, że do chłopaka zachowuję fizyczny dystans- a ile on może znieść
        abstynencję sexualną... a ja ciągłe dawanie po łapkach wędrujących w moim
        kierunku... szajse, ale się zamieszałam...
        • kredka_kredka_kredka Re: Nie ma "chemii", co robić??? 27.07.08, 01:54
          Podpisuję się pod przedmówczyniami. Jedna mała rada:jeśli już na samym początku zakładasz możliwość znalezenia sobie kochanka"do seksu",daj sobie spokój, bo człowiek, który tak mocno poświęca się dla Ciebie nie zasługuje na takie traktowanie i zimną kalkulację!
          Co do samej chemii-nie jest to moja własna teoria, ale naukowa- że chemii z początku znajomości wcale być nie musi. Jeśli kiedy już wchodzisz w głębszą relację i związek trwa ok6-12miesięcy, a chemii nadal nie ma-niestety nijak nie stworzysz jej na siłę, musiałby wydarzyć się jakiś cud. Co innego pociąg seksualny-nad tym w jakiś sposób można jeszcze pracować, choćby po to,aby wyglądać atrakcyjniej, jednak w przeciwieństwie do tego, wspomnianej "chemii"",czyli "tego czegoś" co tak naprawdę w związku występuje intensywnie z początku, nie można sztucznie wytworzyć. To jednak, że namiętność wygasa dość szybko, nie oznacza, że nie będzie jej już nigdy. Zostaje ona poparta wieloma wysiłkami z obydwóch stron. Jeśli rozumiemy się z partnerem na wielu płaszczyznach i wciąż podążamy w tym samym kierunku,starając się siebie wzjamenie zaskakiwać, prawdopodobne jest, że chemia w dalszym ciągu będzie działać (choć mniej intensywnie)a i namiętność także od czasu do czasu wybuchnie;)

          Jedno jest pewne-aby związek był pełny a obie strony usatysfakcjonowane:
          -chemia być musi!
          -bez chemii dojdzie do tego, że w końcu zacnziesz go zdradzać(już o tym myślisz, więc może pomyśl trochę o nim,a nie tylko o czubku własnego nosa i osobistym zadowoleniu;)
          -nie wytworzysz jej na siłę, a z czasem możesz poczuć obrdyzenie do samej siebie i w końcu pękniesz,bo wszystkie inne udane aspekty, pozostaną nieistiotne w świetle tej jednej rzeczy.

          Jako ciekawostkę podam,że osoba nie pociągająca nas fiz.może na nas działać i możemy czuć chemię. Tak samo z osobami dla nas atrakcyjnymi-chemia nie musi wcale zasitnieć. Zastanów się o co chodzi u CIebie. Jeśli widzisz,że partner pod względem wgylądu odpowiada Ci,jest maleńka szansa, że kiedyś chemia pojawi się, ale nie liczyłabym na wiele. Jest to dość rzadkie.

          Przy okazji-można kogoś kochać, wcale go nie pożądając. Można pożądać i wcale nie kochać, ale czy będzie się w takim układzie szczęśliwym?NIE, zawsze któraś ze stron będzie przegrana.
          • maddalena85 Re: Nie ma "chemii", co robić??? 27.07.08, 14:22
            Najdroższe forumowiczki:) Czy naprawdę uważacie, że fakt iż chcę być szczęśliwa
            jest egoistyczny??? Czy powinnam sugerować się szczęściem innych zapominając o
            sobie??? Poza tym chciałam odejść, ale on walczy o mnie tak bardzo, że wciąż mam
            nadzieję, że zechcę z nim zostać... tyle, że nie ma fizycznego pociiągu z mojej
            str, nie ma tej telepatii, za którą tęsknię... jest porozumienie intelektualne.
            Uwielbiam jego dobro, ale... no właśnie- czy to za mało??? Zawsze starałam się
            postępować uczciwie, nie zdradzałam... HELP;)!
            • tora83 Re: Nie ma "chemii", co robić??? 27.07.08, 14:29
              Bylam dokladnie w takiej samej sytuacji jakis czas temu. Wszystko bylo idealnie,
              oprocz chemii. I tez mialam dylemat. Zdecydowalam, ze nie bede kontynuowac
              czegos, do czego nie jestem przekonana i bawic sie uczuciami faceta. Wyszlam z
              zalozenie, ze albo od poczatku jest chemia, albo jej nie ma. Teraz on jest w
              innym zwiazku, jestesmy przyjaciolmi. Czasem tylko zastanawiam sie, czy nie
              stracilam kogos bardzo wartosciowego ...
              • maddalena85 Re: Nie ma "chemii", co robić??? 27.07.08, 14:44
                oj zaczęłam dokładnie analizować swoje związki, raz zdradziłam...
                emocjonalnie... byłam z cudownym chłopakiem... ale zauroczyłam się w innym...
                zostawiłam dawnego chłopaka, teraz jesteśmy przyjaciółmi; zdażały się chwile, że
                żałowałam... obecnie kontakt między nami zaniknął praktycznie, każdy żyje
                własnym życiem; obecnie myślę, że dobrze, że się rozstaliśmy
                • tora83 Re: Nie ma "chemii", co robić??? 27.07.08, 14:45
                  Ja mysle, ze nie rozwazalabys tego, gdybys byla pewna, ze chcesz z nim byc. A
                  taka milosc przez pryzmat realizmu i glowkowania to chyba nie to :)
            • panismok Re: Nie ma "chemii", co robić??? 27.07.08, 14:42
              Fakt, że chcesz być szczęśliwa KOSZTEM INNEJ OSOBY (rozważasz zdradę), świadczy o czymś gorszym niż egoizm. Dopowiedz sobie.

              Co do tego, czy "chemia" jest potrzebna - poczytaj sobie forum "Brak seksu w małżeństwie". Wnioski osób tam piszących są jednoznaczne - jeśli nie było chemii na początku, nie pojawia się ona już nigdy, a po kilku latach jedno z nieszczęśników pisze rozpaczliwego posta "co robić?".

              Więc, w imię, nazwijmy to, solidarności ogólnoludzkiej, nie rób nadziei temu panu i nie skazuj go na wieloletni brak seksu/kompleksy/frustracje. Bo wtedy i twoje życie nie będzie "usłane różami", niezależnie od ilości kasy i od intelektu.
    • cloclo80 Re: Nie ma "chemii", co robić??? 27.07.08, 14:44
      Z tego typu osobnikiem chemii nie będzie.
      • guarana83 Re: Nie ma "chemii", co robić??? 27.07.08, 15:32
        ja mam torche podobną sytuację, chociaż może historia trochę inna
        wprowadzilam sie do nowego mieszkania i po dóch miesiącach podchodów
        z moim wspóllokatorem (w ktorych za równo ja jak i on mielismy
        ochotę "się zgwalcić" nawzajem tak to ujmę)w końcu się ze soba
        przespalismy i tak trwa do tej pory. nie uplyneło wiele czasu od
        tamtego momentu, ale moj stosunek do niego się radyklanie zmienił

        jak wczesniej bylamw stanie powiedziec, że dla tego faceta
        zrezygnuję z zycia w polsce, z moich znajomych i rodziny (bo musicie
        wiedziec, że jestem poza granicami) tak teraz rozwazam powrot do
        kraju

        dalej niesamowicie pociaga mnie fizycznie i uwielbiam sie z nim
        kochać. może to przez fakt, że od początku mieszkamy razem nie mam
        czasu na odpoczynek i przemyślenie tego wszystkiego

        czasem czuje do niego niewyobrażalną czulość i tęsknie za nim gdy
        przy mnie go nie ma, uwielbiam zasypiać koło niego i jeśc z nim
        obiady

        ale czasem nie czuję żadnych emocji.on siada koło mnie, a ja nie
        chcę żeby mnie nawet dotykal. pewnie się w krotce domyśli, bo do
        głupich nie należy

        a ja myslami pomiędzy dwoma krajami, pomiedzy uczuciami i
        nieczułością czuję sie bynajmniej dziwnie

        chcialabym pewnego dnia się obudzić i być pewna czego tak naprawde
        chcę, a jednoczesnie nie zrobić krzywdy tej osobie, która nie jest
        kimś zwyczajnym w moim życiu
    • figgin1 Re: Nie ma "chemii", co robić??? 27.07.08, 17:54
      Bez tego czegoś nie ma mowy o związku.
      • aniiatka Re: Nie ma "chemii", co robić??? 28.07.08, 02:34
        albo chemia jest, albo jej nie ma, tez zylam w takim zwiazku pare lat i odradzam
        bo pozniej zaczyna czlowiekowi 'odwalać'..
        • maddalena85 Re: Nie ma "chemii", co robić??? 28.07.08, 13:23
          co oznacza 'odwalać'???:)
    • swinkababe Re: Nie ma "chemii", co robić??? 28.07.08, 02:38
      Dla mnie brak chemii, czyli tzw. związki z rozsądku zawsze kończyły się
      pojawieniem chemii... u kogoś innego :/
      • kr_ka_11 Re: Nie ma "chemii", co robić??? 28.07.08, 08:04
        jak nie ma chemii to raczej nie bedzie. wg mnie lepiej nie brnac w taki zwiazek
        bo skrzywdzisz tego kto do Ciebie cos wiecej (wraz z chemia) czuje.
    • avital84 Re: Nie ma "chemii", co robić??? 28.07.08, 11:00
      >który uchyla mi nieba- wyprzedza moje pragnienia,
      >zanim pomyślę już mam... jednakże nie pociąga mnie fizycznie, zero >chemii...

      No to na czym polega to niebo i jakie są te pragnienia, które on spełnia?
      • maddalena85 Re: Nie ma "chemii", co robić??? 28.07.08, 13:21
        Interesuje się mną, co uważam już za ogromny plus. Mam ochotę wyjść- wychodzimy,
        jestem zmęczona- pomaga, żebym się bardziej nie przemęczała. W różnych
        bierzących sprawach dnia codziennego doradza. Kiedy chciałam zakończyć związek z
        nim- bo chciałam dwukrotnie przynajmniej, odpowiadał, że wszystko jest do
        zmiany. Tzn. jeżeli czegoś w nim nie akceptuję mam od razu mówić a on postara
        sie to zmienić. Moja risposta była: nie chcę, żebyś zmieniał się dla mnie, nie
        możesz dokonać metamorfozy o 360%. A co on na to??? A on na to, żebm dała mu
        szans, bo wszystkie jego błędy wynikają z braku obycia w związkach, bo byłw
        niewielu. A ja jestem skołowana, bo przecież nie można się dopasować do ubrania,
        ubranie musi pasować na nas- że sobię pozwolę użyć takiej metafory. Można
        zakładać niewielkie poprawki, ale prucie wszystkiego i szycie od nowa to
        przesada. Jestem więc skołowana, bo obecnie on chce być ze mną jak najwięcej a
        ja z nim jak najmniej- próbuję sobie wszystko poukładać. Moja propozycja,
        żebyśmy zrobili sobie przerwę od spotkań, zostaje jakby nieusłyszana. A mi w
        głowie pojawia się: skoro mu tak bardzo zależy, to może mi też w końcu zacznie???
        • avital84 Re: Nie ma "chemii", co robić??? 28.07.08, 13:31
          Wiesz dam sobie rękę uciąć, że jak on nagle odejdzie albo postanowicie się
          rozstać to zdasz sobie sprawę z tego, że jednak coś do niego czujesz. ;)

          Jeżeli chodzi o wygląd to on się zmienia. Nie masz gwarancji, że jakiś amant po
          dwóch latach nie będzie miał 50 kg nadwagi. I to działa też w drugą stronę.
          Skoro on się stara i chce się zmienić dla Ciebie to chyba plus. Znaczy, że jemu
          zależy i chce byś Ty była szczęśliwa.

          Sądzę, że nie dasz mu szansy. :) To wynika z Twoich postów. Pewnie jeszcze kilka
          razy będziesz musiała się przejechać na facetach, którzy może nie będą Cię
          szanować, nie będzie im zależeć, ale będzie chemia, która przecież i tak w końcu
          wygasa. Po dwóch tygodniach, po dwóch miesiącach, po dwóch latach...ale wygasa i
          wtedy trzeba budować relację w oparciu o coś więcej niż chemia.
          • lesnyduszek7x Re: Nie ma "chemii", co robić??? 08.08.08, 08:09
            To jest jedna z niewielu sensownych wypowiedzi w tym temacie. Widać, że
            napisana, przez doświadczoną kobietę.

            Jak widać z jej postów, inni faceci jej nie szanują - koledzy składający
            propozycje seksualne, czyli chcący po prostu tanim kosztem zaspokoić swoje
            żądze. Zwykłe bydło, które w razie niespodziewanego rozwoju sytuacji (np. ciąża,
            która może się zdarzyć nawet w przypadku stosowania najskuteczniejszych metod
            antykoncepcji) ucieka gdzie pieprz rośnie, bo skończyła się zabawa, a powinno
            zacząć odpowiedzialne życie. Odpowiedzialne za siebie, kobietę i dziecko.
            Ale tego nie będzie, więc zostanie płacz i zgrzytanie zębów i nadzieja, że
            przynajmniej jakieś alimenty ktoś będzie płacić (tylko może powstać pytanie...
            który jest ojcem :D).
            • 5er Re: Nie ma "chemii", co robić??? 12.08.08, 13:01
              lesnyduszek7x napisała:

              > To jest jedna z niewielu sensownych wypowiedzi w tym temacie.
              Widać, że
              > napisana, przez doświadczoną kobietę.
              >
              potwierdzam. jest nad wiek dojrzałą i doświadczoną :)
    • oposka Re: Nie ma "chemii", co robić??? 28.07.08, 11:27
      maddalena85 napisała:

      >jednakże nie pociąga mnie fizycznie, zero chemii...


      jak nie ma na początku to z tego nic nie bedzie
      dajcie sobie spokój bo on i tak nie rozpali tej chemii
      u Ciebie . Nie ma co się oszukiwać i zawracać chłopakowi czasu .
      Niech szuka innej
    • lesnyduszek7x Re: Nie ma "chemii", co robić??? 07.08.08, 11:08
      Drogie Panie!
      Czytam ten wątek i własnym oczom nie wierzę!

      Tyle jest kobiet zdradzonych, skrzywdzonych, bitych czy maltretowanych
      psychicznie przez mężów macho - niekoniecznie z marginesu społecznego, a kiedy
      kobietą zainteresował się porządny facet, który widocznie nie jest macho i
      interesuje go coś więcej, niż ciało kobiety, to jej coś nie pasuje!

      Ale od początku.
      Sądząc po loginie, Pani maddalena85 ma 23 lata. Wydawać by się mogło, że w tym
      wieku kobieta zwraca u mężczyzny uwagę na cechy trochę inne, niż ładny wygląd.
      Chociaż oczywiście popieram to, że partner Pani maddaleny85 schudł, bo nawet
      jeśli komuś nie przeszkadza niezbyt ładny wygląd osoby otyłej, to zawsze warto
      zrzucić nadmiar ciała - dla lepszego
      samopoczucia i zdrowia. Ale przesadna dbałość o wygląd u mężczyzny jest wręcz
      niezdrowa i tak jakaś... zniewieściała.
      Ale okazuje się, że także jego ubiór jej nie odpowiada. A może po prostu dla
      tego faceta są ważniejsze sprawy, niż ubiór - intelekt, dbałość o dom, kobietę,
      dzieci?
      A wygląd? Nie wiem jak u was, ale moja matka mawiała, że "w przypadku mężczyzny
      wystarczy, aby był ładniejszy od diabła".

      Ale czytam dalej i okazuje się, że Pani maddalena85 utrzymuje kontakt ze swoimi
      byłymi mężczyznami (ciekawe, ilu ich miała w wieku lat 23, bo zabrzmiało, że
      wielu - w sumie nie moja sprawa).
      To, że ktoś się ogląda za innymi mężczyznami czy kobietami, to jeszcze nie
      problem - przypuszczam, że większość ludzi tak ma, faceci w szczególności.
      Sprawa polega na tym, abyśmy potrafili się

      opanować i aby na oglądaniu się skończyło.
      Problemem widzę jednak w tym, co Pani maddalena85 pisze dalej: "Obecnie mam
      chłopaka, utrzymuję kontakty z kolegami, nie zdradzam chłopaka, natomiast
      kolegom nie mówię nie...
      nie mówię też tak- padają aluzje także seksualne..."
      Zgroza! Dla mnie wygląda to w ten sposób, że Pani maddalena85 nie odmawia i
      wcześniej nie odmawiała kolegom (także seksualnie) i Ci koledzy mają to na
      uwadze, a co za tym idzie - uważają ją za łatwą szmatę i kiedy tylko mają
      okazję, to nagabują ją do seksu - a może się uda mieć chwilę przyjemności prawie
      za darmo, i angażowania się - które kosztuje mężczyzn wiele wysiłku.
      Wy.. i zapomnieć, a po jakimś czasie znów wy.. i znów zapomnieć.
      Nie wiem, czy Pani maddalena85 ma z tego jakieś profity - może to być kasa,
      kosmetyki, mogą to być wspólne wyjazdy, jakieś zaproszenia
      na dyskotekę, do knajpy, na kolację, które mają w mniemaniu tych panów zostać
      ukoronowane seksem. Eufemistycznie nazywa się to sponsoringiem, normalnie kurestwem.
      Może Pani boi się utraty źródła dochodu?
      Proponowanie koleżankom seksu świadczy o braku szacunku dla kobiet i traktowaniu
      je wyłącznie jako obiekty seksualne, służące do zaspokajania potrzeb.

      A może te ponoć mało atrakcyjny mężczyzna okaże się wspaniałym kochankiem, który
      będzie dbał nie tylko o zaspokojenie własnych potrzeb i własną przyjemność, ale
      także (głównie?) - o potrzeby
      kobiety?

      Następnie pisze, że jest porozumienie intelektualne. Bardzo dobrze - w życiu
      seksualnym jest różnie, w ogóle w życiu jest różnie, czasami z powodu pracy
      ludzie nie widzą się kilka tygodni i ludzie muszą się bardzo dobrze rozumieć,
      aby znieść wszystkie trudny życia i wytrzymać ze sobą.Mezalianse intelektualne
      nie mają szans na dłuższą metę.

      W jednym z ostatni postów Pani maddelena85 pisze, że temu mężczyźnie bardzo
      zależy - jak widzę swoich kolegów kilka i kilkanaście lat starszych od autorki
      wątku), to jest to rzadkość - większość z
      nich najchętniej przepieprzyłoby wszystko, co się porusza i ma w miarę fajne
      ciało, najlepiej nie angażując się w to w ogóle - szybki seks, jak z
      prostytutką. Zaspokoić swoje żądze i zwiać.

      Dziwne to dla mnie wszystko - jednak Pani maddalena85 zdecydowała się w pewnym
      momencie spotykać z tym mężczyzną, więc czymś musiał jej zaimponować.
      Nie wiem, czy znali się wcześniej i on nosił to w sobie długo (dlatego tak się
      stara i walczy), czy była to z jego strony "miłość od pierwszego wejrzenia", ale
      wygląda na to, że jest to mężczyzna
      wartościowy i wie, jak dbać o kobietę, a wg mnie właśnie to powinno być dla w
      miarę dojrzałej kobiety ważne. Dlaczego? Bo dobrze wróży przyszłej rodzinie.
      Jednej rzeczy, której mi w tym opisie brakuje - jaki status społeczny mają
      bohaterowie tej opowieści? Jakie wykształcenie itp.

      Zastrzegam - nie twierdzę, że wygląd nie ma żadnego znaczenia, ale ludzie się
      zmieniają - głownie starzeją. Nie będziemy wiecznie piękni i młodzi, a czas
      ucieka.Wygląd jest zwykle pierwszą rzeczą,
      jaką widzimy poznając kogoś, czy się znim spotykając. Taka okładka czy strona
      tytułowa :) Ale książka z ładną stroną tytułową wcale nie musi być interesująca,
      a książka z zabrudzonymi stronami nie musi być chłamem.
      Jednak, jak już wiele Pań tutaj napisało - wygląd przemija, nikt nikomu nie
      gwarantuje, że jakiś macho za 2 lata nie będzie siedzieć całymi dniami przed TV,
      z pilotem w jednej ręce, a piwem opartym
      o brzuch w drugiej ręce...
      A jednak czymś Panią maddalena85 ten mężczyzna do siebie przyciągnął, coś
      sprawiło, że się spotkali, przytulili, pewnie pierwszy raz pocałowali.
      Gdyby jej w ogóle nie zależało, to całkiem by go olała i nic by jej nie
      obchodziło. A jednak coś się tli.

      Może Pani maddalena85 chce być nadal niezależna, a jednak potrzeba jej tego
      męskiego wsparcia, chociażby w tych (jak napisała) codziennych sprawach?

      Zwykle mężczyźni znają się na jednych rzeczach
      (samochody, prąd, jakieś drobne naprawy, remonty), a kobiety na innych (wystrój
      wnętrz, ubiór, fryzura)- bo mamy bardziej wyostrzoną estetykę. Dlatego też
      jesteśmy sobie potrzebni i się uzupełniamy.
      A pewnie o ile na kolegów może liczyć w kwestii zaspokojenia potrzeb
      seksualnych, to kiedy pojawiają się jakiekolwiek problemy, trzeba w czymś pomóc,
      coś zrobić w domu - to nie ma chętnych?

      Cóż drogie Panie - podsumowując pakujecie się w ramiona facetów, którzy imponują
      wam... agresją, mięśniami, wyglądem, a później jest płacz i zgrzytanie zębów i
      mnóstwo ludzi zaangażowanych w pomaganie pokrzywdzonym.
      A mężczyźni wartościowi, ale "nie macho", którzy potrafią zadbać o wiele spraw w
      życiu, często cierpią i są samotni.

      Pozdrawiam wszystkich i życzę dużo szczęścia!

      ps
      Jeśli kogoś uraziłam, to serdecznie przepraszam, wyraziłam jedynie swoje zdanie
      w powyższym temacie :)
      • 1.xxx12345 Re: Nie ma "chemii", co robić??? 07.08.08, 11:30
        wszystko to pięknie opisałeś. :) ale...

        problem w tym, że panie same nie wiedzą czego chcą.

        najlepiej aby to był godny zaufania "misio", ciepły, czuły, opiekuńczy i jednocześnie tygrys, macho, przebojowiec. niestety te typy się nie krzyżują i panie są w kropce.

        słusznie jednak zauważyłeś, że dominującą tendencją jest mięśniak, który niestety jest potem damskim bokserem.
    • drugie_wcielenie stosowac jedynie fizyke ;) 07.08.08, 12:59

      • wacikowa Re: stosowac jedynie fizyke ;) 07.08.08, 13:04
        Wyjąłeś mi to z ust:D
        • drugie_wcielenie Re: stosowac jedynie fizyke ;) 08.08.08, 09:48
          dobrze, ze nie element hydrauliczny :p :DD
      • 1.xxx12345 biologia byłaby chyba bardziej odpowiednia :) 08.08.08, 08:30
        • drugie_wcielenie Re: biologia byłaby chyba bardziej odpowiednia :) 08.08.08, 09:49
          mechnika.. takze plynow. tarcie. cieplo. to czysta fizyka ;)
    • venita Re: Nie ma "chemii", co robić??? 07.08.08, 19:24
      moim zdaniem nie ma szans,aby sie chemia pojawiła,skoro do tej pory
      jej nie widać...wiem z własnego doświadczenia ,bo byłam też w takiej
      sytuacji...
    • lesnyduszek7x Re: Nie ma "chemii", co robić??? 09.08.08, 16:06
      up ;)
    • kasiazmarca A po co ci chemia? 12.08.08, 11:23
      Z tego co piszesz to wyglądasz na taką co daje naokoło więc możesz mieć frajera,
      który da ci dostatnie życie i kochanków byłych i nowych.
      • lesnyduszek7x Re: A po co ci chemia? 12.08.08, 12:57
        Dobrze, że są jeszcze ludzie potrafiący nazywać rzeczy po imieniu, bez
        eufemizmów i poprawności politycznej.
    • mahadeva Re: Nie ma "chemii", co robić??? 12.08.08, 11:28
      ale bylas w stanie sie z nim pocalowac?? jesli tak, to nie jest
      najgorzej, poczekaj az znajdziesz na powaznie kogos lepszego i wtedy
      go rzuc
      ja mam gorzej, bo jednyna moja szansa to gosc, ktorego nie jestem w
      stanie pocalowac...
      • lesnyduszek7x Re: Nie ma "chemii", co robić??? 12.08.08, 11:38
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=83295364
    • 5er Re: Nie ma "chemii", co robić??? 12.08.08, 12:58
      maddalena85 napisała:
      Czy jest Waszym zdaniem szansa, że pojawi się
      > chemia z mojej strony???

      Nie. Będzie coraz gorzej
      • mag0808 Re: Nie ma "chemii", co robić??? 12.08.08, 16:12
        obserwowałam taka sytuację w swoim otoczeniu - Ona wartościowa
        dziewczyna, chociaż księżniczka, wiecznie na coś/kogoś obrażona,
        trudny charakter, zanim zgodziła się z Nim być próbowała różnych
        innych znajomości, bo On jej "nie kręcił". po kilku m-cach poddała
        się, a że On wciąż na nią czekał odłosili się parą, zamieszkali
        razem, On utrzymywał mieszkanie (Ona niepracująca studentka),
        wszędzie ją woził, pełna obsługa itp. i co? mimo tego wszystkiego
        nie układa im się dobrze, chociaż na początku ich związku było przez
        chwilę ok. Ona na moje oko nie docenia tego faceta, albo - nie jest
        w stanie się zmusic do szczęścia z nim. po nim też coraz częściej
        widać zmęczenie wiecznymi wymówkami.
        i chyba dlatego lepiej odpuscic taki układ, nic na siłę tylko
        dlatego, że On/Ona chce
    • 5er Re: Nie ma "chemii", co robić??? Szukac dalej. Nie 12.08.08, 13:02
      rezygnować!
    • malgosia403 Re: Nie ma "chemii", co robić??? 12.08.08, 17:49
      Nie ma szansy...jeżeliby Cię miał,,głęboko''w d...,prawdopodobnie chemia by
      byla.A tak...za nudny on jest
    • miro83kce Re: Nie ma "chemii", co robić??? 17.08.08, 09:42
      Kiedy pierwszy raz przeczytałem ten wątek, to początkowo mnie to przeraziło.
      Później powodowało tylko coraz więcej śmiechu.

      Okazało się, na kogo trafiłem :)

      Od początku byłem okłamywany, widać w ten sposób wyraża się szacunek autorki do
      mężczyzn, aktualny czy potencjalnych partnerów :)
      A także do samej siebie (było tutaj kilka trafnych odpowiedzi).

      Za to ja nie mam szacunku do kobiet, głownie dlatego, że w trakcie wypadu do
      Ustronia, zapytałem Księżniczkę (Na Ziarnku Grochu) o możliwość współpłacenia za
      to, co razem robimy i poczuła się urażona tym, że musiała zapłacić 3 zł za swoją
      herbatę i 7 zł za zupę. W sumie niezły test z tego głupiego pytania wyszedł.

      A następnie zrobiła z tego ogromną aferę, skarżąc się połowie świata (albo
      zmyślała), w tym swojej pani psycholog - to był ten pierwszy raz, kiedy chciała
      się rozstać :)

      Wczoraj, kiedy powiedziałem jej, że przeczytałem ten wątek, to próbowała się w
      sumie bronić, a wieczorem dostałem smsa, że więcej nie ma ochoty się ze mną widzieć.
      Ale cały czas przysyła smsy, w których mnie ciągle obraża na różne sposoby (że
      jestem ciotowaty, jestem dziewczynką i takie tam podobne ;)

      Jednocześnie sama w ogóle nie przyjmuje do siebie krytyki (powtórzę - krytyki, a
      nie obraźliwego określania jej zachowania, czy sposobu bycia). Jest (jak zwykle)
      najmądrzejsza na świecie, wszystko o wszystkich i o wszystkim, wie najlepiej :)
      Szkoda, że w tym wszystkim sama sobie nie potrafi pomóc.

      Pewnie za tego posta znów posypią się na mnie jakieś smsowe gromy (albo tutaj
      się odgryzie), ale szczerze mówiąc to mam niezłą zabawę od jakiegoś czasu :)

      Wszystkim życzę miłej niedzieli ;)
      • lejdiczek Re: Nie ma "chemii", co robić??? 17.08.08, 11:49
        Rotfl, ty tak na serio???? hehehe :)

        No ok, tez mialam taki sam problem jak zalozycielka watku, nie dosc ze chemii
        nie bylo to jeszcze mnie irytowal. Chlopak wygladal na porzadnego, dobrego,
        jednak tak jakbysmy sie intelektualnie niedopasowali. No i nic z tego nie wyszlo...
        • miro83kce Re: Nie ma "chemii", co robić??? 17.08.08, 12:19
          Całkiem na serio :)

          OK, o ile jestem w stanie zrozumieć jakiś brak pożądania z jej strony, to za nic
          w świecie nie rozumiem takiego traktowania, jak opisane w tym wątku i ciągłego
          obrażania.

          Nawet niektóre kobiety tutaj zauważyły pewne rzeczy, pozwolicie, że zacytuję:
          "jeju..masz typowe sprzedawcze podstawy zyciowe..albo przesadzilas w zartowaniu
          troche szacunku dla uczuc" (tygrysio_misio)

          "Z tego co piszesz to wyglądasz na taką co daje naokoło więc możesz mieć
          frajera, który da ci dostatnie życie i kochanków byłych i nowych." (kasiazmarca)

          Jeszcze kilka innych kwiatków było, ale nie chce mi się w tej chwili szukać.

          Jakieś umiar w swoim zachowaniu powinna chyba mieć :)
          A nie traktować wszystkich z góry i jak śmieci ;)
          • urodzona15sierpnia Re: Nie ma "chemii", co robić??? 19.08.08, 23:45
            Drogi miro83kce, dlaczego twierdzisz,że byłeś okłamywany?. Czy ekstra dawka
            prawdy prosto w oczy „zmusza do takiego myślenia? Czy herbatę i zupę wliczasz w
            rachunek zysków i strat? Czy pieniądze są aż tak ważne,że szkoda Ci każdego
            grosza kosztem zadowolenia kobiety? Traktujesz 10zł tak jak by to było co
            najmniej 100zł.
            Z reguły jest tak,żeby zaistnieć w sercu czy pamięci kobiety mężczyźni
            (poszkodowani przez matkę naturę brakiem wrodzonego seksapilu) starają się,
            zapraszają do kina,na drinka, do sauny, na wycieczkę. Skoro zainiciowałes
            wyjazd to naturalne ze widocznie Cię na niego było stać,byłeś przygotowany na
            wydatki, jakim jest herbata zupa czy paliwo.Może Ta kobieta nie była
            przygotowana finansowo. Może myślała,ze jesteś gentelmanem,który nie postawi
            kobiety w takiej sytuacji. Pozatym nauka nigdy nie idzie w las, zawsze cos w nas
            zostaje, pozwoli to uchronić od takich sytuacji w przyszłości.Czy kiedykolwiek
            usłyszałeś kocham, tęsknię, pragnę?
            Prawdziwa kobieta, zaznaczę, jeśli KOCHA, to po za swoim mężczyzną nie widzi
            świata, docenia go i szanuje. Najwidoczniej nie byłeś jej wymarzonym
            spontanicznym z nutką hardkoru księciem.
            Bywa tak, że kobieta, jeśli się meczy w „związku” daje sygnały (czasami
            wykładając kawę na ławę),że nie ma sensu tego ciągnąc,a mężczyzna „poniżając
            siebie stara się przekonać Ją do zmiany zdania. Choćby nawet zmieniając siebie
            fizycznie a nawet i psychicznie, emocjonalnie, mentalnie.
            Pranie publicznie „brudów” albo wyciąganie na światło dzienne takich informacji
            jest mega niemęskie wręcz nawet kompromitujące. Otóż, jaki z Ciebie męzczyna,
            który nie potrafi pomoc kobiecie a ona musi szukać wsparcia u kogoś innego???????
            • miro83kce Re: Nie ma "chemii", co robić??? 20.08.08, 11:00
              Wy jesteście tak podobne, że szkoda gadać, ale nie masz jej co bronić. Nawet
              kilka kobiet (chyba) tutaj podsumowało konkretnie to, co ona nawpisywała. Nawet,
              jeśli się żartuje, to istnieją pewne granice (np. "dobrego smaku").
              A ona często myli szczerość z chamstwem i bezczelnością, to nie jest tożsame ;)
              Uważając przy tym, że jeśli ktoś jej na coś zwróci uwagę, to ją atakuje.

              Zresztą nie napisała tutaj wszystkiego, ja także nie. Bo było kilka rzeczy,
              które powiedziała dokładnie odwrotnie, niż napisała tutaj ;) Zarówno na samym
              początku, jaki trochę później.

              Śmieszą mnie także jej smsy, którymi nie wiem co chce osiągnąć (np. wczoraj
              wieczorem - dlatego się tutaj pojawiłem).

              Mógłbym jeszcze się odnieść do kilku rzeczy, podeptać po odciskach, tak jak obie
              próbujecie, ale nie widzę w tym sensu, żeby być tak bezczelnym i chamskim.
              Czasami potrafię się przyznać do błędu, a wy chyba jednak nie.

              Czy 10 zł czy 100 zł to mi w chwili obecnej specjalnej różnicy nie robi, chodzi
              raczej o to, jakie były jej motywy działania, ale pominę to milczeniem ;)
              Bo skoro jej w ogóle się fizyczne nie odpowiadałem, to należało powiedzieć
              "papa" po tym pierwszym wieczorze, zamiast coś udawać grać (np. Misie i inne
              dupstwa).

              No to tyle, gotujcie się nadal we dwie we własnym sosie ;)

              Więcej się tutaj nie odezwę, bo nie widzę w tym najmniejszego sensu, mam ciut
              ważniejsze sprawy.

              Pozdrawiam :)
              • ujek.dobro.rada Re: Nie ma "chemii", co robić??? 20.08.08, 17:22
                Mirku cieszę się, że przejrzałeś na oczy. ;-)
                Choć w sumie goryczy mogłeś i sobie i jej zaoszczędzić tu ;-)
              • kunegunda123 Re: Nie ma "chemii", co robić??? 20.08.08, 17:22
                wiesz co miro, takich jak ty to tylko muchozolem potraktowac. nie dosc ze nie
                masz honoru, dajesz sie wykorzystywac i ponizac jakiejs paniusi, o ladnej dupce
                i pustej glowce, ktora pewnie miales za ideal, to jeszcze rozciagasz opinie o
                niej na inne kobiety. po prostu noz sie w kieszeni otwiera jak czytam wynurzenia
                takich facecikow jak ty!
                • ujek.dobro.rada Nigdy nie wiadomo. 20.08.08, 18:44
                  Skad wiesz że to nie zaawansowana intuicja?
                  • kunegunda123 Re: Nigdy nie wiadomo. 20.08.08, 20:41
                    ale intuicja wzgledem czego?
                    wkurza mnie koles, bo jak teraz trafi mu sie jakas fajna dziewczyna to bedzie
                    sie na niej wyzywal... znam z autopsji. juz teraz nawet zaczyna jakimis glupimi
                    generalizujacymi tekstami.
                    ten facet nie ma honoru ani godnosci, ktora skonczyla sie wraz z deklaracja zeby
                    laska powiedziala mu co jej sie w nim nie podoba a on to zmieni. boze, zenujace...
                    • ujek.dobro.rada Re: Nigdy nie wiadomo. 21.08.08, 13:04
                      No względem pewnych kobiet.

                      Czy ja wiem czy takie żenujace? To chyba wspaniale że ktoś chce zadbać o siebie bądź zrezygnować z jakichś nawyków dla drugiej osoby. Żenujące jest niedocenianie tego.
                      Myślę, ze jak trafi mu się fajna dziewczyna to będzie mu już latwiej.
                      Ważne by dobrze umieć odsiewać nieliczne perły od ogromnej reszty.
                      • kunegunda123 Re: Nigdy nie wiadomo. 21.08.08, 18:53
                        'To chyba wspaniale że ktoś chce zadbać o siebie
                        > bądź zrezygnować z jakichś nawyków dla drugiej osoby.'

                        zadbac o siebie - tak, ale nie np kompletnie zmieniac styl ubierania sie.
                        zrezygnowac z nawykow - tak ale uwazam ze tylko tych zlych, badz obiektywnie
                        neutralnych ale np niszczacych dla zwiazku.
                        jesli Ty nie bedziesz szanowal siebie, inni tez nie beda Ciebie szanowac. uwazam
                        ze miro nie szanowal siebie i z tego powodu dostal co dostal.

                        'Ważne by dobrze umieć odsiewać nieliczne perły od ogromnej reszty.'

                        smiac mi sie chce kiedy czytam takie opinie. co to znaczy perly??? ze co, 70-90%
                        dziewczyn jest do d...??? (rozumiem ze kobiety powinny myslec tak samo w
                        stosunku do mezczyzn, tak? miro pewnie tez myslal ze perle znalazl, a tu masz
                        babo placek...
                        wiesz, spotykalam sie z wieloma facetami i moge powiedziec ze 70-90% z nich to
                        byli w porzadku chlopacy, tylko nie dla mnie po prostu. kojarzy mi sie
                        przyslowie: 'zlemu czlowiekowi wszedzie zle', mysle ze zly czlowiek to takze
                        czlowiek glupi, a 'wszedzie' mozna tu zastapic 'z kazdym'.
                        pozdrawiam.
                        • ujek.dobro.rada Re: Nigdy nie wiadomo. 24.08.08, 17:00
                          Możesz się śmiać.
                          70% kobiet to mnie pociąga urodą różnego typu.
                          ale 90% odpada ze względu na intelekt (błyskotliwość, ale także umiejętność
                          rozmowy na różne tematy, kulturę osobistą)

                          Dodam, że kobiety jakie poznałem miały głównie wyższe wykształcenie.
                          Na szczęście mi udało się znaleźć odpowiednią :-)
                          • kunegunda123 Re: Nigdy nie wiadomo. 24.08.08, 20:59
                            '> ale 90% odpada ze względu na intelekt (błyskotliwość, ale także umiejętność
                            > rozmowy na różne tematy, kulturę osobistą)'

                            po prostu miales akurat po tym wzgledem wysoko ustawiona poprzeczke. nie musisz
                            sie tlumaczyc ze juz znalazles, bo ja tylko wysmiewalam stereotyp
                            'dziewczyny-perly' a nie Ciebie, dopiero po wyslaniu i przeczytaniu postu
                            zrozumialam ze tak to mogles odebrac.
    • homo.vulgaris Re: Nie ma "chemii", co robić??? 17.08.08, 12:15
      maddalena85 napisała:
      > ... zero chemii...
      A może to ty jesteś metalem [zbyt] szlachetnym, który nie wchodzi w
      żadne związki [w tym chemiczne], jak nieprzymierzając złoto?
      Daj chłopakowi spokój i idź do zakonu;) Tam twoje miejsce!!!
      • wbita_w_jego_cien Re: Nie ma "chemii", co robić??? 19.08.08, 23:51
        U mnie brak chemii do 3 miesiecy to koniec zwiazku, bo i tak wiem ze
        podswiadomie nic z tego nie bedzie.... szkoda cZasu
        • ujek.dobro.rada Re: Nie ma "chemii", co robić??? 20.08.08, 18:04
          Nieźle - ja uważam, że jesli chemii nie ma na drugiej randce to niech idzie sobie dalej.
    • maddalena85 Skorzystałam z Waszych rad, dzięki:) 20.08.08, 15:55
      Drogie forumowiczki:) Zgodnie z Waszymi przewidywaniami jak nie zaiskrzyło na
      początku tak nie zaiskrzyło potem. Wspomniany Pan pojawił sie ponadto na naszym
      forum Kobieta:) poprzednio podglądając jakiego mam nicka na forum:) Rozstasliśmy
      się, okazało się że mamy zupełnie inne poglądy na życie i sposób postrzegania.
      Wymieniony Pan miro83 uważa mnie za materialistkę i pustą osobę, tymczasem ja
      jego za "ciotę" bez krzty sexapilu, a ponadto maksymalnie nieobytą i
      niekulturalną dziewczynkę. Nie uważam żeby oczekiwanie od partnera płacenia za
      mnie gdy zaprasza było nie na miejscu, za nie na miejscu uważam jeśli mężczyzna
      tego nie robi. Pan Miro ma na ten temat inne poglądy. Szkoda czasu i atłasu na
      wzajemne przekrzykiwanie się.
      Pragnę zauważyć, że mężczyzna nie mogąc zaimponować kobiecie wyglądem,
      atrakcyjnością fizyczną, życiową energią i spontanicznością usiłuje zdobyć ją
      na inne sposoby, często udając kogoś kim nie jest, zarzekając, że się zmieni.
      Tymczasem zmienia się tylko jego zachowanie na zewnątrz i pozornie. KOBIETKI
      MężCZYźNI TO PRZEBIEGłE STWORZENIA, NIE USTęPUJMY IM W TYM NA KROK:) Uważajcie
      też na ich spojrzenia wędrujące w wasze telefoniki komórkowe a także zaglądające
      przez ramię w ekran laptopka, bo może się okazać, że nie macie już swojej
      prywatności. Szanownego byłego partnera trzymałam na dystans, widać intuicja
      mnie nie zawiodła, gdyby nie to, być może posunął by się dalej niż tylko do
      raczenia nas wpisami na forum. Nie śmiem pominąć iż wspomniał, że chodzę do
      psycholożki:) która odradziła mi drogiego Pana, gdy usłyszała o nim pierwszy
      raz- a ja głupia nie posłuchałam jej rad:)Tymczasem pozdrawiam wszystkie Panie
      serdecznie.
      • stedo Re: Skorzystałam z Waszych rad, dzięki:) 20.08.08, 16:49
        Nie można znależć nikogo o takim nicku/miro83/ nie tylko na FK, ale na żadnym
        innym.Podaj linka do jego wpisów.Ciekawe to, o czym piszesz:))
        • stedo Re: Skorzystałam z Waszych rad, dzięki:) 20.08.08, 17:53
          A już znalazłam:)).Wcześniej nie czytałam całego wątku,a nick, który podałaś był
          niedokładny. A swoją drogą, pierwszy przypadek publicznego prania" brudów" na
          forum w relacji damsko-męskiej;))Nawet ciekawe i pouczające to było;))Pozdrawiam
          obie strony;))
          • maddalena85 Re: Skorzystałam z Waszych rad, dzięki:) 21.08.08, 09:09
            Dokładnie:) Wspomniany Pan uwielbia się wpraszac nieproszony, nie tylko na
            forum, kiedyś próbował do mnie do domu, a mój sąsiad był tego świadkiem,
            poniżające:)
            • wanilinowa Re: Skorzystałam z Waszych rad, dzięki:) 21.08.08, 15:28
              chyba jednak ubodło Cię że on tak zareagował:
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=82652048&a=83478934

              daj już spokój, podobno jesteś szczęśliwa:) nie chciałaś z nim być i tak się
              stało. nawet on już odpuścił a Ty ciągniesz temat.. jeszcze pomyślimy że żałujesz ;)
        • maddalena85 Re: Skorzystałam z Waszych rad, dzięki:) 21.08.08, 09:05
          miro83kce
    • countrydreams Mam tak samo ! 20.08.08, 19:40
      Od trzech lat facet - jest kochany. Najwspanialszy jaki tylko moze
      byc - ja go nie kocham. Probowalam. Staralam sie. Nie da rady.
      Kocham jego dobroc i gest ale fizycznie nie pociaga mni ani
      troche... :-( Naprawde szkoda bo jest swietnym kandydatem na meza.
      Mysli o rodzinie, dzieciach - nby jest ciekawym czlowiekiem, ale
      zarazem tak nudnym... Nie moglam sie zmusic i musialam mu
      powiedziec, ze przyjazn i interesy tak, ale zwiazek - nie.
      Trudna decyzja, ale wlasciwa. Budzac sie kolo mezcyzny do ktorego
      nic nieczujesz, przynajmniej nietak jak kobieta w moim wieku
      powinna - to moze frustrowac!

      Pozdrawiam i zycze powodzenia!

      Zreszta tez miala post na swoj temat

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=83514299
      • maddalena85 Re: Mam tak samo ! 21.08.08, 09:17
        Mój Drogi były partner jak mi sie wydawało otaczał mnie opieką, tymczasem
        szanowne Panie okazało się, że wspomniana opieka była tylko i wyłącznie kloszem.
        Na nasze spotkania reagowałam zmęczeniem, tłumaczyłam je sobie całodniową
        pracą... a to była reakcja na osobę mojego eks. Od kilku dni kiedy sie nie
        spotykamy mimo iz pracuję tyle samo ile wcześniej rozkwitam, mam mnóstwo energii
        i jakbym rozwinęła skrzydełka. Wszystkim Wam życzę takiego wewnętrznego poczucia
        wolności, które dodaje chęci do życia. Pozdrawiam.
    • viola.s Re: Nie ma "chemii", co robić??? 21.08.08, 12:37
      Moim zdaniem chemia nie przychodzi z czasem. Jeśli spotykacie się już dłuższy
      czas i jeszcze się pojawila, raczej już nie przyjdzie. Bylam w podobnej sytuacji
      do Ciebie i po jakims czasie zrezygnowałam. Oprocz cudownego zachowania i
      charakteru do miłości potrzebna jest tez chemia, facet z którym decydujesz się
      być, powinien Cie pociągać, bo będzie Ci trudno zbliżyć się do niego albo nie
      będzie sprawialo Ci to przyjemności. W najgorszym wypadku będziesz się do tego
      zmuszala, a wtedy oboje będziecie pokrzywdzeni. Takie jest moje zdanie, być może
      to kwestia podejścia.
      • marysia_0 Re: Nie ma "chemii", co robić??? 21.08.08, 15:19
        jeżeli nie ma chemii na początku to juz jej nie będzie. odejdź od niego i sie
        nie męcz i nie obwiniaj sie bo to nie twoja wina!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka