Dodaj do ulubionych

seks w wielkim miescie...

25.10.08, 15:11
poruszony notatką pani @bezradnej, ktora na Forum Legionowo opisuje
swoje perypetie z uciązliwym sasiadem, chciałbym w podobnym duchu
choc nie tak dramatycznie.

typowe blokowisko. przychodzi facet z roboty. z drugiej zmiany. chce
jak człowiek zjeśc pomidorowkę i obejrzec Taniec z gwiazdami.
tymczasem sąsiadka zza sciany w ekstazie wydziera się na całe
gardło "rżnij mnie Marian" oraz "oł fak mi". i tak na zmianę. i tak
co noc.
męzczyzna jest mocno poirytowany tą sytuacją. jego osobista małżonka
zachowuje sie w takich razach mniej spontanicznie. po prostu leży
jak kłoda debowa.
co chłop ma zrobic w tym przypadku. byc wyrozumialy i gratulowac
sąsiadce partnera czy gdzieś interweniowac. poradzcie.

i na koniec pytanko. jak się kochacie? głośno czy powściągliwie?
liczę na nawałnicę listow.
:)
Obserwuj wątek
    • naretta Re: seks w wielkim miescie... 25.10.08, 17:38
      guayazyl1 napisał:

      chce

      "Jego osobista małżonka
      > zachowuje sie w takich razach mniej spontanicznie. Po prostu leży
      > jak kłoda debowa.
      > co chłop ma zrobic w tym przypadku. być wyrozumialy i gratulować
      > sąsiadce partnera czy gdzieś interweniować. Poradźcie".


      ODPOWIEDŹ w:

      Drogi Chłopie,
      >
      > i na koniec pytanko. jak się kochacie? głośno czy powściągliwie?
      > liczę na nawałnicę listow.
      > :)
      • naretta UPSSS, poszło nie to , co trzeba;( 25.10.08, 17:39
        A zatem wypocę posta raz jesze;)
    • naretta Re: seks w wielkim miescie... 25.10.08, 17:59
      guayazyl1 napisał:

      "Męzczyzna jest mocno poirytowany tą sytuacją. jego osobista
      małżonka
      > zachowuje sie w takich razach mniej spontanicznie. po prostu leży
      > jak kłoda debowa.
      > co chłop ma zrobic w tym przypadku. byc wyrozumialy i gratulowac
      > sąsiadce partnera czy gdzieś interweniowac. poradzcie".

      ----> -----> ----> -----> ----->
      ODPOWIEDŹ REDAKCJI:

      Drogi Chłopie, oto kilka rozwiązań, wybór należy do Ciebie:

      a/ zadzwoń do męża sąsiadki i zapytaj, czy ma na imię Marian...
      b/ rozkręć telewizor na cały regulator ,
      c/ wyślij żonę do sklepu po piwo,
      d/ poczytaj "Żywoty świętych"...
      ---> ----> -----> -----> -----> ----->

      " i na koniec pytanko. jak się kochacie? głośno czy powściągliwie?
      > liczę na nawałnicę listow.
      > :)"

      ----> -----> ----> -----> ----->
      Hmm, a możesz nas trochę ośmielić i pierwszy się zwierzyć? Na pewno
      to zostanie między nami... wszystkimi... słowo;)

      ----> -----> ----> -----> ----->
      • guayazyl1 Re: seks w wielkim miescie... 25.10.08, 18:57
        Naretto,

        optowałbym za tym pierwszym. czyli zadzwoniłbym i powiedział: musisz
        pan miec ptaszka jak ta lala - panie Marianie.

        a w sprawie tego czy kocham sie z ekscesami to odpowiadam, ze nie.
        ja w ogole jestem niesłychanie skromnym, zrownowazonym i ułozonym
        człowiekiem. tylko to forum mnie rozpuściło. nieco.
        • guayazyl1 redakcja przeprasza... 27.10.08, 14:47
          zostalem na pismie obsztorcowany kobiecą rączką. za dosadne
          slownictwo. zdegustowanych przepraszam ale nie obiecuje poprawy :)

          na swoją obrone dodam, ze cytowalem autentyczne teksty kogos kto
          lubi sie kochac przy otwartych oknach. moze to jest zdrowe. nie
          jestem lekarzem.
          :)

          peesik: nie wiem ile osob czyta Cafe Legionowo. moze dziesiec. moze
          dwadziescia. a moze wiecej. napiszcie czy przeszkadzają Wam teksty
          pisane jezykiem "mniej literackim", potocznym lub nawet slangowym
          (ordynarne przeklenstwa wykluczamy).
          • zaciszanna Re: redakcja przeprasza... 27.10.08, 21:46
            Słownictwo nie przeszkadza. Jest jak najbardziej w porządku, a jeśli komuś
            przeszkadza... Cóż - nie ma przymusu czytania:)
            Natomiast sama znam około 15 osób które forum podczytują, rzadko coś napiszą tak
            jak ja, ale... Lubią to miejsce.

            Żałuję, że żaden Marian nie jest moim sąsiadem... :( Uwielbiam te bezczelne
            uśmiechy, gdy się na klatce takiego winowajcę zobaczy :P
            • w.iwo Re: redakcja przeprasza... 27.10.08, 23:34
              no ładnie...
              a mnie tam wyrażenie określające czynność polegającą na przecięciu piłą kawałka
              drewna jakoś nie pasuje do uniesień intymnych... nie żebym miała coś przeciwko
              robótkom ręcznym i majsterkowaniu... ale jakoś nie pasuje mi ani kobita jako
              kawał drewna, ani narzędzie adekwatne do realiów nie jest... hehe
              widzicie jakieś podobieństwo ?
              no to mnie uświadomcie...

              ps. na takiego Mariana to można popatrzeć ze współczuciem, że mu się baba
              drze... a może cierpi ? ;o)
              • zaciszanna Re: redakcja przeprasza... 28.10.08, 07:55
                Co kto lubi.
                Ale to chyba nie te czasy, żeby się oburzać na coś co swobodnie weszło już dawno
                do potocznej mowy?
                Z takim stanowiskiem kojarzy mi się liceum nazaretanek, z którego to powyższe i
                tak mnie po roku wyrzuciły ;)
                Ale to było lat naście temu :))

                Nie bądźmy zbyt pruderyjni, bo w dobie Jolant i Dod, możemy zostać posądzeni o
                świętoszkowatość.
                Zresztą... Jeśli nie lecą ostre wulgaryzmy... To wszystko w porządku, w końcu
                mamy wolność słowa, i każdy może z niej korzystać.
                • w.iwo Re: redakcja przeprasza... 28.10.08, 14:32
                  wolność jest ograniczona ;o)
                  choćby tym...
                  1/art 141 kodeksu wykroczeń: ,, kto w miejscach publicznych
                  umieszcza nieprzyzwoite napisy, rysunki albo używa słów
                  nieprzyzwoitych podlega karze.....

                  2/ustawa z 7 pazdziernika 1999 o języku polskim art 3 ,, ochrona
                  języka polskiego polega w szczególności na /.../ przeciwdziałaniu
                  jego wulgaryzacji.

                  hehe i koniec pieśni o wolności... nie trzeba chodzić do szkoły przyklasztornej...

                  sjp.pwn.pl/lista.php?co=r%BFnij
                  co do języka potocznego... hmmm... w moim domu to wyrażenie nie weszło do
                  słownika potrzeb intymnych... używa się go jedynie przed nastaniem zimowych
                  chłodów, kiedy to zamawiam 6 kubików dębu... ale ja świętoszkowata jestem ;o)

                  co do piękna języka polskiego, bronić go będę do ostatnich dni moich choćbym w
                  przyszłości moherem miała się zasłaniać i umrzeć z plastrem na ustach... ;o))
                  zresztą znając sztukę krasomówczą Syropka, z pewnością by uraczył nas jakimiś
                  sprytnymi synonimami... łechcącymi nasze uszy i podniecającymi wyobraźnię...
                  • w.iwo Re: redakcja przeprasza... 28.10.08, 14:53
                    boszeee, masz rację Syropku... zestarzałam się... i zapomniałam o dobrych latach...
                    właśnie czytałam urywki z archiwum...
                    powieść nie powieść, ale zaangażowanie w profil psychologiczny pana Henia... no
                    może bez wulgaryzmów, ale opisy literackie hehhh rumienię się na samą myśl
                    proszę pana... żeście mnie wtedy na taczkach nie wywieźli...
                    ;o))
                  • guayazyl1 Re: redakcja przeprasza... 28.10.08, 15:00
                    ojtam...
                    nie wiem czemu robicie z igly widly.
                    nie zawsze da sie zapanowac nad swoimi gestami, wyrazem twarzy,
                    tonem glosu, nad tym co sie mowi.
                    w sytuacji ktora opisalem ludzkie zachowania sa mocno
                    zindywidualizowane. nie ma to nic wspolnego z tym czy ktos jest
                    wulgarny czy swietoszkowaty.
                    dajcie juz spokoj kobicie Mariana.

                    peesik: znam przypadek kiedy dziewczyna podczas stosunku deklamowala
                    pacierz na glos. a bogobojna nie byla.
                    :)
                    • w.iwo Re: redakcja przeprasza... 28.10.08, 15:02
                      mój Tygrys padłby na zawał gdybym ja proszę Pana w sytuacji intymnej zadarła się
                      coś o piłowaniu, albo pacierz zadeklamowała...
                      • zaciszanna Re: redakcja przeprasza... 28.10.08, 19:52
                        > mój Tygrys padłby na zawał gdybym ja proszę Pana w sytuacji intymnej zadarła si
                        > ę
                        > coś o piłowaniu, albo pacierz zadeklamowała...
                        Znaczy cicho jest? ;)
                        Nie przejmuj się, mnie też jakoś głupio coś mówić podczas tych różnych sytuacji ;)
                        Ale co sobie myślę, to moje :)

                        A język ojczysty... Na forum wędkarskim na którym sobie działam, też mi
                        wypominają, że się czepiam.
                        Synonimów piłowania nie używam, ale nie mam nic przeciwko, to tak gwoli
                        wyjaśnienia :) A dla zdrowotności psychicznej jak ktoś potrzebuje, to nawet
                        powinien sobie siarczyście zakląć, nie koniecznie na forum publicum, ale
                        przecież te rzeczy które określają w dosadny sposób sytuacje, czy narządy, czy
                        inne sprośne wymyślności trzeba jakoś nazywać.
                        Język ewoluuje Kochana w.iwo, nic na to nie poradzisz. Gdyby tak nie było, to
                        dalej byśmy posługiwali się mową średniowieczną.
                        Taki "kutas" w średniowieczu to był frędzel przy szabli lub zasłonie, co dzisiaj
                        znaczy wszyscy wiemy.

                        Natomiast „Słownik polszczyzny XVI wieku” (t. III, s. 219, Wrocław 1968)
                        rejestruje tylko następujące dwa znaczenia czasownika „chędożyć”:
                        – utrzymywać w czystości, czyścić, myć;

                        – ozdabiać, przybierać, czynić pięknym.

                        Jako czasownik zwrotny „chędożyć się” znaczy albo:

                        – myć się, oczyszczać się, np. by tak długo były miłowane, jako się długo
                        chędożą („Słownik” Mączyńskiego z 1564 r.), przenośnie: na to mamy naświętsze
                        sakramenty nasze, a zwłaszcza pokutną spowiedź, abyśmy się często chędożyli i
                        proch ten i błoto serc naszych ocierali (Kazania Skargi), albo

                        – ozdabiać, stroić się, np. zaś owo nie piękna rzecz, kiedy się białogłowa
                        ubierze i uchędoży tak z prosta i bez wymysłów, iż kto ją widzi, nie może
                        rozeznać, jeśli się chędożyła albo nie (Górnicki „Dworzanin”).-

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka