Dodaj do ulubionych

Marka tygodnia 8: Etat Libre d'Orange

11.08.08, 12:22
Powracajac do naszego cyklu- czas na kolejna prezentacje i
rozwazania nad nast. marka niszowa niedostepna jeszcze w polskich
sklepach- Etat Libre d'Orange.
To o tyle ciekawa propozycja, iz ELdO nie traktuje swoich zapachow
do konca powaznie- lubi bawic sie konwencjami, przelamywac kanony i
stereotypy, nawiazywac do rubasznej erotyki, byc przesadnie, ale
jednoczesnie swiadomie kiczowata, a jednoczesnie czerpac z tradycji
perfumiarstwa.
Tak wiec w ofercie Etat mamy i ryzykowne polaczenia jasminu i
cygara, kadzidla i gumy balonowej, zapach hotelowej dziwki,
prawdziwej blondynki, seksu, macho Tom of Finland, rozy Rossy de
Palma- wszystko w kolekcji 14 wod oraz rownie prowokacyjnych swiec.
Marke stworzyl Etienne de Swardt - odpowiedzialny wczesniej za
sukces swojej marki zapachowej dla zwierzat Oh my Dog/Cat!
Do wspolpracy zaprosil slynne nosy- z Antoine'm Lie i A. Maisondieu
na czele.

Wszystko o marce na:
www.etatlibredorange.com/english/index.html
Do kupienia np. w londyskim Senteurs i Harvey Nichols, w berlinskim
Quartier206, a online chociazby na:
www.ausliebezumduft.de/index.php?manufacturers_id=206&osCsid=489cd41cf4c0efde389de80c4862c3aa
oraz w firmowym butiku na stronie- gdzie mozna tez zamowic komplet
probek.

Pare recenzji online:
boisdejasmin.typepad.com/_/2007/01/putain_palaces_.html
boisdejasmin.typepad.com/_/2007/01/etat_libre_line.html
boisdejasmin.typepad.com/_/2007/01/secretions_etat.html
www.aromascope.com/wp/2007/02/08/etat-libre-dorange-fragrances/
i artykul o kreatorze:
www.theaustralian.news.com.au/story/0,25197,23767583-37275,00.html

Jak zwykle zapraszam do recenzji i opinii!
Obserwuj wątek
    • forevermore79 Recenzje z bloga Elve 11.08.08, 12:24
      Oczywiscie pod E:
      tojesttest.blox.pl/2008/01/Recenzje-D-G.html
      Wkrotce dopisze i swoje wrazenia z testu tej linii.
    • forevermore79 Bendelirious 30.08.08, 20:27
      Dla fanek marki ELdO przedstawia nowy zapach, do nabycia tylko w
      domu towarowym Henry Bendel w USA:
      www.allaboutthepretty.net/all_about_the_pretty/2008/08/henri-bendel--.html
    • forevermore79 Re: Marka tygodnia 8: Etat Libre d'Orange 28.09.08, 11:41
      Pare doslownie slow o zapachach Etat Libre, ktore zdazylem
      przetestowac.

      1. Antiheros- klasyczny do cna, lawendowy, z ziolowo-pieprznymi
      akordami. Jednostajny, trwaly i idealnie stapiajacy sie ze skora.
      W stylu Carona, czy innych lawendowych, kultowych pozycji. To
      faktycznie anty-bohater siedzacy z koniakiem przy kominku.
      Zastanawia mnie tylko, co taka kompozycja robi wsrod takich "rebel"
      i niepokornych zapachow. A moze to wlasnie przemyslana sprzecznosc.
      Recenzja elve:
      nosthrills.blox.pl/2007/03/Etat-Libre-dOrange-Antiheros.html
      2. Vraie Blonde- bardzo cielesny zapach. Otwarcie buzuje szampanem,
      ktory rolewa sie przypadkowo na zamszowa torebke. Byloby dobrze,
      gdyby pozostal na tej fazie. Calosc wkrotce przestaje jednak
      wibrowac zmieniajac sie w nieco jednostajna, chemiczno-pizmowa
      kompozycje, ktora moze odstreczac (rodzice odmowili zjedzenia obiadu
      ze mna, poki tego nie zmyje :-)
      Elve:
      nosthrills.blox.pl/2007/04/Etat-Libre-dOrange-Vraie-Blonde.html

      3. Vierges et Torreros- zapach z lekka perwersyjny. Zawdziecza to
      mocnym, skorzanym akordom polaczonym z bukietem tuberozy i bialych
      kwiatow. Troche dymu, troche drzewnych nut. Nie kojarzy mi sie z
      potem, czy krwia. To raczej idealne i zdecydowane zespolenie
      meskosci i kobiecosci w bardzo retro wydaniu.

      4. Encens et Bubblegum- najbardziej chyba znana kompozycja ELdO.
      Polaczenie chemicznej gumy balonwej i syntetycznego kadzidla.
      Zapachy nie lacza sie ze soba, tworza za to plastikowa mieszanke,
      ktora albo sie lubi lub natychmiast odrzuca (inny przyklad- Bond
      Silver Factory). Duzy plus za ironie.
      Elve:
      nosthrills.blox.pl/2007/03/Etat-Libre-dOrange-Encens-et-Bubblegum.html

      5. Rossy de Palma- Eau de Protection
      Jedna z najciekawszych roz, jakie znam. Wilgotna, jeszcze nieodarta
      z zielonych lisci rosnaca w wielkim ogrodzie, gdzie aromaty mokrej
      ziemi mieszaja sie z owocowym przepychem. Wytrawny, pozbawiony
      syntetycznej slodyczy.

      6. Rien
      Kolejny retro zapach- kojarzyc sie moze z wielka garderoba, gdzie
      kroluje zapach pudru, naftalina, kulki na mole. Mocny,
      obezwladniajacy skorzany akord, wyczuwalny cielisty irys (tu mialem
      deja vu z Cuir Ottoman). Wielbiciele dawnych Chanel, czy Pigueta na
      pewno odnajda tu wspolny mianownik. Ciesze sie, ze na rynku jest
      jeszcze miejsce na tak odwazna premiere.
      Elve:
      nosthrills.blox.pl/2007/03/Rien.html
      7. Delicious Closet Queen
      Mieszanka duzo tym razem lzejszej skory, wetiweru, soczystych malin
      i pudrowych fiolkow. Trwaly, ale nie inwazyjny zapach.

      8. Tom of Finland
      Brzmi groznie kojarzac sie z sadomasochistycznymi praktykami i
      ociekajcymi potem (i nie tylko) bohaterami rycin ToF.
      Tak naprawde to bardzo interesujacy zapach- aldehydy, nuta wanilii,
      owocow i lekko palonej gumy (ale w duzo lepszym wykonaniu, niz np.
      w Bulgari Black). Jest w nim sporo cedru, skory i metalicznych
      akordow.
      Idealnie stapia sie ze skora i nawet zbiera spore komplementy.

      A Wasze wrazenia?- annie, napisz pare slow :-)
      • paulinaa Re: Marka tygodnia 8: Etat Libre d'Orange 28.09.08, 12:21
        ja póki co znam tylko Rossy de Palma i jakoś mnie ta róża nie
        zachwyciła;) owszem-jest ładna-ale mam wrażenie, że wachałam już co
        najmniej kilka podobnych... zdecydowanie znam ładniejsze róże :)
      • anniehall78 Re: Marka tygodnia 8: Etat Libre d'Orange 28.09.08, 13:03
        ciągnął, aż wyciągnął!

        Wszystkie te zapachy przypominają mi oglądanie kurkowych seriali (M jak miłość,
        Teraz albo nigdy, Jutro rano, Dary losu, Uśmiech szczęścia, Rozstania i
        dłubania...): człowiek nie jest w stanie tego trawić (przynajmniej nie powinien
        być w stanie), ale jeśli zbierze się garść przewrotowców, to w sobotnią noc mogą
        mieć niezły chichot.

        Podobnie jest z ELdO - to są dość parszywe i obciachowe zapachy, ale przy
        odpowiedniej filozofii urastają do rangi manifestu.

        Pytanie tylko - czy wyrastają z filozofii przewrotowej czy owa naddana zostaje
        do nich wtórnie. jeśli to pierwsze - to jestem w stanie zaakceptować, co
        jednocześnie oznacza, że zapachy dla mnie ważne są nie tylko przez to "jak
        pachną", ale też "jak się je czyta".

        Encens et Bubblegum - obawiam się, że recenzja jest dość niewygodna, i nawet
        boję się podlinkować, więc jeśli ktoś będzie miał ochotę, zapraszam na Per fumum ;)

        Antiheroes - tak, lawenda, ale zbyt "paputkowata", mocno piżmowa, piżamowa
        wręcz, lawendowy budyń przed snem. tak, jednostajna - zresztą wszystkie te
        zapachy są bardzo jednostajne - jak guma od majtek naciągana do granic.

        Rien - no cóż: pachnie jak Pan Bobek. czyli Rien masz - bobka masz.

        Luca Turin zachwyca się Secretions, porównując (oj, bluźnierstwo! do Skarbu!),
        no cóż - pachnie to to jak naperfumowana Brutem sperma.

        Vrai Blonde - faktycznie, bardzo cielesny zapach, podoba mi się - przypomina mi
        szampon z dzieciństwa (a może to był olejek do opalania?), Jacek i Agatka.

        Zdrajca - mógłby być fantastyczny, ale coś już mu chrupie w kościach - i pachnie
        jak zestarzała Larendogra.

        a Zdzira pałacowa przypomina mi Anglomanię.

        Większość przewąchałam tylko przelotnie (co Boskich dzieciaczków nawet nie
        dotarłam :P), wywiozłam wszystkie próbki do Alixany - bo te zapachy trzeba brać
        po pijaku i w towarzystwie.
        • forevermore79 Re: Marka tygodnia 8: Etat Libre d'Orange 28.09.08, 14:56
          hehe, zapowiadalem, ze musimy do tej marki jeszcze na moment
          wrocic :-).
          Tak ELdO maja w sobie sporo ironii, czy zamierzonej, czy nie- to juz
          inna kwestia. Poznalem probkowo 8 z 14, ale reszte kojarze z
          wachania live.
          To zapachy nieznosne w noszeniu, plastikowe, ale czasem tak
          odpustowe i sztuczne, ze az fascynujace :-).

          Choc jesli mialbym juz miec ich jakas flaszke- to chyba bylby to
          wlasnie Tom of Finland. Jest o klase wyzej, pod wzgledem jakosci,
          rozwoju zapachu i wykonania. Cenowo tez widac roznice 54 a 38 funtow.
          Reszta jakos do mnie w pelni nie przemowila- procz Rosy, ktora
          urzeka zielonoscia znana z niektorych Rosine.
          • paulinaa Re: Marka tygodnia 8: Etat Libre d'Orange 28.09.08, 16:09
            o tak! podobienstwo Rossy to niektórych zapachow Rosine jest
            niewątpliwe
        • alixana Re: Marka tygodnia 8: Etat Libre d'Orange 28.09.08, 15:15
          Jako, że po pijaku trzeba, annie umoczyła usta w gruzińskim winie i
          na tym się balanga skończyła;) Jeśli nie liczyć faktu, że istotnie
          zostałam z kukułczym jajem w postaci wszystkich zapachów ELdO, z
          którymi ostatecznie będę musiała się stopniowo zmierzyć. Choć
          niektóre już wysypałam z woreczków i ciężko będzie przypisać je do
          właściwej nazwy ;)

          Z tą "parszywością" annie trochę przesadziła. Byż może
          nieoczekiwanie weszłam w konwencję zabawy, którą filozofia firmy
          zdaje się sugerować. A początki były mało obiecujące. Ja, fanatyczna
          zwolenniczka kadzidła, traktowanego z pełną powagą jako sacrum
          (niezależnie od wyostrzonej świadomości pierwotnej roli kadzideł
          jako zagłuszacza trupiej woni wydobywającej się spod kościelnych
          posadzek) dostałam po nosie plastikiem i gumą z kaczorem Donaldem na
          opakowaniu - pamiętacie Donaldy?
          Encens et Bubblegum srodze obraża moje wątłe uczucia religijne pod
          którymi kryje się rozpaczliwe pragnienie absolutu. Stricte mogę go
          porównać do mszy w małomiasteczkowym, polskim wydaniu, gdzie wszyscy
          stoją pod drzwiami kościoła, laski obnażają pępki wystające spod
          kusych bluzeczek, a młodzieńcy ukradkiem kurzą sobie nażelowane
          strąki na głowie dymkiem z papierosa chowanego w rękawie. Dwoma
          słowami: horribile dictu. Kto chce, może śmiać się do rozpuku z
          dowcipu ELdoO, dla mnie jest zwyczajnie niestosowny.

          Jasmin&Cigarettes - przyznaję, że ostatni raz takie paskudztwo
          czułam, gdy spełniło się moje długo pielęgnowane marzenie i udało mi
          się kupić Tabac Blond Carona. Ofensywny jaśmin i długo nie sprzątana
          popielnica. Adekwatne do nazwy, niemniej jednak odstręczające.
          Akceptowalne wyłącznie w charakterze próbki, przy czym mogłaby być
          mniejsza ;)

          Secretions Magnifiques - oj, Luca Luca...Testowało się po pijaku i w
          rozweselonym gronie, zdrowo przy tym żonglując próbkami... Bo jeśli
          ktoś myli Secretions ze uduchowionym, surowym Skarbem wykoncypowanym
          w umysłach rewelacyjnego duetu niemieckich krytyków sztuki, to
          trudno podejrzewać, że testowało się na trzeźwo ;)W każdym razie
          rozpatrywane na etapie konceptu Secretions wywołują chichot, ale do
          noszenia nie polecam. Typ zapachu da się wyczuć w warszawskich
          autobusach, latem - i raczej nie kojarzy się z nadmiarem higieny
          osobistej użytkownikow.

          Putain de Palaces - moja faworytka. Tłumaczenie "Hotelowa Dziwka"
          nie przechodzi mi przez gardło, nawet jeśli bardzo chcę się
          przekonać do wizji towarzyskiej damy przy barze w hotelu Ritz.
          Putain jest bowie wyraźnie pałacowa. Raczej elokwentna kurtyzana niż
          wyzdana dziwka. Typ istotnie "anglomański", choć nieco łagodniejsza
          w wyrazie.

          Eloge du Traitre - ładny, zdrajca mówi łagodnie i przyciszonym
          głosem. Nóż dobrze kryje w fałdach miękkich szat. Jest nie do
          wykrycia.

          Rossy de Palma - zapowiada się na drapieżne róże w typie
          Flechierowsko-Duchaufourowskim (Une Rose, Paestum Rose). Piękna nuta
          głowy i gwałtowne załamanie formy w dalszej części programu. Na
          razie na etapie dawania kolejnej szansy.

          Więcej "grzechów" na razie nie pamiętam. Marka ciekawa, ale
          produkcje w większości "do wąchania" a nie "do noszenia".
    • forevermore79 Fat Electrician- opis juz na stronie ELdO: 14.06.09, 17:33
      www.etatlibredorange.com/english/index.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka